Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

San-san

  • Avatar
    A
    San-san 15.12.2013 09:06
    miła obyczajówka z kiksami
    Komentarz do recenzji "Nagi no Asukara"
    Jak już wcześniej wspomniał Tassadar podwodne miasto jest absurdalnie sprzeczne z wszelka fizyką. Jest tam pięknie i kolorowo. Bardzo podoba mi się (jakby odrobinę grecka) architektura. Arkady. piętrowo rozmieszczone budynki, kolorowe ławice przepływające tu i ówdzie. I tu już koniec zachwytów. Nie istnieje coś takiego jak opór wody, choć bohaterowie bez problemu podpływają na wysokość piętra i zeskakują z dużych wysokości. Gdyby ktoś spróbował stworzyć tam wielka bańkę nad miastem, żeby w środku była zwykła atmosfera, to może bym to łyknęła. Ale tak uczynili pierwszy kiks. Drugi to słodki romansik we wszelkich możliwych konfiguracjach, bo nie zdradzając wiele, tu każdy z bohaterów w kimś się tam kocha i to niemal zawsze jest jakaś nieszczęśliwa miłość. O dziwo wbrew poniższym narzekaniom Manaka okazała się najbardziej czynna, sympatyczna i zdecydowana (prawie zawsze). Natomiast Chisaki mnie wkurza i nie lubię jej wcale. Hikari ma więcej dobrych cech niż zwykł mieć chłopak o takim charakterze (męskiego tsundere). Interesujący jest Tsumugu, który rozbraja swoim spokojem. Staruszek. Znakomity kontrast charakterów z Hikarim.  kliknij: ukryte 
    Ogromnie mi się podoba konflikt między ludźmi morza i lądu. To napędza cała fabułę. Mnie osobiście ogromnie interesuje taka tematyka (my­‑oni, czyli kto jest Innym). I sama zdumiewam się, że takie niby mdłe anime jednak mnie wciąga.
    Poza tym duże plusy dla endingu. Wylądował już na mojej liście :).
  • Avatar
    A
    San-san 5.12.2013 09:09
    chillout
    Komentarz do recenzji "Super Seishun Brothers"
    Ogromnie lubię „nudne” anime. Nazywam tak te serie typu Lucky star czy Acchi Kocchi i Super Seishun Brothers też się do nich zaliczają. Jest to typ anime, w którym praktycznie nie ma akcji, ani wiodącej fabuły, tylko bohaterowie. I ci właśnie gadają o wszystkim, a czasem o strasznych pierdołach. Liczy się wtedy ich charakter, teksty i zachowanie.

    SSB traktuje o dwu starszych siostrach (w wieku studenckim) i dwu młodszych braciach (w wieku licealnym). Część zajść komentuje narrator nie szczędzący ironii uznając np. „z zewnątrz normalni, wewnątrz żałośni”.
    Projekty postaci są przyjemne dla oka. Zmieniane są części ubioru i fryzury dziewcząt. Większość fabuły dzieje się w domu, oszczędzając nam przetartych szkolnych schematów.

    Seria ta jest znakomita, żeby wciągnąć ją w niedzielny depresyjny wieczór na raz i odprężyć się zupełnie.
    Bohaterowie są sympatyczni i z każdym króciusieńkim odcinkiem czegoś się o nich dowiadujemy.
    Polecam tym, którzy jak ja lubią „nudne” anime, takie odrobinę urocze, ale nie powodujące pękania szkliwa na zębach.
  • Avatar
    San-san 8.11.2013 20:53
    a co by się stało...
    Komentarz do recenzji "Outbreak Company"
    W podobny sposób wymyślałam ostatnio co by się stało, gdyby np. statki elfów z Władcy Pierścieni (Mogli by wyglądać trochę inaczej niż na to wskazują książkowe standardy) zamiast do swych cudownych zaświatów wypłynęły na południowym Pacyfiku w naszej rzeczywistości. W dodatku każdy z obcych byłby w stanie korzystać z choćby najprostszej użytkowej magii. Pewnie wystąpiłoby wielkie spięcie narodowe, bo każde z mocarstw chciałoby zagarnąć przybyszów dla siebie jako łup. W rezultacie przydzielono by im kilka niezbyt zaludnionych wysepek jakiegoś wielojęzycznego archipelagu. Próba wsadzenia w rezerwaty nie powiodłaby się do końca, gdyż mimo kompletnej nieznajomości języka, Elfowie prezentowaliby rasę (! może nawet genetycznie odmienni, a więc może stanowiliby i odrębny gatunek) inteligentną i na swój sposób wykształconą. Nawiązałby się międzynarodowy fanklub elfi, w opozycji do kseno­‑ku­‑klux­‑klanu, elfy zaczęły by się mieszać z ludźmi…

    I takie tam, ale to jest wszystko zależne kto zareaguje najpierw. Jaka kultura i jak zachowają się sami obcy. Scenariuszy jest wiele i są tylko częściowo do przewidzenia. Teoretycznie więc próba nawiązania kontaktu poprzez elementy kultury rozrywkowej i popularnej jest zupełnie dobrym sposobem, zwłaszcza, że my jako obcy nie pokazaliśmy krainie Petrarki nic czego mogliby się prawdziwie obawiać. (Jak broń czy elektryczność). Chyba, że to wyczytała w mangach. Chociaż jak się nie wie na co patrzy i nie widzi się dowodów to trudno jest sobie wyobrazić „bezustanne źródło światła” z.B.
  • Avatar
    San-san 3.10.2013 10:33
    Re: 1. Zanim się zacznie
    Komentarz do recenzji "Coppelion"
    W GG to przynajmniej o tyle miało sens

    O to to! A to anime, jak się zdaje na pierwszy rzut oka, jest dla fanów 'spódniczek' i nastolatek ze spluwą. Meeh.
  • Avatar
    A
    San-san 26.09.2013 17:12
    1. Zanim się zacznie
    Komentarz do recenzji "Coppelion"
    Podoba mi się pomysł i projekty graficzne. Czemu tylko to muszą być nastolatki w szkolnych mundurkach? Czyżby inna opcja dla Gunslinger Girl?
  • Avatar
    San-san 8.09.2013 11:02
    Re: W sumie czemu nie.
    Komentarz do recenzji "Chihayafuru"
    Nee, ale oni w sumie dość często przegrywali. A ja gorąco kibicowałam Chihayi, bo choć jest niepoukładana i chaotyczna, to ma talent i ciężko pracuje. Nie można jej tego odmówić. Ile razy przecież oglądała film z walką Shinobu. Takim samym geniuszem co Arata była Shinobu zresztą, tylko Shinobu dało się jakoś lubić ^^, a Arata mógłby dla mnie nie istnieć.
  • Avatar
    A
    San-san 13.08.2013 18:32
    plusy i minusy
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin"
    Grafika: Podobają mi się postaci, choć mimo podobnego jak myślę wieku niektórzy wyglądają na 16 a inni na 30 (np. Armin wygląda jak dzieciak, Mikasa jak dorosła kobieta). Także mundury są bardzo ładne i postawa przy salucie. Jednak nie podobają mi się Tytani. Pewnie jest jakieś uzasadnienie na ich wygląd, ale nawet te szczęki nie są wcale przerażające. Strach budowany jest jedynie poprzez zachowanie bohaterów. Gumowate wielkoludy są nieco śmieszne. Mogłaby podziałać ta bezmyślność spojrzenia i jakby obłęd na niektórych twarzach… Ale nie. Znacznie bardziej bałabym się, gdyby to była zgraja wilków niż To.

    Muzyka: Przekonałam się do pierwszego openingu, a ujął mnie zarówno graficznie i muzycznie ending i żałuję trochę, że postaci w anime nie wyglądają tak jak tam. Muzyka w czasie trwania akcji jest znakomicie dobrana i świetnie potęguje napięcie, choć jak zwykle obraz przesłania mi cały odbiór i nie jestem w stanie powiedzieć czy coś mi się podobało szczególnie. OST muszę odsłuchać osobno.

    Fabuła:
    Ja wciągnęłam 13 odcinków na raz i akcja była dla mnie płynna, wciągająca pełna nieoczekiwanych napięć i niekiedy ciekawych zwrotów akcji. Ale nie wyobrażam sobie ucięcia akcji po tych 14 odcinkach. Jak dla mnie to seria na spokojne 50 episodów. Świat, jak ktoś już wspomniał ma wiele do życzenia. Przede wszystkim pod względem muru i Tytanów. Wyobrażam sobie bardzo mgliście jak można by w prędkim czasie stworzyć tak potężną budowlę (wystarczy sobie przypomnieć Chiński mur, przypuszczam, że te mniej więcej 7 tys. km zbudowanych siłą ludzką mogłoby stanowić obwód trzech murów w SnK, ale mur Chiński jest niższy), choć zrozumiałe jest powstanie „kultu muru”, notabene ciekawy element. Jednak póki akcja się nie rozwikła przymykam na niedogodności świata oko.

    Postaci: każdy chyb znajdzie sobie ulubioną postać. Wszyscy działają zrozumiale dla psychiki ludzkiej i są logicznie zbudowanymi postaciami. Choć uważam, że Mikasa jest przepakowana. Eren stracił dla mnie w oczach po tym jak  kliknij: ukryte . Najbardziej lubię zwykłe postaci, tych kadetów, z biednych wiosek. I moją ulubienicą stała się dziewczyna od ziemniaka. Lubię tez Armina, który jest słaby, ale bazuje na inteligencji.

    Konkluzja: Jednak najważniejszym elementem i tym co najbardziej mnie kusi i pociąga w SnK, jest napięcie. Dlatego uważam, ze anime nie jest o niczym. „Tylko o walce” ktoś powie? Nie chodzi tu o naparzanie. Wspaniale ukazany jest strach przed walką, zwykłe ludzkie odruchy i przekonanie, że nawet jak nie chce się umierać i walczyć, to się to robi. My pokolenie ludzi, którzy nie znamy wojny, obyśmy nigdy nie musieli stawać wobec takich dylematów. Ale czasem świadomość tego jak to może wyglądać jest cenna. Tak na to patrzę.
  • Avatar
    San-san 10.07.2013 08:31
    Re: ...
    Komentarz do recenzji "Free!"
    Hime­‑san, to był sarkAzm ^^'
  • Avatar
    A
    San-san 6.07.2013 23:48
    Komentarz do recenzji "Hatsukoi Limited"
    Przyjemne romansidło. Bez fajerwerków i oklasków.
    Z początku byłam ogromnie zainteresowana pomysłem, by słodka gimnazjalistka zaczęła się przekonywać do typa o dość strasznej aparycji. Ale dziewucha raczej późno doceniła zalety misiowatego stalkera i  kliknij: ukryte .
    Yamamoto aka Saki, była bardzo fajną postacią. I ogromnie mi było żal, że spodobał jej się taki nijaki typ.
    Nao – malarka miała uroczy motyw i jako wdzięczna, cicha dziewuszka subtelnie zabarwiła ekran na różowo.
    Wątek Enomoto i Kusudy(kappy) był sympatyczny, prędko polubiłam samego Kusudę, ale o Enomoto miałam jak najgorsze zdanie. Trochę się wyrobiła, ale kilka razy miałam ochotę wytargać babsztyla za kudły. Za głupotę, egoizm, zadzieranie nosa, wielkopaństwo… mam wyliczać dalej?
    Dobashi była chyba moja ulubiona poza Yamamoto. Spokojna i bardzo cool. Głos rozsądku wobec szalonej fanatyczki brata i szalonej fanatyczki Zaitsu.
    Wątek z cyckami niepotrzebny i nudny.
    Ecchi bynajmniej mnie nie radowało. Wciąż tylko się zastanawiam kto ustala tak absurdalnie bezsensowną długość spódniczek. Nosiłabym męski mundurek.
    Wątek z podróżą inspirujący.
    Ale niektóre sceny były… sztuczne i naciągane. Ilość osób zamieszanych w romanse porażająca. Porażająco nierealistyczna. Nie rozumiem upodobania Japończyków do incestów. Śmieszne mi się też wydaje, że tak wiele ludzi w jednej klasie kocha się w sobie nawzajem.
    Marudzę, ale mimo iż oglądało się to miło i z przymrużeniem oka zaskakują mnie tak wysokie opinie.
    nie więcej niż 6.
    Już wolałam Lovely Complex.
  • Avatar
    A
    San-san 29.03.2013 19:16
    Komentarz do recenzji "Saint Onii-san"
    Mnie się podobał ten pierwszy odcinek. Budda z Jezusem, wynajmują razem pokój u pewnej 'uroczej' japońskiej damy i głównym ich problemem są:
    a) nie zdradzić się ze swoją świętością
    b) wyżyć na niezbyt wygórowanych funduszach bez potrzeby robienia cudów ^^.

    Anime wydało mi się urocze. Postaci świętych rzeczywiście wyglądają na młodych, jakby nie niosły na swoich barkach wielowiekowej tradycji :), ale to jest w nich sympatyczne. Jezus z komputerem na kolanach i Budda szorujący zlew… Od razu nabieram do nich sympatii.

    Niezupełnie zatem zgadzam się z przedmówcą. Kreska jest 'rysowana', ale nie kiepska. Ma delikatny kształt i wygląda trochę jak ruchome kadry z komiksu, może komuś to nie odpowiadać, ja myślę, że pasuje do sielskiego charakteru opowiastki.
    Dowcip nie jest skomplikowany bo wszyscy znają motywy biblijne i jak sądzę orientują się w idei buddyzmu… żadna filozofia :D.
    Nie jest to coś co powala na łopatki, nie wiem jak wysokie wymaganie mieli moi poprzednicy <poniżej>, ja zostałam zachęcona trailerami i nie zawiodłam się.
  • Avatar
    R
    San-san 1.03.2013 19:15
    znalezisko
    Komentarz do recenzji "Fairy Tail"
    z nyana:
    [link]

    o ile to ma istotnie znaczenie ^^'
  • Avatar
    San-san 31.10.2012 17:56
    Re: trwoga 5 ep.
    Komentarz do recenzji "Shin Sekai Yori"
    W tym rzecz, Casshern jest znakomity :), a tu kilka ujęć było… Hm wydają mi się one po prostu niezgrabne i krzywe [link]
    [link]
    [link]

    W tym odcinku jakby im trochę lat przybyło.
  • Avatar
    San-san 31.10.2012 09:02
    Re: trwoga 5 ep.
    Komentarz do recenzji "Shin Sekai Yori"
    tym dziwniejsze, bo wydaje mi się Casshern raczej nie zawodzi ;P
  • Avatar
    A
    San-san 31.10.2012 00:44
    trwoga 5 ep.
    Komentarz do recenzji "Shin Sekai Yori"
    W tym odcinku mam wrażenie okropnie skiepściła się kreska postaci. Niektóre ujęcia zniekształcały twarze i robiły je bardziej demonicznymi. Niemniej, odcinek trzymający w napięciu. Jednym słowem: łał! To anime ma coś w sobie.
    ending (mniam) pojawia się zawsze tam gdzie najbardziej chcę wiedzieć co dalej… :)
  • Avatar
    A
    San-san 28.10.2012 18:24
    ocena
    Komentarz do recenzji "Tari Tari"
    TT było urocze choć przewidywalne. Nie sądzę, że zasłużyło na tak zjadliwą krytykę. :P
    Jeśli chodzi o „pełny rynsztunek jeździecki” to istotnie, brycze, lub jakiekolwiek spodnie by się przydały. Pamiętam jak znajomy zapłacił za jazdę w sztruksach krwawymi znamionami na kolanach. Jednakże i mnie zdarzyło się wsiąść na konia w sukience, sandałach, nawet z parasolką! Fakt, na wyjazd w teren obowiązkowo kask + kamizelka, ale nie czepiałabym się aż tak bardzo tej spódniczki. Już bardziej absurdalna była scena,  kliknij: ukryte  Dam sobie ogon uciąć, że w realności spadłaby.
    Chórowe sprawy oddane są równie szczegółowo, ale stwierdzam i tak o niebo lepiej niż komponowanie w wykonaniu bohaterki „UtaPri”.
  • Avatar
    A
    San-san 17.10.2012 08:12
    magia + klimat tajemniczości
    Komentarz do recenzji "Shin Sekai Yori"
    Klimat tajemniczości i grozy (łatwo mnie nastraszyć). Ta seria zaskoczyła mnie, jest inna niż pęk serii tego sezonu.
    Kreska postaci jest prosta, jakby naiwna, i stwarza ciekawy kontrast z tłami tego świata.
    Postaci są charakterami typowymi (dość ciekawy jest Shun niby prymus, ale nie taki znów głos rozsądku), ale myślę, że nie postaci są tu najważniejsze. Że gdyby były zbyt skomplikowane, popsułoby to fabułę. Myślę (teoria wstępna San), że jednostkowo te postaci są nieistotne, służą przedstawieniu sytuacji.
    Muzyka jest dobra. Szczególnie przypadł mi do gustu ending i jego animacja.
    Jestem po 3.ep. zauroczona i czekam kolejnych odsłon Shin sekai.
  • Avatar
    San-san 2.10.2012 22:53
    Re: Uau!
    Komentarz do recenzji "Tonari no Kaibutsu-kun"
    Widać rzeczywiście nie możemy się zgodzić ;>

    Nie wiem czemu tak jest XD
    Ale jak się wreszcie zgodzimy to będzie najlepszy wyznacznik, że seria ma to COŚ. ;3

    On jest ufoludkiem! Nie mam wątpliwości. Cały odcinek wykrzykiwałam „debil!” i nie wierzyłam własnym oczom. Ale jak chyba znaczenie większym entuzjazmem reaguję na wszystkie niesamowitości, niż ty Hitsu­‑sempai. :)
  • Avatar
    A
    San-san 2.10.2012 22:03
    Uau!
    Komentarz do recenzji "Tonari no Kaibutsu-kun"
    Pierwszy odcinek spowodował, że na przemian śmiałam się, rozdziawiałam usta w absolutnym zaskoczeniu i łapałam za głowę. Ten jeden odcinek mógłby już stanowić jak dla mnie zwartą historyjkę, całość. Jeśli ta seria będzie taka do końca to będzie wysooooko na mojej liście.

    Bohater i heroina świetni. Czuję, że to będzie gorąco komentowana seria ;)
  • Avatar
    San-san 26.09.2012 13:14
    Re: Anime ciepłe jak kocyk i przytulne jak ulubiony miś
    Komentarz do recenzji "Tari Tari"
    A co do przykładu z obrazami,

    Naturalnie to przykłady skrajności. Wszystko przez Goyę…

    To coś miało Natsume Yuujinchou.
    A sądzę, że z najnowszych serii również Another, które niby ostatecznie rozczarowało, ale miało ikrę ^^
    A ja za takie mam również Nazo no Kanojo i Kokoro Connect. Wadliwe, ale interesujące.
  • Avatar
    San-san 26.09.2012 09:08
    Re: Anime ciepłe jak kocyk i przytulne jak ulubiony miś
    Komentarz do recenzji "Tari Tari"
    Histu­‑sempai, tak jak to napisałaś to się zupełnie zgadzam ^^. Może jakby odcinków było trochę więcej, można by pociągnąć niektóre wątki… Choć nie wiem czy jest sens. Jest coś takiego, że seria bardzo poprawna nie musi być rewelacją. Natomiast bardziej wadliwa, ale za to mająca to COŚ sprawia, że lepiej się ją ogląda.
    Może to jak z konkursem obrazów. Jeden jest doskonały ale akademicki. A drugi cienki, ale zdradzający novum, inne myślenie, potencjał. :)
    Ale ostatecznie lubimy oba typy.
  • Avatar
    A
    San-san 19.09.2012 09:29
    jedenaście
    Komentarz do recenzji "Kokoro Connect"
    I kolejne zmiany.

     kliknij: ukryte  jest urocze. Trochę dziwne, że  kliknij: ukryte , bo reakcje siebie samych na to co robili po przemianie byłyby fajniejsze^^.

    Ale podoba mi się fakt iż z każda przemianą wychodzi z nich coraz więcej. Dowiadują się o sobie nawzajem, uczą się siebie jakimi są naprawdę i są zmuszeni zmierzyć się z tym co usłużny umysł stara się zapomnieć. To trudne, ale i tak w rezultacie z korzyścią dla nich. Poprzez drastyczne środki Heartseed im pomaga, ale zastanawia mnie czy na koniec wyjaśni się więcej na jego temat. Wydaje się, że jego celem jest w gruncie rzeczy zadzierzgnięcie mocniejszych więzi między przyjaciółmi i wymazanie wszelkim nieporozumień. Szczytny cel nie powiem. Ale miałoby to dla mnie większy sens, gdyby on coś z tego istotnie miał.

    A tak w ogóle, na początku odcinka myślałam, że to sen Inaby,  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    San-san 11.09.2012 10:10
    Re: po dziesiątym ep.
    Komentarz do recenzji "Kokoro Connect"
    Ja zepsułam? O_O
    e, przecież… Nie kumam.

    Spojler to spojler. Tak samo nie wypada w zasadzie pisać, że:  kliknij: ukryte , mimo iż większość ludzi i tak wie.

     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    San-san 10.09.2012 22:46
    Re: po dziesiątym ep.
    Komentarz do recenzji "Kokoro Connect"
    To były w tym odcinku trzy takie momenty które na mnie podziałały:

    1.  kliknij: ukryte 
    2.  kliknij: ukryte 
    3.  kliknij: ukryte 
    Ale wolałabym żeby to  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    San-san 10.09.2012 21:03
    po dziesiątym ep.
    Komentarz do recenzji "Kokoro Connect"
    I znów czekam z niecierpliwością na kolejny odcinek, choć w zasadzie nie ma szaleńczej akcji. Ciągle się ze sobą kłócą i zapewniają o wzajemnej przyjaźni. Powinno mnie to chyba nudzić, zamiast tego bardzo przeżywam :P
    Seiyuu są (tak myślę) przekonujący.
    Czekam co wyniknie z nowej sytuacji  kliknij: ukryte . I ciekawe co im zrobi Master of Puppets. Jego pojawienie się w 10 ep. było przerażające… Ale ja po prostu strachliwa jestem w kwestii horrorystycznej.
  • Avatar
    A
    San-san 4.09.2012 20:12
    bład
    Komentarz do recenzji "Maria-sama ga Miteru ~Haru~"
    do tej pory pełniące funkcje pąków – Shimako, Sachiko i Sei


    Dopiero zauważyłam: powinno być Shimako, Sachiko i Rei.
    Satou Sei była poprzednią Rosą Giganteą.