x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Prawdziwy dreszczowiec
Jak dla mnie scenariusz Monstera to majstersztyk, pełen bardzo ciekawych pomysłów. To była na pewno jedna z najlepszych produkcji tego gatunku (mam na myśli thriller, nie anime) z jaką się zetknęłam. Fabuła prowadzona po mistrzowsku, nie mogłam oderwać oczu od ekranu. Żadnych dłużyzn, żadnej nudy, ciągłe napięcie, może pomijając odcinek, w którym Tenma i Dieter jechali autostopem z brytyjskim małżeństwem, który to odcinek nie rozumiem czemu miał służyć, oprócz wybielenia i tak białej jak kitel przed operacją, postaci Tenmy.
Postacie serii świetne – w pełni rozwinięte charaktery, były bardzo realistyczne. Najbardziej poruszył mnie detektyw pijak i jego spotkania z ex żoną w kawiarni. Normalnie życie, a najmniej przemówił do mnie akurat sam Johan. Postać i cała jej historia była bardzo ciekawa, prowadził swoją grę jak laufer, jednocześnie chciał żeby go zastrzelono, bardzo oryginalna postać. Jednak kiedy pojawiały się sceny, w których on występuje i zaczyna prowadzić te swoje osławione manipulacje, jakoś nie mogłam poczuć tej siły i uważam, że mówił banalnie, np. w porównaniu z wielkim manipulantem Hannibalem Lecterem. Szkoda mi też trochę było obrośniętego całą intrygą Franza Bonaparty, który objawił się pod koniec serialu jako nawrócony na zwyczajność, spokojny dziadeczek. Zakończenie serii było może trochę wyświechtane, ale i tak bardzo mi się podobało.
Podsumowując jestem niezmiernie zadowolona z tego anime. Lubię to uczucie gdy w pozycjach tego rodzaju snuję sobie jakieś domysły, a potem jednak jestem zaskakiwana czymś zupełnie innym. W tym przypadku byłam wielokrotnie bardzo zaskakiwana. Polecam dla dorosłych lubiących skomplikowane zagadki.
Bo cudów nie ma
dziewica
Dragon Ball był pierwszą serią anime jaką obejrzałam, dlatego właśnie postanowiłam o nim napisać mój pierwszy komentarz. Zetknęłam się z nim będąc w kwiecie wieku. Zobaczyłam jeden odcinek u znajomych i tak bardzo mnie zainteresował, że w niedługim czasie uzależniłam się od całej serii i zaangażowałam w oglądanie anime w ogóle. Nie interesuje mnie czy to dziecinada. Nie dyskryminuję żadnej formy sztuki, czy rozrywki. Po prostu albo mi się coś podoba, albo nie.
Dla mnie Dragon Ball to prawdziwa rewelacja (być może dlatego, że od dawna jestem fanką starych komedii kung fu, takich z Jackiem Chanem na przykład). Podobało mi się wszystko, postacie, fabuła, którą podobno autor wymyślał praktycznie na bieżąco, spektakularne walki i dużo humoru. A także, a może raczej przede wszystkim to, co jest w tle – piękny, rozbudowany świat, pełen tajemniczości, rewelacyjna ścieżka dźwiękowa i klimatyczne widoczki, często z zabawnymi niespodziankami dla spostrzegawczych. Na połączenie tych wszystkich elementów razem mam jedno słowo – spektakularne.