Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

Tamago-chan

  • Avatar
    A
    Tamago-chan 20.06.2015 23:39
    Przeciętne
    Komentarz do recenzji "Witch Hunter Robin"
    Przyznaję, że jestem odrobinę zawiedziona tym anime. Patrząc na oceny myślałam, że będzie to coś bardzo dobrego. Jest jednak co najwyżej dobre, a i to tylko chwilami. Po kilku odcinkach bardzo mocno się wciągnęłam, po czym przyszło znudzenie. Wszystko wydawało mi się jakieś takie zbyt oczywiste, miałam wrażenie, że gdybym darowała sobie któryś odcinek nic bym nie straciła i dalej bez problemu odnajdowała się w fabule. Niestety nie ma tu nic, co można by zapamiętać na dłużej.
    Kreska jest faktycznie dość realistyczna, ale już animacji brakuje dynamiki. Chwilami wszystko jest też bardzo niestaranne, powykrzywiane. Jakaś muzyka poza openingiem i endingiem była? Nie zauważyłam. Opening jednak przepiękny, nie przewinęłam go ani razu i myślę, że to jedyna część tego anime, do której będę czasami wracać.
    Największym minusem są jednak postaci, które ciężko jest polubić. Sprawiają wrażenie lalek bez charakteru i z pewnością nie zapamiętam na dłuższą metę nikogo.
    Dałam 6/10, bo chyba zbyt wiele po tym tytule oczekiwałam, dostałam natomiast przeciętną serię, z przeciętną fabułą, przeciętnymi bohaterami, przeciętną oprawą techniczną.
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 13.06.2015 18:20
    Dobre, ale nie wszystko
    Komentarz do recenzji "Persona -trinity soul-"
    Chyba z 10 odcinków wahałam się, czy warto dalej oglądać czy nie. Nie mogłam się w to wciągnąć, nudziłam się, przewijałam w pewnych momentach. Nawet nie wiem kiedy aż tak polubiłam to anime. Grafika jest ok, jedynie miałam wrażenie, że oczy postaci są zbyt od siebie oddalone, przez co w niektórych ujęciach bohaterowie wyglądali dziwnie. Oprócz tego jest jednak dobrze. Muzyka doskonale pasuje do całości, najbardziej przypadł mi do gustu drugi opening. Co do postaci, nie polubiłam szczególnie żadnej z nich, ale też nie zmieniłabym w nich wiele.
    Z fabułą mam największy problem, bo jak napisałam początek nie zachwyca. Im dalej tym lepiej, ale nie do końca przypadł mi do gustu sposób prowadzenia akcji. Lubię po prostu jak odcinek zaczyna się w momencie, w którym kończy się poprzedni. Tutaj chwilami podjęty wątek urywano, a zbudowane pod koniec wcześniejszego odcinka napięcie pryskało jak bańka mydlana, gdy okazywało się, że akcja przeskakuje w całkiem inne miejsce. Sama historia jest ciekawa i również smutna niestety. Mimo wszystkich wad jakie to anime z pewnością posiada cieszę się, że wytrwałam i je obejrzałam. Zważając na całokształt daję 7/10.
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 4.06.2015 01:57
    Komentarz do recenzji "Cross Ange: Tenshi to Ryuu no Rondo"
    Ogromny problem mam z tą serią. Niby mi się podobała, ale w niektórych momentach szlag mnie trafiał. Jako całokształt jest naprawdę niezła, ale poważnie miałam momenty, że myślałam iż nie podołam. Fanserwis jakoś bardzo mi nie przeszkadza – przyzwyczaiłam się. Przeszkadzały mi tylko bitewne kombinezony o zerowej praktyczności, mające na celu odsłonienie jak największej ilości ciała (serio?mało było scen w łaźniach, bądź lesbijskiej miłości, że nie można było bohaterkom zakryć majtek podczas walki?) oraz ciągłe wpadanie przez pewnego bohatera w krocze bohaterki, ale tego już chyba nie warto komentować…
    Postaci są różne, jedne dają się lubić, innych się nienawidzi. Główna bohaterka jest niestety postacią dość nierówną, niby silna kobieta z charakterem, a czasami odwala takie akcje, że ma się ją ochotę walnąć w pysk, mam wrażenie, że na siłę starano się ją uwiarygodnić. Są jednak bardziej irytujące dziewoje, jak np. wiecznie potrzebująca akceptacji Salia. Ange, jeżeli chodzi o całokształt jest mimo wszystko całkiem udaną postacią.
    Najgorszym momentem w anime, gdzie moja ocena zdecydowanie i natychmiastowo spadła było  kliknij: ukryte Nie wiem po co, jedynym powodem była chyba chęć zagrania na emocjach widza.
    Tak sobie krytykuję, ale właściwie nieźle się to ogląda. Cały czas coś się dzieje i choć trochę przekombinowano w niektórych momentach wciąga na całego.
    6/10
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 31.05.2015 22:05
    Puchi Puri Yuushi
    Komentarz do recenzji "Puchi Puri Yuushi"
    Bardzo przyjemnie mi się oglądało. Dziewczątka dążące do wspólnego celu rywalizując przy tym ze sobą. Ostatecznie jednak miło obserwowało się rozwój ich przyjaźni oraz ciekawsze bądź te mniej przygody. Wątek romantyczny prześliczny, uwielbiam księcia. Nie ukrywam, że gdyby go nie było chyba nie obejrzałabym tego anime, a tak jest miłym przerywnikiem pomiędzy pracami dziewcząt i rozwiązywaniem ich osobistych problemów. Bohaterki dają się lubić, są słodkie ale nie przesłodzone. Kreska również, podoba mi się i przede wszystkim pasuje do całości. Ogólnie seans uważam za udany, mam jednak lekki niedosyt po obejrzeniu tego tytułu. Chyba po prostu liczyłam na domknięcie i rozwiązanie wszystkich wątków. Nie jest jednak najgorzej, resztę trzeba sobie po prostu samemu dopowiedzieć.
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 24.05.2015 22:01
    Komentarz do recenzji "Imawa no Kuni no Alice"
    No i akcja się urywa bez wyjaśnienia czegokolwiek. Kolejna reklama mangi, albo coś w ten deseń. Miałam więc problem z oceną, bo mimo, że pierwsze wrażenie było jak najbardziej pozytywne, czuję że obejrzałam serię polegającą na sieczce w dużej mierze, bez odpowiedzi na podstawowe chociażby pytania. Ogólnie ta seria OVA prezentuje się nieźle, postaci są nie najgorsze, techniczne aspekty też na plus. Nie zainteresowano mnie jednak na tyle, żebym sięgnęła po pierwowzór. Myślę, że tak naprawdę ten tytuł nie ma żadnego potencjału. Zostawiam bez oceny, bo da się to obejrzeć jako serię czysto rozrywkową, ale nie byłabym w stanie polecić komuś tego anime w obecnej formie.
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 24.05.2015 05:33
    Komentarz do recenzji "Owari no Seraph"
    Nie wiem czemu, ale jakoś co tydzień sięgam po nowy odcinek z zainteresowaniem i póki co serię uważam za całkiem niezłą. Ładna, ciekawa i fajna po prostu. Czy schematyczna? Błagam, jak diabli, ale w tych czasach zaskakuje mnie, że ktoś jeszcze używa takich argumentów, bo niestety co drugą można by tak zaklasyfikować. Dobre schematy nie są złe (co oczywiście zależy od tego, co kto lubi), mnie się podobają. Póki co będę kibicować głównemu bohaterowi, żeby pokonał wszystkie wampiry.
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 23.05.2015 06:27
    Komentarz do recenzji "Miłosna opowieść Tamako"
    Serii nie oglądałam, co jednak nie popsuło mi seansu tego filmu. Urocza historia, bardzo ciepła, a zakończenie naprawdę mnie wzruszyło. Bardzo lubię historie o tej niewinnej pierwszej miłości, śledzenie bohaterów, którzy nie potrafią sobie uświadomić co się z nimi dzieje zanim w końcu zdają sobie sprawę ze swoich uczuć. Wszystko to w bardzo ładnej oprawie, ode mnie 8/10.
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 16.05.2015 00:02
    Komentarz do recenzji "Un-Go: Inga-ron"
    Seria mimo wielu wad ma w sobie coś, co sprawiło, że dobrze mi się oglądało. Pozostawiła jednak lekkie uczucie niedosytu, które całkowicie zatarł ten film/odcinek. Bardzo dobre uzupełnienie serii, nie sądzę jednak, że obejrzana w pierwszej kolejności zainteresowałaby mnie na tyle, aby sięgnąć po serię TV. Czasami właśnie taka kolejność jest lepsza niż chronologiczny ciąg wydarzeń. Sam tytuł jest w sumie przeciętny, ale myślę, że można całkiem miło spędzić przy nim czas. (Ach, jeszcze bardzo fajny ending).
  • Avatar
    Tamago-chan 19.04.2015 22:08
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Szczerze mówiąc nawet nie bardzo pamiętam o czym było K, przewija mi się w głowie kilka wątków i postaci, ale to wszystko xD. A oceniłam to wysoko, bo w danym momencie mi się spodobało i choć wiedziałam, że jest to seria pełna fanserwisu, którą wkrótce zapomnę miło spędziłam przy niej czas. Nic więcej. W YKA nic nie skłoniło mnie po 3 odcinkach do dalszego oglądania, miałam szczerze mówiąc w głębokim poważaniu co stanie się z bohaterami, z których nie polubiłam żadnego. Właśnie tak oceniam, subiektywnie, nigdy nie kieruję się tym co uważa na ten temat ktoś inny. Tak jest i tym razem. Co do negatywnego nastawienia wszystko się zgadza, choć oglądałam serie, do których byłam bardzo uprzedzona, a okazywały się jednymi z lepszych jakie widziałam. Także nie można uogólniać w tej kwestii.
  • Avatar
    Tamago-chan 19.04.2015 19:46
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Może i nie jest to zbyt dojrzałe, ale z doświadczenia wiem, że jeszcze nie stworzono anime, które spodobałoby mi się po obejrzeniu całości, jeżeli początek nie przypadł mi do gustu. Nie wiem czy jest to kwestia nastawienia czy czegoś innego, ale gdy nie polubię postaci wszystko inne schodzi na dalszy plan. Tutaj nie dość, że ich nie polubiłam zasypano mnie dodatkowo masą jakichś bzdur i dziwactw. Moja skrajna ocena wynika więc przyznaję w pewnym stopniu z niedojrzałości, bo wystawiłam ją na świeżo po odstawieniu tego tytułu, w stanie dogłębnego poirytowania. Po kilku godzinach jednak czuję to samo na myśl o tym anime i nie uważam, że moja nota fałszuje rzeczywistość, gdyż te 3 odcinki, które obejrzałam były słabe i żenujące. A argument, że w 12­‑odcinkowej serii anime rozkręca się dopiero po trzecim odcinku jakoś do mnie nie przemawia, bo ileż można czekać?
  • Avatar
    Tamago-chan 19.04.2015 13:23
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Nie zmienia to też faktu, że nie każdy ma taki sam gust. Mam już dość serii, które są niby epickie, a po obejrzeniu zastanawiasz się po co zmarnowałeś tyle czasu tylko dlatego, że były pozytywne komentarze. Nigdy nie znajdzie się rzecz, która spodoba się wszystkim. NIGDY. Sory, ale jeżeli mam się męczyć przez 12 odcinków, żeby uznać coś za dobre to jednak podziękuję. Już trzy były dla mnie ogromną stratą czasu, więc za ten zmarnowany czas pozwoliłam sobie ocenić. Podejrzewam, że te 3 wcześniej wspomniane osoby w jakiś sposób ta seria zainteresowała skoro uznały, że po tych trzech nieszczęsnych odcinkach chcą dalej oglądać. Mnie nie i dlatego pozwalam sobie stwierdzić, że coby się dalej nie wydarzyło nie zmieniłabym zdania. No chyba, że dalej wymieniają wszystkie postaci na inne, ale w to wątpię. Dla mnie to one są najważniejszą rzeczą w anime i jeżeli są tak mdłe i nijakie jak tutaj to niestety nic tego nie uratuje. Tyle…
  • Avatar
    Tamago-chan 19.04.2015 11:12
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"

    mogę śmiało powiedzieć, że było to najgorsze anime jakie w życiu widziałam


    Czyli niewiele widziałaś.


    Akurat patrząc na ilość obejrzanych przeze mnie i przez Ciebie anime jestem na prowadzeniu;) I tak, nie oglądam słabych anime, bo nie mam czasu na to. Jeżeli pierwszy odcinek mi się nie spodoba porzucam i nawet nie zaznaczam jako porzucone. Na to zasługują tylko anime, przy których wytrwałam dłużej niż przez jeden odcinek i z nich właśnie YKA jest najgorsze.
  • Avatar
    Tamago-chan 19.04.2015 11:05
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Pozwalam sobie odpowiedzieć ogólnie, bo nie chce mi się odpowiadać na każdy z kolei komentarz (zwłaszcza, że zarzuca mi się we wszystkich głównie ocenę po 3 odcinkach). Ja wszystko rozumiem, ale jak można w anime 12­‑odcinkowym czekać z tą całą treścią i „przesłaniem”, które ten tytuł niesie? Ja nie znalazłam w tych 3 odcinkach niczego co by mnie zainteresowało i skłoniło do obejrzenia reszty. Porównywanie tego czegoś do Uteny raczej nie jest na miejscu, bo tam faktycznie było czuć powiew świeżości, a do ekranu zostałam przykuta nie po trzech, a już po pierwszym odcinku. Nic w tym anime nie skojarzyło mi się jednak z Uteną poza wątkiem shoujo­‑ai, więc nie wiem skąd nawiąznie do niej. Nawet gdyby w czymś Utenę jednak przypominało, tamta seria bardzo mi się podobała, ale też nie na tyle, żeby oglądać jej podobne. Była ciekawa i specyficzna, ale właśnie za to ją lubię, że jest jedyna w swym rodzaju. Zresztą nawet jeżeli Yuri Kuma Arashi jest czymś więcej niż tylko bełkotem skierowanym do osób szukających tzw. „czegoś innego”, słabo mu to wychodzi. Ja miałam dość przy zobaczeniu po raz pierwszy „niedźwiedzi” i usłyszeniu odgłosów, które z siebie wydają. To wszystko było bezsensowne do tego stopnia, że uznałam iż szkoda marnować czasu na tego typu twory. Myślę też, że obejrzenie 3 z 12 odcinków, czyli 1/4 serii daje mi prawo do jej ocenienia, bo niby mam się męczyć z nadzieją, że jednak w ostatnim odcinku ten bezsens zostanie mi wytłumaczony i doznam jakiegoś cudownego oświecenia? Jeżeli ktoś ma na to czas to proszę bardzo, mi jednak nie wystarczą pozytywne komentarze do marnowania swojego na coś, co podobno kiedyś tam się rozkręca.
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 19.04.2015 02:15
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Okropieństwo… Poza tym, że ładne to niestety niczego sobą nie reprezentuje. Grafika, muzyka, jakby oceniać te aspekty byłoby wysoko. Poza tym jednak mam wrażenie, że obejrzałam jakiś pełen bełkotu skierowanego dla spragnionego świeżości widza szajs, który jest niestety słaby. Może jakbym obejrzała do końca znalazłabym jakieś przesłanie (czy chociażby sens), ale po obejrzeniu 3 odcinków, mogę śmiało powiedzieć, że było to najgorsze anime jakie w życiu widziałam. Mam wrażenie, że chciano zakpić z mej inteligencji. Chciałoby się krzyczeć w kierunku wszystkich fanów anime: „przestańcie zadowalać się ochłapami”. Bo niestety gdy tyko pojawi się coś nietypowego zaraz staje się pozycją „godną uwagi”, jeżeli nie obowiązkową. To coś jest nietypowe, ale jest też słabe i wymuszone. Nie widzę tu żadnej symboliki, ani sensu. Porzucam i nie polecam nikomu. Chociaż ja zapamiętam… jako najgorsze anime jakie w życiu widziałam.
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 12.04.2015 00:02
    Komentarz do recenzji "Kiseijuu: Sei no Kakuritsu"
    Całkiem niezłe anime i nie mam serca ocenić tego niżej niż 8/10, ale wad nie jest z pewnością pozbawione. Historia bardzo ciekawa i dość oryginalna (gdy oglądałam trailer myślałam, że będzie to ogromna porażka) wciągnęło mnie od pierwszego odcinka. Postaci jednak wypadają kiepsko. Główny bohater i Tamura Reiko są tutaj wyjątkami, reszta albo nie dostaje czasu, albo jest tłem, albo jest słaba po prostu. Poza Reiko kobiety w tym anime są tak beznadziejne, że aż wstyd przyznawać się, że też jest się przedstawicielem tej płci… Wybranka głównego bohatera jest jedną z najbardziej irytujących z jakimi w anime się spotkałam. Uważam, że za dużo tu wciśnięto romansu, wyszedł słabo i można go było odpuścić. Ale roman romansem, gorzej wyszło całe to pier… niczenie w kilku ostatnich odcinkach. Pseudo­‑ekologiczne trucie, które tak naprawdę nic nie wnosi oprócz samego trucia. Bezsensu. Wolałabym żeby było to kolejne anime o niczym, niż wciskanie na siłę jakiegoś przesłania. Hmm, same wady, same wady, a ocena 8. Mimo wszystko jednak jest interesujące i czuć tu powiew świeżości. Do kreski musiałam się przyzwyczaić, ale pasuje do reszty, a najlepszym elementem jest tu muzyka (mimo że w takiej nie gustuję świetnie pasuje). Ja osobiście wahałam się z oceną. Chciałam ocenić niżej, ale nieźle mnie ta historia wciągnęła i tylko z tego powodu naciągnęłam do 8/10.
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 3.04.2015 00:11
    Komentarz do recenzji "Garo -Honoo no Kokuin-"
    Seria jest naprawdę warta poświęcenia jej czasu. Bardzo dobrze mi się oglądało. Postaci przede wszystkim da się lubić. Moją ulubioną jest oczywiście Leon, w trakcie serii dorasta i miło się na to patrzy. Pozostała część głównej ekipy również jest w porządku. Bohaterowie nie są może jakoś bardzo skomplikowani, ale też nie porażają sztucznością. Początkowo nie mogłam zdzierżyć Alfonso, ale w pewnym momencie jakoś tak naturalnie zaczęłam nawet odczuwać w stosunku do niego lekką sympatię. Fabuła tego anime jest niezła. Ja osobiście miałam moment, w którym zaczęłam przewijać po pół odcinka  kliknij: ukryte ale mimo kilku nudnych, dłużących się odcinków tempo akcji jest odpowiednie. Poza wspomnianymi dłużyznami myślę, że poświęcono dobrą ilość czasu na poszczególne wątki (może poza wątkiem romantycznym Leona, ale wszystkiego mieć nie można).
    Zakończenie bardzo ładne, w ogóle ostatni odcinek od początku do końca trzyma w ogromnym napięciu.
    Jeżeli chodzi o techniczne aspekty serii, ja jestem zadowolona. Od początku przypadła mi do gustu specyficzna kreska, animacja walk jest płynna, a do zbroi można się przyzwyczaić. Muzyka też wypada dobrze, zwłaszcza w trakcie walk robi wrażenie i świetnie pasuje do klimatu serii. Gorzej jest z czołówkami, słuchając których czułam się jakbym cofnęła się grubo w czasie. Drugi ending za to niezły.
    Ogólnie wystawiłam anime 8/10, gdyż miałam momenty zwątpienia i poirytowania podczas oglądania niektórych odcinków/sytuacji. Jako całość seria jest jednak bardzo dobra i myślę, że warto dać jej szansę.
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 29.03.2015 19:45
    Komentarz do recenzji "Binan Koukou Chikyuu Bouei Bu Love!"
    To anime jest jedyne w swoim rodzaju. Ogląda się bardzo dobrze. Poza tym, że zabawne jest też niezwykle urocze. Przeurocze! Wszyscy bohaterowie są sympatyczni, trudno ich nie polubić. Rozbroił mnie ten tytuł, wszystko począwszy od wpadającego w ucho openingu i przemian chłopaków na wszystkich pomysłach wyjaśniających poszczególne zjawiska (jak mozaika xD) kończąc. Ostatni odcinek to już było apogeum absurdu:  kliknij: ukryte  Naprawdę udane anime, porządna porcja głupawki przyjęta.
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 25.03.2015 21:50
    Komentarz do recenzji "Shinmai Maou no Testament"
    Nie wiem w sumie po co zaczęłam to oglądać, ale jak już zaczęłam postanowiłam skończyć. Nie wniosło to niczego nowego w moje życie, a z serii zapamiętam co najwyżej mocno wyuzdane sceny przysłonięte badziewną cenzurą. Postaci nie są zbyt ciekawe, główny bohater nie jest może najgorszy, ale ostatnimi czasy coraz częściej odchodzi się od schematu bohatera – nieudacznika w haremach, więc ciężko mówić tu o oryginalności. Również od jakiegoś czasu nie widziałam w anime charyzmatycznego i interesującego antagonisty i ta seria nie zmieniła w tej kwestii niczego. Fabuła jest jakaś tam sobie, ale widać że postawiono na cycki, a nie na nią. Pod koniec coś niby zaczyna się dziać, ale też nic dla czego warto się męczyć przez 12 odcinków. Jest to tak naprawdę anime dla nikogo, bo nawet jeżeli komuś zależy tylko na nagości i nachalnym fanserwisie, tutaj jego zapał ostudzi wszechobecna cenzura.

    3/10
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 17.03.2015 23:27
    Komentarz do recenzji "Kodomo no Omocha"
    Jest w tym anime coś takiego co sprawia, że jestem pewna iż zapamiętam je na długo. Dla mnie najpoważniejszą wadą tego tytułu jest liczba odcinków. Zdarzało mi się przewijać zapychacze lub powtarzane po raz n­‑ty sytuacje. Po zakończeniu seansu poczułam jednak, że będę tęsknić za bohaterami i ich przygodami. Główną siłą napędową serii jest oczywiście Sana, którą osobiście uwielbiam. Zwykle nie przepadam za tak mocno nadpobudliwymi postaciami, ale ona jest świetna po prostu. Jej niektóre piosenki wymiatają, tak jak drugi opening zresztą. Hayama początkowo może nie wzbudził we mnie takiej sympatii, ale jego relacje z Saną i zmiany jakie w nim zachodzą sprawiły, że jego również udało mi się polubić. Najlepszą postacią jest jednak zdecydowanie ojciec Hayamy, rozbraja mnie jego głos i sposób bycia xD
    Nie przeszkadzało mi, że bohaterami są dzieci, mimo wszystko ciekawie śledziło się ich poczynania. Może chwilami robiła się z tego zbyt mocna opera mydlana, ale mogło być gorzej zdecydowanie. Dodatkowo seria wypada nieźle jako komedia, momentami jest naprawdę zabawna. Kodomo no Omocha ma w sobie mnóstwo uroku i gdyby nie niepotrzebna próba zrobienia z tego tasiemca mogło być naprawdę świetnie.
  • Avatar
    Tamago-chan 28.02.2015 05:26
    Re: Może nie bardzo dobre, ale złe też nie
    Komentarz do recenzji "Tokyo Ghoul"
    To chyba oglądałyśmy inne anime… Podczas walki z Amonem „bohater” przez cały czas coś tam nawijał o wzajemnym zrozumieniu i zamiast walczyć, nastawiał raz po raz drugi policzek. Jestem świeżo po seansie, więc przekierowuję do 8 odcinka dla przypomnienia. Dopiero pod koniec walki Kaneki stracił nad sobą kontrolę i to już jest inna bajka.
    A jeżeli o wątek matki chodzi, jak na dłoni podano Ci, że matka głównego bohatera przepracowywała się i jeszcze pomagała siostrze, która wcale tego nie doceniała.  kliknij: ukryte  Kaneki jest dokładnym odzwierciedleniem matki, dopiero w ostatnim odcinku zdaje sobie sprawę z tego, że nie może być aż tak miły i dobry.
    Jeżeli chodzi o typ bohatera – nie ma sensu dyskutować, bo każdy ma jakiś ulubiony, a także kilka, których nie znosi.
  • Avatar
    Tamago-chan 28.02.2015 01:09
    Re: Może nie bardzo dobre, ale złe też nie
    Komentarz do recenzji "Tokyo Ghoul"
    Nawet nie chodzi o bycie jak to napisałeś/aś miłym i spokojnym, nie chodzi też o bycie normalnym (cokolwiek się przez to rozumie). Przykładowo walka z Amonem kiedy Kaneki dawał się okładać wygłaszając swoje ideały… Tak właśnie dla mnie wygląda chłopiec do bicia. Żal się robi jak się na niego patrzy, ale sympatii raczej to nie wzmacnia. Ok, koleś trenuje itd., ale ostatecznie i tak kończy prawiąc innym kazania, nie potrafiąc samemu nic zrobić. Gadka zbawiciela typu „powinniśmy się zrozumieć nawzajem” i tego typu badziewie też na niewiele się zda, jeżeli na tym się skończy. Dlatego ucieszyła mnie końcówka anime, wspomnienia dotyczące matki głównego bohatera. Mimo wszystko pokazano, że nie ma co przesadzać jeżeli chodzi o dobroć w stosunku do innych i czasami trzeba być samolubnym, a zbyt idealistyczne podejście do życia też nie zawsze się sprawdza.
    Co ciekawe w moim komentarzu nie wspomniałam ani słowem o „typowym głównym bohaterze”. Napisałam tylko, że Kaneki jest typem bohatera, którego nie lubię, a takich typów jest kilka. To jednak pokazuje, że nawet jeśli tego nie napisałam (a Ty sobie dopowiedziałeś/aś), faktycznie Kaneki takim typowym bohaterem jest.
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 27.02.2015 18:58
    Może nie bardzo dobre, ale złe też nie
    Komentarz do recenzji "Tokyo Ghoul"
    Nie spodziewałam się zbyt wiele po tej serii, ale muszę przyznać, że całkiem dobrze mi się oglądało. Historia trzyma się jako tako kupy, bohaterowie wypadają natomiast średnio. Główny bohater jest typem protagonisty, którego nie znoszę w anime, nie mam więc nic przeciwko  kliknij: ukryte Pozostali wypadają tak sobie, nie ma tu zbyt ciekawych postaci. O ich rozwoju raczej nie ma sensu nawet wspominać, widać gołym okiem, że postanowiono dać sobie w tej kwestii całkowicie spokój, stąd niezbyt złożone osobowości bohaterów. Mimo wszystko jednak fabuła mnie wciągnęła, a na ekranie cały czas coś się dzieje, więc sprawdzi się to nieźle jako seria czysto rozrywkowa. Należę też do osób, którym cenzura w postaci jakiej występuje w tym anime wcale nie przeszkadza. Dodam wręcz, że gdybym nie przeczytała o tym w komentarzach, nie przyszłoby mi do głowy, że dla kogoś innego może ona stanowić problem.
    Graficznie i muzycznie wypada bardzo ładnie. Ja osobiście szczerze zakochałam się w endingu, który jest pięknym połączeniem tych dwóch elementów. Jest świetny po prostu. Wystawiłam serii 6/10, bo mimo wszystko daleko jej do doskonałości, ale jest całkiem niezła i przy odpowiednim podejściu można przyjemnie spędzić przy niej czas.
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 19.02.2015 22:41
    Komentarz do recenzji "Hybrid Child"
    Wiele oczekiwałam, bo już od jakiegoś czasu panuje posucha jeżeli o yaoi chodzi. Biorę więc wszystko jak leci xD „Hybrid child” nie zachwyciło mnie jednak, nie wciągnęło wcale, a dokończyłam tylko dlatego, że odcinków niewiele. Nie twierdzę, że nie wzbudziło we mnie żadnych pozytywnych emocji, jednak zabrakło mi tutaj… no właśnie czego? Chyba wszystkiego po trochu. Sam pomysł niczym nowym nie jest, lalki czy inne sztuczne twory będące praktycznie ludźmi były już wiele razy (nie wiem czy w yaoi też), a w tym tytule nie dodano niczego co by dodawało mu oryginalności. Bohaterowie też są dość nijacy, nie wywołali we mnie chęci polubienia ich. Są mi zwyczajnie obojętni, bardzo szablonowi i nudni niestety.
    Nic specjalnego krótko mówiąc, obejrzeć można dla zabicia czasu.
    6/10
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 15.02.2015 22:37
    Bansha Aratamesho
    Komentarz do recenzji "Ayakashi Ayashi: Dziwna opowieść ery Tenpo"
    Przez przypadek trafiłam na tę serię, ale jest dość udana. Ja osobiście uwielbiam anime, których akcja nie rozgrywa się we współczesnym świecie tylko w czasach szogunatu i samurajów, a gdy do tego dodać youkai, czy tam youi jak w tym przypadku to nic więcej mi nie trzeba. No chyba, że sympatycznych bohaterów i tutaj również się oni pojawili. Główny bohater da się lubić, a reszta ekipy Bansha Aratamesho też dobrze sprawdza się w swoich rolach. W tej kwestii przeszkadzał mi jedynie brak jakiejś ważniejszej dorosłej postaci żeńskiej, bo biorąc pod uwagę wiek męskiej części obsady, dwóch nastoletnich bohaterek nie można brać do końca poważnie. Jeżeli o fabułę chodzi, ja podeszłam do Ayakashi Ayashi jak do serii czysto rozrywkowej, bez głębszych przesłań.Myślę, że jako taka lekka przygodówka sprawdza się nieźle. Technicznie jest również poprawnie. Początkowo byłam zachwycona tym tytułem, w pewnym momencie jednak z nieznanych mi przyczyn moje zainteresowanie opadło i wiedziałam już, że jeżeli nie dostanę zakończenia z fajerwerkami, nie będę zbyt długo pamiętać o tym anime. Wystawiłam więc 7/10, bo mimo że uważam ten tytuł za warty uwagi, niestety nie wybija się on ponad przeciętność.
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 23.01.2015 02:35
    Słodkości
    Komentarz do recenzji "Chicchana Yukitsukai Sugar"
    Cudna, przeurocza seria. Szkoda, że dopiero teraz ją odkryłam, ale miło dla odmiany obejrzeć coś pozbawionego fanserwisu. Po obejrzeniu 2­‑3 odcinków miałam co prawda przesyt słodyczy, ale po jakimś czasie znowu przychodziła mi ochota na powrót do przygód Sagi i Sugar. Dawkowanie jest więc tutaj faktycznie wskazane. Wróżki są takie słodkie i to właśnie one podbiły me serce, ale reszta postaci też da się lubić. Seria jest bardzo leciutka i na taką się nastawiałam, dlatego też nie przeszkadzało mi, że nie ma tutaj jakiejś wartkiej akcji, romansów. Wszystko idzie sobie powolutku do przodu, podobało mi się też, że główne wątki zostały zakończone. Grafika też jak na anime powstałe kilkanaście lat temu nieźle wygląda. Muzyka oczywiście przepiękna, a opening ciągle siedzi mi w głowie. Ogółem bardzo mi się podobało. Szkoda, że tak mało jest takich serii, albo giną one gdzieś przysypane różnego rodzaju fanserwisem.