Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

Tassadar

  • Avatar
    Tassadar 8.06.2020 23:33
    Re: Ep 09 - akito
    Komentarz do recenzji "Fruits Basket 2nd Season"
    Mam z tym sezonem dokładnie taki sam problem. Do uwiarygodnienia czarnego charakteru wystarczyłoby, gdyby Akito był zdolnym intrygantem i manipulatorem, który na każdego członka rodziny ma jakieś sprytne haki i grzeszki. Zamiast tego ma tylko fabularny imperatyw zamykający dyskusję. Ciężko właśnie stwierdzić, jakoby zmanipulował kogokolwiek – to po prostu zachowanie rozwydrzonego bachora, któremu nikt nie może sprać metaforycznego zadu, bo założenia fabuły zabraniają. Szkoda, bo sam motyw postawienia bohaterów w sytuacji pozornie bez wyjścia, w obliczu dręczącego wszystkich tyrana ma potencjał i jest sprawdzonym pomysłem na rozmaite prowadzenie scenariusza, ale realizacja nie wypada najlepiej.
  • Avatar
    A
    Tassadar 12.04.2020 10:31
    Komentarz do recenzji "Mugen no Juunin: Immortal"
    Shigurui było bardziej skondensowane, tutaj fabuła wlecze się w nieskończoność, a powracający po rzekomym ukatrupieniu bohaterowie męczą. do tego cała ta groteskowa przemoc wydaje się sztuką dla sztuki. Znów w Shigurui, budowało to pewien klimat i było istotną częścią opowieści. Tutaj z kolei wszystko wydaje się tanim szokowaniem seksem i krwią żeby się tylko mówiło. Nudne to i pretensjonalne. Szkoda, bo pomysł jest dobry, niektóre odcinki miały wciągająca atmosferę, a Kagimura Habaki jest fascynującą postacią. Najgorszy był chyba jednak główny czarny charakter. Kagehisa Anotsu to głupi pierdziel, którego filozofia jest tak bezsensowna, że aż szkoda słów. Używa idiotycznego i nieciekawego oręża a aparycją przypomina bohatera gry otome. Do tego bohaterka snująca się za nim i nieudolnie próbująca go ukatrupić, będąc za to notorycznie przez wroga ratowana woła o pomstę do nieba. Jakoś mi nie żal, że Egmont po 22 tomie przestał wydawać mangę, bo nie ciągnie mnie do jej lektury ani trochę.
  • Avatar
    Tassadar 27.01.2020 10:47
    Komentarz do recenzji "No Guns Life"
    Skrót myślowy – ale faktycznie do poprawki, bo to jednak odmienne gatunki. Dzięki!
  • Avatar
    Tassadar 20.01.2020 21:27
    Re: Nie.
    Komentarz do recenzji "Dorohedoro"
    Graficznie jest ten sam problem co z twórczością Miury i Ito. Wierne przenoszenie ich na ekran jest niemożliwe, i pewnie za sto lat jeszcze nie będzie, tak więc bardziej opłaca się wypracować własny styl wybierając spójność nad wierność oryginałowi. Paradoksalnie koślawy i nijak mający się do mangi Berserk z 1997 roku wypada pod tym względem najlepiej z adaptacji twórczości tych 3 autorów. Inna sprawa, że tła dają radę i muzycznie jest jak trzeba. Nawet nie wyobrażam sobie jaki musiałby być budżet, żeby wyszło cokolwiek porównywalnego do mangi. Prywatnie na razie jedyne do mnie autentycznie wkurza to Wataru Takagi jako Kaiman, głos mi zupełnie nie pasuje.
  • Avatar
    Tassadar 9.01.2020 20:53
    Re: A propos nauki
    Komentarz do recenzji "Dr. Stone"
    To w pewnym sensie kwestia własnych doświadczeń. Robiłem doktorat nauk medycznych, ale ostatecznie nie pracuję w zawodzie, bo współczesna nauka – jakkolwiek niesamowita i dająca większe możliwości niż kiedykolwiek wcześniej, była dla mnie zwyczajnie zbyt powtarzalna i nieciekawa u podstawa towarzyszących jej procesów. Nastawianie aparatury przypominającej bardziej skomplikowaną kuchenkę mikrofalową to nie to samo, co doświadczenia jakie mnie w ten temat wkręciły. Dlatego na wizję nauki w tym anime patrzę z sentymentem, bo tak chciałbym, ze by wyglądała na co dzień faktyczna praca zawodowa.
  • Avatar
    A
    Tassadar 31.12.2019 13:03
    Komentarz do recenzji "Vinland Saga"
    Bardzo udana adaptacja za wyjątkiem sporej części scen akcji. Przesadzone cuda w wykonaniu Thorfinna i przede wszystkim Thorkella w mandze mniej rzucały się w oczy, natomiast w anime mnie raziły, co wydaje się kwestią reżyserii. Skoki, rzuty i ciosy mają wprost absurdalny impet, przez co wydają się śmieszne, gdy powinny być widowiskowe. Na szczęście militaria ogółem trzymają poziom.
  • Avatar
    A
    Tassadar 29.07.2019 21:24
    Komentarz do recenzji "Arifureta Shokugyou de Sekai Saikyou"
    Łomatko ten czwarty odcinek pobił chyba wszystkie rekordy absurdu. CGI po prostu koszmarne, na poziomie PS1. Sama choreografia walki beznadziejna, oparta głównie na skakaniu i strzelaniu bez sensu. Superbroń oczywiście nie użyta, prawie do końca. Wampirzyca totalnie nieprzydatna a main nie mógł się zdecydować, czy jest prosem, czy nie. Osobiście najbardziej rozbawiło mnie to, że bohater liczy się swoją cudowną wodą tak często, że musiałby ze sobą wozić cały beczkowóz…
  • Avatar
    Tassadar 29.07.2019 16:04
    Komentarz do recenzji "Tate no Yuusha no Nariagari"
    O, dzięki za kilka zacnych ciekawostek odnośnie oryginału.

    Rzecz w tym, że Shield­‑hero dostał adaptację bardzo późno, bo powieść pojawiła się w czasie, kiedy podgatunek się dopiero rozwijał(LN od 2013, a WN jeszcze wcześniej) – mam na myśli boom na isekaje oczywiście.


    Myślałem bardziej o świecie anime, który potrzebował nieco czasu na ogarnięcie, że na tym można zarobić. A i tak brak adaptacji Mushoku Tensei albo Dungeon Meshi jest dla mnie niezrozumiały, bo wyglądają na interesujące serie.

    Ains z założenia jest wrogiem ludzkości, Naofumi tak jak wspominasz jest na takiego kreowany, więc nie do końca jestem przekonany, czy aby na pewno należałoby te dwa tytuły stawiać obok siebie.

    W aspekcie zawiązania akcji na pewno. To, co się z tym potem dzieje, to już inna kwestia.

    Sytuacja faktycznie paradoksalna w bajce – nie mam pojęcia do końca dlaczego reżyser się na to zdecydował ale w pierwowzorze wiele razy Naofumi wspomina o tym jak się nią na początku brzydzi tylko dlatego, że jest tej samej płci co Mein i fakt ratuje tylko to, że jest dzieckiem i nie ma zbyt dużego wyboru.

    Jak się nad tym zastanowić, to początkowa niechęć Naofumiego do Raphtali byłaby jak najbardziej logiczna. Szkoda takich detali.

    Konsekwencja jest problemem całego podgatunku, niestety nie tylko Tarczownika.

    Anime wyglądało, jakby chciało uciec z tego świata, ale ostatecznie nikt nie miał dość odwagi, żeby zerwać ze schematami dość wyraźnie. W najnowszej historii udało się tylko Konosubie dzięki parodii, pośrednio Overlordowi i Youjo Senki. Był jeszcze w sumie Grimgar, ale trzymał charakterystyczną stylizację.
  • Avatar
    Tassadar 26.07.2019 22:49
    Re: Była szansa na nadzieję
    Komentarz do recenzji "Tate no Yuusha no Nariagari"
    Z ciekawości, bardzo się ten harem rozrasta? Nie chodzi mi o szczegóły i spojlery. Chciałbym po prostu wiedzieć, czy to kwestia zmiany stylu, czy autor dodaje kolejne dziewoje do ekipy.
  • Avatar
    Tassadar 26.07.2019 22:21
    Komentarz do recenzji "Tate no Yuusha no Nariagari"
    gdyby Tassadar odniósł inne wrażenie, to przepraszam, nie miałem złych intencji


    Nie odniósł, wyszła z tego całkiem dobra okazja do refleksji nad własnym stylem. Nawet jeśli nic nie zmienię, to przynajmniej mogłem się zastanowić nad tematem. Ton jak ton, w internecie bez gestykulacji i mimiki wszystko jest bardziej ekstremalnie widziane.
  • Avatar
    Tassadar 26.07.2019 22:15
    Komentarz do recenzji "Tate no Yuusha no Nariagari"
    W sumie dla mnie cały koncept tej serii to było dążenie do tego punktu kulminacyjnego (okolice 20 odcinka)... który potem nie miał żadnych konsekwencji dla fabuły.


    O, dokładnie to. Czekałem na satysfakcjonującą kulminacje, a komentarze bez spojlerów to właśnie sugerowały. Tymczasem wyszło dziwnie  kliknij: ukryte  To w dalszej perspektywie może być nawet dla bohater szkodliwe, bo w efekcie przeciwnik pozostaje i to jeszcze bardziej wkurzony. A scena  kliknij: ukryte  to taki trochę sen fetyszysty, który można było nakręcić bez aż tak bezczelnych seksualnych podtekstów. Tyle że by się pewnie gorzej sprzedało. I to nie chodzi o sztuczną dramę jaka się rozpętała wśród zawodowo obrażonych po pierwszym odcinku, bo tym razem to faktycznie się nie trzymało kupy.
  • Avatar
    Tassadar 26.07.2019 10:01
    Komentarz do recenzji "Tate no Yuusha no Nariagari"
    Rapthalia ma bardzo dobrą historię. Niestety potem niewiele z niej wynika, ale zawiązanie relacji jest fajne w swojej prostocie. Tak samo kiedy wyciąga do bohatera pomocną dłoń. Niby banalne, ale o to w tym chodzi. Naofumi nie ufa nikomu ani niczemu, a żeby się zmienił naprawdę niewiele potrzeba.

    Edgy nastolatek to jakiś nowy archetyp postaci?


    A cóż to za dziwne słowo, jakaś kalka z angielskiego? ;) Owszem, to jest w miarę nowy archetyp. Niespecjalnie odkrywczy, ale do tej pory bohater praktycznie zawsze był w centrum wydarzeń i rzadko kiedy startował z nieuprzywilejowanej pozycji. Chętnie poznam konkretne przykłady, może ich nie kojarzę albo nie pamiętam.

    Co do oryginału, to niestety go nie znam. Dlatego wolę nie wnioskować o wpływie materiału źródłowego na anime. Parę razy już się naciąłem wyciągając pochopne wnioski na ten temat i już nie bawię się w zgadywanie. Chętnie przeczytałbym oryginał, ale tylko jeśli będzie wydany w Polsce.

    PS. Uważam, że, przecinki, i, wtrącenia, w tekście, wyglądają, naturalnie. A tak serio, to może faktycznie jest o to podświadomy wpływ zawodowej codzienności. Jest to konstruktywna krytyka, nad którą mogę się pochylić. Najchętniej poznałbym opinię polonisty albo innego zawodowca.
  • Avatar
    A
    Tassadar 23.06.2019 14:56
    Komentarz do recenzji "Fruits Basket [2019]"
    Jak dotąd jest bardzo bobrze, ale widać pewne drobiazgi, które może są naleciałościami gatunkowymi/wynikającymi z czasu powstania anime, a może też po prostu na motywy shoujo jestem bezdusznie niewrażliwy. :)

    1. Absurdalne zbiegi okoliczności po to, by podkręcić dramę, albo żeby widz się tylko czegoś domyślał. Gdy pewien jegomość przybywa pod bramę szkoły, dziewoja akurat musi koleżance podać chusteczkę i nie zauważa jego twarzy. Mistrzostwo subtelności, które się zresztą powtarza się notorycznie w różnej formie.
    2. Momentami Tooru wydaje się nieszczególnie zdrowa na umyśle, czy wręcz przesadnie dziecinna. Jak na bohaterkę serii shoujo wyróżnia się na plus, bo nie jest typowym self insertem, ale chwilami wchodzi w tryb Misia o Bardzo Małym Rozumku tak wiernie, że aż bolą zęby.
    3. Akito jak na czarny charakter nie do końca się sprawdza, bo wygląd na to, że wszyscy tolerują wybryki tylko dlatego, że, jest nie tylko głową rodziny, ale też o ile się nie mylę  kliknij: ukryte . Rozumiem szacunek do hierarchii rodzinnej, zasad, japońską mentalność itp., ale o ile nie zostanie to w jakiś logiczny sposób później wyjaśnione, to już za pierwszy pokazany wyczyn powinny pojawić się konsekwencje, o tym co wyszło na jaw w odcinku 11 nie wspomnę. Powoduje to takie nakręcenie psychozy i okrucieństwa w postaci, że jakiekolwiek  kliknij: ukryte , co zakładam jest ważnym elementem fabuły, będzie sztuczne. Tooru musiałaby mieć cierpliwość zawstydzającą Buddę, żeby tego dokonać.
  • Avatar
    Tassadar 23.06.2019 14:36
    Re: po jedenastu odcinkach
    Komentarz do recenzji "Carole & Tuesday"
    Wątpię, żeby seria poszła w jakimkolwiek ambitniejszym kierunku. Na razie jedzie na schematach -bohaterki z dwóch rożnych światów, tragiczna przeszłość jednej z nich, zła rywalka, która nie jest zła, tylko samotna i tym podobne. Wszystko jest wyrachowane i sztuczne, więc żeby się wyróżniać, wrzuca się do odcinków z talent show rożnych cudaków, którzy pewnie są jakąś tam parodią konkursów w stylu Eurowizji, ale niespecjalnie zabawną (obawiam się, że rzeczywistość prześcignęła fikcję pod tym względem). Owszem, w anime muzycznych czegoś takiego jeszcze nie próbowano, zwłaszcza pod względem procesu produkcyjnego, ale nic z tego nie wynika. Równie dobrze można obejrzeć zwyczajny program muzyczny. Oczywiście rzemieślniczo jest bez zarzutu, a poszczególne sceny pokazują zdolności twórców, ale to wciąż za mało.

    Może problem tkwi w bohaterach i bohaterkach? Z całej obsady tylko Tao ma w sobie charyzmę i intrygującą osobowość, może też nieco Angela. Z Gusa zrobiono element komiczny, więc równie dobrze mogło by go nie być, Tuesday jest nieznośnie irytującą amebą (ja wiem, izolowana i niezrozumiała, ale istnieją granice), a Carole jak dotąd wydaje się stać z boku, może jej rola jeszcze się rozwinie.

    Co do marsjańskiej estetyki – Watanabe miał zawsze słabość do s­‑f i wydaje mi się, ze to jedyny powód. Można by zastąpić SI wielkimi korporacjami i komercjalizacją muzyczną obecnych czasów, i wyszłoby na to samo.
  • Avatar
    A
    Tassadar 12.05.2019 13:11
    Komentarz do recenzji "Alita: Battle Angel"
    Film znośny, na pewno lepszy niż nieszczęsny Ghost in the Shell. W tym tempie za jakieś 10 filmów powstanie jakaś faktycznie dobra aktorska adaptacja anime.
  • Avatar
    A
    Tassadar 12.05.2019 12:37
    Komentarz do recenzji "Carole & Tuesday"
    Kolejne anime mady by Watanabe, które nie może u mnie „zaskoczyć” i spowodować, żebym się w nie wkręcił jak należy. Po czwartym odcinku wreszcie dostaliśmy trochę więcej jego charakterystycznego podejścia do bardziej epizodycznych motywów (mocno zapachniało mi Bebopem i Space Dandy), ale to jeszcze nie to. Mam wrażenie, że Watanabe chce nieco nieco za bardzo być „na czasie” bawiąc się w Instagaramy, castingi, i różne zbędne drobne urozmaicenia, zamiast skupić się na porządnej historii, która gdzieś w tym wszystkim tonie na drugim planie.
  • Avatar
    Tassadar 10.05.2019 18:47
    Komentarz do recenzji "Kouya no Kotobuki Hikoutai"
    Gdyby latały na włoskich myśliwcach z czasów II Wojny Światowej byłoby gorzej. O wiele gorzej.
  • Avatar
    A
    Tassadar 7.04.2019 20:41
    Komentarz do recenzji "Fairy Gone"
    Takie tam Koutetsujou no Kabaneri 2.0 – muzyczka brzdąka, akcja szybka, potwory i spółka szaleją, tylko fabuła obawiam się sztampowa i szczątkowa, a bohaterka irytująca. Do pooglądania, może przynajmniej będzie miało na tyle sensu, żeby jako odmóżdżający zapychacz czasu dobrze się sprawdzać.
  • Avatar
    A
    Tassadar 6.04.2019 11:57
    Komentarz do recenzji "Fruits Basket [2019]"
    Wreszcie okazja zapoznać się z klasykiem. Zawsze odkładałem seans na inny czas, a ta nowa wersja wydaje się porządnie zrobiona. Skoro starsza odsłona ponoć rozmija się potem z oryginałem, to może być najlepsza opcja dla osób nieznających mangi. Trzymam kciuki.
  • Avatar
    Tassadar 2.02.2019 17:46
    Re: 3
    Komentarz do recenzji "Tate no Yuusha no Nariagari"
    Kishuku Gakkou no Juliet? Nie oglądałem, ale fakt, noty ma niezłe jak na swój gatunek.
  • Avatar
    Tassadar 31.01.2019 00:20
    Re: 5/10
    Komentarz do recenzji "Boogiepop wa Warawanai"
    Bo to próba budowania głębi enigmatycznością, niedopowiedzeniami, masakrowaniem chronologii (jej odwrócenie czasami jest genialnym trikiem, tu jedynie pogłębia zamotanie) i dialogami o niczym, które można by skrócić o 2/3. Boogiepop pozostał koncepcyjnie na przełomie wieków, kiedy coś takiego było standardem (niestety).
  • Avatar
    A
    Tassadar 31.01.2019 00:16
    Komentarz do recenzji "Grimms Notes: The Animation"
    Do i metr mułu. Pomysł nawet interesujący, ale realizacja leży i kwiczy. Akcja jest obojętna, bohaterowie obojętni, a ten cały „Connect” w stylu magical girls wręcz żałośnie tandetny.
  • Avatar
    A
    Tassadar 31.01.2019 00:11
    Komentarz do recenzji "Doukyonin wa Hiza, Tokidoki, Atama no Ue"
    Z czasem robi się lepsze. Początkowo oprawa i styl mnie zdziwiły i myślałem, że będzie to nudna męczarnia autorstwa kogoś, kto w życiu nie opiekował się żywym kotem i dodał do serialu biszów, żeby się jakoś sprzedało. Na szczęście forma coraz lepsza, a kto ma kota, ten w mig złapie klimat. :)
  • Avatar
    Tassadar 31.01.2019 00:08
    Komentarz do recenzji "Dororo [2019]"
    Heh, należę chyba do wąskiego grona osób, które jak już za coś to anime mogą krytykować, to za to nieszczęsne i raniące uszy pianie w openingu. Chyba jestem na to za stary. :)
  • Avatar
    A
    Tassadar 31.01.2019 00:04
    Komentarz do recenzji "Dororo [2019]"
    Czyżby pierwsza adaptacja dzieła Tezuki, która ma własny, „nowoczesny” styl sprawdzający się udanie? Byłoby miło, bo niełatwo zaadaptować jego komiksy i mieć jaja, żeby zmienić tak dużo według własnej wizji i adaptować bez kija w zadzie oraz wiszącego nad sumieniem Komitetu Poprawnego Szacunku dla Dzieł Mistrza. Oby to przekonało Japończyków, że warto coś więcej wziąć na warsztat. O Adolfów nie śmiem prosić, ale twórczość Tezuki jest tak różnorodna, że choćby i tylko skopiować pomysły, to starczyłoby jej na kilkanaście seoznów.