x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Tak, jeszcze bardziej i staranniej jest podkreślane, że magowie pokazani w serii, włącznie z Tatsuyą nie są wcale z tego zachwyceni, a jedną z jego głównych motywacji jest znalezienie sposobu, aby temu zaradzić. Kontekst jest bardzo ważny.
Niemal każda z mocy Shiby działa zgodnie z pojętymi zasadami, ponieważ nie łamie wewnętrznych zasad magii. Wszystkie wymienione zdolności zostały dopracowane i działają zgodnie z wewnętrzną logiką systemu magii świata. Część z nich jest unikatowa, co wynika właśnie z bycia Born Magician z unikatowymi zdolnościami (jak wiele innych postaci).
W tym miejscu mylisz unikatowość zdolności (czemu nie zaprzeczam, chociaż oczywiście unikatowe zdolności posiada w tej serii wiele postaci) ze zdolnościami naruszającymi wewnętrzną logikę i mechanikę świata.
Byłaby złamaniem zasad, gdy nie fakt, że możliwość posługiwania się nią jest efektem kliknij: ukryte operacji, która wyprała mu mózg z emocji, aby dać mu niewielkie magiczne zdolności. Tatsuya nie jest też jedyną osobą poddaną takiemu procesowi, mimo że jest on oczywiście nielegalny (i ma inny efekt na innych osobach).
Tak, wiele braków, związanych szczególnie ze sferą niebojową. Jest to wielokrotnie podkreślane w serii i nie jest trudne do zauważenia, chyba że bardzo nie chce się tego widzieć.
Różnica tkwi w tym, że Tatsuya bardzo mocno i skutecznie wykorzystuje to w czym jest dobry (do poziomu bycia bardzo, bardzo przegiętym) i wykorzystuje elementy zewnętrzne (np. loop cast), aby minimalizować swoje słabości. Jest to owszem coś, czego większość bohaterów anime nie robi (z niezrozumiałych powodów, poza tym, żeby zawsze była słabość w którą autor w razie potrzeby może walić jak w bęben), jednak nie jest to wadą, tylko zaletą.
Nie wyjątkami, tylko ścisłym zastosowaniem do reguł, z innym podejściem i szukaniem nowych ścieżek. To różnica, dość znacząca nawet.
Nie wiem. Wiem tylko, że wiele osób mających wypadek samochodowy nadal się ściga dla sportu i przyjemności.
Sprawdź statystyki wypadków samochodowych. W głowie mi się nie mieści, że ci rodzice dalej dają dzieciom wsiąść do samochodu.
W zasadzie, ile osób zginęło w SAO? Na ile pamiętam coś pomiędzy 2‑4 tysięcy, w ciągu 2 lat. Owszem, całość wygląda niesamowicie jako nagłówek gazety, ale:
1) w porównaniu z praktycznie każdą ważniejszą przyczyną śmierci są to minimalne wartości
2) kontrola rządu nad nowym typem technologii jest znacznie większa i wszyscy dmuchają na zimne
3) problemy zakazu i bycia na marginesie zakazania i akceptacji społecznej nowej technologii były wspomniane.
Nie każdy kto ma inną opinię od Ciebie trolluje.
Sama technologia zaś jest cały czas na skraju bycia zakazaną (publicznie) – dlatego właśnie nawet możliwość kolejnego problemu stanowiła zagrożenie dla przyszłości technologii.
Nie zmienia to faktu, że wirtualna rzeczywistość jest technologią zbyt cenną, aby z niej zrezygnować.
Re: Akatsuki
Była zbyt sensowną postacią i niedostateczną waifu dla fanów, więc trzeba było to naprawić.
Czemu ludzie nadal ścigają się w samochodach, mimo że jest to najniebezpieczniejszy środek lokomocji?
Czemu ludzie nadal oglądają klaunów, mimo że już kilku seryjnych morderców wykorzystało taki kostium?
Re: Ja jeszcze tego nie skomentowałem?
Re: Ja jeszcze tego nie skomentowałem?
W stopniu, który sprawił, że serii nie dokończyłem.
Re: W sumie to mogli już pójść na całość
Dlatego też zakończenie, chociaż pod wieloma względami nie takie, jakie chcielibyśmy widzieć, bardzo dobrze wpisuje się w całość przesłania serii.
Jest wyjątkowa z powodu bardzo nietypowego podejścia do tematu, opartego na rozbudowanej teorii funkcjonowania magii potraktowanego w inżynierski sposób zbliżony pod wieloma względami do programowania.
Masz do tego prawo, ale nie jest to obiektywna wada serii, tylko subiektywna, konkretnie dla Ciebie. Dla mnie nowatorskie i specyficzne podejście do i tak stosunkowo rzadkiego podejścia w literaturze i kinematografii stanowi zaletę.
Tak, system magiczny w którym magia oparta jest na tradycyjnych elementach kultu i zwalcza technologię (częściowo przez traktat rozdzielający oba światy), a system w którym w oparciu o magię opracowuje się nowe technologie są bardzo podobne, ba, identyczne. Całkowicie.
<sarkazm off>
Jednakże, podsumowując recenzję – ilość błędów merytorycznych jest tak duża, że nie mam nawet siły ich wymieniać. Co gorsza, w praktyce mam wrażenie, że autor zamiast napisać cokolwiek od siebie spędził większość czasu na przepisywaniu opinii internetowych trolli. Innej opcji, czyli że recenzent mający napisać porządny tekst celowo pisał go w formie przypominającej „hate rant” przeciętnego internetowego trolla wolę nie rozważać. Dodatkowo, recenzja wprost zdradza informacje, które są czytelnikowi dostępne znacznie później w fabule, tym samym po prostu „spoilerując” wydarzenia i problemy niektórych postaci.
Celowe pominięcie zalet i plusów jakie seria posiada (np. nie przypominam sobie, aby recenzja gdziekolwiek wspomniała o bardzo rzadko spotykanym i ciekawym rozwiązaniu, jakim jest inżyniersko‑informatyczne w odbiorze połączenie magii ze współczesną techniką) to przy tym małe piwo.
Napisałem o tym wcześniej. Cofnij się do dyskusji sprzed tygodnia i magicznie to znajdziesz.
W tej zdumiewającej ilości dyskusji o lore gry, które były do tej pory, a które chyba przegapiłeś. Pisałem już wcześniej gdzie i kiedy dla przykładu, możesz poszukać w moich wcześniejszych wypowiedziach.
Jedno i drugie, jedno i drugie. Czytaj ze zrozumieniem, prosiłem już o to wcześniej.
„The difference between reality and fiction? Fiction has to make sense.” Tom Clancy
Tak. Byłoby miło znać ten lore wcześniej, a patrzeć jak autor wymyśla go na poczekaniu.
Excalibur jest w praktycznie każdym jRPGu i japońskim/koreańskim MMO zwykle, nie wiem na co dokładnie narzekasz. Jego brak byłby bardzo nierealistyczny!
Osobiście nadal uważam za dziwne, że w SAO Kirito nie kończył gry robiąc dual wield dwóch Excaliburów… pewnie gdyby gra się nie skończyła przed czasem… ;-)
Re: Nuda w pięknym opakowaniu
Fate/Zero nie jest oryginalnie grą, tylko książką – anime jest bardzo dobre i w zasadzie prawie nic się nie traci w porównaniu z książką (minimalnie przycięli kilka elementów, m.in. backstory Berserkera).
Ty w ogole masz jakiś znajomych oglądających anime? Bo przestaję w to wierzyć.
W zasadzie nie, poprawię pytanie – Ty w ogóle masz jakiś znajomych oglądających/czytających cokolwiek?
Dobry zwrot akcji zaskakuje Cię, po czym odkrywasz ze zdumieniem, że był zasugerowany wcześniej drobnymi hintami, które mogłeś początkowo przegapić lub uznać za mało ważne. Tak jak pojedynczy ludzie podejrzewali kim jest Collosal Titan z Shingeki no Kyoujin na rok przed jego ujawnieniem, mimo że gros fandomu był w szoku.
Na tym polega dobra narracja – nie na zdradzaniu wszystkiego wcześniej albo na deus ex machina – istnieje złoty środek, któremu bardzo starasz się zaprzeczyć.
Re: Nuda w pięknym opakowaniu
Z drugiej strony, akurat fanem KnK nie jestem wielkim, pierwsze trzy filmy mnie wynudziły strasznie – stanowczo wolę jego późniejsze dzieła (co zabawne, główny bohater Tsukihime – Shiki Tohno ejst wymieszaniem w jedna postać postaci Kokutou i Ryougi Shiki – i w mojej opinii znacznie lepszą i ciekawszą postacią niż oboje poprzedników ;-) )
Jeśli chodzi o dzieła Nasu (i pokrewne – patrz Fate/Zero) polecałbym raczej gry Tsukihime i Fate/Stay Night albo z adaptacji: Fate/Zero od Urobutchera, obecnie wychodzące Fate/Stay Night od ufotable albo mangę Tsukihime. Tylko nie oglądaj anime Tsukihime, naprawdę.
Re: Nuda w pięknym opakowaniu
Problem w tym, że Mikiya wcale tego nie ignoruje – on to po prostu akceptuje i specjalnie mu to nie przeszkadza. Są powody, dla których jest on jedną z bardziej przerażających „dobrych i miłych” postaci w Nasuverse.
Cała ta drama którą nazywasz fillerem jest wzięta wprost z książek, czyli w najmniejszym stopniu fillerem nie jest.
Bardzo mnie cieszy, że w końcu zrozumiałeś ze się nie znasz na dobrej narracji, to pierwszy krok aby się douczyć :-)
Może racja, to pewnie kosmici są.
Ustaliliśmy już, że przyznajesz, że nie znasz się na narracji, więc masz pełne prawo nie zauważyć hintów, nie miej do siebie pretensji, to przychodzi z czasem i z zapoznaniem się z dużą ilością różnych dzieł (nie tylko animowych) :-)