Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 8/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,60

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 99
Średnia: 7,19
σ=2,01

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Zegarmistrz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

My-Otome

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2005
Czas trwania: 26×25 min
Tytuły alternatywne:
  • Dancing Maiden
  • 舞-乙HiME
Tytuły powiązane:
Postaci: Uczniowie/studenci; Rating: Nagość; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Supermoce
zrzutka

Retelling My­‑HiME – stare bohaterki w nowej historii, toczącej się w alternatywnym świecie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

W odległym, skolonizowanym przez ludzi, świecie szczytem marzeń każdego zamożnego człowieka jest posiadanie własnej otome. Kobiety te – stanowiące ostateczne ucieleśnienie elegancji oraz siły ognia – pełnią funkcje ochroniarzy, gotowych spełnić każde polecenie swych panów: prezydentów, polityków i koronowanych głów. Bycie jedną z nich oznacza prestiż, bogactwo i wpływy. Nic więc dziwnego, że w tym świecie każda dziewczynka marzy, by dostać się do jedynego miejsca, w którym są szkolone: surowej żeńskiej szkoły, znanej jako Garderobe (sic!). Jednak szkoła przyciąga nie tylko osoby marzące o przyszłej karierze. Są też tacy, którzy pragną zagarnąć zamknięte w jej murach tajemnice starożytnej ziemskiej technologii kolonistów, z której potęgi korzystają otome.

Pewnego dnia u wrót tego przybytku staje Arika Yumemiya, młoda dziewczyna, której marzeniem jest pójść w ślady matki. Przyjdzie nam śledzić jej życie w szkole, zgłębianie roli otome, a także burzliwe wydarzenia mające miejsce wokół samej szkoły i królestwa, w którym ją wzniesiono – i wreszcie naszej bohaterki.

Prawdę mówiąc, seria ta zdecydowanie przypadła mi do gustu. Oczywiście ma kilka niedociągnięć i główną bohaterkę w klasycznym dla anime stylu „niezbyt ładna, głupia ciamajda z wielkim sercem”, którą najchętniej poczęstowałbym serią z broni maszynowej. Niemniej jednak okazała się ciekawą wielowątkową opowieścią z nieźle dobranymi postaciami drugoplanowymi, rozbudowanym wątkiem romantycznym, licznymi elementami przygodowymi, szczyptą dramatu i obyczajówki oraz spójnym, bogatym światem. Gdy już udało mi się przetrawić pierwsze odcinki, skupione głównie na szkolnych spiskach, i dałem się wciągnąć w głębsze intrygi, seria okazała się całkiem przyjemna i prawdę mówiąc, bawiłem się świetnie, śledząc jej fabułę.

Szczególnie dobrze skonstruowany został świat, przypominający nieco połączenie Harry'ego Pottera (z technologią zamiast magii) z serią przygodową pokroju Erementar Gerad, ale spójniejszy. Akcja przez dłuższy czas toczy się w szkole dla dziewcząt (by w połowie serii nabrać większego rozmachu), jednak – w odróżnieniu od wielu innych tytułów opowiadających o nastolatkach z supermocami – My­‑Otome przynajmniej próbuje zachować cień jakiegoś prawdopodobieństwa. Już sam fakt wprowadzeniu wielu (wydawałoby się oczywistych) instytucji dobrze świadczy o jej twórcach.

Niemniej jednak nie potrafię jej z czystym sercem polecać. My­‑Otome posiada bowiem dwie poważne wady, które dyskwalifikują ją dla większej części widowni. Pierwszą z nich jest grupa docelowa, do której adresowany jest tytuł. Otóż serial przeznaczony jest dla dwunasto­‑czternastolatków i to raczej dziewcząt niż chłopców. Z tej przyczyny większość facetów odpadnie od niego z hukiem, bo zapewne wolałoby więcej mordobicia, a z kolei osoby pełnoletnie wystraszą uproszczenia fabuły. Drugim problemem jest kwestia obyczajowa. Jak już napisałem, stylistyka i liczne uproszczenia wskazują, że jest to pozycja przeznaczona dla młodszej grupy wiekowej. Jednakże poruszane tu tematy (miłość między kobietami, dość kontrowersyjne stosunki jednej z bohaterek ze swym przybranym ojcem czy wreszcie okazjonalne sceny nagości) niekoniecznie są uznawane za odpowiednie dla dzieci. Z drugiej strony – choć być może to ja jestem spaczony – osobiście wolałbym, by moja pociecha oglądała My­‑Otome niż – powiedzmy – Elfen Lied czy inny Ninja Scroll.

Grafika, prawdę mówiąc, nie zachwyciła mnie niczym szczególnym. Owszem, jest staranna, wykorzystuje pastelowe kolory i ogólnie trudno jej coś zarzucić. Seria ma dość płynną animację, a projekty postaci i ich otoczenia na pewno znajdą amatorów. Uwagę należy zwrócić też na staranność rysunku – nie jest to produkcja, która epatuje efektami specjalnymi albo olśniewa szczegółowością kreski. Niemniej jednak jej wykonaniu trudno coś zarzucić. Przeciwnie, wyróżnia się korzystnie na tle wielu tytułów, które stosują efekty komputerowe do maskowania zaniedbanej animacji, ubogiej kreski czy małego budżetu. Kreska utrzymana jest w starym, dobrym stylu z czasów, gdy trzeba było obywać się bez takich oszustw.

To samo moim zdaniem tyczy się udźwiękowienia. Nie jest tajemnicą, że jestem głuchy na większość muzycznych niuansów subtelniejszych, niż kapele metalowe (czyt. słoń mi na ucho nadepnął), jednakże czasem zdarza mi się usłyszeć coś, co wyróżni dany tytuł w pozytywny lub negatywny sposób. Otóż w My­‑Otome czegoś takiego nie było. Owszem, postarano się, żeby muzyka i głosy postaci nie straszyły nas po nocach, a zapewne także włożono sporo wysiłku w ten aspekt, ale drugie Fantastic Children to to nie jest.

My­‑Otome jest niezłym anime, które na pewno znajdzie swoich fanów. Nie wiem jednak, gdzie powinno ich szukać. Seria owszem, jest dobra, ale większość starszych widzów zapewne od niej odpadnie, a młodszym nie pozwolą jej oglądać rodzice.

Zegarmistrz, 31 marca 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Sunrise
Autor: Hajime Yatate
Projekt: Hirokazu Hisayuki
Reżyser: Masakazu Ohara
Scenariusz: Hiroyuki Yoshino
Muzyka: Yuki Kajiura