Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

God Himself

  • Avatar
    A
    God Himself 15.09.2012 21:50
    O.O
    Komentarz do recenzji "Kyoukai Senjou no Horizon II"
    wow. juz pierwszy odcinek brutalnie zgwalcil moje oczy, uszy i umysl.

    dziekuje, dobranoc, nie ogarnie tego nawet ten, co by myslal wieki…
  • Avatar
    God Himself 9.05.2012 01:41
    Komentarz do recenzji "Mirai Nikki"
    to mnie tez czasem denerwuje.
    ktos (jakis japonczyk, nie pamietam kto i na jaki temat – chyba filmow) stwierdzil, ze japonczycy nie wymagaja happy endu od wszystkiego jak np. amerykancy. oni bardziej zwracaja uwage na to, w jaki sposob prowadzona jest historia, a nie na to czy konczy sie w jakis konkretny – szczesliwy badz smutny sposob.

    chociaz z drugiej strony czasem wyglada to po prostu jak strach przed wejsciem w jakas sztampe szczesliwych bohaterow.
  • Avatar
    A
    God Himself 30.03.2012 01:25
    Flawless Victory
    Komentarz do recenzji "Inu x Boku SS"
    Oglądać, oglądać, oglądać!

    Anime genialne – ma swój klimat, styl, własne tempo akcji, ciekawych bohaterów i interesującą fabułę.
    Kolejny przykład na to, że wystarczy wziąć świetną mangę i nie dodawać za dużo od siebie (bo jak wiemy, pracownicy studiów produkcyjnych nie potrafią wymyślić nic dobrego: patrz fillery i większość głupich kinówek do popularnych serii. tak, studio Pierrot, patrzę na Ciebie!).
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    God Himself 30.03.2012 01:18
    Komentarz do recenzji "Danshi Koukousei no Nichijou"
    Dobrze mówi, polać Mu!

    Nic mnie w tym sezonie nie rozśmieszyło tak jak głębokie rozkminy głównych bohaterów na temat spraw głupich i trywialnych.
    Absurdalny humor na najwyższym poziomie.
    Już o obrazie dziewczyn i ich zachowań w tym anime nie wspominając. Cudo!
  • Avatar
    A
    God Himself 20.03.2012 11:48
    nie ma ucieczki!
    Komentarz do recenzji "Ognistooka Shana"
    wlasnie obejrzalem pierwszy sezon i dopiero pod koniec zauwazylem, ze para glownych bohaterow – shana i yuji, maja podlozone te same glosy co glowni bohaterowie zero no tsukaima.
    a wiec:
    -studio to samo
    -charaktery bohaterow takie same
    -seiyuu ci sami…

    tylko setting inny.
    a poza tym to anime w miare dobre – mimo czasem utykajacej grafiki i akcji – wciaga.
  • Avatar
    God Himself 4.02.2012 09:48
    Re: abandon ship!
    Komentarz do recenzji "Area no Kishi"
    a, chcialem jeszcze dodac, ze wyglada to jakby tworcy nigdy nie widzieli meczu pilki noznej, a znali to tylko z opowiesci i przekazow ustnych. grr.
  • Avatar
    A
    God Himself 4.02.2012 09:46
    abandon ship!
    Komentarz do recenzji "Area no Kishi"
    radze wszystkim, a jest to rada dobra:
    porzuccie wszelka nadzieje i dajcie sobie spokoj z tym anime. zaoszczedzicie czas na jakas lepsza serie albo cos bardziej pozytecznego.

    1. prosci bohaterowie ktorzy udaja ze maja jakies glebokie przemyslenia i super problemy zyciowe  kliknij: ukryte 

    2. jeszcze prostsza fabula, ktora nie dosc ze jest bardziej przewidywalna od wyniku zderzenia ciezarowki z maluchem, to jeszcze udaje skopmlikowana i tworzy jakies „tajemnice” z rzeczy ktore sa wiadome od poczatku i wymaga od nas super zaskoczenia kiedy wszystko w koncu wychodzi na jaw.  kliknij: ukryte 

    3. animacja kuleje, tarza sie w agonii po ziemi, starajac sie ukazac mecz w stylu Tsubasy, mimo ze czasy sie zmienily i pokazywanie tego technika:
    -kamera na zawodnika jak biegnie, a za nim 3 osoby
    -kamera na pilke
    -widok z gory i mija 3 obroncow (jeden robi wslizg a on przeskakuje nad nim z pilka)
    -biegnie dalej i z naprzeciwka nadbiega kolejnych 2 obroncow
    -wbiega przed nich i podaje. pilka mija wszystkich (kamera „z oczu” pilki)
    jest bez sensu.

    tak wiec nie ma w tym anime NIC godnego polecenia, ani zadnego powodu dla ktorego mozna by to ogladac. zimno nie polecam.
  • Avatar
    A
    God Himself 2.01.2012 22:32
    wow
    Komentarz do recenzji "Kyoukai Senjou no Horizon"
    podczas tworzenia tego anime tworcy zadali sobie pytanie „co moze sie znalezc w anime?” po czym wrzucili wszystko. i pomnozyli razy dwa.

    za duzo postaci, za duzo tytulow dla kazdej postaci, za duzo historii, zbyt pogmatwana fabula, za duzo niezrozumialych mocy, za duzo bezsensownych wspomnien i tlumaczen.
    za. duzo. zbyt. duzych. komicznie. ogromnych. cyckow.
    ja rozumiem ze targetem sa nastolatkowie, ale nawet fanserwis powinien miec jakies granice. przynajmniej dobrego smaku.

    kilka dobrych zartow, luzny glowny bohater.
    i drugi sezon w lecie 2012. cholibka.
  • Avatar
    God Himself 30.12.2011 19:04
    Re: Zmarnowany potencjał
    Komentarz do recenzji "Un-Go"
    w japanii wychodzi (wyszedl? nie pamietam dokladnie kiedy) jeden odcinek puszczany w kinach, czy cos takiego. ma w nim byc wyjasnione spotkanie ingi z glownym bohaterem. nie wiem czy do czasu pojawienia sie tego u nas nie zapomnimy juz dawno o calym anime…
    prawdopodobnie epizod ten bedzie dolaczony do dvd/buru­‑reyu (blu­‑ray po japonsku), wiec zainteresowani bede mogli w przyszlosci zapoznac sie z caloscia.

    ja powiem tylko, ze anime przyjemne, szybko sie dalo je obejzec. 8/10, za ciekawe postaci
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    God Himself 25.12.2011 01:30
    wolny czas?
    Komentarz do recenzji "Toradora!"
    a co to? mamy swieta?
    hop! Toradora! jeszcze raz! moim ulubionym gatunkiem sa tepe naparzanki, a to ogladam juz 4 raz…
    powinni specjalnie dla tego anime wprowadzic trzy gwiazdki oznaczajace „ulubione” i podniesc skale oceny do 20 ^^
    ulubieni bohaterowie ze wszystkiego co widzialem. nuff said.
  • Avatar
    A
    God Himself 25.12.2011 01:19
    cos nowego
    Komentarz do recenzji "Mashiroiro Symphony -The Color of Lovers-"
    bardzo dobry harem! zadnego odcinka z plaza­‑sraza, basenem­‑srenem czy innym goracym zrodlem na wycieczce szkolnej. o graniu w jakies glupie gry nie wspominajac… w koncu! („boku wa tomodachi…” powtorzylo wszystkie te schematy kilka razy -.- )

    niby klasyka, w sensie setny raz odgrzewany haremowy kotlet, ale jednak smaczny, nie zrobiony wedlug wysluzonego, utartego schematu ^^

     kliknij: ukryte 

    przyjemnie sie oglada, ja to chapnalem „na raz” 8/10; good luck, have fun ;]
  • Avatar
    A
    God Himself 25.12.2011 01:16
    tradycja
    Komentarz do recenzji "Boku wa Tomodachi ga Sukunai"
    do bolu powtarzane stare schematy (pomyslcie sobie jakie 'eventy' ma kazdy harem… i pomnozcie je przez 2) okraszone jednak ciekawa kreska (ten sam koles co 'Denpa Onna') i zajmujacymi konwersacjami miedzy niektorymi postaciami. oczywiscie pozostawiona furtka na drugi sezon.
    dla wielbicieli gatunku.
    6/10 za wyglad postaci i nie przeciaganie akcji
  • Avatar
    A
    God Himself 20.10.2011 10:13
    bo cala seria to za duzo
    Komentarz do recenzji "Sacred Seven"
    Jeżeli ktoś nie oglądał tego anime, to polecam sobie obejrzeć tylko pierwszy odcinek, podążając za tymi prostymi krokami:

    włączyć.
    oprzeć się wygodnie w fotelu.
    pośmiać ze śmiesznego wehikułu głównego bohatera.
     kliknij: ukryte 
    zapomniec o serii.
  • Avatar
    A
    God Himself 21.09.2011 18:54
    tl;dr
    Komentarz do recenzji "Dragon Ball Z"
    po co robic takie dlugie recenzje i wyzalac sie ze swoich przezyc i uczuc na temat anime?! skrocic ten koszmar!

    nawet jesli ktos nie zna DBZ i chcialby sie cos o nim dowiedziec, to dziesieciostronicowy esej skutecznie go zniecheci.
    ludzie, ogarnijcie.
  • Avatar
    A
    God Himself 29.08.2011 18:32
    8/10
    Komentarz do recenzji "IS: Infinite Stratos"
    +2 punkty za miedzynarodowa obsade z francji i niemiec.

    fabula sredniak, wykonanie srednie/dobre
    anime latwe, smaczne i przyjemne ;]
  • Avatar
    God Himself 21.08.2011 19:23
    Re: O.O
    Komentarz do recenzji "Eureka Seven"
     kliknij: ukryte 

    nie wiem kto na to wpadl, ale powinni go skrocic o glowe -.-
  • Avatar
    A
    God Himself 21.08.2011 19:20
    cos innego
    Komentarz do recenzji "Eureka Seven"
    jedno z dwoch anime mecha ktore bylem w stanie obejrzec do konca (chociaz przyznam, bez spojlerow, ze zakonczenie mnie zdziwilo i rozczarowalo)
    dobry humor, zapadajace w pamiec momenty, skladna fabula. czego chciec wiecej?

    no dobra, bylo kilka fillerow. musze rowniez zaznaczyc, przez wiekszosc czasu nie rozumialem o czym glowni bohaterowie rozmawiaja ^^ dowiadywalem sie potem o co chodzi, kiedy wlaczylem wikipedie…
    (nie wiem czy to przez 38 – 40 stopniowa goraczke, czy slabe tlumaczenie)
  • Avatar
    God Himself 14.08.2011 10:17
    Re: Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzać
    Komentarz do recenzji "Berserk"
    za kazdym razem, kiedy sobie przypomnie, ze berserk wchodzi do kin, na mojej twarzy pojawia sie niekontrolowany banan :] i nie umiem sie go pozbyc przez kilka minut.

    co nie zmienia faktu, ze manga mi sie podobala o wiele bardziej niz ta seria anime ^^
  • Avatar
    A
    God Himself 14.08.2011 10:04
    nie ma tego zlego
    Komentarz do recenzji "Denpa Onna to Seishun Otoko"
    z mojej strony srogie 8/10 dla tego anime.

    wszystko, wliczajac w to opening i ending (ktorych w innych seriach nie ogladam, no moze poza openingiem deadman wonderland), w tym anime przypadlo mi do gustu. charakterystyczne kadrowanie studia SHAFT swietnie sie sprawdzalo w probach pokazania „normalnego” zycia glownego bohatera, ktore, jak sie okazalo, wcale nie jest takie normalnie.

    z mojego punktu widzenia fabula anime bazuje wokol przystosowyawania sie naszego grzecznego chlopca (cholera, zapomnialem jak sie nazywa, taki byl nijaki… a koncza mi sie synonimy do „glowny bohater”) do calego szalenstwa tej malej wioski do ktorej sie dostal. nikt tam tak na prawde nie jest normalny, a on stara sie albo to zaakceptowac (ta mala biala kosmitka) albo wrecz naprawic, jak w przypadku erio.

    poza tym co do braku zakonczenia – wyczytalem gdzies na innym serwisie w komentarzu, ze denpa onna jest bazowana na serii light novel, i anime pokrylo mniej wiecej polowe materialu. wiec nie ma sie co dziwic, ze nie bylo definitywnego ostatniego odcinka ^^
    ja osobiscie czekam na druga serie.
  • Avatar
    A
    God Himself 14.06.2011 23:08
    skad ten caly zal?
    Komentarz do recenzji "Yosuga no Sora"
    nie wiem jak wy, ale ja sie trzymam pewnej zasady. nie lubie yaoi, to nie ogladam i nie wbijam wszystkim z gory na dol oceny „1”. nie ogladam anime o magicznych szesciolatkach w rozowych kostiumach z ciaglymi „pantsu shotami” zeby moc potem narzekac swiatu jakie to paskudne -.-

    anime YnS podobalo mi sie przeokrutnie (obejzalem z 3 razy, a ocene moja zakrzywil pewnie swietny soundtrack, ktory wryl mi sie w banie niczym wzory na pochodna z ilorazu funkcji… ekhm.)

    wszystkie wady, ktore wymieniacie sa wina pierwowzoru, czyli gry. (oprocz muzyki, ta jest genialna). wiec nie wiem co sie tak spinacie o:

    a czemu anime jest, jakie jest? otoz:

    postacie – musza byc sztampowe i roznorodne az do granic mozliwosci. jesli w grze (czyli pierwowzorze, a anime bylo tworzone glownie dla uprzednich graczy) mamy kilka dziewczyn do poderwania, to autorzy musza zrobic je wszystkie skrajnie rozne, a kazda musi miec jakis smutny sekret z przeszlosci zeby mozna ja bylo wyrwac, po tego sekretu poznaniu. glowny bohater tez musi byc mily, ladniutki i nijaki, zeby sie bylo latwiej z nim utozsamic.

    fabula – jak wyzej, jesli gra byla o zaliczaniu panienek… no to anime tez. tego cofania czasu bym sie nie czepial. nie ma fizycznej mozliwosci, zeby taki Haru przeniosl sie na wies, i bez problemu wyhaczyl po kolei wszystkie dziewczyny w klasie.
    na poczatku kazdego odcinka pokazana byla kilku sekundowa plansza na ktorej w tlo wplecione byly litera i liczba (1S , 1A itd.) byly to numery „drog podrywania” (z angielskiego „route”, nazwenictwo z gier) 2S oznaczal na przyklad ze to drugi odcinek z „drogi” w ktorej Haru podrywa Sore.

    co do animacji tez bym sie nie czepial. co prawda wiekszosc budzetu animacyjnego poszla pewnie na podskakujace dziewczece piersi, ale design postaci nie byl tragiczny. animacja tez nie byla ani swietna, ani drewniana. jak dla mnie pelne 5/10 za animacje – zwykly sredniak.

    w moim odczuciu YnS bylo czyms nowym, innym niz wszystko co ogladalem do tej pory (zaliczmy to moze do ... „romansow”, haremowki ?).
    po takim Furtune Aterial (czy jakos tak) w ktorym po 12 odcinkach nie wiadmo co sie stalo z glownymi bohaterami, a jako para nawet sie nie pocalowali (moze mnie pamiec mylic tutaj…), to kiedy zobaczylem ze tu po kilku odcinkach bohaterowie konsumuja zwiazek to sie tylko usmiechnalem i pomyslalem „no, w koncu cos sie dzieje”

    no, tyle.
    wybaczcie bledy w tekscie, ale sam trzasnalem takiego eseja ze nie chce mi sie sprawdzac.

    tl;dr