x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Romans przejdzie, ale reszta...
Bardzo dobry film
Słabiutko
A jednak
Pół na pół
Ogólnie seria zła nie jest i wystawiłabym jej lepszą ocenę, gdyby nie pierwsza połowa, której wolałabym, żeby nie było wcale.
Dobre, ale zbyt krótkie
Czas na mangę...
Nie mój klimat
Przedstawiona historia jest ciekawa i wciągająca, a większość wątków (zwłaszcza tych najważniejszych) odpowiednio rozwinięto. Choć spodziewałam się jakiegoś lepszego wytłumaczenia istnienia Proxy, nie jest źle i można powiedzieć, że to mnie satysfakcjonuje. Choć w ostatecznym rozrachunku seria mi się podobała i ciężko mi wymienić jej konkretne wady, miałam ogromną chęć wreszcie ją skończyć, gdy byłam mniej więcej w połowie i nie było to spowodowane chęcią poznania zakończenia. Na pewno nie porwałabym się na ponowny seans.
Moja subiektywna opinia
Bardzo dobre
Wampiry i romans
Postacie są w większości udane. Sama Karin może i trochę irytuje, ale mimo wszystko nie mogłam jej nie polubić. Usui jest typem postaci jakie lubię, natomiast nienawidzę Winnera… Wkurzający gość, z jeszcze bardziej wkurzającym akcentem. Tragedia. Jako komedia wyszło nieźle. Ojciec Karin wymiata w tej dziedzinie. Kreska jest średnia, może nie odstrasza, ale trudno się nią zachwycać. W sumie to można powiedzieć, że jest w jakiś tam sposób oryginalna. Kwieciste krwotoki z nosa są porażką, ale nic to. Było jeszcze kilka rzeczy, które nie do końca mi się podobały, ale dla mnie najważniejszy jest dobry romans, a tutaj czuję się zadowolona w tej kwestii:)
Oryginalne i poruszające
Dla mnie ogromnym plusem jest muzyka. Poza genialnym openingiem świetnie pasującym do klimatu tego anime usłyszałam wiele przyjemnych dla ucha utworów w tle, pasujących do danej akcji. Bardzo ładnie. Podobają mi się również momenty, w których obraz zatrzymuje się i narrator bardzo spokojnym kobiecym głosem opowiada o uczuciach bohaterów.
Bez wahania dałam temu anime 9/10, bo wielokrotnie się wzruszyłam w trakcie oglądania i zżyłam z bohaterami. I chociaż może nie wszystko się twórcom do końca udało, dla mnie jest to kawał dobrego anime, które można polecić każdemu z czystym sumieniem.
Pierwsze wrażenie
Mogło być lepiej...
Muzycznie jest dość dobrze, choć jeśli chodzi o melodie grane przez bohaterów, te Phorona (który jest głównym bohaterem) są najsłabsze. W poprzedniej serii były jakieś takie bardziej energiczne, a tutaj są bez charakteru jak sam bohater. Melodie grane przez inne postacie wypadają moim zdaniem o wiele lepiej. Jest jeszcze ending, którego słuchanie sprawiało mi niesamowitą przyjemność – urocza piosenka.
Postacie może nie są bardzo zmienione, ale zauważyłam np. że Phoron irytuje mnie o wiele bardziej. Nienawidzę tego typu postaci, a tutaj już na samym początku był przedstawiony jako przesiąknięta dobrocią ciapa, która niczego sama nie potrafi zrobić i wszyscy muszą mu pomagać w podjęciu jakichkolwiek decyzji. Tym bardziej drażni, że jest głównym bohaterem, na którym to wszyscy polegają. Corti jest nawet urocza, a reszta ekipy da się lubić. Co do fabuły… nie była najmocniejszą stroną Shinkyoku Soukai Polyphonika i nie jest też jej nowszej wersji. Ale kto by się tam przejmował fabułą…
Polyphonica
Bisze *o*
Żeby nie było, anime to miało też swoje plusy. Aż 6 plusów! Moim ulubionym jest Ittoki. Lubię takie ciepłe i sympatyczne postacie. Najmniej przypadł mi do gustu Ren, natomiast wszyscy bisze wyglądali dobrze. Nic nie poradzę, ale anime, w którym są bisze na wstępie ma u mnie większą ocenę niż na to zasługuje:D Pozostała jeszcze muzyka: bardzo przyjemna dla ucha. Aż przypomniały mi się czasy, kiedy namiętnie słuchałam j‑popu. Na prawdę fajny opening i ending, choć rozwalał mnie taniec chłopaków w endingu. Ogólnie cieszę się, że anime nie zostało poświęcone rozważaniom głównej bohaterki, którego przystojniaka wybrać i po prostu romansowi, bo dobrze wiem jak by się to skończyło. A tak nie jest źle, mamy debiut i koniec. Kontynuacja jest moim zdaniem zbędna, ale zapewne i tak ją dostaniemy, tyle że z kiczowatym romansem jako głównym wątkiem. Ja jestem wielką fanką romansów, ale nie takich, w których wszystko jest oczywiste od samego początku i schematyczne – dziewoja zawsze wybiera najbardziej gburowatego faceta.
Ostatecznie dałam 7/10, bo jestem fanką gatunku. W przeciwnym wypadku oceniłabym znacznie niżej, albo rzuciła tym po pierwszym odcinku.
Aż cieplej na serduchu
Swoją drogą, nie znam mangowego pierwowzoru, ale ogromnie zaskoczyło mnie, gdy przeczytałam tutaj o tym, że można aż tak popsuć tak cieplutką serię. Wiem już przynajmniej, że na pewno nie zapoznam się z mangą i mam nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy ekranizacja dalszej jej części. Zakończenie anime było fajne, bo jak inaczej skończyć opowieść o codziennym życiu i wychowaniu dziecka? Wydaje mi się, że po prostu nie da się tego jednoznacznie zamknąć i dlatego otwarte zakończenie jest tu jak najbardziej na miejscu.
Przeciętne, ale na pewno nie złe
Mocno wciągające
Pandora Hearts
10/10
Bardzo podobał mi się pierwszy opening. Druga wersja tej piosenki początkowo mnie odrzuciła (pewnie z powodu przyzwyczajenia do tej pierwszej), ale stopniowo przestawała mi przeszkadzać i w końcu nawet wpadła w ucho. Jakoś nie chce mi się pisać o drobnych wadach, które posiada ta seria, bo w porównaniu z całokształtem stają się one mało istotne.
Piękne pod każdym względem
Grafika jest przepiękna. Nieczęsto zwracam na to uwagę, ale tutaj byłam zachwycona niektórymi krajobrazami i szczegółami. Muzyka pasuje idealnie, gdyż jest odpowiednio wyważona i stanowi tło dla wydarzeń, a nie skupia na sobie całą uwagę. Sama historia jest ciekawa, wciągająca i poruszająca. Nie potrafię przyczepić się absolutnie do niczego i dlatego 10/10.
Piękna historia