Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 8/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 27 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,59

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 1284
Średnia: 7,99
σ=1,76

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (fm)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Clannad

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 23×25 min
Tytuły alternatywne:
  • クラナド
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Gra (bishoujo); Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Harem
zrzutka

„Przedwczoraj widziałam królika, wczoraj jelenia, a dzisiaj – Ciebie” (Robert F. Young – Dandelion Girl). Po letnim Air i zimowym Kanonie przyszedł czas na wiosnę.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Tomoya Okazaki nienawidzi swojego miasta za wszystkie nieszczęśliwe wspomnienia. Po śmierci matki i wypadku, który przekreślił jego marzenia, czas przecieka mu przez palce, a poszczególne dni niczym się od siebie nie różnią. Godziny lekcyjne przesypia albo trwoni razem ze swym kumplem, Sunoharą. Dopiero przypadkowe spotkania z dziewczyną, która z innych powodów stała się rozbitkiem we własnej szkole, sprawia, że jego życie zaczyna się toczyć w innym kierunku.

W haremówkach drażni mnie zwykle, że im większym niedorajdą jest facet, tym szybciej gromadzi wokół siebie wianuszek dziewcząt. O ile nie mam nic przeciwko bishoujo w dużym stężeniu, o tyle dobrze by było, gdyby miały jednak jakiś powód do zainteresowania daną osobą. Podejrzewam, że producenci unikają wyposażania postaci w poczucie humoru i wdzięk ze względu na terapeutyczną rolę anime. W końcu to grzech śmiertelny, gdy bohater wpędza widzów w kompleksy, bo ma bardziej rozbudowaną osobowość niż cała grupa pryszczatych otaku razem wzięta! Na szczęście Kyoto Animation, wybierając odpowiedni materiał do ekranizacji, wyłamuje się z tego trendu.

Ze wstępu wynikałoby, że Tomoya ma wszelkie powody, żeby rozpaczać nad swym losem, siedząc w ciemnym pomieszczeniu. Pewnie pozwoliłoby to oszczędzić środki przeznaczone na grafikę, jednak otrzymalibyśmy niezbyt ciekawą serię. Tu chłopak ma rzeczywiście pewne problemy, z którymi nie potrafi sam sobie poradzić, lecz niczym tarczy używa cynicznego poczucia humoru. Część widzów może mieć problemy z zaakceptowaniem takiej osoby, ponieważ jego żarty ocierają się czasem o lekkie okrucieństwo, jednak przynajmniej nie można mu zarzucić nijakości. Oprócz talentu do ciętych ripost potrafi na poczekaniu wymyślać wyjątkowo bzdurne opowieści i bez najmniejszego zająknienia wciskać kit innym ludziom. Już nawet ciekawość, co nowego wymyśli Tomoya, szybko staje się wystarczającym powodem do oglądania kolejnych odcinków.

Ofiarą kpin i dowcipów często staje się Sunohara. Jest łatwowierny i nietrudno go wyprowadzić z równowagi, świetnie więc sprawdza się jako partner komediowego duetu. O dziwo, pomimo całej jego hałaśliwości i często wyjątkowo idiotycznych zachowań, nie miał problemów ze zdobyciem mojej sympatii. Zresztą w bardziej poważnych scenach potrafi się zachowywać w odpowiednio stonowany sposób. Oczywiście pojawia się też cała grupa dziewcząt, których charaktery nie pretendują do miana kompletnych kobiecych osobowości, ale które zachowują się w wystarczająco niesztampowy sposób, żeby fragmenty z ich udziałem nie stały się nudne. Kyou i Ryou mogłem przywitać niczym stare znajome, bowiem wcześniej młodsze wersje tych bliźniaczek oglądałem w Lucky Star. Podejrzewam, że Kyoto Animation postanowiło zekranizować tę mangę głównie po to, by uzyskać właśnie taki efekt, a przy okazji dołożyć do projektu Clannada jeny zaoszczędzone przy produkcji niskobudżetowej komedii. Dla tych, którzy Lucky Star nie oglądali – Kyou to wulkan energii ze skłonnością do wybuchów gniewu (tutaj do tego dochodzi jeszcze używanie przemocy fizycznej – po prostu wymarzony obiekt westchnień męskiej części widowni), natomiast jej siostra stanowi całkowite przeciwieństwo – jest cicha i lekko ospała. Z punktu widzenia przyjemności widza za największą zaletę Nagisy można uznać parę ekscentrycznych rodziców, ale dziewczyna ma sporo naturalnego uroku. Brakuje jej tylko wiary we własne umiejętności i siły przebicia. Opis wszystkich postaci zajmuje już dużo miejsca, więc wspomnę jeszcze tylko o dziewczęciu, przy którym Rei Ayanami z Neon Genesis Evangelion sprawia wrażenie dziecka z ADHD, tajemniczej pogromczyni chuliganów na ulicach i plotkach o duchu, który rozdaje przeklęte prezenty.

Po paru odcinkach wprowadzenia fabułę Clannada można podzielić z grubsza na cztery części poświęcone problemom poszczególnych uczennic. Można zauważyć pewne podobieństwa do wcześniejszych tytułów, jednak dla mnie to jak patrzenie w kalejdoskop, gdzie znane elementy tworzą nowe, często piękniejsze obrazy. Tytuł w tłumaczeniu oznacza klan lub rodzinę i motyw ten przewija się przez wszystkie historie. Właściwie znaczenie można by tu rozszerzyć również na grupę przyjaciół, ponieważ w żadnym przypadku wysiłki Tomoyi nie stają się odsieczą pojedynczego księcia na białym rumaku (raczej można go uznać za katalizator zmian). Przy okazji do sprawdzonej formuły wprowadzono też parę innych poprawek. Tym razem dziewczęta po zakończeniu ich spraw nie zostają odsyłane w różne formy zaświatów (jeśli przyjmiemy ograniczoną definicję świata jako szkoły z okolicznymi uliczkami), choć pewnej wielbicielce morskich stworzeń by to się przydało, gdyż pojawia się trochę zbyt często. Wreszcie też wątek romantyczny nie sprawia wrażenia, że wybranką bohatera zostaje ostatnia petentka z kolejki. Tu odbywa się to raczej na zasadzie, że wszyscy wiedzą, co się święci, tylko bohater nie chce się przyznać do swych uczuć. Dodam jeszcze, że o ile większa część odcinków dostarcza wiele okazji do śmiechu, o tyle bardziej emocjonalne osoby przy oglądaniu zakończeń pierwszych dwóch historii powinny mieć przygotowaną wymówkę na wypadek, gdyby ktoś akurat ich odwiedził. Na przykład, że akurat coś wpadło im do oka. I szybko ukryć chusteczki.

Końcową ocenę obniża niestety parę ostatnich odcinków. Przedstawiony tam dramat sprawia wrażenie mocno wydumanego i mógłby zostać zażegnany w zalążku przy pomocy jednej dłuższej rozmowy, a w ostatecznym rozwiązaniu wyczułem fałszywą nutkę. Gdyby losowo wybierać historie z Clannada, Kanonu i Air i tak trafi się na coś ciekawszego. Przeprowadziłem dłuższe badania na temat tego, czyje głowy powinny się potoczyć za taki rozwój wypadków i okazało się, że to niestety wina oryginalnego materiału. Kyoto Animation miało przynajmniej tyle rozwagi, żeby w dwudziestym trzecim odcinku wrócić do komediowo­‑romantycznego klimatu, więc serię można zakończyć bez poczucia niesmaku. To taka łyżka dziegciu w beczce miodu, która nie powinna nikogo zniechęcać do seansu, tym bardziej, że zielone światło dostała kontynuacja w postaci Clannad After Story, więc nawet te nieszczęsne zakończenie może stać się częścią czegoś wspanialszego (tym bardziej, że wątki iluzorycznego świata ze snów Tomoyi i jego konfliktu z ojcem muszą jeszcze poczekać na rozwinięcie).

Postacie sporą część swojego czasu spędzają w szkole z dość obskurnymi pomieszczeniami. Być może to część planu wysoko postawionych osób w japońskim systemie edukacji i uczniowie osiągają lepsze rezultaty w takich warunkach. Dopiero na zewnątrz widać, gdzie spożytkowano pieniądze z budżetu na oprawę graficzną. Ulice miasteczka mają dużo uroku, a ujęcia ze światłem zachodzącego słońca prześwitującego przez liście drzew, chmurami leniwie przesuwającymi się po niebie i wiatrem rozwiewającym włosy potrafiły zachwycić mnie swoim pięknem. Prawdziwy artyzm objawia się jednak dopiero w snach poświęconych samotnej dziewczynce.

Czołówka każdego odcinka posiada udaną piosenkę – Megumeru (od Mag Mell, czyli irlandzkich zaświatów; czasem odczytywanie japońskich tytułów przypomina wróżenie z fusów), a przy okazji przedstawia większą część obsady, więc szybko przypadła mi do gustu. Natomiast gdy w materiałach promocyjnych znalazłem końcowy teledysk, doznałem lekkiego szoku kulturowego i zastanawiałem się, kto wpadł na pomysł utworu o rodzinie klusek z mąki ryżowej. O dziwo, wystarczył jeden odcinek, bym zrewidował swoją negatywną opinię i docenił jego kojący wpływ. Reszta oprawy muzycznej też tworzy udaną całość z obrazem i dobrze podkreśla zarówno komediowy, jak i dramatyczny charakter niektórych scen. Z pewnością szybko nie zapomnę melodii granych na skrzypcach. Wśród aktorów podkładających głosy zgromadzono całą obsadę znaną z gry, więc nie dość, że znali już swoje role, to jeszcze w międzyczasie mogli nabrać doświadczenia. Jedyną nowość stanowi Yuuichi Nakamura. Nie miał on wcześniej zbyt wielu okazji, żeby zaprezentować swój talent, lecz łatwo zauważyć, że obecnie jego kariera nabiera rozpędu. Niedawno użyczył głosu Grahamowi Akerowi w Kidou Senshi Gundam 00, a obecnie dostał główną rolę w Macross Frontier.

Ostatecznie, pomimo niedoskonałej końcówki, polecam Clannad tym, którzy pragną śmiać się i wzruszać razem z bohaterami opowieści. Kobiety prawdopodobnie odejmą od końcowej oceny jeden lub dwa punkty, ponieważ podczas dramatycznych scen grozi im nagły napad senności. Nie śmiałbym sugerować, że płeć piękna jest mniej wrażliwa. Po prostu, gdy będą patrzeć przez pryzmat swoich doświadczeń, problemy kawaii panienek mogą im się wydać abstrakcyjne. Tym niemniej i bez tego pozostają takie powody do rozpoczęcia seansu, jak humor i przystojny bohater z mocną osobowością.

fm, 22 kwietnia 2008

Recenzje alternatywne

  • komilll - 9 grudnia 2014
    Ocena: 5/10

    Przybyłem, zobaczyłem, zakrztusiłem się tęczą. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Kyoto Animation
Autor: Visual Art's/Key
Projekt: Itaru Hinoue, Kazumi Ikeda
Reżyser: Tatsuya Ishihara
Scenariusz: Fumihiko Shimo
Muzyka: Jun Maeda, Magome Togoshi, Shinji Orito

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Clannad: fanfiki na Czytelni Tanuki Nieoficjalny pl
Clannad - artykuł na Wikipedii Nieoficjalny pl
Podyskutuj o Clannad na forum Kotatsu Nieoficjalny pl