Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Angel Beats!

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Maiko 3.07.2018 14:08
    Fajne
    Nie nudziłam się na żadnym odcinku,przyjemnie się oglądało.Potrafiło wzruszyć :) może wydawać się przereklamowane , ale to zależy od widza.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    ulajoanna 15.09.2017 22:07
    koszmarek
    Pierwszy raz w czasie seansu odliczałam minuty do końca tego gniota. To anime nauczyło mnie tylko jednego – nigdy więcej nie zabierać się za wspólne „dzieło” Juna Maedy i P.A. Works (Clannad to seria, której nienawidzę szczególnie ;). Historia pełna jest dziur fabularnych, nieporadnie posklejana, bo twórcy ewidentnie chcieli tam wcisnąć za dużo, wprowadzanie nowych wątków z d*py i zamykanie ich w ciągu góra dwóch odcinków bez żadnego wyjaśnienia, bez żadnego wpływu na fabułę – kto to w ogóle klepnął?. Przechodzenie na wszelakimi rewelacjami ( kliknij: ukryte  – długo można by wymieniać) do porządku dziennego, jakby nic się nie stało, teraz fabuła wygląda tak, a jutro będzie wyglądała jeszcze inaczej… Żadnej ciągłości, żadnej logiki, żadnej tajemnicy ( kliknij: ukryte ).
    Kolejnym problemem serii są bohaterowie i liczba odcinków – jest ich zwyczajnie za dużo na tak mało czasu. W ogóle nie interesowała mnie większość z nich, ich historie nie zostały przedstawione, a co dopiero rozwinięte, spokojnie można by wyciąć połowę i byłoby to tylko z korzyścią dla fabuły.
    Całość była koszmarnie nudna, końcówka melodramatycznie tania i oczywiście pozbawiona logiki.
    Jedyne co mi się naprawdę podobało to muzyka, chociaż zwykle nie lubię takich smętnych kawałków.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    C@rolus Io@nnes 7.12.2016 09:25
    Jun Maeda
    Życie pisze najciekawsze scenariusze.

    Jun Maeda jest znany wszystkim jako świetny scenarzysta i kompozytor (Air, Kanon, Clannad etc.), jednak to właśnie Angel Beats nabrało szczególnego znaczenia.

    Maeda na początku tego roku, w związku z coraz gorszym samopoczuciem, zawrotami głowy i dusznościami, trafił do szpitala, gdzie zdiagnozowano u niego niewydolność serca. Mięsień sercowy jest na tyle uszkodzony, że potrzebna będzie transplantacja serca. Rokowania są złe.

    Taka paralela do historii Otonashiego i Kanade, zrozumiała dla osób, które anime obejrzały.

    Junowi Maedzie życzę zdrowia, licząc na kolejne świetne historie i kompozycje.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Patty 28.09.2016 15:30
    :')
    Piękne anime i Niesamowite :)
    Najbardziej polubiłam Canade i Głownego bohatera
    ^^
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Regina 4.08.2016 23:54
    ^^
    Mimo wszystko przy takim anime odzyskuję wiarę w ludzi. Kocham wątek Otonashiego, zwłaszcza to co wynikło z Kanade.
     kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Akira<3 20.07.2016 00:15
    Niesamowity seans
    Anime jest jednym z moich ulubionych. Wciąż nie wiem, jak to opisać. Wzruszyła mnie historia Otonashiego, to dobry chłopak. Piękny opening – zaczyna się ciekawym wstępem fortepianu, najpierw spokojnie, później wszystko „rośnie” wraz z emocjami słuchacza. Ach, przez kilka dni ciągle słuchałam tego openingu zalewając się potokiem łez. Grafika nie powala, jednak podobały mi się „te świecące bronie Kanade”. Kanade podobała mi się wizualnie, ale była trochę „niemrawa”, więc nie mogłam jej za bardzo poznać, q co za tym idzie i polubić. Yurippe była „przeciętną postacią z anime”, ale ona trzymała wszystkich w ryzach i była dobrym dowódcą i dobrym człowiekiem. Czułam do niej jakiegoś rodzaju sentyment. Sam motyw życia po śmierci bardzo mi się podobał. Zapragnęłam tam z nimi być. To był jeden z najlepszych zespołów w anime. Ogólnie chyba najbardziej właśnie lubiłam Iwasawę. Też mam pasję do muzyki, gram na instrumencie, w życiu miałam trochę pod górkę. Zakończenie… Cóż mogę napisać, cieszę się z tego, że było niespodziewane, ale trochę mi było smutno. Jak najbardziej anime polecam, powinno się znaleźć na obowiązkowej liście do obejrzenia. Angel Beats! zawsze będzie mi się dobrze kojarzyło. Zasługuje na 8 lub 9/10, ale ja wystawiam okrągłe 10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kururugi 1.01.2016 15:37
    świeżo po oglądnięciu
    Pierwsze podejście w 2012, przerwane po 10 minutach. Drugie teraz – pochłonięte w 2 dni. Bardzo fajna historia z zakończeniem (co bardzo cenię). Czasami się zaśmiałem, czasami potrafiło się zrobić smutno (ach ten 13 ep). Przez pierwsze odcinki nie za wiele wiadomo, ale mimo to cały czas się coś dzieje więc moim zdaniem polecam.

    Nie zgodzę się co do tego że postacie były schematyczne – zwłaszcza jeśli chodzi o głównego bohatera i Yurippe. Osobiście do samego końca nie miałem bladego pojęcia jak bohaterowie będą się zachowywać w różnych sytuacjach.

    8/10 – dzięki takim anime, wierzę że jeszcze nie wyrosłem z anime (że są jeszcze pozycje które mnie mile zaskakują), a ostatnio przeżywałem kryzys
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 0
    Uratugo 31.12.2015 13:09
    Zdecydowanie przereklamowane
    Od dawien dawna słyszałem wspaniałomyślne opinie o tej serii. Właściwie nie wiem, dlaczego dopiero teraz się za nią tak naprawdę zabrałem.

    Zamysł, bynajmniej niespecjalnie oryginalny, mógł być bardzo fajnym posunięciem i możliwości były tutaj duże. Niestety, ale łatwo było też zepsuć tę koncepcję i w moim mniemaniu wyszło to jedynie średnio przyzwoicie.

    Bohaterowie są sztampowi, przeciętni i stworzeni w bardzo szablonowy sposób. Nie mieli w sobie nic oryginalnego. Wybaczyłbym, gdyby bronili się charyzmą, jednak nawet jedna jedyna postać nie posiadała tej charyzmy. Przy każdej postaci miało się wrażenie „gdzieś już to widziałem” i żadna z nich nie wychodziła ponad to. Tak, jak nie mogę znaleźć tutaj żadnego bohatera, który jakoś by mnie irytował, tak nie znalazłem też żadnego, który by przykuł moją uwagę i wywołał bliższą sympatię. O identyfikacji z bohaterem już nie wspomnę. Wszyscy byli „po prostu ok”.

    Fabuła była niezbyt skomplikowana, ale w tym przypadku nie było to jakąś wadą. Nawet uznałbym to za pozytyw, ponieważ oglądało się tę serię lekko, co było pomocne. Dzieciaki miały jakiś cel, przeciwników, ambicje, rozterki, jakąś przeszłość… Wszystko było na miejscu, więc akurat do samej fabuły niespecjalnie bym się przyczepiał.

    Nie było też żadnych refleksji. Owszem- anime miało kilka morałów, i to wcale nie najgłupszych czy przekombinowanych, ale jednak ani nie odkrywczych, ani nie ubranych w wyjątkową formę, która by urzekła.

    To, co mi najbardziej w Angel Beats! przeszkadzało, to zbyt lekka forma dobrana do fabuły i nieumiejętne przechodzenie z komedii w dramat i na odwrót.

    Miałem wrażenie, że twórcy, nie chcąc się przemęczać, stwierdzili, że jak przejdą z zabawnej sytuacji w dramatyczną, dodając jedynie smutną muzyczkę (ten motyw fortepianowy po 10 razach zaczął już naprawdę irytować), to wszystko będzie ok. No, nie było wcale ok. Często miałem opóźniony zapłon i dopiero w połowie smutnej sceny załapywałem, że otóż właśnie mamy jakiś motyw dramatyczny, żeby za dwie, trzy sceny znów oglądać śmieszno­‑infantylne perypetie bohaterów. Nie było to dobre ani dojrzałe.

    Ta niedojrzała do treści forma sprawiała, że przeszłość bohaterów wcale nie wywoływała na mnie wrażenia, nie wzruszała, ani nie ujmowała mnie niczym specjalnym. Tak naprawdę tylko dwa razy się wzruszyłem- przy wątku Yui i przy odśpiewywaniu hymnu w czasie rozdaniu dyplomów- to wszystko. Wszystkie inne dramatyczne i straszne wątki nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. Nie dlatego, że były głupie, nietragiczne, czy dlatego, że nie były materiałem na sceny wzruszające. Po prostu cała ta dziecinna otoczka serii sprawiała, że miałem wrażenie, iż to wszystko robione jest na siłę i w ogóle nie przystaje do całości.

    Grafika bardzo ładna, ale znowuż- zupełnie nieoryginalna. Przyjemnie się na nią patrzyło i była bardzo estetyczna, ale za miesiąc rozmyje mi się całkowicie, ponieważ nie było w niej nic charakterystycznego. Wolę już kreskę niedopracowaną i z wadami, ale charakterystyczną i zapamiętywalną.

    Soundtrack nie był zły, tylko drażniło mnie dobieranie poszczególnych utworów do scen- albo niezbyt były dobrane, albo na umór powtarzane i gwałcone, jakby nie mieli żadnych innych. Już wcześniej to napisałem, ale powtórzę- ten smutny motyw fortepianowy był tak często serwowany, że w pewnym momencie już miałem ochotę powyłączać głośniki, żeby jej nie słyszeć.

    Świat przedstawiony jest fajny i ciekawy, ale zabrakło mi tutaj trochę szczegółów. Czy są jakieś granice tego świata? Początkowo sądziłem, że poza terenem szkoły nie ma zupełnie nic, ale to sobie wyjeżdżali do lasu, tam w góry… Zabrakło mi jakichś satysfakcjonujących informacji w tym zakresie.

    Moja opinia na temat Angel Beats! byłaby odrobinę łagodniejsza, gdybym od bardzo dawna nie wysłuchiwał takich pozytywów na jej temat. Miały być świetne okruchy życia, a są one co najwyżej przeciętne. Miało być wiele łez, a było tylko odrobinę szklanych oczu. Miało być świetnie i uroczo, a wyszło jak zwykle. Cały czas zastanawiałem się, czy ocenić to anime na 6 czy 7. 7 to dużo, ale gdybym nie nastawiał się na coś lepszego, to 6 wydawałoby mi się odrobinę za małą oceną. Ostatecznie wystawiłem siódemkę, ale jest ona z duuuużym minusem.

    Polecam na zabicie czasu, na nic więcej. Bynajmniej nie ambitne dzieło i do dychy mu bardzo daleko. Ma jednak swoje zalety i bardzo lekko się ogląda.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Risshya 10.11.2015 16:44
    Nuda
    Tyle pozytywnych opinii, więc postanowiłam obejrzeć, a tu takie rozczarowanie.
    Nuda jak flaki z olejem, z każda kolejną minutą było jeszcze gorzej. Podchodziłam do oglądania dwa razy, ale pytania 'czy to wgl miało być ciekawe/zabawne?!' pojawiały się w mojej głowie zbyt często. Szkoda, bo miałam nadzieję na przyjemny seans.
    :))
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Christo24 17.10.2015 22:10
    Sztuką jest obejrzeć i nie uronić ani łzy :')
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Katasza 3.07.2015 20:39
    Czasami było zabawnie, czasami wzruszająco i nawet interesująco, jednak ciągle czego było za mało.
    Seria jak dla mnie jest taka sobie, a ja nie lubię na siłę szukać głębi w czymś co jest zwyczajnie przeciętne.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Zachajv 14.02.2015 22:17
    Naprawdę piękne anime, uczucia podczas ostatniego odcinka endingu po nim nigdy nie zapomnę.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    sakurka 25.01.2015 21:30
    angel beatstggggg
    To anime było piękne i jednocześnie smutne.Było kilka zabawnych scen z tego anime,ale to taki typowy wyciskacz łez,myślę że końcówka mogła kogoś zawieść ale o ile ktoś doczytał o co konkretnie chodziło w nim,powinien wiedzieć że to tzw wizja po śmierci…Ja jestem nim zachwycona happy end dla mnie jest oklepany,banalny,wystarczy że Clannad miał taki swój alternatywny koniec,...
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    abunia 5.12.2014 23:17
    Świetne
    Przed oglądnięciem Angel Beats! myślałam, że to całkowity wyciskacz łez, nie wiedziałam nic o komedii w nim zawartej. Po pierwszym odcinku byłam bardzo zaskoczona tym, co dostałam. Nie było to rozczarowanie, po prostu się nie spodziewałam komedii.

    Jak dla mnie scenki komediowe wypadły naprawdę bardzo dobrze. Niektóre bardzo mnie rozbawiły. Kilka razy w trakcie seansu  kliknij: ukryte  Jak dla mnie muzyka w tym tytule jest rewelacyjna. Często sobie przesłuchuję utwory z tego anime. Angel Beats! zasługuje na polecenie. Jak dla mnie jest świetne w swoim gatunku.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Klemens 13.10.2014 23:21
    W sumie to nie wiem dlaczego, ale przy Ichiban no Takaramono i ostatniej scenie zalałem się łzami niczym Niagara… I niech to podsumuję moją przygodę z tą serią. Czekam teraz na VN'ke tego anime, bo z tego co wiem, to póki co wyszedł Vol.1 i pokrywa się on z historiami Iwasawy, Matsushity i przede wszystkim Yui, której historia tak mnie poruszyła, że nadal nie mogę się pozbierać… A jeszcze 5 Volumów przed twórcami…

    PS Czy tylko ja zauważyłem nad łóżkiem Yui w jej następnym życiu maskotki z Air, Canon i Clannad? Bardzo ciekawe nawiązanie twórców do ich poprzednich arcydzieł. Z całą szczerością i powagą mogę powiedzieć, że nie zawiedli, bo anime spokojnie można dodać do tej 'magicznej trójki wyciskaczy łez' – przynajmniej moim zdaniem.
    Odpowiedz
  • muhomorniczy 6.10.2014 20:03:39 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Airlick 16.09.2014 01:24
    Szczerze mówiąc, „Angel Beats!” nie wywarło na mnie dużego wrażenia. Sięgnąłem po nie, bo widziałem bardzo wiele głosów polecających, nie mówiąc już o porównaniach do „Clannad” – rzekomo AB miało konkurować z tą serią pod względem, że tak to ujmę, „smutności”.

    Niestety nie umywało się nawet. Ale do poziomu takiego arcydzieła jak „Clannad” (subiektywna opinia, proszę nie gryźć) ciężko się zbliżyć. Dlatego na tym skończę te porównania i przejdę do oceny „Angel Beats!” jako osobnej całości – co w sumie będzie tym łatwiejsze, że twórcy obu serii nie mają ze sobą nic wspólnego, więc porównania od samego początku są nietrafione.

    Jak to powiedział już dekady temu Alfred Hitchcock, film powinien zacząć się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie powinno jeszcze rosnąć. Tutaj trzęsienie ziemi zastępuje nagłe przebudzenie się głównego bohatera, Yuzuri Otanashiego, w środku bitwy pomiędzy Aniołem a oddziałem dowodzonym przez Yuri Nakamurę. W tym momencie napięcie istotnie rośnie, a momentem kulminacyjnym jest dźgnięcie Otanashiego w serce przez Anioła…

    I wtedy anime dopiero się zaczyna. Ale niestety, im dalej w las, tym nudniej – ogromna w tym rola przewidywalności fabuły.  kliknij: ukryte  Wydarzenia następują po sobie z szybkością tokijskiego metra, nie łączą się, główne wątki pojawiają się znikąd i donikąd zmierzają. Być może jest to kwestia długości, a raczej krótkości anime – w 13 odcinkach ciężko zawrzeć spójną, bogatą fabułę. Ale są sposoby rozwiązania tego w inny sposób, choćby pominięcie albo przycięcie kilku wątków, zamiast galopować z akcją na złamanie karku. Tym bardziej, że na koniec i tak zignorowane zostają wątki połowy bohaterów pierwszego planu.

    Więc po co oglądać „Angel Beats!”? Czy może w ogóle nie warto? Mimo wszystko, warto.
    Po pierwsze, jest to tylko 13 odcinków – ja sam obejrzałem je w jeden dzień, więc nie wiąże się to z poświęceniem zbyt dużej ilości czasu.

    Po drugie, postacie są naprawdę ciekawe, a chęć poznania ich historii była dla mnie głównym motywatorem do oglądania kolejnych odcinków – nawet mimo tego, że sama idea  kliknij: ukryte  wymaga, aby ich historie były do siebie podobne.

    Po trzecie, komediowe wstawki, od których roi się w serialu, są autentycznie zabawne. Począwszy od nawiązania do pierwszego filmu „Resident Evil” z przedsionkiem z laserami, poprzez kłótnie Hinaty i Yui i scenę z odrzutowymi krzesłami, na „poświęceniu” większości oddziału w walce z Aniołem w połowie anime skończywszy, wszystkie te momenty wywołują niekontrolowane napady śmiechu. Jest to parodia nie tylko innych anime, ale też wielu strasznie oklepanych motywów, znanych z regularnych książek/filmów/seriali. Twórcy puszczają oko w kierunku widzów w wielu momentach, i to im się chwali. Zdecydowanie zwiększa to przyjemność z oglądania.

    Co do grafiki… Kreska jest raczej średnia, ale animacje walk, chociaż nieliczne, cieszą oko. Z racji „średniości” grafiki nie warto jednak się o niej rozpisywać. Ot, nie przeszkadza w oglądaniu.

    Na pewno ogromnym plusem jest muzyka. Piosenek jest masa, wszystkie są co najmniej przyjemne w odbiorze, a opening to po prostu arcydzieło. W każdym anime, jakie do tej pory oglądałem, z wyjątkiem „Elfen Lied”, po 2­‑3 obejrzeniach zaczynałem ze zniecierpliwieniem przewijać openingi. W „Angel Beats!” nawet mi myszka nie drgnęła w kierunku paska i wpatrywałem się w opening jak zaczarowany. Widok Kanade grającej na fortepianie był… „hipnotyzujący” to chyba najlepsze słowo. Piękny, piękny opening.

    A zatem, podsumowując…

    Postaci – 7/10, ze względu na to, że wszystkie są do siebie podobne. Nie można tego wprost zaliczyć jako wady, bo taka jest po prostu specyfika tego anime, ale jednak nie jest to też zaleta.

    Fabuła – 6/10 – zbyt szybka akcja, pomijanie wątków, pewne nielogiczności… Samo zakończenie, chociaż bardzo dobre, nie jest w stanie wynagrodzić tych wszystkich wad. Komediowe wstawki podwyższają trochę ocenę.

    Grafika – 6.5/10 – dobre sceny walk, ogólnie rzecz biorąc, ładna stylistyka, ale nie wyróżnia się specjalnie.

    Muzyka – 9/10 – najlepsza rzecz w tym anime, tylko dla niej, a zwłaszcza dla openingu, warto je obejrzeć.

    Średnia ocena: 7.25/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 6
    Xan 19.06.2014 00:31
    Spojlery zabijają anime!
    Szanowny autorze, cieszę się niezmiernie że obejrzałeś całość anime. Nie musiałeś jednak koniecznie chwalić się tak głośno znajomością wszystkich ważnych punktów zwrotnych, wierzymy na słowo. Recenzję zamknąłem po przeczytaniu pierwszego GRUBEGO spojlera (w którym odcinku dowiadujemy się jakie jest przeznaczenie miejsca pobytu bohaterów? 8? 9? W 2/3 serii!), wielkie dzięki za zepsucie mi zabawy. Gdybym przeczytał dalej, dowiedziałbym się również: kto „zginie” w odcinku 3, że główny antagonista w końcu okaże się być „tym dobrym” (spojler z POŁOWY SERII), że każdy kolejny antagonista również okaże się dobry (no, to odcinek zdaje się 5 mam z głowy, dzięki za spojler), no i tak naprawdę po lekturze tej recenzji tylko głupi nie domyśliłby się zakończenia CAŁEJ SERII.

    Ciekawostka – jeden z końcowych akapitów opisujący po kolei każdą postać składu, nic nie wnosi do recenzji (autor zarysował fabułę już znacznie wcześniej), jest li i wyłącznie spojlerem sporej ilości fajnych gagów z późniejszych odcinków (o słabości asasynki dowiadujemy się dopiero pod koniec odcinka 2, Christ pojawia się zdaje się koło 4, prawdziwą „naturę” niebieskowłosego okularnika poznajemy w 5), i oczywiście psuje zabawę z poznawania kolejnych postaci.

    Szanowny członku redakcji, jeśli czytasz te słowa choćby jako rutynową moderację – proszę Cię, zrób coś! Tą recenzję przeczytają jeszcze co najmniej dziesiątki czytelników, i wszyscy oni będą mieli wątpliwą przyjemność obejrzenia tego skądinąd ponadprzeciętnego anime z bonusem w postaci znajomości zakończenia nie tylko kilku pojedynczych wątków, ale i wyjaśnianych stopniowo przez całą serię „zagadek” świata przedstawionego, a bardziej uważni już po pierwszym odcinku dopowiedzą sobie z tej recenzji całą historię wraz z zakończeniem! Może jakaś mała edycja? Może dodać recenzję alternatywną a tą opatrzyć wstępem „uwaga, zawiera spojlery”?

    Autorze, z poziomu tekstu pisanego i zrozumienia serii wynika żeś niegłupi – czemuś zatem nam to uczynił? Zachwycasz się głębią, a z Twoimi spojlerami nie da się tego dłużej oglądać inaczej niż jako przewidywalną komedię akcji ;/
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    OpętanyMaterac 15.06.2014 14:03
    Naprawdę niezłe.
    Nie jestem ani zaskoczona ani tym bardziej zawiedziona tą serią. Dostałam to czego oczekiwałam. Słodko – gorzki dramat z nutką komedii. Anime ma swoje wady jak i zalety, jest naprawdę w porządku.
    Mam oczywiście kilka „ale”.
    Nie przekonuje mnie ta wizja życia po śmierci. Cały ten czyściec został zdecydowanie za mało rozbudowany.
    Wątek głównego antagonisty (choć nie wiem, czy można go tak nazwać) kliknij: ukryte 
    Pierwsze odcinki, czyli te „lekkie” oglądało się naprawdę przyjemnie. Niestety, gdy zaczynało się robić „ciężej” akcja za szybko poszła do przodu. Jako, że anime zajęło mi zaledwie dwa posiedzenia, poczułam to dość dotkliwie.
    Zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało.  kliknij: ukryte  Ogólnie pozostał mi dość spory niedosyt i miałabym ochotę na więcej.

    Większych problemów już właściwie z tym anime nie mam.
    Postacie były genialnie zarysowane. Do moich ulubieńców zdecydowanie należą Naoi, TK, Shiina i Yui x3

    Z serią warto się zapoznać. Nie zachwycicie się jakoś szczególnie, ale nie będzie to strata czasu.
    7/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Yuki Asakawa 17.05.2014 11:56
    Dobra seria, chociaż nie zachwyciła mnie. Początkowe odcinki były raczej lekkie i średnie, potem zrobiło się dużo dramatyzmu. Zakończenie smutne, chociaż  kliknij: ukryte  było zbędne… -,- Moją ulubioną postacią był Naoi, który wiecznie kłócił się z Hinatą :3
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    MiyuMisaki 19.04.2014 14:33
    Bardzo dobre.
    9/10
    Z jednej strony lekkie, szkolne anime, z drugiej strony porusza ciężkie tematy. Naprawdę wzruszające. Oczywiście, nie jakieś perfekcyjne. Czasami przynudzało, czasami po prostu było zbyt skomplikowane, robiło się zbyt ciężkie, ale ogólnie wyszło bardzo dobrze.
    Warto obejrzeć. Dla muzyki, bohaterów (każdy miał charakter. I to jest niesamowite).
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    kufelski 14.02.2014 18:58
    ogolnie jak zaczynalem to pierwsze odcinki zrobily na mnie ogromne wrazenie niestety potem zrobilo sie slabo :(
    ale ostatnie 2 odcinki poprostu rozbily system caly dla tych kilku odcinkow warto obejrzec!!!!!!!!!!!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 18.12.2013 04:46
    Oryginalny pomysł
    Do anime przekonałem się dopiero całkiem niedawno, jeszcze w 2010 roku po pojawieniu się dwóch pierwszych odcinków darowałem sobie – pomyślałem, że taki będzie całokształt, jednak całkiem niedawno ktoś mnie przekonał, aby jednak obejrzeć całość – moje pierwsze wrażenie było błędne, co w tym przypadku bardzo mnie ucieszyło, ponieważ koniec końców jest to naprawdę oryginalne anime.

    Zauważyłem połączenie wielu różnych gatunków – od komedii szkolnej zaczynając na dramacie i okruchach życia kończąc, bywały momenty zabawne oraz bywały też takie, gdzie można by powiedzieć częściowo skłaniały do refleksji.

    Fabuła jest rozwinięta całkiem przyzwoicie, z czasem właściwie seria staje się czymś całkiem innym i bardzo pozytywnie wpłynęło to na progres opowieści.

     kliknij: ukryte 
    Podsumowując nie żałuję powrotu do serii, ponieważ bardzo rzadko spotyka się pomysł odsunięty od ogólnoprzyjętych schematów i jeszcze w tak zgrabnym wykonaniu, gdzie właściwie wielu znajdzie tutaj coś dla siebie. Jednak nie należy spodziewać się też jakiegoś z góry ustalonego gatunku, jest to właściwie mieszanka komedii, dramatu, okruchów życia i kilku innych, w niewielkim stopniu, więc nie należy się tutaj nastawiać konkretnie albo na dramat albo na komedię. Z czystym sumieniem mogę jednak powiedzieć, że seria jest interesująca, bardzo dobrze wykorzystany czas na 13 odcinków(ciężko się nudzić, bo dzieje się dużo). daję 7.5/10.
    Odpowiedz
  • Natsu13 25.11.2013 20:48:28 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Jachu 28.10.2013 19:21
    Prostak, gbur, cham
    Jako że trzema słowami w temacie opisałem wam swój zarys, dziwie sie, że to anime tak mi sie spodobało.

    To anime podesłał mi kumpel kiedy prosiłem go o polecenie mi jakiejś komedii, taaa, takiej komedii, że no nie powiem oczy mi się szkliły. Tym bardziej, że znam gusta mojego kumpla,  kliknij: ukryte 

    Najlepsze w tym serialu jest oderwanie od trendu robienia coraz gorszych odcinków w połowie serii, chyba każdy z was znajdzie całą mase tytułów które były świetne, a w połowie już tylko fajne. Radość ogromna że tutaj jest kompletnie na odwrót.

    Największą wadą tego anime jest długość. 13 odcinków :<, wiem, że często narzekam na seriale w których jest ich więcej ale ciągnął sie jak krew z nosa, ale powaga… Mimo że nie życzył bym sobie w żadnym wypadku drugiego sezonu, zakończenie było zamknięte i kompletne ... <było?>, a tempo fabuły nie zwalniało, czyli było dokładnie tak jak lubie, to będę dalej marudził na to, że anime jest krótkie.

    Powodów do śmiechu co niemiara, ogląda się naprawdę lekko i przyjemnie, autor mistrzowsko ukrył swoje sentencje nie nadając nadmiernej dramaturgii na ekranie, sceny są szybkie, konkretne, ładne i zapadają w pamięć.

    Wszystko fajnie ale ... zakończenie? Sam siebie pocieszam, czy tam sobie wmawiam, że stało się to, co na końcu właściwego serialu, bo ten dwuminutowy dodatek „opcjonalne zakończenie” jest najsmutniejszymi dwoma minutami jakie widziałem na ekranie. Sam nie wiem, czy lepiej z nim, czy bez niego. Dla mnie to coś w stylu „co by było gdyby”.  kliknij: ukryte 

    Kreska. Wszędzie widzę photoshopa, potrafię rozróżnić i obsługiwać narzędzia jakimi twórcy się posługiwali, nie mam tylko pojęcia jak zrobić ze zdjęć animacje, ale to swoją drogą. Kreska jest piękna, idealna do tego anime, nie można było się lepiej wstrzelić, ale no muzyka, panowie mistrzostwo. Przez kolejne dni będzie mi we łbie grało „SSS theme” Będe mendą i dam wam linka [link] , teraz każdy fan będzie miał problemy z wyzbyciem się tej melodii z głowy hahaha.

    Słuchajcie no, nie ma dwóch zdań że jestem bardziej chamski niż kulturalny i trochę tej gburowatości we mnie siedzi, nigdy nie lubiłem oglądać żadnych romansów czy górnolotnych filmów, zwyczajnie mnie nudziły albo wnerwiały, ale ludzie, jak to sie stało że stary (może nie aż tak) facet hlipie przy bajce i dzieciach biegających po szkole z bronią…

    No ja się zapytuję.

    Ps. czy tylko mi Yuri kojarzyła się z Haruhi?
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime