Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Nanami

  • Avatar
    A
    Nanami 1.04.2016 20:48
    I po Nonetce.
    Komentarz do recenzji "Norn9: Norn + Nonetto"
    Dziwne to anime.
    Pierwsze odcinki dla mnie za fabułę i główną bohaterkę dostawały okrągłe 1/10. Irytująca, naiwna, głupia. Ale świat przedstawiony był ciekawy, grafika ładna, a pairingi trzy, więc pokładałam nadzieję w reszcie.
    Potem było cienko, aż do odcinka o „snach”, w którym nagle anime DRGNĘŁO. Zaczęło być naprawdę ciekawie. A potem, choć rzadko to się zdarza, zaczęło powoli, powoli być coraz ciekawsze.
    Ostatecznie powiem tak: ciekawa sprawa, że były aż trzy pairingi, choć naturalnie, nie dało się ich bardzo skomplikować. Tutaj jednak wręcz pairingi były z góry jawne i oczywiste, więc mniej lub bardziej subtelne komplikacje nie były emocjonujące. Co ciekawe, znalazł się nawet czwarty pairing :>
    Poza tym całkiem ciekawy pomysł z tym „resetem”, choć sprawa była przedstawiona strasznie zagmatwanie przez długi, długi czas. Ale przyznaję, świat przedstawiony był intrygujący, historia też ciekawa.
    I MUZYKA! Bez takiego podkładu muzycznego byłoby bardzo cienko, a tak to ścieżka dźwiękowa zdecydowanie dodała klimatu serii.
    Ostatecznie przez chwilę zastanawiałam się nawet nad naciąganym 7/10, ale jednak nie –  kliknij: ukryte 
    Tak więc jest 6/10 co i tak jest ewenementem, bo dawałam z początku serii ostre 1/10 (i nie jestem fanką otome game).
  • Avatar
    A
    Nanami 28.03.2016 19:38
    I po drugim sezonie~
    Komentarz do recenzji "Akagami no Shirayukihime [2016]"
    I w sumie jestem zadowolona, bo poziom podobny jak w pierwszym sezonie, czyli zadowalający. Adaptacja pozostaje wierna mandze, jedynie trochę wycinając i przestawiając kolejność. Największą „nielogiczną wpadką” było jak Shirayuki wracała wierzchem z Tanburn po balu… a przecież przybyła w karocy i generalnie to jest kawałek, więc tak o wiele wygodniej dla damy. W anime po prostu chcieli powiązać to z deszczem i przymusowym onsenem, w mandze z racji trochę innej chronologii tak nie było (i Shirayuki wracała karocą). Ale to takie małe wpadki.
    Nadal jest słodko aż do próchnicy, nadal uczucie jest krystalicznie czyste i niewynne, nadal poplecznicy są wierni i nieskazitelni. Ale to taki typ anime, więc mi zupełnie to nie przeszkadza. Czasem trzeba dawki pozytywnej energii.
    No i Izaaanaaaaaa, jak ja go uwielbiam!
    Ocena taka sama jak jedynki, czyli 7/10.
  • Avatar
    A
    Nanami 26.03.2016 20:58
    Dobre~
    Komentarz do recenzji "Haikyuu!! Second Season"
    Co tu dużo pisać, dobre było. Nadal seria sportowa bez powerpuff boys magicznych dopalaczy! Nadal nie ma jednostkowych przepaków, którzy mogliby równie dobrze grać w pojedynkę, a drużyna jest zbędnym balastem. Co ciekawe, dla mnie mecze towarzyskie były ciekawsze, niż te oficjalne – w ogóle jedyną bolączką dla mnie, która zapewne będzie się nasilała, jest właśnie długość newralgicznych meczy… No i co mnie zaskoczyło – to, że Karasuno po tych zabójczych treningach miało trudny początek, jakoś człowiek by się spodziewał, że skoro są na pewno lepsi, niż wcześniej, to choć trochę pójdzie aż nadto gładko. A tu już od początku łatwo nie było, wręcz jakby się trochę cofnęli. Jak dawali radę wygrywać wcześniej?! – aż się chciało krzyknąć. Ale potem najwidoczniej dograli się jako drużyna, rozgrzali i puf. Nie żebym na to bardzo narzekała.
    Bardzo dobra kontynuacja, a teraz z niecierpliwością czekamy na kolejny sezon! Choć chyba lepiej będzie poczekać aż mecz się skończy, bo na pewno będzie dłuuuugi.
  • Avatar
    A
    Nanami 25.03.2016 21:56
    Tylko jeden odcinek do końca...
    Komentarz do recenzji "Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu"
    Okej, mimo że jeszcze jeden odcinek pozostał, to wydaje mi się, że mogę z czystym sumieniem napisać: dla mnie jest to zdecydowanie najlepsze anime tego sezonu.
    Wygląda na to, że czeka nas jeszcze małe podsumowanie retrospekcji i wracamy do czasu rzeczywistego. I nawet wiedząc, jak zakończy się retrospekcja, i tak było mi strasznie smutno oglądając ten odcinek. I nawet to, że można było podejrzewać, że ten „wypadek śmiertelny” będzie miał ogólnie takie okoliczności. I Kiku zaskoczył mnie w tym odcinku  kliknij: ukryte 
    Fabuła. Każdy odcinek mnie niesamowicie wciąga. Postaci z krwi i kości. Relacje pomiędzy postaciami. Konsekwencje… Czuję się niesamowicie dopieszczona, jeśli chodzi o ten wymiar anime.
    Grafika i muzyka również na wysokim poziomie.
    I te głooosyyyyyyyy.
    Jeszcze jeden odcinek, ale zaczynam się zastanawiać, czy nie dam 10/10.
  • Avatar
    A
    Nanami 24.03.2016 20:35
    Koniec.
    Komentarz do recenzji "Miasto beze mnie"
    „Dobre.”
    Takie odczucie towarzyszyło mi właściwie przy seansie każdego kolejnego odcinka. Od początku do końca. Czasem mocniejsze, czasem lżejsze, ale za każdym razem.
    Jako seria detektywistyczna to anime nie jest zbyt mocne.
    Za to jako seria, która gra na najróżniejszych emocjach, spełnia się doskonale.
    I teraz mam zagwozdkę – bo to jest bardzo mocna ósemka dla mnie, jednak ciupinkę brakuje do dziewiątki. Bo jednak niestety kompresja do 12 odcinków jest niestety odczuwalna. Gdyby można było dołożyć jeszcze kilka odcinków – zwłaszcza dla odpowiedniego rozwinięcia końcówki – to seria by zyskała bez problemu tą ciupinkę na solidne 9/10. Ale tak to zagadka miała zbyt mało mylnych tropów, a końcówka sprawia wrażenie lekko wymuszonej.
    A na końcu miałam wielkiego banana na twarzy. Trudno o anime, które by zachwycało od początku do końca… „Boku dake” podsumowanie ma może bez fajerwerek, ale za to dające poczucie spełnienia widzowi. Wiele ciepłych myśli, mruczenie i… zamknięte właściwie wszystkie wątki. Miła odmiana. Mr.
  • Avatar
    Nanami 18.03.2016 21:58
    Re: Prawie finał
    Komentarz do recenzji "Miasto beze mnie"
    Faktycznie, umknęło mi to, uznałam te wszystkie „krótkie scenki rodzajowe” jako typowy wypełniacz, ukazujący jedynie upływ czasu. Jeśli tak, to może być ciekawie!
  • Avatar
    A
    Nanami 18.03.2016 20:43
    Prawie finał
    Komentarz do recenzji "Miasto beze mnie"
    Nie spodziewałam się takiego przeskoku czasu, ale nie uważam, by to było złe zagranie. Wręcz przeciwnie, choć ciekawa jestem JAK. Czuć, że scenarzyści musieli się mocno streścić i zamiast stopniowego wprowadzenia kolejnych wydarzeń mamy raczej najważniejsze sprawy nakreślone, ale wciąż – nakreślone w dobry sposób. Bo myślę, że gorszy efekt byłby, gdyby nagle wszystko starali się po łebkach zekranizować, skacząc z wątku na wątek, z emocji wpadając w inne emocje. A tak to jest minimalistycznie, ale nie czuć pogoni. Wprowadzenie z chomikami było ciekawe. Ukazanie mamy Satoru również, budujące niepokój…  kliknij: ukryte  Bardzo się ucieszyłam, jak pokazali niektóre dzieciaki z bandy Satoru te 15 lat później. Tego mi było trzeba! I w ogóle mama Satoru – zwykle rodzice mają mniejszą wagę w anime, ale ona… fajnie, że taka postać się tu znalazła. Pośpiech oczywiście daje się wyczuć najdotkliwiej w momencie kiedy na scenę wkracza Yashiro.
     kliknij: ukryte 
    Poza tym Evil słusznie podsunęła, że warto zwrócić uwagę na rękawiczki – niedopatrzenie twórców?
     kliknij: ukryte 
    Plus jeszcze jedno – animacja towarzysząca openingowi się subtelnie zmieniła!
    Jak dla mnie wciąż wysoki poziom, wciąż fajnie gra na emocjach, aczkolwiek czuć trochę pośpiechu.
  • Avatar
    A
    Nanami 13.03.2016 16:09
    Całość na raz
    Komentarz do recenzji "Sakurako-san no Ashimoto ni wa Shitai ga Umatteiru"
    Jak dobrze, że zostawiłam sobie tę serię do obejrzenia na raz, jak już będzie całość :) Dodatkowo nie nastawiałam się na nic specjalnie, jedynie co mi mignęło to że główna bohaterka uwielbia kości oraz że grafika jest ładna.
    Osobiście kompletnie nie odczułam tego, co tutaj pojawia się w komentarzach. W moim odczuciu seria jest dobrze wyważona i nie pojawiły się jakieś większe zgrzyty. Trudno tu mówić, by była to perełka podchodząca na serio do tematu, ale mi to wcale nie przeszkadzało. Ot, jakieś zagadki, „genialna” główna bohaterka wyciągająca z rękawa informacje. No, może trochę dziwne było to, że nigdy ale to nigdy się nie pomyliła. Shotarou był sympatycznym dzieciakiem, polubiłam go. No i piękna grafika! Podziwiam tych, którzy to rysowali. Podobał mi się klimat. No i szkoda, że sezon pierwszy jest tylko przystawką… z chęcią obejrzałabym więcej. No i cóż, usłyszałam głos Takehito Koyasu mrrrrr (podkłada głos pod antagonistę pociągającego za sznurki).
    Naprawdę dobrze się bawiłam, było ciekawie. Daję 8/10
  • Avatar
    Nanami 10.03.2016 21:42
    Re: Odcinek 10 ha!
    Komentarz do recenzji "Miasto beze mnie"
     kliknij: ukryte  jak to mawiają :) I pewnie najsilniejszą alternatywą była właśnie ta wspomniana przez ciebie. Ale ciekawe, że pomimo tego, do tej pory nadal uważam, że świetnie się bawię oglądając to anime. Miejmy nadzieję, że jakoś uda im się zgrabnie rozwiązać wątki w tylko 2 odcinki!
  • Avatar
    A
    Nanami 10.03.2016 20:03
    Odcinek 10 ha!
    Komentarz do recenzji "Miasto beze mnie"
    Ha, nareszcie poznajemy kto jest zabójcą. :>
     kliknij: ukryte 
    A teraz ciekawe co dalej? Bo generalnie cała scena została fajnie rozegrana. Satoru raczej nie może zginąć, ale z tego co anime do tej pory pokazało oszczędnie, to „najświeższy reversal” jest bezpośrednio połączony z przyszłością, do której wraca. Więc jak to zrobią? PS.  kliknij: ukryte 
    Zostały nam tylko 2 odcinki, no to teraz albo mocne skopanie, albo utrzymanie poziomu!
  • Nanami 6.03.2016 16:55:37 - komentarz usunięto
  • Avatar
    Nanami 3.03.2016 21:58
    Komentarz do recenzji "Shin Sekai Yori"
    Jeżeli przebrnąłeś przez pierwsze kilka odcinków z małolatami i kawałek z nastolatkami, i nadal masz absolutnie zero przyjemności z oglądania – to nie zmuszaj się. Są anime oryginalne uniwersalnie i większości przypadną do gustu, są anime oryginalne, które nie każdemu się spodobają. Shin Sekai Yori to zdecydowanie to ten drugi typ. Mnie osobiście początek znużył, potem wciągnął, a ostatecznie po bodajże 10­‑ciu wciągnęło na dobre. Ale nie każdego musi.
  • Avatar
    A
    Nanami 3.03.2016 21:06
    Odcinek 9
    Komentarz do recenzji "Miasto beze mnie"
    Odcinek, w którym puzzle zagadki tak trochę były wciskane nagle na siłę… Uderza w nim odczucie, że tną historię z pierwowzoru jak leci. Do tej pory całkiem nieźle snuli opowieść, a teraz takie zgrzyty no! Sensei do tej pory był dosyć bierny, widziany jako dorosły z punktu widzenia dzieciaka, ot pomocny nauczyciel w szkole. Nie mam nic przeciwko temu, ale w tym odcinku nagle bach! prysznic drobnostek, które wkupują senseja w łaski oglądających! Nagle robi się taki ludzki, pełnokrwisty i sympatyczny. Niepokojące, czyżby to był celowy zabieg? Czy po prostu wcześniej wszelkie scenki rodzajowe wycinali z historii… (nie chcę znać odpowiedzi od czytelników nowelki).
    Kolejna scena to pojawienie się nagle  kliknij: ukryte . Dosyć kluczowe, ale wcześniej nie pojawiła się ni na ułamek sekundy, a przynajmniej ja nie kojarzę. To było takie wciśnięte na siłę, że hej.
    Wewnętrzne monologi młodego Satoru. Wg anime to było drugie podejście do ratowania Kayo, nie zająknęli się nawet głupim narratorskim wtrąceniem, że może być inaczej. Ale te dialogi i sugestie mają sens jedynie właśnie jako wskazówki, że to któóóóryś raz, a reszta się działa poza czasem antenowym. Prych im.
    No i zostały 4 odcinki, a tutaj postanowienie  kliknij: ukryte  – nie wiem, dosyć zaskakujące dla mnie. Bo tym bardziej nie kupię historii, w której Satoru udaje się za pierwszym przebiegiem – mimo notatek, doświadczenia i tak dalej.
    Jakiś taki ten odcinek no.
  • Avatar
    A
    Nanami 19.02.2016 10:45
    Po 7-mym odcinku
    Komentarz do recenzji "Norn9: Norn + Nonetto"
    Sama nie wierzę w to, co piszę: seria nagle stała się jakby ciekawsza i nareszcie coś się dzieje.
    Początkowe odcinki oglądałam ze zgrzytaniem zębów – główna bohaterka mdła jak pierdylion jej odpowiedniczek z otome games. Dwie pozostałe też nie lepsze, szablonowe do bólu. Bizony wyglądają tak samo, imion nadal nie pamiętam. A fabuła wlekła się gorzej niż ślimak i oscylowała wokół wyświechtanych motywów.
    I oto nagle w 5­‑tym odcinku coś ruszyło!
    Dzięki pomysłowi wrzucenia przez jednego z facetów dziewcząt do „krainy snu” i dania im za zadanie „odnalezienie tego jedynego” coś mocno drgnęło. Nareszcie pairingi zaczęły nabierać rumieńców, nareszcie coś rzucili trochę by dodać im „guembi” krótkich retrospekcji z przeszłości, pogmatwali trochę relacje, dodali emocji. Ale nadal byłam raczej skłonna stwierdzić, że to może być tylko jednorazowe, a potem znów będzie sztampowo i nudno. Na szczęście stwierdzam – ze zdziwieniem – że nie jest źle. Kolejne odcinki są ciekawe. Może dlatego, że Koharu odjęli czasu antenowego i rozdzielili go na więcej postaci. Poza tym założenia świata są naprawdę ciekawe, konflikt w tle też, a teraz powoli zaczyna się wysuwać na bliższy plan. Tak więc teraz i romans jest, i intryga, i jeden knujący bizon.
    To tak, jakby do 4­‑tego odcinka ktoś taszczył ciężki głaz pod stromą górkę, ale potem o dziwo jest już lekko z górki ;)
    I cóż, trzeba przyznać, że grafika jest bardzo ładna, a oprawa muzyczna bardzo miła dla ucha – w tym odcinku pojawia się „śpiewająca postać”, ciekawe czy będzie księżniczką? Kwik.
    Tak więc pierwsze odcinki oceniłam na 1/10, 5 odcinek zyskał u mnie podwyższenie aż do 3/10, a co. A ostatnie dwa nawet na 5/10. Ciekawe.
  • Avatar
    Nanami 7.02.2016 21:37
    Komentarz do recenzji "Hai to Gensou no Grimgar"
    Hm niby dostajemy w najnowszym odcinku odrobinę tego, co mnie ostatnio gryzło najbardziej – dlaczego oni w ogóle parają się zabijaniem potworów?! Niby w pierwszym odcinku wiemy już, że tak im powiedziano i oni tego nie kwestionowali. Skoro mają być ochotniczym oddziałem walki z potworami to okej! Dali im cel – macie awansować po szczebelkach – super! Ale najwyższy czas, żeby zaczęli to kwestionować. Spodziewałam się wręcz rzucania bronią i schizów „ja już nie dam rady”. Jeśli z początku można to faktycznie było traktować jako zabawę, to teraz już nie. I niby coś faktycznie pobąkują, że może oni się do tego nie nadają, ale w moim odczuciu – nieproporcjonalnie do tego, co ich spotkało. Nie rozumiem co ich dalej motywuje… jedynie zarobienie marnego grosza żeby przeżyć, ale przecież są inne sposoby na przeżycie, bez zabijania innych istot ani bez bezpośredniego zagrożenia. Co do podboju, to ewidentnie oni są najsłabszym ogniwem i jak widać – pozostali pionierzy mają się świetnie, więc „ktoś musi to zrobić” to nie za bardzo. Mam nadzieję, że anime odniesie się do tego prędzej czy później – niech dadzą im porządną MOTYWACJĘ…
    A poza tym co do całej reszty nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Oglądam, bo mnie wciągnęło :)
  • Avatar
    Nanami 7.02.2016 14:53
    Komentarz do recenzji "Seikai no Senki III"
    Jak widać po komentarzach, serię skończyłam w 2008 roku.
    Czyli niemal 8 lat temu…
    Co wcale, a wcale nie przeszkadza mi regularnie do niej wracać. Niezmiennie od tylu lat ma ona specjalne miejsce u mnie i regularnie do niej wracam, a przygody Lafiel i Jinto pamiętam doskonale. Nie ma jednak to jak dobre anime na podstawie dobrej nowelki, zwłaszcza jeśli nie ogranicza się to do jednego sezonu, a tworzy własne małe uniwersum. Mrrrrrrr…
  • Avatar
    Nanami 31.01.2016 22:58
    Re: I 4 odcinek
    Komentarz do recenzji "Hai to Gensou no Grimgar"
    Jeśli moje uwagi dot. jednej strzały oraz tego, że taki bohater nie jest protagonistą odczytałeś jako narzekanie na wadę – to mylisz się ;)
  • Avatar
    A
    Nanami 31.01.2016 19:13
    I 4 odcinek
    Komentarz do recenzji "Hai to Gensou no Grimgar"
    Zaczęłam się odrobinkę nużyć po tych 3 odcinkach – znaczy no, jest unikalnie, magicznie, pięknie, zupełnie inaczej niż zwykle. Ale to trochę jak wrzucić kogoś w świat o ogromnym potencjale, a skupić się na opisach przyrody. Brakowało iskry, CZEGOŚ. Ale nie to miałam do końca na myśli… Znaczy, zastanawiałam się czy tędy pójdą, ale… uh.
     kliknij: ukryte 
    I tak oto wrzucili mnie pomiędzy sprzeczne emocje – z jednej strony nie da się ukryć, że konsekwentnie realizują swój zamysł dla serii, był to odważny krok – z drugiej zwyczajnie mi żal i niepokojące myśli, czy to nie będzie czasem strzał w stopę i akcja jeszcze niemiłosierniej zwolni i wszystko się sypnie.
  • Avatar
    Nanami 30.01.2016 15:15
    Komentarz do recenzji "Tokyo Ghoul"
    To prawda, opening w Tokyo Ghoul jest… lepiej zapowiadający serię, niż generalnie ta seria poziom prezentuje. Myślę, że opening dobrze oddaje oryginał – mangę, bo to bardziej seinen, a anime jakoś tak wyszło bardziej jako shounen. Obejrzeć można – zwłaszcza pierwszy sezon i wersję bez cenzury. A potem ewentualnie do mangi się przyssać, bo drugi sezon odbiega znacznie.
  • Avatar
    Nanami 28.01.2016 20:18
    Komentarz do recenzji "Owari no Seraph"
    Gorąco polecam zapuścić więc „Hellsing' ;)
  • Avatar
    Nanami 22.01.2016 11:17
    Re: Odc. 3
    Komentarz do recenzji "Miasto beze mnie"
    W takim razie ciesze się, że nie znam mangi :) Póki co wg mnie anime idzie mimo wszystko bardzo spójnie i dobrze buduje nastrój, nie zauważyłam żadnych „kwiatków”, które ewidentnie byłyby od czapy biorąc pod uwagę to, co nam do tej pory pokazali.
    Dwuznaczności nie muszą być złe, poszerzają krąg podejrzanych, a to dobre w anime, w którym stara się typować kto jest zabójcą. Jeśli tutaj coś będzie nie grało, to wyjdzie najmocniej w momencie wskazania zabójcy, ale do tego pewnie jeszcze trochę.
    Pornosy też mi nie przeszkadzały – z punktu widzenia „nieletniego” głównego bohatera lata wcześniej to faktycznie mógł być jeden z powodów palnięcia jakiegoś głupiego argumentu na policji, ale z punktu widzenia dojrzałego­‑nieletniego mógł jedynie sobie pomyśleć, że przecież to normalne, że dorosły facet je ma i wzruszyć ramionami.
    Motywacje koleżanki z ławki jeszcze mogą zostać wytłumaczone dogłębniej, ale biorąc pod uwagę wiek – podstawówkę, to jakoś mnie nie dziwi takie bezsensowne dla dorosłego wyżywanie się na odstających z klasy dzieciakach z głupiego powodu, czy to zazdrości o kolegę, czy „bo mi wyrzuciła ołówek”.
    No, ale rozumiem, że jak ktoś czytał oryginał i się nim zachwycił, to chciałby by było wiernie odzwierciedlone.
  • Avatar
    Nanami 22.01.2016 10:23
    Re: Odc. 3
    Komentarz do recenzji "Miasto beze mnie"
    Ale i tak, z punktu widzenia osoby, która nie zna mangi – nauczyciel jest wg mnie mocno podejrzany, a anime zdaje się coś faktycznie sugerować – mam na myśli 3 ostatnie sekundy odcinka przed endingiem.
    I zgadzam się, to był kolejny mocny odcinek.
  • Avatar
    A
    Nanami 21.01.2016 20:35
    Po dwóch odcinkach...
    Komentarz do recenzji "Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu"
    I tu też zabłądziłam.
    Nie spodziewałam się niczego, tytuł niespecjalnie mi nic mówi, a rakugo to gałąź kultury wschodu dla mnie kompletnie nowa i zielona, jak szczypiorek na wiosnę. Prawdę powiedziawszy, nastawiałam się trochę, że może mnie znużyć kulturalny wątek o dosyć specyficznej sztuce… recytowania? I faktycznie, z początku byłam mocno zbita z tropu – czy to współczesna Japonia, chyba nie. O czym to będzie historia? Nie mam pojęcia. Ale kawałek po kawałeczku – i chwyciłam przynętę na wędce.
    Pierwsze ciekawe posunięcie – pierwszy odcinek jest długi, ponad 40­‑minutowy. Czy się nudziłam? Może tylko odrobinkę, jednak im dłużej go oglądałam, tym bardziej mnie wciągał. Na pewno wpływ na to ma zacne grono głównych bohaterów. Przykuł moją uwagę na dobre rozbójnik, który co dopiero wyszedł z więzienia, stawiający wszystko na jedną kartę. Chwyciła mnie jego pasja i determinacja, chęć zmienienia się. Chwycił mnie charyzmatyczny, acz lekko nadęty staruszek – i TEN GŁOS! Od dawna nie słyszałam chyba Ishidy, więc z początku nie skojarzyłam jakimś cudem, ale w głowie mi się kołatało – znam ten głos… Jest niesamowitym seiyuu. Drugi odcinek – myślałam, że przeskok do wspomnień z dzieciństwa może zgrzytnąć i zaliczyć nagły spadek – na szczęście tak się nie stało. Wprowadza za to trzecią ciekawą postać!
    Grafika i animacja… jest to naprawdę kawał solidnej roboty. W tym sezonie jestem cięta na komputerowe wstawki, bo z każdego anime mnie atakują, a wrrrrr. Natomiast tutaj żadne nie rzuciły mi się w oczy, co jest dla mnie ogromnym plusem. Ciekawe designy postaci, bogata mimika, gestykulacja, stylizacja na trochę wcześniejszą erę w Japonii. I na koniec – tematyka. Udało im się poprowadzić tak, że nawet ja, gaijn, zaciekawiłam się, a na dobrą sprawę bardzo łatwo było stworzyć coś totalnie hermetycznego, przystępnego jedynie dla japońskiego widza, obytego choć odrobinkę z taką kulturą. A potem zobaczyłam, że to studio DEEN – ojej. Słyną z kopania serii w trakcie rozwoju więc… ale początek niezwykle udany. Liczę, że coś zupełnie nowego tchnie życie w to studio.
    Reasumując: w życiu bym nie myślała, że mi się spodoba, a zapowiada się niezwykle ciekawie.
  • Avatar
    A
    Nanami 20.01.2016 14:22
    Ciekawe.
    Komentarz do recenzji "Hai to Gensou no Grimgar"
    Ciekawie się zapowiada. Zgadzam się w pełni ze zdaniami, że może z tego wyjść coś bardzo ciekawego lub zjechać kompletnie w dół.
    Grafika. Potrzebowałam kilku minut by przetrawić sobie zestawienie nieruchomych teł z innym sposobem animacji postaci, ruchu itd. troszkę jak w starszych pozycjach czy grach, gdzie „ruchomy” element niespodzianka nie był niespodzianką, bo się wyróżniał z płaskiego krajobrazu. Tutaj tła są dopieszczone, barwne, aczkolwiek trochę niechlujne i jakby szkicowane. Postaci natomiast są bardziej na współczesne kopyto animowane, co daje duży kontrast. Po pierwszym dziwnym wrażeniu jednak stwierdziłam, że te tła no, ładne są!
    Fabuła. Nie spodziewałam się niczego, poza „wariacja na temat graczy zamkniętych w grze”. Mam dużą tolerancję w tym zakresie, więc nie mam problemu z obraną tutaj ścieżką – dzieciaki zachowują się stosownie do wieku, choć owszem, zdziwiona byłam ślimaczym tempem. Ileż można jednego goblina ubijać? Przecież to powinna być bułka z masłem. I w sumie jak w np. takim SAO mieliśmy za głównego bohatera przypakowanego wymiatacza, tak tutaj można powiedzieć, że widzimy podobne wydarzenia z punktu widzenia tych „słabeuszy” co zostali w miastach i musieli jakoś dopasować się, by w ogóle przetrwać. Ciekawa jest też kwestia całkowitego wymazania z pamięci informacji z poprzedniego świata – niby dłubie samolot z drewna, ale cóż to było, ten samolot? Cóż to gry, cóż to telefony? Nagle 95% informacji przyswajanych przez współczesnych znika, a trzeba dopasować się z pozostałymi 5%. Nic dziwnego, że to nie takie łatwe zadanie – nie mogą skorzystać z wiedzy o dobrodziejstwach by je jakoś wykorzystać w obecnej sytuacji. Choć to pewnie trochę i dla ich dobra, bo dzieciaki cieszą się, że śpią w ubogiej chałupce, na drewnianych pryczach, na sianie.
    Postaci. Tutaj tkwi słabo­‑mocny punkt serii. Mogę domniemywać, że scenarzyści chcą przedstawić bohaterów całkiem realistycznie, ale trudno ich polubić, gdzieś zgubili balans. Trudno to przełknąć… Dzieciak z fuchą dark knight niesamowicie irytuje ze swoimi napuszonymi tekstami. Magiczka jest niesamowicie irytująca, nawet jeśli taka też była w poprzednim świecie. Pozostała jest obojętna, z małą sympatią w kierunku medyka, bo on jako jedyny jest konkretny. Ale ogólnie wrażenie jest takie, że widz się irytuje i niecierpliwi, więc myślę, że ich dalszy rozwój będzie tym co zaważy na jakości serii.
    Ale poza tym w 2 odcinku zdecydowanie kupiła mnie walka z goblinem. To coś, z czym chyba się nie spotykałam jak dotąd w anime, nie w aż takim stopniu. Twórcy zrobili gobliny wrednie podobne do ludzi i kazali dzieciakom je zabijać, huh. Prościej by było jakieś królikopodobne cusie polować, jak w większości rpgów, nie? Ups.
  • Avatar
    A
    Nanami 19.01.2016 12:19
    Po pierwszych dwóch odcinkach
    Komentarz do recenzji "Miasto beze mnie"
    Nie zamierzałam chyba nawet specjalnie tego anime oglądać – ot, zerknąć z ciekawości, bo pomysł wydaje się ciekawy. I co? I po dwóch odcinkach żałuję, że nie ma całej serii już­‑teraz. Chcę więcej.
    Nie podchodziłam z jakimikolwiek oczekiwaniami. Ot, żeby był ciekawy pomysł i trochę tajemnicy. A tu proszę! Według mnie ta moc cofki w czasie jest ciekawa. Główny bohater jest naprawdę zwykłym szarym bohaterem, ale z masą przemyśleń. Być może klucz tkwi w odbiorcy – ja wprawdzie jeszcze tuż pod trzydziestką nie jestem, ale na pewnym progu życia człowiek ma podobnie – miał marzenia kiedyś, ale w sumie gdzieś je zagubił, życie stłamsiło, ludzie denerwują, rodzice tym bardziej. Widzi się trochę odbicie siebie w tym głównym bohaterze. A teraz dorzućmy ciekawą moc i nagłe cofnięcie się w czasie aż do podstawówki i możliwość przeżycia czegoś na nowo, podejście do dziecięcych rzeczy z bagażem tego, co się wie. Dorzućmy do tego ten motyw morderstwa i dozę dreszczyku. I umiejętne prowadzenie fabuły. Nie spodziewałam się tego, ale ja to kupiłam i mam nadzieję, że dalej będzie równie dobrze.