x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Brakło niestety przede wszystkim ciekawych postaci. Ciężko je polubić, ciężko im kibicować czy współczuć. Ciężko też uznać je w jakikolwiek sposób za sensowne lub realistyczne. Nie było tu nikogo kto choćby w najmniejszym stopniu miał możliwość zapadnięcia w pamięć, a dwójka głównych bohaterów znajduje się na szarym końcu jeżeli chodzi o postaci w tym anime. No i nudne to niestety. Niby coś się dzieje prawie cały czas, ale ostatecznie nie ma to sensu żadnego, takie lanie wody. Czuję, że zmarnowałam te kilka godzin z życia…
Ogólnie jest nieźle: kolorowo (nie mogłam się tylko na początku przyzwyczaić do tego… błyszczenia?), wesoło; sympatyczni, dający się lubić bohaterowie. Oczywiście do tego dochodzi kupa głupich pomysłów: nieraz zabawnych, a innym razem słabych i oklepanych. Mimo wszystko jest nieźle, choć mogłoby być jeszcze trochę bardziej zwariowane. W pewnym momencie (pod koniec serii mianowicie) mam wrażenie trochę za dużo pojawia się „poważniejszych” wątków i przepotężnej siły przyjaźni pokonującej wszystko. Nie to, żeby mi to przeszkadzało, ale poszło kosztem niezobowiązującej komedii, a głównie na to się tu nastawiałam.
W pewnym momencie serii poczułam jednak, że między bohaterami utworzyła się fajna więź i nawet polubiłam ich. Nie ważne czy ich zachowania były realistyczne, ważne że były urocze i że zaprzyjaźnili się. Spodobała mi się ta grupka. Nic to godnego polecenia, ale w pewnym momencie zaczęłam odczuwać satysfakcję z oglądania, więc chyba nie jest najgorzej (po pokonaniu początkowego zażenowania zachowaniami bohaterów).
Muzyka
9/10
Nudy
Jak słyszałam po raz setny, że ta magiczna szata Rinne uniemożliwia zwykłym ludziom zobaczenie go, albo inne w kółko powtarzane teksty to miałam ochotę kogoś uderzyć. Nie wiem po co to, przecież nikt nie zaczyna oglądać od 5 czy 10 odcinka, żeby nie słyszeć jak pierwszy raz było to wyjaśniane. Odcinki w sumie można oglądać w dowolnej kolejności i nic nie zaskoczy. W każdym bądź razie, jak już jeden odcinek tygodniowo mnie nudzi to znaczy, że nie jest dobrze.
Wady: Okropny bohater, reszta postaci nijaka, bardzo słaba kreska.
Zalety: nie stwierdzono…
Tanuki
Ja od pierwszego odcinka tego chcę, żeby zginęli wszyscy. Zwykle powinien być ktoś w tak dużej ekipie kogo się w miarę polubi i liczy na to, że przeżyje, a tutaj po prostu nie ma osoby którą można by lubić, każda postać jest irytująca na swój sposób.
Ale tak jak napisałeś: możliwe, że „w tej serii jest ogrom rozrywki, tylko trzeba odpowiednio do niej podejść”, nie zawsze jednak się tak da. Choć chętnie posłuchałabym Twojej rady, nie widzę nadziei dla tego anime. Może się ona jednak przydać osobom, które dopiero zamierzają to obejrzeć, bo choć ciężko jest zmienić swoje nastawienie i opinię w trakcie trwania anime, będąc przygotowanym od początku na syf, z odpowiednim ostrzeżeniem może się on zmienić w w miarę sensowną rozrywkę. Są po prostu rzeczy których nie da się przeskoczyć…
Zaczęłam oglądać Kami‑sama no Inai Nichiyoubi, bo akurat pojawił mi się ładny obrazeczek z losowego anime. Myślę: nie widziałam – obejrzę. I tak ze 3 odcinki. Po drugim co prawda zaświtało, że chyba gdzieś to widziałam, ale powstaje tyle podobnych do siebie serii, że uznałam to tylko za złudzenie. I w końcu, gdy zaczął się ending w 3 odcinku dotarło do mnie, że jest to pierwsze całkowicie zapomniane przeze mnie anime. Sprawdziłam – wystawiłam 7!!! A przez 3 odcinki nie pamiętałam, że w ogóle to oglądałam. Przede wszystkich bohaterów, którzy wydają się mało ciekawi. Po wspomnianym trzecim odcinku zaglądnęłam jeszcze do dwóch ostatnich i jeżeli o postaci chodzi to nadal pustka w głowie. Samo zakończenie już sobie przypomniałam, bo mimo że było odrobinę wzruszające, to też… strasznie głupie. Chodzi mi oczywiście o to kliknij: ukryte wskrzeszenie tego chłopaka (dlaczego się udało, na jakich zasadach, jeśli tak można to czemu nie odkopała ojca itd.) W sumie to chyba powinnam zmienić ocenę, ale odpuszczę, bo chyba nie dam rady tego w całości znów obejrzeć (zwłaszcza z myślą, że prawdopodobnie i tak zapomnę niebawem). Jest to jednak seria (a wywnioskować to mogę po 3 pierwszych i 2 ostatnich odcinkach), która potrafi wzruszyć jeżeli uda się polubić postacie i ogólnie myślę, że można zobaczyć dla zabicia czasu.
Po drugim odcinku
Re: Dające nadzieje
Po przeczytaniu pierwszego akapitu tego komentarza uznałam, że nie warto tworzyć swojego własnego, skoro ten w sumie jest o mnie:D
Bo mam dokładnie to samo, bardzo zwykle jaram się anime o tematyce gier, ale gdy przychodzi co do czego, okazuje się, że jakoś mnie to nie kręci. Idealny przykład – Log Horizon, obejrzałam kilka pierwszych odcinków, które znudziły mnie niesamowicie. Mimo jakiejś tam sympatii do SAO (dzięki temu anime zagrałam w pierwszą grę online) nie chciało mi się wcale oglądać dalszych perypetii bohaterów…Zdecydowanie więc nie jestem targetem tego typu serii, ale ta była całkiem niezła.
Trochę wolno się rozkręca, na początku miałam chwile zwątpienia. Cieszę się jednak, że wytrwałam, bo zapowiada się ciekawa przygoda. Zapowiada, bo po tej serii niewiele udało się dowiedzieć o przedstawionym świecie i przeszłości bohaterów, dlatego bez ewentualnej kontynuacji jest to tylko wstęp do opowieści. Wiele pytań czeka na odpowiedzi…
A póki co moja ocena to 7/10 i czekam na rozwój wydarzeń.
Dałam serii 7/10. Trochę zawyżone, bo w kilku momentach zastanawiałam się nawet nad jej porzuceniem, ale mimo zmarnowanego potencjału nie żałuję, że obejrzałam. Właściwie o mojej ocenie w dużej mierze zadecydowało nie do końca szczęśliwe zakończenie, czasami takie też są potrzebne.
Zabrakło wszystkiego
Główny bohater może nie jest najgorszy, ale polubić go też byłoby ciężko. Reszcie postaci (mam tu głównie na myśli dziewczęta z zespołu Tsurugiego) niby dano trochę czasu, bo każda chyba dostała odcinek jej poświęcony, ale mimo wszystko są tylko tłem. Jedyną postacią, która jako tako się wybija jest Olga, ale także jego motywacja i działania są pozbawione sensu i logiki (:D)przez co znów sprawiają wrażenie zrobionych na siłę pod głównego bohatera.
Chciałabym powiedzieć, że mogło być dobrze, ale nie wyszło. Tutaj jednak od początku nie mogło być dobrze, bo zabrakło totalnie pomysłu i chociaż tej odrobiny oryginalności, która sprawiłaby, że serię można by zapamiętać na chwilę chociaż. Nie potrafię znaleźć tak naprawdę jednej konkretnej zalety tego anime, więc 2/10 wydaje mi się odpowiednią oceną dla niego.