x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Przyzwolenie na ableizm w recenzji?
Atelier Szpiczastych kapeluszy robi to wyśmienicie, Demi‑chan wa Kataritai już prawie 10 lat temu było wyśmienitą alegorią na to, jak społeczeństwo powinno dostosowywać się do osób z niepełnosprawnościami używając nadprzyrodzonych istot jako alegorii, a ostatnio mamy coraz więcej serii z (kanonicznie potwierdzonymi lub nie) osobami z cechami autyzmu czy ADHD jak Zapiski Zielarki, Dungeon Meshi, Sousou no Frieren, Bocchi the Rock!, Kekkon Suru tte, Hontou desu ka czy najbardziej wyróżniające się Ikoku Nikki.
To powinno wpłynąć na zauważalności i zrozumienie problemów, jakie dotykają tych ludzi.
Re: Przyzwolenie na ableizm w recenzji?
Twój post w mojej opinii jest bardzo ważny tutaj i bardzo przykro mi go czytać, gdyż pokazuje on niestety jak bardzo współczesne społeczeństwo wmusza w nas oczekiwanie, że to osoby z niepełnosprawnościami mają się dostosować do oczekiwań „normalnych” ludzi, zamiast społeczeństwa jako ogół stającego na wyższym poziomie i poświęcającego chwilę na wzięcie pod uwagę potrzeb ludzi z niepełnosprawnościami. W stopniu, gdzie nawet osoby takie jak Ty, osoba z niepełnosprawnością, traktują to jako normalne że to my powinniśmy się dostosować do społeczeństwa, a nie społeczeństwo wprowadzić niewielkie, nie kosztujące go nic zmiany, aby nie wykluczać z niego innych.
Zacznę od samej serii, potem przejdę do ogółu. Pokazany w serii magiczny daltonizm i podejście do niego ciężko nawet nazwać alegorią do świata rzeczywistego, jest to w zasadzie bezpośrednie przeniesienie sytuacji z realnego świata do świata fantasy. Mówimy tutaj o kilkuletnim dziecku, które nie rozróżnia barw w ogóle. Radzi on sobie w swoim warsztacie, bo pamięta dokładne rozmieszczenie słojów na półkach, nie jest jednak w stanie poradzić sobie z brakiem rozróżniania koloru jeśli jego system zawodzi, ani nie wie jakiego koloru są konkretne roztwory, ani co ów kolor oznacza.
(Odcinek 8:
„Between the aquamarine one and the rusty brown one!
Just tell me where on the shelf it is!
It's really bright red… It's easy to see, right?”
„Which color is which?
I don't know! [...]
I remember them based on where they are on the shelf. I can't tell them apart from the color!")
Pokazuje to nam intensywnie jego ograniczenia, ale równocześnie warto zwrócić uwagę na coś innego – że mając własny system, odpowiednie oznaczenia jest on w stanie nawet przy swojej niepełnosprawności wykonywać pracę, do której jak widzimy ze wspomnień, większość osób uważa go za niezdolnego.
Odcinek 10 w tym miejscu jeszcze dokładniej wskazuje nam, że problem nie jest tak naprawdę z dzieckiem z magicznym daltonizmem, tylko ze społeczeństwem, które nie myśli o ludziach z ograniczeniami, o osobach innych niż w pełni sprawny dorosły. Seria nie jest tutaj subtelna: „There aren't any labels… [...] Can people just tell them apart by their color? [...] People assume everyone sees the world the same way they do". Jakiekolwiek oznaczenia inne niż kolor na środkach medycznych, prosta etykietka, pozwoliłyby temu doświadczonemu dziecku pomóc koleżance. Ale ponieważ świat wokół nie myśli o osobach z niepełnosprawnościami, nie jest w stanie.
Jak mówię, seria jest tutaj bardzo niesubtelna w pokazaniu tego, co ludzie z niepełnosprawnościami mówią w świecie realnym – że oni są w stanie i chcą być członkami społeczeństwa i to co potrzebują to często niewielkie, nie kosztujące nikogo nic zmiany, które wezmą ich pod uwagę.
Dlatego właśnie uważam, że recenzja jest w tym miejscu wyjątkowo ableistyczna – pomimo serii wprost pokazującej co jest prawdziwym problemem, jak społeczeństwo bez kosztu mogłoby minimalnie się zmienić, aby przyjąć do siebie osoby z owym problemem, autor recenzji stwierdza, że nie. Lepszym rozwiązaniem jest zmusić dziecko, aby zapamiętał jak świat którego nie widzą powinien wyglądać, jakie barwy (pojęcie którego dziecko nie rozumie tak naprawdę) ma każdy element świata, każda butelka, każdy składnik. Jeśli chwilę pomyślimy, widać jakie to okrucieństwo, które autor recenzji tu rzuca jako praktyczne rozwiązanie.
Tak, autor recenzji nie jest złą osobą. Nie robi tego celowo. I jest to chyba dlatego jeszcze gorsze, to jest nieświadomy, lekki, „casualowy” ableizm wynikający z tego że nie myślimy o innych, jak codzienny dla nas świat może tworzyć nieprzekraczalne bariery dla innych osób, gdzie moglibyśmy w pełni dopuścić je do pełnego udziału w społeczeństwie bez albo niewielkim kosztem. Coś, o czym powinniśmy myśleć.
W świecie rzeczywistym jest duża ilość zawodów, w których zwykły, nie magiczny i nie tak potężny daltonizm wyklucza ludzi. Inżynieria, energetyka, elektryka, medycyna, policja, straż pożarna… podobno w Indiach nawet praca w banku czy w służbie cywilnej może być niemożliwa. Część tych zawodów może być uzasadniona, nie jestem ekspertem na tyle aby się wypowiedzieć, ale bez wątpienia społeczeństwo mogłoby zmienić się na tyle, aby kolory kabli nie wykluczały kogoś z bycia elektrykiem, chociażby dodając dodatkowe oznaczenie wzorkiem. A już na pewno nie z pracy w banku!
Pomijając już nawet pracę, problemy pojawiają się nawet w rozrywce – można posłuchać ludzi mających problemy z grami, gdzie interfejs opiera się czysto na kolorach, ale dodanie jakiegokolwiek dodatkowego wzoru rozwiązuje problem od razu. Są powody dla których inkluzywność w grach komputerowych jest tak intensywnie rozwijana w ostatnich latach. I dobrze!
Dlatego jest ważne, abyśmy nie przechodzili obojętnie, nie uznawali tego co wyklucza ludzi za normalne kiedy możemy to zmienić minimalnym, albo wręcz żadnym kosztem.
W sprawie zarzucenia mi „sygnalizowania cnoty”... nie jestem daltonistą, nie będę udawać że jest inaczej. Jednakże jestem osobą samodzielnie mającą całkiem solidną ilość niepełnosprawności, wiem jak świat działa dla osób nie pasujących do wizji społeczeństwa. Jak również istotną częścią mojego zawodu jest branie pod uwagę potrzeb ludzi z niepełnosprawnościami i umożliwianie im działania na tym samym poziomie co każdy inny, pełnosprawny człowiek.
Powiem więc wprost – przejawy ableizmu, nawet nieświadomego, należy piętnować, aby świat mógł być lepszy dla wszystkich ludzi. I ktoś kto zwraca na to uwagę nie jest osobą, którą należy potępiać, bo jest to dla nas niewygodne.
Przyzwolenie na ableizm w recenzji?
Czy autor recenzji zdaje sobie sprawę, jak wyjątkowo obrzydliwym poziomem ableizmu wykazuje się w tym miejscu? Jak tekst z tym stwierdzeniem w ogóle przeszedł przez opinię redakcji?
Re: Zakończenie serii 10/10
Final Fantasy nawet nie udaje jak bardzo się SW inspiruje :D
Proponuję w ogóle obejrzeć jako wprowadzenie do wszystkiego ten filmik jak bardzo New Hope zostało uratowane w edycji: [link] , a potem poszukać artykułów i informacji o tym jak wiele w tym filmie było ad‑lib, lub zmienione zgodnie z uwagami i pomysłami autorów (np. śmierć Obi‑Wana Kenobiego i jego pośmiertne porady są wynikiem zmian zaproponowanych przez Alec Guinnessa, który ogólnie nie cierpiał tje roli).
Star Wars nie jest jakąś świętością kina i efektem geniuszu, jest cudem zbiegów okoliczności i szczęścia, które pozwoliły stworzyć naprawdę dobre familijne kino akcji w atmosferze SF.
Ten znienawidzony przez Ciebie zły Marvel radzi sobie z tym znacznie lepiej na przestrzeni kilkunastu filmów niż Lucas z zaledwie trzema prequelami.
Poziom nienawiści na Disneya naprawdę Cię zaślepia, jeśli uważasz, że Ostatni Jedi nie tylko nie wnosi nic nowego, ale jest też gorszy niż wszystkie prequele.
Ostatni Jedi wnosi dwie bardzo ważne rzeczy – przywraca mistycyzm Mocy zatracony przez Lucasa za pomocą prequeli, oraz „egalitaryzm” Mocy – ponownie Moc jest czymś co wypełnia cały świat przedstawiony, a dla settingu ważnym można być nie będąc kolejnym pociotkiem Skywalkerów lub Kenobich.
Wiem też, że słuchanie profesjonalnych krytyków filmowych jest niemodne, ale polecam poczytać co mają do powiedzenia o tym filmie. Niezaskakująco oceny są wyśmienite.
Obawiam się, że ten poziom narzekania to jest dokładnie wylewanie gorzkich żalów, albo i gorzej.
Ostatni Jedi oferował akurat dużo nowego i odkrywczego, ale dzięki narzekaniom fanów otrzymaliśmy cudowny 9 film.
Żaden z podanych przez Ciebie przykładów nie zmienia w żaden sposób Star Wars na coś innego. Nawet w wspomnianych przez Ciebie 6 filmach Lucasa nie było ani słowo jak dokładnie powstają miecze świetlne, albo czy mogą zmieniać kolory. To wszystko wiadomości z Expanded Universe, więc sam sobie przeczysz.
George Lucas na szczęście nie ma już nic do powiedzenia w sprawie tego franchise… i bardzo dobrze, bo prequelami już prawie całkiem zamordował magię Star Wars, a swoimi reedycjami zamienił wyśmienite New Hope w żmudny film z toną zbędnych scen… dokładnie to, przed czym wcześniej nas uchroniła jego była żona.
Czy my na pewno mówimy o tej Nowej Nadziei, która w wykonaniu Lucasa nie nadawała się w zasadzie do niczego i uratowała ją jego ówczesna żona w montażu?
Mówimy o tej samej franczyzie, do której dodano Ewoków, aby sprzedać więcej zabawek dla dzieci, bo Lucas w kontrakcie zachował wówczas wyjątkowo pełne prawa do zabawek na bazie filmów?
Nie, Gwiezdne Wojny w żadnym stopniu nie są świętością kina. To miły, przyjemny familijny film SF (czy oznacza to science fiction, czy science fantasy jak wiele osób głosi to inna inszość) i żadnej świętości w tym nie ma.
Gwiezdne Wojny od początku są jak najbardziej komercyjne, patrz wspomniane Ewoki.
Ja to osobiście bym wolał jakby obecna trylogia była robiona na poziomie filmów Marvela. Zresztą prequele też, były o wiele gorsze niż część 7 i 8.
Wszystkie te „zasady” pochodzą z Expanded Universe i są, zgodnie z oficjalną linią, obecnie niekanoniczne. I biorąc pod uwagę co było w owym Expanded Universe, bardzo dobrze (szkoda Mary Jade).
Nie zmienia to faktu, że nie stosowanie się do nieistniejącego kanonu nie jest w żadnym stopniu problemem Visions.
Chyba to drugie.
Tak przy okazji natomiast:
W takim razie jest w wyśmienitym towarzystwie, biorąc pod uwagę, że wpływy Siedmiu Samurajów na oryginalny film Star Wars są dyskutowane od początku istnienia tego filmu.
Jak dokładnie odwrotne założenia fabularne do Ostatniego Jedi mają być plagiatem?
Klasycznie dla Triggera
Re: Zakończenie?
Re: Zakończenie?
Re: Zakończenie?
Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika Daerian
Mother's Basement ma tutaj (ustawiłem timestamp) ładne podsumowanie kto pracuje nad serią.
Re: Mushoku Tensei: Isekai Ittara Honki Dasu po 1 odcinku
Powiedziałbym, że próba rozpoczęcia interakcji z nieznaną sobie kobietą przez obmacanie jej piersi czy chodzenie z używanymi kobiecymi majtkami na twarzy wychodzą daleko poza normalną, zdrową seksualność.
Z ciekawości, o czym tutaj mowa?
Re: 4 odcinek