x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Odcinki 1-3 - komentarz
OK – przyznaję, że po tych wszystkich sezonach nie do końca już łapię szczegóły i kto jest kim (poza kilkoma najważniejszymi postaciami). Serial może nie zachwyca, ale wciąż fantastycznie demonstruje tę radosną głupawkę połączoną z maczo‑mężczyźnianym kinem, polaną zadziwiająco merytoryczną i precyzyjną porcją informacji o świecie Ainów i ludności Hokkaido. Cieszę się też, że kliknij: ukryte zaczęto wycinać niektórych bohaterów, może bliżej finału w końcu będzie klarowniej w kwestii kto jest kim i kto pomaga głównemu bohaterowi :D
Na trzy typy not (drop/kontynuuję, ale z dawką ostrożności/kontynuuję z entuzjazmem) – kontynuuję z radością. Natomiast na pewno nie będzie to moja topka w głosowaniu na anime sezonu.
Odcinki 1-3 - komentarz
Powiem szczerze – mnie serial nie zachwyca. To znaczy pierwszy odcinek to graficzne cacko, natomiast mam większy problem z całą resztą. Bohaterowie i ich motywacje są niespecjalne oryginalne (taka krzyżówka Sword of the Stranger i Ars no Kyojuu), mroczny świat fantasy też mnie nie absorbuje, wśród postaci tylko kliknij: ukryte dwóch towarzyszy protagonisty mnie rozbawiło. Dialogi nie powalają, mam więcej niż przeczucie, który z bohaterów będzie w jakim kierunku się zmieniał. Gdyby utrzymali poziom kinówki to pewnie bym to potraktował jako radosne kino klasy B, ale tak…?
Z mojej strony drop. Ewentualnie może kiedyś zrobię sobie maraton, pomijając dłużyzny i oczywiste ekspozycje. Na recenzję chyba się nie skuszę, skoro tak wielu tak się podoba. Nie ma co psuć zabawy innym ;)
Odcinki 1-3 - komentarz
Serial kontynuuje przygody dwójki młodszych bohaterów z pierwszego sezonu, zaczynając od przygody w Osace. Graficznie i muzycznie poziom zostaje utrzymany, bohaterowie powoli ewoluują, mamy też kliknij: ukryte kolejnego ciekawego łotra. Na pewien minus policzę chyba trochę więcej fanserwisowej nostalgii i póki co trochę nie bardzo wiem w jakim kierunku ma podążać ta historia. Lecz wciąż bardzo dobrze się bawię.
Na trzy typy not (drop/kontynuuję, ale z dawką ostrożności/kontynuuję z entuzjazmem) – kontynuuję z entuzjazmem. Fakt, na top 3 sezonu póki co sporo brakuje, ale zapowiada się taka solidna siódemka, na poziomie poprzedniej odsłony. Jeśli sezon pierwszy Wam się spodobał, na razie nie jest ani lepiej, ani gorzej.
Odcinki 1-3 - komentarz
Cóż, mamy tu relację młodej skrzywdzonej niewiasty w wiktoriańskim anturażu, której w krytycznym momencie życia pomaga kliknij: ukryte duch seksownej czarownicy. Ta w zamian za przysługę prosi ją o pomoc w śledztwie dotyczącym jej zgonu i wyjaśnieniu paru innych zagadek w gotyckim stylu.
Nie licząc niewiarygodnie fanserwisowego projektu czarownicy Scarlett, całość sprawia wrażenie gry „nowożytnego kryminału shoujo” – mała, biedna istotka w świecie wiktoriańsko‑wersalskiego przepychu z odpowiednią ilością przystojnych facetów i zadzierających nosa ślicznotek. Czy to źle? Noo… na pewno nie jestem naturalnym odbiorcą takich serii. Na plus relacja między bohaterkami i jeden przystojniak, który zdaje się myśleć dość racjonalnie. Jednak całość sprawia wrażenie gry w której trzeba odnaleźć właściwe przedmioty by fabuła otworzyła nam łaskawie kolejny akt. Średnio to angażujące, bohaterowie nudzą, niektóre elementy świata przedstawionego wywołują ciarki żenady (jeden z hrabiów pił czerwone wino z kieliszków do szampana, brrr…).
Na trzy typy not (drop/kontynuuję, ale z dawką ostrożności/kontynuuję z entuzjazmem) – drop. Z tym, że akurat to po prostu seria nie dla mnie.
Odcinki 1-3 - komentarz
Pierwsze trzy epizody to w zasadzie standardowe wprowadzenie do shounena akcji – poznajemy bohatera, dowiadujemy się o jego mocach, trafiamy razem z nim do akademii w której zacznie się szkolić, poznajemy jego przyszłą paczkę kumpli, itd., itd… Pytanie brzmi, jaki to prezentuje poziom?
Moim zdaniem – całkiem niezły. Pierwszy odcinek ciekawie wprowadza główną postać i jej trudne relacje rodzinne. Pomysł i realizację, by kliknij: ukryte upiory pochodziły z nieużywanych kont i innych zakamarków internetu uważam za bardzo udane. Ekipa na pozór sprawia wrażenie jakich wiele, ale fakt, że kliknij: ukryte dość szybko pomija się rozmaite wprowadzenia daje nadzieję na chociaż sympatyczną paczkę. O ile drugi odcinek był trochę ekspozycyjną męczybułą, o tyle trzeci wrócił do solidnego budowania całości. Zastanawiam się tylko – skoro kliknij: ukryte moce są skorelowane z poziomem baterii smartfona, to może zaopatrzyć wszystkich w power banki?
Na trzy typy not (drop/kontynuuję, ale z dawką ostrożności/kontynuuję z entuzjazmem) – ocena środkowa. Zapowiada się przyzwoita rozrywka, na pewno nie jest to „lektura obowiązkowa”, lecz jeśli się nie posypię będzie to przyjemny seans. Oby tylko to się nie posypało, bo odnoszę wrażenie, że i ku temu jest potencjał.
Odcinki 1-3 - komentarz
O ile bardzo szanuję próbę podjęcia tematu, o tyle z wykonaniem jest już moim zdaniem gorzej. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że rodzice Asy są po prostu figurą i pretekstem, by wszystko mogło się wydarzyć. Skoro o tym mowa, to pierwszy odcinek sprawia wrażenie bardzo zainscenizowanego, trochę jak w teatrze, bez naturalności, której bardzo tu potrzeba. Do tego ciotka Makio kliknij: ukryte zachowuje się jak dzikie, agresywne stworzenie w pierwszym odcinku (bardzo fajne, bardzo świeże podejście), by w drugim stać się najlepszą psiapsi Asy (przez pierwsze kilka minut zastanawiałem się, czy Crunchyroll aby nie wrzucił przez pomyłkę odcinka 5‑6) i by w trzecim być gdzieś pośrodku. Krótko mówiąc, wydaję mi się, że nie mogą się zdecydować co zrobić z bohaterką.
Na trzy typy not (drop/kontynuuję, ale z dawką ostrożności/kontynuuję z entuzjazmem) – ocena środkowa. Na duży plus doliczę jeszcze odcinek trzeci; może nie idealny, ale jak dla mnie zdecydowanie najlepszy z dotychczasowych.
To jest dziwny przypadek – seria, która w pierwszym odcinku zapowiadała się jako urocze kino klasy B, w pewnym momencie atakuje żenującym, by nie powiedzieć budzącym odrazę fanserwisem kliknij: ukryte dziwna dziewczynka, którą bohater przygarnia okazuje się być… sukkubem. Co gorsza, choć Bogu dzięki nie dzieje się z tym nic niemoralnego, to cały drugi odcinek wokół tego krąży. Żeby było zabawnie, w trzecim epizodzie koncept wędruje na drugi plan. Ktoś tu chyba próbuje połączyć „Spy x Family” i „Usagi Drop”. Niech sobie próbuje, to jego pieniądze, ale ja spasuję. :)
Na trzy typy not (drop/kontynuuję, ale z dawką ostrożności/kontynuuję z entuzjazmem) – drop. Zdecydowanie nie polecam, zwłaszcza, że light fantasy jest dość.
Odcinki 1-3 - komentarz
No niestety, tu będzie króciutko – seria z mojej perspektywy zbiera pokłosie drugiego sezonu i już nie umie mnie zaangażować. Za dużo klepaniny w czasie incydentu w Shibuyi, a w trzecim sezonie zamiast „odbudować” bohaterów i ich więzi, to w zasadzie znów zaczynamy bitką, zaś w trzecim odcinku kliknij: ukryte pojawia się kolejna „gra” pełna mnóstwa zasad. Nie zrozumcie mnie źle, może po prostu już jestem za zramolały na takie rzeczy, ale przez te trzy odcinki stwierdziłem, że nikt i nic mnie już tu nie obchodzi.
Na trzy typy not (drop/kontynuuję, ale z dawką ostrożności/kontynuuję z entuzjazmem) – drop. Natomiast wiem, że wielu ta seria i życzę im udanego seansu. :)
Odcinki 1-3 - komentarz
Przed serią opowiadano mi, że manga to fajna seria obyczajowa, dobry iyashikei na japońskiej prowincji. Po pierwszym odcinku zastanawiałem się jak bardzo fani komiksu muszą być rozczarowani. W zasadzie nic tu nie działa – aktorzy drugoplanowi wypowiadają swoje kwestie jak roboty, niektóre pomysły fabularne to absurd nad absurdy ( kliknij: ukryte w trzecim odcinku bohaterka zamyka pralnie na jeden dzień. Kiedy stałe klientki znajdują kartkę „Przepraszamy, dzisiaj nieczynne”, za najrozsądniejszą decyzję uznają, że któryś z młodych obywateli włamie się na piętro i sprawdzi co tam u niej), brzydkie to, słabo udźwiękowione i przede wszystkim – zawiera gigantyczne ilości fanserwisu (a to naprawdę obyczajowa seria o pralni w małym miasteczku).
Na trzy typy not (drop/kontynuuję, ale z dawką ostrożności/kontynuuję z entuzjazmem) – drop. Być może spróbuję, gdybym chciał zrobić recenzję „ku przestrodze”, jednak to tyle.
Odcinki 1-3 - komentarz
Jak na razie moje wrażenia są dość mieszane. Na duży plus koncept artystyczny – bardzo ładnie narysowane, utrzymane w baśniowym klimacie. Do tego gęsty podkład muzyczny i często wtrącający się narrator podkreśla uroczy, umowny charakter dzieła. Z tego też powodu łatwiej mi wybaczyć rozmaite uproszczenia scenariusza, zwłaszcza w kreacji bohaterów.
Póki co, problemem jest pewne niezdecydowanie scenariusza. Na początku podejrzewałem romans shoujo, po trzecim odcinku kliknij: ukryte nie wiem czy cała sprawa z księciem nie będzie wstępem do jakieś epickiej fantastyki. Mam też wątpliwości jak będzie z inspiracją produkcji – w końcu trzeba mieć wystarczająco dużo atutów, by utrzymać taką kreatywność. Do tego baśniowe serie mają to do siebie, że dłuższy metraż im szkodzi, bo jednak gdzieś wypadałoby zacząć tworzyć świat przedstawiony i związki przyczynowo‑skutkowe.
Na trzy typy not (drop/kontynuuję, ale z dawką ostrożności/kontynuuję z entuzjazmem) – ocena środkowa. Jest nieźle, może utrzyma poziom, ale na pewno nie moja czołówka sezonu.
Re: Piąty odcinek
Tak, dodałbym jeszcze jeden bardzo ważny element budowy świata przedstawionego, czyli fakt, że w tej dystopijnej rzeczywistości jest sporo prawdopodobnych elementów, dobrze pasujących na to, że kliknij: ukryte dyktatorską władzę ma w tym świecie pokolenie milenialsów, czy może bardziej „pokolenie płatków śniegu”. W tym momencie dochodzi do konfliktu nieco niczym w „Tangu”, gdzie młodzież nie chce być nowoczesna i postępowa jak rządząca elita. Ale dobra, może za bardzo ocieramy się o politykę :P
Do oprawy technicznej dodałbym świetną muzykę ;)
Re: Piąty odcinek
Re: Piąty odcinek
Jesteś może dalej niż za 5. odcinkiem? Jest równie problematycznie? Ubolewam nad tym, bo sam koncept anime uważam za ciekawy.
Re: Posypanie głowy popiołem
Dziękuję ;) Tak, też się skłaniam ku temu rozwiązaniu – ocena w skali „ogólnej”, a adnotacja w tekście ;)
Dziękuję bardzo. :)
Posypanie głowy popiołem
Skoro filmy się nie liczą, to będzie „Mushishi”, „Mononoke” i „Sousou no Frieren” (może jeszcze coś znajdę). Generalnie staram się wystawiać 10/10 tak rzadko jak to możliwe, także w punktach cząstkowych (zresztą nawet wspomniałem w swojej recenzji „Freiren”, że to „10 z minusem” i do dziś zastanawiam się, czy nie powinienem był dać 9/10) i lubię to robić z mocnym wewnętrznym przekonaniem.
Druga rzecz, to już moje pytanie:
No właśnie jest? To znaczy ok, w kwestiach technicznych rozumiem, ale w ogólnej ocenie? Dłubię teraz recenzję serialu, który prezentuje się „dobrze jak na typowy isekai” (jednak ten gatunek ma niewielu wybitnych przedstawicieli), ale „średnio na jak seriale anime”. To powinienem finalną ocenę dać wyższą, a może niższą? Szczerze mówiąc, skłaniam się ku tej drugiej opcji, portal nie dzieli skali pod kątem gatunku…
Może to prostu kwestia, że im więcej recenzji mam za sobą, tym najwięcej problemów sprawiają mi te punkty. Coraz częściej w ogóle bym ich nie stawiał (choć wiem, są ważne).
Pozdrawiam :)
Piąty odcinek
Jasne, to nie tak, że w dziełach dla grup shoujo/shounen lub nawet ich kombinacjach nie mieliśmy odpowiedniej ilości atrakcyjnych panien/ przystojnych panów (w zależności od targetu). Sęk w tym, że tutaj jak dla mnie licznik wywala poza skalę, co w połączeniu ze wspomnianym przez Kurubuntu brakiem wydarzeń i założeniami fabularnymi tworzy serię, która nawet nie udaje, że ma coś jeszcze do zaoferowania. Co w pierwszych odcinkach było nawet urocze w swojej bezczelności :)
Ja również życzę panu Nakayamie szczęścia :) Zwłaszcza, że według idbm to jednak działa w branży od 2019 (chyba, że na portalu połączyli dorobek dwóch osób). Natomiast jak obsadza się w pozostałych dużych rolach znanych seiyuu, a w tej największej debiutanta bez doświadczenia już nawet nie w głównej, a w jakiejkolwiek dużej roli, to jednak dla mnie jest to co najmniej zagadkowe. Co nie zmienia faktu, że aktor rolę obronił ;)
A to ciekawe, bo choć nie mam żadnego przyzwoitego dowodu (poza mailem, który napisałem do innego forumowicza, ale to się pewnie nie liczy), to w pierwszej wersji recenzji był akapit o „Wind Breakerze” jako o serii shoujo‑shounenowej. Ostatecznie wyleciał, bo tekst zrobił się za długi i zbyt rozlazły.
Dlaczego w pierwszym sezonie „Wind Breakera” mi to nie przeszkadzało, a tutaj tak? To już trudniejsze pytanie, trochę nad nim dumałem przez ten wieczór. Chyba wynika to z faktu, że „Wind Breaker” jest serią akcji, więc po pierwsze, choć miałem podejrzenia, że panowie stanowią materię fanserwisową (o czym akurat w recenzji wspominałem), to jednak był w tym jakiś odruch solidarności i emocji wśród towarzyszy broni. Co prowadzi nas do drugiego argumentu, czyli tego, że w „Wind Breakerze” jednak mamy duże i budzące niepokój watahy wandali, a główna ekipa stanowi wyjątek . W „Kaoru i Rin” zwyczajnie nie dostajemy jakiejkolwiek stawki kliknij: ukryte (nb. problem jedynych prawdziwych chuliganów kolega Rintarou rozwiązuje w mikro‑scenie, a właściwie poza kadrem). No i trzecia sprawa – jednak „Wind Breaker” w dużej mierze łączy w pierwszym sezonie ekspozycję wraz z akcją (i olbrzymią ilością postaci), więc jak dla mnie fanserwis aż tak nie wybrzmiewa. Co faktycznie następuje w drugim sezonie, ale to inna opowieść.
Tu mam kilka drobiazgów do sprostowania. Po pierwsze, żeby było jasne – pół‑żartobliwy tekst nie miał absolutnie na celu „trafić” w aktora, a w studio. Jeśli ktoś robi projekt z którego hasło komercja wali w nas z każdego rogu, tak niekomercyjna decyzja brzmi nieco podejrzanie. „Po prostu wygranie castingu” będąc już zdecydowanie niemłodym aktorem w stricte kasowym projekcie jest chyba czymś, co można uznać za rzadko spotykane, prawda? Choć oczywiście mogło być jak mówisz.
A jeżeli moja teoria o wzięciu zastępstwa na ostatnią chwilę jest prawdziwa, to cóż, to tylko nobilituje aktora. Akurat od paru tygodni dłubię przy „Amadeuszu”, gdzie główna aktorka na dzień przed rozpoczęciem zdjęć wzięła rolę Konstancji i jakoś nie spotkałem się z opiniami krytycznymi pod jej adresem. Przeciwnie ;P
Ufff...
Być może to też kwestia tego, że była to koprodukcja francusko‑belgijsko‑japońska, więc tworzenie nowego sezonu praktycznie od podstaw byłoby trudne. ;)
Francuzi później zrobili samodzielnie trzy sezony, aczkolwiek ich poziom jest według mnie dyskusyjny (choć są tam też niezłe elementy).
Re: Po pierwszym odcinku...
Po pierwszym odcinku...
Ugh...
Ostatni odcinek