x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: I co dalej?
Re: ???
Re: ???
Re: Odcinek 22
Re: Odcinek 22
Re: Odcinek 22
Re: Po 16 odcinkach
Nie przesadzasz aby z tą guębją przekazu? To zwykła haremówka. Dałem się na to skusić jak na mangi Mayu Shinjou – śmieciowa rozrywka.
Półprodukt
Grafiki do zalet też bym raczej nie zaliczył, mimo że akurat do tej historii pasuje, ładnie potęguje psychodeliczny klimat, to ma zbyt wiele niedoróbek. Raczej przeszkadza w odbiorze całości, może większy budżet wyłożony na animację uratowałby sprawę, jednak efekt końcowy jest taki jaki jest – kolejna wada tego anime.
Główny bohater niesamowicie mnie irytował, niezdecydowany i tchórzliwy to mało powiedziane, (między innymi ze względu na jego seiyuu) tych emo jęków i płaczów momentami już nie mogłem słuchać. Antyspołeczna Nakamura (moja muza i femme fatale wszelkiej patologi) i Saeki (muza i femme fatale tego frajera) wypadają o wiele lepiej. Zwłaszcza Sawa Nakamura, chociaż od początku miałem wrażenie że z drugą bohaterką też jest coś nie tak, co tylko potwierdziły migawki z zakończenia.
Jako miłośnikowi cięższych klimatów, fabuła bardzo przypadła mi do gustu, niestety „Kwiaty Zła” Baudelaire'a znam słabo, może dlatego że ogólnie nie przepadam za poezją. Zakochałem się w endingu – uwielbiam takie eksperymenty muzyczne, ten akurat wyszedł pierwsza klasa. Opening i pozostała oprawa muzyczna – dla mnie bez zarzutu.
Moim zdaniem jeżeli już brać się za ekranizację Aku no Hana, to tylko za całokształt, wtedy kiedy manga zostanie ukończona, w przypadku użycia techniki rotoskopowej, z większymi nakładami na stronę graficzną.
Powinienem dać jakieś 5/10, daję 7/10 – za ending i postać Nakamury.
kliknij: ukryte Nakamurcia, bądź moją łajfu, dopóki patologia nas nie rozłączy :P
Re: Dobre... o.O
I w dodatku bardzo oryginalny!
Re: double
Kim Irrrr Seeeen!
Wam się to może podobać, dla mnie brzmi (i wygląda) jak propagandowy kicz rodem z KRLD. Cóż, kwestia gustu. Pierwsze wrażenie jeśli chodzi o anime SnK – negatywne.
Re: Duże zaskoczenie
Co do tej tajemnicy kliknij: ukryte nie została ona wyjaśniona nawet w mandze, która jak dotąd liczy bagatela 11 tomów.
Co do transformacji w olbrzyma… kliknij: ukryte gratuluję przenikliwości. W mandze co prawda, ludzie nie dysponują własną armią olbrzymów, ani „gumisiowym sokiem”. Kto będzie potrafił zmieniać się w tytana nie trudno zgadnąć… Walki są krwawe, pełne brutalności – ludzie nie mają wielkich szans w starciu z tytanami, zwłaszcza że mają one nieprzyjemny zwyczaj atakowania (dużymi) grupami.
Mam złe przeczucia, twórcy anime być może nie będą wzorowali się na mandze i wpadną na tak wspaniały pomysł jak ten „gumisiowy sok”.
Uważaj, wysil się, to będzie trudne.
Po. Przeczytaniu. Dwóch. Akapitów. Można. Czytanie. Przerwać.
@Omnibus
Co do domokrążcy. Po pierwszych kilku zdaniach już wiesz co on chce sprzedać. Nie mów mi tylko że słuchasz całej tyrady, zamiast powiedzieć – dziękuję, nie potrzebuję, do widzenia.
Tak samo z recenzją – dziękuję, nie czytam, do widzenia. Zwłaszcza że to recenzja alternatywna. Chyba że męczysz się z tym specjalnie żeby skrytykować. To dopiero, według mnie, nie ma za grosz sensu.
Publikację takiej recenzji zatwierdza ktoś, kto chyba lepiej się na tym zna niż ja, cz ty. Wypadałoby to uszanować. W napisanie tego tekstu (jakikolwiek by nie był w twoim odczuciu) ktoś włożył sporo wysiłku, wypadałoby to uszanować. Nie podoba się – nie czytaj, masz recenzję główną.
Kilka słów do Progeusza.
Ciekawa maniera, z tym pisaniem jak do tępaka. Odpuść sobie, chyba że drażnienie współdyskutantów sprawia tobie przyjemność. Z drugiej strony to po prostu brak kultury i brak szacunku dla drugiej osoby.
Ostatni akapit, piąta linijka, chyba miało być o to.
Po Psycho‑Pass i Shin Sekai Yori mam ochotę na coś lżejszego, ale trzymającego dobry poziom. Mam nadzieję że się nie zawiodę.
Zresztą morderstwo na oczach ludzi, gdy nikt nie reagował to na przykład głośna sprawa Kitty Genovese (lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku). Cały fenomen psychologiczny tego typu został nazwany później efektem widza lub „syndromem Genovese”. Jaka jest skala tego zjawiska – wystarczy popatrzeć na ogólną znieczulicę panującą w dzisiejszych czasach.
Re: bardzo nierówna seria
Nie ma się nad czym zastanawiać. Druga część to potworny niewypał, nieporozumienie, bida z nyndzom – taka zasługująca na 1/10.
Re: Arght
Gratuluję „zmaratonowania”, ja poległem wczoraj, na ósmym odcinku, by dzisiaj dojść do wniosku – nie warto, nawet z ciekawości, czy dla wymienionego powyżej „a pośmiejemy się z kiczu”.
Trochę dystansu
Hej, hej, może Pan jest krypto‑gej, skoro bierze to aż tak na serio? :P
Re: Strata czasu
Oklepany motyw, stary jak „Uciekinier” i „Wielki marsz” Stephena Kinga (powieści pisane jeszcze pod pseudonimem Richard Bachman). Sens i logika sprowadza się prawdopodobnie do „chleba i igrzysk” – banda bogatych świrów jest gotowa zapłacić astronomiczne kwoty żeby pooglądać mordujących się nawzajem ludzi. kliknij: ukryte Główny bohater niby wie coś więcej na temat zamiarów twórców zabójczej gry, jednak po porażeniu paralizatorem dostał częściowej amnezji.
Jak widać na przykładzie doktorka który powrócił na wyspę – nie zamierzają. Co jest bardzo logiczne. Tak więc osoby starające się wydostać z wyspy na zasadach narzuconych przez twórców gry popełniają poważny błąd.
A co jeżeli nie wymaga (mało realistyczne ale… możliwe)? Lub jest skonstruowany tak aby funkcjonować od jednego, do następnego „etapu” gry bez przeglądu? Wtedy uczestnikom pozostaje liczyć na jakąś awarię i helikopter obsługi technicznej.
To byłoby bardzo nierozsądne posunięcie. Żaden immunitet, żadna niewykrywalność. kliknij: ukryte Takie osoby skończyłyby prawdopodobnie jako ofiary dzieciaka‑psychopaty lub najemnika. Oni po prostu lubią zabijać, ten drugi dodatkowo nie potrzebuje detektora aby wyśledzić kogoś w dżungli.
Co nie zmienia faktu że klejnoty/detektory to największa dziura fabularna. Dlaczego nie można ich usunąć bez poważnej ingerencji chirurgicznej? Dlaczego odpadają dopiero po śmierci? Dlaczego… pytania można mnożyć w nieskończoność.
Strata czasu? Jak dla mnie całkiem niezła rozrywka, pozbawiona aż tak rażących błędów logicznych, z w miarę sensowną fabułą. 6/10.
Świetne
Owszem, nie zadaje fizycznych obrażeń użytkownikowi. Problem w tym że nie kończy się tylko na oddziaływaniu na psychikę. kliknij: ukryte Biorąc pierwsze lepsze suby z jakiegoś online streamu: „of course, below lewel 3, it will start to affect your psychical body”. A organizm reaguje bardzo gwałtownie na ból, wcale nie kończy się na reakcji psychicznej.
Pozostaje jeszcze jedna kwestia. W ALO Kirito poważnie uszkodził Sugou, kliknij: ukryte wręcz go zmasakrował. W dodatku przy „poziomie odczuwania bólu” przestawionym na 0 – rany zadane w wirtualnym świecie powinny oddziaływać na rzeczywistość. Uciął mu rękę, wypatroszył go, zadając ostateczny cios przebił oko. Myśląc logicznie Sugou nie powinien przetrwać czegoś takiego, tymczasem jedyna „pamiątka” po starciu w ALO to uszkodzone oko.