x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Ludzie nie umieją czytać ze zrozumieniem <3
Łyżka dziegciu w beczce miodu
Takie 8/10
Cała prawda o Matsudzie
Pytanie
Re: Modowe babole :|
Fango
Co prawda historia rozgrywa się w fikcyjnym mieście, za to realia epoki w pierwszym odcinku wyglądają na świetnie odwzorowane, począwszy od pojazdów (stare Fordy A i T) po broń (Thompson w rękach Fango). Żadnych bzdurnych supermocy tylko brutalna siła pięści, noże, ewentualnie broń palna. Co jeszcze rzuciło mi się w oczy – napis „Glenlivet” na destylarni Corteo, ładnie odwzorowana deska rozdzielcza Forda A w openingu, wszechobecna whisky w słojach, widać że twórcy dbają o detale. Do tego klimatyczna muzyka… daję temu anime kredyt zaufania. Duży kredyt zaufania za te drobiazgi, zobaczymy co zrobią z fabułą.
Re: Trolololo
Re: Trolololo
Oglądam to na subach które są horrible:
kliknij: ukryte Jotaro hasn't seen my face yet
If I can just kill Joseph…
I'm gonna escape!
I'm gonna get the hell out of here!
Chyba jednak wyraźnie widać jaki miał cel. Jaki jest Akira Otoishi każdy widzi, co prawda działa w miarę ostrożnie i według jakiegoś wcześniej ułożonego planu, jest za to arogancki, ma wybujałe ego co sprawia że nie docenia przeciwnika i kończy się na tym że musi uciekać na zasadzie jakoś to bedzie (nie pierwszy raz zresztą), w końcu na łodzi jest też Jotaro i Okuyasu, to na pewno desperacki czyn (słowa misja samobójcza też w miarę tu pasują, ale cóż – dużego pola manewru, wyboru to on nie miał). To bardzo dokładna ekranizacja więc i tutaj i w mandze ukazali jego cel i motywację z tym że w mandze o ile dobrze pamiętam zastanawiał się też nad przyczajeniem się i kontratakiem, jak widać tutaj chce już tylko uciec.
Czyri Peper to bardzo specyficzny Stand, w dużej mierze zależny od dostępu do energii elektrycznej. Bohaterowie mają szczęście że Morioh to mała mieścina, wygląda jak jakiś kurort nadmorski i siłą rzeczy raczej nie ma tam potężnych arterii przesyłowych do dużych zakładów przemysłowych, czy bloków energetycznych bezpośrednio produkujących energię elektryczną. Strach pomyśleć jak potężny byłby mając „pod ręką” siłownię jądrową… a w Japonii elektrowni atomowych przecież nie brakuje. Ma to swoje zalety i wady, bez energii elektrycznej jest słaby, z dala od sieci przesyłowych zasięgu właściwie nie ma i szybko traci siłę i szybkość. Ma też te swoje bardziej bzdurne moce (teleporty, transport przedmiotów kablami, manipulacja urządzeniami elektrycznymi) ale chyba nie ma co się czepiać skoro są i Standy które zatrzymują czas.
Na koniec dodam tylko że będą Standy jeszcze dziwniejsze, właściwie coraz dziwniejsze, o ile Diamond wa Kudakenai całkiem mi się podobało to po akcji na łodzi w Vento Aureo (kto czytał skojarzy o co mi chodzi) odpadłem chyba na dobre.
Re: Trolololo
Bo jego Stand ma za mały zasięg. Powiadomił o zwycięstwie dopiero jak łódź dobijała do brzegu.
Bo to jedyny Stand user który potrafiłby go odnaleźć zanim zdołałby się ukryć/oddalić z Morioh, przecież Otoishi planował ukryć się by zregenerować siły lub zwyczajnie uciec by ocalić życie.
Okrutnie wyżywacie się na Diamond wa Kudakenai. Co było wcześniej?
kliknij: ukryte Głowa Dio strzelająca gałkami ocznymi?
Nazista‑Cyorg w latach 40 XX wieku?
Transfuzja krwi z pokonanego Dio aby uratować Josepha?
To tak po łebkach, na szybko. Ogólnie dziwi mnie że widownia przygód Jojo nagle zrobiła się wybredna jeżeli chodzi o sens i logikę. Z drugiej strony po części potrafię zrozumieć swoiste zmęczenie materiału bo mnie przytkało gdzieś pośrodku Vento Aureo (komiks, piąta część Jojo), którego nijak nie mogę dokończyć czytać. Aczkolwiek wszelkie akcje są jak na pokręcone standardy Jojo nadal logiczne, łącznie z funkcjonowaniem Czyri Pepera.
Re: hmmm
Re: Któż mógł przewidzieć takie zakończenie?
kliknij: ukryte Samo cudowne przeżycie już skrajnie nierealistyczne nie jest. Zresztą co do śpiączki mam własną teorię, która akurat z anime kiepsko się pokrywa, więc to nie miejsce na rozpisywanie się na ten temat. Anime dobrze zadziałało jako reklamówka mangi, stąd moja łagodniejsza ocena, naciągane 6/10.
Re: Któż mógł przewidzieć takie zakończenie?
Co jest Twoim zdaniem jest nie tak z jazdą na wózku inwalidzkim?
Dlaczego Satoru miałby nie przeżyć? Człowiek potrafi przetrwać różne potworne/tragiczne/makabryczne/wydawałoby się beznadziejne wypadki o jakich „filozofom się nie śniło” (a raczej lekarzom).
Zastanawiam się nad ostateczną oceną, na razie obniżyłem notę o jeden stopień. Chyba tak zostawię, emocje to kiepski doradca. 6/10.
Re: Powiem krótko – takiego bełkotu dawno nie czytałem.
Ciekawe tylko dlaczego kogoś kto nawet nie ma tu konta aż tak to boli? Redakcja Cię terroryzuje spójnymi ocenami? Redakcja jest terroryzowana i musi wystawiać oceny po lini partii? Ein Anime, Ein Tanuki, Ein Avellana, tak to widzisz? Ciekawa teza, tylko że ja mam tutaj konto od 4 lat i jest to dla mnie kompletnie nieodczuwalne. Niezauważalne. Słowa o obrażaniu inteligencji widza i ośmieszaniu się są według mnie za mocne.
Co do oceny Gatchamanów, mnie bardzo podoba się zarówno oprawa (całościowo fabuła, postacie, oprawa audiowizualna) jak i przesłanie. Nie neguję oceny MrHybrydy, zwracam tylko uwagę że tam gdzie on nie dostrzegł praktycznie nic, jakieś przesłanie jednak jest (o terrorze konformizmu chociażby). W pełni rozumiem że postacie (szczególnie charakterystyczna Hajime) oraz oprawa audiowizualna mogą się nie spodobać co skutkuje niską notą.
Re: Powiem krótko – takiego bełkotu dawno nie czytałem.
I vice versa. Jak to fajnie się krytykuje anonimowo czyjeś oceny, to dopiero kwintesencja dobrego gustu. Pokaż jakąś swoją listę ocen, mogę napisać o Tobie dokładnie to samo. Niemal wszystkie, czyli podałeś aż 4 przykłady.
W ostatnim akapicie chodziło mi o odmawianie redakcji prawa do oceny według własnego gustu w szczytnej idei tworzenia i lansowania obiektywnej oceny, czy tam opinii na dany temat. Obiektywnej czyli jakiej?
Powiem krótko – takiego bełkotu dawno nie czytałem.
Przegapiłeś tego głównego złoczyńcę.
Bzdury. Pokazano zgubny wpływ rozwiązań typu social media na całe społeczeństwo. Pierwszym krokiem było umożliwienie powszechnego głosowania w sprawach ważnych dla całego państwa/społeczeństwa właśnie korzystając z internetowych i mobilnych rozwiązań. Czyli szybko, łatwo i przyjemnie, ale bez żadnej debaty, głębszej refleksji, wręcz bezmyślnie. Takie wciśnięcie przycisku bez zastanawiania się nad konsekwencjami wyboru, czyli co by było gdyby zaczął faktycznie rządzić naszym życiem, a nie tylko tylko działalnością w sferze wirtualnej.
Nie ma takiego prawa. Twoja lista ocen (SAO 8 z gwiazdką, Death Note 9 z gwiazdką, Elfen Lied(!) 8 z gwiazdką) obraża moją inteligencję, poza tym ośmieszasz się wystawiając takie oceny.
Re: Przerost formy nad treścią
Nie, pierwszą potyczkę z siostrą definitywnie przegrał. Ja oglądałem to parę lat temu ale scenę tej walki, szczególnie scenę śmierci Nanami ciężko zapomnieć. kliknij: ukryte Nie wyglądało to przypadkiem w ten sposób – Togame pozbawiła Nanami możliwości skorzystania z jej specjalnej techniki (wzroku, zgasły lampiony czy świece w świątyni w której walczyli) co pozwoliło odebrać jej tę przeklętą broń która potrafiła leczyć. Następnie pozbawiona miecza który ją leczył Nanami sprowokowała Shichike to zadania ostatecznego ciosu ścinając Togame włosy. Z tego co pamiętam sama chciała zginąć koniecznie z rąk własnego brata, ta walka nie miała nic wspólnego ze sztampowym rozwiązaniem typu „shounen power”. Były w ogóle w tym anime walki typu „cudownie się podnosi i leje swoich przeciwników”? Chyba jednak nie.
Re: Le sarcastico
Sama recenzja jest moim zdaniem… średnia. Taka że aż zrobiłem [link][link][/link] zupełnie jak Hajime, bo w moim odczuciu wyłania się z niej konkluzja – odmienne (niż 10/10) zdanie na temat tego anime jest czymś złym, karygodnym.
Re: Gacza, gacza.
Re: paszkwil o Texhnolyze sobie tworze
Skoro już się zalogowałem… Podstawowe pytanie – Ty to w ogóle oglądałeś, czy faktycznie przewijałeś odcinki? Texhnolyze to specyficzne anime, które trzeba oglądać w skupieniu, szczególnie początkowe odcinki jak już wspominałem… ale po kolei:
kliknij: ukryte Pominąłeś przedstawienie postaci sekretarki Onishiego (Hirota), jego „lekarza” zajmującego się protetyką Texhnolyze (Doc) i specyficznej relacji pomiędzy nimi. Pokazanie początkowej fazy konfliktu pomiędzy Organo a Sojuszem i tego kto rządzi w mieście. Przewija się nawet przywódca trzeciej frakcji (Shinji) który to najprawdopodobniej powiadamia Doc o tułającym się po mieście Ichse. Bardzo ważna, wręcz kluczowa dla dalszego przebiegu akcji jest rozmowa w pociągu pomiędzy Yoshim (pierwszy antagonista, o którym szerzej jeszcze napiszę) a Ran. Troszeczkę chyba pominąłeś prawda? A to zaledwie dwa pierwsze odcinki.
Wszystkie trzy role kobiece są bardzo ważne dla fabuły, ich losy to oddzielne wątki, ładnie domknięte. Dalej kolejno Onishi, Ichse, Shinji to także w pełni samodzielni bohaterowie których losy się przeplatają, za głównego protagonistę można uznać Ichse. Sześć postaci, sześć przeplatających się wątków to:
Jest trochę nie na miejscu, chyba że moja teza że nie śledziłeś uważnie tego co się dzieje a ekranie jest trafna. Ja wiem że to o co najmniej pięć za dużo, w dodatku brak tutaj cycków (niekoniecznie…) i moeblobów. Następnie:
W tym momencie właściwie brak mi słów. Jeżeli jedyną rzeczą którą potrafisz powiedzieć o Yoshim jest kliknij: ukryte „podkłada bomby i umiera” i w ten sposób streszczasz pierwszą część anime, to faktycznie chyba jesteś za mało „głęboki” by to zrozumieć, jak sam to ująłeś. Średnio mi się chce streszczać tutaj losy pierwszego antagonisty, ale inaczej można by zarzucić mi pustosłowie i uznać że Texhnolyze rzeczywiście nie ma fabuły (jeden z Twoich argumentów). kliknij: ukryte Yoshi od momentu przybycia do miasta przeprowadza bardzo dokładny rekonesans („snucie się po mieście”), bada jak wygląda rozkład sił, podział terytoriów, by skłócić zwalczające się między sobą frakcje. Zwyczajnie doprowadzić do wojny. Owszem, podkłada ładunek wybuchowy. Sztuk jeden, a nie „podkłada jakieś bomby”. W międzyczasie dokonuje kilku skrytobójczych zamachów, najpierw na przypadkowych członkach Organo, potem zabija strzałem z karabinu snajperskiego posłańców którzy chcą wynegocjować pokój. Negocjacje telefoniczne też torpeduje, włamując się do sieci telefonicznej miasta Lux – robi całkiem sporo, całkiem ciekawych rzeczy prawda? I nie jest to wyssane z palca, jak wspominałem wcześniej wie jak działać dzięki hmm… „snuciu się po mieście” jak zostało to pogardliwie określone. Ładunek wybuchowy podkłada w siedzibie Racan (bomba zegarowa) tak aby wszyscy rzucili się sobie do gardeł w odpowiednim momencie. Morduje żonę Onishiego, ponieważ ten zachowuje się zbyt biernie i nie chce dołączyć do „spektaklu” który Yoshi organizuje. To chyba troszeczkę więcej niż
ale co ja tam wiem o anime, pewnie nadinterpretuję i w ogóle wymyśliłem sobie całą tę fabułę Texhnolyze.
Skoro krótkie omówienie części „miałkich postaci” oraz wycinka „fabuły której nie ma” mamy już za sobą, co do tego czemu nie podoba Ci się muzyka i kreska mam proste i krótkie wytłumaczenie. Jeżeli ktoś zwyczajnie nie potrafi śledzić wielowątkowej fabuły, całe zbiory wydarzeń podsumowuje w dwóch słowach typu „pojawia się, podkłada jakieś bomby i umiera” trudno żeby zwrócił uwagę na jakąkolwiek muzykę, czy fakt że animacja jest starannie wykonana, chociaż stylistyka nie każdemu przypadnie do gustu. Nie będę bronił tutaj ścieżki dwiękowej do Texhnolyze. Kreski też nie będę bronił, bo i po co. Każdy ma prawo obejrzeć anime o skomplikowanej fabule, stwierdzić że połowę można przewinąć bo nie oglądał uważnie/nie zrozumiał i dać potem 1/10 bo fabuły nie ma, a postacie miałkie.