x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Heh, a ja wcześniej żadnych opisów nie czytałam, nie miałam pojęcia o czym będzie ta seria i muszę się przyznać, że zaskoczył mnie ten odcinek. W sensie byłam przekonana, że to bohater się przeniósł. Wydawało mi się to oczywiste, więc nawet się nad tym za bardzo nie zastanawiałam. Jakoś nawet nie przeszła mi przez myśl inna możliwość, a tu proszę – coś nowego. Kupili mnie tym w każdym bądź razie i bardzo ciekawi mnie co będzie dalej.
Humor kwestia gustu, mnie gagi bawiły. Może chwilami trochę przesadzano z reakcjami Anzu, deformacjami, ale muszę przyznać, że bawiła mnie jej męska twarz. W drugiej połowie serii trochę poważniejszych wątków wyszło jej na dobre, są one odpowiednio wyważone i nie przedramatyzowane. Ogólnie dobrze i szybko się ogląda, chętnie obejrzałabym drugą serię, jeżeli takowa kiedyś powstanie.
Jeżeli chodzi o samą historię to oczywiście co kto lubi. Ja zobaczyłam obrazek, spodobała mi się kreska i tyle. Natomiast takie nagromadzenie patosu mi nie odpowiada.
Re: Zakończenie
Nie mam problemu z tym, że ktoś broni swoich przekonań, ale np. z tym że jest jak zaprogramowana maszyna bez żadnych wątpliwości co do wyznawanych przez siebie wartości nawet w obliczu śmierci wielu ludzi już problem mam. Nie uważam tego za coś normalnego.
Być może, ale dla mnie osobiście nie jest to jakąś znaczącą zaletą. Widocznie czegoś innego oczekiwałam od tej serii.
Bardzo podoba mi się sposób rysowania postaci, ich charaktery, poszczególne historie. Ani razu nie przewinęłam openingu, a ten zabieg o którym wspomniał autor recenzji z początkiem końcowej piosenki wmontowanej w ostatnie sekundy odcinka to dla mnie mistrzostwo, dawno tego nie widziałam.
Z niecierpliwością czekam na drugi sezon.
I jeszcze dziękuję za ciekawą recenzję, bo gdyby nie ona pewnie nie trafiłabym na ten tytuł :)
Po 24 odcinku
Nie jestem na bieżąco z zapowiedziami itd. więc nawet nie wiem czy planowany jest drugi sezon, ale jeżeli się pojawi chętnie obejrzę. Przyjemność z oglądania w moim przypadku była dość duża i była to jedna z nielicznych serii ostatnimi czasy, na której następny odcinek czekałam z niecierpliwością, dlatego daję 8.
Największym problemem Tokyo Revengers jest główny bohater: typ, ktorego bardzo trudno polubić. Wiecznie płaczący, przepraszający, przesadnie miły, słaby. Oczywiście ma swoje momenty, ale szybko wraca do swojej irytującej wersji.
Reszta postaci w większości ok. Czy fabuła i wątek podróży w czasie mają jakiś sens nie wiem, nie staram się go nawet doszukiwać w tego typu seriach i może dzięki temu oglądało się bardzo dobrze.
W końcu!
Nie mogę doczekać się kontynuacji i zakończenia. Fruits basket była przez lata jedną z kilku nieodżałowanych przeze mnie serii (obok Ourana) i super, że w końcu ktoś się zdecydował za to zabrać. Chyba kolejnemu sezonowi mogę na ślepo wystawić 9 lub 10, bo raczej wątpię, żeby coś mogło pójść nie tak jeśli będą nadal trzymać się pierwowzoru.
Czyż to nie jest jasny przekaz? :D Możnaby dodać dla pewności: „Poza domem też żadnego ciupciania, albo chociaż zachowajcie umiar jak na rodzeństwo przystało” XD
Tak sobie tylko myślę, że najbardziej w tego typu historiach szkoda rodziców. Dzieci w miarę już odchowali, poświęcili dla nich dużą część swojego życia i w końcu chcieliby zaznać w życiu trochę szczęścia. Raczej nie spodziewają się, że te dzieci wywijają im za plecami takie numery. Chociaż z drugiej strony trochę też ich wina, że umieścili w jednym domu trójkę młodych ludzi, w których buzują hormony i nie przegadali z nimi podstawowych zasad tej wspólnej egzystencji. Później pewnie jeszcze będą w ogromnym szoku jak okaże się, że pierwsze z ich dzieci zakochało się w drugim, trzecie w pierwszym, jeszcze innych scenariuszy jest cała masa. Eh, jeszcze nie porzucam, ale coś czuję, że to tylko kwestia czasu aż przeleje się czara goryczy.
Uwielbiam opening, końcowa piosenka też jest niezła, ale piosenka początkowa połączona z animacją daje bardzo dobry efekt. Niby słodko i kolorowo, ale też mrocznie i po prostu dziwnie.
Nie przepadam za takim natłokiem nienormalnych postaci i wszelkich patologii, ale z jakiegoś powodu było to strawne mimo wszystko. Ja musiałam dać 7/10 ze względu na to z jaką niecierpliwością oczekiwałam na kolejne odcinki (zwłaszcza w porównaniu z resztą anime z tego sezonu…)
Odcinek 9
Escaflowne
Mimo wszystko jednak seria zrobiła na mnie duże wrażenie, jakbym miała trochę więcej czasu, chętnie obejrzałabym jeszcze raz :)
Ja tam z reguły lubię recenzje kiepskich anime, mimo że oglądania ich staram się raczej unikać. Tym bardziej biorąc pod uwagę poświęcenie recenzenta, bo z mojej perspektywy trochę szkoda byłoby marnować energię na taki syf. Dlatego szacun dla wszystkich, którzy piszą recenzje do takich tworów. Jeśli Hand Shakers faktycznie doczeka się swojej recenzji to na pewno będzie ona miała przynajmniej jednego czytelnika :)
W życiu bym tego nie obejrzała w ilości większej niż 1 odcinek tygodniowo (i to przewijany), nie poleciłabym nikomu.