x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Smutne...
Byłoby świetnie, ale...
Nie było tu scen, w których morderca odrzynał kończyny ofiarom, ale to nie przeszkadzało w odbiorze. Jak to recenzent napisał odpowiednie wykonanie przemawia do wyobraźni – do mojej przynajmniej przemówiło. Myślę właśnie, że gdyby takie sceny dodano to mogłoby to zburzyć cały klimat tej serii.
Zwykle oceniam anime na 10, gdy wywołuje ono u mnie głośny śmiech, łzy, wzruszenie, a tym razem daję 10/10 za te ciarki, które niejednokrotnie przeszły po moich plecach w trakcie oglądania.
Jeżeli chodzi o to co mi się podobało to na pewno będzie to wygląd Himemiyi (nie lubiłam jej fryzury w serii tv). Polubiłam też Touge, którego nie znosiłam w serialu i całą tą historię jego znajomości z Uteną. Ogólnie nie jestem zachwycona filmem i daję 7/10, ale chyba tylko z powodu mojej sympatii do serialu i postaci.
Naprawdę godne uwagi
Sama historia o dziewczynie, która chciała zostać księciem jest ciekawa. Dochodzą do tego Różana Oblubienica, Koniec Świata i inne ciekawe wątki. Bardzo byłam ciekawa jak dalej potoczą się losy bohaterów. Nie zostałam rozczarowana, bo ostatni odcinek jak dla mnie był świetny. Trzymał w napięciu i nie pozostawił dużego niedosytu. Największą jednak zaletą moim zdaniem są postacie. Są stworzone w taki sposób, że na prawdę można niektóre znienawidzić. Ja osobiście nie znosiłam Tougi oraz Akio. Mimo tego byli oni potrzebni tej serii i potrzebni, aby zamieszać w głowie głównej bohaterki. Co do samej Uteny, bardzo polubiłam tą dziewczynę. Wydawała się najbardziej „normalna” spośród wszystkich postaci. Dobra robota twórców w przypadku Himemiyi, która niby sprawia wrażenie miłej osóbki, ale z jakiegoś powodu mocno irytuje, co na pewno było zamierzone. Jedyną rzeczą, do której mogłabym się tak naprawdę przyczepić były powtarzane w kółko sceny, ale nie jest to w porównaniu z satysfakcją jaką daje obejrzenie Uteny żadna wada.
Prawda jest taka, że o tym anime można by pisać i pisać. Dlatego chyba najlepiej zapoznać się z nim osobiście i wyrobić sobie opinię na jego temat. Ja oceniam je jak najbardziej pozytywnie.
Kreska jest dość ładna, bez fajerwerków, ale postacie są dość ładnie narysowane (głównie postacie żeńskie). Co do muzyki – wypadła ona dość dobrze. Tzn. nie było kawałka, który bym jakoś szczególnie zapamiętała, ale podczas dramatycznych momentów leciał pewien świetny utwór. Opening i ending były znośne, ending moim zdaniem lepszy.
Dramatyzmu było bardzo dużo, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Dobrze, że czekano do samego końca z wyjaśnieniem historii Nanako, dzięki temu seria posiadała tą szczyptę tajemniczości. Podobnie wyjaśnienie przeprowadzki Sany. Anime i te wszystkie wątki podobały mi się głównie dlatego, że w trakcie oglądania miałam sto pomysłów co się wydarzyło lub wydarzy dalej, a większość z nich i tak się nie sprawdziła. kliknij: ukryte Mam na myśli głównie podpalenie domu przez ojca Nanako z powodu romansu jej matki, czy podcięcie sobie żył przez Sanę z powodu prześladowania go w szkole. Może to nie była bardzo trudna do rozwikłania zagadka, ale ja zamiast jakichś prostych rozwiązań, jak kliknij: ukryte próba samobójcza próbowałam doszukiwać się nie wiadomo czego:D
Były też naprawdę wzruszające sceny, jak scena z listami wypadającymi ze skrzynki, albo ucieczka bliźniaków…
Moja ocena tego anime to 8/10 pomimo pewnych niezbyt istotnych wad, ponieważ bardzo miło spędziłam czas na oglądaniu. Seria mi się nie dłużyła i z ogromnym zaciekawieniem sięgałam po kolejny odcinek.
Oceniam na 6/10, a w mojej liście obejrzanych anime jest to jedna z najsłabszych ocen. Mimo wszystko jednak można obejrzeć, chociażby z tego powodu co ja, czyli braku wystarczającej ilości czasu na dłuższe serie.
Jeśli chodzi o postacie to Aka jest świetna, Matsumaru też da się polubić. Projekty postaci są ładne, choć mnie na początku główny bohater strasznie się nie podobał, ale dość szybko zmieniałam zdanie (może po prostu się do niego przyzwyczaiłam). Jak dla mnie 8/10 za całokształt.
Postacie bardzo mi się spodobały. Głównie Takako, która początkowo nie zdobyła mojej sympatii i Mariya. Mizuho też nawet polubiłam, ale bardziej jako postać żeńską niż męską. Inne dziewczyny również dość fajnie wypadły. Podobały mi się również rysunki postaci.
Opening i ending jakoś mnie nie zachwyciły, ale myślę, że pasują do takiej serii. Fabuła jak fabuła – raz była, a raz jej nie było. Ale nic nie szkodzi, mimo wszystko dobrze się oglądało.
Podobało mi się, dałabym 8 gdyby nie jedna rzecz, a mianowicie zakończenie… Nie lubię tego typu zakończeń, które niczego nie wyjaśniają. Dlatego daję 7/10, ale mimo nie do końca udanego moim zdaniem zakończenia nie był to zmarnowany czas, bo seria jest na prawdę przyjemna i choć pewnie już do niej nie wrócę, to spędziłam miło czas oglądając ją.
świetna komedia
Główna zaleta tego tytułu to niezaprzeczalnie postacie. Każda jest inna, każda ciekawa na swój sposób. Jak wspomniano w recenzji nawet postacie drugoplanowe nie stanowią tylko tła, ale również mają ciekawe osobowości. Cała trójka księżniczek przypadła mi do gustu, więc chyba nie potrafię nawet w tym przypadku wybrać ulubionej postaci (co rzadko mi się zdarza).
Kreska bardzo przypadła mi do gustu, co może w dużej mierze wynikać z tego, że po prostu lubię bishounenów i nigdy nie miałam nic przeciwko nim w anime (nawet w nadmiarze);) Postacie były po prostu ładne.
Jeżeli chodzi o wątek Yuujirou i Tooru, to został na prawdę fajnie poprowadzony, bo dla osoby, która nie lubi shounen‑ai tego wątku po prostu nie będzie, natomiast osoba lubiąca ten motyw na pewno się go doszuka.
Bardzo gorąco polecam to anime.
Chciałabym tylko zaznaczyć, że zgadzam się z recenzją: zakończenie może się nie spodobać i tak właśnie było w moim przypadku. Widziałam już oczywiście o wiele gorsze zakończenia, ale tutaj jakoś poczułam się nieusatysfakcjonowana chociaż z drugiej strony nie wyobrażam sobie innego końca tej opowieści. Bardzo fajna i ciekawa historia.
Uwielbiam humor w tej serii. Płakałam ze śmiechu oglądając niektóre sytuacje i to nie tylko za pierwszym razem. Zawsze jak mam ochotę poprawić sobie humor to włączam właśnie OHSHC. Sytuacje z poznawaniem życia i zwyczajów „prostego ludu” przez klub są po prostu nieziemskie. Postacie są świetne, ja szczególnie polubiłam Haruhi za to, że wyróżnia się spośród bohaterek shoujo. Oprócz niej lubię Hikaru, Tamakiego na początku jakoś nie polubiłam, ale szybko mi przeszło:) Ogólnie każda postać miała coś w sobie i każda dała się lubić.
Wątek romantyczny był dość słabo rozwinięty w anime, dlatego sięgnęłam po mangę (tam wątek ten jest odpowiednio rozwinięty i zakończony), ale jakoś mi to nie przeszkodziło w wystawieniu najwyższej oceny temu świetnemu anime.
Ogólnie film bardzo mi się podobał, szkoda tylko, że to zaledwie wstęp do całej opowieści. Przez to niektóre postaci (mam na myśli Estellise) nie dostały zbyt dużo czasu antenowego… Jeżeli twórcom chodziło o zrobienie komuś ochoty na więcej, to w moim przypadku całkowicie im się to udało.
Jako komedia wyszło świetnie, niektóre momenty bawią do łez. Jako romans z trójkątem romantycznym też nieźle (Ayase i jej genialne plany jak uwieść Seijiego:D). Zakończenie bardzo mi się podobało. kliknij: ukryte Nawet byłam zadowolona, że Midori jakoś nagle nie przypomniała sobie wszystkiego. Mimo to była w stanie wyznać swoje uczucia. Pokazano, że choć nic nie pamięta z czasu bycia dłonią Seijiego i tak ją to wewnętrznie zmieniło.
Podsumowując: bardzo mi się podobało! Świetna, lekka seria, w sam raz na odstresowanie;)
Takie sobie
Może i dla nastolatków, ale...
...
Jeśli chodzi o humor, to faktycznie zdarzają się bardzo zabawne momenty, aczkolwiek żarty również są zwykle schematyczne. Podsumowując: anime nie jest złe, ale wybitne również;) Gdyby ktoś mi powiedział, że różni się od innych haremówek, to mogłabym potwierdzić, że tylko rozmowami z kotami i niczym poza tym…
Piękne
Co do samego anime: przede wszystkim muzyka*_* Ponadczasowa. Każdej piosenki słuchałam z wielką przyjemnością, a zwłaszcza Myself i Eternal Snow.
Dla mnie najpiękniejszymi scenami były te kliknij: ukryte z wyznaniem miłości przez Takuto do Mitsuki i odwrotnie. Kocham Takuto:D A co do fabuły: cieszę się, że w jakiś sposób mnie zaskoczyła kliknij: ukryte śmierć Eichiego. Tak czy inaczej polecam każdemu kto chce obejrzeć coś pozytywnego z fajnym wątkiem romantycznym:)