x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: The Bambies!
Za ukrywanie tekstów przepraszam. Nie wiem kto, gdzie i na jakim etapie jest, a nie chce oberwać od moderatorów :D Choć w sumie pisząc w temacie drugiego kwartału Tysiącletniej Wojny, to mógłbym tej pierwszej rzeczy niezakrywać…
The Bambies!
Ale jest jeden zgrzyt. Dokładniej mówiąc to walka Ichigo z Bambies. Wydawała mi się taka… bezpieczna? Tak jakby Kurosaki się z nimi bawił, zamiast walczyć na poważnie. I ta prośba, aby Candice zrobiła unik przed Getsugą Juujishou. Po co Kurosaki wyprowadzał ten atak, skoro potem darł się, aby zrobiła unik? Ja wiem, że w Bleachu nie ma co się doszukiwać logiki, ale zazgrzytało mi to trochę.
No i Ichigo, któremu role przypadały głównie w post‑creditach. Wzmagały ciekawość, co takiego mógł robić. Fajnie to wypadło. Lepiej, gdybyśmy mieli dostawać kilkusekundowy przerywnik w trakcie jakiejś bójki.
Ponadto animacyjnie jest nadal dobrze, a w dodatku mam wrażenie, że harmonogram Studia Pierrot w drugim kwartale jest o wiele lepszy niż w pierwszy. Jeśli tak jest, to dobrze, mogę wtedy spokojnie liczyć na to, że w następnych dwóch będzie jeszcze lepiej, choć będzie pewnie trzeba czekać po kolejnych sześć miesięcy. Muzycznie wciąż złego słowa nie powiem, bo Shirou Sagisu dalej rządzi i przywrócił kilka, oryginalnych kawałków z adaptacji z roku 2004.
Jedyne, co mi się nie podoba to… ściema Kubo. Podobno ten kwartał dużo miał zmienić w fabulę, a także miał dodać walkę, której nie było w mandze. Ani jednego ani drugiego nie spostrzegłem. No chyba, że nadejdą w kolejnych odcinkach więc gdy je zobaczę, to odszczekam moje słowa.
Ten opening podzielił fanów – jedni uważają, że jest dobry, drudzy za kiepski. Moim zdaniem jest nawet spoko.
Re: Kimetsu no Yaiba: Katanakaji no Sato Hen po 11 odcinku (koniec)
Błąd studia animacyjnego.
Re: Boruto -Naruto Next Generation- po 293 odcinku (koniec)
Re: 19
Tymczasem, dla mnie jest to seria must‑see w poniedziałkowy wieczór. A jeżeli ogłoszą powstanie sezonu drugiego, to się nie obrażę.
Re: Brawo Disney+
Brawo Disney+
Re: Disney +
Re: Amazon Prime Video
Swoją drogą „Wehikuł Tatami” również został udostępniony.
CGI stoi na fajnym poziomie, tego można było się spodziewać po studiu Orange, czyli specjalistach od Beastars i Houseki no Kuni.
Finał
Fabuła to Bleach taki, jaki był wcześniej. Najpierw spełniała dużą rolę, potem ustępowała na drugi lub trzeci plan tylko po to, by dać pole do popisu różnym starciom. Nie mniej jednak podobało się, choć mi w przypadku Wybielacza nie jest dużo potrzebne.
Grafika to coś, czym Bleach błyszczał, mimo dość ciasnego harmonogramu. Kompozycja momentami wyglądała kinowo (chociaż przy obecnych standardach niekiedy jest to łatwe). Widać gołym okiem brak animatorów akcji, którzy mogliby urozmaicić sekwencję (prócz odcinak 6), ale za poprawę scen akcji odpowiadały trzy dobrze znane osoby w tym świecie, czyli Satoshi Sakai, Yoshihirou Kannou i Young Hoon Jung. Nie twierdzę też, że nie było żadnych animatorów akcji, Takashi Hashimotou wziął udział w dwóch czy trzech odcinkach, Ken Imaizumi z Boruto także zrobił robotę. No i co do Boruto, w Bleachu, duży lub mały udział wzięły dwie osoby znane z Naruto i pokazały swoją klasę. Pochwalić też muszę animation directorów, ściśle trzymających się do projektów postaci Masashiego Kudou. Owszem, były krzywizny widoczne momentami, ale większość czasu twarze Shinigami czy Quincy oglądało się fajnie. W dodatku podobało mi się inne ukazanie Soul Society. To SS z Sennen Kessen było takie trochę bogatsze w detale i „szersze”.
O muzyce dwa słowa – Shiro Sagisu. Nic więcej. To jest klasa sama w sobie i tak pozostanie.
Czy było coś, co mi się nie podobało? Było. Tempo akcji. Momentami za szybkie, tylko po to by upchnąć cały materiał w 52 odcinkach. Wycięto dużo wstawek komediowych, które w mandze i we wcześniejszej adaptacji dawały chwilę wytchnienia. Poza tym humor Kubo nie był zły. Zawsze trzymał swój dobry poziom. Mogę też przyczepić się do niektórych kwestii graficznych, czyli jakieś sztuczki czy efekty, które dla fana adaptacji z 2004 trochę rażą. Na przykład ta żółta Getsuga czy sposób ukazania/wyzwalania reiatsu. No i momentami zbyt jasne efekty.
Na sam koniec, jak durny fanboy Bleacha, wystawiam 9/10. Do zobaczenia latem.
9-10
Re: Odcinki
I widzisz? Można było od razu, a nie szczekać? Może lepiej zamiast posądzać kogoś o brak czytania ze zrozumieniem, ty formułuj swoje pytania lepiej? Czy teraz rozumiesz?
Re: Odcinki
The Fire!!!
Jednak co do samej fabuły muszę coś dodać. Dorzucono dwie sceny z Uryu, ucięto kilka z samej przeszłości Yamamoto kliknij: ukryte Na przykład to, że pierwotnie Gotei 13, założone przez Yamę, według Yhwacha miało być zwykłą bandą zabójców, a nie obrońców, tak jak nazywali siebie shinigami. Nie wiem czy to dostaniemy w następnym odcinku. Pewnie nie.
5
A no i Quinge kliknij: ukryte padł, ale liczyłem na lekkie rozszerzenie. Miałem nadzieję, że kliknij: ukryte pojawi się „ten” ktoś.
Kenpachi. Pener. kliknij: ukryte Skasował trzech za free i wprost poszedł na Yhwacha.Czy coś tu trzeba mówić?
No i Yamamoto. Kolejne wejście smoka i kolejny niescenzurowany moment, ale zanim dostaniemy właściwą akcję szefa, przypomniano nam fajny moment z historii kapitana głównego i jego porucznika, a także kliknij: ukryte skąd wzięła się część imienia dziadzi.
Odcinek szósty moim zdaniem powinien skupić się tylko na walce kliknij: ukryte Yamy i Yhwacha. Błędem byłoby zakończyć to na połowie odcinka, a na drugą połowę poświęcić dalsze wydarzenia, ale tak nie będzie. Adaptacja z roku 2004 wydarzenia pewnie rozbiłaby na dwa odcinki. Pierwszy odcinek objąłby rozdziały 505 i 508, a drugi rozdziały od 509 do 511, lecz patrząc na obecną ekranizację odcinek szósty prawdopodobnie zekranizuje rozdziały do numeru 511 albo do 512, do kliknij: ukryte wejścia Ichigo.
Oprawę graficzną pochwalę ponownie, bo choć akcja została tutaj zminimalizowana, to projekty postaci są ciągle wyraziste i poprawia to całą wizualność. No i zajawki następnych odcinków. Nie mogę sobie przypomnieć, czy to są wierszyki Kubo, które zawiera w każdym z tomów, czy to zdania wymyślone przez scenarzystów?
3 & 4
Odcinek 4. Zaczyna się masakra. Kształtują się pierwsze walki kapitanów i poruczników ze Stern Ritter, które będą się na bieżąco rozwiązywać z różnym skutkiem (Zawsze mam banana na twarzy, kiedy pojawia się Byakuya). W dodatku fabuła ciągle pcha naprzód. Nie mamy jednego odcinka na jedną walkę. Scenariusz Taguchiego jest na razie spójny w swojej wizji. Mamy dużo fajnie zanimowanej akcji w Soul Society, jest też zakończenie akcji z Quinge w Hueco Mundo. Szkoda, że zabrakło czasu na… No właśnie xD Brzmi to pięknie, itp, ale to wszystko niestety jest show jednego animatora, czyli action animation directora. I tutaj jest jeden mankament, który warto zaznaczyć. W przeciągu czterech odcinków Bleacha pojawiło się zaledwie pięciu animatorów z kategorii action. Cóż, ekipa Yoshihirou Tominagi bardziej stoi w przedziałach acting, co pokazała Akudama Drive. Tam również brakowało animatorów akcji, a jak ci się pojawili, to także mieliśmy do czynienia głównie z one person show (m.in. Sho Yamamoto, który animował całą akcję w odcinku drugim, a w Bleachy TYBW robi od 4 odcinków nihary czy Yoshihirou Kanno, odpowiedzialny za odcinek pierwszy i odcinek drugi Bleacha TYBW jako action animation director, który przerysował całą akcję po swojemu). Czy to źle? Kurcze, nie wiem co o tym myśleć, zwłaszcza patrząc na wtorkowego Chainsaw Mana. Cóż, mam nadzieję, że z każdym tygodniem zobaczymy kilka fajnych nazwisk na liście płac.
Jeszcze słowo o muzyce Shirou Sagisu. No tutaj bez zmian, tego kompozytora można jedynie wychwalać. Mamy nowe utwory, mamy też utwory z adaptacji z 2004 roku, tyle że w nowej aranżacji. Gdzieś czytałem, że gdy poprosi się go o 50 utworów, on zrobi ich sto. Wybitny człowiek. Wydane na niego jeny nie poszły na marne.
Podsumowując. Ja cały czas jestem na hype'owany i ten poziom wcale się nie obniża.
Szkoda, że Bleacha do tej pory nie wrzucili…
Re: 3