Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

kircia

  • Avatar
    kircia 2.06.2024 14:00
    Re: No jednak nie.
    Komentarz do recenzji "Zapiski zielarki"
    No proszę.

    Poza tym oglądanie w sezonie, co tydzień, czasami osłabia emocje związane z fabułą, a czasami je wzmaga jak tu.


    Bardzo chybiona teza, jeśli o mnie chodzi. Ja praktycznie żadnego anime nigdy nie oglądałam na bieżąco. I zawsze dozowałam po 3, 4 odcinki. No i co z tego?
    Nadal w sumie obejrzenie Zielarki zajęło mi z dwa tygodnie. Tyle mniej więcej czytam grubszą książkę. To jest mało? Nie robią na mnie wrażenia te książki, bo nie czytam ich kilka miesięcy?
    Bywały krótkie, dwunastoodcinkowe serie które „łykałam” w 3 dni i do teraz zdarzenia i postacie widzę wyraźnie i często wracam do nich myślami.
    Jak pojawia się postać, która mnie interesuje, to od pierwszych minut mam ją w głowie i całkowity czas w jakim oglądam daną serię nie ma większego znaczenia.
    I dalej po latach jestem z nimi bardzo związana.
    To samo z poboczną nawet historią, która mnie ujmie.
    Więc nie, to nie jest moja wina ani kwestia tego, bo za szybko obejrzałam. W Twoim komentarzu ten zarzut przewija się kilkukrotnie, ale nie będę już do tego wracać, odpowiedź jest zawsze taka sama.
    Oglądanie na bieżąco nie sprawiłoby magicznie, że bohaterowie zagoszczą w mym sercu i będę się przejmować ich losami jakoś bardziej.
    Ale pomysł ciekawy.

    No i nie wiem, czy serio oczekiwałaś cudownego animowanego, idealnego objawienia?


    Cóż za dziwaczne pytanie.

    No tak, dokładnie tak. Jak anime dostaje noty 9 i 10, czyli sugerujące, że jest jeszcze lepsze niż po prostu bardzo dobre, to właśnie tego oczekuję.
    A przynajmniej tego, że podstawy będą lepiej dopracowane :/
    Chyba że miałam z góry założyć, że anime jest tylko dobre, a oceny sztucznie zawyżone?… I mam tak zakładać już po wsze czasy, żeby już nic mnie nie mogło mile zaskoczyć?

    9 i 10 to twory, których elementy są dopracowane, a historia i postacie powyżej przeciętnej. I za takie uważam anime którym ja wystawiam najwyższe oceny. Jeden jest tylko przypadek, że dałam całościową ocenę za wszystkie przeżyte emocje na przestrzeni wielu lat i za niepowtarzalność, a nie za to, jak dobrze jest wszystko zrobione i czy ma sens.

    Więc tak, wysokie oceny to dla mnie wysoka jakość. Dziwne, że muszę się tłumaczyć z takiego toku myślenia.

    Ale inteligentne dochodzenie do wniosków nie musi oznaczać wyłącznie chłodnej kalkulacji. Albo inaczej. Inteligencja to nie tylko IQ.


    To jest chyba oczywiste, że rodzajów inteligencji jest kilka i Maomao jest obdarzoną znaczną ich częścią. Dla uproszczenia przyjmijmy, że oprócz wiedzy i umiejętności wyciągania wniosków z teorii, posiada tzw. inteligencję emocjonalną i potrafi połączyć sobie różne rzeczy, bo dość łatwo wyobraża sobie, co dane osoby czują lub czego chcą.
    Problem pojawia się wtedy, że w tych przypadkach też zdarza jej się popłynąć.
    Wątek z jedną z konkubin  kliknij: ukryte  W ciągu paru sekund można wysnuć jeszcze co najmniej dwie inne teorie, których też nie da się w żaden sposób udowodnić.
     kliknij: ukryte 

    Poza tym z tym jej szczęściem chodziło mi raczej o otoczenie. Wszyscy są dla niej mili i ją wspierają, mimo że w takim haremie  kliknij: ukryte  Dwie osoby jeszcze przede mną też stwierdziły, że nie pasuje im ten cukierkowy klimat, i mamy prawo odbierać to po swojemu. Ja Ci powiem, która scena wywołała we mnie jakieś faktyczne emocje. Otóż dokładnie ta, gdy Maomao  kliknij: ukryte  Bo oto w końcu spotkało ją coś bardzo realistycznego. A i tak dziwne, że nie miała z tego tytułu innych konsekwencji.
    Za jakąś bzdurę  kliknij: ukryte , a tutaj przeszło bez echa? xD

     kliknij: ukryte 

    Nie ma schematyzmu.

    Połączono zgrabnie w jedno kilka gatunków.


    Skoro tak uważasz, dla mnie to właśnie było średnio zgrabne. Sens mojej wypowiedzi brzmi tak, że ja uważam, że to właśnie nie jest jakoś przesadnie dobrze skonstruowane, stąd nie rozumiem zachwytów w tej materii. Ale przecież co kto lubi.

    A jeszcze, że ech, wielu rzeczy można było się domyślić itp… A czy istnieją idealne kryminały, gdzie nikt się nie domyśla z widzów bądź czytelników a dostał wskazówki?


    Nie, nie to stanowi problem. Czy się domyślam czy nie, frajdę z dobrej zagadki mam taką samą.
    Mnie chodzi o to, że rozwiązania tych przedstawionych były zupełnie niesatysfakcjonujące.
    Albo widz nie mógł domyślić się niczego –  kliknij: ukryte  – jeśli nie ma się stricte tej wiedzy co i podobnych doświadczeń co bohaterka, to opisane objawy mogą dotyczyć naprawdę różnych chorób i ich przyczyn.
    Albo z kolei – można się było domyślić, aczkolwiek to jak bohaterka sobie skacze między punktami, albo samo wytłumaczenie pozostawia wiele do życzenia. Najlepszy przykład to właśnie sprawa z metalem.  kliknij: ukryte  Knox się w grobie przewraca.
    Dla Ciebie to pewnie nie ma żadnego znaczenia, a dla mnie ma duże i mogę to wytknąć, jeśli mam ochotę.

    Ja szczególnie mam uczulenie na wykorzystywanie faktów bez uprzedniego sprawdzenia i dostosowania do danej historii. Jest duża różnica między „taka jest prawda” a „bo tak mi się wydaje”.

    Ktoś niżej pisał o czekoladzie, ja akurat o tym nawet nie pomyślałam, ale to było ciekawe spostrzeżenie.

    były ten serial w stanie oglądać osoby nielubiące anime. A już to było wg mnie niezwykłe same w sobie.


    To akurat dla mnie absolutnie nic nie znaczy.
    Tylko tyle, że jest jednym z tych tytułów „dla każdego”, co dla mnie też w sumie nie jest zaletą, bo niby czemu.
    Osoby które nie lubią anime oglądają też tytuły pokroju Monster, Vinland Saga, lub cokolwiek, co mieści się w bardzo konkretnych gatunkach które ich interesują, o ile nie są w 100% uprzedzone.
    Osoby nielubiące anime oglądają też filmy z Ghibli, z innych zupełnie powodów.

    „Nawet xxx się podobało, a nie lubi animców” – ostatnio coś takiego usłyszałam. Jeśli dla kogoś to argument, to super, dla mnie to jest bezwartościowe zdanie.

    Jeżeli nie czujesz tej serii, oraz protagonistki i jeżeli nie budził seans w Tobie głębszych emocji, to i tak wysoko oceniłaś, że na 7/10


    Nie wiem skąd to stwierdzenie.
    Anime było przyjemne i nawet ciekawe, postacie nie wzbudzały we mnie negatywnych emocji, więc wszystko OK. Mnie akurat bardziej podobała się pierwsza część, potem jakby coś się zepsuło.
    Uważam je za dobre i taką właśnie ocenę dostaje – dobrą.
    Te wady, które wyliczam, nie są istotne na poziomie emocjonalnym czy nawet fabularnym tego tytułu, ale na merytorycznym już tak. Zbyt dużo tu niekonsekwencji i pójścia na łatwiznę. I to dlatego w mojej ocenie nie ma tu miejsca na 9 i 10, bo „ładna grafika i emocje takie piękne”.
    No nie i już.
  • Avatar
    A
    kircia 1.06.2024 22:06
    No jednak nie.
    Komentarz do recenzji "Zapiski zielarki"
    Kolejny raz odnoszę wrażenie, że… W sumie nie wiem, jak to ująć. Następna seria, o której mówi się tylko w superlatywach, a która po prostu na to specjalnie nie zasługuje.
    Na wstępie jednak zaznaczę, że oglądało mi się przyjemnie, i to takie 7/10 jak dla mnie, ale żeby pod niebiosa wychwalać ten tytuł…?

    Nie wiem, jak skonstruować swoją wypowiedź bo jedno wynika z drugiego, zacznę więc od rzeczy najmniej istotnej i tutaj to już tylko kwestia mojego gustu, że tak do tego podchodzę; otóż świat przedstawiony wygląda jak Chiny i teoretycznie mogły być to Chiny. Ale nie są, to jest fikcyjne państwo. Nie jest to wada sama w sobie, jak mówię, tylko ja osobiście wolałabym jednak setting bardziej wierny historycznie. I tu chyba tylko brak chęci ze strony osoby stojącej za fabułą, żeby to faktycznie były Chiny. Bo wystarczyłoby trochę poczytać, wybrać konkretną dynastię (nie czepiałabym się nawet drobnych nieścisłości) i osadzić to w konkretnych realiach, zamiast robić miszmasz, bo tak wygodniej.
    Ponownie, to akurat bardziej moje marudzenie, niż faktyczny zarzut. I moje poczucie szeroko pojętej, także w kwestiach historycznych, estetyki. Może.

    A teraz tak… Te zagadki to są jakieś śmieszki chyba. Część z nich jest po prostu głupawa, jakby dla dzieci. Z rozwiązaniem niektórych mogłabym się kłócić, bo chociaż fakty się zgadzają, to konkretna sytuacja była naciągana –  kliknij: ukryte  Czasem do wniosków żadnych dojść się nie da, a czasem wszystko od razu wiadomo. Dajmy na to, od razu wiedziałam, że  kliknij: ukryte 
    I to nie jedyny raz, jak ona coś pozbawionego konkretów mówi tym swoim kolegom szychom, a oni po prostu to przyjmują.
    Do wielu konkluzji Maomao dochodzi skacząc między lichymi dowodami i uzupełniając dziury swoimi historyjkami. Co śmieszne, kilka razy przewijają się w tle słowa jej ojca, żeby nie snuła domysłów i nie wyciągała pochopnych wniosków, a ona dokładnie to robi cały czas. To jak sobie łączy różne rzeczy, nie opiera się ani mocno na dowodach które ma, ani na sztuce dedukcji. Na niczym się nie opiera, tylko na snuciu domysłów, właśnie. Przyjmuje sobie, że tak to było, i zawsze ma rację, mimo że powodów ku czemuś zawsze mogło być kilka.

    Były 24 epizody, to jest dużo, a bardzo niewiele się stało. To akurat mi nie przeszkadza, ale tyle się naczytałam pochwał o wolnym tempie, myślałam, że coś tu konkretniejszego będzie narastać…
    I tutaj chcę poruszyć temat tej największej akcji, do której jesteśmy ślepo prowadzeni… Serio?
    Dajcie spokój. To było akurat słabe. Gdyby streścić tę jakże misterną intrygę, to to brzmiałoby tak:  kliknij: ukryte 

    Jeszcze raz się pytam, SERIO?

    Na domiar złego  kliknij: ukryte  Nie wiem, po co tak to nakręcali.

    No i tak, spodziewałam się, że jak to będzie anime o zielarce, to ktoś się tutaj faktycznie popisze jakąś wiedzą o ziołach.
    Pffft…
    Taa… Ja Wam powiem, czego możecie się dowiedzieć z tego anime. A mianowicie: wiele gatunków roślin jest leczniczych lub/oraz trujących.
    Koniec.
    Faktyczne możliwe wykorzystanie jakże fascynujących zagadnień zielarstwa zostało sprowadzone do kilku nazw i jakichś ogółów, które, przysięgam, można by znaleźć w typowym „Przewodniku po ziołach” dorzucanym jako dodatek do Faktu czy innej Pani Domu.
    No nie wiem, może jak jest się typowym mieszczuchem z Nowego Jorku, który myśli że ptaki to drony, to coś go tutaj zaskoczy…

    Ok, była jedna rzecz, która faktycznie ma jakąś wartość –  kliknij: ukryte 

    Ehh..
    I cóż jeszcze… jak pisałam na początku, czasu było dużo, a w sumie nic się nie stało. Tylko jedno zdarzenie chyba było ważne dla przyszłej fabuły, czyli  kliknij: ukryte .
    Postacie były przyjemne, ale poza dwójką tych najgłówniejszych, reszta była dość płaska i wyjątkowo mało skomplikowana.
    Generalnie Maomao miała głupie szczęście, że  kliknij: ukryte  I dlatego ubolewam, że to środowisko nie było bardziej realistyczne. Z chęcią obejrzałabym chociaż namiastkę tego, co działo się w książkach Anchee Min. No ale trudno…
    Na plus natomiast ciekawa relacja między Maomao i Jinshim, szczerze to głównie to trzymało mnie przed ekranem, chociaż, ponownie, to nie jest nic specjalnie wyjątkowego…

    Oglądałam w swoim życiu parę anime, o których mogłabym powiedzieć, że były nietuzinkowe, niebagatelne, czy nazwać je majstersztykami.
    Czasem ze względu na fabułę, czasem postacie, czasem tylko grafikę, bywało też, że ze względu na wszystko.
    Ale Kusuriya no Hitorigoto nie jest takim anime, w żadnym z wymienionych elementów.
    Przyjemne, całkiem ciekawe. Emocjonalnie i uczuciowo niegłupie (chociaż przedstawione historie mnie osobiście niezbyt obeszły, ale nie zabieram im wartości), natomiast jeśli chodzi o teorię i pożywkę dla umysłu… MEH.
    Po raz kolejny nie wiem, a co AŻ tyle szumu.
  • Avatar
    kircia 28.01.2024 10:16
    Re: ogień, ptaszyska i wieże
    Komentarz do recenzji "Chłopiec i czapla"
    Bardzo ciekawa perspektywa, rzuciłaś mi trochę światła na różne wydarzenia.
    Ale jak już się za dużo myśli, to nadal nic się nie zgadza –  kliknij: ukryte 
    Więc jak piszesz, mogłoby być ciekawie, a jak dla mnie tam było mnóstwo niepotrzebnego bałaganu.

    Dalsze próby analizy już odpuściłam.
    Nie będę się zachwycać reżyserskim prezentem dla siebie samego.
  • Avatar
    kircia 26.01.2024 19:05
    Re: ogień, ptaszyska i wieże
    Komentarz do recenzji "Chłopiec i czapla"
     kliknij: ukryte  – no ale jak piszesz, koniec końców nawet i ta teoria nie trzymała się kupy.

     kliknij: ukryte 

    I tak,  kliknij: ukryte 

    Próbowaliśmy jeszcze dyskutować nad tym z partnerem i z kazda minutą czuliśmy się coraz bardziej oszukani przez ten film.
    Nie po to się idzie do kina, żeby oglądać pomniczek, który autor stawia samemu sobie, i szukać nawiązań do innych jego prac – chciałam dostać historię, a nie krzywy torcik uginający się pod niepotrzebnymi ozdobami.
  • Avatar
    A
    kircia 24.01.2024 21:44
    ogień, ptaszyska i wieże
    Komentarz do recenzji "Chłopiec i czapla"
    „Zdania ekspertów są podzielone” – tak mój partner żartobliwie skomentował informację, że jedni piszą „super film” a inni „najgorszy film Miyazakiego”.

    Ja się tylko utwierdziłam w przekonaniu, że Miyazakiego po prostu nie lubię – możecie mnie szkalować, lata mi to.

    Ten film zapowiadał się inaczej, więc poszłam – i gratuluję sobie, że poczekałam spokojnie na najtańszą możliwą opcję, zamiast przepłacać na przed­‑premierze.

    Odnosząc się do komentarza pod spodem, u mnie na sali, przy wychodzeniu ktoś powiedział tylko „strasznie dziwny!”

    No, dokładnie. Nie spodziewałam się czegoś szczególnie, ale z tych trailerów miałam wrażenie, że to będzie  kliknij: ukryte 
    Ale nie, tego, co się tam działo, po prostu nie sposób rozpatrywać w ten sposób. To był zupełnie ślepy zaułek jeśli chodzi o interpretację.
    Więc dość szybko zrezygnowałam z takiej perspektywy.

    Z niektórymi się zgodzę, początek był bardzo fajny i klimatyczny. I naprawdę miałam spore nadzieje na to, że to będzie „film dla mnie”.
    Ale ten film podobał mi się do momentu, w którym  kliknij: ukryte 
    I magia mi prysła, a powoli wyszła z cienia ta brzydota, tak charakterystyczna dla tego konkretnego twórcy.
    I potem dosłownie każda kolejna scena, każdy kolejny etap były już tylko gorsze.
    A kiedy zaczynał się jakiś nowy segment, te wszystkie poprzednie po prostu przestawały mieć znaczenie i w żaden sposób się nie łączyły.

    Animacja ani muzyka nie uratują mojego rozczarowania.
    Przesłanie – pewnie jakieś było.
    Metafory – pewnie też.
    Nie chce mi się ich szukać w tym bałaganie.
  • Avatar
    A
    kircia 6.01.2024 16:00
    Za mało Hanmy było
    Komentarz do recenzji "Tokyo Revengers: Tenjiku Hen"
    Nikogo tu nie ma i mnie to nie dziwi, nie ma tu co komentować. Ja też chyba głównie dla zabicia czasu się tu produkuję.
    Wg ogółu czytelników mangi, to był najlepszy arc, ja też się pod tym podpisuję.
    Ale coś poszło grubo nie tak z ekranizacją, skoro oceny poleciały w dół w porównaniu z pierwszym sezonem.

    Tu już nawet nie chodzi o samą animację, bo gorsza niż w Seiya Kessen nie była, ale… No, potrafię wymienić jedną scenę, która pod względem płynności wyglądała dobrze.
    Gdyby reszta była ok, to byłby to mniejszy problem.
    Już wcześniej pisałam przy poprzednim sezonie, reżyserii tu w zasadzie nie ma. Tyle fajnych momentów, które wystarczyło podbić wizualnie, część znów skrócić, dodać muzykę w dobrym momencie… Ale tutaj dosłownie przerysowuje się panele z mangi na kadry i gotowe.

    Tutaj przykład, jeden z wielu, gdzie było widać niezgrabną reżyserię – scena  kliknij: ukryte - część była dość ładnie poetycko zrobiona. Kilka ujęć wyglądało jak z innego anime, jakiś taki klimat się zrobił… Ale z drugiej strony to wszystko trwało po prostu za długo. Przeciągnięte niepotrzebnie, aż wszystko przestawało mieć sens, no i te czołganie się do siebie jakieś takie niezręczne się zrobiło.

    Smutno trochę patrzeć, jak fajna i ciekawa w gruncie rzeczy historia dostaje taką biedną oprawę, że wszystko się robi rozmemłane. Skoro wyczekiwane przez fanów Tenjiku wyglądało tak słabo, to kolejne, o ile wyjdą, pewnie lepsze nie będą, jeśli twórcy się nie zmienią.

    Plusy to:
    - opening, świetny utwór, chociaż ten sam co w Seiya Kessen, ale z innymi animacjami lepiej się oglądało
    - ładny Kakucho im wyszedł

    Koniec listy.
  • Avatar
    kircia 1.01.2024 22:44
    Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika kircia
    Komentarz do recenzji "Frieren. U kresu drogi"
    Nie chcę już tu się produkować i śmiecić :D Z tym isekaiem to chodzi mi tylko o stronę wizualną, głównie projekty postaci. Niestety tak to w mojej głowie wygląda i tak się łączy. Ale ani fabuły ani zachowania bohaterów tak nie postrzegam.

    Do Monstera sama podchodziłam dwa razy, a potem nie mogłam przestać oglądać. Ale to też trzeba lubić, wiadomo.
  • Avatar
    kircia 1.01.2024 21:47
    Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika kircia
    Komentarz do recenzji "Frieren. U kresu drogi"
    Cóż, średnia wieku osób głosujących na MAL jest pewnie z 15 lat niższa od mojego…
    Więc nie chodzi o to że jakoś szczególnie bronię FMAB, ale miło widzieć że to akurat ta seria jest/była numerem jeden. Dla przykładu, osobiście wolałabym tam widzieć na przykład Monstera albo zupełne przeciwieństwo, Gintamę – ale to subiektywnie, a te tytuły nie są tak uniwersalne, i nie każdy może je oglądać. Więc po prostu uważam że jeśli cokolwiek z top 10 zasługuje tam na 1 miejsce, to właśnie FMAB. I mimo wszystko uważam że nawet ta Gintama która czai się kilkukrotnie zaraz za podium nie zasługuje na wyższą notę, no bo po prostu nie. Pomimo osobistych preferencji potrafię przyznać, co jest obiektywnie lepsze i bardziej wartościowe.

    Z tym humorem który psuje nastrój, to mnie się wydaje że to jest takie trochę specyficzne dla tych „trochę starszych” shounenów. W D.Gray­‑manie było to samo, i w Kategorii Hitman Reborn. Taka moda, być może, aczkolwiek ja sama często narzekam na psucie nastroju takimi wstawkami lub postacią która ciągle paple.

    Wiem, że Frieren to nie isekai, ale jak pisałam, tak wygląda. Nie jak zachodnie fantasy do którego pije, tylko jak isekai, MMORPG. A to dla mnie duży minus a wręcz straszliwa obelga :D Po prostu bardzo się z tym nie lubię.
    Co do samych „czystych” fantasy to się nie wypowiem, bo ich nie oglądam właśnie dlatego, że tak często wyglądają. Te japońskie wyobrażenia zachodniego fantasy nijak mi po prostu nie pasują, i te ich magiczne dziewczynki… Wyjątków jest dosłownie kilka, w tym Berserk, i to raczej takie serie łamią dla mnie schematy, bo są po prostu bliższe źródła i zwyczajnie rzadkie – tak bym to określiła.
    I to nie tak że nie rozumiem dlaczego Frieren taka jest, ogarniam że jest inną rasą i żyje inaczej, mój zarzut nie celuje w jej stoicyzm czy wycofanie. I ten brak ekspresji nie dotyczy tylko jej, ale i reszty bohaterów. Nie wiem, jak inaczej mam to ująć.
    Wierzę jednak na słowo skoro twierdzisz że łamie pewne schematy i dobrze coś ukazuje, nie będę się wdawać w takie dyskusje bo to nie do końca moje pole, no i za mało odcinków widziałam.
  • Avatar
    kircia 31.12.2023 12:31
    Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika kircia
    Komentarz do recenzji "Frieren. U kresu drogi"
    Myślę, że każdemu mogą się podobać różne rzeczy. Ja sama też nie mam nic do założeń tej produkcji, i lubię różne spokojne serie. Rozumiem, dlaczego wymienione przez Ciebie elementy ujmują widzów i dobrze w zasadzie, że czasem wychodzi takie anime które operuje dobrymi uczuciami i nadal potrafi zebrać spore grono odbiorców. Doceniam mimo wszystko. A FMAB w mojej opinii nie zasługuje na 1 miejsce dlatego że ma epickie pojedynki, ale dlatego, że bardzo dobrze łączy w sobie różne skrajne elementy. No i przede wszystkim założeniem głównego bohatera i ogólnie całej historii nigdy nie było zostanie najlepszym. Tam reprezentuje się jednak inne wartości. To dlatego bronię tej topki, nie przedkładam efekciarstwa nad fabułę – gwoli wyjaśnienia.
    Co do Frieren, to bardziej w tym klimacie od razu skojarzyło mi się z Mushishi. Nie wrzucam ich absolutnie do jednego worka, ale mają podobne elementy. Ale o ile tamto oglądałam jak zaczarowana, Frieren mnie nudziła. Może dlatego, że spokojni główni bohaterowie bardzo się różnią. Ginko jest właśnie spokojnym bohaterem, a co do Frieren to raczej opisałabym ją jako… pozbawioną ekspresji. Resztę bohaterów zresztą też. Pierwszy raz pomyślałam o różnicy między spokojem i brakiem ekspresji, właśnie przez seans tych kilku odcinków. Więc od początku coś mi tam zgrzytało. To jest oczywiście moje osobiste wrażenie i nie piszę tego żeby się kłócić, ktoś pewnie ma inne zdanie.
    Nie neguję wartości tej serii, nie wyśmiewam osób które uznają ją za najlepszą. Mnie samą nawet miło zaskoczyła, bo postanowiłam odłożyć na bok moje następujące uprzedzenia;
    - wygląda to jednak jak isekai tyle że raczej bez fanserwisu
    - to nie jest „fantasy w zachodnim stylu” tylko japońskie wyobrażenia na temat zachodniego fantasy, czyli wygląda bardziej jak azjatyckie MMORPG, więc dlatego wygląda jak isekai, ogólnie dla mnie straszny animcowy rak
    - główna bohaterka nijak nie zachęcała mnie do seansu
    Niemniej, pomimo że oglądało się to znacznie lepiej niż się spodziewałam… nie wciągnęła mnie ta bajka i na ten moment nie wiem, czy do niej wrócę.
  • Avatar
    kircia 30.12.2023 20:04
    Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika kircia
    Komentarz do recenzji "Frieren. U kresu drogi"
    To było małostkowe marudzenie z mojej strony, ale poprawiłeś mi humor :D
  • Avatar
    kircia 30.12.2023 18:17
    Re: Sousou no Frieren po 16 odcinku
    Komentarz do recenzji "Frieren. U kresu drogi"
    Pewnie się nie powinnam wypowiadać, bo widziałam tylko kilka odcinków, ale pytałam o odczucia inne osoby, i dalej raczej jest tak samo… Więc wykorzystam Twój komentarz i zwrócę jeszcze uwagę na fakt, że tu nie chodzi już nawet o anime sezonu czy roku. Ta seria na MAL­‑u wskoczyła na pierwsze miejsce w topce anime ogółem, detronizując znajdującego się tam od dawna FMA Brotherhood. I jakoś mnie to denerwuje. Bo raz, emisja się jeszcze nawet nie skończyła, więc jakim prawem? A dwa, może FMAB nie jest w czołówce moich ulubionych produkcji, niemniej ją doceniam i potrafię doskonale zrozumieć, dlaczego od lat jest numerem jeden. I w zasadzie ten zbiorczy wybór popieram. Możliwe obiektywnie, jest to twór zapewne daleko bardziej ambitny i uniwersalny niż Frieren (przynajmniej do tej pory), zaczynając od przekazu, a na rozbudowanej i wielowątkowej historii kończąc.
    Nie mogę się z tym pogodzić.
    Tak się chciałam wyżalić :/
  • Avatar
    A
    kircia 30.12.2023 12:34
    dzielne panie i piękni panowie
    Komentarz do recenzji "Oooku"
    Ależ to było dobre :3

    Mało popularne, z kilku powodów; od dostępności po tematykę dla dojrzalszych widzów.
    Chociaż przyznam się, że sama podchodziłam do tego tytułu z kijem w dłoni, bo zobaczyłam na miniaturze to przebrzydłe „N”, a Netlixowe anime zdecydowanie nie są produkcjami, które chcę oglądać, tak ogółem.

    Obawiałam się z tego powodu kilku rzeczy, np. „produkcji dla zachodniego odbiorcy”, czy pseudofilozofii lub wciskania widzowi na siłę tej nowej odmiany feminizmu.
    Dzięki bogom, tam nie było żadnej z tych rzeczy.

    Ja generalnie, pomimo wielu ciekawych komentarzy czy samej recenzji i zawartych tam pomysłów, odmawiam oglądania tego anime przez „pryzmat” czegoś. Nie doszukuję się symboli i nie zamierzam tej produkcji traktować jako komentarza do jakiejś sytuacji, próby odpowiedzi na jakiekolwiek pytania, czy szeroko rozumianego postulatu.
    Mam wrażenie, że zabiłabym w sobie przyjemność z seansu.
    Dla mnie to po prostu ciekawa opowieść osadzona w bardzo interesujących mnie realiach i czasach.
    Nie oglądałam też tego nawet jako romansu, bo to z kolei straszliwe spłycenie. Odwrócenie ról, i to w niebanalny sposób, już samo w sobie narzuca wystarczająco dużo tematów do przemyśleń i porównań.
    W zasadzie jedyny element który mnie nurtuje, a może po prostu męczy, to fakt tej granicy wieku dla facetów.  kliknij: ukryte 
    Więc jeżeli miałabym wskazać najbardziej rzucający się w oczy komentarz co do roli płci, to właśnie ten, bo nie mogę sobie ułożyć w głowie, czemu ten element tam jest. Całą resztę można wyjaśnić prostą logiką lub realiami opowieści mniej lub bardziej, ale ten jest zdecydowanie trudniej wytłumaczyć.

    Polubiłam postacie, zwłaszcza Arikoto. Było w nim coś niesamowitego, w sposobie w jaki przyjmował to wszystko, co mu się zdarzało. Scena, w której  kliknij: ukryte  była jak dla mnie najbardziej poruszająca. Taki niewymuszony, cichy dramatyzm uderza mnie najmocniej.
    Swoją drogą, po raz kolejny jestem pod wrażeniem umiejętności aktorów głosowych, wszystkich którzy się tu znaleźli. To chyba będzie od teraz moja ulubiona rola Mamoru Miyano.

    Animacja nie była najlepsza, ale zła też nie. Tutaj i tak nie były potrzebne żadne fajerwerki. Jedyny mój zarzut jest taki, że twarze postaci niezbyt się różniły, i jeśli kilku facetów miało te same fryzury, to czasem nie wiedziałam na kogo patrzę.

    Uważam też, że to anime w głównej mierze powinno się właśnie polecać osobom lubiącym historię. To tacy widzowie najbardziej docenią chyba tę nienachalną zamianę ról i jej konsekwencje. Ponadto, jeśli ktoś ma chociaż mgliste pojęcie o tym co działo się w erze sengoku, łatwiej będzie mu chyba zrozumieć dążenia i działania Kasugi. A przynajmniej ja nieco cieplej na nią spojrzałam.

    Z chęcią oglądałabym dalej, żeby zobaczyć w akcji więcej Yoshimune, bo chociaż wszystkie kobiece bohaterki uważam za udane, to jednak ta pierwsza wzbudziła we mnie więcej sympatii niż Iemitsu.

    Cieszę się bardzo, że jednak to obejrzałam. Jest w tym anime coś, co faktycznie nie pozwala szybko o nim zapomnieć. No i przede wszystkim na pewno będę tę produkcję miło wspominać. Życzę sobie więcej takich w nowym roku.

  • Avatar
    A
    kircia 26.12.2023 13:51
    Chórek nietoperzy z wieży ząbki szczerzy
    Komentarz do recenzji "Vampire Hunter D: Żądza krwi"
    Ten film jest po prostu piękny.
    Już od pierwszej sceny. Dawno nie przeżywałam żadnego seansu w taki czysto estetyczny sposób. I nie mówię przez to, że to był przerost formy nad treścią. To była oprawa, na jaką zasługuje każda dobra historia.
    Najbardziej urzekło mnie mieszanie różnych gatunków; gotycki horror, western, science fiction… I cała magia w tym, że to nie sprawia chaotycznego wrażenia, wręcz przeciwnie. Całość ma niepowtarzalny klimat. Te elementy wydają się tak naturalne, że po prostu je przyjęłam i dałam im się zauroczyć.

    Pojawiają się tu negatywne komentarze co do samej fabuły i postaci. Ale film jest z tych krótszych, a fabuła jak metr drutu… I to chyba dobrze? Nie można już cieszyć się prostą historią, która nie jest urwana i nie wymusza pseudo­‑filozoficznych wywodów?
    Nie wiem czemu ktoś miałby spodziewać się zaskoczenia po opowieści, która w większości elementów opiera się na skamieniałej klasyce.
    Narzekanie na postacie akurat tutaj też jest dla mnie niezrozumiałe – to tylko półtorej godziny, a ten film tak naprawdę nie jest o żadnym z bohaterów. Oni po prostu wszyscy znaleźli się w tej krótkiej historii, połączeni wydarzeniami. Ja akurat nie czułam potrzeby głębszego ich przedstawiania. Opowieść się zgrabnie zamknęła, a akurat postacie są tutaj tym otwartym elementem, nad którym można pomyśleć i snuć wnioski. Mnie się to podoba.
    Czy to jest naprawdę źle, że coś jest typowe czy powtarzalne? Jak tytułowy bohater na przykład.
    Nie sądzę.

    To jest świetny przykład zgrabnie rozpoczętego i zamkniętego filmu anime, który jednocześnie w paru kwestiach pozostawia miejsce na domysły, nie robiąc dziur w całości.
    Dosłownie wszystko tutaj było dla mnie przyjemne i cieszę się, że w końcu ten film obejrzałam. I cieszę się też, że dopiero teraz. Myślę, że mogłabym go nie docenić w przeszłości.
  • Avatar
    A
    kircia 12.12.2023 08:41
    Blondasek
    Komentarz do recenzji "Jujutsu Kaisen [2023]"
    Może trochę późno to piszę, ale w ostatnim odcinku – ten był chyba 20? – coś zwróciło moją uwagę i uważam, że to była bardzo dobrze napisana, zrobiona, zagrana scena.
    A chodzi mi konkretnie o moment, kiedy przyszli  kliknij: ukryte 
    A przynajmniej ja tak to widzę i postanowiłam sprawdzić, czy ktoś jeszcze zauważył ten detal. Na mnie zrobiło to wrażenie, na tyle ile taka pozornie mało znacząca scena mogła je zrobić.
  • Avatar
    kircia 10.12.2023 11:48
    Re: kwiatki i robaczki
    Komentarz do recenzji "Jigokuraku"
     kliknij: ukryte 

    Masz rację, ale… :D Na początku przedstawili jaką jako pewną siebie i stoicką. To nie znaczy, że nie może mieć żadnych wątpliwości, niech ma. Co do walki w polu, też masz rację, jeden z Asaemonów jej to przecież powiedział, że to nie to samo. Ale mimo wszystko Sagiri  kliknij: ukryte  I uleciała gdzieś jej „fajność” z pierwszych epizodów. Szkoda, bo brakuje takich stonowanych ale wyrazistych kobiecych bohaterek.

    Chodzi o tą przemianę z początku?


     kliknij: ukryte 

     kliknij: ukryte 

    No tak, mi nie chodzi o to, żeby zostawić psychopatów bez mózgu.  kliknij: ukryte 

    Dzięki za odpowiedź :)
  • Avatar
    A
    kircia 9.12.2023 13:53
    kwiatki i robaczki
    Komentarz do recenzji "Jigokuraku"
    Są tu samuraje, miecze i przemoc, a także w miarę dobrze to było przyjęte, więc to było raczej pewne, że prędzej czy później się za to zabiorę.

    Zalążek fabuły przypominał nieco Basiliska, ale to pewnie moje prywatne odczucia. I też dlatego miałam cichą nadzieję, że to pójdzie trochę w tym kierunku, coś na kształt battle royale może.
    Nie poszło, a przynajmniej nie do końca.

    Niczego się tak naprawdę nie spodziewałam przed seansem, nie zakładałam niczego. Bawiłam się dobrze, zwłaszcza na pierwszej połowie odcinków. Ja myślę, że to nie tak, że poziom spadł… po prostu takie były założenia. Ta seria po prostu miała poszybować w grubszą fantastykę, no ale cóż. Nie mam za bardzo na co narzekać, ale też niestety nie mogę wystawić nawet ugodowej 7, bo im bliżej finału, tym mniej interesujące to dla mnie było.

    Łatwiej będzie mi wyliczyć;

    Plusy:
    - opening (bardziej wizualnie niż muzycznie, ale fajnie zrobiony)
    - samuraje/ninja jako postacie, choć ci pierwsi zawsze bardziej mnie interesowali
    - animacja
    - ogólnie brak źródła jakichś większych irytacji
    - sama fabuła, pomijając supermoce, jest całkiem zgrabna
    - kilka naprawdę dobrych klimatycznych momentów
    - seiyuu :)

    Minusy:
    - kobieca bohaterka przedstawiona jako badass, której wystraszył się nawet główny pan OP, a potem jakby zapomniano na wiele odcinków, że ona cokolwiek potrafi
    - bardzo szybka przemiana głównego bohatera
    - praktycznie wszystkie postacie  kliknij: ukryte  są mniej lub bardziej pozytywne, i jedyny ratunek w najbardziej szarych moralnie  kliknij: ukryte  którzy zresztą póki co są moimi ulubionymi postaciami. I jeżeli ma tu być jakiś poważny konflikt, to między nimi a resztą. Tak czuję.
    - tutaj już bardzo prywatne odczucia – jak dla mnie to jest po prostu za lekkie, zbyt supernaturalne i starające się być „o czymś więcej”, niepotrzebnie. To nie jest wada samej serii, rzecz jasna. Taki gatunek.

    I na koniec mam szczerą nadzieję, że wersja rzeczywistości jaką przedstawiła przy finale  kliknij: ukryte Ten motyw od początku był dla mnie słabym punktem tego anime, przez niego główny bohater wydawał mi się niewiarygodny i nudny. Ale gdyby tego miało nie być… to tak, postać Gabimaru z pewnością nagle stałaby się o 1000% bardziej interesująca.
    Niestety mam wrażenie, że to nie jest tego typu historia, za chwilę wszystko się wyjaśni i będzie po staremu… Mimo wszystko to zdecydowanie nie jest wspomniany wyżej Basilisk :D Nie liczę na tego typu tortury psychiczne dla bohaterów.
    Ale nie ma się co martwić na zapas, może mnie zaskoczą.
    Heh.
  • Avatar
    kircia 25.11.2023 15:08
    Re: 13
    Komentarz do recenzji "Jujutsu Kaisen [2023]"
    Ok ok, wszystko ustalone.

    Rozumiem, że chcesz przekonać ludzi że są inne produkcje, spoza mainstreamu, nie japońskie, itp, to samo w sobie jest fajne – zawsze ciekawiej jest pogadać z kimś kto nie trzyma się tylko głównego koryta.
    Ale jak mówiłam, mam to w planach, i na pewno obejrzę, nie musisz mnie „cisnąć”. Zresztą nie da się mnie zmusić do niczego jak się uprę heh, wręcz działa to odwrotnie. Jak tylko najdzie mnie nastrój, na pewno to nadrobię.
  • Avatar
    kircia 23.11.2023 08:59
    Re: 13
    Komentarz do recenzji "Jujutsu Kaisen [2023]"
    To się robi strasznie żałosne.
    Po pierwsze nie wiem skąd się wzięło „mój drogi” skoro na obu profilach mam zaznaczone, że jestem kobietą, w dodatku używam żeńskich końcówek.

    Po drugie, weź się po prostu xD
    Ja dobrze wiem że są dwa sezony, ale to chyba ten sam tytuł, nie?… A Ty mnie od kłamców wyzywasz jakbyś próbował udowodnić w sądzie moją winę, to jest po prostu chore. Śmiechłam trochę.
    Nawet nie da się przenieść tej rozmowy gdzie indziej bo chowasz się za niepodlinkowaną buźką.
    Chodzi o to, że wiem co to za produkcja, widziałam zwiastuny, mam ją w planach, ale szczerze powiedziawszy skutecznie mnie do niej zniechęcasz. Orientuję się plus minus w donghuach które wychodzą co roku, potrafisz to sobie wyobrazić? I wiem jakiej animacji się spodziewać.
    Piszesz to tak, jakbym po zobaczeniu tej produkcji miała tu wrócić i napisać – „Buźka miał rację, ta animacja jest wspaniała, cofam wszystko co kiedykolwiek mówiłam dobrego o animacji z innych anime, bo się po prostu nie znam, wszystko inne g***o, huehuehue.”
    Zobacz ten bezsens w który mnie wciągasz, a leżę z gorączką, i zniknij wreszcie.

    To o głębi to jest Twoja interpretacja mojej wypowiedzi i nie masz zielonego pojęcia co autor miał na myśli, jak podlotek na maturze.
    Postanowiłam raz w życiu skomentować jeden osobny odcinek i powiedzieć, że pięknie to wyglądało – i przyczepia się jakiś „ktoś”, bez powodu, porównuje dwie inne produkcje i stara się mnie poniżyć, bo nie znam się na stronach technicznych – jesteś normalny? Nie widzisz jakie to żałosne jest?
    Ja też powinnam łazić po Tanuki i szukać komentarzy, gdzie ktoś nawiązuje do tematów które mnie interesują i się na tym znam, i wytykać im pojedyncze wyrazy, że źle, że nie tak? Albo pisać, że to i tamto jest lepsze i ich zdanie w tej materii się nie liczy – to właśnie robisz.
    Ogarnij się.
  • Avatar
    kircia 22.11.2023 12:55
    Re: 13
    Komentarz do recenzji "Jujutsu Kaisen [2023]"
    Nigdzie nie użyłam słowa „głębia”. I nadal nie widzę sensu w porównywaniu tych produkcji.

    Konfrontujesz mnie?…

    Gdybyś zadał sobie minimum trudu i sprawdził osobę którą zdecydowałeś się zaczepić, to by się okazało że mam tę donghuę w planach do obejrzenia, i nie siedzę tylko w mainstreamie. Więc możesz spokojnie ruszać dalej w świat oświecać innych.

    A ja nadal zgodnie z moim poczuciem estetyki będę komentować na co mam ochotę.
  • Avatar
    kircia 19.11.2023 08:40
    Re: 13
    Komentarz do recenzji "Jujutsu Kaisen [2023]"
    O nie, rzeczywiście! Docenianie jednego odcinka jakiegokolwiek anime, bo równolegle wyszła zupełnie inna produkcja z innym stylem, jest bez sensu!
    Czyli mam się zamknąć bo dawno temu wyszło chociażby takie Mononoke, które do teraz bije inne produkcje na głowę?

    Dobrze się czujesz? :/
  • Avatar
    kircia 15.11.2023 22:19
    Komentarz do recenzji "Tokyo Revengers: Seiya Kessen Hen"
    No właśnie, trzeba to traktować jako inspirację, ta seria nie analizuje takiego stylu życia i nie jest na pewno źródłem informacji dla widza. Ale ciekawostka, sam autor był yanki za nastolatka, czyli takim szeroko pojętym chuliganem właśnie. I to było plus minus w 2006 roku, stąd pomysł przeniesienia akcji w przeszłość, bo jak sam napisał „nie wie jacy yanki są teraz, ale pamięta jacy byli wtedy”.

    Chryste, byli by 2 lata starsi i wszystko by grało.

    Amen :D
  • Avatar
    kircia 15.11.2023 19:51
    Komentarz do recenzji "Tokyo Revengers: Seiya Kessen Hen"
    To jest po prostu jeden ze słabszych arców i koncentruje się na wąskiej grupie bohaterów.
    Wg mnie wszystko w tym sezonie spadło, animacja i reżyseria. Reżyseria ogólnie jest w tej serii słaba. Przenoszą panele z mangi na kadry i to by było na tyle. Animacja leży.

    Co do samych gangów, wiadomo że to jest przesadzone i koloryzowane, ale… Gangi Bōsōzoku istniały w Japonii na dużą skalę i w wyższych szczeblach to zdecydowanie nie były zwykłe gangi tylko zorganizowane grupy przestępcze. Ci starsi członkowie często przechodzili potem do yakuzy. Jest dokument, a przynajmniej był na YT, o tym jaki postrach siali w latach 70/80. Tak, właśnie w takiej rozwiniętej Japonii… Teraz nie są już tak liczni, ale gdzieś tam jeszcze ich widać. Zresztą Toman, o ile dobrze kojarzę, bazowany jest na prawdziwym, działającym kiedyś przez wiele lat gangu Black Emperor. Jak Cię to interesuje to polecam sobie poczytać.

    Fakt faktem jednak, ten sezon nie był dobry, a mnie nadal przeszkadza wiek bohaterów, bo wydają mi się za młodzi.
    Pokolenie s­‑62 które przewija się w kolejnym sezonie jest jakby nieco bardziej wiarygodne w całej historii.
    I tak, sezon 3 powinien być lepszy, chyba nawet animacja się nieco poprawiła *odpukać*.
  • Avatar
    A
    kircia 12.11.2023 12:30
    Propsy za żart o koniu
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin: The Final Season [2023]"
    Nie będę specjalnie marudzić, ale chwalić też nie będę.
    Co myślę o postaciach, to już napisałam pod poprzednim sezonem, zresztą w odpowiedzi na komentarz, który idealnie całą tę serię opisał.
    Najbardziej lubiłam Erwina, a losy reszty średnio mnie interesowały, więc możecie sobie wyobrazić, jak bardzo „ciekawie” oglądało mi się ostatnie sezony.
    Nadal jednak uważam, że teraz to najfajniejsza była Gabi. Przecież to ona  kliknij: ukryte  i ta historia mogłaby się tu skończyć bez dramy. Niestety fabuła chciała inaczej.

    Głupot też nie będę wyliczać, bo poprzednicy zrobili to wyśmienicie. Szczerze, to ta historia przez moce tytana pierwotnego jest tak zawiła, a przy tym tak niewiele mnie obchodząca, że się na tym przestałam skupiać i mnóstwo rzeczy zapomniałam. Zapomniałam, kto z kim miał układy, kto kogo zdradził, jak działają te moce, kim były niektóre postacie i gdzie jest Zeke, heh.

    Do plusów zaliczę to, że chociaż nie obchodziło mnie zbytnio jak to się skończy i kto zginie, to jednak te odcinki trzymały mnie w przyzwoitym napięciu.
    Niemniej, kiedy tylko przeleciały napisy, wzięłam się za kolejną serię, bez chwili zadumy – zakończenie tej serii nie zrobiło na mnie wrażenia.

    A na początku było to wszystko dość niesamowite. I tak czytając komentarze innych, wiem że wielu widzów myśli to samo – to było ciekawe i tajemnicze do momentu, w którym wyjaśniło się pochodzenie tytanów.
    I ta seria z czegoś, czego jeszcze nigdy nie było, stała się kolejną przypowieścią o wojnach i nienawiści.

    Ja chyba jednak wolałabym się nigdy nie dowiedzieć, czym naprawdę byli tytani i skąd się wzięli. Tak jak nie chcę i nie dowiedziałam się, czym/kim jest dokładnie Kusuriuri, i gdzie jest Johan ♥️
  • Avatar
    kircia 12.11.2023 12:00
    Komentarz do recenzji "Zapiski zielarki"
    Mnie się to anime przewinęło gdzieś przypadkowo, i zainteresowała mnie tematyka, a nieco odstraszyła ilość kobiecych bohaterek. Jak głupio by to nie zabrzmiało, czasem mnie to zniechęca. Ale przez Twój komentarz sprawdziłam to nieco dokładniej i jednak dodam sobie do listy. Twój zamysł zaowocował :D
  • Avatar
    A
    kircia 7.11.2023 18:24
    A kto to przyszedł...
    Komentarz do recenzji "Spy x Family"
    Powiedzonko z komentarza nieco poniżej najlepiej określa tę serię, a mianowicie „z braku laku…”
    Mam wrażenie, że tak wysokie oceny to jest gruba przesada. Bo za co?

    Fabuła? No jest.
    Jak na kryminał – absurdalne (w negatywnym sensie) i naiwne do bólu. Jeśli spodziewacie się jakichś serio akcji, rzeczywistych szpiegowskich wstawek, i średnio chociaż rozbudowanej intrygi, to zapomnijcie. I nie byłby to minus, gdyby to była dobra…
    Komedia – ale nie jest. Te wszystkie głupawe sceny miałyby sens i bym się ich nie czepiała, gdyby były śmieszne. Zaśmiałam się może ze dwa razy, ale zazwyczaj też śmieję się więcej razy na anime, które docelowo komediami nie są.
    Czy to jest ciekawe? – niezbyt. Dużo razy przerywałam oglądanie i wstawałam się przejść po pokoju, bo te sceny były po prostu nudne i nijak nie angażujące.
    Bohaterowie płascy. Osobowością Loida jest bycie szpiegiem, osobowością Yor jest nie wiem co, i chyba tylko Anya ma tam nieco bardziej rozbudowany charakter.
    Jak na speców w swoim fachu, dwójka dorosłych jest zadziwiająco tępa względem siebie nawzajem, a ich relacja w żaden sposób nie ewoluuje. Mieszkają ze sobą, a jakby w ogóle nie rozmawiali.
    Animacja jest ładna, a kreska to kwestia gustu – jak dla mnie zbyt prosta.

    Ponownie przywołam poniższy komentarz, tutaj po prostu nie ma nad czym dyskutować ani nad czym zastanawiać. To się ogląda żeby zabić czas, ale jest tyle lepszych obyczajówek z bardziej dopracowanym tłem…

    Nie chcę brzmieć jak pan maruda, niszczyciel dobrej zabawy, pogromca uśmiechów dzieci, ale piszę o swoich odczuciach. Bo się strasznie rozczarowałam. Z odcinka na odcinek czekałam, kiedy zacznie się to obiecane wspaniałe anime. I się nie zaczęło.
    Nie chce mi się oglądać drugiego sezonu, ale po ocenach widzę, że ludzie uważają go za słabszy, więc może jest lepszy, heh.

    Jak mówię, nie rozumiem fenomenu, ta produkcja jest zupełnie przeciętna pod każdym względem. Może to dlatego, że wiosenny sezon 2022 był po prosu słaby i to anime się najbardziej wyróżniało… nie wiem.