Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Zapraszamy na Discord!

Komentarze

Uratugo

  • Avatar
    Uratugo 18.10.2016 22:11
    Komentarz do recenzji "Drifters"
    Oj, wątpię.  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Uratugo 5.10.2016 18:40
    Pozytywnie
    Komentarz do recenzji "Handa-kun"
    To było naprawdę zabawne i fajne anime. Cieszę się jednak, że nie zrobiono więcej, niż 12 odcinków, ponieważ w ostatnich odcinkach już powoli zacząłem odczuwać zużywanie humoru. Gdyby dodać do tego parę dodatkowych odcinków, efekt końcowy mógłby zepsuć odbiór całości.

    W sumie nie trzeba dużo opowiadać. Fabuła się nie rozwija, bo i nie ma się rozwijać; po prostu została nam przedstawiona pewna niecodzienna codzienność z życia Handy, oprawiona ogromem poczucia humoru i tak na to powinno się patrzeć. Jestem zadowolony, usatysfakcjonowany, polecam i daję mocne 8. :)
  • Avatar
    A
    Uratugo 27.08.2016 12:55
    Komentarz do recenzji "Handa-kun"
    Czy ciągłe drążenie jednego motywu humorystycznego może być śmieszne? „Handa­‑kun” pokazuje, że może. :D

    Normalnie prawdopodobnie nie zainteresowałbym się tą serią, ale jako że opowiada ona o szkolnym życiu Handy- głównego bohatera „Barakamon”, stwierdziłem, że warto sprawdzić, z czym to się je. Nie żałuję.

    Motyw jest stały i na nim opiera się wszelka fabuła- Handzie wydaje się, że jest znienawidzony przez wszystkich, natomiast w rzeczywistości jest traktowany prawie na równi z bóstwem. Wynikają z tego ciągłe niedomówienia, pomyłki, i dobitnie jest nam udowadniane, że słowa wypowiedziane tak samo, nie zawsze znaczą to samo. Z odcinka na odcinek jest co raz zabawniej, a humor staje się co raz bardziej wyrafinowany, groteskowy i absurdalny, mieszcząc się jednocześnie w granicach dobrego smaku. Oglądam z uwagą i polecam. Póki co wyszło 7 odcinków, ale jestem pewien, że poziom nie spadnie.
  • Avatar
    Uratugo 24.08.2016 11:34
    Re: Co to wszystko dalo
    Komentarz do recenzji "Shin Sekai Yori"
    Po tym co przeżyli, sądzę, że nierozsądnym byłoby pozbywać się mocy- wtedy szczuroludzie (czy jak one się nazywały) stałyby się dla ludzi realnym zagrożeniem i musiałyby z nimi konkurować- o teren, o żywność, o władzę polityczną… Jednak zachowanie mocy jest tutaj priorytetem, bo bez niej rozpada się struktura, która już i tak opiera się na cienkim lodzie.
  • Avatar
    A
    Uratugo 21.08.2016 20:58
    21 odcinek
    Komentarz do recenzji "Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu"
    Właściwie nie ma czego komentować. Wszystko idzie zgodnie z planem, akcja była, trochę podniosłej atmosfery było- no wszystko na miejscu. Czułem, ze tym razem Subaru nie umrze, jakoś tak słabo by było.

    Mam tylko nadzieję, że kiedy umrze następnym razem (a umrze na pewno), to nie cofnie się do momentu sprzed zabicia Białego Wieloryba. Za dużo takich patetycznych sytuacji się wydarzyło, żeby teraz to powtarzać.

    Gościu, który na końcu się pokazał (niestety nie pamiętam imienia) trochę mnie zaskoczył, ale sądzę, że jego pomoc w ratowaniu Emilii będzie niebagatelna. No i sądzę, że koniec końców oboje przeproszą i się pogodzą. XD

    Pytanie, co teraz? Subaru sam, ani nawet z Rem wiele zdziałać nie mógł. Tym bardziej, że był psychicznie niestabilny. Teraz ma do pomocy całkiem sprawnego Wilhelma i najlepszego medyka w królestwie. No i tego gościa, o którym myślę, że jest całkiem silny, skoro robi za osobistego parobka jednej z kandydatek na władcę. Do tego ochłonął, więc może na spokojnie przeanalizować umiejętności Betelguese i wymyślić, jak poradzić sobie z jego niewidzialnymi rączkami, które tylko on widzi. No i coś czuję, iż to nie koniec jego umiejętności- kiedy został zamrożony przez Packa, wydawało się, iż niespecjalnie się tym przejmuje. Może i dlatego, iż jest mocno stuknięty, ale jednak w całym jego szaleństwie jest sporo miejsca na chłodną kalkulację. Zobaczymy, co z tego wyjdzie i jestem ciekaw, ile razy Subaru zginie, zanim ostatecznie uporają się z atakiem Kultu Wiedźmy na posiadłość Roswaala.
  • Avatar
    Uratugo 21.08.2016 00:13
    Komentarz do recenzji "Fukigen na Mononokean"
    Szczerze mówiąc zawsze bawi mnie, kiedy widzę jakąś nadwrażliwość i mniej lub bardziej szczerą ekspresję w odczuwaniu niechęci na widok bliższych relacji męsko­‑męskich.
  • Avatar
    A
    Uratugo 15.08.2016 22:59
    Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają.
    Komentarz do recenzji "Zetsuen no Tempest ~The Civilization Blaster~"
    Nie czytałem komentarzy do serii przed obejrzeniem jej (co zwykle robię) i szczerze mówiąc bardzo zdziwił mnie ten podział zdań oraz średni entuzjazm. Ja osobiście Zetsuen no Tempestoceniam bardzo dobrze. Jest to dla mnie mocne 8/10 i niewiele brakowało, aby było 9. Mało tego, stawiam gwiazdkę, bo naprawdę mnie wciągnęło.

    Pomysł na fabułę świetny- nie jakoś wybitnie ambitny i wielce skomplikowany, ale niewątpliwie wdzięczny i dający wiele możliwości, które we większości zostały zrealizowane. Za mało tylko było symboliki (fajnie by było, gdyby nadali głębi zjawiskom, które nazwali tak, a nie inaczej i dali im takie, a nie inne role), politycznego (w skali globalnej, nie lokalnej) kontekstu i przedstawienia ludzkiego dramatu- bo o ile w przypadku głównych bohaterów pokazali to świetnie, to jednak za mało było tu kontekstu społecznego.

    Bohaterowie również jest zadowalający, choć nie obyło się bez wad i szablonów. Najlepiej wybronili się moim zdaniem Mahiro, Aika i Hakaze (do końca pierwszej części). Co do reszty, to było różnie- od totalnie szablonowych postaci (Evangeline, Natsumura, Megumu), po już trochę mniej schematycznych, ale za to często irytujących (Samon, który na szczęście pozbył się później swego miesza, bo to ciągłe stukanie nim już doprowadzało mnie do szału, oraz Tetsuma). Generalnie ten punkt stoi średnio przyzwoicie, ale nie na tyle, żeby się nad tym użalać.

    Klimat, to chyba najmocniejszy punkt tego anime. Był ciężki ale jednak został odpowiednio wyważony lżejszymi wstawkami. Bardzo podobała mi się analiza psychologiczna głównej dwójki, często przy okazji retrospekcji związanych z Aiką, które to z kolei były przeze mnie naprawdę wyczekiwane. Dzięki temu wszystkiemu nie dostaliśmy melodramatu dla małolatów (Sasuke mściciel i te sprawy), a fajny życiowy dramat, z pogranicza psychologicznego i egzystencjalizmu. Problemem była tutaj część druga, która teoretycznie powinna być znacznie cięższa, nawet postapokaliptyczna,a jednak była znacznie bardziej infantylna, nawet sielankowa.

    Jako że jestem wielkim fanem klasyki, a Szekspir zajmuje szczególne miejsce w moim sercu i na moich półkach, to nie mógłbym nie docenić przewijających się od początku do końca motywów szekspirowskich. Zawsze miło usłyszeć znane cytaty dobrane w odpowiedni sposób i wypowiedziane z głębią, choć w egzotycznym języku (z perspektywy kręgu kulturowego tejże literatury) oraz dostrzegać te jasne, i te mniej jasne odniesienia do poszczególnych dzieł. Było to szczególnie piękne, kiedy było przedstawiane przez Aikę, która skradła moje serce dość późno, bo dopiero gdzieś w drugiej części.

    Seiyuu mnie usatysfakcjonowali. Wyjątkiem jest tutaj Alibaba Saluja, którego słyszę już chyba w każdej serii, za którą się nie zabiorę. Jest to o tyle męczące, że głos ma on dość trudny, wysoki i głośny. Jeśli słyszy się go za często, to po prostu zaczyna drażnić.

    Soundtrack bardzo dobry, ale więcej o nim powiedzieć nie mogę. Był klimatyczny, dobrze dobrany i na poziomie, ale do niego raczej wracać nie będę, jeśli mam być szczery.

    No dobra. Były same plusy, to teraz może minusy?

    Pierwszym minusem jest tutaj słabe budowanie napięcia. Od razu wiadomo, kto wygra walki, widz nie ma poczucia niepewności, oraz dobrzy zawsze wychodzą z tarapatów. Trochę to nudne było i przydałoby się więcej poczucia niepewności i wydłużenia czasu, w którym chłopaki mieli poważne kłopoty (był tylko jeden taki moment). Antagoniści nie mają lekko w Zetsuen no Tempest i właściwie lepiej się prezentowali w drugiej części,  kliknij: ukryte 

    Drugim poważnym minusem jest Hakaze. Póki była na wyspie, to prezentowała się bardzo dobrze. Nie była „zwykłą dziewczyną z wielkim darem”, a urodzoną królową, która liderem była nie tylko ze względu na moc, a również na mentalność i intelekt. Mogli z niej zrobić drugiego Sinbada (och, to już drugie odniesienie do Magi), ale w drugiej części niestety postać została zdegradowana do zwykłej nastolatki z niezwykłymi umiejętnościami. Szkoda.

    Kolejną wadą, a raczej przytykiem, jest niewielka ilość odcinków. Był to na tyle wdzięczny temat na fabułę, że mogliby spokojnie zrobić z tego 50 (2 sezony w sensie) odcinków bez efektu przedłużania. Wtedy mogliby rozwinąć więcej wątków, a także przedstawić wiele ciekawych spraw, na które zwyczajnie nie było czasu.

    Zdecydowanie największy minus tej serii, to część druga, o czym wspominałem już parę razy wyżej. Tak, jak wspomniałem- druga część powinna być znacznie mroczniejsza i bardziej dramatyczna, a nie wiedzieć czemu było to uderzanie w zdecydowanie lżejsze tony. Żeby nie było- tragedii tutaj nie ma i sama w sobie druga część prezentuje się przyzwoicie, ale po prostu traci ten smaczek sprzed swojego czasu.

    Nie zgadzam się natomiast z komentarzami poniżej co do logiki (właśnie konstrukcja logiczna stoi tutaj bardzo pewnie i nie miałem poczucia dziur i absurdów) i nadmiernych dialogów, które akurat w tym przypadku prezentowały się bardzo dobrze i nie były wcale nudne.

    Moja ocena, to 8/10. Do wybitności jednak sporo tej serii zabrakło. Niemniej to anime mnie wciągnęło i uważam, ze jest bardzo godne polecenia.
  • Avatar
    Uratugo 26.07.2016 18:44
    Re: Po 17 odcinku
    Komentarz do recenzji "Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu"
    Dokładnie tak. Jakikolwiek progres, minimum logiki + wyważenie klimatu- niczego więcej nie oczekuję.
  • Avatar
    Uratugo 26.07.2016 18:39
    Re: Po 17 odcinku
    Komentarz do recenzji "Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu"
    Serię ogólnie rzecz biorąc mam za ciekawą (choć wybitna nie jest na pewno) i generalnie mnie interesuje. Nie mam problemu z wybrakowaniem fabularnym, czy słabszą konstrukcją poszczególnych elementów składających sie na tę serię. Jak wspominałem- nie oczekuję cudów.

    Mam natomiast mocny problem z tym przedramatyzowaniem, wspomnianym przez Retkita. Nie chodzi o to, ze stało się to tak straszne, ze nie mogę wytrzymać, tak to jest straszne (co by świadczyło raczej o poziomie serii), a z tym, ze oglądam to anime i po prostu męczy mnie już ten tragizm. Liczę na umiar- więcej nie oczekuję. Jeśli to się wyważy w najbliższych odcinkach, to będę usatysfakcjonowany.
  • Avatar
    Uratugo 26.07.2016 18:33
    Re: Po 17 odcinku
    Komentarz do recenzji "Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu"
    To nie oglądaj skoro zrobiło się dla Ciebie za ciężkie


    Dobrze, że mnie poinstruowałeś, dziękuję za radę z kategorii „jak się nie podoba, to nie oglądaj”.

    Re:zero ma wysoki rating wiekowy, jak na japońskie standardy i jest z kategorii dramatu + thiller, więc takiego pokroju dramaturgii oczekuje od anime.


    Każdy, kto obejrzał więcej, niż 2, 3 horrory/thrillery/dramaty wie, że poziom napięcia i dramatyzmu trzeba odpowiednio dawkować. Jak się nie robi nic, oprócz dramatyzowania i nie spuszcza się powietrza, to znaczy, że coś poszło nie tak.

    Z tak rozjechaną psychiką szansa, że subaru wróci do stanu normalnego jest nikła, a Twoje oczekiwania od MC, że zacznie myśleć logicznie i przestać się zachowywać jak teraz są absurdalne.


    Rozumiem, że wymaganie od głównego bohatera choćby minimalnie logicznej konstrukcji jest absurdalne? Że wymaganie od głównego bohatera, żeby robił coś więcej, niż płacz, bełkotanie i krzyczenie, to coś nieodpowiedniego? Może cię rozczaruję, ale nie mamy do czynienia z gatunkiem spod znaku „groteska i absurd”, więc jednak spodziewam się czegoś logicznego i tego, ze główny bohater będzie głównym bohaterem, a nie mimozą rzuconą na wiatr bezdennego fatalizmu.
  • Avatar
    A
    Uratugo 26.07.2016 10:56
    Po 17 odcinku
    Komentarz do recenzji "Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu"
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Uratugo 14.07.2016 01:34
    Re: Teorie teorie teorie
    Komentarz do recenzji "Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu"
    Ale to nie ja tak stwierdziłem, tylko mój przedmówca. Wyraźnie napisałem, że mamy za mało informacji, aby móc dywagować o takich rzeczach.  kliknij: ukryte 

     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Uratugo 13.07.2016 23:09
    Re: Szaleństwo
    Komentarz do recenzji "Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu"
    Hmmmm. Subaru zaczęła siadać psycha już parę odcinków wcześniej.  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Uratugo 13.07.2016 16:16
    Re: Teorie teorie teorie
    Komentarz do recenzji "Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu"
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Uratugo 13.07.2016 12:40
    Komentarz do recenzji "D.Gray-man Hallow"
    Dobra, drugi odcinek był już lepszy. Allen zachowuje się, jak Allen, zaczynam powoli przyzwyczajać się do głosów, jakaś akcja się dzieje… Dalej mam lekki problem z kreską i wszystko dzieje się nazbyt dynamicznie (brakuje mi tu tego wiktoriańskiego klimatu i pewnej dozy melancholijnego spokoju), ale drugi odcinek prezentuje się znacznie lepiej od pierwszego.

    Jednak nadzieja umiera ostatnia. :)Sądzę, że z odcinka na odcinek tendencja będzie wzrostowa.
  • Avatar
    Uratugo 13.07.2016 00:22
    Re: Teorie teorie teorie
    Komentarz do recenzji "Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu"
    Mnie się wydaje oczywiste, dlaczego Emilia przedstawiła się początkowo imieniem wiedźmy- podobieństwa dają się odczuć, w szczególności samej Emilii- półelfka z białymi włosami… Subaru zupełnie nie zrobił sobie z informacji, że Emilia jest półkrwi elfką (ba, nawet mu to się spodobało), dlatego pewnie przedstawiła się imieniem zazdrosnej wiedźmy. Wątpię, aby to był przypadek, ale dalej nie wierzę w to, aby to właśnie Emilia była Wiedźmą. Takie przeczucie.

    Idąc dalej przekonaniem, że Emilia, to nie Satella- nie widzę powodów, dla których kult miałby chcieć ją zniszczyć. Poza tym gdyby tak było, równie dobrze mogliby połączyć siły z wrogami Wiedźmy na zasadzie „wróg mego wroga jest moim przyjacielem”. Nie kłócę się z tym, że kult może nie chcieć sprzyjać samej wiedźmie- mamy tu za mało informacji. Równie dobrze mogą pragnąć ją ożywić/odpieczętować jedynie po to, aby posiąść jej moc. Ale, jak już wspomniałem, mamy za mało informacji, żeby snuć takie teorie.
  • Avatar
    Uratugo 12.07.2016 22:42
    Re: Teorie teorie teorie
    Komentarz do recenzji "Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu"
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Uratugo 12.07.2016 22:24
    Komentarz do recenzji "Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu"
    Arogancja jest złym doradcą. Można być pewnym swego, ale kiedy podaje się swoje racje w sposób wywyższający, z pewnością i poczuciem wyższości, to można się po prostu ośmieszyć. Kurizu odpowiedział ci w sposób merytoryczny, a ty nadal wychodzisz z poczuciem wyższości, jakbyś miał rację. Myślę, że przyznanie się do błędu i ewentualne przeproszenie, to oznaka klasy. Pozdrawiam. :)

    Wracając do meritum, czyli fabuły: Szczerze mówiąc nie sądziłem, że Pack- xd – może być tak przerażający. W ogóle, jeśli dobrze myślę- a wydaje mi się, że dobrze myślę- to Re:Zero będzie powoli odrzucać humor i lekkie tony na rzecz powagi i brutalności. Z jednej strony fajnie, ale z drugiej chyba już teraz zaczyna mi brakować pewnego rozładowywacza napięcia, które jednak na tle takiej brutalności by się przydało.
  • Avatar
    Uratugo 11.07.2016 16:19
    Komentarz do recenzji "Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu"
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Uratugo 11.07.2016 12:01
    Komentarz do recenzji "Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu"
    15 odcinek był naprawdę bardzo dobry. Dodał więcej pytań, niż odpowiedzi, ale jednak jestem zadowolony. Pytanie, co teraz?

     kliknij: ukryte 

    W każdym razie czekam na nowy odcinek i jestem ciekaw, jak Subaru rozwiąże tę sytuację.
  • Avatar
    A
    Uratugo 10.07.2016 02:09
    Polecam
    Komentarz do recenzji "ReLIFE"
    To jest bardzo ładne i ciepłe anime: myślę, że gdyby sprowadzić tę serię do jednego zdania, to to byłoby właśnie najbardziej adekwatne.

    Po zwiastunie spodziewałem się czegoś w stylu Si­‑Fi, więc nie byłem zbyt rozentuzjazmowany, ale postanowiłem zaryzykować. Już po pierwszym odcinku dotarło do mnie, że zupełnie źle spojrzałem na to anime (myślałem, że facet cofnie się w czasie do swoich lat licealnych) i natychmiast się przestawiłem.

    Fabuła jest prosta i jasna: Arata, który ma kłopoty z odnalezieniem się w dorosłym życiu, dostaje szansę na „resocjalizację” w postaci eksperymentu, polegającego na powrocie do liceum w odmłodzonej wersji siebie. Jako 27­‑latek musi stawić czoła realiom szkolnym (i wszystkim problemom z tym związanym) i nawiązać relacje z „rówieśnikami”, zachowując przy tym swoją tożsamość w ukryciu. Eksperyment trwa rok i po tym czasie wszyscy, których w ciągu tego roku poznał, zapomną o nim.

    Myślę, że dla fanów okruchów brzmi to dość atrakcyjnie. Historia kładzie nacisk na nawiązywanie relacji głównego bohatera z pozostałymi, nie zapominając o jego historii, która wyjaśnia stan, w jakim się znalazł, jako 27­‑latek. Mamy tu dużo interakcji miedzy postaciami, dużo uczuć, ale bez specjalnej egzaltacji, problemy natury społecznej współczesnego świata (bądźmy szczerzy- generacja NEET, to nie problem jedynie Japonii) i bardzo dużo realizmu, czego często brakuje mi w tzw. „obyczajówkach”.

    To już drugie z rzędu anime, które usatysfakcjonowało mnie w kwestii kreacji bohaterów. Każdy ma swoją historię, motywację, osobowość, rozterki, a to wszystko nie jest nam przedstawiane łopatologicznie, a w sposób niezwykle naturalny. Główna postać zadowala mnie szczególnie- ma wszystko, co powinien mieć oraz jest bardzo wiarygodny. Wydaje się być lekkoduchem i dość łatwo przychodzi mu zaprzyjaźnienie się z nastolatkami, ale mimo to nie dają nam zapomnieć, że koniec końców, jest on starszy od nich o całą dekadę: słychać to w jego sposobie mówienia, dojrzałości emocjonalnej, częstym pouczaniu i doradzaniu kolegom, oraz jego stosunku do nich (choć z biegiem czasu co raz częściej się zapomina, ale to też jest naturalne i zamierzone).

    Kreska bardzo mi sie podoba- nie jest specjalnie wyszukana, ale jest ładna, bohaterowie się od siebie różnią, nic się ze sobą nie zlewa… Wszystko gra.

    Soundtrack był wyjątkowo skąpy. Jednak przy tak statecznym i spokojnym anime nie wydaje mi się to wadą, a przeciwnie- fortepian w tle nie zwracał na siebie uwagi, a tylko lekko podkręcał klimat. W ReLife nie ma żadnych scen akcji, melodramatyzmu, tragedii, ani nic z tego rodzaju, dlatego nadzwyczajna ścieżka dźwiękowa nie była tu konieczna.

    Daję mocne 8/10. Temu tytułowi niczego nie brakuje i zasługuje on na uwagę, ale nie ma tutaj wybitności. Polecam fanom okruchów i lekkiego, ciepłego klimatu. Można się naprawdę pośmiać, ale jest tu również sporo realizmu i poruszania problematyki dzisiejszego świata (ale bez jakiejś dramaturgii i wysokich tonów), więc nie jest to bezrefleksyjna wydmuszka. Jeszcze raz polecam. :)
  • Avatar
    A
    Uratugo 9.07.2016 15:06
    Pozytywnie nastawiony
    Komentarz do recenzji "Fukigen na Mononokean"
    Pierwszy odcinek nastroił mnie bardzo dobrze. Uwielbiam klimaty youkai i choć jest to dość powszechny motyw, to jednocześnie jest bardzo wdzięczny.

    Kreska nie jest super wybitna, ale za to bardzo estetyczna i miła dla oka.

    Już widać, że nie będzie to zbyt ciężki klimat i raczej powinniśmy się spodziewać lekkości i humoru. Jak dla mnie ok. Czekam na kolejne odcinki i myślę, że seria wpadnie mi w gusta. Na coś takiego w ostatnim czasie czekałem. :)
  • Avatar
    Uratugo 7.07.2016 20:56
    Komentarz do recenzji "D.Gray-man Hallow"
    Naprawdę? Cóż, tak to wyglądało… Nie, jakby brakowało jakichś faktów, ale tak, jakby za szybko wszystko się toczyło. Może dlatego, że miedzy rozdziałami mangi nie było przerwy. W każdym razie wygląda to dla mnie odrobinę nienaturalnie.
  • Avatar
    A
    Uratugo 7.07.2016 13:41
    Komentarz do recenzji "D.Gray-man Hallow"
    Cały czas się zastanawiam, co właściwie o tym myśleć. Nie… Chyba trudno mi przed sobą przyznać, że pierwszy odcinek był bardzo słaby. XD

    Tak, jak myślałem, największy zgrzyt miałem z Seiyuu. Allena i Kandę jeszcze od biedy przeżyję (choć Kanda miał naprawdę dobry głos i mi go szczerze brakuje). Lenalee wyszła przyzwoicie, podobnie jak Miranda, Marian i Komui. Natomiast największy problem miałem z Lavim, Pandą (Serio? Jiraya? xd) i Krorym. Przy tym nie oceniam samych Seiyuu, a ich dopasowanie do postaci, porównując (nie da się tego uniknąć) do poprzedniej części.

    Kreska? Szczerze mówiąc załamuje mnie strasznie… Postaci wyglądają, jak z jakiejś gry, a kolorystyka jest aż nazbyt jaskrawa i uproszczona. Najciężej znoszę przedstawienie postaci z profilu. Te nosy… Problem mam tutaj z Lenalee- sama postać jest narysowana bardzo ładnie, ale to jednak nie Lenalee… Tak naprawdę w pierwszej chwili zastanawiałem się, kto to jest.

    Nie znam mangi (muszę w końcu się za nią zabrać), ale mam silne przeczucie, że bardzo mocno ucinali tutaj materiał i dali nam skróconą wersję… czegoś. XD Ledwo nas wprowadzili, a już zaczyna się jakaś poważniejsza akcja, która w dodatku została przedstawiona aż nazbyt płytko.

    Allen jest inny… Przy tym nie mam na myśli ani wyglądu, ani głosu. Mam na myśli charakter. Nie wiem, to nie Allen… Podobnie jest z Lavim, który swoją drogą został narysowany chyba najgorzej z naszej paczki (tak, jak obawiałem się tego już przy zwiastunie).

    Pozytywne akcenty? Na razie ich nie dostrzegam. XD Ścieżka dźwiękowa przywołuje wspomnienia i fajnie, ale jeszcze za szybko, żeby móc ją jednoznacznie ocenić.

    Póki co, mój entuzjazm mocno ostygł, ale staram się myśleć pozytywnie. Może następne odcinki będą tylko lepsze? :D
  • Avatar
    A
    Uratugo 7.07.2016 02:27
    Świetne anime
    Komentarz do recenzji "Kokoro Connect"
    Oglądało mi się to bardzo dobrze. Początkowo sądziłem, iż będzie to ciepła komedyjka, potem, że mocny dramat, ale koniec końców wyszły bardzo wyważone okruchy życia. Trochę obawiałem się nadmiaru napięcia i dramaturgii, ponieważ nie trafiałaby ona w moją „chwilę” i nie miałem ochoty na żadne cięższe klimaty.

    Fabuła i cały koncept był fajny i- wbrew pozorom- oryginalny (a przynajmniej na moją średnią ilość obejrzanych anime), choć słysząc streszczenie tej serii, raczej nie zapaliłby się we mnie entuzjazm. Dlatego uważam, że nie powinno się skazywać tej serii na stracenie już na starcie- warto się za nią zabrać i samemu wydać opinię.

    Fabuła do najbardziej skomplikowanych nie należy i czerpie z szablonów- szkoła, szkolne kluby, paczka przyjaciół, przyjaźnie i miłosne rozterki… Jednak „paranormalny” wątek wpleciony w historię naszych bohaterów dodaje jej oryginalności, inności i absolutnie nie zalatuje tanim kiczem.

    Klimat, jak wcześniej wspomniałem, jest mocno wyważony. Mamy tu wcale niemało humoru, który może nie wywołuje głośnego śmiechu, ale z pewnością jest udany. Wątki cięższe są bardzo fajnie utrzymywane w napięciu- nie jest zbyt dramaturgicznie, ale z drugiej strony poczucie, że „może się coś stać” cały czas pojawia się z tyłu głowy. Główny quasi antagonista wywołuje poczucie niepokoju i niepewności za każdym razem, kiedy się pojawia i nigdy do końca nie wiemy, czego od w ogóle chce i do czego jest zdolny.

    Bohaterowie, to dla mnie mocna dziewiątka, a to w moich standardach jest naprawdę uznaniem. Początkowo każda z postaci wydawała mi się raczej przeciętna i standardowa- jednak nacisk twórców na relacje miedzy nimi i ich psychologizację sprawił, że stali się oni prawdziwi i namacalni. Każdy bywa irytujący, bo każdy ma wady; każdego da się lubić, ponieważ każdy jest inny i „jakiś”. Najgorzej pod tymi względami wypada Aoki, jednak jest on bazą serii i we mnie osobiście budził poczucie bezpieczeństwa- właśnie jego niezmienność i „przeciętniactwo” było pewnym punktem odniesienia do całej reszty bohaterów i jego obecność rozluźniała napięcie widza… a przynajmniej moje.  kliknij: ukryte  Narzekam, ale naprawdę nie było źle. Bohaterowie są bardzo dobrzy; zwracam tylko uwagę na to, że zdecydowanie można było się do nich przyłożyć, aby nie byli „jedynie” bardzo dobrzy, a wyszły z nich perły.

    Kreska była przeciętna i to mnie najbardziej boli. Nie była brzydka ani irytująca, ale twarze postaci nie były zbyt różnorodne, a i brak oryginalności powoduje, że za niedługo to anime mi się rozmyje; szkoda, bo warta jest zapamiętania.

    Soundtracku w ogóle nie zarejestrowałem… Jeśli był, to niezwykle oszczędny i minimalistyczny.

    Moje ogólne odczucia są jak najbardziej pozytywne. Siłą tej serii są bohaterowie i ich relacje, które- choć nie są odkrywcze i oryginalne- zostały bardzo dobrze nakreślone. Czuć w nich realizm; nie brakuje tu oczywiście momentów naiwnych i słodkich, ale są one drobne i mają charakter raczej humorystyczny, niż rzeczywiście wpływający na fabułę. Wystawiłem ocenę 9/10 i myślę, że się nie zmieni (jestem świeżo po seansie). Oglądałem z ciekawością do ostatniego odcinka i czuję się w miarę usatysfakcjonowany. Serię szczerze polecam, szczególnie fanom okruchów.