Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Komentarze

wa-totem

  • Avatar
    wa-totem 13.04.2006 13:04
    Re: pojawienie sie chidori..
    Komentarz do recenzji "Full Metal Panic! The Second Raid"
    Zegarmistrz napisał(a):
    Totem – naturalnie nie masz racji.
    Ależ oczywiście, że mam, tak samo jak Ty! Z pewnego punktu widzenia… ;>

    Zegarmistrz napisał(a):
    seria POWINNA być zrozumiała dla każdego.
    Tzw. PRAWDA ABSOLUTNA, nie da się z tym polemizować. Ale z drugiej strony, czy można całkowicie wyrywać jakiekolwiek dzieło z jego kontekstu rynkowego i kulturowego? Oczywiście dzieła genialne, jak Kumo no Mukou, Yakusoku no Basho obronią się i w takiej sytuacji. Ja poprostu twierdzę, że jeśli seria jest trudno zrozumiała dla postronnych, swoiście „hermetyczna”, to świadczy to o niższej jakości przeniesienia na ekran ale jeszcze nie dyskwalifikuje samej opowiadanej historii per se. Twoją i Ave wypowiedzi odbieram jako zaprzeczenie tej tezie, a tego oczywiście przyjąć nie mogę bo takie podejście w praktyce całkowicie skreśla wszelkie pozycje produkowane dla szczegółowo określonych grup.

    A właśnie z taką pozycją tu mamy do czynienia.

    Wyobraźcie sobie, że ani ja, ani Ave, żaden z tanuków, cała Europa i całe USA – dla twórców tej serii NIC NIE ZNACZY! Oni mają nasz wszystkich w głębokim… poważaniu ;) Prawdziwą grupą dla której powstał TSR było tych marne parę(naście) milionów Japończyków które przeczytały powieści, kupowały czasopisma gdzie wersja mangowa pokazywała się w odcinkach, kupowała tankoubony, oglądała pierwszą ekranizację, a teraz – kolejną. Tę serię zrobiono dla nich. I dla nich jest zrozumiała, w tego typu „dialogu” twórcy historii i jej odbiorców – gdy oddaje im „do rąk” TRZECIĄ wersję TEJ SAMEJ historii – pewne skróty są dopuszczalne, ba, są konieczne. To że my wszyscy, nie­‑skośnoocy fani włazimy na nie swoje party w spódniczce z trawy i pytamy po co komu buty, to NASZ problem. Możemy co najwyżej podkreślać w ocenie jako recenzenci że seria jest trudna w odbiorze, hermetyczna ze względu na dysonans kulturowy. Tyle. Oczywiście – dzieła naprawdę wielkie, jak już powiedziałem, są od tego „obciążenia” wolne. Co nie znaczy, moim zdaniem, że wolno nam szerokim gestem „skreślać” wszystkie te które Z NASZEJ WINY są dla nas – niezamierzonych przecież odbiorców – trudniejsze do ogarnięcia.

    Avellana napisał(a):
    Wyobraź sobie, że dostajesz ekranizację kawałka Potopu: ktoś biega, wrzeszczy, walczy, kogoś porywają, coś strzela… Tylko za diabła nie rozumiesz, kto i po co. I słyszysz, że powinieneś się tym zachwycać, bo gdybyś tylko czytał całą Trylogię, to wszystko miałoby sens…
    No, to nie jest trudne. Ja w takiej sytuacji – jeśli dostany kawałek jest odpowiednio interesujący – wykonuję research, oglądam wszystkie dostępne kawałki we właściwej kolejności, a jeśli coś mi nie pasuje to sięgam po książkę/mangę/scenariusz gry/grę… Czy to coś takiego dziwnego? @_@

    Zegarmistrz napisał(a):
    Nie mniej jednak w tym wypadku mamy do czynienia z produktami samodzielnymi.

    Avellana napisał(a):
    Ale w takim razie powinno być wyłącznie razem z książką sprzedawane.

    @_@
    Ależ jest!
    Do tego jeszcze wydanie DVD, OSTy, Single i wersja Mangowa.
    Wie o tym każdy kto poczyta stronę domową serii…
    (OK, wiem, wiem… ona jest po japońsku… no to co, uczmy się xD)

    Avellana napisał(a):
    coraz bardziej dochodze do wniosku, że zgadzam się z Zegiem – ze wszystkich znaków na niebie i ziemi wskazuje, że są to bardzo przeciętne powieści sensacyjne
    Ależ ja tego nigdy nie kwestionowałem! To taki mutant­‑krzyżówka Harlequina i Clancy'ego/Forsytha… Ale przyznasz że kwestia „bardzo przeciętne” to sprawa gustu… Zgodziłbym się za to na bardziej kompromisowe przymiotniki „schematyczne” lub „sztampowe” ;>
  • Avatar
    wa-totem 13.04.2006 09:30
    Re: pojawienie sie chidori..
    Komentarz do recenzji "Full Metal Panic! The Second Raid"
    Zegarmistrz napisał(a):
    Chidori pojawiła się z Japonii, poniewarz bardzo się bała… Dlatego też: wsiadła w samolot i udała się do obcego, wielomilionowego miasta, w obcym kraju, w którym ludzie posługują się skrajnie odmiennym językiem niż jej rodzimy. Przypadkiem odnalazła tam swojego chłopaka, który zaginął i szlajał się gdzieś akurat w tej chwili, gdy była koniecznie potrzebna, by spuścić mu łomot.
    No i właśnie tu z obu recenzentów wyłazi brak znajomości powieści.
    Sorry Ave, ale twój odwieczny argument „ale oceniamy serię a nie powieść” jest tylko częściowo trafiony.
    Równie dobrze możnaby oceniać ekranizację „Potopu” nie czytając Sienkiewicza… Oczywiście, da się, ale żadna ocena nie będzie kompletna i kompetentna bez rzetelnej wiedzy o książce – „na ile dobrze” powieść przekształcono w scenariusz. Poprostu ignorancja w tym zakresie nie pozwoli recenzentowi ocenić tego aspektu…
    To o czym pisze Zeg to mocno przesadzony skrót scenarzysty, godne ubolewania „pójście na skróty” które zbyt spłyca postaci. Nie będę się rozwodził, bo sceptyków nie przekonam, a to nie jest miejsce na streszczanie książek. Zresztą gdy ogląda się FMP i SR jednym ciągiem, pewne sprawy stają się wyraźniejsze. A późniejsze sceny pozwalają się domyślić że przejazd do HK – jak w książce –  kliknij: ukryte 
    No ale to wiem ja – bo czytałem książki – i bardzo uważny i dociekliwy widz; ktoś kto traktuje oglądanie tej serii z mniejszym zaangażowaniem, nie ma szansy się zorientować, bo ważne clou zwyczajnie przegapi, są na ekranie ledwo chwilę – jeśli wogóle.
  • Avatar
    A
    wa-totem 27.03.2006 10:55
    coś oryginalnego
    Komentarz do recenzji "Ginga Tetsudou no Yoru"
    Ząb czasu mocno uszkodził tą produkcję. Chyba pierwszy raz widziałem DVD wykonany w oparciu o mocno zużytą kopię kinową, z rysami, skaczącym obrazem… podróż w czasie.
    Co nie zmienia faktu że rozmach wizji zapiera dech w piersiach. Czuć zadumę nad zdarzeniami współczesnymi twórcom – jak katastrofa Titanica (przypominam, to ekranizacja powieści autorstwa Kenjiego Miyazawy, który zmarł w 1933 roku).

    Polemizowałbym z stwierdzeniem że powieść jest niedokończona – to częsty błąd popełniany naskutek nadinterpretacji faktu pośmiertnej publikacji dzieła. Miyazawa był zwyczajnie inny – za życia wydał tylko dwie większe prace (zbiór wierszy, i kolekcję bajek dla dzieci). Pozostałe pisał bardziej do szuflady. Umarł bardzo młodo – miał ledwie 36 lat, może zwyczajnie chciał poczekać trochę z wydaniem swoich pozostałych prac?

    W Japonii ten autor jest takim odpowiednikiem naszej Konopnickiej: jego dzieła to kanon literatury, czytany w klasach na lekcjach i rozpoznawalny dla każdego.

    Dzięki Aozora Bunko – japońskiemu odpowiednikowi projektu Gutenberg – dzieła Miyazakiego, w tym Ginga Tetsudou no Yoru są w pełni legalnie dostępne w sieci: po japońsku, a także po angielsku. To dość rzadka sytuacja, więc nie rozumiem czemu nasza redakcja jeszcze nie dodała tych linków do recenzji…
  • Avatar
    wa-totem 22.03.2006 01:36
    Re: Hanbun no Tsuki ga Noboru Sora
    Komentarz do recenzji "Hanbun no Tsuki ga Noboru Sora"
    kamehamehaaa napisał(a):
    skad wiesz ze akurat to powiedzial ja sluchalem tego momentu przez pol dnia i zrozumialem tylko jakies slowo na „S” :) (nie musisz odpowiadac jesli jest to jakies TAJNE zrodlo :) )
    Po uważnym obejrzeniu obu scen, widać że chodzi o dwysylabowe słowo zaczynające się na S i zapewne kończące na i. A kontekst nie pozostawia żadnych wątpliwości co do tego co powiedział…
  • Avatar
    wa-totem 15.03.2006 08:30
    Re: strona medyczna...
    Komentarz do recenzji "Hanbun no Tsuki ga Noboru Sora"
    A co to ma do rzeczy?
    To raczej ty znów naginasz fakty bo ci tak pasuje –  kliknij: ukryte  Poza tym wydaje ci się że pacjenci zawsze poddają się lekarzom we wszystkim jak niewolnicy?
  • Avatar
    wa-totem 13.03.2006 12:12
    Re: Hanbun no Tsuki ga Noboru Sora
    Komentarz do recenzji "Hanbun no Tsuki ga Noboru Sora"
    Silent Angel napisał(a):
    łatwo można było domyślieć się zakończenia serii.
    Przyjmuję że za spojler uważasz pewną „fotgrafię” z endingu. I znów będę się upierał, że tak ocieniać mogą tylko bardzo nieuważni widzowie – bo przecież  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    wa-totem 12.03.2006 14:28
    Re: strona medyczna...
    Komentarz do recenzji "Hanbun no Tsuki ga Noboru Sora"
    fachar napisał(a):
    Z tego co pamiętam któraś grupa fansuberska wyjaśnila,
    ROFL. Gratuluję, dalej wierz we wszystkim fansuberom.
    Nie wydaje ci się że lepiej zapytać lekarza, albo spisać fakty które są dostępne, i samemu sprawdzić w encyklopedii? Bo niestety to, co Yuuichi sam mówi jest absolutnie jasne.
    No ale biorąc pod uwagę ile byków zazwyczaj jest w subach, to się nie dziwię… でも、甘えないでよ!
  • Avatar
    wa-totem 12.03.2006 14:19
    Re: Hanbun no tsuki...
    Komentarz do recenzji "Hanbun no Tsuki ga Noboru Sora"
    Mecenas napisał(a):
    Sądzę, że gdyby więcej czasu poświęcono już postaci, którą pokazano oprócz tego, że odegrała swoją rolę to nie czepiał bym się tak.
    Nie za wiele oczekujesz od sześcioodcinkowej produkcji? Na to byłoby miejsce w 26­‑epowym tasiemcu. Tyle że coś tak długiego byłoby niestrawne…
  • Avatar
    wa-totem 11.03.2006 20:47
    Re: Hanbun no tsuki...
    Komentarz do recenzji "Hanbun no Tsuki ga Noboru Sora"
    E? Umknęło ci najwyraźniej, że to  kliknij: ukryte . Zresztą to powszechny błąd, równie wielu widzów pomyliła się Seiko z Riką we wspomnieniach Goro  kliknij: ukryte .
  • Avatar
    wa-totem 11.03.2006 20:39
    Re: strona medyczna...
    Komentarz do recenzji "Hanbun no Tsuki ga Noboru Sora"
    fachar napisał(a):
    Anime nie jest złe, ale swoje mankamenty ma np.: żółtaczka typu A jest chorobą zakaźną cytuję:
    Wiesz, od razu widać że nieuważnie oglądałaś. Każdy kto wie cokolwiek o żółtaczce może się domyślić że Yuuichi nie ma żółtaczki typu A, ale raczej B lub C. Poprostu dlatego że typ A nie ma odmiany chronicznej, tylko ostrą a w chwili początku serii Yuuichi kończy pierwszy rok hospitalizacji i sam nam to mówi. A te warianty które mają postać chroniczną, jak np. typ B, są przenoszone głównie przez krew, więc zwłaszcza przy końcu planowanej hospitalizacji Yuuichi poważnym zagrożeniem dla Riki nie jest… no chyba że by się z nią „przespał”.
  • Avatar
    wa-totem 11.03.2006 11:13
    Re: Hanbun no tsuki...
    Komentarz do recenzji "Hanbun no Tsuki ga Noboru Sora"
    Mecenas napisał(a):
    Pomimo tego, że Totem zapomniał o paru mankamentach (jak złośliwe wciśnięcie jednej postaci, która ma tylko pokazać słabość głównego bohatera) to seria ogólnie jest dobra.
    Bynajmniej o tym nie zapomniałem.  kliknij: ukryte  Chciałbyś napewno by ON był niepokalanym rycerzem na białym koniu? Nie ma tak dobrze. Wręcz przeciwnie, bez tej sceny seria byłaby niekompletna i ocena by spadła – ideałów na tym świecie się raczej nie spotyka. To właśnie pokazanie że ABSOLUTNIE każda z postaci ma tu jakąś przeszłość, jakieś formujące doświadczenia, jakieś przywary, decyduje dla mnie o wysokiej ocenie.
  • Avatar
    wa-totem 7.03.2006 20:27
    Re: Recenzja anime po wypuszczeniu 1-go odcinka, hmm...
    Komentarz do recenzji "Hellsing Ultimate"
    Góral napisał(a):
    to tak jakby zrecenzować Record of Lodoss War na podstawie zaledwie pierwszego odcinka (Hellsing wg zapowiedzi ma mieć zbliżoną ilość odcinków)
    Który Lodoss? OAV ma 13 epów po 25 minut. Hellsing Ultimate ma mieć 10 po 50 minut. Gdzie tu równoważność odcinków? To samo dotyczy serii Hellsing. 13 epów po 23 min z czego 3 to OP i ED. Góra 260 minut. Prosa matematyka pokazuje że porównuję około 10% OAVki które czasowo i treściowo odpowiada mniej­‑więcej 20% serii. Przy znajomości serii i mangi, to dość by wyrobić sobie opinię.
    Góral napisał(a):
    P.S Pozdrawiam mojego ulubionego recenzenta watotema
    それはども。。。
    Góral napisał(a):
    (jak to się w ogóle czyta? „łatotem”, watotem czy inaczej?)
    watotem, albo wu.a.totem.
  • Avatar
    wa-totem 5.03.2006 21:48
    Re: A ja się nie zgodze :/
    Komentarz do recenzji "Pale Cocoon"
    cóż, de gustibus non est disputandum – dla mnie to wymieniony przez ciebie „Ruchomy zamek Hauru” to plastikowo­‑kiczowata, schematyczna produkcja.
  • Avatar
    wa-totem 17.02.2006 21:47
    Re: Niezgoda
    Komentarz do recenzji "Kiddy Grade"
    pawel198804 napisał(a):
    Czego chcieć więcej?
    Ajajaj… wiesz, sam fakt że jakaś fabuła czy intryga za tą całą akcją jest, nie znaczy że jest to dobra i ciekawa fabuła.

    Ocenia się w relacji do innych serii anime, a tych widziałem dobrze ponad setkę. I o ile to co w KG udaje porządną fabułę zasługuje na 4 (bo isnieje, i może nie jest zupełnie denne) to wcale nie oznacza że jest dobre, wręcz przeciwnie – są serie wiele, wiele lepsze pod tym względem.

    A o tym, że głównym atutem tej serii jest akcja, i jej miłośnikom seria przypadnie do gustu, pisałem wyjątkowo wyraźnie…
  • Avatar
    wa-totem 9.02.2006 13:38
    Re: Tactics = dobre anime
    Komentarz do recenzji "Tactics"
    Góral napisał(a):
    Satysfakcja gwarantowana ;).
    P.S Nie dziwię się, że wielbiciel Elfen Lieda tak nisko ocenił to anime. W końcu nie ma tu krwi ani wstawek z gołymi niepełnoletnimi.
    Tylko bez wycieczek proszę. Jeśli coś takiego gwarantuje ci satysfakcję, cóż… współczuję.

    A serię oceniłem nisko, bo na tle produkcji historycznych z dreszczykiem i tajemnicą jak Otogizoushi czy najnowsze Ayakashi, Tactics to tak naprawdę żałosna, przemysłowo wytwarzana papka, dla mało ambitnych dzieci.

    Ale fakt, jako coś czego nikt nie ogląda tak naprawdę, co leci sobie gdzieś w tle na konie czy imprezie, może się sprawdzić…
  • Avatar
    wa-totem 8.02.2006 11:06
    coś ci się pomyliło
    Komentarz do recenzji "Genshiken"
    1. Czepiasz się. Jako całość to anime jest naprawdę świetne.

    2. Skąd ci się wziął kwiecień? Na sajcie Genshikena (www.genshiken.info) nic nie ma, a moonphase zaznaczył w ramówce 2006秋 czyli JESIEŃ, co może w praktyce oznaczać nawet styczeń 2007. Zresztą jeśli umiesz czytać po japońsku, sam sprawdź – [link]
  • Avatar
    A
    wa-totem 14.01.2006 10:48
    wersja 'alternatywna' niewiele, ale lepsza...
    Komentarz do recenzji "ONE ~Kagayaku Kisetsu e~"
    Wręcz rozpaczliwie nudne… A bohaterowie tego cudeńka snują się apatycznie po ekranie jak ofiary ciężkiego kaca.

    Wersja hentai, „One – True Stories”, jest o jeden odcinek krótsza, i – pomijając kwestie oczywiste dla gatunku – ma zauważalnie żywszą, klarowniejszą fabułę.

    Trudno się oprzeć wrażeniu, że o One jego reżyser powiedzieć mógłby: „Tak, to miał być hentai, ale potem wycięliśmy wszystkie »sceny« więc teraz to głównie smutne, apatyczne dziewczęta, smutno patrzące na smutną scenerię za oknem…”
  • Avatar
    A
    wa-totem 3.01.2006 16:48
    samotność w erze zmierzchu
    Komentarz do recenzji "Yokohama Kaidashi Kikou"
    Wyjątkowo piękne anime, istny klejnot, jeśli ktoś potrafi oglądać coś refleksyjnego  – spokojną opowieść bez wartkiej akcji…

    Spokojna, codzienna rutyna Alfy w krajobrazie opuszczonej krainy… Osobiście sądzę że całość ogromnie przypomina wizje niektórych japończyków, którzy już teraz narzekają że młodzi uciekają do wielkich metropolii, a mniejsze miejscowości i prowincja pustoszeje. Tu jednak nie ma nawet tej metropolii, a cicha prowincja Alfy mogłaby równie dobrze być wszystkim co zostało… jest oczywiste, że tak nie jest – samo jej istnienie, czy przesłany aparat. Ale niepewność jest…
  • Avatar
    A
    wa-totem 22.12.2005 14:37
    wciągająca, i denerwująco niedokończona seria
    Komentarz do recenzji "Rozen Maiden"
    Optycznie – cudo *__*
    Również fabuła oryginalna i ciekawa, jeśli ktoś potrafi się przemóc i znieść odrobinę „haremowego dryfu”.
    Ale mimo pozornej kompletności, widać wyraźnie że materiał jest na duuuuużo dłuższą serię niż te mizerne 12 odcinków! Aż boli jak mało korzystano z pomysłu na iście wiktoriańską, dworską manierę Shinku… A mimo to jest wciąż jeden odcinek typu 'rozrywkowy filler'.
    Normalnie powstrzymałbym się z opiniami, bo przecież w telewizji (japońskiej) właśnie leci drugi sezon, który zapewne sporo wniesie. Ale mocną 'ósemkę' mogę wystawić z czystym sumieniem nawet i pierwszej serii.
  • Avatar
    A
    wa-totem 21.12.2005 00:38
    Wyjątkowo miła, warta obejrzenia historia
    Komentarz do recenzji "Ajimu Kaigan Monogatari"
    Śmiało polecę każdemu kogo z miejsca nie odrzucają romanse. Można by pewnie dopatrywać się podobieństw, czy raczej zapożyczeń z Kimi Ga Nozomu Eien, ale to byłaby chyba jednak przesada… Ajimu ma – obok wcale nie aż tak melodramatycznej czy przewidywalnej fabuły – naprawdę ładną, dość charakterystyczną kreskę, przyjemny ciepły klimat i fantastyczną Chibę Saeko jako seiyuu oraz wykonawczynię głównego tematu muzycznego serii. Tak, TĄ Chibę Saeko, fan(k)i Tiaraway mogą zacząć piszczeć i podskakiwać xD
  • Avatar
    A
    wa-totem 10.12.2005 15:12
    hentai!! o__O
    Komentarz do recenzji "Kite"
    Zacznijmy od tego, że Green Bunny to nie studio, a producent. Zaś studiem które fizycznie wyprodukowało ten film jest Studio ARMS, znane z nie najgorszych kryminałów (jak np. seria Mezzo DSA), pretendentów do roli kultowej (jak Elfen Lied) oraz… licznych hentai (jak WordsWorth czy Kakyuusei 2).

    Podobieństwo kreski, zwłaszcza do DSA, jest wyraźne nawet na screenach. W tym samym stopniu widoczne są pewne błędy rysunkowe.

    Faktycznie, kryminalna część fabuły mogłaby zawierać więcej szczegółów, jadnak biorąc pod uwagę formę, nie mogę jej nic zarzucić.

    Natomiast należy ostrzec potencjalnych widzów, że mamy tu do czynienia z produkcją o wiele bardziej „przesuniętą” w stronę hentai aniżeli Mezzo Forte: o ile to ostatnie, po wycięciu dwóch ewidentnie na siłę wciśniętych scen erotycznych niczego nie traci, o tyle tu po takich cięciach nie zostałoby wiele…
  • Avatar
    wa-totem 21.11.2005 14:30
    Re: nie jest tak źle
    Komentarz do recenzji "Hotori ~Tada Saiwai o Koinegau~"
    Zauważyłem, jak widać po pierwszym paragrafie. I może mieć wbudowany, pod warunkiem, że naumiany będzie _nie okazywać_ tego faktu. Czyli właśnie rozglądać się za zegarkami itp. Poza tym, nawet ludzie mają instynktowne wyczucie czasu (nawet jeśli większości szwankuje ;D )

    Poza tym, jedyny znak rozpadu jaki widziałem to wybita szyba w obserwatorium. Owszem, wszędzie pełno kurzu ale brud karalny nie jest. Niestety. Gdyby był, nie było by problemu staruszek­‑kolekcjonerek śmieci…

    Przeciwnie, pokoik Hotori wygląda schludnie, a i hol jest tylko pusty, więc nie ma się do czego przyczepić. Ogólny stan tamtego budynku zresztą nie odbiega od znacznej części tych co stoją w centrum Warszawy, jak wie każdy kto ma do czynienia z zarządzaniem nieruchomościami. Ba, może nawet jest lepszy >:o

    A poza tym, oglądałem to w trybie "/mode wa­‑totem +ROMANTYK”. A puste, stare domy są baaaardzo romantyczne, jak wiadomo. O! ;D
  • Avatar
    R
    wa-totem 21.11.2005 01:15
    nie jest tak źle
    Komentarz do recenzji "Hotori ~Tada Saiwai o Koinegau~"
    z tym naciąganiem…

    W końcu ROBOT nie musi mieć zegarka? Pewno ma wbudowany… Nawet jeśli zdarzyło mu się raz spojrzeć na zegar, to pewnie wyuczone zachowanie.

    Co do domu, cóż – opustoszały, bo mama Hotori nie żyje, a ona sama jest chora, a tata i brat uciekają od tego.

    Co do zaniedbania domu i ogrodu Hotori… cóż, tak to bywa gdy brak kobiecej ręki (trzymającej bat do popędzania leniących się samców).

    A czemu obok kliniki? A przyjrzyj się uważnie twarzy taty. On przecież jest w pracy… i jak widać, w domu jednocześnie.

    Dziwne, ale ładne anime. Trochę smutne, ale nie do końca… powiedziałbym, że z „ogienkiem nadziei”.
  • Avatar
    A
    wa-totem 20.11.2005 10:52
    Nie zapominajmy też czym te opowiastki są ^__^
    Komentarz do recenzji "Ayumayu Gekijou"
    ...a są one „bonusami” do wydania DVD. Moim zdaniem, przebłysk geniuszu – taka odrobina humoru i dystansu… zdecydowanie wolę takie coś niż kolejne nudne wywiady czy „galerie zwiastunów”.
  • Avatar
    A
    wa-totem 20.11.2005 10:44
    No bez przesady, czemu tak ostro!
    Komentarz do recenzji "Kimi ga Nozomu Eien: Gundam Parody"
    Ludzie… nie bądźcie tak szaleńczo krytyczni.

    To ma zaledwie 2 minutki, i jest li tylko zabawnym, i oryginalnym bonusem wydania DVD.

    Dziesięć razy wolę coś takiego, nawet – jak to – skleconego naprędce i na kolanie, niż kolejną galerię zwiastunów i nudnych wywiadów.

    Pod żadnym pozorem nie wolno tego oceniać jako niezależnego anime, bo nim NIE JEST! A jako bonus DVD wypada – na tle ogółu – naprawdę nieźle.