Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10
fabuła: 6/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

brak

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Diablo)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Tomie: Revenge

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2005
Czas trwania: 72 min
Tytuły alternatywne:
  • 富江 REVENGE
Gatunki: Horror
Postaci: Uczniowie/studenci; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Live action
zrzutka

Mroczny las, opuszczona posiadłość i czające się w cieniach zło… Czy to Umbrella? Wiedźma z Blair? Nie. To Tomie, tfu, idealistka!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Grisznak

Recenzja / Opis

Tomie jest niczym przysłowiowy bumerang. Pozbądź się człowieku francy, a ta i tak wróci niczym jakiś cholerny Alucard w spódnicy, czy tam innej kiecce. Na nic się zda palenie, zakłuwanie, topienie, gryzienie czy też inne malownicze sposoby uśmiercania. Ona i tak wróci. A jak będziesz miał pecha, to nawet w większej liczbie egzemplarzy. I wraca tak i wraca, a ja zasiadam w związku z tym do recenzji siódmej już części jej perypetii, o jakże tym razem uroczym tytule „Tomie: Zemsta”. Cóż tym razem wymyślili sprytni japońscy scenarzyści?

Na początek obserwujemy jak pewna pani doktor, a Kazue jej na imię, wraca skądś ciemną nocą swym samochodem. Nie byłoby w tym nic szczególnie fascynującego, gdyby nie fakt, że ni z gruchy, ni z pietruchy przed maskę samochodu wyskakuje jej jakaś dziewczyna. Dodajmy do tego, że doktor Kazue ją potrąca, a dziewczę okazuje się zupełnie nagie. I w dodatku, jakby nigdy nic, ucieka do pobliskiego lasu. Pani doktor, wiedziona tyleż wyrzutami sumienia, co niepokojem o stan tajemniczego indywiduum, rusza za nią. W ten też sposób trafia do ukrytego w lesie opuszczonego domu, gdzie zastaje oprócz grupki wariatów płci męskiej, jakąś okutaną w śpiwór i kurtkę, nieprzytomną dziewczynę. Zaczyna się akcja ratunkowa, a fabuła filmu przerzuca nas do wydarzeń rozgrywających się w rok później. Doktor Kazue rozważa zaadoptowanie uratowanej dziewczyny, która cierpi na amnezję, a w związku z brakiem jakichkolwiek śladów jej istnienia, nazwana zostaje Yukiko. Czy może ona mieć coś wspólnego z tajemniczą nagą dziewczyną? Co z zaginioną tu przed rokiem studencką wycieczką? I dlaczego Yukiko jest tak bardzo podobna do uczestniczącej w tej wycieczce córki lekarza, będącego znajomym doktor Kazue? Pytania się mnożą, dochodzą nowe wątki, tajemnicze policyjne organizacje, bezpieczeństwo narodowe i wiele innych. I aż szkoda, że w tej wyjątkowo ciekawej fabule nie brak jest dziur i mniejszych bądź większych głupot, które bez ostrzeżenia walić będą obuchem przez łeb bardziej spostrzegawczych widzów.

Postaci, cóż… Jak na film z Tomie, jest tu stosunkowo mało właśnie Tomie. A gdy już się pokaże, to okazuje się, jak na mój gust, zdecydowanie najsłabszym ze wszystkich poznanych dotąd przeze mnie wcieleń tej upiornej cholery. W dodatku zebrało się jej na quasi filozoficzne rozważania i orędownictwo działania dla dobra świata. Doprawdy, obrzydliwości… Niezbyt ciekawą postacią jest też Doktor Kazue. Teoretycznie powinna być interesująca, ale jak dla mnie wyszła zdecydowanie płasko i nieszczególnie angażowałem się w kibicowanie jej. Podobnie jest zresztą z jej wspomnianym powyżej znajomym. Nieco inaczej wygląda sprawa z Yukiko, która na tle reszty jest prawdziwym wesołym wulkanem energii, choć nie brak jej też nieco ciemniejszych stron, sprawiających, że to całkiem ciekawa bohaterka. Choć i tak wymięka w porównaniu z tutejszą najnowszą zdobyczą Tomie, która to jest podręcznikowym wręcz przykładem kompletnie zwichrowanego umysłu. Ta seria filmów ma po prostu szczęście do wszelkiej maści wariatów i to oni wypadają tu zwykle najbardziej interesująco, głównie z powodu całkowitej nieprzewidywalności. Mamy tu też pewnego niedoszłego zdobywcę gór, który odgrywa w fabule pewną rolę, oraz paru przedstawicieli służb państwowych, ale nie są to według mnie postaci szczególnie ciekawe czy warte szerszego opisu. Ich rola też nie jest w gruncie rzeczy aż taka wielka, jak mogłoby się początkowo wydawać.

A jak się ten film ogląda? Powiedziałbym, że nadspodziewanie przyjemnie. Twórcy postawili tym razem zdecydowanie bardziej na klimat, tak więc całość rozgrywa się głównie w nocnych i tajemniczych sceneriach, a tam, gdzie zabraknie ciemności, realizatorzy nadrabiają to chociażby przez zabawę kamerą. Nie zabraknie tutaj też tzw. „ujęć z ręki”, co tworzy całkiem interesujący efekt i jest pewnie swego rodzaju hołdem dla takich filmów, jak Blair Witch Project czy REC. Być może nie ma tu zbyt wielu scen, które mogłyby przestraszyć (poza samą smakowitą końcówką), ale i tak całość ma interesujący, lekko oniryczny klimat i powinna miłośnikom horrorów przypaść do gustu. Jest tu też całkiem sporo przemocy, a nawet wątki kanibalistyczne, ale niestety poskąpiono środków na efekty gore, przez co sceny te tracą sporo ze swojej siły wyrazu. Mimo to i tak jest całkiem nieźle, chociaż twórcy zdecydowanie nie uniknęli głupawych wpadek. O dziurach fabularnych wspominałem już wyżej, ale nie odpuszczę sobie za to przekomicznie wyglądających scen morderstw czy choćby tego, jak jedna z postaci dzielnie pruje ze strzelby, która wygląda mi na SPAS 12. Istnieje spora szansa, że osoby jako tako obeznane z bronią i ogólnie rzecz biorąc ranieniem bliźnich, parę razy będą bliskie zaplucia monitora ze śmiechu. No, ale tego typu przekłamania to w zasadzie bolączka całej sagi, więc fani pewnie i tak już do tego przywykli.

Cóż mam powiedzieć w podsumowaniu? Może to, że Tomie: Revenge to przyzwoity film, niepozbawiony mniejszych bądź większych wad, ale zapewniający niezłą rozrywkę miłośnikom czarnowłosej, zabójczej piękności. Ogląda się go szybko, akcja jest stosunkowo wartka i bez irytujących dłużyzn, a fabuła mimo dziur całkiem ciekawa, choć niedopowiedzenia pozostawiają widza ze sporym niedosytem. Ogólnie jednak, seans był dla mnie przyjemny i dlatego daję tej części Tomie 7 z duchowym plusem. Może dałbym nawet 8, ale niestety, tych dziur fabularnych niestety nie zdzierżę.

Diablo, 30 maja 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Autor: Junji Itou
Reżyser: Ataru Oikawa