x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Słodkie seriale :)
Ogólnie jednak seria zachowała większość swoich zalet i bajkowy klimat, myślę, że można spróbować dać jej szansę ;)
Re: Druga młodość
Ale tak serio, mam nadzieję, że na kolejny sezon nie przyjdzie zbyt długo czekać. Fajnie byłoby też, gdyby kliknij: ukryte relacja dwójki głównych bohaterów trochę ruszyła do przodu. Bo jakoś po rozmowie z ostatniego odcinka mam wrażenie, że zrobili krok w tył. No ale w tego typu opowieściach takie rzeczy z reguły raczej zostawia się na koniec historii, więc pewnie jeszcze wiele przeciwności przed nimi. Choć oczywiście mogę się mylić :)
Drugą część oglądało mi się nieco gorzej niż pierwszą, jednak w dalszym ciągu uważam, że to anime, przy którym naprawdę miło można spędzić czas. Jeżeli oczywiście nie jest się uczulonym na mocno urocze, nawet chwilami trochę przesłodzone serie.
Ale odcinek 12 super. Bardzo dużo emocji, podoba mi się w tej serii, że nadal potrafi mnie zaskoczyć i wzruszyć. Nie mogę doczekać się kontynuacji, bardzo jestem ciekawa jak wytłumaczą to wszystko i czy sami się za bardzo nie zakręcą w tych wyjaśnieniach. Oby nie, trzymam kciuki.
8/10
Chociaż oglądając ostatni odcinek czułam w pewnych momentach delikatne zażenowanie (i to kilkakrotnie), ale chyba jeszcze bardziej żenujące było to, że szczerzyłam się do ekranu jak dzieciak…
Główna bohaterka jest interesująca, choć dla mnie trochę jednowymiarowa. Brakuje mi z jej strony przynajmniej od czasu do czasu pomyślenia w jakimś stopniu o sobie. W końcu dostała szansę na drugie życie, nie ma gwarancji, że w razie czego otrzyma kolejną, a wszystko o czym myśli to ludzie z królestwa. Żeby nie było, to bardzo szlachetna postawa, ale po prostu trudno uwierzyć, że zapomniała w tym wszystkim o sobie samej. Brakuje trochę jej przemyśleń na ten temat, momentów zawahania. Być może jest to element konieczny po to, kliknij: ukryte aby w późniejszym czasie towarzysze mieli sposobność uświadomienia jej jak ważna jest dla nich itp., ale mimo wszystko trochę mi to zgrzyta. Poza tym jednak spodobała mi się ta postać. Silna i stanowcza kiedy trzeba, ale też wrażliwa i empatyczna. I człowiek nie zastanawia się, kliknij: ukryte dlaczego wszyscy wkoło tak bardzo ją uwielbiają.
Nie mam pojęcia czy komuś bym tę serię poleciła, bo jestem świadoma pewnych jej mankamentów. Dla mnie były one jednak mało istotne w odniesieniu do całościowego pozytywnego wrażenia i w związku z tym naprawdę dobrze mi się oglądało.
5/10
Po drodze była cała masa dziwnych akcji, z których sporą część przewinęłam. Za dużo czasu minęło od pierwszego sezonu i ciężko było się faktycznie dać wciągnąć w historię, zainteresować. Nie jest chyba jednak najgorzej, bo po tylu latach coś tam pamiętałam (w sensie kto jest kim, przynajmniej częściowo), więc postaci były na tyle charakterystyczne, aby w pamięci pozostać.
Tak czy siak, 5/10 i teraz już do zapomnienia raczej, bo zdecydowanie nic to wyjątkowego, choć tragedii też nie ma.
Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika Łowca czarownic
Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika Łowca czarownic
Re: Watashi no Shiawase na Kekkon po 4 odcinku
Super, że wyciąłes sobie tylko cześć ostatniego napisanego przeze mnie zdania z kontekstu, żeby pasowało do Twojej tezy. Ale pomijając ten fakt, dyskusja z wojujacymi obrońcami danej postaci w ogóle nie ma sensu. Niby piszesz, że nie chcesz się kłócić, ale w taki sposób, aby ktoś poczuł się zaczepiony… A skoro mówisz co np. ja powinnam była napisać, to ja też Ci powiem. Mogłeś po prostu napisać, że postać Mio jest super według Ciebie i nie zgadzasz się z innymi komentarzami. A nie wymyślać sobie jakieś dziwne zasady,którymi wszyscy muszą się kierować.
Co do twojej niedorzecznej obrony logiki, przypomniał mi się jakoś Naruto. Też niby miał smutną przeszłość i jego późniejsze zachowanie było według Twoich kryteriów logiczne, ale wiele osób go nie lubiło,bo działał im na nerwy. Czy mieli do tego prawo? Oczywiście. Czy ich rozumiałam? Nie, bo ja Naruto lubiłam, ale do głowy by mi nie przyszło napisać komuś, że jego opinia jest nielogiczna, bo uważa go za wkurzajacego dzieciaka.
Tyle ode mnie, cała reszta została już napisana w komentarzu wyżej. Mądre podsumowanie dlaczego części współczesnych kobiet nie pasuje taka postać jak Mio:
Re: Watashi no Shiawase na Kekkon po 4 odcinku
Przede wszystkim Mio została wcześniej bardzo skrzywdzona. Samo to już eliminuje dla mnie wartość tego romansu w takiej formie. Bo dziewczyna gdziekolwiek by nie trafiła, gdyby jej nowy właściciel (znaczy się mąż) był dla niej choć odrobinę dobry, efekt byłby dokładnie taki sam. No chyba, że Mio mimo swoich ciężkich przeżyć posiadała by też jakąkolwiek osobowość. Ale nie posiada.
Nie rozumiem natomiast o co chodzi z tym brakiem nielogicznych wad. Czyli, że skoro Mio ma powód, żeby być taką jaka jest trzeba ją lubić? Nie można napisać, że kogoś wkurzają tego typu bohaterki w seriach shojo? Bo to nielogiczne i trzeba ją wielbić za to wszystko co przeszła? Dla mnie to jest właśnie totalnie niedorzeczne. Nie mam problemu z tym, że ktoś mógł polubić te postać, ale nie oznacza to, że każdemu musi ona przypaść do gustu. Gdyby Mio była prawdziwą osobą pewnie bym jej współczula, ale z racji tego, że jest tylko bohaterką romansidła działa mi na nerwy. I niezależnie od tego czy jej postać jest wykreowana z sensem czy też nie, oglądanie jej i słuchanie jest tak irytujące, że mam ochotę strzelić sobie w łeb.
Re: Odcinki 1-4
Tutaj się jak najbardziej zgadzam. Zwłaszcza, że masa już była isekajow, w których główny bohater płci męskiej jest nie do pokonania od samego początku i również wszystko dostaje na tacy. Miło dla odmiany zobaczyć kobietę w takiej roli. Odświeżające jest również to, że nie tylko nie trzeba jej na każdym kroku ratować, ale to właśnie ona jest po stronie ratującej. Chociaż nie będę się przyzwyczajać, bo mogę się założyć, że panowie (znaczy się chłopcy póki co) też jakąś szansę, aby się wykazać i obronić swoją księżniczkę muszą dostać.
Re: Odcinki 1-4
Historii gdzie główna bohaterka pojawia się jako antagonistka czytałam masę i chyba takie właśnie najbardziej mi leżą. Tutaj główna bohaterka jest w porządku, chociaż kliknij: ukryte w trzecim odcinku trochę kogoś poniosło z tą wojowniczą księżniczką. Wiem, że już większe cheaty bywały w anime, ale zawsze mnie to mierzi i wolałabym, żeby jednak chociaż jakiś minimalny trening zaliczyła. Poza tym nie spodobało mi się, że już dwóm swoim potencjalnym adoratorom zdążyła powiedzieć, żeby ją zabili w przypadku, gdyby zeszła na złą drogę. Prawdopodobnie jest to jakaś podstawa pod dalsze wydarzenia, np. oryginalna fabuła historii wymusi na niej jakieś działania, albo ktoś rzuci na nią jakiś czar i stanie się zła, a wtedy panowie przypomną sobie co im mówiła, ale mimo wszystko będą chcieli ją chronić za wszelką cenę. Albo coś w tym stylu. Ale poza tym jest ok.
Do kosza
Rozumiem, że Mio nie miała lekko w życiu i jak najbardziej ma prawo być przez to wszystko skrzywiona, nie rozumiem tylko dlaczego robi się z takiej bohaterki główną postać. Można jej współczuć oczywiście, ale nie zmienia to faktu, że jest nudna, nijaka i irytująca. Mam dość wysoki próg tolerancji dla takich postaci, ale tym razem nie dam rady. Boli mnie za każdym razem, gdy się odzywa. Obawiam się, że szczytem jej asertywności będzie (gdzieś tam pod koniec serii) wykrzyczenie swemu przyszłemu mężowi, że chce z nim być, oczywiście okraszone potokiem łez. Swoją drogą nie dziwię się gościowi, że jest nią zainteresowany. Wszakże w czasach/kulturach, których wydaje się córki za mąż za obcego faceta raczej nie oczekuje się od kobiety przebojowości czy własnego zdania. Mio wydaje się więc kobietą idealną. Nie gadającą zbyt dużo (tym bardziej bez pytania), skromną, posłuszną, ogólnie na każde skinienie swego pana… przepraszam, męża. Wydaje mi się, że taka postać może przemówić do części męskiej widowni.
Szkoda.
Historia mnie rozbroiła, szykuje się szalona seria. Miałam swego czasu „szczęście” pracować w korpo i trochę rozumiem głównego bohatera. Tzn. nigdy nie przeszłaby mi przez głowę myśl o apokalipsie zombi, ale czasami fantazjowałam o komecie uderzającej w Ziemię :D
Druga młodość
Drugi sezon zaczyna się tam gdzie kończy pierwszy, więc jest mała drama, ale tego należało się spodziewać. Nie jest jednak najgorzej, bo kliknij: ukryte Anne otrzymuje gwarancję, że Challe do niej wróci, jeżeli ta dobrze wykona swoją pracę. A znając ją na pewno tak będzie. No chyba, że coś się jeszcze pokomplikuje, ale mam nadzieję, że nie będą za długo przeciągać tego wątku.
Rozczarowanie
Dużo postaci, a zbyt mało czasu i sposobności, żeby lepiej je poznać, już o polubieniu kogokolwiek nie wspominając.
Chaos. Szczerze mówiąc w ostatnim odcinku nawet nie wiem za bardzo co się wydarzyło, pojawiła się masa postaci, których nie znam. Niby dużo się działo, ale jakoś tak bez ładu i składu.
I rzecz, która mnie irytowała, czyli dziwne chibi formy bohaterów w bardzo nieodpowiednich momentach. Np. w trakcie walki lub poważnej rozmowy. Nie rozumiem w jakim celu psuć dobre momenty takimi wstawkami. Jeżeli miało to być śmieszne, to niestety nie było.
Dla mnie 6/10, bo mimo wszystko seria posiada jakiś tam potencjał (choć pewnie się o tym nie przekonam, raczej odpuszczę drugi sezon).
Bardzo dobre
Wciąż pozostaje wiele pytań bez odpowiedzi. Oby na drugi sezon nie trzeba było długo czekać, bo jestem bardzo ciekawa czym mnie jeszcze zaskoczą i jak to wszystko się dalej potoczy. Świetna seria, 9/10.
Więcej bujałam sobie w obłokach w trakcie seansu, bo jakoś nie potrafiłam w żaden sposób wczuć się w tę historię. Pewnie wynika to z faktu, że odrzuciła mnie główna bohaterka. Jeżeli ktoś ją polubi i nie będą mu przeszkadzać jej naiwność, nadmierny entuzjazm i nadprzyrodzone zdolności do naprawiania ludzi, prawdopodobnie oglądać się będzie nieźle.
Ja przekonana jestem, że o tym anime zapomnę bardzo szybko, bo nie było tu absolutnie nic, co potrafiłabym teraz wymienić jako jakąś znaczącą zaletę.
Koniec
Re: Nie tego się spodziewałam...
Odcinek 17
To był bardzo smutny, ale też piękny odcinek i cieszy mnie, że poza akcją i sieczką to anime ma też coś mądrego do zaoferowania.
Nie tego się spodziewałam...
Nawet jeżeli Ai nie zdaje sobie z tego sprawy i kocha bliźnięta jak zwykle matka kocha swoje dzieci, to i tak wydaje mi się to zbyt okrutne, że jej pociechy od samego początku nie są niewinnymi istotami jak reszta dzieci, a ich miłość(?) do niej również nie jest taką jaką dzieci darzą swoje mamy. Końcówka też pod tym względem mi się nie podobała, kliknij: ukryte bo gdy Ai umierała Aqua ciągle powtarzał Ai, Ai. Nawet jeżeli nie uważał jej za matkę, w takiej chwili mógł zmusić się do tego, żeby nazwać ją mamą, bo to jest magiczne słowo dla każdej matki.
To wszystko spowodowało, że nie poczułam praktycznie nic (zwłaszcza, że samej Ai nie udało mi się polubić), a jestem osobą, którą nietrudno wzruszyć. Może zerknę jeszcze na kilka odcinków, ale wątpię, żeby to była seria dla mnie.
Re: Płacz i zgrzytanie zębów
Tu nie chodzi o ego, nie chodzi też o obronę serii, bo każdy chyba jest w stanie zrozumieć, że ludzie mają różne gusta. Chodzi o sposób w jaki przedstawiłaś swoją opinię. Myślałam nawet o zacytowaniu kilku fragmentów recenzji, ale niedobrze mi się robi jak myślę, że musiałabym jeszcze raz przez nią brnąć. Czytanie jej sprawia ogromny dyskomfort ze względu na przekroczenie granic w kwestii szyderstwa i wielu podjętych z różnym skutkiem prób obrażenia osób, które ośmiela się myśleć inaczej. Bo nie wmówisz mi, że nie miałaś zamiaru nikogo obrazić. Ponadto nawet jeżeli seria jest skierowana do małych dziewczynek jak to napisałaś, nie widzę powodu, żeby te dziewczynki obrażać. Fakt, że jesteś dorosła nie upoważnia cię do szufladkowania i obrażania osób w innym wieku. Te dziewczynki również mogą czytać recenzje na tanuki.
Twoje podejście pokazuje jednak, że masz monopol na prawdę, a twoja opinia jest jedyną słuszną. Nawet jeżeli tak faktycznie uważasz, można to przekazać trochę grzeczniej. Twoja ocena serii nie ma nic do rzeczy,ale gdybym przeczytała recenzję nie znając twojej oceny uznałabym, że serię oceniłaś na 1, w porywach 2.
Re: Bez zalogowania
Rozumiem, że komuś seria może się nie podobać. Ale z tej recenzji normalnie zionie jakąś taką nienawiścią do niej XD
Zresztą można się było domyślać jak ta recenzja będzie wyglądać już po komentarzu, który tutaj został zamieszczony w odpowiedzi na inny komentarz: