x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Dziękuję za zwrócenie uwagi, poprawione.
Re: Again? Wha...?!
Jeśli uznałeś to zdanie za pozbawione znaczenia, to dlaczego zdanie wyżej nie uznałeś za takie? Na jakiej zasadzie dokonujesz selekcji?
Nie chcę uważać Cię za osobę, która zarzuca komuś bezpodstawnie kłamstwo, więc uznam jednak, że to jedno moje zdanie było dla Ciebie tak nieważne, że nawet jeśli je przeczytałeś, to zaraz o nim zapomniałeś. Powtórzę więc: uwielbiam shouneny przygodowe. Kocham je miłością wielką i puchatą. Dlatego omijam te, które wiem, że są praktycznie TYLKO dla małych dzieci, a oglądam te, które mają szansę spodobać się i starszym widzom. Niemniej jednak przy ich oglądaniu nie wyjmuję sobie mózgu i nie odkładam go na półkę obok, żeby w pełni móc poświęcić się chłonięciu wspaniałej serii, w której fabuła nie gra roli (no bo przecież shounen, a to w zupełności wystarczy, żeby wszystko mu wybaczyć!). Niestety, nie potrafię tego.
Jak wspomniałam wyżej – owszem, shouneny są dla dzieci, ale są serie, które poza dziećmi, mogą oglądać także starsze osoby. Żeby oglądać te typowo dziecięce (chociażby Inazuma Eleven, Pokemon), trzeba je po prostu lubić, inaczej zabieranie się za nie nie ma sensu. Dlatego też ja ich nie oglądam ani nie recenzuję. Ao no Exorcist należy (przynajmniej manga i pierwsze odcinki serii) do tych, które i starszy widz może polubić – dlatego się za to zabrałam – podobały mi się założenia, podobały postaci, nawet niewymagająca fabuła (powtarzam – nie miałam jakichś wygórowanych wymagań, czytam mangę i mi się podoba). Uważam za oszustwo i kpinę z widzów przejście po iluś tam odcinkach na poziom serii tylko dla małych dzieciaczków, bo każdy inny zauważy, że fabuła potoczyła się w dół i trudno będzie mu to oglądać. I jeśli nie dla fabuły się ogląda i postaci, to dla czego, po co? Schematy shounenowe swoją drogą, wykonanie – swoją. Ja starałam się po prostu oddać to, jak od pewnego momentu absurdalnie zostało to wszystko pociągnięte. I czy ja gdzieś pisałam, że oczekuję od tej serii „ścisłości i komplikacji”? Wydaje mi się, ze zaznaczałam na początku, że nie spodziewałam się żadnego ambitnego hitu, tylko prostej rozrywki (dlaczego tak uparcie ignorujesz te fragmenty wyzłośliwiając się do innych zdań z mojej recenzji? Rozumiem, że się ze mną nie zgadzasz i szanuję to, ale miło by było, gdybyś i Ty szanował mnie i moje zdanie). Co miałam napisać w momencie, w którym nawet tego nie otrzymałam? Nie będę kłamać czytelnikom i potencjalnym widzom, zachęcając do oglądania czegoś, co jest daleko poniżej przeciętnej poziomu innych shounenów (a nie anime w ogólności).
Ulubioną czynnością bohaterów jest oddawanie się samoumartwieniu, niezależnie od miejsca – pokój czy las, nie ma to większego znaczenia. W pewnym momencie można było zacząć się niepokoić, że zabraknie im drzewek, które, w ramach owego samoudręczenia, mogliby podpierać (a jest taka jedna scena, piękna scena gocenia się pod drzewkami). Niezwykła ekspresja postaci sprawia, że widz się wręcz zachłystuje (śmiechem) – trzęsące się patery w roli oczu nieodmiennie doprowadzały do radosnego kfikania. Tak samo zresztą jak twincest, pukawka, macki i wiele, wiele innych. Owszem, występowały postaci, które w sposób zamierzony były zabawne, do tego nawet w miarę sympatyczne, ale dwie postaci drugoplanowe to jednak za mało, by zmienić radykalnie odbiór całości.
Anime traktuję jako marny dodatek do genialnej muzyki. Z animacji niesamowity jest tylko ending – oglądałam go za każdym razem jak zahipnotyzowana – doskonałe połączenie obrazu i muzyki.
Jednak muszę przyznać, że do czegoś, mimo wszystko, to anime się nadaje idealnie (nie tylko sama muzyka) – a mianowicie – do oglądania w grupie. Zabawa przednia.
Re: hm
Nazwisko jest zapisane dobrze. Pragnę przypomnieć, że nazwiska odmieniają się według innego paradygmatu. Tak więc nazwisko „Dąb” nie będzie się odmieniać „Dębem”, bo to nie rodzaj drzewa, ale nazwa własna. Odmieniamy samą końcówkę, dlatego też otrzymujemy formę „Dąbem”.
Za to w drugim przypadku przyznaję rację, przepraszam za przeoczenie i dziękuje za zwrócenie uwagi.
Dobre
Sympatyczne i ciekawe
Dobra i sympatyczna seria
Dla mnie kreska jest przeciętna, ale w pełni wynagradzają to przesympatyczni bohaterowie. Należą oni do tego typu postaci, że bez względu na znalezione podczas oglądania mankamenty (zachowanie i wygląd niektórych demonów, niektóre standardowe teksty czy pewna ogólna schematyczność) chciało się wiedzieć, co się z nimi dalej stanie i oglądanie było samą przyjemnością.
Dokładnie
W pierwszej trójce ^^
Miny Chiakiego – bezcenne. Bohater, kóry swoją mimiką…nie, swoimi reakcjami bije wszelkie rekordy. Czy jest zły, czy jest przerażony, zawsze ładnie się to odmalowuje na jego twarzy (ach, te niebieskie kreseczki).
Ponadto, wszystkie wątki były, jak dla mnie, idealnie wyważone. Trochę miłosnego, trochę rodzinnego, dużo muzycznego. A to wszystko okraszone świetnym humorem.
Jest to jedno z niewielu anime przy którym, zobaczywszy tylko dwie minuty początku (nota bene, bardzo pomysłowego), wiedziałam, że szybko obejrzę całość.
Genialne
Edit
Zorientowałam się, że popełniłam błąd – to zdanie dotyczy ostatnich tomów mangi a nie serii tv – przepraszam.
Przeklejono do jednego posta. Moderacja.