x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: W ciemno stawiam na FZ
Re: W ciemno stawiam na FZ
Nie zdziwiłbym się też, gdyby kliknij: ukryte pojawiło się moim zdaniem zakończenie złe, czyli dwoje głównych bohaterów zostaje parą, ale mimo wszystko mam nadzieję, że unikniemy takiego banału, tym bardziej, że protag powinien sobie wybrać kogoś mniej toksycznego (czyli w sumie dowolną inną bohaterkę, która się tu przewija. Oby tylko nie zrobiła się z tego najbardziej oklepana haremówka, gdzie wszystkie nagle sobie uświadomią, że przecież „miłość cały czas była obok”.
Re: W ciemno stawiam na FZ
Nooo… to trochę taka karuzela friendzonu. Mam mimo wszystko jakąś nadzieję, że bohaterowie są na tyle młodzi, że otrząsną się z tego i zaczną kreować lepsze związki, kliknij: ukryte natomiast trochę mnie martwi tempo. Grubo ponad połowa za mną, a mam wrażenie, że jeszcze do końca daleko. No i parę panien pozostało w tle, co może bardziej rozwodnić historię.
Muszę przyznać, że seria jest ciekawa, aczkolwiek trochę mnie martwi, czy uda jej się utrzymać poziom.
Re: Ktoś już może po seansie?
Po 9 odcinku
Ktoś już może po seansie?
Top sezonu i top roku
Jedna rzecz mnie zaciekawiła w ostatnim odcinku i trochę mi nie pasuję do tego co wiem, co japońskiej branży scenicznej – kliknij: ukryte brawa po tak udanym spektaklu są raczej skromne….
Ponad 20 odcinków za nami...
Re: Trzeci poziom w melasie.
Ale ile w tym prawdy? Na pewno była wysoka jak na Japonkę.
Finał odcinka 7
Do top 3 sezonu pewnie się nie załapie (nawet jak na tak niski poziom serii lato 2024), ale rozrywka do obiadu całkiem‑całkiem.
Wyśmienita recenzja
- wprowadzenie do fabuły,
- eskpozycję założeń artystycznych i z czego mogły wynikać poszczególne decyzje producenta (lub w tym przypadku – samowolę pani reżyser/scenarzystki),
- jaka jest prywatna opinia Autora wobec filmu,
- do kogo może być skierowana ta pozycja.
Co do mojego stosunku do filmu po lekturze – cóż, akapit:
Skutecznie przekonuje mnie, bym jednak odpuścił. Zwłaszcza, że w obydwu przypadkach w pełni się zgadzam co do problemów producenckich (choć w prequelach Gwiezdnych wojen jest kilka niezłych elementów – z drugiej strony to też rodzi frustrację jak dobra mogła to być trylogia, gdyby Lucas chciał przyjąć do wiadomości życzliwe głosy krytyczne).
Jedyna drobna uwaga – choć stereotyp jest mi znany, to w Cannes zdarzały się i bardzo dobre rozrywkowe filmy zgarniające nagrody (np. jedna z moich ulubionych komedii romantycznych „Marty” i trochę bardziej znane „Pulp Fiction”) ;)
W każdym razie, świetny tekst i liczę na następne :)
Dzięki wielkie!
Re: 7
Po 6 odcinkach - dziwnie, interesująco, chociaż...
Co do fabuły i bohaterów, cóż… Może zacznę od tego, że humor nie do końca mi siadł i rzeczywiście, nie jest on przesadnie oryginalny. Mam taki problemm, że jak komedia obyczajowo‑romantyczna mnie nie śmieszy, to zaczynam głębiej wiercić w tej „poważnej” części. Czasem może za głęboko.
Przede wszystkim, doceniam dużo ciekawych elementów psychologicznych licealnej miłości, nawet jeśli są komediowo przerysowane – fakt, że panie traktują swoich niedoszłych ukochanych z romantycznym uniesieniem, po czym, gdy tylko on znika za horyzontem, włącza się im bardziej cyniczny tryb. Wyraźnie hierarchizowanie otoczenia od obiektu westchnień na szczycie, ostrożne badanie sprawy, „przypadkowe” spotkania z niedoszłym chłopakiem i aluzje (konsekwentnie nietrafiające, w końcu to młodzi faceci), cały ten jazz.
Mam problem z głównym bohaterem. Z jednej strony dobrze go wprowadzono – jest na tyle przyzwoity, by nie odtrącić damy w potrzebie, ale i na tyle słaby na duchu, by nie wyjaśnić kilka kwestii, gdy orientuje się, że panie robią sobie z niego emocjonalną poduszkę. To zresztą prowadzi do logicznego i toksycznego efektu domina, gdzie odrzucone dziewczęta przechodzą kryzys własnej wartości, więc traktują protaga jak obywatela niższej kategorii (skoro jest na tyle głupi, że chce słuchać kogoś takiego jak one).
Z drugiej strony, to chyba ma być urocze, a wychodzi dość cynicznie. O ile Lemon i Chika traktują bohatera jeszcze jako‑tako (a od pewnego momentu już nawet przyzwoicie), o tyle relacje Anny i protaga to żadna przyjaźń czy nawet koleżeństwo. Długo szukałem określenia, najtrafniejsze byłoby traktowanie bohatera jak eunucha (ktoś a la służący, w dodatku nieatrakcyjny i bezpieczny, bo nigdy żadna się nim nie zainteresuje i go jej nie odbierze). Miarka się przebrała, gdy kliknij: ukryte w scenie na dachu oferuje jej swoją przyjaźń, gdy Anna odruchowo daje mu kosza. Wiem, że to w założeniach lekka seria i chyba miało to być śmiesznie, ale kurczę… Jakie ego top trzeba mieć, żeby po dostaniu kosza od innego, odruchowo oczekiwać, że pierwszy napotkany facet na pewno się w niej zabujał? W dodatku od razu chce go spławić, bo przecież „to nie jej liga”. Może sobie dziewczyna być popularna, ale prywatnie radziłbym chłopakowi wiać gdzie pieprz rośnie.
Wracając do tematu, moim zdaniem serial jest póki co bardzo spoko i ma kilka trafnych, niekoniecznie miłych spostrzeżeń (jak pisał Klemens – mrozi, ale w tym dobrym sensie). Natomiast relacje są tutaj kluczowe i bardzo łatwo je zepsuć, więc czekam na finał.
kliknij: ukryte Dla mnie najlepszym rozwiązaniem byłoby jakby znalazł sobie kogoś spoza tego układu i budował związek mając już jakieś doświadczenie „z drugą stroną barykady”, ale na to raczej nie liczę :)
Na zakończenie – nie jest to haremówka per se, jednak ma sporo elementów, które tworzą coś bliskiego temu gatunkowi, co nieco mnie denerwuje. Jednak wyjaśnienie to już dłuższa sprawa, może przy jakiejś recenzji omówię to coraz częstsze zjawisko w anime. :)
Generalnie polecam, choć odnoszę wrażenie, że podobają mi się tu rzeczy, którymi niekoniecznie miałem się zainteresować :D Lecz, powtarzam – głównie dlatego, że seria mnie nie bawi, więc zaciekawiły mnie inne punkty :)
Dziękuję za rekomendację ;)
Re: McKaine
Re: McKaine
W przypadku „Kaijuu…” – faktycznie, coś w tym jest, natomiast jeśli chodzi o „Boku no Hero Akademia”, to jeśli pamięć mnie nie myli, to akurat kliknij: ukryte Midoriya musiał ostro zasuwać zanim All Might zdecydował się mu dać swoje supermoce (był taki szybki montaż ze sprzątaniem wysypiska). Zatem tam protag musiał trochę napracować się, by zasłużyć na zaufanie. :)
Pozdrawiam ;)
Proszę bardzo ;)
Fakt,bardzo pasuje :)
Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika :)
Jakby co, zapraszam na PW, rozmawiam zresztą z kilkoma osobami, żeby nie było, że moje zastrzeżenia są bezzasadne :) Pozdrawiam :)
Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika :)
Ponownie – ująłbym to troszkę lżej, ale co do zasady pełna zgoda.
Re: Recenzja
Cieszę się, że w następnych tomach/sezonach sporo pominiętych kwestii będzie uzupełnianych, dobrze wiedzieć, że mangaka panuje nad całością. ;) Ciekawi mnie, czy będzie więcej o środowisku domowym Bofurinczyków. Świetny ten detal że sztućcami, dzięki za spostrzeżenie ;)
Następna recenzja to będzie Kaijuu i mam nadzieję, że uda się opublikować tak za dwa tygodnie (dużo jeszcze szlifów przede mną :P).
Re: Skąd tani pozytwyny odbiór ;o
Może jestem za bardzo lubię realizm? Mam wrażenie, że branża rozrywkowa w Japonii już trochę za bardzo ignoruje rzeczywistość…
Tak czy siak, zastanowię się, czy mimo wszystko nie usunąć oceny- dalej nie przyjmuję usprawiedliwienia za brak jakiegokolwiek wprowadzenia (bo jednak inne serie to robią i to nieraz całkiem nieźle), ale to może być nastawione wyłącznie na japoński rynek, a ta jedna strefa z kultury Japonii w ogóle mnie nie interesuje.
Fajnie :) Jak pisałem kilkukrotnie przy recenzjach trudno o coś bardziej subiektywnego niż poczucie humoru i u mnie seans obydwu odcinków upłynął z totalnie kamienną twarzą :D Ale serio, cieszę się, że innych to bawi ;)
Karo, dzięki za opis zjawiska VTuberek – nie brzmi to jak coś, co znalazłoby się w kręgu moich zainteresowań, wolę jednak „zwykłe” reżyserowane spektakle :) . Tylko, że o rzeczach, które mnie nie fascynują dawało radę zrobić dobre, a nawet bardzo dobre anime (dwa lata temu moim serialem roku było „Do it yourself!”).