Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

Bleach

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Gutosaw 19.11.2020 15:52
    Nareszcie udało mi się dobrnąć do końca Bleacha. Zajęło mi to półtora roku. Większość tej serii można podsumować jednym słowem – udręka. Mam za sobą wiele lat oglądania oglądania anime, a Bleach był bardzo bliski dokonania egzekucji na tym hobby.

    W przypadku tej serii wypada zadać sobie pytanie: czym w ogóle Bleach jest? To kwestia kluczowa dla widza, bo autor postanowił się nad tym nie zastanawiać i poczekać aż odpowiedź sama się wyklaruje. Anime rozpoczyna się jako historia z lekko mrocznym klimatem i wyraźnym nastawieniem na osobiste historie postaci. Z biegiem czasu przeobraża się jednak w historię o grupie znajomych, by niezbyt płynnie przejść w niekończącą się bijatykę, w której wszystko obraca się wokół głównego bohatera. Dopiero ostatnie 30 odcinków stara się wrócić do poprzednich pomysłów. Które podejście było dobre? Niestety żadne. Do mnie najbardziej przemówiła ostatnia historia (Fullbringer arc). Niezdecydowanie autora bezpośrednio stworzyło bodaj największą wadę tej serii. Zupełny brak logiki w świecie przedstawionym oraz brak spójności w konstrukcji świata. Niestety przez całą długość serii bombardowani jesteśmy sprzecznymi informacjami, dotyczącymi zarówno kwestii błahych (jak starzenie się postaci w Soul Society) oraz spraw kluczowych (jak prawdziwa natura Hollowów). Na domiar złego autor zdaje się tego nie zauważać i dostajemy takie potworki jak  kliknij: ukryte Początkowe odcinki mogą się przez to wydawać lepsze, jednak nie powinniśmy dawać się tak zwodzić. Są lepsze jedynie dlatego, że nie było czasu jeszcze niczego zepsuć zupełnym brakiem przykładania uwagi do konstrukcji świata. Częścią tego braku logiki jest też skalowanie się siły bohaterów. Panuje tu prosta zasada. Postaci są tak silne jak wymaga tego fabuła w danym momencie. A jeśli nie są, to przy zastosowaniu kilku prostych sztuczek fabularnych zaraz będą. Ten punkt wykracza poza wszelkie granice absurdu. Postać potrafi przegrać pojedynek z głównym bohaterem; poczekać 2 tygodnie, podczas których główny bohater staje się kilkukrotnie silniejszy. A następnie jednym uderzeniem pokonać przeciwnika, z którym protagonista nie miał najmniejszych szans. Podobnych przykładów można by wymienić wiele.

    Drugą w kolejności wadą jest tempo akcji. Zdaję sobie sprawę, że wynika to po części z ekranizacji mangi, która nie dobiegła końca. Jednak z perspektywy odbiorcy nie ma to dla mnie znaczenia. Cała seria mogłaby zostać zamknięta w +-70 odcinkach, a i wtedy treść nie byłaby upchnięta dostatecznie gęsto (za to wady w konstrukcji świata stałyby się jeszcze bardziej widoczne) . Twórcy dwoili się i troili jak sprawić, by w odcinku nie zawrzeć niczego z mangi. Dostajemy więc (często ponad) pięciominutowe przypominajki z poprzedniego odcinka. Pomimo tak długich wstępów, w odcinkach i tak pojawiają się retrospekcje do wydarzeń z poprzednich odcinków. Twórcy raczą nas również najazdami na twarze bohaterów przerwane krótkim dialogiem, by po chwili jeszcze raz wszystkich ich pokazać. W ten sposób można zyskać nawet 2 minuty. Cierpi też dynamika walk, gdyż te co chwile przerywane są losowym potokiem słów, płynących ze strony jednego z rywali. Zazwyczaj piętnowanych przez jego oponenta słowami: „za dużo gadasz”.
    Popularne w tej serii są również zabiegi, które czasu nie zyskują, a mimo to mocno zaburzają tempo. Chyba najbardziej irytującym jest retrospekcja do wydarzeń, które zdarzyły się kilkanaście sekund temu, ale nie zostały ukazane na ekranie w czasie rzeczywistym. Wygląda to następująco: przeciwnik atakuje bohatera A, ten ląduje w rękach swojego sojusznika B. I w tym momencie pojawia się scena, w której widać jak ten sojusznik B zobaczył, że bohater A jest atakowany. Sojusznik B biegnie więc, chwyta bohatera i retrospekcja dobiega końca. Większość z tych scen nie jest w żaden sposób potrzebna, bo domyślić się sytuacji sprzed kilku sekund może każdy. Skoro twórcy postanowili je umieszczać, to mogli się chociaż postarać o niezaburzanie tempa akcji.

    Postaci w Bleachu zdają się stanowić główny trzon serii. Bohaterów jest wielu i często dostają własne odcinki na przedstawienie swoich motywacji oraz przeszłości. Niestety brakuje tutaj nawet jednego dobrze wykreowanego. Owszem, można polubić Ichigo, Rukię, czy któregoś z kapitanów, ale chyba nie istnieje człowiek, który z czystym sumieniem powie, że są to postaci dobrze wykreowane. Duża część stanowi kalkę z innych serii, większość postaci jest statyczna i założę się, że dodatkowe 300 odcinków nic by w tej kwestii nie zmieniło. Dodać można praktycznie zupełny brak dynamicznych relacji między postaciami. „Truskawką” na torcie jest główny bohater, który przez całą serię dostał tylko jedną próbę rozbudowania charakteru. Próba ta mogła wydawać się udana, bo przedstawiała niezłomnego protagonistę, który zawsze stanie naprzeciw zagrożenia, bez zważania na to jak wielkie ono jest. Bohater ten złamał się i stracił tę werwę potrzebną do stawienia czoła niebezpieczeństwu… ale wrócił! Zmiana odbyła się na przestrzeni około 70 odcinków, więc mogła się wydać naturalna. Jednak w samej serii minęło ledwie kilka godzin, co autor postanowił zignorować (raczej przez brak umiejętności, a nie umyślnie).
    Design bohaterów i antagonistów jest mocno nierówny. Są takie perły jak finałowa forma Ichigo (10/10 praktycznie), Ulquiorra czy Aizen. Jednak więcej jest tutaj nędznych karykatur. Wynika to głównie z tego, że każda postać musi mieć swoją porcę „lepszych form”, więc autor miał niemało pracy do wykonania. Pracy, którą sam sobie narzucił poprzez nieprzemyślany pomysł na serię. Na tym zamyśle ucierpiały standardowe postaci. Posiadają podobne sylwetki, a ich strojom brakuje różnorodności. To sprawia, że muszą wyróżniać się twarzami. Generalnie oceniam ten aspekt na plus, chociaż mogło być dużo lepiej.
    Aktorzy głosowi spisali się dobrze. Znalazło się tutaj kilku specjalistów w swoim fachu. Jedyne zastrzeżenie miałem do głosu głównego bohatera, jednak z biegiem czasu nabrał wprawy. Z postaciami wiążą się też sceny, których założeniem jest wywołanie emocji. Należą się pochwały za samą próbę, bo i te emocje miały szansę się pojawić. Niestety nie sposób wzruszyć się śmiercią postaci, której nie widzieliśmy na dobrą sprawę od kilkudziesięciu odcinków lub takiej, która nigdy nie była istotna dla fabuły. Główną przyczyną – znowu – tempo oraz zupełny brak logiki.

    Fabuła opiera się na jednym kluczowym założeniu. Plot armor. Zabija to całą przyjemność z oglądania. Wraz z postępem historii coraz częściej dane jest nam obserwować koślawe próby zachowania wszystkich przy życiu. Nawet lubowanie się w wyśmiewaniu słabych zagrywek fabularnych przestaje dostarczać rozrywki po dziesiątkach powtórzeń. Sama fabuła na dobrą sprawę składa się jedynie z trzech elementów: porwanie, pogoń, walki. Wyjątek stanowi ostatni arc, który dość dobrze radzi sobie z kilkuwątkowym śledztwem, gdzie postaci mają różną wiedzę na temat badanej sprawy. Gdyby cały Bleach utrzymał ten poziom, to fabułę byłbym zdolny pochwalić. Niestety tak nie jest. Cały wątek głównego antagonisty nie ma najmniejszego sensu. Długofalowy plan, który wymaga tworzenia specjalnych istot (ostatecznie tak słabych, że 1 główny kapitan byłby w stanie zabić je wszystkie na raz), porwanie, czy wojna psychologiczna z Ichigo. Wszystko to podporządkowane zostało emocjom i efektowności, ale jest zupełnie bezsensowne. Zwłaszcza zważywszy na to, jak absurdalnie potężny jest ten antagonista. Zapychacze są tak fatalne, że w serii Bountów znajduje się filler, który nie wprowadza nic do arcu fillerów. To zabiło moją radość z życia… Nigdy wcześniej nie porzuciłem żadnego odcinka anime. Tutaj porzuciłem około 80. zapychaczy. W kwestii głównej fabuły nie jest wiele lepiej, ale bardziej liczą się walki, czyż nie?

    Niestety walki są niczym lustro, które ukazuje wszystkie wady serii. Zupełny brak przykładania uwagi do świata spowodował, że moce bohaterów skalują się według aktualnego widzimisię autora. Postaci są puste, przez co wynik starcia i stojąca za nim ideologia nie są interesujące. Starcia przerywane są skokami do innych wątków, dziejących się symultanicznie oraz przerywane są prostymi monologami czy dialogami. A na sam koniec posypane garścią plot armora. Bleach nie byłby jednak Bleachem, gdyby jakiś element miał tak mało wad. Do walk doszedł więc fakt, że w 90% podczas starcia liczy się jedynie to, kto dysponuje większą liczbą form. Oprócz jednej walki nie uświadczycie tu za grosz taktyki, a gdy już pojawi się coś, co z dużą dozą prawdopodobieństwa autor uznał za taktykę, to poświęcone będzie kilka minut na wyjaśnienie tego zagrania (zazwyczaj nieskutecznego, bo musi wygrać lepsza forma, a nie intelekt). Spotęgowane jest to faktem, że mimo pozornie różnych umiejętności, które dostał każdy z bohaterów, ich wykorzystanie jest w praktyce zawsze takie samo. Wynik starcia można przewidywać już w pierwszej sekundzie, na podstawie podejścia postaci podchodzącej do starcia. Włącza formę przed przeciwnikiem? Przegra. W całej serii jestem w stanie wymienić jedynie 3 starcia na dostatecznym poziomie.  kliknij: ukryte Animacja jest w większości przypadków słaba, co jeszcze bardziej dobija dynamikę walk. Szczęśliwie, najważniejsze starcia dostały więcej uwagi w tym względzie.

    By nie znęcać się nad tą serią dłużej, na koniec zostawiłem jej największą zaletę. Muzyka jest bardzo dobra: różnorodna, zmieniająca się w zależności od odwiedzanego miejsca. Szczególnie dobre są tutaj utwory bitewne – potrafią wprowadzić uczucie grozy, potęgi oraz wyróżnić moment na tle serii. Jednak jest też kilka dobrych emocjonalnych utworów. Brakuje trochę bardziej spokojnych, które pasowałyby do codziennego życia bohaterów, ale to nie jest główna część tej serii, więc przeszkadza to tylko sporadycznie. Niestety muzyka jest tak dobra, że ciężko znaleźć miejsca w serii, do których ona pasuje. Dużo zapychaczy dostaje dobre utwory, przez co rozmywają się one i tracą swój początkowy impakt. Seria posiada bardzo dużo openingów i endingów, więc ciężko wydać jednoznaczny werdykt dla tej części. Większość jest standardowa lub słaba, ale trafiły się też bardzo dobre zarówno muzycznie i graficznie. Cała warstwa audio idzie więc na spory plus.
    Ach… i wstawki z numerem odcinka są wykonane z pieczołowitością. Wyznaczono do tego prawdziwego artystę. Często była to część odcinka, która najbardziej mnie fascynowała – piszę śmiertelnie poważnie.
    Niestety jedyną oceną jaką mogę wystawić Bleachowi jest 1/10. Gdybym pominął wszystkie zapychacze, to być może dałbym 2/10, ale nie jest to w żaden sposób pewne. Ja w końcu jestem wolny od tej serii i być może znowu zacznę czerpać radość z oglądania anime.
    Odpowiedz
  • odpowiedzi: 0 Gutosaw 19.11.2020 01:15:17 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Lees 18.04.2020 19:37
    26 ending to prawdziwy reżyserski majstersztyk. Wzór jak opowiedzieć historię w 1 min 30 sek.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Weiter 19.03.2020 15:38
    Powrót 2021
    To była tylko kwestia czasu, co jak co, ale bleach zasługuje na normalne zakończenie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kate Rose30 7.02.2018 23:33
    Bleach
    a ja polubiłam to anime,trochę szkoda że koniec.Kreska z sezonu na sezon coraz lepsza,muzyka też tylko Aizen powinien być na końcu z wiadomych wzgledów,relacje faktycznie płaskie może dlatego że shounen to głównie walki.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Raikami 26.12.2016 13:59
    Bleach był kiedyś dobrym anime
    W czasach, kiedy zaczynałem oglądać Bleacha, seria anime była naprawdę dobra i ciekawa. Wręcz momentami wyprzedzała swojego dawnego rywala jakim było Naruto. Niestety, w pewnym momencie autor chyba pogubił się z pomysłami lub zwyczajnie przestał tworzyć swoje dzieło z taką samą pasją. Główny bohater do wszystkiego dochodził z niebywałą łatwością. Od początku miał łatwiej w zdobywaniu mocy zaś ta… No cóż. Od początku do końca robiła się nudniejsza. Getsuga tu, Getsuga tam, Bankai tu, Bankai tam i od nowa… Jakby to powiedzieć, arsenał zdolności bazujących na reitsu było ubogie. A jednak, wciąż uchodził za najsilniejszego. Jego wzrost mocy był nierówy. Niby dostawał super power upa i był silniejszy od wszystkich, ale nagle dostawał bęcki od przeciwnika, z którym potem wygrywała osoba znacznie słabsza od niego, a ten walczył już z silniejszym, budząc nową moc. Serio… Openingi i endingi mam w pamięci do dziś, zwłaszcza kultowe „Change”, jednakże to co stało się z serią zakrawa o płacz i zgrzyt zębów. Zabrakło brnięcia w początkowe schematy. Popsuto najlepsze postaci, zaś relacje między bohaterami zdawały się… Nijakie. Shounen, shounenem, ale bez ciekawych relacji, ciężko zaangażować widza emocjonalnie. Jeszcze wiodąca za głównym bohaterem patetyczność, w chwilach powagi. To wszytko pchało serię w dół. Skończyło się na tym że wszystkie postacie psuły się do samego końca a autor chcąc przyciągnąć uwagę widza, pokazywał bankaie wszystkich bohaterów, których nigdy wcześniej nie ujawniono. I znowu mamy tutaj jawną nierówność. Bankai głównodowodzącego został niesłusznie pokonany, gdzie Ichigo zwyciężył przeciwnika a nie ukrywajmy, był znacznie słabszą postacią niż Yamamoto. Wojna pomiędzy Shinigami a brygadą Aizena ponownie była poprowadzona nierówno. Skończyło się na tym, że każdy musiał zabłysnąć a potem zniknąć niesprawiedliwie, bo na scenę musiał wyjść główny bohater. Najlepiej przeprowadzony power up, a tym samym najbardziej niesprawiedliwie był ostatni, przed ostateczną walką z Souske. Pomijając fakt, że…  kliknij: ukryte 

    Gdyby wrócić do początku, dać bohaterowi 19 lat, wrzucić w wir fabuły, konsekwentnie prowadzić wątki fabularne i tworzyć dobre relacje między bohaterami – seria byłaby dzisiaj w kanonie najlepszych uniwersów i historii przodując przed Naruto i One Piece. Świat sam w sobie jest świetny. Urzeka widza, jednakże pewne wydarzenia są mało… Logiczne. Np fakt, że bohater mający na karku setki lat, jest słabszy od takiego 15 letniego dzieciaka z mieczem. Naiwny scenariusz. oprawić serię logicznymi wyjaśnieniami, zawiązać lepsze relacje międzyludzkie i nawet… Wyrzucić część bohaterów, bowiem ich ilość zdawała się czasem zbędna. Między innymi to przez zbyt licznie tworzonych bohaterów, Kubo Tite zmarnował potencjał serii.

    Wystawiłbym 5/10, ale czuję lekką niesprawiedliwość wobec początkowej fazy historii Ichigo. Dlatego dodaję oczko więcej, pozostawiając Bleacha jako zmarnowanego potworka (6/10).
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    ka15ma 26.12.2016 02:29
    hmmm
    Mam za sobą wiele z shounen anime takich jak Naruto, Full Metal Alchemist, D.Gray­‑man, Hunter x Hunter itp. Bleach nie był shounenem jednym z lepszych ale nie był tez najgorszy. Niektóre walki na prawdę trzymały w napięciu, były też ciekawe zwroty akcji (a myślałam, że nic mnie już nie zaskoczy:P ), a niektóre niestety były nierówne, mało rozbudowane, nieraz nawet nudne… Najgorzej… kliknij: ukryte  Już lepiej skończył Orochimaru z Naruto. Do końca trzymał „klasę” złego i nawet jak na końcu „pomagał” to i tak wiadomo było, że ma na celu swoje korzyści. Ehhh….
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    crotalus 21.04.2016 10:39
    Kocham to anime, ale...
    ...nie oszukujmy się. Nie jest to do końca udana seria. Zawsze mi było brak prawdziwych relacji pomiędzy bohaterami. Niby jest przyjaźń, ale jakaś taka chroma. O miłości nie mówię, bo to w sumie shounen, choć jak na tak długą serię to też coś powinno być, a tu Orihime przez 300 odcinków nie może się przymierzyć do Ichigo… Trochę to było płaskie, ale i tak mam do Bleach'a ogromny sentyment.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Mrowa378 14.04.2016 19:06
    BLEACH IS THE BEST!
    BLEACH jest superowym anime tylko szkoda że w telewizji te serię były przerywane bo to było emitowane w bloku programowym HYPER (później HYPER+) NAPRAWDĘ SZKODA! Może jakaś inna Telewizja będzie puszczała różne Japońskie seriale typu Anime oraz tego Bleach'a? Ciekawe czy będzie w naszym kraju taka telewizja?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Turbotrup 8.02.2016 19:51
    Anime dobre. Osobiście uważam, że spełniło swoją rolę lepiej niż Naruto Shippuuden, w którym twórcy już chyba nie bardzo wiedzą co robią (na ironię to to samo studio). Animacja (jak na tasiemca), soundtracki i voice acting stoją na wysokim poziomie. Jest dużo postaci, które można polubić praktycznie od razu. Cholera, nawet niektóre fillery nie są złe, a to dla mnie już kolejny masywny plus.
    Openingi świetnie oddają klimat anime.
    Swoją drogą, nie rozumiem ludzi, którzy nie lubili Arcu z Fullbringerami, w którym taki uliczny klimat z openingów właśnie panował.

    Jednakże, Bleach ma też dość spore wady:

    -siła postaci dość często nie trzyma się kupy;  kliknij: ukryte ;

    -fabuła nie jest jakaś specjalnie emocjonująca. Powiedziałbym, że to taki klon DBZ pod tym względem;

    -Nieważne ile litrów krwi dana postać straci, i tak nie zginie, chyba że to antagonista. Siostra Hitsugayi kliknij: ukryte . Heh, wydarzenie wprost proporcjonalne do Dragon Balla xD
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 9
    momo 21.08.2015 22:35
    Ichigo niepotrzebna gloryfikacja
    Chcę zapytać innych fanów czy też mają problem z pewnym zjawiskiem, które ciągnie się od początku serii. Jakoś strasznie irytujący dla mnie jest motyw „główny bohater nie ma sobie równych”. Ja rozumiem, że najważniejsza postać serii, odznacza się niebywałą siłą, talentem i reszta, jednak wszystko przychodzi mu z śmieszną łatwością. Osobiście uważam, że ten zabieg działa na niekorzyść serii, bo przez to staje się dość przewidywalna i męcząca (mowa o wszystkich walkach Ichigo, na czym głownie się tytuł opiera). Działa także na niekorzyść innych postaci  kliknij: ukryte .Też nie wykorzystanie potencjału innych postaci bywa irytujące. Bywają momenty, że Renji, Matsumoto, czy nawet Hitsugaya, mają problemy w walce (nie mówiąc już o zwycięstwie) z przeciwnikami nie tak wysokiej kategorii – a przecież nie na darmo posiadają swoje rangi.
    Nie umniejszając całej serii, bo jest ona, uważam, rzeczywiście dobra. Chcę się tylko przekonać, czy ktoś jeszcze miał podobne odczucia, czy po prostu jestem przewrażliwiona ;)
    Pozdrawiam, momo
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    memento 7.08.2015 22:18
    bleach
    bardzo fajne anime,podobało mnie się wszystko,natomiast nie ma się co tu doszukiwać wątków miłosnych i paringów,w tego typu anime jest tzw podsysanie i robienie nadzieji,na relacje damsko męskie ale nic bardziej mylnego,polecam.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ruka 21.06.2015 23:24
    Anime było dobre. Postacie fajne.
    Ktoś pisał że walki tutaj nie trwaly tyle co w Naruto a przecież po  kliknij: ukryte to była jedna wielka walka.
    Ost mi się podobał ale też nie cały
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 24
    Yuki Asakawa 1.11.2014 15:23
    Było, było, i się skończyło
    A konkretnie saga Arrancarów. Pominęłam fillery i zostało mi kilkadziesiąt odcinków nowego rozdziału, więc mam jeszcze trochę do obejrzenia, ale cóż… najlepsze za mną.
    Jakby tu podsumować Bleach… To chyba najlepszy z tasiemcowych shounenów, jaki powstał. Wprawdzie nie oglądałam innych, ale wątpię, żeby którykolwiek dorównywał Wybielaczowi. Tu po prostu wszystko jest na bardzo wysokim poziomie: postacie, fabuła, grafika, muzyka, pojedynki, wszystko. Niestety nie było idealnie, kiedy  kliknij: ukryte  dość często się nudziłam, ale potem wysoki poziom wrócił i taki pozostał aż do odcinka 310.
    Co więc mogę powiedzieć? Oglądać, oglądać i jeszcze raz oglądać. Najlepiej pomijając fillery, a jeśli komuś Bleach spodoba się tak jak mi, to i tak je sobie później obejrzy.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Samek 22.09.2014 08:01
    Jarałem się
    Jarałem się arciem z Soul Society, teraz jestem na filerach po wypadzie do Hueco Mundo i nie potrafię iść dalej – filery mnie strasznie nudzą w tym anime, a nie chciałbym czegoś ważnego stracić jak to było z Bountami – (w sumie w ich arcu tylko końcówka była fajna).
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    kufelski 15.09.2014 17:12
    bardzo fajne
    ogolnie oceniam anime na dobre 8 byloby dziesiec gdyby nie et wszytskie bezsensowne odcinki pzrerywajace cala serie.
    moge snialo polecic wszytskim ktorzy maja troche zcasu i chca obejrzec cos milego dla oka :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Yuki Asakawa 20.08.2014 13:50
    Super!!!!
    Właśnie skończyłam oglądać pierwszy arc. Nie zamierzam oglądać następujących po nim fillerów, więc już teraz podsumuję moje obecne odczucia względem tej serii.
    Jest genialnie. Pierwszy arc wciągnął mnie niesamowicie, nie mogłam się od niego oderwać. Wprawdzie wciągnięcie nastąpiło dopiero po 25 odcinkach, które momentami nudziły mnie i ciężko było mi się zabrać za dalsze oglądanie. Cieszę się jednak, że obejrzałam dalej, gdyż tuż po wejściu do Seireitei zaczyna się absolutnie genialna część. Ciężko mi określić, na czym polega ów geniusz, bo w sumie większą akcji część zajmują walki, ale prawdopodobnie chodzi o atmosferę, zapoznawanie się z Gotei 13, niepewnością co do dalszych losów bohaterów, i oczywiście intrygi  kliknij: ukryte .
    Postacie są świetne, Ichigo jak na głównego bohatera shounenów jest naprawdę wspaniały. Jak to zwykle w shounenach bywa, Ichigo ma Wielkie Ambicje i Niezachwianą Wiarę W Zwycięstwo, jednak nie przesadza, a ponadto jest po prostu bardzo sympatyczny. Pozostali też są świetni, Rukia, Ishida, Chad, Urahara i niemal wszyscy Shinigami z Seireitei (z paroma wyjątkami) zyskali moją sympatię. W tej gromadzie każdy znajdzie ulubieńca.
    Grafika i muzyka także są świetne. Nie mam się do czego przyczepić, po prostu wszystko jest tak, jak trzeba.
    Na razie z czystym sumieniem wystawiam Wybielaczowi 8, zobaczymy co będzie dalej.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Zanmato 20.06.2014 18:35
    Bleach jest kapitalną serią – ma świetne postaci, epickie walki i jest umiejscowione w całkiem interesującym uniwersum. Mimo mankamentów wersji Anime jest świetna i cenie sobie ją o wiele bardziej od DB i Naruto. Co do fillerów, to one mi aż tak bardzo nie przeszkadzały, prawdopodobnie dlatego, że będąc fanem WWE przyzwyczaiłem się do takich durnych wstawek i potrafię przez nie przebrnąć. XD Generalnie to jest świetny Shonen i polecam go wszystkim fanom gatunku. ^^
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Zdzisław Wiewiórka 17.04.2014 09:18
    Im dalej tym gorzej
    Dobra na początku było fajne. Do kreski się nigdy nie czepiam, bo każdy ma własny styl więc ten fakt sobie odpuszczam. Fabuła? Bardzo ciekawa. Postacie? Świetne. Walki ? Dynamiczne i wciągające. Tak było na początku. Pomijając masę fillerów które potrafiły tak wkurzyć człowieka i doprowadzić do szału, że… No dajmy na przykład zaczęła się jakaś akcja z  kliknij: ukryte  A najgorsze że takie fillery pojawiały się w połowie akcji. Fabuła? No dobra jakoś się tam rozwinęła, ale stała się bardziej przewidywalna i nudna, a walki… Taktyka Ichigo „Hmmm spotkałem przeciwnika zaatakuje go. O nie przebił mnie mieczem na wylot, co ja teraz zrobię. A no tak odkryje w sobie nowe super hiper moce i pokonam przeciwnika!”. Znalazły się też różnorakie niedociągnięcia np. kliknij: ukryte  no po prostu genialne. Było więcej takich momentów  kliknij: ukryte  No WTF?! Poza tym jest postać którą darzę szczerą nienawiścią… Może jakaś/jakiś fan/fanka (niepotrzebne skreślić) się przyczepi, no ale ta postać mnie już kompletnie zabiła i miałem nadzieję, przez caluuuuutką serię, że zginie. (niestety tego nie zrobiła) A jest to ... Inoue Orichime. Mój Boże ona powiedziała słowo „Kurosaki­‑kun!” na więcej niż tysiąc sposobów. To chyba jedyne słowo jakie umie mówić. I jeszcze ten moment z  kliknij: ukryte  Reszta postaci była okej. Patrząc na cało kształt seria zasługuje na zasłużone 3,5/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Dearther 3.04.2014 00:57
    Badziew
    Zaczęło się dobrze, a nawet świetnie. Bohater w porządku, świat ok, fabuła dobra, wrogowie bardzo dobrzy. Niestety im dalej tym gorzej.

    Postaci słabe.
    Świat szkoda gadać.
    Fabuła według anime niepotrzebna.
    Bohaterowie to samo od 1 do 200 odcinka, zero rozwoju.
    Muzyka bardzo dobra, animacje też.

    Prócz animacji i muzyki trzeba temu anime przyznać jedno: ma chyba najlepsze walki z wszystkich anime jakie widziałem, mimo to nie zmienia to mojej oceny: 1/10 czyli nie warto oglądać (po prostu strata czasu).

    Od razu zanim się na mnie rzucą „znawcy” uzasadniam powyższe: Faktycznie fabułę miało… przez pierwsze 30 odcinków (do porwania Rukii czy jakoś tak), ale patrząc z perspektywy ponad 200 odcików (teraz ma 360 ileś, ale ja już poddałem tą pozycję) to ten wstępik to za mało zwłaszcza że dalej nie ma nawet strzępka fabuły, tylko bezsens walk (te są niezłe) i w cholerę filerów (ominięcie ich sprawia że odcinek średnio składa się z 5 min walki openingu i endingu). Świat po chwili traci sens (chłystek po 1 miesiącu pseudo­‑treningów spuszcza lanie Shinigami, którzy trenują kilkaset lat… deal with it). Postaci nie należały do najciekawszych (w shounenach nie o nie chodzi) no ale bez jaj że przez 200 odinków ich charakter i osobowość nie ulegają zmianie nawet o milimetr, no ileż można. A już największym obrzydzeniem napawały mnie 2 rzeczy (powyższe jakoś mogłbym przełknąć i dać w miarę średnią ocenę):
    1) zmarnowanie dobrego pomysłu: Hollowy były na początku przerażające (jako to co może czekać dusze tych co umarli) i były ciężkie do pokonania nawet dla Shinigami'ch, więc po co do cholery psuć to i zamieniać je na cieniasów, których aż żal oglądać
    2) powtarzanie tego samego non­‑stop: wpierw Rukia, potem jakieś wampirki…, weźmy do tego porwanie Orihime, przerwijmy to ośmiornico mieczami, wróćmy do Orihime… noszzzz kurde ile razy będziecie pokazywać ten sam scenariusz zmieniając jedynie nieistotne szczegóły? mi 1 raz wystarczy potem się nudzę

    Miałem wysokie oczekiwania w stosunku do tego anime (nikt mi go nie polecał, tylko po pierwszych 30 spodziewałem się czegoś naprawdę ciekawego) i się naprawdę boleśnie zawiodłem, mimo że dałem Bleach'owi aż 100 odcinków kredytu, żeby mnie na nowo zainteresował.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    dorik77 20.12.2013 12:45
    Bardzo fajny shounen z dobrym humorem, oryginalnym głównym bohaterem (w końcu jakiś nie­‑idiota w przeciwieństwie do Naruto czy Goku)

    Świetne walki i postacie :D Zawsze, gdy na pole walki wkraczał Kapitan czułem epickość :)

    Soundtrack genialny, moim zdaniem najlepszy z giga tasiemców (Naruto, OP, Bleach)

    Wada: duża ilość nudnych fillerów :/
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Obiektywny 8.12.2013 20:57
    manga a nime ..
    Słyszałem że manga postępuje dalej, czy wiadomo cokolwiek o planach na kontynuacje ? Czy zostawią to na sandze „Aizena i Arrancarów” ?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    erravi 24.11.2013 01:48
    Za dużo fillerów.
    Dobra seria, ale ilość fillerów i ich rozwlekanie – czasami nawet na kilkadziesiąt odcinków – to już było męczące… Wiem, wiem teoretycznie można je ominąć, ale mimo to postanowiłam ocenić to jako całość. Wiele plusów, ale niestety sporo niedociągnięć.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Rudra 9.10.2013 17:56
    Manga lepsza
    Obejrzałem jakieś 206 odcinków (chyba), i porzuciłem to anime wtedy gdy kliknij: ukryte . Dlaczego? Fillery są wrzucane w najlepszych momentach prawdziwej fabuły. To strasznie denerwujące. Arc o Soul Society warto obejrzeć, ale resztę lepiej poznać z mangi.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Obiektywny 26.09.2013 23:53
    Strasznie Nierówne
    Seria jest strasznie nie równa. Pierwsze dwie arki czyli „w świecie ludzi” oraz „soul society” oceniam na 8/10, Arrancarów i Aizena na 7/10. Fillery co najwyżej na 5/10 lub nawet 3­‑10 miejscami. Ostatnią arkę o „fullbringerach” oceniam na 6/10.

    Największym zarzutem bleacha jest to że początkowo zakrawał na serie Senien (więcej dylematów moralnych, przeżyć bohaterów, rozwoju relacji) by później przekształcić się niemal w Dragon Balla.

    Generalnie Bleach ma wiele ciekawych postaci, które są rewelacyjnie przedstawione. Postacie są konkretnie i początkowo mają bardzo rozwiniętą psychikę i motywy.

    Brak jednak rozwoju „relacji” między postaciami i rozwój Kurosakiego w „bohatera który bez miecza nie wie co ma robić” mało mnie satysfakcjonuje. Gdyby seria była odrobinę bardziej skupiona na „rozwoju” istniejących bohaterów pod względem ich psychiki i relacji między sobą i nie zatrzymywała się tylko na dobrej „prezentacji” ich charakterów zasługiwała by na 9 albo 10 bez fillerów.

    Ta „niezmienność” postaci jest chyba największym zarzutem serii. I mimo że mają „jakieś” swoje przemyślenie „często bardzo trafne” nad swoim postępowaniem. To jednak prawie nigdy nie widać u nich „trwałej” zmiany.

    Rukia również przypadła mi początkowo do gustu. By później tak samo jak Renji stać się „ozdobą”.

    Orihime zawsze była ozdobą lecz w sadze Arrancarów nabrała na znaczeniu i wtedy ją polubiłem.

    Sado i Yoshida Zawsze byli ciekawi i akurat oni dobrze że się nie zmienili.

    Aizen i Arrancarzy, zwłaszcza Grimjaw i Uluqiorra (nie wiem czy dobrze pisze) byli wprost świetni.

    Z shinihami najlepiej spodobał mi się kenpachi, bart Rukii, oraz Ikkaku. Matsumoto natomiast była zazwyczaj piersistą ozdobą i nic więcej chodź jej relacje i związek z „lisem” jak go nazywam ratuje ją troche.

    Generalna ocena 7/10 polecam kazdemu kto lubie efektowne walki i ciekawe postaci bez zagłębiania się w relacjie międzyludzkie i rozwój osobisty postaci.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime