x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Po 10 epku :D
Inna sprawa, że ciekawa jestem czy YOI pozostanie faktycznie zapamiętane jako wyjątkowe czy szybko odpłynie w rację niebytu, bo się okaże, że wszędzie są spoilery i nie da się „na świeżo” go obejrzeć, jeśli się jest nowym fanem… a to może zabić radość oglądania, bo nie ma już miejsca na cotygodniowe spekulacje.
(a co do zabawności postów bazujących na błędnym tłumaczeniu – okej, dopóki ktoś nie idzie w zaparte, że SUBY wiedzą lepiej i na pewno jego interpretacja jest dobra, jeśli mu się zwróci uwagę subtelnie :))
Re: Po 10 epku :D
Myślę też, że kwestia czy jeden czy dwa została tak zawaluowana, specjalnie czy nie, przez twórców, że nie sposób w tym momencie jednoznacznie jej rozstrzygnąć. Być może kolejny odcinek rozstrzygnie :)
Jest jeszcze jedna możliwość, która w sumie… może jest prawdopodobna?
kliknij: ukryte Viktor kupił pierścionek wcześniej, z zamiarem oświadczyn, na przykład jak był sam w Hasetsu. Albo jak śpiąca królewna z jet‑laggiem spała, to szwędał się po mieście i ten sam sklep odwiedził i tu kupił. Na co może delikatnie wskazywać jego narracja, że „czasami, atleci przyparci do muru, mogą działać w najmniej niewytłumaczalny sposób”, co może nawiązywać bezpośrednio do niego lub do Yuuriego jednocześnie.
Re: Po 10 epku :D
Re: Po 10 epku :D
Ja w tym wątku pierścionkowym widziałam tak:
kliknij: ukryte Yuuri szuka intensywnie odpowiedzi na coś.
Yuuri dostrzega witrynę z biżuterią i spontanicznie postanawia wejść tam z Viktorem – nie mówi mu „nie, poczekaj tutaj, zaraz wrócę!” tak jakby to był klasyczny romans. Idzie z nim do środka.
Prosi o pokazanie mu dwóch pierścionków wystawionych w gablotce z przodu, w myślach ma „cały czas szukałem czegoś, co mogłoby mi posłużyć za amulet przynoszący szczęście!” (czy jak to tam przetłumaczyć na polski) i wręcz się sam przed sobą tłumaczy, zająkując, że to amulet na finały. Pierścionki są w parach, ale sprzedawane pojedynczo, bo pod każdym jest cena za sztukę. Swoją drogą, 635 euro. Za jeden. Yuuri ma na paragonie jeden, w takiej właśnie cenie, bierze na kredyt. Potem dodaje w myślach, że poza tym, że to amulet, to także jego sposób na wyrażenie podziękowania dla Viktora – czyli jest to w jakiś sposób związane z Viktorem :)
Hop do sceny pod katedrą.
Yuuri ściąga rękawicę Viktora i zakłada mu pierścionek. Viktor komentuje, że przyparci do muru, atleci potrafią podejmować zaskakujące akcje (on sam też jest atletą :)). Jest zaskoczony, lecz również świadomy, że to efekt tego, że Yuuri jako atleta, czuje się pod presją.
Yuuri mu dziękuje za to, że był przy nim do tej pory (póki co, cały czas oficjalnie jako coach). Potem tłumaczy się gęsto, że nic innego nie przyszło mu do głowy, a że jutro da z siebie wszystko, to to ma spełniać funkcję talizmanu. Yuuri nie ma nigdzie drugiego pierścionka z tej scenie, on sam oczywiście mocno onieśmielony i w ogóle. W końcu dał coś Viktorowi coś co było przeznaczone specjalnie dla niego.
A potem Viktor bierze jego rękę, chyba trochę niespodziewanie, bo wolna ręka Yuuriego nieznacznie drga. No, a gdy to Viktor zakłada mu pierścionek, Yuuri jest w szoku i raczej mocno zaskoczony.
Oboje myślą o tym, by dobrze poszło na Grand Prix, a że ich prawdziwe intencje są przesiąknięte ich akcjami i jedno jest nierozerwalnie złączone z drugim… :)
Jedynym pójściem na skróty ku złotemu medalowi jest danie z siebie wszystko tak, by samemu móc z czystym sercem powiedzieć, że bez zahamowań dało się z siebie wszystko i świetnie bawiło – o to chodzi Viktorowi w podsumowaniu, tak myślę. Nie myślenie nad techniką, ilością quadów… podbicie spontanicznością. Viktor wierzy we wszystko, cokolwiek postanowi Yuuri na finałach zrobić ze swoim programem.
Później zapytani o pierścionki, Viktor podsumowuje, że mają dwa, do pary. A gdy Phichit wyskakuje ze swoją uroczą konkluzją, oboje są raczej mocno zmieszani, nawet Viktor, który dopiero po chwili postanawia „wykorzystać sytuację” ;)
Czyli że niby co się wydarzyło?
Że niby Yuuri kupił dwa pierścionki zaręczynowe i jeden dla Viktora a drugi… dał w rękę Viktorowi, żeby mu założył pierścionek na palec? Uh xD
Myślę, że Yuuri naprawdę chciał po prostu coś, co byłoby jego rzeczą przynoszącą szczęście. Ale w zamyśle cały czas miało to być coś dla Viktora, mimo że to dla niego talizman. Ale nie potrzebował na dłużej, bo przecież potrzebuje go na GP, które będzie jego ostatnim GF. A co możnaby kupić Viktorowi, który ma wszystko z najwyższej półki i sobie kupuje, co chce? No cóż, pierścionka w takim wydaniu nikt mu nie podaruje. Z klasą i wyjątkowy, ot co. Yuuri kupił jeden, bo nie myślał o nim jako tako jako o prezencie dla siebie (gdyby chciał dla dwojga, mógłby wybrać coś tańszego…). Myślę, że Viktor w tym momencie postanowił zadziałać równie spontanicznie – czy przy Yuurim czy jakoś później, kupił drugi z tej samej pary. Dla siebie. Bo myślał, że Yuuri kupuje prezent‑talizman dla siebie… A on sam chciał mieć „do pary” taki sam jak Yuuri. Tylko nie spodziewał się, że Yuuri kupił swój… dla niego. Ale że miał swój „dla siebie”, to od razu mógł niejako wymienić się… tak spontanicznie. Jak się rozważy w ten sposób scenę, to ma chyba najwięcej sensu. A że niby obrączki i zaślubiny…? No cóż, to miało tak wyglądać. :D
Re: Po co się kłócić jak jest odcinek 10? :D
Po co się kłócić jak jest odcinek 10? :D
Hajp, nie hajp, na mnie ta seria działa niezwykle pozytywnie, daje mi niesamowitą dawkę emocji oraz kroplówkę endorfin, które nie ulatniają się przez długi czas.
A fandom jest tak rozległy, że wystarczy sobie znaleźć własny zakątek, który będzie komfortowy, ciepły i sympatyczny… a cała reszta świata niech sobie interpretuje na swój sposób, ogląda jak sobie chce i skupia na tym, co jej się żywnie podoba. :)
Ależ ten odcinek 10 sprawił frajdę, ending iście epicki, sprawił, że nagle wszystko nagle tak ładnie wskoczyło na swoje miejsce. Gdy mi będzie smutno i źle, wystarczy że przypomnę sobie Viktora robiącego fontannę z własnie pitego piwa, jego pełną bezbrzeżnego niedowierzania i szoku minę oraz kliknij: ukryte Yuuriego, który rok wcześniej dał czadu na bankiecie po Grand Prix, a potem nic a nic z tego nie zapamiętał… :D
Re: _:(´ཀ`」∠):_
Acz ten siscon nie był „taki zły”, bo zamiast go pogłębiać i zniesmaczać widza jeszcze bardziej, siostrzyczka dostrzegła problem, miała dość i po prostu problem rozwiązała, dosyć brutalnie, ale chyba na dobre.
Re: Odcinek 7
Re: Odcinek 7
A przecież to właśnie było celem twórców – wywołać maksymalne emocje, żeby podkręcić atmosferę, dać coś nowego, wywołać falę dyskusji. I im to się perfekcyjnie udało. Ewidentnie ten najazd kamery, te ułożenie, emocje, komentarz, reakcja publiczności… przemawia za. Przeciw przemawia, że nic nie pokazali, a po klapnięciu na lód chłopcy „tylko” się przytulali. No i ej, prawa fizyki! Yuuri zasuwający po tafli ze sporą prędkością, Victor skaczący mu w ramiona z lekkiego podwyższenia – nie, to nie jest zbyt korzystny setting do całowania się, bo grozi utratą zębów co najmniej, zwłaszcza jeśli jeden planował zaskoczyć, a drugi był tym kompletnie zaskoczonym…
No, ale wg mnie najbardziej absolutnie niesamowitą sceną było jak Yuuri postanowił „pogodzić się” z Victorem i kliknij: ukryte bardzo celowo upuścił chusteczki trochę dalej balustrady. I wystarczyło, by dotknął go jednym palcem w czubek głowy, by w mojej głowie rozbrzmiał głos „no no no, everything's okay!”, a potem jeszcze te delikatne dotknięcie dłonią. Małe gesty są najpiękniejsze, zwłaszcza że dla ich obojga to miało trochę głębszy sens, a dla osób postronnych… jedynie bardzo ogólny. I ten komentarz Yakova haha~ Absolutnie kocham tę scenę też za to, że zdawałoby się, że Yuuri się faktycznie posypał, że nie ma ratunku, ale Yuuri nie dość, że sam się wziął w garść, to jeszcze to ON pomógł się ogarnąć Victorowi. Uwielbiam jak podkreślili w tym odcinku, że Victor też jest zielony jak szczypiorek na wiosnę jako coach, że też jest tylko człowiekiem i popełnia błędy. Wielbię każdą sekundę relacji między Victorem i Yuuri w tym odcinku. Oraz w zapowiedzi kolejnego odcinka. Zwinęłam się w szlochający kłębek podczas rozmowy w podziemnym parkingu – kliknij: ukryte jak Victor chciał chronić Yuuriego, jak wewnętrznie krzyczałam „nieee, nie słuchaj Yuuri!!," a Victor zakrył mu chwilę potem własnymi dłońmi uszy. Po czym po tym geście jasno świadczącym o tym, że chce go chronić, postanowił bardzo desperacko zrobić coś, co mogłoby wytrącić Yuuriego z tego bardzo złego stanu… to jest pomysł, ale Victor nie pomyślał – okej, a co potem, jak już go roztrzaskam na kawałeczki? Jak Yuuri się popłakał, reakcje Victora… Słowa Yuuriego „Po prostu bądź przy mnie i mnie nie opuszczaj” wyjęte ze „Stay close to me” – układu, który oboje pojechali w pierwszym odcinku i dzięki któremu byli tam razem. I jak wbrew pozorom – Yuuri pierwszy raz dał upust emocjom przed występem a nie po i… to okazało się lekarstwem. Zdrowo się wypłakał, otrząsnął i znalazł w tym siłę. To było cudowne jak się wściekał VICTOR NO BAKA i „przypadkiem” quad Salchow mu wyszedł~ A wisienką na torcie było zamienienie ostatniego quada na flipa – nie dość, że trudniejszy, to jeszcze specjalność Victora i przypuszczam, że Yuuri nawet nigdy nie próbował go skoczyć do tej pory… i mu się praktycznie udało. Ubóstwiam jaką ewolucję przeszło „Yuri on ice” w tym odcinku. A potem… dla mnie to była już tylko formalność w jaki sposób uwolnili swoje emocje. Ważne, że będą razem wsuwać katsudon tej nocy (*´▽`*)
Dziwne to to.
Jak dla mnie najsłabszą stroną tego anime jest główny bohater. Okej, nie można powiedzieć, że nie zachowuje się… naturalnie. Ale irytował. BARDZO IRYTOWAŁ. Jego załamki, jego zbytnia pewność siebie, buta, głupie gimnazjalne odzywki, kompletny brak umiejętności wczuwania się w sytuację, zbierania doświadczenia. No burak pastewny. Ugh.
O dziwo, im główniejsza postać, tym bardziej wypada słabo. Im dalsza postać, tym jest bardziej intrygująca. Potencjał drzemiący właśnie w tych postaciach jest ogromny! Począwszy od intrygujących czarnych charakterów jak flakowyprówaczka, po Beatrice i koteczka, aż do dwóch rycerzy – Juliusa i Reinharda. To właśnie oni wg mnie dodawali smaczku podczas oglądania, podczas odgadywania ich motywów.
Zwroty akcji. Tu muszę przyznać, to była dosyć szalona jazda. Nigdy do końca nie wiesz kiedy przyjdzie umierać… oraz w jaki sposób. Oraz gdzie będzie ostatni save. I budowaniu nastroju było genialne. I ta muzyka!!! MUZYKA!!!
Moją ulubioną sceną jest końcówka 15‑odcinka. Niemalże jak napotkanie ostatniego boss'a w grze, samemu mając dopiero początkowe lvl :> kliknij: ukryte Oczywiście mówię o tym, jak Subaru wraca z podkulonym ogonem do rezydencji, a tutaj śnieżyca, na rękach niesie nieżyjącą już panienkę, a tu nikt już nie żyje. I pośród śnieżycy wyłania się COŚ. COŚ ogromnego, nieprzyjaznego, obcego – czy to kolejna wisienka na torcie, z którą będzie musiał się zmierzyć Subaru? Właściwie to jak ma się zmierzyć…? A tu się okazuje powolutku, że to uroczy Puck, gdy mu zabrać jego „córeczkę”. Ho. :D
Podsumowując, nierówne! Głównego bohatera podmienić mi na kogoś innego! I więcej pobocznych postaci! Bo daję jednak te 7/10, bo to było wciągające i odpychające jednocześnie. I z chęcią bym obejrzała sobie kolejny sezon…
PS. Co do zakończenia, absolutnie nie znam nowelki. I w sumie nie zgrzytało mi ono w żaden sposób, mimo że po prostu ziewałam co chwila. Ale pasowało do konwencji i w dobry sposób zamknęło pewien rozdział no. A po co byłby cliffhanger, skoro nie wiadomo czy dalej coś będzie…
Re: Pierożki~
Natomiast moje porównanie jest tylko i wyłącznie SPRZED zerknięcia na Yuri on Ice, czyli baaaardzo powierzchowne – jest sport? Jest. Są panowie? Są. Nie zagłębiałam się w zajawki przedsezonowe, żadnych informacji specjalnie też nie czytałam. Toteż ucieszyłam się, że moje obawy były pochopne i otrzymałam coś jednak zupełnie innego (nie lepszego czy gorszego, innego).
Re: Pierożki~
(plus fanserwis dla pań jako wisienka na torcie)
Otwarcie drugiego sezonu~
Re: Odcinek 9 - grafika 10/10
Re: wtf?!
Niezłe ale nie rozkręciło się...
Ale dno
Mój zwycięzca sezonu zima 2016
Przy każdym odcinku czułam się jak dziecko łaknące dalszej części „bajeczki” i chłonęłam każdy fragment opowieści.
Niesamowicie wciągnęła mnie dynamika pomiędzy postaciami: snobistycznym i samolubnym Kiku, luzakiem i leniem Sukeroku oraz ich kobiecym nemesis – Miyokichi. I nawet choć spodziewałam się twardej babeczki, która ich sobie owinie wokół palca, a okazała się zupełnie inna… to nadal świetnie tam mi pasowała.
Historia opowiadana przez Kiku była pięknie zamknięta, a druga połowa odcinka to powrót do postaci z pierwszego odcinka. I tutaj maluśki dysonans, bo po TAKIEJ opowieści trochę ciężko przedstawić w pół odcinka konkurencyjną opowieść… ale było i tak dobrze. Zgrabnie otwiera nowe wątki, intryguje.
A potem mistrzostwo: lekka zmiana w endingu. Mała rzecz, a tak cieszy. I scenka PO endingu: zwracanie się bezpośrednio do widza. Nie ukrywam, byłam tym zabiegiem zachwycona.
I czekam na drugi sezon.
Ode mnie solidne 9/10.
Re: Jednak obejrzałam :D
PS. Pod spoilerami ukradkiem dodałaś to samo imię