x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Finałowy dwunasty odcinek
Re: Finałowy dwunasty odcinek
Re: Finałowy dwunasty odcinek
Finałowy dwunasty odcinek
Z dużej chmury mały deszcz i, niestety, tyle.
Mnie ostatnio przygnębiło, że jestem już starszy od aktorki wcielającej się w serialową ciotkę Petunię…
Mogło tak być. Szczerze mówiąc, miałem cichą nadzieję, że ekipa od castingu inaczej rozwiąże problem castingu. Zgadzam się, że koszmarną robotę będzie miał prawie każdy aktor, który spróbuje zastąpić śp. Alana Rickmana. Natomiast wydawało mi się, że jest proste rozwiązanie by uniknąć porównań – niech nowy aktor będzie po prostu… młodszy. O ile Rickman zrobił świetną robotę jako Snape, o tyle był tak naprawdę dużo za stary w stosunku do książkowego. Jak zresztą większość filmowych bohaterów z pokolenia rodziców Harry'ego, Rona i Hermiony. HBO podjęło inną decyzję i… cóż, w grudniu będą rezultaty. :)
Ogólnie sequeloza jest czymś bardzo typowym dla historii kina i cała masa dziś klasyków kina to remaki („Człowiek z blizną”, „Ben Hur”, „Za garść dolarów”). Równie często sięga się po adaptacje („Małe kobietki” dostały już chyba z 7 filmów, podobnie „Duma i uprzedzenie” albo „Opowieść wigilijna”). Problem w tym, że współcześnie bawimy się w sequele i prequele serii które powstały nieraz w tym samym stuleciu. Ba, w zasadzie jeżeli jakiś serial lub film osiągnie wielki sukces, to szanse, że dostanie kolejną część lub spin‑off są gigantyczne (nawet jeśli całość jest spójna).
Generalnie uważam, że to żadne cudowne czasy kina, choć wciąż da się znaleźć wartościowe dzieła.
Re: Po trzech odcinkach
Re: Równie ładne, co rozczarowujące
Brakuję mi trochę większego dystansu i świadomości wad tych tytułów, które nawet bardzo lubimy. Dobrze, że przynajmniej tutaj można pogadać tak szczerze o problemach poszczególnych serii. Nawet takich, które się lubi :)
Re: Równie ładne, co rozczarowujące
Odnoszę wrażenie, że przybywa „baniek”, gdzie albo wychwala się dany tytuł pod niebiosa, albo krytykuje go za wszystko od początku do końca. W ten oto sposób coraz trudniej o fajną, merytoryczną dyskusję.
W ogóle to chyba coraz powszechniejsze zjawisko nie tylko w anime – bardzo polecam jako lekturę „Biały Irys” (jeden z nowych albumów o przygodach Asteriksa), gdzie właśnie omówiono to zagadnienie.
Re: Po trzech odcinkach
Aha, jedyny jeszcze drobiazg do którego się przyczepię – Junichi Suwabe jako Jin Kagemori. Ja naprawdę jestem świadom podobieństwa z temperamentu do profesora Aizawy w Boku no Hero Academia i wiem, że wokalnie pasuje, ale dopasowanie tego samego seiyuu, który praktycznie jest 1:1 z innego popularnego shounena to już trochę za dużo :D
Re: Po początkowych odcinkach
Po trzech odcinkach
Było? Było. Jest coś nowego? Uważam, że nie. Jednakże na pewno znam gorsze serie, po prostu jakoś nie mogę tu docenić czegokolwiek nowego lub interesującego.
Re: Po początkowych odcinkach
Choć oczywiście mam nadzieję, że masz rację, bo póki co seria świetnie się prezentuje. :)
Po pierwszej "intrydze" sezonu :D
To znaczy, ta seria to na luzie moje top5 guilty pleasure świata anime – intrygi są komicznie rozdmuchane, plany i spiski funkcjonują na zasadzie „ja wiedziałem, że ty będziesz wiedzieć, więc zrobiłem tak, bo przecież ty będziesz wiedzieć, że ja odgadnę, że ty…” i to jest sprzedawane z cudownie niezmąconą pewnością siebie od strony reżysera, który zdaje się wierzyć tym „hipergenialnym” nastolatkom (choć sami seiyuu chyba już są znudzeni całością). Do tego są wszystkie (moim zdaniem rzecz jasna) głupotki za które uwielbiam ten serial – niby elitarną szkołę, gdzie co druga osoba za bardzo nie ma na siebie planu (by nie powiedzieć, że zachowuje się idiotycznie), samorząd szkolny dysponujący gigantyczną władzą, budzącego niepokój protaga, którego mało kto podejrzewa (przypominam – szkoła dla geniuszy), a niejeden kolega prosi pomoc. Koleżanki oczywiście się do niego kleją.
A jak już o nich mowa – niesamowite, że w tej elitarnej szacownej uczelni, co druga postać kobieca to albo cwana lisica, która wdziękiem osobistym (i skrajnie bezlitosnym usposobieniem) buduje sobie pozycję, albo szlachetna bezbarwna dama w opresji, odpowiednio zaprojektowana by łasić się do stosownej publiki. ;p
Jedno z gorszych anime jakie ogarniam w tym sezonie, ale pod kątem radochy to mój ścisły top :D
Po trzech odcinkach
Bohaterowie – cóż, typowi przedstawiciele gatunku, jednak ekipa, która kliknij: ukryte zgarnia głównego bohatera zaskarbiła sobie moją sympatię. Do tego każdy odcinek kończy się akurat tak, bym był zainteresowany co będzie dalej, a to już coś!
Jedyna duża rzecz do której muszę się przyczepić, to postać kliknij: ukryte Gabu‑chan, która wybija cywili i w zasadzie nie ponosi za to jakiejkolwiek odpowiedzialności. Trochę się boję, że zrobią z niej comic reliefa i asystentkę Asy, a sensownej kary uniknie. Tzn. w ciężkim fantasy to jeszcze bym taki brak sprawiedliwości przyjął, ale trochę mi się nie pokrywa z resztą bardziej shounenowej fabuły. Nie licząc tego, ma szansę na top5 sezonu :)
Po trzech odcinkach
Jasne, absolutnie żadna lektura obowiązkowa, natomiast bohaterowie są uroczy, serial nieźle balansuje między komedią a romansem (choć to pierwsze rzeczywiście dominuje), do tego nawet potrafi miło zaskoczyć fabularnie. Ogólnie urocze, choć na pewno niewybitne anime na odprężenie ;)
Po czterech odcinkach
Ogólnie podoba się :)
Równie ładne, co rozczarowujące
Ogólnie sezon wiosenny ma kilka mocnych pozycji, ale to na razie nie ta ;D
Po trzech odcinkach
No i trzecia rzecz – problemy strukturalne. Pierwszy odcinek to nawet przyzwoity koncept: dwie części, jedna „współczesna”, druga to retrospekcja, ale taka, która składa obietnicę bycia istotną dla wydarzeń. Po czym w drugim odcinku zaczyna się festiwal retrospekcji nad którym niełatwo zapanować. Szczerze mówiąc, byłem bliski porzucenia serii, mimo tak mi drogiej tematyki.
Na szczęście trzeci odcinek sprawia wrażenie najbardziej spójnego i odnoszę wrażenie, że wreszcie ekipa wie o czym chce opowiedzieć. No i jest to od strony produkcyjnej wspaniałe.
Zatem będę kontynuować, choć daleko mi do szaleńczego entuzjazmu.
Serdecznie pozdrawiam :)
Wszyscy chwalą...
No faktycznie, jest to zagadnienie dość problematyczne. Jak wspomniałem w recenzji (pozwolę sam siebie zacytować):
Z drugiej strony, ostatni człon podanej definicji:
Doskonale wpisuje się do tej serii. Jeżeli to anime nie jest zbudowane wokół prezentowania wdzięków głównej bohaterki, to tak naprawdę… o czym jest?
Żeby nie było – nie twierdzę, że moje teorie są w 100% słuszne, może faktycznie „Kirei ni Moraemasu ka” nie miałoby w tamtych czasach jakichkolwiek tagów odnośnie seksualizacji (przyznam też, że żaden ze mnie ekspert w tym gatunku). Tylko jak inaczej określić serię, która buduje się wyłącznie na fanserwisie?
Ja dodałbym jeszcze „trzy” – w przeciwieństwie do np. „Ruri no Houseki” nie mamy fabuły i postaci, które by to w jakikolwiek sposób balansowały. :)