x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Zresztą, gdzie Yattamanowi do Arii? Kicz i głupoty też trzeba odpowiednio dawkować, jak wszystko inne zresztą, bo nawet najlepsza część składowa jeśli będzie podana w nadmiarze, zepsuje całokształt dzieła. Gdyby Aria miała nie 12 a 24, czy więcej odcinków utrzymanych w takiej stylistyce, to pewnie nie wystawiłbym jej 7. Nie jest jakoś szczególnie powtarzalna, wariactwa z poszczególnych odcinków są na swój sposób oryginalne i wznoszą się na nowe poziomy absurdu ciągle czymś przy tym zaskakując. I to wedle mojej oceny przyświecało właśnie Japończykom. Stworzenie kiczowatego pastiszu gatunku ubranego dla nie poznaki w poważne ciuszki, które trzymają się tylko na słowo honoru. A że w ostatnim odcinku przeholowali i z komedii‑parodii wyszedł im dramat psychologiczny to już inna sprawa, którą też zresztą wypomniałem w tekście.
Zgadzam się z zarzutami Slovy bo Hidan no Aria głupawe i nielogiczne jest okrutnie, a i cierpi przy okazji na dylemat co ma być wątkiem głównym fabuły. I wcale tych zarzutów w recenzji nie ukrywałem. Ale. Slova podszedł do tego tytułu jako potencjalnego anime sensacyjnego, stawiającego na stosunkowy realizm i w miarę logiczną fabułę. Ja z kolei po obejrzeniu pierwszego odcinka zacząłem traktować ten tytuł jako swego parodię, choćby i niezamierzoną, gatunku i przy kolejnych odcinkach zaśmiewałem się do łez nad kolejnymi mniejszymi bądź większymi absurdami. Stąd też taka a nie inna ocena. Aria dostała ją za to, że zapewniła mi kilka wieczorów przedniej, lekkiej rozrywki.
A pomijając już tę kwestię, też bym chętnie przeczytał uzasadnienie tak złej recenzji tej recenzji.
Re: Sprawa
Jest jeszcze tytuł Carnival Phantasm, ale ta seria to już czystej wody parodia gier z serii Type Moon, zawierająca między innymi wątki z Fate/stay night.
Re: Sailor Moon Crystal
Maison Ikkoku to w moim odczuciu obyczajowo romantyczne cudeńko. Starałem się serwować sobie, ze względu na długość po jednym odcinku dziennie, co w efekcie przełożyło się mi na jakieś 4 miesiące oglądania i jestem diablo zadowolony. Było i śmiesznie i nieraz wzruszająco, a ze względu na sposób dawkowania stosunkowo nieirytująco. Co najwyżej mogło denerwować „sztuczne” przedłużanie wątku miłość głównych bohaterów. kliknij: ukryte Bo na litość, 96 odcinków a główna para zalicza pierwszy pocałunek dopiero w 89 odcinku, a poważne wyznanie miłości w 92?! No i zachowanie większości współlokatorów z Ikkoku… Co za ludzie… No ale gotów jestem to wybaczyć ze względu na śliczne i doprawdy wzruszające zakończenie, a poza tym świetną historię „trójkąta” miłosnego. No i babcię Godaya…
A skoro już o trójkącie wspomniałem, to na litość, kogo jak kogo, ale Mitaki to mi było szkoda. To jak go los wyrolował to doprawdy szczyt ironicznego absurdu.
Bierz też pod uwagę, że jako recenzent powinienem oceniać anime w miarę możliwości obiektywnie, a patrząc w ten sposób na Mahou Sensou, uznałem, że zasługuje na taką właśnie ocenę. Jasne, prywatnie mógłbym dać jej choćby i 1 gwiazdkę, ale patrząc na nią „zawodowo”, to ta seria ma jednak pewne jaśniejsze punkty, które oceniając całość sprawiedliwie, wykluczają zasadność dania jej niższej oceny.
Re: Dno i tona mułu
Re: Dno i tona mułu
Re: Dno i tona mułu
„Chcę robić cokolwiek… Ale gdy już się uprę robię coś dokładnie odmiennego od tego, czego naprawdę chcę. A wtedy następną rzeczą, z której zdaję sobie sprawę jest to, że wszystko straciłam.”