Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

Donia

  • Avatar
    Donia 21.01.2022 01:53
    Komentarz do recenzji "Bishoujo Senshi Sailor Moon Eternal"
    Również dziękuję ;)
    Jak wyjdą kolejne części remake'u to też napiszę im recki :)
  • Avatar
    Donia 27.10.2021 19:40
    Re: mnie tam się podobało ;)
    Komentarz do recenzji "Bishoujo Senshi Sailor Moon Crystal"
    Spoko, nikt nie będzie Cię hejtował za Twoją opinię. Każdy ma prawo do własnego zdania :)
    Skoro spodobała Ci się ta seria Crystal, to serdecznie polecam kolejne – są jeszcze lepsze ;)
  • Avatar
    Donia 26.10.2021 18:31
    Re: Informacja a ankiecie i pocieszenie dla fanów - mogło być gorzej...
    Komentarz do recenzji "Bishoujo Senshi Sailor Moon Crystal"
    Wiem, ale zapowiadana była jako remake.
    Mogli trzymać się fabuły mangi, a jednocześnie dorzucić jakieś elementy poprzedniego anime, tak jak w wersji aktorskiej z 2002 roku. ;)
  • Avatar
    R
    Donia 19.07.2021 20:09
    Komentarz do recenzji "Mermaid Melody: Pichi Pichi Pitch"
    Wiem, że ludzie lubią recenzję Aliry14. Też podobały mi się niektóre jej żarty w innych recenzjach…

    Ale…

    Co za dużo to niezdrowo. :(
    To jest portal z recenzjami i recenzent powinien skupiać się na ocenie anime/mangi a nie na złośliwościach.
    A ten tekst to w zasadzie nie jest recenzja, tylko jeden wielki hejt, w który w dodatku poprzekręcano fabułę. :/

    Alira14 w komentarzach do [i]Sex=Love2[/i] napisał(a):
    wstawki to element mojego stylu, wzorowanego na recenzjach amerykańskich recenzentów takich jak Linkara czy też Nostalgia Critic.


    No właśnie, tu jest pies pogrzebany. ;/
    Owszem, Nostalgia Critic czasami opowiada śmieszne żarty…
    Ale on nie jest dobrym autorytetem jeśli chodzi o recenzowanie omawianych tytułów.
    W wielu jego odcinkach widać, że skupia się tylko na humorze (nierzadko wątpliwej jakości), a ocenę danej produkcji traktuje po łebakach. Często przekręca fabułę, tylko po to by sobie z niej pokpić (np. stwierdzenie, że w Kosmicznym Meczu jest masa scen gdzie Jordan spędza czas z rodziną. To totalna bzdura, bo jego rodzina była na ekranie może ze 3 minuty :/), ogląda nieuważnie omawiane tytuły (recenzując Sailor Moon jakimś cudem nie wiedział, kim jest Sailor V.! To jak on to oglądał?! :O), albo też wyszukuje jakieś naprawdę wydumane wady (jak czepianie się, że w Upiorze w Operze, ludzie tańczą w pomieszczeniu w kolorze moczu… To widać, chłopak nigdy nie widział Opery Paryskiej, której wnętrze dokładnie tak wygląda. Ale pewnie jakby nakręcili tą scenę przy innej scenografii, to on by się czepiał, że „to nie przypomina prawdziwej opery Paryskiej…”).

    Branie sobie na wzór kogoś takiego to zły pomysł.
    I Alira14 popełniła dokładnie te same błędy.


    Po pierwsze:
    Na płynącym statku śpiewa mały chłopczyk. Przygląda mu się syrenka, będąca w jego wieku. Nagle dzieciak wpada do wody. Po chwili budzi się na skale i widzi syrenkę płaczącą nad nim. Kiedy ta zauważa, że ukochany się ocknął (...), ofiarowuje mu w prezencie perłę.


    Totalnie poprzekręcana fabuła :(

    Powtórzę to co Chudi X:
    Niemal nic z tego, co napisała autorka nie miało miejsca. To nie chłopak śpiewał, tylko syrenka. Dzieciak zwabiony jej głosem przyszedł zobaczyć kto to śpiewa. Następnie wpadł do wody (akuratnie tu się zgadza). Syrenka go uratowała i wyciągnęła na plażę (nie na skałę), ale ponieważ nie chciał się obudzić to wtedy użyła na nim mocy swojej perły, aby odzyskał świadomość i jak wiadomo mu ją zostawiła.


    Po drugie:
    Ta seria bije rekordy w braku logiki. Nawet ja wiem, że perły, dzięki której mam szansę dorosnąć, nie daje się w prezencie chłopakowi
    .
    Nie dała mu jej w prezencie, tylko użyła jej by go uratować kiedy myślała, że zginął. To ma sens, że ją wtedy zostawiła, jeśli bała się że on nie przeżyje.
    A poza tym ona miała jakie 6­‑7 lat. Pewnie wtedy nawet nie zdawała sobie sprawy jak ważna jest ta perła ;)

    Po trzecie:
    Razem z siostrami poszukuje ona perły, którą dziesięć lat temu podarowała swemu ukochanemu.

    Nie dziesięć, tylko siedem lat temu ;)

    Po czwarte:
    jak się pod wpływem wody zmienia w syrenę, to się nie idzie na plażę pełną ludzi

    Przecież kiedy one są na plaży pełnej ludzi nie wchodzą do wody (co chwilę to podkreślają, że nie mogą się zmoczyć) i cały czas starają się trzymać z daleka od innych plażowiczów.
    A poza tym, syrenki z H2O – Wystarczy Kropla miały tą samą przypadłość i też chodziły na plażę gdzie było dużo ludzi przy zachowaniu pełnej kontroli ;)

    Po piąte:
    dwunastoletni Kaito (...) zacznę podejrzewać dwunastolatkę

    Oni mają 14 lat, a nie 12 ;)

    Po szóste:
    Skoro już mowa o słodkościach. Czasami podczas oglądania żałowałam, że nie mam kombinezonu ochraniającego przeciw promieniowaniu. Przynajmniej gogli. Coś tak różowego musiało być napromieniowane. Pewnie efekty uboczne będzie widać dopiero za dziesięć lat… Jeżeli przeżyję do tego czasu. Nie wiedziałam, że istnieje aż tyle odcieni różowego! (Człowiek uczy się przez całe życie…) Jak nie róż, to musiało być coś milutkiego: co chwila jakieś pluszowe gadżety, słodkie zwierzątka, urocze dziewczątka

    Przepraszam… O jakim anime my rozmawiamy? Bo na pewno nie o Mermaid Melody! :O
    Oglądam pierwszy odcinek, drugi, dziesiąty…
    Jaki róż? Nie widzę tutaj żadnego nadmiaru tego koloru!
    Cała grafika i kolorystyka są typowe dla shoujo, nie ma tu nic jaskrawego, ani cukierkowego, a jedyne różowe elementy jakie wypatrzyłam to ogon i strój Luchii. ;)
    Nie dostrzegłam też żadnych pluszowych gadżetów (naszyjniki z perłami i mikrofony nie są niczym dziwnym), zbyt słodkich zwierząt (normalny pingwin, meduza, delfin) ani nic, co miałoby być w jakikolwiek sposób przesłodzone i odbiegałoby od normy nastoletnich romansów. ;)
    Chyba recenzentka w życiu nie widziała żadnego filmu z Barbie ;)

    Po siódme:
    w rysunku trochę przesadzono z, ekhm… proporcjami. dwunastoletni Kaito nie może mieć takiej klaty piersiowej bez użycia sterydów! Niektóre z dziewczynek miały zbyt krągłe kształty, ale w porównaniu do innych anime wyglądały w miarę normalnie (nigdy nie myślałam, że zacznę podejrzewać dwunastolatkę o silikon!)
    Pomijając, że zdanie zaczyna się z małej litery… To z tym silikonem i sterydami, to już naprawdę jest doszukiwanie się wydumanych wad na siłę, żeby tylko mieć się do czego przyczepić i sobie z tego pokpić. Tak jak Critic… :/

    Po ósme:
    Jeśli ktoś lubi słodziutkie piosenki o miłości, nie zawiedzie się. Są prawie cały czas (moje biedne uszy…).

    Akurat. Wcale nie są cały czas. Mamy raptem 1­‑2 na odcinek. I są one bardzo krótkie. ;) Chyba autorka recenzji w życiu nie była na żadnym musicalu ;)
    A poza tym czego recenzentka oczekuje od muzycznego anime? Sztuk walki…? XD

    Po dziewiąte:
    Scena, w której Luchia przestaje nienawidzić Kaito i natychmiast wyznaje mu miłość, sprawiła, że spadłam pod krzesło i miałam małe problemy ze wstaniem. Jeżeli tak wygląda życie uczuciowe nastolatków, to ja mam sześćdziesiątkę!

    Właśnie taka scena pojawiała się ostatnio w serialu  kliknij: ukryte  ;)
     kliknij: ukryte  Więc to chyba nie jest wcale takie dziwne ;)

    Po dziesiąte:
    Gdzie jest akapit o muzyce?
    Dlaczego w recenzji muzycznego anime nie oceniono muzyki? :O
    Przecież w przypadku serii gdzie muzyka odgrywa główną rolę to powinna być podstawowa ocena. :/
    Recenzentka napisała tylko tyle:
    Niesamowicie popowym i słodziutkim głosikiem śpiewa o miłości. Może twórcy myśleli, że widzów to zachwyci, wzruszą się pięknem i pomysłowością tej sceny? Mnie zamiast tego nasuwały się różne dziwaczne myśli. Czy to nowy rodzaj samoobrony? Zafałszowanie/zaśpiewanie (niepotrzebne skreślić) wroga na śmierć? Próba zrobienia biednym demonom prania mózgu? Nowy sposób lansowania pop­‑idolek? Chyba zacznę bać się morskich kąpieli… Jeszcze jakaś ubrana na różowo dziewczyna wynurzy się znienacka, trzymając mikrofon…

    Z tego całego fragmentu NIC NIE WYNIKA :( To jest po prostu jeden wielki złośliwy hejt, z którego czytelnik nie dowiaduje się niczego o ścieżce dźwiękowej…

    To samo tyczy się bohaterów. Nie ma akapitu o postaciach, ani nawet słowa o Hanon, Rinie i innych syrenach. Cała recenzja brzmi tak jakby ona była jedyną główną bohaterką w tym anime. ;(

    Podsumowując.
    Osobiście uważam, że to nie jest dobra recenzja.
    Moim zdaniem Alira14 poszła tą samą drogą co Nostalgia Critic i skupiła się na złośliwościach. A samą ocenę danego tytułu potraktowała po macoszemu i nie postarała się z tekstem (stąd tyle błędów jak np. ten z wiekiem bohaterów).
    Podobnie jak z recenzją Tokyo Mew Mew gdzie ta sama recenzentka również poprzekręcała informacje (błędy w nazwisku głównej bohaterki, w nazwie kawiarni itp.).
    Już lepsza jest ta jej recenzja Witchblade bo tam pomimo żartów jest jakaś ocena postaci, fabuły, walk, grafiki, muzyki czy nawiązanie do innych tytułów i pierwowzoru.
    I tak powinna być zbudowana recenzja.
    A ta Mermaid Melody to po prostu przerost (złośliwej) formy nad treścią. :)
    Można sobie pozwalać na żarty w recenzjach – ale nie za dużo :)

    Jak skończę oglądać to anime chętnie napiszą recenzję alternatywną ;) Postaram się wypełnić te braki o bohaterach i muzyce ;)
  • Avatar
    Donia 26.06.2021 21:11
    Komentarz do recenzji "Hello Harinezumi: File 170 Satsui no Ryoubun"
    Jakiś czas temu chciałam dodać na Tanuki ten serial aktorski…
    :( Ale redakcja go nie przyjęła. A jako przyczynę tej decyzji podała:

    Powód odrzucenia: Nie udało się znaleźć wystarczających informacji technicznych.

    :...(
  • Avatar
    A
    Donia 8.09.2020 03:08
    :) Tu NIE ma kazirodztwa :D!
    Komentarz do recenzji "Baby Princess 3D Paradise Love"
    Oj, widzę że ani recenzent ani niektórzy komentujący nie zagłębi się dokładniej w to anime ani w jego pochodzenie ;)

    Przede wszystkim:

    Grisznak napisał(a):
    O ile wspomniane wyżej KissXsis miało przynajmniej zasłonę (dymną bo dymną, ale jednak…) w postaci braku faktycznego pokrewieństwa między postaciami, tak tu nikt się takimi subtelnościami nie przejmował.


    (: On NIE jest z nimi spokrewniony. Tu nie ma żadnego kazirodztwa. :)

    Żeby to zrozumieć wystarczy poszukać informacji o pierwowzorze;)

    To jest OAV na podstawie light novel. Fabuła wygląda tak:
    Yotarou w dzieciństwie stracił oboje rodziców i wychowywała go babcia – ostatnia żyjąca krewna. Kiedy umarła został zupełnie sam na świcie. Jego koleżance z klasy Hikaru (tej, która ma 15 lat) zrobiło się go żal więc zaproponował mu żeby wprowadził się do jej rodziny. On się zgodził i dopiero wtedy dowiedział się, że będzie mieszkał pod jednym dachem z 20 kobietami.

    I wszystko jasne. Po prostu on dołączył do nich niedawno i one wszystkie traktują go bardziej jak kolegę a niżeli brata (to nawet wygląda dużo lepiej niż w KissXSis gdzie głównego bohatera podrywały siostry z którymi wychowywał się przez wiele lat). Dlatego Urara i Tsurara powtarzają, że nie chcą zaakceptować pośród nich mężczyzny, a matka martwi się że dziewczęta nie uważają Yotarou za członka rodziny. A już na pewno ma to usprawiedliwienie w przypadku Hikaru, która była jego koleżanką z klasy. I light novel skupiała się nie tylko na fanservisie, ale na pokazaniu jak on dostosowuje się do życia w tak dużej rodzinie ;)

    Poza tym wydaje mi się, że cała reszta dziewczynek też NIE jest spokrewniona. Zgadzam się z…

    Bhaal napisał(a):
    każda dziewczyna jest inna, inny kolor oczu włosów, charakter, cera czy aby się nie zapędziliście z pokrewieństwem krwi w tej serii? czy nawet domniemaniami ze jest tylko jeden ojciec?
    Jak dla mnie to jest tak, samotna kobieta ma bzika na punkcie dzieci i adoptuje jakie wlezie.


    Nie znalazłam na to dowodów, ale też odnoszę wrażenie, że mamy tu do czynienia z rodzinnym domem dziecka. Bo w całej serii nie ma ani słowa o ojcu (czy raczej wielu ojcach, skoro każda dziewczynka wygląda inaczej) i to raczej niemożliwe żeby matka co rok zachodziła w ciążę z innym mężczyzną a potem go porzucała i robiła sobie dziecko z następnym ;)

    Grisznak napisał(a):
    Siostrzyczki w zdecydowanej większości, bez względu na wiek, lepią się do Youtarou, fundując chłopakowi wrażenia niezgorsze od tych z KissXsis. Tak, bez względu na wiek, bo o ile jeszcze można od biedy zrozumieć fanserwis i niedwuznaczne gesty ze strony najstarszych dziewoi (przyjmijmy, że familia żyje na jakimś odludziu, gdzie innych samców niet), tak w momencie, kiedy za zaloty biorą się dziewczynki mające po kilka lat, widzowi włącza się czerwona lampka ostrzegawcza, a z ust mimowolnie wydobywa się okrzyk „Gubernatorze Ishiharo, miałeś rację!”.


    A mi włącza się zielona lampka: „Ajaj! Recenzent NIE obejrzał ocenianego tytułu do końca” XD Bo po endingu wychodzi na jaw, że one wszystkie (oprócz Hikaru) robiły to tylko dlatego, że  kliknij: ukryte 

    Grisznak napisał(a):
    siedmio­‑dziesięcioletnie dziewczynki zachowują się niczym suki z cieczką


    Że co? :O Ja rozumiem, że recenzent nie wiedział dlaczego one to robią, ale wydaje mi się że nazywanie zachowań tych najmłodszych sukami to przesada. One po prostu mówiły, że chcą dać mu buzi. Czy coś w tym nienormalnego, że małe dziecko che kogoś pocałować? ;) No i jeszcze ta 5­‑letnia Mari, która bawiła się w księżniczkę chciała żeby umył jej stopy. Żadna z nich nie zrobiła nic co można by nazwać szczególnie nieodpowiednim. Moi zdaniem one zachowywały się raczej jak normalne dzieci, a nie jak w Kodomo no Jikan, gdzie 9­‑latki miały pełną świadomość seksualną, fantazje erotyczne i do tego robiły naprawdę niesmaczne rzeczy  kliknij: ukryte 

    Grisznak napisał(a):
    jest za to wątek miłosny… niestety.


    Ten wątek między Yotarou i Hikaru akurat nie jest znowu taki kontrowersyjny jeśli widz wie to co napisałam wyżej. Oni byli kolegami z klasy i pewnie już wcześniej coś do siebie czuli, a teraz jak umarła jego babcia i zamieszkali razem to nadal są dla siebie tym kim byli wcześniej i z dnia na dzień ich relacja nagle się nie zmieni. Szczerze mówiąc myślę, że gdyby w naszej rzeczywistości miała miejsce podobna sytuacja, w której ktoś zostaje przygarnięty przez rodzinę swojej koleżanki, która mu się podobała to pewnie zachowałby się podobnie ;)

    Można jeszcze ewentualnie doszukać się jakiś cech romantycznego zainteresowania u Haruki (tej która mówiła do Yotarou per „Książę”, czy u tej Rikki (tej blondynki z warkoczami) i Hotaru (ta od stroju kelnerki) ale te pozostałe (a szczególnie te co miały po kilka lat) to raczej całowały go tylko dlatego, że  kliknij: ukryte  ;)

    Grisznak napisał(a):
    Sama tematyka czyni jednak Baby Princess 3D Paradise Love rzeczą bardziej niesmaczną niż niemała część japońskich produkcji porno, które wszak do specjalnie estetycznych nie należą. Po seansie z tą produkcją miałem ochotę, jak słynny grubas z jednego ze skeczy Latającego Cyrku Monty Pythona, wołać o wiadro.


    Ogólnie rzecz biorąc nie wydaje mi się, żeby ta seria była aż tak niesmaczna i kontrowersyjna jak wynika z recenzji, bo istnieje wiele znacznie bardziej niesmacznych tytułów dotyczących kazirodztwa. Jak choćby gry w stylu tych, które taka kochała Kirino z Oreimo. XD Albo np. manga  kliknij: ukryte 

    Papa na Iukoto wo Kikinasai też wydawało się sympatyczne ale niestety  kliknij: ukryte 

    Powiedzcie sami. Czy podane przykłady nie wydają się być znacznie bardziej chore niż Baby Paradise, gdzie bohaterowie przynajmniej mieszkają ze sobą od niedawna i nie do końca uważają się za rodzinę? ;)

    Ok, odniosłam się już do recenzji, to teraz powiem coś o samym anime. :)

    Przede wszystkim największą wadą tej serii jest jej stanowczo za krótka forma. Twórcy popełnili błąd ekranizując losowo wybrany fragment serii light novel bez żadnego wprowadzenia i wyjaśnienia.
    Przez to mamy te wszystkie niedopowiedzenia i osoby nieznające pierwowzoru będą się zastanawiać dlaczego siostry mówią, że nie zaakceptują mężczyzny w domu”. I czy Yotarou faktycznie jest ich bratem skoro w dialogach padają fragmenty że „dołączył do rodziny”...

    Grisznak napisał(a):
    przy relatywnie krótkim czasie trwania (ok. pół godziny) i tak nie ma szans zapamiętać nawet kilku z tej armii postaci

    Własnie. Trudno jest zapamiętać ich imiona i wiek (zwłaszcza, że są przedstawiane w zupełnie losowej kolejności). Każda prezentuje jakiś klasyczny typ z haremu. Tsundere, Idolka, Chłopczyca, Kucharka, Nieśmiała, Opiekuńcza, Kapłanka, Księżniczka, Fanka Magical Girls, Chinka, Ciamajdowata, Przywódcza, Opiekunka Zwierzątek… Może i mogłyby się rozwinąć, ale też nie ma na to czasu… :/

    To powinien być serial Tv a nie OAV.

    Zabawne były sceny z siatkówką kiedy w momentach gdy piłkę odbijały starsze dziewczyny ich piersi wydawały odgłosy, a młodsze, które nie miały biustu nie XD
    No i ta scena z łodzią podwodną mnie rozbroiła XD

    Ogólnie rzecz biorąc mimo kiepskiej formy i zmarnowanego potencjału, który mógłby się rozwinąć w kilku odcinkach nie uważam czasu spędzonego na oglądanie tej OAV za straconego bo jest jeszcze jedna rzecz, która mi się w tej serii podobała i która skłoniła mnie do jej obejrzenia…

    Mianowicie (tylko się nie śmiejcie! :D)...
    Ile ja bym oddała, że  kliknij: ukryte 

    Ostateczna ocena : 5/10
  • Avatar
    Donia 20.08.2020 21:48
    Re: I
    Komentarz do recenzji "Happiness Charge Precure! Ningyou no Kuni no Ballerina"
    Pokazuje tylko jak jest a nie to jak byc powinno.


    Wiem, ja naprawdę doskonale to rozumiem. :/ Sama znam wielu ludzie niepełnosprawnych, którzy byli z miejsca skreślani i odrzucani przez pełnosprawnych egoistów, którzy uważali się za lepszych… :( Niestety), takie sytuacje tak ta z Tsumugi często się zdarzają… :(

    Ale jednocześnie wydaje mi się, że skoro to film jest adresowany do dzieci, ma im dać „lekcję życia" (i w zasadzie pomoc niepełnosprawnej, samotnej osobie jest tutaj głównym wątkiem), to bohaterowie jednak powinni w jakiś sposób potępić takie zachowania. ;)

    Patrzyłabym na to inaczej gdyby np. Megumi wytłumaczyła Tsumugi, że skoro prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. I skoro te przyjaciółki, które miała przed chorobą się od niej odwróciły, to oznacza, że nie są warte tego by się z nią zadawać i nie należy się nimi przejmować. A ona i pozostałe Precure powinny zadeklarować, że będą się z nią przyjaźnić, bo nikt nie powinien odsuwać się od ludzi w potrzebie (w końcu na tym polega ich misja, czyż nie?).

    Albo żeby chociaż film w jakikolwiek sposób pokazał, że nawet jeśli Tsumugi nie może tańczyć, to nie powinna się poddawać, bo najważniejsze jest to kim jest i co ma w środku.

    :( A tymczasem scenariusz niestety skupił się tylko i wyłącznie na powtarzaniu Tsumugi, że „jest wspaniała bo jej taniec daje innym szczęścia”... :/ Strasznie zmarnowany potencjał…
    :/ Finalnie:

    Avellana napisał(a):
    nie padło ani jedno słowo o tym, że taniec to nie całe życie, że przyjaciele nie są z tobą z powodu tego, co umiesz, tylko z powodu tego, kim jesteś…


    Na dodatek pod koniec kiedy  kliknij: ukryte 

    Drażni mnie ten fakt, bo ostatecznie faktycznie wychodzi na to, że
    Avellana napisał(a):
    tyle jest warta, ile umie zatańczyć.


    A szkoda, bo gdyby ten film poważniej podszedł do tego tematu (a nie skupił się wyłącznie na dawaniu szczęścia innym poprzez taniec) mógłby czegoś nauczyć młodszych widzów ;)
  • Avatar
    A
    Donia 20.08.2020 01:33
    Komentarz do recenzji "Happiness Charge Precure! Ningyou no Kuni no Ballerina"
    Od niedawna wzięłam się za oglądanie Pretty Cure w wersji Tv. Pomyślałam, że zerknę też na ten film zachęcona wątkiem utraty pasji w wyniku choroby.
    Niestety muszę całkowicie zgodzić się z Panię Redaktor.
    Ten film to totalna klapa. Jest nieprzemyślany, naciągnięty, marnuje potencjał i tak jak wynika z recenzji wątpliwy moralnie… A do tego główna bohaterka, tytułowa balerina… To po prostu…  kliknij: ukryte  Ale po kolei…

    Na pierwszy ogień – główny wątek.

    Avellana napisał(a):
    Dawniej prześlicznie tańczyła jako młodziutka baletnica, jednak tajemnicza choroba unieruchomiła jej nogi. Nic dziwnego, że przyjmuje ofertę wysłannika Fantomowego Imperium i przenosi się do świata, w którym może tańczyć, ile dusza zapragnie – w zamian ma tylko doprowadzić do zniszczenia Pretty Cure.
    (...)
    Ten obraz przy bliższym spojrzeniu zaczyna się robić lekko upiorny.


    No właśnie. Dostaliśmy historię o dziewczynce, która by móc znowu tańczyć balet sprzeda się demonowi w zamian za to pomoc w zabiciu wojowniczek, które chroniły całą Japonię przed atakami potworów…

    Po 1. Jak wynika z recenzji serii TvHappiness Charge Precure!
    O tym, że Ziemię atakują wysłannicy Fantomowego Imperium, rządzonego przez Queen Mirage, wiedzą – o dziwo – praktycznie wszyscy. (...) na całym świecie działają dzielne wojowniczki Pretty Cure, które do tego nie dopuszczą!


    Skoro w tej serii cała Japonia wie, że Ziemie czeka zagłada i że jedyna nadzieją to Precure, to znaczy, że Tsumugi zgodziła się zabić 4 niewinne wojowniczki (plus ich maskotki oraz pomocników płci męskiej) i tym samym skazać swoją rodzinę, swoje miasto w zamian za… taniec?

    Czy ona za przeproszeniem… Oszalała?!

    To się po prostu w głowie nie mieści! Ja rozumiem, że to dziecko, a balet jest dla niego bardzo ważny… Ale przecież ona wiedziała, że Fang to wysłannik Phantomowego Imperium i że Precure są potrzebne ludzkości! Pikarigaoka i cała Japonia nic dla niej nie znaczą, jej rodzice i dawne przyjaciółki też mogą zginać, ale co tam! Ważne, że ona będzie mogła sobie potańczyć! Nic innego się nie liczy… To po prostu szczytowa forma egoizmu i totalny brak wyobraźni!

    Ja jeszcze rozumiem gdyby sprzedała duszę demonowi w zamian za rozwiązanie jakiegoś naprawdę poważnego problemu dotyczącego spraw życia i śmierci. Jak np. w Day Break Illusion gdzie ludzi oddali się Deamoniom w zamian za znalezienie dawcy serca do przeszczepu dla najlepszej przyjaciółki albo odzyskanie utraconego dziecka, ale ta sprawa z baletem jak dla mnie totalny nonsens!

    Po 2. W zamyśle twórców, Tsumugi miała być smutnym, zagubionym biednym cierpiącym dzieckiem, któremu brutalnie choroba odebrała największą pasję. Tymczasem (osobiście) w ogóle nie wzbudziła we mnie współczucia, pomimo iż zazwyczaj naprawdę bardzo lubię  kliknij: ukryte  Zamiast tego zastanawiałam się jak można być tak aż tak zadufana w sobie narcyzem, któremu się wydaje że cały świat kręci się wokół jego problemów. Na dodatek ona  kliknij: ukryte  nie miała żadnych skrupułów i dosłownie dążyła do tego po trupach niewinnych ludzi. Tak szczerze… kliknij: ukryte 

    Po 3.
    Avellana napisał(a):
    nie padło ani jedno słowo o tym, że taniec to nie całe życie,


    No właśnie – dlaczego po prostu Megumi nie powiedziała Tsumugi, że na balecie świat się nie kończy i równie dobrze może spróbować robić w życiu coś innego?

    W 6 odcinku Shugo Chara! występował w zasadzie identyczny wątek z baleriną, która doznała wypadku i bała się że będzie musiała pożegnać się z tańcem tak jak mama która na skutek kontuzji musiała przerwać karierę.
    Tam Amu wyjaśniła tancerce, żeby się nie załamywała, tylko wzięła w garść. I że jej mama nawet jeśli nie może już tańczyć, to i tak czas, który poświęciła na balet nie był stracony, zwłaszcza, że teraz jest równie wspaniałą krawcową szyjąca stroje baletowe.

    Nie mogli tutaj pokazać czegoś podobnego…? Megumi zamiast przyznawać, że życzeniowym myśleniem nie rozwiąże się problemu powinna jakoś przekonać Tsumugi, żeby nie popadała w depresję i skoro nie daje rady tańczyć to może warto poszukać jakiejś alternatywy?

    Już nie wspominając o tym, że wszyscy widzowie, którzy choć trochę znają się na para­‑sportach i życiu ludzi poruszających się na wózkach inwalidzkich zapewne w trakcie oglądania tego filmu będą się zastanawiać nad jedną rzeczą:
    - dlaczego Tsumugi nie skorzysta z oczywistego rozwiązania znajdującego się na wyciągnięcie ręki (po które właśnie sięgają wszyscy tancerze, którzy w wyniku choroby lub wypadku tracą władze w nogach)?

    Mianowicie: [link][link][/link]

    Tak, istnieje  kliknij: ukryte 

    Po 4.
    Avellana napisał(a):
    Ale oczywiście musi wyjść na to, że tak właśnie trzeba, bo przecież liczą się intencje, więc wystarczy, że z całego serca chcesz, by inni byli szczęśliwi. Byliby wtedy bardzo źle wychowani, gdyby nie zaczęli być szczęśliwi.


    Ten wątek przekonania Tsumugi do „przejścia na stronę dobra” też był mocno naciągnięty. Właściwie nie zrozumiałam dokładnie jakimi argumentami one przekonały ją do odejścia od Fanga? Że nie jest z nim szczęśliwa na 100% więc powinna wrócić z nimi do domu gdzie już w ogóle nie była szczęśliwa…?

    Po 5.
    Avellana napisał(a):
    Tsumugi w trakcie choroby traci wszystkie przyjaciółki, które przyjaźniły się z uroczą baletnicą, ale odwracają się od przykutej do wózka dziewczynki.


    I kolejny problem tego filmu potwierdzający :/...

    Morał: tyle jest warta, ile umie zatańczyć.


    Jak ktoś w wyniku choroby traci swoją pasję i popada w depresję to przyjaciele powinni zrobić wszystko, żeby wyciągnąć go z dołka, a nie porzucać! Co to w ogóle za przyjaciółki, które zostawiają koleżankę w potrzebie?! Skoro to film dla dzieci, to powinien raczej krytykować takie zachowania i przekazać widzom, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie i przyjaciele są po to by pomagać, a nie zostawiać osobę, która potrzebuje wsparcia tylko dlatego, że przestała być „atrakcyjna” i łaskawie wracać do niej kiedy jakoś wróci do poprzedniego stanu.

    Nie wspominając o totalnym braku tolerancji w stosunku do osób niepełnosprawnych!

    Można odnieść wrażenie, ze przekaz tego filmu jest taki: jeśli jesteś chory, słaby i przykuty do wózka zostaniesz sam, bo tylko ludzie pełnosprawni którzy swoim talentem „potrafią dać innym szczęście” (czy raczej chwilową rozrywkę :P) coś znaczą…

    Totalna masakra :(
    Moja ocena dla tej produkcji – naciągane 3/10 :(


    Podsumowując – nikomu nie polecam tego filmu. Jeśli interesuje Was tematyka utraty pasji i sprawności w wyniku choroby polecam serię AnimexParalympic gdzie mi. można obejrzeć wątek dziewczyny trenującej judo, która straciła niemal cały wzrok, więc przerzuciła się na odmianę tego sportu dla niewidomych.
    I to ma sens ;)
  • Avatar
    Donia 12.08.2020 21:05
    Re: OAV...
    Komentarz do recenzji "Astarotte no Omocha!"
    :) W porządku, dziękuję za odpowiedź. :)

    Nie wiem jak dokładnie wygląda sprawa w visual novel, bo wolę oglądać anime powstałe na podstawie mang, ale rozumiem, oczywiście że seria TV jest osobnym utworem i nie jest traktowana na równi z grą i OAV. ;)

    Oczywiście nie mam zarzutów co do Pani recenzji serii TV. Napisałam to tylko dlatego bo zastanawiałam się czy redakcja po prostu o tym wie ;)

    :) Jednocześnie bardzo pochwalam, że na Tanuki nie znalazł się ogryzek się tej OAV, bo o ile sam serial rzeczywiście jest sympatyczny to ten jeden odcinek się do tego nie nadawał (jak się domyślam manga Kodomo no Jikan też nie pojawiła się na Tanuki z tych samych powodów – i bardzo dobrze :) )
  • Avatar
    R
    Donia 12.08.2020 01:26
    OAV...
    Komentarz do recenzji "Astarotte no Omocha!"
    Obejrzałam kilka odcinków tego anime, spodobało mi się nawet myślałam, że obejrzę więcej…
    Też mnie zastanawiało to, jak Naoya został ojcem w wieku 13 lat… Po przeczytaniu tej recenzji pomyślałam, że skoro
    Avellana napisał(a):
    Jej rasa, jak nietrudno się domyślić, potrzebuje do życia „męskiej energii”,

    to pewnie gdy miał 13 lat  kliknij: ukryte  wyssała z niego energie poprzez dotyk lub pocałunek w czółko i w jakiś magiczny sposób z tego narodziło się jego dziecko…

    Ale byłam ciekawa jak to się naprawdę odbyło więc, poszukałam trochę i dowiedziałam się odpowiedź na to pytanie znajdę w OAV, której ogryzka nie ma się na tanuki, pomyślałam, że może sama go dodam i włączyłam sobie tą OAV…

    I teraz  kliknij: ukryte 

    Bo jak się okazuje w rzeczywistości ta sprawa wyglądała tak:
     kliknij: ukryte 


     kliknij: ukryte 

    O ile Chokotto Sister, Ichigo Mashimaro i Papa no Iu Koto o Kikinasai!, które też mają metki lolicon mogłam spokojnie obejrzeć (bo tam przynajmniej nie ma scen erotycznych i dzieci zachowują się normalnie, nie mając bladego pojęcia, że istnieje coś takiego jak to seks), to teraz po obejrzeniu tej OAV jest mi niedobrze, czuję się nieswojo i mam wrażenie, że naprawdę obejrzałam coś co powinno być surowo zakazane… :/ Przecież  kliknij: ukryte  Chyba nawet owiane złą sławą Kodomo no Jikan nie zawierało aż takich scen! Małe dziewczynki, które molestują nauczyciela i maja pełną świadomość seksualną, to jeszcze pół biedy, ale  kliknij: ukryte 

    :( Przykro mi, ale muszę zacytować innego recenzenta:
    fm w recenzji Kodomo no Jikan Special napisał(a):
    Dla mnie produkcje takie jak ta powodują, że anime cieszy się złą sławą i z pewnością nie chciałbym zostać przyłapany na oglądaniu czegoś takiego przez znajomych albo rodzinę.


    Oczywiście w żaden sposób NIE chce urazić naszej Pani Redaktor, bo rozumiem, że jeśli chodzi, o samo anime bez tej OAV, to faktycznie jest sympatyczna seria obyczajową, zwłaszcza, że tego co widzę ta recenzja ukazała się prawie 2 miesiące PRZED wydaniem tej OVA… Ale zastanawiam się czy w takim wypadku nadal adekwatny jest tutaj fragment recenzji:

    ta seria nie tylko nie zasługuje na etykietkę borderline hentai, ale nawet nie znalazłam dostatecznych podstaw do przyznania jej wyróżnika ecchi.


    Zwłaszcza, że:
    (z punktu widzenia polskich przepisów prawnych opublikowanie recenzji borderline hentai z udziałem dzieci mogłoby nie być najlepszym pomysłem)


    Czy to aby na pewno bezpieczne…? :/
  • Avatar
    Pl
    Donia 8.08.2020 23:53
    Po 2 odcinkach Polskiej wersji z Netflixa
    Komentarz do recenzji "Smile Precure!"
    To moje drugie podejście do Precure. Wcześniej oglądałam serię Suite, bo przypadkiem znalazłam ją z Polskimi napisami (przymierzałam się też do Mahou Tsukai i kinówki Happiness Charge, ale koniec końców je sobie odpuściłam).
    Zawsze miałam chrapkę na Smile!, ponieważ od dawna chodzą słuchy, że akurat ta odsłona cyklu jest inspirowana jednym z moich ulubionych anime – Corrector Yui chociażby ze względu na Wilkołaka w roli Czarnego Charakteru. I bardzo się, cieszę, że jak na razie Smile! faktycznie bliżej do przygód Yui i spółki niż do perypetii Hibiki i Kanade… ;)

    Przede wszystkim dobrze, że tak jak w przypadku Corrector Yui zamiast na przesłodzone elementy, twórcy postawili raczej na gagi i żarty. :D
    Dużo tu humoru i zapowiada się całkiem ciekawie.
    Fakt, Candy i Emily/Miyuki rzuciły kilka ociupinkę infantylnych tekstów, ale tak poza tym nie było aż tak „lukrowo” jak w serii Suite gdzie jak to trafnie ujęła Pani Redaktor:

    Avellana w recenzji Suite Precure napisał(a):
    wszyscy pokazywani tu mieszkańcy Kanon, zachowują się tak, jakby od rana do nocy napychali się środkami, których sprzedaż w większości państw jest surowo zakazana. Całkowicie oderwani od rzeczywistości, promieniują euforycznie­‑maniakalnym szczęściem z powodu każdego drobiazgu,


    Tutaj jak na razie postacie są naprawdę sympatyczne, Emily/Miyuki jest zabawna, Chelsey/Akane też ma swój urok. Pewnie reszta drużyny nie będzie miała aż tak ciekawych charakterów jak Correctorzy (chociaż Cure Peace nosi właśnie imię jednego z Correctorów XD), ale myślę, że równie szybko je polubię :)

    Po dwóch odcinkach trudno mi ocenić wrogów. Zapewne Wolfrun nie będzie tak złożonym psychicznie bohaterem jak War Wolf, ale skoro doczekała się  kliknij: ukryte , to pewnie będzie coś na rzeczy ;)

    Motyw z Baśniami i Happy Endami bardzo mi się podoba. Może to wydawać się dziecinne, ale… Bądźmy szczerzy. To w sumie bardzo cenna lekcja. Zwłaszcza w tych trudnych czasach, pandemii, dyktatury i terroryzmu. Wielu z nas często załamuje się i przestaje wierzyć w szczęśliwe zakończenia. Warto sobie jednak o nich przypomnieć :) :) :) :) :)

    Liczę na to, że nawiązania do Corrector Yui nie skończą się na jednym antagoniście i dostaniemy więcej podobnych elementów  kliknij: ukryte  :D

    Podoba mi się też to, że bohaterki muszą się najpierw nauczyć walczyć, a nie tak jak to w wielu seriach bywa, że dostają gadżet do ręki i od razu wiedzą jak go używać. ;)

    Co do Polskiej wersji Netflixa.
    Trzeba przyznać, że ten dubbing jest naprawdę dobry. Początkowo byłam przekonana, że pod Emily/Miyuki i Candy podkładają głos te same aktorki głosowe, które zagrały Chocolę i Vanilę w Słodkich, Słodkich Czarach.
    Problem mam tylko z tłumaczeniem tytułów bohaterek.
    Jp. Cure Happy = Eng. Glitter Lucky = Pl. Gwiezdne Szczęście?
    Bohaterki jak dla mnie nie powinny być tytułowane rodzajem nijakim, tylko żeńskim. Nie mogli przetłumaczyć tego „Szczęśliwa Gwiezdna Wojowniczka” albo coś w tym stylu? XD

    Jeśli ta seria utrzyma poziom początkowych odcinków i dalej będzie tak samo zabawne i sympatycznie to wezmę się za kolejne Precurki. Na Netflixie jest jeszcze DokiDoki, ale coś słyszałam, od znajomych, którzy od dawna śledzą ten cykl, że podobno według fanów, to najmniej lubiana seria, więc jeszcze się zastanowię. ;)
    Najpewniej wezmę się za (wersję z napisami) A la Mode, które jest mocno inspirowane innym moim ulubionym anime i mangą Tokyo Mew Mew (z resztą ten sezon nazywa się tak samo jak seaquel tej serii ) :D
    Myślałam też o Fresh ze względu na Cure Passion, ponieważ uwielbiam  kliknij: ukryte  ;)
  • Avatar
    A
    Donia 13.06.2020 02:11
    Szykuje się...
    Komentarz do recenzji "Tokyo Mew Mew"
    ... kliknij: ukryte 

    Naprawdę ciągle nie mogę uwierzyć  kliknij: ukryte 
    Na razie wiadomo tylko tyle, że  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Donia 18.05.2020 11:58
    Komentarz do recenzji "Ghost in the Shell: SAC_2045"
    Zaczynam mieć wrażenie, że robienie w GGI remeke'ów/sequeli serii 2D powinno być zakazane prawnie. XD Bo taki zabieg po prostu NIE MA PRAWA DO SZCZĘŚLIWEGO ZAKOŃCZENIA :P
    Wystarczy spojrzeć choćby na to zrobiono z „Księżniczką Łabędzi” czy „Troskliwymi Misiami”. Ale to jeszcze pół biedy, bo te serie od samego początku nie przywiązywały dużej wagi do grafiki, a tutaj mówimy o „Ghost in The Shell” – prawdziwym fenomenie tradycyjnej animacji, który od zawsze był uważany za arcydzieło ręcznie rysowanych produkcji! :/ Już sam fakt, że użyto tutaj CGI, to czysty nonsens, ale jakby tego było mało grafikę komputerową wykonano w taki sposób, że gdyby ktoś zobaczył te kadry, a nie wiedziałby skąd pochodzą, to pomyślałaby że to gra komputerowa a nie serial! :/ Masakra…
  • Avatar
    A
    Donia 30.03.2020 19:56
    Świetne anime na czas kwarantanny
    Komentarz do recenzji "Issho ni Sleeping"
    No i nadeszły czasy, kiedy to anime może okazać się bardzo przydatne :D

    Teraz wszyscy żyjemy jak hikkikomori i nie mamy kontaktów z innymi ludźmi więc, jak będzie nam doskwierać samotność, to…

    Grisznak napisał(a):
    Nasz otaku włącza sobie to anime, kładzie się spać, a z ekranu słyszy co jakiś czas odgłosy cichego chrapania dziewczyny. Zawsze może jeszcze przytulić się do komputera, który jest taki cieplutki, a z ekranu usłyszy śpiewaną przez bohaterkę kołysankę ze słowami „Smacznie śpij, smacznie śpij, na piersiach Hinako”. Cóż za idylla!


    Brawo Grisz, rozwiązałeś nasze problemy! :)
  • Avatar
    Donia 11.01.2019 03:43
    Re: miłe, może ktoś dać namiar na coś podobnego
    Komentarz do recenzji "Usagi Drop"
    Przepraszam miało byc gry eroge nie gry drogę. XD Przeklęty autokorektor w telefonie… xD
  • Avatar
    Donia 11.01.2019 03:41
    Re: miłe, może ktoś dać namiar na coś podobnego
    Komentarz do recenzji "Usagi Drop"
    Tak się składa, że to jest JEDYNE ujęcie pokazujące Choko w mokrym ubraniu jakie mamy okazję zobaczyć w CAŁYM anime Obserwowalam uważnie i przez całą serię było tylko jedno zbliżenie na jej pośladki, jedno na biust i kilka razy było pokazane w dużym oddaleniu jak się przebiera czy jest w kąpieli. I na tym koniec. :) To naprawdę leciutko ecchi. Weź porównaj to np z Kodomo no Jikan czy Moetan albo tym co przedstawiają gry drogę.

    Zamiast kierować się tą recenzją lepiej obejrzyj sobie przynajmniej pierwszy odcinek, to sam się przekonasz. :)
  • Avatar
    Donia 11.01.2019 00:37
    Re: miłe, może ktoś dać namiar na coś podobnego
    Komentarz do recenzji "Usagi Drop"
    Polecam Chokotto Sister. To taka miła, sympatyczna komedyjka, o przygodach brata i siostry (ale BEZ „tego typu” romansów!). Anime opowiada o tym, jak przez okrągły rok dziewczynka, która dopiero co przybyła do Japonii wraz z bratem i przyjaciółmi poznaje różne zwyczaje i elementy kultury :) Ponadto z bardzo dobrym openingiem i endingiem, a także sympatyczną ścieżką dźwiękową :)

    Tylko jedna prośba – proszę, nie czytaj recenzji z Tanuki, bo osoba, która ją pisała chyba dopiero co zaczynała znajomość z anime, nie miała pojęcia o ecchi i powypisywała tam straszne bzdury, że „to niby skandaliczne, że jest tam fanserwis z osobami nieletnimi i ona zakazuje komukolwiek tego oglądać”. :/
    A tak naprawdę fanserwisu jest tam tyle co kot napłakał, to zwyczajne leciutkie ecchi (i co najważniejsze – całkowicie pozbawione kazirodztwa! Mimo, że główni bohaterowie są rodzeństwem). Naprawdę zapewniam, że ta recenzja nie ma nic wspólnego z prawdą i inni czytelnicy Tanuki też ją skrytykowali i wstawili się za serialem :)

    Obejrzyj pierwszy odcinek anime, to zobaczysz, że nie ma tam nic nieprzyzwoitego, za to jest dużo ciepła :)
  • Donia 31.12.2016 21:10:50 - komentarz usunięto
  • Donia 25.05.2016 00:42:44 - komentarz usunięto
  • Donia 18.05.2016 14:37:10 - komentarz usunięto
  • Avatar
    Donia 17.05.2016 12:14
    Komentarz do recenzji "Noir"
    O tym, że Chloe całuje Kirike nie wiedziałam. Cóż, może po prostu nie było tak bardzo widoczne. Utena też nie ma tagu yuri, mimo, że można domyślić się, że Anthy i Utenę łączy coś więcej.
  • Avatar
    A
    Donia 17.05.2016 02:26
    7 odcinek
    Komentarz do recenzji "Bishoujo Senshi Sailor Moon Crystal Season III"
    Wien już jedyne czego chciałam dowiedzieć się z tej serii.  kliknij: ukryte 
    Właściwie nie mam już po co oglądać tej serii, ale jeszcze się skusze, bo może zrobię tekst alternatywny po recce IKi.

    No i wygląda na to że dziś udało mi się napisać komentarz szybciej niż Ariel :-)
  • Avatar
    Donia 17.05.2016 02:20
    Re: Przemieńcie się Czarodziejki!
    Komentarz do recenzji "Make Up! Sailor Senshi"
    Choćby ten plakat z „Sailor Moon R The Movie” coś mówi i nie bardzo pasuje do świata przedstawionego (no bo jak to tak? Film z Sailorkami, a aktorzy akurat kropkę w kropkę podobni do oryginałów? xD)

    Przypomniało mi się, że chyba w Classicu, był jeden odcinek, który dział się świecie Sailorek w studiu przy pracach nad anime z Sailor V. Więc może to miało nawiązywać do tego, że potem zrobili serię o reszcie Sailorek i to podobieństwo wynikało z tego, że je narysowano.
  • Avatar
    Donia 17.05.2016 01:15
    Komentarz do recenzji "Noir"
    Ka_tka napisał(a):
    Choć nie widać tego na pierwszy rzut oka, Noir to przede wszystkim opowieść o szczerej przyjaźni (czy też, według niektórych – miłości), zdolnej przetrwać wszystko, nawet w obliczu najokrutniejszej prawdy.

    Bo nie jest pewne czy bohaterki faktycznie czują do siebie miłość partnerską, czy przyjaźń. Tak samo tagu yuri nie ma NANA choć w jednej scenie Nana całuje w usta Hachi, ale obie wchodziły zawsze w związki heteroseksualne.
  • Avatar
    A
    Donia 16.05.2016 22:21
    Przemieńcie się Czarodziejki!
    Komentarz do recenzji "Make Up! Sailor Senshi"
    Właśnie obejrzałam to po polsku na wydaniu filmu do R­‑ki od Anime­‑Eden.
    Fakt, trudno napisać coś więcej. Osobiście mi się podobało. Takie powtórzenie tego kto jest kto, przed filmem kinowym. Szkoda tylko, że nie pokazano zbyt wiele o samych wydarzeniach z serii Classic. Było o upadku Księżycowego Królestwa, ale o generałach czy zbieraniu Tęczowych Kryształów już nie.
    I nie wiem czy to, to nie był błąd, że  kliknij: ukryte 
    Ale i tak jest dobrze, przyda mi się jako krótka powtórka do napisania recki serii Crytal.

    PS. Do Redakcji – ten odcinek ma polski tytuł (który podałam w temacie), ale nie został on wprowadzony.