x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Oryginalność? Nie znam tego.
Popatrzmy…
Jak rozumiem resztę postu dopisał chochlik, a Ty mówiłeś tylko o supermocach…
Akurat… nie. Całkiem spora liczba superbohaterów nie ma supermocy i działa w świecie, w których ich nie ma. Supermoce są bardzo częstym, ale nie wymaganym elementem.
Ponieważ dyskutujemy tutaj o serii anime, nie zaś o całokształcie dorobku kulturowego ludzkości.
Oczywiście. Jest też tam pełno panów i pań w trykotach, latających w płaszczach i ratujących bliźnich. Czyli superbohaterów. Ups, nie. Nie było ich jak ostatnio czytałem Xanth. Sporo dalej niż tylko pierwszy tom.
Akurat nie. X‑Meni nie poruszają wątku supebohaterów‑celebrytów, sponsorowanych przez rząd. Wręcz odwrotnie, poruszają wątek superbohaterów – wyrzutków społecznych i obiektów prześladowań. Wiedziałbyś o tym, gdybyś znał chociaż podstawy gatunku, o którym próbujesz się wypowiadać.
Nadal mylisz serie o supermocach z seriami o superbohaterach. Biorąc pod uwagę jak bardzo walczysz o rozróżnianie i uwzględnianie założeń gatunkowych dla fantasy w innym wątku proponuję, abyś zastosował tę zasadę tutaj i zapoznał się z założeniami gatunku, o których obecnie nic nie wiesz.
Re: Oryginalność? Nie znam tego.
Żadna z tych serii poza OPM nie jest o superbohaterach. Mylisz superbohaterów z ludźmi z supermocami.
Tutaj akurat walnąłeś jak o beton. Darker than Black to po pierwsze seria mająca już prawie dziesięć lat, po drugie – z superbohaterami nie ma NIC wspólnego.
Inne media nie mają tu znaczenia dla anime. Pomijając, że najbardziej znane książki Piers Anthonego nie mają za wiele wspólnego z superbohaterami. W zasadzie to nic.
Podsumowując – jedyną serią o podobnych założeniach, jaką jesteś w stanie wymienić bez prób wciągnięcia serii z supermocami pod serię o superbohaterach (inny gatunek) jest One Punch Man. Nie wspominając już o:
które to założenia eliminują dodatkowo istniejące pojedyncze serie o superbohaterach nie spełniające tego założenia – ba, niewiele komiksów amerykańskich specjalizujących się w superbohaterach jest w stanie je spełnić!
Mogę Ci tu pomóc i wspomnieć o dwóch innych seriach spełniających te założenia: Concrete Revolution (który jest jednakże dekonstrukcją tych założeń i nie spełnia ich wprost) oraz Tiger&Bunny… seria sprzed 5 lat, powszechnie chwalona za oryginalne podejście do tematu, nie będąca parodią i prowadząca wątek wprost.
Podsumowując więc, serie spełniające Twoje założenia w ciągu ostatnich pięciu lat:
- Tiger&Bunny – wykorzystująca motyw wprost, chwalona za oryginalne podejście do tematu przez Amerykanów, którzy na superbohaterach zęby zjedli
- Concrete Revolution – dekonstrukcja pomysłu
- One Punch Man – komedia/parodia pomysłu
- Boku no Hero Academia – pomysł wprost, shounen połączony z komedią
Więc gdzie jest tutaj powtarzalność, wyczerpanie tematu i zalew podobnych serii?
Tak przy okazji, tego wątku nie było jeszcze w żadnej serii ze wspomnianych przeze mnie serii. Były szkoły dla ludzi z supermocami, nie dla superbohaterów.
Re: Oryginalność? Nie znam tego.
Poziomu Kindaichi nie trzyma żadnego, poziom zagadek jest żałosny, a bohater antypatyczny.),
Phoenix natomiast jest przede wszystkim komedią, nie kryminałem (kryminał ma tam znaczenie drugorzędne) – jest to też jego najpierwsza sprawa, dosłownie tutorial z gry. Poziom owego tutorialu jako zagadki spokojnie bije na głowę zarówno wewnętrzną logiką, jak i przeprowadzeniem 5 odcinkową sprawę Kindaichiego, wybraną na start nowego sezonu…
Re: Wyszło jak zwykle
Re: Sekwel dawać!
Dragon Dogma. I nie jest to dobre, gwarantuję.
Ichiban Ushiro no Daimaou – 7/10…
Trollować trzeba umieć. Kiepskie serie dostają kiepskie oceny niezależnie od gatunku, dobre – dostają dobre oceny.
Re: Prawie finał
Nie znam mangi, ale osobiście obstawiam kliknij: ukryte że odzyskał je ładną chwilę temu – nie pokazano nam o czym rozmawiał z kolegą (prawnikiem!), dziennikarzem śledczym i matką w pokoju… pokazano to jakoś tak, że wyglądało na wizytę towarzyską, ale mam dziwne podejrzenia, że zastawiali wtedy pułapkę z przynętą…
Re: dlaczego dycha
Re: dobre i tylko tyle
Re: Kubeł na śmieci & jego pani
Re: Kubeł na śmieci & jego pani
Nawiasem mówiąc, ta seria jak an razie ma jedną wielką przewagę nad Fairy Tail – charaktery postaci są ścisłe, a nie zmieniają się co chwilą o 180 stopni, aby pasować do aktualnej sceny komediowej. Tak zarżnięta została w zasadzie cała postać Erzy…
Re: Niespodziewane...
Wybacz, ale cały czas argumentujesz tutaj, że prawdziwy epos nie jest gatunkiem dla Ciebie (ponieważ w formie pisanej możesz go sobie „przyciąć” do niższego poziomu i Ci poziom „przegięcią” nie przeszkadza) i dlatego Arslan Ci się nie spodobał.
W porządku – masz do tego pełne prawo, aby go nie lubić. Jednakże, jako recenzent powinieneś był albo oddać serię komuś, kto gatunek by docenił, albo zacisnąć zęby i ocenić go względnie obiektywnie – nie zaś wylać żółć na serię za to, że okazała się eposem zamiast fantasy i wystawić jej ocenę skreślającą.
Re: Niespodziewane...
W recenzji narzekasz na brak realizmu i narrację stosowaną w eposie, sagach heroicznych i wuxii, domagając się bardziej realistycznego przedstawienia walk i wojen. Tablis nie miał racji pisząc o heroic fantasy, nie zmienia to faktu, że wyraźnie chciał wyrazić to, o czym piszę.
Twoje zarzuty nadal jednakże odnoszą się do tego, że narracja w stylu eposu jest narracją w stylu eposu. Dokładnie w ten sposób to ująłeś – jeśli chodziło Ci o to, że seria stosuje narrację heroiczną i jej to nie wychodzi, napisałeś o czymś zupełnie innym niż chciałeś.
Nikt nie twierdzi, że Arslan to dzieło, które kiedykolwiek stało obok Iliady. Ale ma ten sam typ prowadzenia historii.
Jeśli wolisz, legendy o Cu Chulainnie, który sam walczył i wygrywał z całą armią. Albo film „Przyczajony tygrys, ukryty smok”. Narracja heroiczna, nie realistyczna. Bohaterów strzały się nie imają, armie nie są dla nich wyzwaniem – tylko inni bohaterowie. Zwykli ludzie mogą pokonać takiego tylko zdradą lub podstępem, uderzając w chwili wielkiej słabości.
Re: Niespodziewane...
Serii nie oglądałem, jednakże widziałem i słyszałem wystarczająco dużo, aby tutaj się sprzeciwić. Narracja Arslana jest prowadzona w stylu heroicznego eposu czy wuxia – standardem tego typu produkcji jest to, że bohaterowie wycinają hordy wrogów, a miecze, włócznie i strzały się ich nie imają – dopóki nie dzierży ich innych heros. Dlatego też zarzuty o wycinanie armii i nierealistyczność tego są całkowicie chybione – czy Iliadzie też byś wystawił 2/10 za to, że całość oblężenia Troi zależy od tego, czy Achilles raczy ruszyć się z namiotu?
No właśnie, to jest heroiczny epos ukryty w fantasy, Ty natomiast zarzucasz mu że nie zachowuje się jak porządne heroic fantasy i oceniasz go jako kiepskie heroic fantasy, przyznając że nie jest heroic fantasy. Nie rozumiem tej logiki.
Re: Przerost formy nad treścią
Re: Le sarcastico
Uwielbiam fakt, że na anime nigdy nie znają się osoby piszące o nim od lat, niektóre zawodowo, niektóre posiadające wykształcenie literackie/filmowe, ale zawsze świetnie znają się na nim randomowe osoby z internetu.