Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 7/10 grafika: 7/10
fabuła: 3/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,33

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 505
Średnia: 6,01
σ=2,07

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Seaven)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

11eyes

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2009
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • イレブンアイズ
Gatunki: Horror, Przygodowe
Widownia: Shounen; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Gra (bishoujo); Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Harem, Magia, Supermoce, Trójkąt romantyczny
zrzutka

Mroczny i pełen okrucieństwa świat, istniejący w alternatywnym wymiarze, wciąga grupę nastolatków w sam środek walki o losy wszechświata. Pasjonująca historia czy opowieść o grupie przyjaciół goniących za własnym ogonem?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

11eyes to jedno z tych anime, przy których recenzenci gryzą ołówki i długopisy (lub podgryzają klawiatury) zastanawiając się, co tak naprawdę powinni napisać, i w jakiej formie ów serial zrecenzować. Bowiem z jednej strony zalewani są grubą warstwą kiczu, z drugiej zaś… No właśnie. Twórcy 11eyes pokazali, że jak chcą, to potrafią wyłamać się ze schematu i udowodnić, iż da się z gry erotycznej zrobić anime, które nie będzie wypełnione po brzegi bielizną i gagami na poziomie kamienia pod chodnikiem. Niestety, na pokonaniu schematu ich ambicje się skończyły i cała górnolotna idea z wielkim impetem roztrzaskała się o wyżej wspomnianą powierzchnię płaską, która jako jedyna odgradzała ją od ukrytego nieco poniżej dna. Jednak nie wyprzedzajmy faktów, bo to źle wpływa na trawienie.

W pierwszym odcinku przedstawiono widzowi ogólny zarys historii, który przez kolejne kilka epizodów musiał wystarczyć jako uzasadnienie wszystkiego, co działo się na ekranie. A w większości działo się niewiele i stosunkowo monotematycznie. Główny protagonista, Satsuki Kakeru, przed kilku lat żył w sierocińcu, w którym jego starsza siostra popełniła samobójstwo. Zrozpaczonym chłopcem zajęła się wówczas jego rówieśniczka, Yuka. Dziewczynie od zawsze zależało na Kakeru i nie przestała o nim myśleć nawet wtedy, gdy została adoptowana i opuściła sierociniec. Los jednak miał wobec nich pewne plany i tak oto spotkali się ponownie w tej samej klasie szkoły średniej. Niedługo po tym spotkaniu zaczęły dziać się dziwne i niewytłumaczalne zjawiska, które niewiele miały wspólnego z okresem dojrzewania.

Mniej więcej w tym miejscu fabuła porzuca zapowiadający się miarę interesująco wątek romantyczny (oczywiście, o ile ktoś nadal odnajduje coś interesującego w oklepanym motywie przyjaciółki z dzieciństwa – choć jak wiadomo, da się z tego coś wykrzesać) i przełączono show na taśmę z horrorem. Akcja przenosi się z pięknego parku, ulokowanego gdzieś na obrzeżach miasta, do nieco mniej pięknego parku, znajdującego się gdzieś pośrodku piekła – zwanego dalej Czerwoną Nocą (jap. Akai Yoru no Sekai). Owa tajemnicza Czerwona Noc zdaje się być alternatywnym wymiarem, gdzie rezydują dziwaczne potwory o demonicznych kształtach, które na rozkaz Czarnych Rycerzy za wszelką cenę starają się uprzykrzyć życie bohaterom. Jak się później okazuje, owi Czarni Rycerze strzegą zamkniętej w krysztale dziewczynki, a Kakeru i Yuka nie są jedynymi osobami, które zostały przeniesione do tego dziwnego, okrytego czerwienią świata.

W taki oto sposób bohaterowie zostali podzieleni na trzy grupy: Fragmenty (jap. Kakera), Czarnych Rycerzy, oraz zwykłych ludzi, których dumnymi reprezentantami są szkolni koledzy i szkolna pielęgniarka. Fragmentami – jak nietrudno się domyślić – nazywani są główni bohaterowie. Jest ich siedmioro, a każde z nich przenoszone jest do Czerwonej Nocy ze względu na swoje wyjątkowe umiejętności. Kakeru urodził się niewidomy na prawe oko, które zakrywa opaską, ponieważ ma ono odmienny, złoty kolor. Wewnątrz świata Czerwonej Nocy oko to daje mu umiejętność przewidywania ruchów przeciwników. Dzięki temu nasz protagonista widzi nadchodzące ataki, nim przeciwnik zdoła pomyśleć o ich wykonaniu. Właśnie ze względu na to oko, zwane Okiem Aeonu, Kakeru jest głównym celem ataków Czarnych Rycerzy. Tuż obok niego, ramię w ramię, walczy Misuzu Kusakabe, zdecydowanie najciekawsza postać. Pochodzi ona z rodu – nazwijmy dla ułatwienia – magów, którzy wieki temu wykuli pięć magicznych mieczy. Wszystkie te miecze (a także sekretna technika władania nimi) są teraz w posiadaniu Misuzu, która staje się mentorką Kakeru, ucząc go walki i prawidłowego posługiwania się Okiem Aeonu. Kolejną stosunkowo ciekawą postacią jest Yukiko, która pochodzi z tajemniczego kraju Dransvania, gdzie jako dziecko doświadczyła okrucieństwa wojny i została zmieniona w… Ludzką broń. Za każdym razem, gdy zdejmuje okulary, staje się diabelnie szybką i równie niebezpieczną zabójczynią, która swoimi nożami potnie wszystko, co stanie jej na drodze. Wierzcie lub nie, ale mimo wszystko jest to jedna z postaci komediowych, co często ma związek z Takahisą – chłopcem, którego scharakteryzować można w wyjątkowo prosty sposób: nie ma pojęcia, o co chodzi w całej tej walce, ale nie przeszkadza mu to, dopóki może rzucać kule ognia w hordę demonów. Ważną rolę odgrywają również Kukuri – cicha i spokojna dziewczyna, która wygląda kropka w kropkę jak zmarła siostra Kakeru, oraz tajemnicza, obserwująca wszystko z oddali Shiori. Wcześniej wspomniana Yuka prezentuje się wyjątkowo bezbarwnie i płasko na tle tego niewielkiego haremu, jaki utworzył się wokół Kakeru. Nic specjalnego nie wnosi, kręci się pod nogami, przeszkadza, denerwuje i jęczy na każdym kroku. Co buzię otworzy, to słychać jedynie: „Kakeru­‑kun!”, „Tasukete Kakeru­‑kun!”, „Shinanaide Kakeru­‑kun!” etc. Zmarnowano potencjał, a szkoda.

Przedstawicieli zwykłych ludzi mamy troje. Jest to komediowe combo Natsuki & Teruya oraz szkolna pielęgniarka, Saiko. Ci pierwsi to typowe tsukkomi i boke – pojawiają się na ekranie przeważnie po to, aby Teruya dostał czymś po głowie od Natsuki. Pielęgniarka stanowi zaś integralną część dziwnego związku między Takahisą i Yukiko – co zresztą nie powinno dziwić, gdyż jest przybraną matką Takahisy.

W tym miejscu, drogi czytelniku, powinieneś zapytać: „Ok, ale o co w tym wszystkim chodzi?”, „Kim są Czarni Rycerze?”, „Dlaczego bohaterowie walczą wewnątrz świata Czerwonej Nocy?”. Powiem szczerze, że sam zadawałem sobie te pytania przez większość seansu. Ale jeśli mam być kompletnie szczery, o fabule dowiedziałem się więcej, czytając tytuł gry, na której podstawie powstało anime, niż przez pierwszą połowę odcinków. Pełny tytuł gry brzmi w wolnym przekładzie 11eyes – Zbrodnia, kara i pokutująca dziewczyna (11eyes – Tsumi to Batsu to Aganai no Shoujo). Dzięki temu dowiedziałem się przynajmniej, jaki jest sens trzymania Lisette zamkniętej w kryształowym więzieniu, którego strzegą tajemniczy Czarni Rycerze (nie, żebym narzekał, ale wątek ten – choć bardzo ciekawy – został potraktowany po macoszemu). Owych Czarnych Rycerzy jest sześcioro, noszą imiona utworzone od łacińskich nazw siedmiu grzechów głównych, tj. Acedia, Avaritia, Gula, Invidia, Ira i Superbia. Brakuje jedynie ostatniego grzechu, Luxurii. W zasadzie bym się ich w ogóle nie czepiał, gdyby nie fakt, że z przeciwników nie do pokonania stali się łatwym celem, który w kilku ostatnich odcinkach sam pcha się pod nóż (pomijam przy tym litościwie fakt, że zaoszczędziliby sobie wiele krwi i zmartwień, gdyby po prostu porozmawiali z bohaterami jak ludzie, zamiast wygłaszać dziwne monologi i hołdować przy tym zasadzie: „najpierw zabij, potem pytaj”).

O czym więc tak właściwie jest 11eyes? Przez większość odcinków oglądamy grupkę uczniów obdarzonych nadprzyrodzonymi mocami, którzy plączą się po ekranie, nie mając pojęcia, co ze sobą począć. Ich wiedza na temat otaczającej rzeczywistości sprowadza się do faktu, iż są bez ostrzeżenia wciągani do innego, nieznanego im świata, gdzie muszą walczyć, aby przeżyć. Monotematyczność każdego odcinka po pewnym czasie nuży i przetrwać pozwala jedynie wątek romantyczny, który rozwija się dość późno, opierając się na schemacie przewyższającym prostotą budowę cepa. Zazdrosna Yuka, Misuzu walcząca z uczuciami oraz Kakeru, który sam nie wie, czy woli w lewo, czy w prawo.

Graficznie seria jest bardzo nierówna. Z jednej strony mamy uproszczone i statyczne tła, zerowy ruch na drugim planie, sterylnie czyste pomieszczenia oraz wielką plamę zieleni, która chce, abyśmy uwierzyli, że jest trawą. Za chwilę jednak przenosimy się do świata Czerwonej Nocy, gdzie zniszczone miasto wygląda całkiem przekonująco, a panorama okolicy (lub scena przedstawiająca jakiś obiekt) prezentuje się bardzo ładnie i zadziwia prostotą wykonania. Bohaterowie narysowani są schludnie, a ich stroje w miarę dopracowane – choć w większości mamy do czynienia z jednym mundurkiem szkolnym w wariantach damskim i męskim, wstyd, gdyby go nie dopracowano. Analogicznie, przeciwwagą dla niezłych postaci pierwszoplanowych są demony, które występują w dużych grupach składających się z tak samo wyglądających istot. Muzyka jest zjadliwa, choć do gustu mi nie przypadła. Dobrze komponuje się z obrazem i oddaje nastrój sceny. Niestety nie tworzy napięcia, co potrafi zrujnować całkiem dobrą scenę. (Piję tu do sceny, gdy Kakeru zamyka drzwi w pustym korytarzu, a za nimi stoi Shiori. Z odpowiednią muzyką byłaby to scena jak z klasycznych horrorów, a tak mamy coś, co pretenduje do miana „strasznej sceny”, a w rezultacie przestraszy najwyżej sześciolatka). Piosenka otwierająca mile mnie zaskoczyła. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się tego, co usłyszałem. Utwór Arrival of Tears to chyba najlepsza rzecz, jaka po tym anime pozostanie.

Ostatnią kwestią, którą zostawiłem sobie na koniec, jest kwestia fanserwisu.

Cóż, nie mogło by go zabraknąć, gdyż pierwowzorem była tu gra eroge. Czemu jednak zostawiłem to na deser? Otóż fanserwis, czyli wszystkie erotyczne i pseudoerotyczne elementy, został w 11eyes przedstawiony w sposób… niecodzienny. Po pierwsze, są sceny, których nie dałoby się uniknąć. Są one niezbędne do pokazania charakteru Yukiko, która rzuca się w kierunku biustu nowo poznanych koleżanek, czy też do zbudowania jako takiego napięcia na linii frontu w bitwie o serce Kakeru. Co jednak sprawiło, że przywrócono mi wiarę w to, iż można zrobić anime, w którym majtki nie będą wylewać się z ekranu? Cała reszta fanserwisu została przedstawiona w sposób nienachalny. Jest on obecny, jest go dużo, ale jest na drugim, a nawet trzecim planie. Już do pierwszego odcinka można by ułożyć storyboard składający się z samych ujęć bielizny, cała rzecz jednak tkwi w tym, że w czasie, kiedy większość innych anime, zaprezentowałaby owe części garderoby na pół ekranu, w 11eyes jest to w miarę dyskretne. Pozostawiono widzowi do wyboru, czy chce zerknąć przez przedartą spódniczkę, czy też nie. Co w kwestiach wykraczających poza bieliznę? Cóż, cierpliwość będzie wynagrodzona.

Reasumując. 11eyes jest anime trudnym do obiektywnego ocenienia. Jego odbiór przypomina wykres z elektrokardiogramu, dużo kiczu z odchyleniami w kierunku zażenowania lub wręcz podziwu. Jest trochę plusów, takich jak bohaterowie, którzy są przyzwoicie narysowani, a ich charaktery – w większości – dobrze skonstruowane. Trudno jednak zaliczyć takie rzeczy na plus twórcom anime, którzy wszystko, co dobre, skopiowali z gry, psując wszystko, przy czym musieli wykazać się minimalną inwencją. Najbardziej widać to po nieudolnym przeniesieniu fabuły. Może i ja się nie znam, ale eroge to nie dzieło Szekspira, z którym należy obchodzić się z namaszczeniem i nie zmieniać nic, czego naprawdę nie trzeba. 11eyes można było zrobić nieco inaczej. Ciekawiej i sensowniej. Ostatecznie oceniam na mocne i zdecydowane pięć. Nie mam pojęcia, do kogo adresowana jest ta seria, i kto byłby zdolny wytrwać do końca bez konkretnych powodów, takich jak pisanie recenzji albo walka z bezsennością. Ogólnie rzecz ujmując, nie polecam i nie odradzam, każdy, kto po przeczytaniu recenzji sięgnie po 11eyes, zrobi to na własną odpowiedzialność.

Seaven, 6 marca 2010

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Doga Kobo
Autor: Lass
Projekt: Shouji Hara
Reżyser: Masami Shimoda
Scenariusz: Ken'ichi Kanemaki