Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10 grafika: 7/10
fabuła: 6/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,33

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 15
Średnia: 7
σ=0,52

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Paweł)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Potemayo

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ぽてまよ
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Małe, słodziutkie i możesz to znaleźć w lodówce… czyli o Potemayo słów kilka.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Sunao Moriyama, uczeń szkoły podstawowej – skryty, małomówny, czasami ignorant. Pewnego ranka, gdy otworzył lodówkę, spostrzegł w jej wnętrzu małe, kolorowe i wydające dziwne dźwięki stworzenie. Jak gdyby nigdy nic udał się na lekcje, niosąc na głowie Potemayo – bo tak właśnie nazwał wspomniane wcześniej znalezisko. Niedługo potem lodówka „rodzi” kolejny dziwny twór, którego usposobienie wydaje się już dużo mniej przyjazne niż miało to miejsce w poprzednim przypadku. Tak właśnie zaczyna się nietypowa komedia, pełna ekstremalnych gagów.

Kto z nas nie pamięta zabawek zwanych Furbie? A kto nie chciał kiedyś takiej mieć? Siedziało to sobie w naszym pokoju, jęczało gdy było głodne, śmiało się gdy się to łaskotało, w dodatku było śliczne i mięciutkie. Wyobraźcie sobie teraz, że we własnej lodówce znajdujecie coś podobnego do Furbie, tylko że żywe i jeszcze bardziej rozkoszne? Sunao miał to szczęście, jak się jednak okazało, opieka nad tym stworzonkiem wcale nie musi być łatwa.

Na samym początku warto zaznaczyć, że Potemayo nie posiada żadnej zasadniczej fabuły. Nie znajdziemy tu wartkiej akcji, rozwoju postaci, czy burzliwych związków. Seria ukazuje głównie codzienne życie dwójki bohaterów – Sunao i Potemayo, często też koncentruje się na postaci jego koleżanki z klasy – Mikan, która najwyraźniej czuje do Sunao miętę, a przy okazji na jej dwóch przyjaciółkach, dwóch kolegach i drugim lodówkowym stworzeniu – Guchuko. Czy powstanie tej serii ma więc jakikolwiek sens? Owszem, i to z bardzo prostych przyczyn. Choć jest to krótka, dwunastoodcinkowa komedyjka, jakich powstało już na pęczki, to dosyć wyraźnie odznacza się humorem, który z pewnością jest specyficzny i nie raz potrafi zaskoczyć. Potemayo oparte jest głównie na schematach znanych z anime, mógłbym nawet powiedzieć, że namnożyło się ich tutaj niemiłosiernie dużo. Przy tym jednak umiejętnie z nich korzysta, kompletnie wywracając je do góry nogami. Z humorem naprawdę bywa tutaj różnie, gdyż pojawiają się zarówno żarty sytuacyjne, jak i słowne, jednak pomimo ich częstej powtarzalności, nie nudzą, gdyż ukazane są w innym zestawieniu lub natężeniu. Trzeba przyznać, momentami wyłem jak głupi i nijak nie umiałem się powstrzymać. Seria doskonale poprawiała mi nastrój, zadziwiając przy tym pomysłowością i rozwiązaniami, które w niej wykorzystano. Nie uniknięto oczywiście majtkowych problemów i lekko kosmatych myśli, jednak jak na serię komediową, która faktycznie bawi, ich ilość wcale nie jest duża. Dzięki temu Potemayo mogą oglądać zarówno dzieci, jak i osoby dorosłe, śmiejąc się może niekoniecznie z tego samego, z pewnością jednak jest to zaleta. Ponieważ nie doświadczymy tutaj żadnego rozwoju akcji, należy zdać się tylko i wyłącznie na humor, gorzej niestety, jeżeli ten nie podpasuje. Do wydania DVD dołączone zostało sześć odcinków specjalnych, mniej więcej o połowę krótszych od normalnych odcinków serii telewizyjnej. Zachowują one konwencję pierwowzoru, nie są jednak dopełnieniem serii, a jedynie bonusowymi dodatkami.

Dużą zaletą serii są postaci. Z jednej strony mogą się wydawać schematyczne, z drugiej zaś trudno je jednoznacznie sklasyfikować. Największą radość sprawiała mi Potemayo, słodka i kochana. Oczywiście w stosunku do Mikan nastawiała się raczej bojowo, jednak któż by lubił konkurencję? A zazdrość była słuszna, dziewczę nie tylko ładne, ale przy okazji miłe i opiekuńcze. Guchuko to moja druga faworytka, komediantka z niej wspaniała. Reszty postaci nie będę opisywał, praktycznie każdy wnosił coś od siebie do serialu. Zaznaczę jednak, że niezwykle irytowała mnie Nene, a wszystko za sprawą jej piskliwego głosu. Kiedy dowiedziałem się, że użyczyła jej go Rie Kugimiya (Shana – Shakugan no Shana, Louise – Zero no Tsukaima), przeżyłem chwilowy szok, gdyż był po prostu nie do zniesienia. Pomyśleć, że jeszcze niedawno myślałem, że głos tej pani znam już na pamięć.

Grafika Potemayo jest bardzo typowa dla studia, które je wyprodukowało, a mianowicie J.C. Staff. Przede wszystkim mam tutaj na myśli uproszczone tła w pastelowych kolorach, ale nie tylko. Postaci, poza garstką głównych bohaterów, to często jedynie same kontury, które w dodatku się nie poruszają. Ci drudzy prezentują się natomiast całkiem nieźle. Świetny, trochę karykaturalny projekt, dobrze dobrane kolory włosów i co najważniejsze – Potemayo i Guchuko, które wyglądają po prostu cudnie. Sama oprawa wypada więc co najwyżej średnio, mnie jednak spodobała się na tyle, że nie wyobrażam sobie tej serii wyglądającej inaczej, co więcej, nawet bym nie chciał, żeby cokolwiek tutaj zmieniano. Z muzyką jest ciut gorzej. Opening to jedna z tych przeciętnych piosenek, które po pewnym czasie uzależniają, aż w efekcie się je nienawidzi. Piosenka końcowa jest lepsza – harmonijna i wpadająca w ucho. Melodie w tle są prostymi utworami instrumentalnymi, które może i pasują, jednak czasami bywają denerwujące, szczególnie gdy na siłę próbują podkreślać wyrazistość danych scen. Całości towarzyszą komentarze, wypowiadane czasem przez narratora, które o wiele lepiej spełniają swoją rolę, niż wspomniane wcześniej melodyjki.

Czy seria ta ma zatem jakieś wady, skoro jak na razie tylko ją wychwalam? Główny problem dotyczy Potemayo i Guchuko – jak na wstępie nie wiadomo było, czym są i skąd się wzięły, tak do samego końca nie jest to objaśnione, prócz tego, że okazują się wspaniałą metaforą przyjaźni. Następnie, Potemayo opiera się tylko i wyłącznie na humorze, który jak wiadomo, jest pojęciem bardzo względnym, a poza nim nie jest w stanie nic więcej widzowi zaoferować. Prócz braku jakiejkolwiek głębi, brakuje tu też swoistego podsumowania, jakiegoś domknięcia całości, a ludzie z reguły nie lubią przecież niedokończonych spraw.

Sam jednak bawiłem się świetnie, serię uważam za dobrą odskocznię od dnia codziennego, taki krótki zapychacz na poprawę humoru, dlatego polecam przynajmniej się z nią zapoznać, decyzja o kontynuacji seansu winna już być indywidualna. Dodam tylko, że serii podobnej do tej jeszcze nie dane mi było obejrzeć, tym bardziej więc cieszę się, że po nią sięgnąłem.

Paweł, 28 kwietnia 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: J.C.STAFF
Autor: Haruka Ogataya
Projekt: Ryouichi Ooki
Reżyser: Takashi Ikehata
Scenariusz: Hideki Shirane, Kazuki Yamanobe, Masaharu Amiya, Yasunori Yamada
Muzyka: Tomoki Kikuya