x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
miła obyczajówka z kiksami
Ogromnie mi się podoba konflikt między ludźmi morza i lądu. To napędza cała fabułę. Mnie osobiście ogromnie interesuje taka tematyka (my‑oni, czyli kto jest Innym). I sama zdumiewam się, że takie niby mdłe anime jednak mnie wciąga.
Poza tym duże plusy dla endingu. Wylądował już na mojej liście :).
chillout
SSB traktuje o dwu starszych siostrach (w wieku studenckim) i dwu młodszych braciach (w wieku licealnym). Część zajść komentuje narrator nie szczędzący ironii uznając np. „z zewnątrz normalni, wewnątrz żałośni”.
Projekty postaci są przyjemne dla oka. Zmieniane są części ubioru i fryzury dziewcząt. Większość fabuły dzieje się w domu, oszczędzając nam przetartych szkolnych schematów.
Seria ta jest znakomita, żeby wciągnąć ją w niedzielny depresyjny wieczór na raz i odprężyć się zupełnie.
Bohaterowie są sympatyczni i z każdym króciusieńkim odcinkiem czegoś się o nich dowiadujemy.
Polecam tym, którzy jak ja lubią „nudne” anime, takie odrobinę urocze, ale nie powodujące pękania szkliwa na zębach.
a co by się stało...
I takie tam, ale to jest wszystko zależne kto zareaguje najpierw. Jaka kultura i jak zachowają się sami obcy. Scenariuszy jest wiele i są tylko częściowo do przewidzenia. Teoretycznie więc próba nawiązania kontaktu poprzez elementy kultury rozrywkowej i popularnej jest zupełnie dobrym sposobem, zwłaszcza, że my jako obcy nie pokazaliśmy krainie Petrarki nic czego mogliby się prawdziwie obawiać. (Jak broń czy elektryczność). Chyba, że to wyczytała w mangach. Chociaż jak się nie wie na co patrzy i nie widzi się dowodów to trudno jest sobie wyobrazić „bezustanne źródło światła” z.B.
Re: 1. Zanim się zacznie
O to to! A to anime, jak się zdaje na pierwszy rzut oka, jest dla fanów 'spódniczek' i nastolatek ze spluwą. Meeh.
1. Zanim się zacznie
Re: W sumie czemu nie.
plusy i minusy
Muzyka: Przekonałam się do pierwszego openingu, a ujął mnie zarówno graficznie i muzycznie ending i żałuję trochę, że postaci w anime nie wyglądają tak jak tam. Muzyka w czasie trwania akcji jest znakomicie dobrana i świetnie potęguje napięcie, choć jak zwykle obraz przesłania mi cały odbiór i nie jestem w stanie powiedzieć czy coś mi się podobało szczególnie. OST muszę odsłuchać osobno.
Fabuła: Ja wciągnęłam 13 odcinków na raz i akcja była dla mnie płynna, wciągająca pełna nieoczekiwanych napięć i niekiedy ciekawych zwrotów akcji. Ale nie wyobrażam sobie ucięcia akcji po tych 14 odcinkach. Jak dla mnie to seria na spokojne 50 episodów. Świat, jak ktoś już wspomniał ma wiele do życzenia. Przede wszystkim pod względem muru i Tytanów. Wyobrażam sobie bardzo mgliście jak można by w prędkim czasie stworzyć tak potężną budowlę (wystarczy sobie przypomnieć Chiński mur, przypuszczam, że te mniej więcej 7 tys. km zbudowanych siłą ludzką mogłoby stanowić obwód trzech murów w SnK, ale mur Chiński jest niższy), choć zrozumiałe jest powstanie „kultu muru”, notabene ciekawy element. Jednak póki akcja się nie rozwikła przymykam na niedogodności świata oko.
Postaci: każdy chyb znajdzie sobie ulubioną postać. Wszyscy działają zrozumiale dla psychiki ludzkiej i są logicznie zbudowanymi postaciami. Choć uważam, że Mikasa jest przepakowana. Eren stracił dla mnie w oczach po tym jak kliknij: ukryte zaczął zamieniać się w Tytana. Na początku był zwykłym dzieciakiem, u którego liczył się charakter. A teraz jest napakowany mocą i już mi się tak nie podoba. Najbardziej lubię zwykłe postaci, tych kadetów, z biednych wiosek. I moją ulubienicą stała się dziewczyna od ziemniaka. Lubię tez Armina, który jest słaby, ale bazuje na inteligencji.
Konkluzja: Jednak najważniejszym elementem i tym co najbardziej mnie kusi i pociąga w SnK, jest napięcie. Dlatego uważam, ze anime nie jest o niczym. „Tylko o walce” ktoś powie? Nie chodzi tu o naparzanie. Wspaniale ukazany jest strach przed walką, zwykłe ludzkie odruchy i przekonanie, że nawet jak nie chce się umierać i walczyć, to się to robi. My pokolenie ludzi, którzy nie znamy wojny, obyśmy nigdy nie musieli stawać wobec takich dylematów. Ale czasem świadomość tego jak to może wyglądać jest cenna. Tak na to patrzę.
Re: ...
Z początku byłam ogromnie zainteresowana pomysłem, by słodka gimnazjalistka zaczęła się przekonywać do typa o dość strasznej aparycji. Ale dziewucha raczej późno doceniła zalety misiowatego stalkera i kliknij: ukryte wybrała młodszego brata, z dziwnych a raczej żadnych pobudek.
Yamamoto aka Saki, była bardzo fajną postacią. I ogromnie mi było żal, że spodobał jej się taki nijaki typ.
Nao – malarka miała uroczy motyw i jako wdzięczna, cicha dziewuszka subtelnie zabarwiła ekran na różowo.
Wątek Enomoto i Kusudy(kappy) był sympatyczny, prędko polubiłam samego Kusudę, ale o Enomoto miałam jak najgorsze zdanie. Trochę się wyrobiła, ale kilka razy miałam ochotę wytargać babsztyla za kudły. Za głupotę, egoizm, zadzieranie nosa, wielkopaństwo… mam wyliczać dalej?
Dobashi była chyba moja ulubiona poza Yamamoto. Spokojna i bardzo cool. Głos rozsądku wobec szalonej fanatyczki brata i szalonej fanatyczki Zaitsu.
Wątek z cyckami niepotrzebny i nudny.
Ecchi bynajmniej mnie nie radowało. Wciąż tylko się zastanawiam kto ustala tak absurdalnie bezsensowną długość spódniczek. Nosiłabym męski mundurek.
Wątek z podróżą inspirujący.
Ale niektóre sceny były… sztuczne i naciągane. Ilość osób zamieszanych w romanse porażająca. Porażająco nierealistyczna. Nie rozumiem upodobania Japończyków do incestów. Śmieszne mi się też wydaje, że tak wiele ludzi w jednej klasie kocha się w sobie nawzajem.
Marudzę, ale mimo iż oglądało się to miło i z przymrużeniem oka zaskakują mnie tak wysokie opinie.
nie więcej niż 6.
Już wolałam Lovely Complex.
a) nie zdradzić się ze swoją świętością
b) wyżyć na niezbyt wygórowanych funduszach bez potrzeby robienia cudów ^^.
Anime wydało mi się urocze. Postaci świętych rzeczywiście wyglądają na młodych, jakby nie niosły na swoich barkach wielowiekowej tradycji :), ale to jest w nich sympatyczne. Jezus z komputerem na kolanach i Budda szorujący zlew… Od razu nabieram do nich sympatii.
Niezupełnie zatem zgadzam się z przedmówcą. Kreska jest 'rysowana', ale nie kiepska. Ma delikatny kształt i wygląda trochę jak ruchome kadry z komiksu, może komuś to nie odpowiadać, ja myślę, że pasuje do sielskiego charakteru opowiastki.
Dowcip nie jest skomplikowany bo wszyscy znają motywy biblijne i jak sądzę orientują się w idei buddyzmu… żadna filozofia :D.
Nie jest to coś co powala na łopatki, nie wiem jak wysokie wymaganie mieli moi poprzednicy <poniżej>, ja zostałam zachęcona trailerami i nie zawiodłam się.
znalezisko
[link]
o ile to ma istotnie znaczenie ^^'
Re: trwoga 5 ep.
[link]
[link]
W tym odcinku jakby im trochę lat przybyło.
Re: trwoga 5 ep.
trwoga 5 ep.
ending (mniam) pojawia się zawsze tam gdzie najbardziej chcę wiedzieć co dalej… :)
ocena
Jeśli chodzi o „pełny rynsztunek jeździecki” to istotnie, brycze, lub jakiekolwiek spodnie by się przydały. Pamiętam jak znajomy zapłacił za jazdę w sztruksach krwawymi znamionami na kolanach. Jednakże i mnie zdarzyło się wsiąść na konia w sukience, sandałach, nawet z parasolką! Fakt, na wyjazd w teren obowiązkowo kask + kamizelka, ale nie czepiałabym się aż tak bardzo tej spódniczki. Już bardziej absurdalna była scena, kliknij: ukryte gdy Sawa jako maleńka dziewczynka wsiadła na konia i pogalopowała na oklep. Dam sobie ogon uciąć, że w realności spadłaby.
Chórowe sprawy oddane są równie szczegółowo, ale stwierdzam i tak o niebo lepiej niż komponowanie w wykonaniu bohaterki „UtaPri”.
magia + klimat tajemniczości
Kreska postaci jest prosta, jakby naiwna, i stwarza ciekawy kontrast z tłami tego świata.
Postaci są charakterami typowymi (dość ciekawy jest Shun niby prymus, ale nie taki znów głos rozsądku), ale myślę, że nie postaci są tu najważniejsze. Że gdyby były zbyt skomplikowane, popsułoby to fabułę. Myślę (teoria wstępna San), że jednostkowo te postaci są nieistotne, służą przedstawieniu sytuacji.
Muzyka jest dobra. Szczególnie przypadł mi do gustu ending i jego animacja.
Jestem po 3.ep. zauroczona i czekam kolejnych odsłon Shin sekai.
Re: Uau!
Nie wiem czemu tak jest XD
Ale jak się wreszcie zgodzimy to będzie najlepszy wyznacznik, że seria ma to COŚ. ;3
On jest ufoludkiem! Nie mam wątpliwości. Cały odcinek wykrzykiwałam „debil!” i nie wierzyłam własnym oczom. Ale jak chyba znaczenie większym entuzjazmem reaguję na wszystkie niesamowitości, niż ty Hitsu‑sempai. :)
Uau!
Bohater i heroina świetni. Czuję, że to będzie gorąco komentowana seria ;)
Re: Anime ciepłe jak kocyk i przytulne jak ulubiony miś
Naturalnie to przykłady skrajności. Wszystko przez Goyę…
To coś miało Natsume Yuujinchou.
A sądzę, że z najnowszych serii również Another, które niby ostatecznie rozczarowało, ale miało ikrę ^^
A ja za takie mam również Nazo no Kanojo i Kokoro Connect. Wadliwe, ale interesujące.
Re: Anime ciepłe jak kocyk i przytulne jak ulubiony miś
Może to jak z konkursem obrazów. Jeden jest doskonały ale akademicki. A drugi cienki, ale zdradzający novum, inne myślenie, potencjał. :)
Ale ostatecznie lubimy oba typy.
jedenaście
kliknij: ukryte cofanie się do dzieciństwa jest urocze. Trochę dziwne, że kliknij: ukryte po wszystkim niczego nie pamiętają., bo reakcje siebie samych na to co robili po przemianie byłyby fajniejsze^^.
Ale podoba mi się fakt iż z każda przemianą wychodzi z nich coraz więcej. Dowiadują się o sobie nawzajem, uczą się siebie jakimi są naprawdę i są zmuszeni zmierzyć się z tym co usłużny umysł stara się zapomnieć. To trudne, ale i tak w rezultacie z korzyścią dla nich. Poprzez drastyczne środki Heartseed im pomaga, ale zastanawia mnie czy na koniec wyjaśni się więcej na jego temat. Wydaje się, że jego celem jest w gruncie rzeczy zadzierzgnięcie mocniejszych więzi między przyjaciółmi i wymazanie wszelkim nieporozumień. Szczytny cel nie powiem. Ale miałoby to dla mnie większy sens, gdyby on coś z tego istotnie miał.
A tak w ogóle, na początku odcinka myślałam, że to sen Inaby, kliknij: ukryte której spełniają się marzenia w związku z Taichim. Ona i jej miły Taichi, a reszta koła robiąca za ich dzieci, co rozwiązuje problem rywalizacji ^^. Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że to jednak nie sen…
Re: po dziesiątym ep.
e, przecież… Nie kumam.
Spojler to spojler. Tak samo nie wypada w zasadzie pisać, że: kliknij: ukryte Haruhi z Ouran to dziewczyna, mimo iż większość ludzi i tak wie.
kliknij: ukryte
To był dobry moment, bo akurat jak to oglądałam Maru‑sama rzekł coś na temat umierania bohaterów i nagle bach! Później zastanawiałam się czy to Iori nie mogłaby udawać PupetsMastera, żeby pokazać Inabie Jak tej w rzeczywistości zależy na Taichim, ale zdałam sobie sprawę: skąd Iori mogła wiedzieć, że skądkolwiek spadł :P.
Re: po dziesiątym ep.
1. kliknij: ukryte pojawienie się PuppetsMastera (bo nigdy nie wiem jak mu tam w rzeczywistości)
2. kliknij: ukryte 'upadek' Taichiego
3. kliknij: ukryte wyznanie Inaby
Ale wolałabym żeby to kliknij: ukryte Iori była z Taichim :P
po dziesiątym ep.
Seiyuu są (tak myślę) przekonujący.
Czekam co wyniknie z nowej sytuacji kliknij: ukryte Inaba vs Iori. I ciekawe co im zrobi Master of Puppets. Jego pojawienie się w 10 ep. było przerażające… Ale ja po prostu strachliwa jestem w kwestii horrorystycznej.
bład
Dopiero zauważyłam: powinno być Shimako, Sachiko i Rei.
Satou Sei była poprzednią Rosą Giganteą.