x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Magical Macaron!
Nie są może super‑ciekawe ale bardzo pasują do tej serii i nikt specjalnie jako osobowość nie przeszkadza. Nawet Koshiro ;).
Niestety zgrzytem dla mnie okazał się Henri‑sensei i już mam na niego alergię. Według mnie jego metody nie są fair. Za to jedną z moich ulubionych postaci stała się Mari Tennoji, choć im bliżej końca, tym bardziej ją dramatyzowano i straciła urok z początku.
Zastanawiam się nad drugą serią dla samego faktu pociągnięcia wątku romantycznego, który miał kilka naprawdę uroczych momentów w tej części ;).
Jeśli chodzi o kwestię duszków: niezbyt natarczywe, jednak nie jestem przekonana do faktu, że część fabuły została uzależniona od wątku w Królestwie słodyczy. Nawet ja jestem na to za stara…
Specjalny plus ma dla mnie dokładność przyrządzania słodyczy i masa ciekawostek przy tym. Mogłam się nauczyć kilku nazw po francusku. Rozpłaszczyłam się np. na fotelu ze zdziwienia gdy mnie olśniono, że sękacz (Który przypisywałam do regionu suwalszczyzny) jest ciastem pochodzenia niemieckiego ._.
W odpowiednich momentach zaciskałam kciuki i 'przygryzałam paznokcie”, podśmiewałam się, kibicowałam Ichigo.
Udana seria ;)
A najmniej polubiłam Sayakę.
Re: Takie sobie uwagi wiecznego malkontenta
Ty zaczęłaś z nadzieją na coś wyjątkowego, zaciekawiona pozytywnymi opiniami.
Ja zupełnie bez uprzedzeń (dobrych, ani złych… Jeśli mogą być dobre uprzedzenia), ale z poczuciem że to będzie coś bardzo lekkiego, wesołego i bez żadnych pretensji do sprzedania widzowi ciekawszej refleksji. Dlatego jestem pozytywnie zaskoczona ;).
Poza tym taka fabuła o wiele bardziej mnie wciąga niż takie Mouretsu Pirates, które jak widzę dostało wysokie noty.
Re: Takie sobie uwagi wiecznego malkontenta
Zgadzam się, że minusem tej serii jest założenie: „miły i przytulny Taichi, który słucha i pomaga, jest kochany przez wszystkie koleżanki.” Ale jeszcze tak mi to nie przeszkadza. Przede wszystkim dlatego, że Aoki (chłopak nr 2) adoruje i stara się pozyskać serce Yui, a ona mimo iż otwarcie go ignoruje (tak mi się wydaje) czuje do niego miętę. Aoki jest tam chyba najnormalniejszy i w zasadzie to on powinien być, dosadnie mówiąc, 'dominującym samcem'. Yui dlatego ląduje na mojej liście na samym dole.
Taichi jest sympatyczny, pomocny (flaki‑z-olejem) i jak rzecze Daerian – mam cichą nadzieję, że ukrywa się coś pod tym. Może jakaś własna tragedia, może chęć odkupienia się, bo ja wiem… Ale milczę i mam nadzieję.
Iori jest ciekawa, choć zaczyna mnie chwilami drażnić. Z drugiej strony jest chyba tą, z którą najbardziej się utożsamiam.
Inaba jest w sam raz. Mój ulubiony typ postaci nr. 2. (tsundere, która nie jest tsundere… Mam pod względem charakteru małe skojarzenie z Makise Kurisu, to samo rzeczowe podejście, szybka analiza sytuacji, błyskotliwe uszczypliwości i staranne ukrywanie własnych emocji.) Jest najfajniejsza również pod tym względem, że nie ma wydumanego życiowego problemu (przy Yui trochę przesadzili moim zdaniem :P), a mimo to z czymś się tam zmaga.
I mimo wszystko całość pięknie mi się składa. Dobór postaci jest jaki jest, ale nie uważam ich za szablony czy kontury, w które ktoś wlał sztuczne życiem, a jeśli nawet: to , to życie rozwija się i ewoluuje, w coś oryginalnego.
Właśnie jestem po 5 ep., że się wzruszyłam to mało powiedziane. Co kolejny odcinek, to bardziej trzyma mnie w napięciu.
Największą zaletą jest chyba precyzyjne operowanie psychologią postaci. Najważniejsza jest tu psychika i jeśli seria pójdzie tym torem to chylę czoła przed pomysłem.
Ten cały Master of Puppets jest przerażający. Ciarki mi chodzą jak się pojawia.
Grafika jest w porządku: bez szału, ale nic mnie nie kuje w oczy.
Opening jest przyjazny obu uchom. Za to Ending jest rozlazły.
Pomysł jest dobry a realizacja jeszcze lepsza. Obawiałam się trochę ecchi‑gagów, ale zrobiło się dość poważnie i czuję się w zasadzie przyjemnie rozczarowana.
Jak na razie świetny start!
Re: ichi
Otóż Atsuhiro Maeda, 12 lat mieszkał we Wiedniu. A na AZ napisano: “Wiin” dopiero co przeprowadził się po 12 latach mieszkania w Australii. Zapamiętałam wzrokowo tę Australię i wkręciłam sobie, że to Konatsu jest stamtąd bo ma jasne włosy… Mattaku. Gomen! ;D
Hanasaku Iroha? Hm nie widziałam, zerknę ;)
Re: czerwony
Hm, np: włosy zaczynają wyglądać w nowszych seriach bardziej włosowato, a nie jak żelowo‑plastikowy hełm.
Usta coraz częściej noszą ślad warg zamiast maleńkiej kreski czy kropki. Nosy robią się również wyrazistsze, a oczy nieco maleją i zaczynają przypominać ludzkie. Nie błyszczą też i nie drgają tak irytująco jak pamiętam z dzieciństwa. Mimika postaci jest znacznie urozmaicana, to samo gesty i pozy nie są już tylko zestawem standardowych: 1.wesoły chłopak łapie się za brzuch/ 2.zdenerwowana postać na ugiętych kolanach pochylona do przodu z szeroko rozstawionymi rękami i rozcapierzonymi palcami/ 3.smutna dziewuszka opada na kolana, kryje twarz w dłoniach a łzy ściekają symetrycznie po podbródku… Teraz widać większą dbałość o detale i często mam wrażenie, że projektanci baczniej przyglądają się realnym ludziom i ich faktycznym (niekiedy dziwnym i groteskowym) zachowaniom, aniżeli tworzą jakiś własny koncept motoryki człowieka.
Re: czerwony
Kreska wpisuje się bardzo w kanon tegoroczny.
Jest pewna tendencja zbieżności rysunku postaci nie?
(wyjąwszy kwiatki takie jak Acchi Kocchi)
ichi
W Another postaci były chyba bardziej staranne, ale tła i ogólnie całokształt w TT jest bardzo ładny.
Podoba mi się konstrukcja okolicy, zwłaszcza szkoła i jej wnętrza. Chciałabym uczyć się w takim miejscu. Mam poczucie, że sama sala gimnastyczna jest wielkości mojego campusu >_<
Plus ma także koń – Sabure, która wygląda wyjątkowo jak na konia w anime, na które niezmiennie psioczę.
Jeśli chodzi o postaci, z miejsca zapałałam sympatią do Sawy. jeździ konno, strzela z łuku, nosi kapelusz, jest miła, zdecydowana i pomocna.
Na drugim miejscu Australijka. Ma to coś nie będąc przy tym nadpobudliwym bąkiem o piskliwym głosie.
Reszta na razie czeka w kolejce zanim ich polubię.
A sou! Wychowawczyni jest sympatyczną osóbką, a nauczycielka muzyki jest intrygująca. Niby ta zła, ale… Jeszcze nie spisuję jej na straty.
Muzyka – to zapowiada się szczególnie dobrze i przyciąga moją uwagę. Piosenki, które pokazały się jak dotąd są lekkie melodyjne i dobrze się ich słucha.
Czekam co dalej.
czerwony
1 ep.
Ureshii! Pierwszy poemat i była „Chyhayafuru…” :)
Animacja jest urokliwa, choć przeszkadzają mi grube kontury postaci i ruchome wzory szat.
Dziwnie się patrzy na ruch postaci, bo czasem wygląda to jak przesuwanie papierowych sylwetek w teatrzyku. Zwłaszcza gdy chodzą i ujęcie jest z oddali. Potęgują to np. owalne „papierowe” chmury ;) Ale jest to dość ciekawy pomysł.
Nie mam jeszcze zdania co do elementów 'super‑deformed'. Ale chyba nie bardzo mi pasują.
Podoba mi się zwięzłość poematu i to, że pojawiają się dwie historie na odcinek.
Postać narratora wydaje się sympatyczna – akurat do niej bardziej pasują deformacje.
Podoba mi się na pierwszy rzut ucha opening. Ending miałam ochotę natychmiast wyłączyć, ale cierpliwie odsłuchałam do końca… Może po piątym razie się przyzwyczaję ;P.
Z ciekawością czekam kolejnych odcinków.
Tu i tam
Chyba naprawdę lubię serie gdzie nic się nie dzieje.
Fabuła to 12 minutowe w zasadzie epizody. Grupka przyjaciół w cukierni, na Nowy rok, w walentynki, na wakacjach, w salonie gier, w szkole, na pikniku. Gadają również o bzdurach. Chodzi o gierki językowe i relacje pomiędzy nimi.
Faktycznie słodkie jak lukier, ale miało w sobie to coś: jak ulubione lody, po których jeszcze wylizuje się pucharek… Ćśś to moje osobiste inklinacje…
Grafika – jest celowo uproszczona. Trochę wkurzały mnie rastrowane postaci trzecio‑planowe. Ale z czasem uznałam za pomysłowe nawet przerywniki ze strzałeczkami. Tak! Nawet strzałki mi się podobały.
Przeszkadzały mi wypustki Miniwy na włosach, włosy siostry Sakakiego i wygląd nauczycielki… Poza tym – co za ulga! Mayoi nie ma mysich uszu. To tylko koczki.
Muzyka – opening i ending bardzo miłe. W styl serii i mimo iż po dwóch razach odsłuchania op. byłam zniesmaczona, to teraz potrafię słuchać go na poprawę humoru jako zapętloną melodię ;D
Postaci: Mayoi, Hime i Sakaki przyjazne tło. Nawet nadgorliwa Mayoi mi nie przeszkadzała. Sakaki czasem wykazywał rozsądek co było na duży plus. Hime cudownie naiwna. Lubię ich.
Epizodyczna trójka których imion nie zapamiętałam (czarnowłosy, blondyna i zielonowłosa) czyli tło nr.2 również dość sympatyczne.
Io i Tsumiki. Urocza para <noseblead> ... To ja tyle
Re: Zespół zgrany ;P
( kliknij: ukryte A Ricchan została durno‑stójką, czyli tym czym była cały czas >_<)
Re: Zespół zgrany ;P
Ale mam taki jakiś niesmak, że ;<
smutno mi.
Nawet My Favorite Things już mi się tak nie wkręca.
Re: Zespół zgrany ;P
Czuję niedosyt, bo było mi bardziej smutno. Nie odczuwałam jakiejś specjalnej satysfakcji z happy endu.
Motyw z Sentaro podobał mi się. kliknij: ukryte perkusja w kościele xD cudnie!
No i Paniczykowi kliknij: ukryte dobrze było w długich włosach.
Ale to z Ricchan spalili ;<
Yurika trochę uratowała sytuację, ale…
;( Jakoś…
nie.
Re: Odcinek 11
Popieram ^^ wysłuchałam tego jeszcze kilka razy. Ona ma taki uroczy delikatny głosik ;D
Wiecie… Ja jestem nieodporna na kicz ^^
Gdybyście widzieli moją minę i pisk jaki wydałam gdy kliknij: ukryte Sen miał wypadek.
Ale całe napięcie ze mnie spadło, gdy powiedzieli, że to kliknij: ukryte Sachiko. Myślę, że jakby jej tam nie wcisnęli, tylko:
kliknij: ukryte a) pozwolili mu zginąć, albo
b) połamali mu ręce/ palce żeby nie mógł więcej grać… Było by lepiej
Rozpaczałabym, ale to by było dobre. :P
A tak, czuję się zawiedziona, że zamiast robić przyjemną serię nawarstwili tragedie ;<.
Ma być piękne, wzruszające kiczowate, radosne zakończenie!!! Musi być! ;p
(P.S. dlaczego komentujemy ep. 11 pomiędzy 7, a 8?)
Hmm
Fabuła jest (Jakaś) w pierwszym i ostatnim odcinku. Poza tym (czyli od 2 do 10 odc.) coś na podobieństwo uroczych, czasem dowcipnych, licealnych walk w kisielu.
Nie będę się rozwodzić nad wadami, to widać na pierwszy rzut oka. No dobrze, na drugi. Ale kilka elementów zasługuje na pochwałę:
3. Ciekawa postać przewodniczącej. Gdyby wyrzucić bibliotekareczkę (może być wersja kampferowa) i psiapsiółę z dzieciństwa: seria nabrała by rumieńców.
2. pomysł z Kampferami czyli:
-walczą dziewczyny między sobą i mogą to być tylko baby. Z nikim innym walczyć nie muszą. Jakoś… Wydawało mi się to dość logicznie i hm. prawdopodobnie przedstawione.
-Moderator – to jest ciekawy plan (choć odpuszczony i wykorzystany w 1/3). Pluszaki jako posłańcy są raczej denne i irytujące.
-podział na drużyny ale możliwość buntu: przymus walki z jednoczesnym „hm, a może jednak trzymajmy się razem?”
1. Pierwsze miejsce ma dla mnie postać Kaede Sakury. Jest ona tak zaskakująca i… Nie mogę napisać jaka bo będzie spojler ;P
Po prostu nie spodziewałam się, że znajdę tutaj coś tak. Hm nietypowego. Tak jest!
A i jeszcze Natsuru w wersji damskiej – również sympatyczna
postać. Trochę ciapowata chwilami, żal. Nie lubię takich postaci, które dają sobą pomiatać, z drugiej strony jest w dużej mierze urocza.
Tyle. Seria dostało u mnie mocne 5/10
Re: Odcinek 10.
Ale, gomenasai Ippiki kun, hitsu‑sempai, chyba przechodzę bardziej na stronę Draczeksa. ;)
Mam pewien niedosyt, choć uważam, że twórcy nie marnują w żadnym odcinku czasu. Mało tego, ilość drobnych sytuacyjek i wątków jest bardzo rozbudowana i w zasadzie jestem pod wrażeniem, że zmieścili to w tak krótkim czasie antenowym.
Mimo to, najbardziej z zasady lubię serie 26/28 odcinkowe. Jest wtedy czas na fabułę i poznanie bohatera. Choć serie ogólnie maja tendencje do wciskania jakichś fanserwiśnych fragmentów, albo takich, które absolutnie żadnej wartości fabularnej czy obyczajowej nie mają. W SnA, tak myślę, nie ma rzeczy niepotrzebnych. Nie znajdziemy tutaj najazdy na biusty, ani godzin rozterek monologowych, ani przydługich monologów/dialogów. Tu pada czasem tylko kilka słów… Myślę, że realizm potocznej, zwykłej rozmowy jest zachowany (+ inwencja tłumacza, który kolokwializuje wypowiedzi, czy doprawia do nich elementy gwarowe ^^).
Najwięcej pretensji mam do zbyt małej obecności muzyki. To na co Draczeks zwrócił uwagę: że Sen i Kaoru nie mają ambicji bycia słynnym zespołem, po prostu grają dla przyjemności, ma swoją dużą zaletę i doceniam pod tym względem pomysł. Ale i tak za mało ;<. Najbardziej rzucił mi się na uszy Moanin zespołu Art and Blakey (czy ja to dobrze piszę? O_O jest późno…). Był też jakiś utwór, który Kaoru polecił kliknij: ukryte matce. No i ten kawałek dla Ritsuko. Nic więcej nie zapamiętałam z jazzu. Reszta to były improwizacje. 3 utwory na 13 odcinków to trochę maławo :P.
Ale jestem bardzo optymistycznie nastawiona. Mamy trochę wygórowane pretensje do poziomu SnA. Nie mamy po pierwsze zbyt wiele serii do porównania. Jazzowości jak już wspomniała Hitsujin raczej się w anime nie spotyka. Porównujemy tylko z Nodame C. Ale to był pod wieloma względami inny typ. Przede wszystkim bardziej komediowy.
Uważam, że SnA nie mamy z czym porównywać. Może dlatego taka krytyka. Bo seria musi się wobec tego bronić sama wobec siebie.
Re: Odcinek 10.
No na początku ucieknie, ale wróci ;). Wydaje mi się, że jest to taki standard historii. Bohater najpierw tchórzy i ślad po nim ginie. Przyjaciele czują się zawiedzeni i albo go gonią, albo sam przychodzi w kulminacyjnym momencie np. powstrzymując ojca przed uderzeniem młodszej siostry. Złapie go za nadgarstek, spokojnie powie jakieś epickie słowa i przegna drania. Wtedy rodzina i przyjaciele rzucają się na niego wołając: „Wróciłeś, wróciłeś!!”; „Taa. Nie mogłem was przecież zostawić samych”. I jeszcze powinny pojawić się słowa w stylu: „ni emożna uciekać przed tym czego się boimy tylko stawić temu czoło…” Tadaa! I w ten sposób Jest wątek zamknięty pod tytułem: Trudne dzieciństwo Sena. Kaoru powodowany jego bohaterstwem bierze się w garść i popycha akcję z Ricchan. No i wygrana konkursu. Powinna jeszcze być scena taka: „On nie przyjdzie.”; „Nie prawda, zjawi się tu. Wiem to”; „Hej Kaoru‑kun, gdzie twój przyjaciel, czyżby strach go obleciał?” i w ostatniej chwili wpada Sen wołając „Bo! Będziesz tak stał, czy gramy wreszcie”. Wygrywają i wszystko kończy się szczęśliwie. A Jun‑ni może sobie robić co chce. ^^
Re: Odcinek 10.
kliknij: ukryte zwłaszcza to jak wypuścił swoją ukochaną gołębicę.
Kaoru w ogóle jest bardzo dramatyczny, ale to taki typ. Sen dramatyczny nie jest, raczej stara się wszystko zbywać śmiechem. Ritsuko jest cicha, ale jej kwestia kliknij: ukryte jak wychodziła z pokoju Paniczyka uważam świadczy o jej dojrzałości i sile. A Kaoru jak to Kaoru. Przesadyzm i histeryczne zachowanie to są jego cechy naturalne :P tak myślę.
Ogólnie po waszych komentarzach spodziewałam się czegoś gorszego. Ale jestem pozytywnie rozczarowana. Podobał mi się ten odcinek. Moment jak wybierali wspólnie z Senem kliknij: ukryte płytę Moanin , reakcja natychmiastowa, mina Ritsuko – bezcenna ^^.
Myślę, że w tych trzech odcinkach: kliknij: ukryte Ricchan zejdzie się z Paniczykiem; Sen oprze się ojcu, który a) jednak okaże się pijakiem, ale Sen nie będzie już małym zahukanym chłopcem, b) okaże się, że istotnie się zmienił; wygrają festiwal, Jun‑ni prześle kartkę, że wraca na studia i Yurika idzie na tę samą uczelnię co on. O. Marzenie ;D
Re: Odcinek 9
Motyw z włóczką kliknij: ukryte myszkująca w śmietniku Yurika XD Bezcenne!
Wyzwanie, również było ciekawe.
Przeczytałam ten jeden spojler dotyczący kliknij: ukryte ich wspólnej ucieczki – Juna‑ni i Yuriki, ale i tak uwierzyłam, że jednak ją zostawi. Piękne ^^.
No i końcówka napawa optymizmem. Chwileczkę, jeszcze tylko 3 odcinki nam zostały…
Ale mimo wszystko chyba fabule uda się całkiem zgrabnie zamknąć w tej dwunastce :). Jest nadzieja!
Re: w sieci
Co do drugiego – czy w takim razie, to bibliotekarz kliknij: ukryte nie powinien być przejęty przez pajęczątkę?
Re: Odcinek 8
To prawda, zresztą sam tak mówił, ale nie sądzę, by myślał bardzo racjonalnie w chwili gniewu ^^. Raczej to była ucieczka niż ustępstwo :P. kliknij: ukryte Przecież obraził się na Sena. W przeciwnym razie nie unikałby go, tylko by udawał, że nic się nie stało. Kolegowałby się z nim, rzucając zdawkowe 'cześć', ale nie dopuszczał bliżej.
P.S.
kliknij: ukryte
Fakt, ale to raczej spisałabym na karb dziwności i aspołeczności Urabe niż upośledzeniu emocjonalnym Tsubakiego.
W zasadzie do 8 odcinka nawet przytulić się nie dała grożąc nożyczkami.
Urabe jest ekstramalnie nierozmowna, ale mimo to są coraz bliżej siebie mimo iż nic wielkiego w zasadzie się nie dzieje.
Może po prostu robi na mnie wrażenie odwrócenie priorytetów.
Dla zupełnego przeciwieństwa: Clannad. Tomoya i Nagisa (oprócz pocałunku na koniec 1 serii i niewyobrażalnym dla mnie płodzeniu dziecięcia w drugiej) mieli ze sobą kontakt raczej mentalny i szczerze mówiąc mimo całej mojej miłości dla Clannada, nie ogarniam w jaki sposób się w sobie zakochali >_<. Wiele serii bazuje na rodzącym się uczuciu, ale mimo, że ogląda je się często z przyjemnością, są przez platoniczność związku, jakieś takie nierealne. NnK jest tak inne, że sam ten kontrast mnie urzeka.
Re: Odcinek 8
Podhalański ^^
6.ep. > kliknij: ukryte To akurat wydaje mi się przykładem upartości. Zabrali mi przyjaciela, to do nikogo już nie będę się odzywał, foch z przytupem :P. Mało kto z dorosłych się tak zachowuje, istotnie. Tak zachowują się dzieci. Deshoo?
Odsunięciem się w cień była wyłącznie sytuacja oddania Ricchan Senowi. No ale wszystko przed Kaoru. Na plus także jest to, że jako pierwszy wyciągnął rękę na zgodę.
P.S. kliknij: ukryte
Cielesność w tym anime to dla mnie akurat jego duży atut. Mimo wszystko nie jest to ecchi, nie chodzi też o fanserwis.
Tsubaki jest facetem, niech Hitori się wypowie jako przedstawiciel, czy nie jest tak, że facet myśli o dziewczynie równie często w sferze cielesności, czy może da się ją zupełnie pominąć?
Z tego co wiem, u chłopców i mężczyzn ten temat czasem urasta do problemu nadrzędnego. Ich popęd jest inny niż popęd dziewcząt, mniej nad nim panują. Tsubaki zaś ma dużo siły woli, jest uległy wobec Urabe i szanuje jej zdanie. Czy nie tak było gdy stwierdził, że pierwszego pocałunku nie należy marnować ot tak?
Obejrzałaś 8 odcinków?
Re: Odcinek 8
Też mam taką nadzieję ^^
p.s. >> Cóż, w rzeczy samej jest dziwna. Ale interesująca i mimo wszystko bardzo spójna. Waham się przed ostateczną opinią, aż nie ujrzę końca.
Re: Odcinek 8
Bogowie O_O czuję się niegodna waszej dyskusji ;D…
Demo… Z tym oświeceniem, jak to jeden z profesorów na mojej uczelni kiedyś nam opowiadał, to jest tak, że szczytne jego idee nie zostały do końca wprowadzone. (Jak to w historii często już bywało) Ba, twierdził, że ta myśl oświeceniowa trwa nadal… Albo raczej myśl, że się ją realizuje, a tak naprawdę prawdziwie oświeceniowe myślenie pozostaje wciąż w sferze planowania :P
kliknij: ukryte ten ostatni poświęca się dla przyjaciół i myśli, że nikt go nie kocha… Taki trochę emowaty jest ^^, jednocześnie to jego wada i zaleta (zaleta, jako budowy postaci), że jest trochę obrażalski i taki trochę cierpiący. Sen, mimo rewelacji z kliknij: ukryte Yuriką nie jest typem, który długo byłby się męczył z jakimś problemem (tak mi się wydaje). A Kaoru tak to w dwójnasób przeżywa… Nie wiem czy dobrze wyrażam to co mam na myśli, bo w gruncie rzeczy lubię Kaoru. Jego dzielne: kliknij: ukryte „To wcale tak bardzo nie boli”, no ale jednak jest bardziej 'miętki' niż Sen xD.