x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Dość późna reakcja - przepraszam
Wydaje mi się, że może tutaj chodzić o Ghibli i Miyazakiego – przypuszczam, że ci, którzy znali książkę, spodziewali się wierniejszej adaptacji i lepszych postaci, bo wiadomo, jako produkcje wychodzą z tego studia. Chyba za bardzo wszyscy na nich wiszą.
Odchodząc od tematu postaci, nadal jednak strasznie nie pobadają mi się te udziwnienia. Czarne ptaszysko, dziwne sceny bitwy, które jakoś nie pasowały mi do całości i szczerze, zepsuły mi cały klimat. Jakkolwiek dziwnie to teraz nie zabrzmi, ale przez tego czarnego ptaka, dziwną wojnę i jakiegoś dziwnie tragicznego Hauru pomyślałam, że za bardzo „zaleciało anime”... tak, dokładnie. Przyznam się, że i z książką i filmem miałam do czynienia jeszcze w liceum i niezbyt dobrze pamiętam detale, ale te motywy w filmie zwyczajnie były dla mnie niezrozumiałe. Albo po prostu byłam wtedy na to zbyt głupiutka, albo jednak coś było nie tak, bo w książce zrozumiałam wszystko.
To tylko moje zdanie, wiadomo. Po prostu nie lubię takiego udziwnionego smętnego tragizmu, na który nie powinno tam być miejsca, bo i potrzeby nie było.
Ostatnia rzecz, już poza filmem, nie podoba mi się też to, że w Polsce książka pojawiła się właśnie z tłumaczeniem Hauru zamiast Howl. Przeczytałam niedawno, że używał kilku imion o podobnym brzmieniu jak np. Howell, co podobno ma znaczenie w książce, a przez taki przeklad niewiele z tego zostało. Fajnie, że ktoś zdecydował się w końcu na ukłon w stronę japońskich produkcji, ale dlaczego akurat w tym przypadku, odbierając czytelnikom właściwe tłumaczenie – nie wiem. To oczywiście nijak ma się do filmu, taka ciekawostka z mojej strony ;)
Re: że co?
W recenzji jest napisane coś o jeździe bez trzymanki. Oglądając zastanawiałam się, kiedy się zacznie, w końcu wysiadłam nieco znudzona :)
Jeśli bohaterowie tego anime byliby starsi i nie tak histeryczni, chętnie bym je obejrzała w takiej postaci, bo nie wątpię, że coś w tym jednak jest.
Re: że co?
Staś po Afryce truchtał, żeby chininę dla Nel znaleźć a nawet nie wiedział, czy znajdzie i czy przypadkiem nie zginie ^^ Tutaj zaś koleś miał tylko wziąć co widział i w nogi.
Zresztą, już naprawdę nieważne, może to skończę, nie sądzę jednak, żeby nawet najlepsze zakończenie zmazało wspomnienia głębokiej irytacji i rozczarowania, jakie mi towarzyszyło gdy to oglądałam.
Bohaterowie, których nie jestem w stanie polubić czy chociażby zainteresować się ich losami, niestety psują mi odbiór, nawet gdy fabuła świetna, a to już kwestia gustu i tego chyba nie sposób przedyskutować i zmienić.
Re: że co?
No i dlatego też na starcie mi się bardzo podobało, potem przestawało coraz bardziej. Szesnastolatek i czternastolatka, tak, będą z tego dzieci, zaiste, ale mnie to nie chwyta za serce (a produkcje chociażby Makoto Shinkaia już owszem i to bardzo).
Już wytłumaczyłam, nie neguję wartości tego anime czy zawartego w nim przesłania. Moim problemem jest sposób, w jaki zostało to przedstawione. Miłość, samotność, śmierć, świetne tematy, problem w tym, że są wałkowane na okrągło, niektóre są podane oryginalnie, jak tu, inne niezbyt udanie. W sumie pozostaje tylko wybór, w jakiej formie chcę to oglądać i po tym, czego doświadczyłam oglądając to anime, po prostu wiem, że akurat nie w takiej.
Chciałabym zakończyć już dyskusję bo już chyba wszystko napisałam, dziękuję za cenne uwagi, ale po prostu takie jest moje zdanie, nic wielkiego w końcu :)
Re: że co?
Re: że co?
No i chyba możemy zamknąć sprawę, jeśli komuś taki sposób ukazania odpowiada, w porządku, myślę, że ze 4 lata temu byłabym bardziej zadowolona. Nie mówię, że seria nie jest dla dojrzałego widza, ale akurat ja już tego nie kupuję, a i animowanej szczeniackiej miłości mam dość. W sumie chodziło mi tylko o to, czy ktoś zwrócił uwagę na tę nielogiczność o której pisałam, bo mnie to zburzyło cały porządek niestety. Metafory i znaczenie tu są i nawet po tej wymianie zdań zaczynam żałować, że taki sposób ich przekazania aż tak mi wszystko psuje, że nie mogę przez to przebrnąć. Nieco inaczej skonstruowany świat bardziej by mi odpowiadał i pewnie byłabym zachwycona.
W każdym razie dziękuję za konkretną dyskusję :)
Re: że co?
Koniec końców, jasne, każdy widzi, co widzi. Czy komuś pasuje taka oprawa czy nie, jego sprawa. Symbolika i metafory, bardzo chętnie, jedyne czego chciałam to jakakolwiek wiarygodność, czy to zdarzeń czy psychologiczna, ale tego nie dostałam.
Re: że co?
Re: że co?
Re: że co?
A jakie mam prawo? Takie, że od nadmiaru nastoletnich uczuć robiło się niedobrze. Wszystko dozwolone, ale w pewnych ilościach. A gdyby to byli ludzie dorośli, to już w ogóle stwierdziłabym, że są kompletnie umysłowo i emocjonalnie niedorozwinięci, gdyby tak się zachowywali.
że co?
Zazwyczaj ufam recenzjom i ocenom redakcji na Tanuki, bo zgadzają się z moimi odczuciami. Dlatego nie wiem, czy tylko ze mną jest w tym wypadku coś nie tak, czy chodzi coś innego.