x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
- drugi główny bohater Eiji pełni rolę, którą zwykle mają kobiety w tego typu seriach (mentalne wspieranie głównego bohatera oraz posiadanie ogromnej empatii i wrażliwości)
- pomimo tego, jest tylko jeden męsko‑męski pocałunek między nimi i pełni on rolę utylitarną, a nie romantyczną (przekazanie wiadomości).
Jak to opisują w fandomie, jest to seria z parą homoseksualną (mocno naciągając, bo ta kwestia nie jest nigdy wprost poruszana); a nie o parze homoseksualnej.
10 odcinek what.
Kupy to się nie trzyma w ogóle, leci na tych samych schematach typu Kirito jest ponad zasadami i zawsze się zjawia, by uratować dzień [tm]. Ale mimo wszystko nie jest złe jako zapychacz czasu.
W ogóle ten cały taboo index pomijając, to gdzie do jasnej anielki są ich przełożeni?!
Re: odcinek 22
Z tym przygotowaniem to jak z 22 odcinkiem… kliknij: ukryte Niby wiedzieliśmy, że Eiji dostanie kulkę, ale Mappa jeszcze dodatkowo okraszyli to odpowiednim napięciem, zmienili ot tak, by ich ostatnia interakcja to było „SAYONARA” oraz urwali odcinek w momencie, w którym Eiji traci przytomność, a może w sumie umiera. Sadyści.
Re: odcinek 22
Nie da się być przygotowanym na to zakończenie…
Re: 1 ep
Re: 1 ep
- licznych odwołań do dziecięcej pornografii i wykorzystywania młodych chłopców przez starych obleśnych dziadów,
- gwałtów, głównie w wykonaniu mężczyzn na mężczyznach (w celu upodlenia i uprzedmiotowiania niż pożądania jako takiego)
- jednego buziaka, w wątpliwie romantycznym kontekście ( kliknij: ukryte w celu przekazania sprytnie wiadomości, a nie okazania uczuć)
- relacja między głównymi bohaterami nie jest w żadnym momencie ich znajomości oparta na pożądaniu, przynajmniej wg mnie.
Jest tu sporo patologicznych sytuacji, które w żadnym momencie nie są gloryfikowane czy podkolorowane. Są takie jakie mają być – odrażające i obleśne. Ale są. Ale nie podciągałabym tego nigdy pod „shonen‑ai” czy „yaoi”.
I dłuższy moment zastanawiałam się jakie zaś „wątki miłosne” (bo ja żadnych nie zauważyłam), dopiero po komentarzu Tamakary zaczaiłam. No, to było wymuszone, ewidentnie, jednostronnie. Najwyraźniej i taki wątek zostanie później poruszony, ja to potraktowałam jako jeden z wielu licznych lampek, o czym dalej to to może być.
kliknij: ukryte Wyprawa na Marsa!
Aczkolwiek u mnie plus za dosadne ukazanie, że ten cały bajzel wcale nie tak łatwo im będzie odkręcić, o ile w ogóle przetrwają.
2 odcinki do końca.
Re: Odcinek 19
I połowa serii!~
kliknij: ukryte I ten death flag lol. To było taaakie oczywiste, że poprzednia dziewczyna musi odejść. Ale i tak, dobrze to zrobili.
W ogóle ten zgrzyt zębów jakiejś połowy widowni, która jakoś nie odpadła do tej pory po tej jednej scenie… ( ´・◡・`)
Co do Siluci i Theo kliknij: ukryte niby to takie zaskakujące nie było,
a z drugiej strony jednak zabrakło trochę wg mnie więcej przesłanek, więcej skupienia się na nich wcześniej, drobnych zapowiedzi… Aczkolwiek doceniam, że jak już dostali swoje 5 minut, to postarali się na chybcika sklecić klimat i dosyć jasno przedstawili swoje uczucia.
No a co do ostatniej sceny… kliknij: ukryte Hej, ona wprawdzie była cała fanserwiśna i tak jak ją matka urodziła, ale on został w gaciach!
Co to ma być ja się pytam! A tak serio, to zwykle jednak nawet jak do takich układów dochodzi, to gdzieś za kuluarami opowieści… nie rozumiem czemu przy najwyraźniej ograniczonym mocno czasie postanowili poświęcić tak dużo czasu scenie „seksu za korzyści”, ni to specjalnie ważne dla fabuły, by nam to pokazać, ni to nie wiem, ukazać desperację księżniczki? Zmanipulować emocjami tak, by znienawidzić kolesia? No cóż…
I wciąż ogromnie mi brak przedstawienia czemuż w ogóle księżniczka kompletnie odwróciła się od dążenia do tego, by pokojowo wszystko rozwiązać i wrócić do opcji bycia z Alexisem. No, nie rozumiem tego, a bez tego i jej wszelkie działania zaprzeczające temu są z tyłka.
Perełka!... pogrzebana pod tonami piasku.
No więc kilka pierwszych odcinków było naprawdę wciągające. Wprawdzie już tu pojawiały się bardzo durne decyzje (branie na pokład panienki, która chciała na dzień dobry cię ukatrupić…), ale można było je sobie wytłumaczyć tym, że ta odizolowana grupka społeczności nie przywykła do żadnej formy przemocy i pozostaje na niebezpieczeństwo wyjątkowo niewyczulona. Przede wszystkim: świat przedstawiony! Widać, że ktoś bardzo dużo włożył w stworzenie go – słownictwo, zależności, specyficzne mechanizmy, zdolności, nawet język i piśmiennictwo. Po drugie: tajemnice! Kim są mieszkańcy, dlaczego są „przeklęci”, co się skrywa? Tu na część pytań dostajemy odpowiedzi, na część nie, ale jest to bardzo ciekawe i wciągające. I generalnie zakrojenie intrygi na szeroką skalę, mrrrr. Postaci jest cały przekrój – od tych, którym kibicuje (Oni jest spoko), do neutralnych (główny bohater był w porządku, choć jego rola sprowadziła się do biernego obserwatora raczej), do wyjątkowo irytujących (weźcie mi z ekranu tego różowego pajaca). Oprawa audiowizualna! Ładne to to, 3D w ogóle nie rzucało się w oczy. A muzyka dobrze podkreślała klimat, szczególnie końcówki odcinka i zapowiedź. Poza momentem kiedy wchodzą „pieśni ludowe” uh.
Dlaczego więc coś tu poszło nie tak?
Tonięcie w piasku zaczęło się wyraźnie w momencie, kiedy zszokowani mieszkańcy wyruszyli do kontrataku i zaczęli podejmować wreszcie jakieś działanie, ale jednocześnie twórcy gdzieś odpłynęli w… realności tych poczynań. Ich atak na wroga był niczym radosna wyprawa na piknik, zamiast zachować czujność, to oni świergotali i urządzali sobie przemowy. I zamiast kogoś porządnie zabić, to nagle na raty zabijają i cóż, potem są tego skutki. Potem pod koniec zaczyna się czyste zło: znaczy zacznijmy sto nowych wątków, choć wiadomo, że nie ma szans ich zrealizować.
To wszystko sprawiło, że na początku byłam skłonna moooże nawet dać 8/10, ale ostatecznie spadło do 6,5/10. Specyficzna seria – jeśli ktoś lubi takie klimaty i charakteryzuje się dużą odpornością na durne decyzje bohaterów, to niech ogląda! Bo mimo stosunkowo niskiej oceny, nie żałuję. I z chęcią obejrzałabym ciąg dalszy.
Wrażenia po ponownym obejrzeniu
I nadal utrzymuje bardzo dobry poziom. Znaczy początek jest przeciętny – znając tożsamość zabójcy, nie da się wytworzyć takiego napięcia, takiego nastroju i tutaj trzeba przyznać, że bez tej radości odkrywania, kto to może być, sporo traci na klimacie. Niemniej w zamian dostaje się widzenie jak na dłoni gdzie były wskazówki… co jednak nadal nie dorównuje napięciu, towarzyszącemu uczuciu „co będzie dalej”. Tak naprawdę ponowny seans rozkręcił się w pełni dopiero podczas ostatniej konfrontacji w „revivalu” oraz tym, co było potem. Nadal potrafi solidnie zagrać na uczuciach. I nadal dzięki temu ogląda się bardzo dobrze.
Jak dla mnie nadal mocne, zasłużone 8,5/10.
Re: Ciąg dalszy nastąpi!
Poza tym mam wrażenie, że im niżej schodzimy, tym robi się coraz… specyficzniej. Pod kątem abstrakcyjności, dosadności, czasem wręcz obrzydliwości, dziwności (obecnie 43 rozdział jest).
I koniec sezonu!
Bardzo dobrze, że ostatni odcinek dali dłuższy – 40 minut ponad i bardzo równomiernie wypełnione… różnościami. Można było i się wzruszyć, i popłakać, i poczuć smutek, no i radość. Ale naprawdę tak dobrze wyważone, że nigdzie nie odczułam przesadnego dramatyzmu czy przesady.
MU‑ZYY‑KAAA!
I jak dobrze było znów zobaczyć Ozen i spółkę, choćby tylko przez chwilę.
I nawet otwarte zakończenie nie przeszkadza, bo w sumie to był bardzo dobry moment na zamknięcie pewnego rozdziału i zatrzymanie się.
Jak nic daję 9/10, czekam na kontynuację i biorę się za mangę.
Re: ep10
(no i ending jest uroczo zaspoilerowany)
Do 7. odcinka - wow
Trochę zwodnicze jest to, że takie radosne, naiwne, pyzate dzieciaczki są głównymi bohaterami… o mało nie dałam się temu zwieść i w ogóle nie brała się za tą serię, ale na szczęście tak się nie stało.
To ma KLIMAT. Budowanie napięcia, muzyka, przecudna grafika… wciągnęło mnie bardzo. Siedem odcinków w jeden wieczór. Chyba najbliższe skojarzenie z innym anime, to z Shinsekai Yori – też zwodziło radosnym klimatem, spokojem, młodziutkimi bohaterami – by potem wszystko totalnie wywrócić do góry nogami, prezentując niezwykle wciągający, niebezpieczny świat. To samo tutaj – dzieciaczki może jeszcze naiwne, ale otaczający je świat (a raczej – ta otchłań) jest pełna niebezpieczeństw, dziwnych stworzeń, pułapek, a kolejni bohaterowie – mocno niejednoznaczni. I klimat wcale się nie ulatnia po pierwszym odcinku, wręcz przeciwnie – jest coraz bardziej fascynująco.
I tylko szkoda, że tylko 13 odcinków… bo jednak zakładam, że dotrą na samo dno?… a tu tyle jeszcze przy okazji tajemnic do poznania. Mam nadzieję, że jakoś to zrobią z sensem.
Po 8 latach...
Niby dla dzieci, a jednak niezbyt dla dzieci. Niby te żarciki o puszczaniu bąków i cenzura przemocy, a z drugiej strony jest bardzo życiowe, śmierć nie pomija nikogo i trudno nazwać je dziecinnym. Przemyca też mnóstwo pozytywnych treści – zaciekawienie otaczającą przyrodą, ciekawe spojrzenie na bestie, zachęca do samodzielnego myślenia.
Wprawdzie przeskakiwałam te kolejne powtarzające się wprowadzenia i wypychacze, ale ogólnie historia nadal mnie zaciekawiła, rozbawiła i wciągnęła. Mrrrrr.
Nadal niezmiennie 9/10.
Nie takie złe, tylko po prostu przewidywalne
A tak to była taka standardowa drużyna… czasu nie było zbyt wiele, by w serii przybliżyć każdego z nich – motywy, skąd jest, dlaczego, jak się poznali… więc nic w sumie o nich nie wiemy. Chwila, jak oni w ogóle mieli na imię… uh. Ale byli całkiem sympatyczni, na ile można powiedzieć tak o kimś, kto tylko się pokazuje na ekranie na chwilę. Była i księżniczka z problemem. I wielki troll dla kontrastu. I sztandarowe siły ciemności z mięchem armatnim. I smoki fajne były (okej, to było jedyne co mnie zaskoczyło pozytywnie, ale trochę mało). I tak wyruszyli na misję rozwalenia króla sił ciemności… i protaga uratować po drodze… Jak na serię o śmiertelnej walce też trupów takich ważnych mało, nooooo. Acz dzięki temu oglądało się to po prostu lekko i przyjemnie, ot tak by wypełnić wieczór, bo w sumie ładne to i jakiś irytujących wyjątkowo momentów nie miało.