x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Grafika
Akurat ruch ust chyba nie jest tak drogi w animacji, podejrzewam, że istotniejsze było zaoszczędzenie pracy seiyuu – pamiętam, że w „Sword of the stranger” ruch ust jest równie oszczędny (przy dłuższych scenach radośnie przechodzimy do kadrów z przyrodą), a jakoś nie spotkałem się z opinią, by w przypadku tego filmu narzekano na słabą grafikę :)
Co do pozostałych rzeczy się nie wypowiem, bo ten konkretny tytuł mnie nie interesuje.
Pozdrawiam! :)
Re: Po trzech odcinkach - bardzo dobre. Czy będzie wybitne?
Po trzech odcinkach - bardzo dobre. Czy będzie wybitne?
Muzyka jest dobra, choć czołówka trochę rozczarowuje (tak wizualnie, jak i muzycznie), aktorzy grają zupełnie inną manierą niż w zwyczajowo w anime (co jest zdecydowanie na plus), prezentując bardziej teatralny styl. Dobrze też wiedzieć, że seria jest zaplanowana na dłużej, więc historia pewnie zostanie doprowadzona do końca.
Czy będzie z tego arcydzieło? Nie jestem pewien – o ile postacie w stylu protagonistki irytują mnie w życiu codziennym, o tyle tu jej hiper wycofana, beznamiętna osobowość ma sens, zważywszy na długość życia elfa (mam lekki vibe z opisem wysokich elfów z czwartej edycji Warhammera). Moje większe zastrzeżenia budzi to, że kliknij: ukryte druga główna bohaterka zdaje się być zbudowana z tego samego kruszcu – nie wiem, czy ponad 20 odcinków „przygód” dwojga skrajnie zamkniętych osobowości nie zamieni całości w ładnie narysowaną nudę.
Póki co ostrożnie jestem na tak, tym bardziej, że niewiele mamy ciekawych serii w tym sezonie.
Re: 3
Generalnie zgadzam się z Waszymi opiniami, jedyne co, to przyznam, że mi akurat ta dziwna oprawa graficzna przypadła do gustu. Z drugiej strony ja jestem z tych co wolą nieudany, choć ciekawy eksperyment od bezpiecznej rutyny :)
Re: 3
kliknij: ukryte
Ale z tego co kojarzę, to w mandze też od pierwszego rozdziału wiemy, że Komura się w niej podkochuje. Jasne, tam proces rozwoju tego uczucia stoi kilka pięter wyżej, jednak początkowe założenie jest chyba takie samo?
Re: Po obejrzeniu całości
Swoją drogą, na sequel „Sakury quest” to nie mamy co liczyć, ale spin off z główną bohaterką chętnie bym przygarnął :)
Re: Po obejrzeniu całości
Mam trochę zastrzeżeń do głównych bohaterek, które są mniej lub bardziej nudne, a już na pewno są mdłe na tle barwnego drugiego i trzeciego planu. Za to szanuję, że twórcy mają dystans do formuły „słodkie młode kobiety robią słodkie rzeczy” (uwielbiam ten żart przełamujący czwartą ścianę, jak ktoś mówi, że nasze bohaterki „to w zasadzie jedyne młode kobiety w okolicy”). I, tak jak wspomniałeś – wtop jest mnóstwo, ale uzasadniają to brakiem doświadczenia, więc sporo rzeczy da się wybaczyć.
Ogólnie nie jest to idealne anime, ale za ten wiejski, wcale nieprzesłodzony klimat zapomnianej prowincji z piękną obsadą drugoplanową jest w czołówce moich ulubionych serii (choć podkreślam, że „ulubiony” nie znaczy to samo co „najlepszy”). :)
Re: po 6
Kto wie, może zrobią – jedną z większych zalet współczesnego anime jest to, że o wiele łatwiej o kontynuację niż kiedyś :)
Jest to… dość specyficzna seria, ale poziom rozrywkowości robi wrażenie :)
Re: Recenzja
Ja z kolei jestem ciekaw, czy Sally Amaki zgarnie jakąś statuetkę za drugoplanową rolę :) Choć sezon wiosna 2023 dał tyle mocnych tytułów, że konkurencja jest znaczna…
Pozdrawiam :)
Re: Jak zawsze bardzo dobra, napisana lekkim piórem recenzja
Nie, nie – czego bym o tej marce nie sądził, to na pewno nie promują nachalnie japońskiej turystyki. Zresztą mam wrażenie, że Japończycy mają już powoli dość tak licznej delegacji turystów z zagranicy :D
Re: Jak zawsze bardzo dobra, napisana lekkim piórem recenzja
Fajnie, chciałbym mieć tyle wolnego czasu, by wracać do każdej serii, która mi się mocno podobała :D
W każdym sezonie jakoś uciekają do przodu – podejrzewam, że albo potraktują film jako nowe otwarcie i będzie się działo po wydarzeniach filmowych, albo (co chyba bardziej prawdopodobne) po drugim sezonie będziemy podróżować jeszcze dalej. Zważywszy na to, że serial zrobił się reklamą japońskiej turystyki górskiej (masz rację z tymi trasami śladem anime), to nie zdziwię się jak zajadą dalej w Alpy Japońskie, albo do Touhoku :) W sumie ostatnio w anime sporo reklamują rejony przy Kanazawie (Kimi wa Houkago Insomnia, Skip to Loafer), więc nie zdziwię się jak zobaczymy dolinę Kamikouchi albo wioski Shirakawa i Gokayma ;)
Re: Jak zawsze bardzo dobra, napisana lekkim piórem recenzja
Zresztą możemy bardzo lubić jakąś serię i niekoniecznie twierdzić, że jest wybitna – „Sakura quest” to jedno z moich ulubionych anime, ale absolutnie nie uważam, by był to serial bez wad (przeciwnie) i ma tę samą notę co „Yuru Camp”.
I chyba muszę się z Tobą zgodzić (a nie z Panem recenzentem), że to seria dla ludzi, którzy znają markę:
Powiem szczerze, że gdyby nie seriale, to przez większość filmu zastanawiałbym się kim są ci ludzie i dlaczego ich los ma mnie obchodzić. Zwłaszcza, że ta seria jakoś nigdy nie stała postaciami (poza Rin), więc dobrze by było wiedzieć o bohaterkach ile się da.
Pozdrawiam ;)
Jak zawsze bardzo dobra, napisana lekkim piórem recenzja
Jak dla mnie to dowód na to, że pewnym koncepcjom fabularnym mocno szkodzi długi metraż, a „ucieczka do przodu” w postaci dodania bohaterkom kilku lat przypomina trochę zjazd dziecięcych gwiazd, które później nie zrobiły kariery i próbują zrobić jeszcze raz to samo, bo a nuż fani przyjdą z sentymentu.
Nie wiem, może powinienem dać temu filmowi drugą szansę, ale tak mało wolnego czasu, a tyle bardziej obiecujących rzeczy (bądź materiałów na recenzję) czeka…No chyba, że usiądę drugi raz, by zrobić recenzję alternatywną, ale nie wiem, czy pisanie, że coś mi się nie podoba (a podoba się wszystkim pozostałym) ma jakiś sens.
Nic, pozostaje cieszyć się, że innym się podoba ;) Jeszcze raz gratuluję dobrej recenzji ;D
Mam nieodparte wrażenie, że gdyby kierownik animacji znał polski...
Re: po 6
Nie jesteś sam :) Nawet zaklepałem sobie recenzowanie tej serii. Przez jakiś czas zastanawiałem się, czy to aby była dobra decyzja, ale jak dotarłem do szóstego odcinka…
Zgadzam się w pełni, co się tam odwala :) To jest taki totalny misz‑masz gatunkowy i tonalny, sam nie wiem, co w przyszłości napiszę. Raz mamy nie najgorzej napisane „czarodziejskie okruchy życia”, gdzie bohaterowie nawet przypominają w zachowaniu ludzi, innym razem takie kwiatki jak to. Obyczajówka, komdedia rodem z filmów z Leslie Nielsenem, pastisz a la Tarantino, nie zdziwię się, jak w następnym odcinku wrócimy do J.K. Rowling, udając przez kilka odcinków, że nic się nie wydarzyło. Mam wrażenie, jakby scenariusz pisał niezły fachowiec, ale na zmianę z AI, które losowo wprowadza nowe wątki.
Jest dziwnie, powiedziałbym wręcz źle, ale za to bardzo rozrywkowo. I, co najdziwniejsze, to i tak jeden z mocniejszych tytułów tego sezonu. Ale to może świadczyć bardziej o sezonie niż o autorach tego projektu :P
Re: Cóż, pozostaje pogratulować...
Cóż, pozostaje pogratulować...
Re: Potencjalne spoilery na fb
Re: Potencjalne spoilery na fb
Po sprawdzeniu...
Natomiast:
No właśnie chyba nie do końca – pamiętajmy, że fala hejtu wynika z odcinka, który głosi, że szczucie w internecie jest złe. Czyli fanatyczny fandom serialu idealnie pokazał, że absolutnie niczego nie nauczył się po emisji epizodu. I to trochę smutna refleksja.
Okej...
Mali Japończycy z wielkimi kompleksami
Do ostatnich odcinków byłem gotów napisać, że przynajmniej muzycznie fabuła jest w miarę sensowna, ale to co się odwaliło na samym końcu to… powiedzmy, że cieszę, iż oglądałem ten serial w łóżku, bo tak bym zarył łbem w biurko.
kliknij: ukryte Ja rozumiem, że Japończykom może być przykro, że przy takiej ilości zawodników od lat nie są w stanie wygrać tego konkursu. Rozumiem, że frustracja postępuje, bo „sąsiedzi” już wygrali (Rosjanie, Chińczycy, Amerykanie), a tuż przed produkcją serialu jeszcze doszli Koreańczycy. Powiem więcej – sugestie, że mamy „złe, nikczemne polskie jury” (które zresztą nie jest aż tak przepełnione Polakami jak sugeruje to anime, ostatnio było to trochę ponad 1/3 sędziów) też mogę przyjąć. Tym bardziej, że zasady oceny konkursu i decyzje sędziów bywają kontrowersyjne.
Ale co tu się odwala na końcu? Nagle mamy popłoch w jury, bo okazuje się, że po ostatnim etapie chcą zmienić regulamin konkursu. Naprawdę, nie wiem kto wpadł na ten absurd, ale proszę by już nikomu nigdy więcej nie podsuwał pomysłów. Potem widzimy sędziów przerażonych, że przecież „jeśli wybiorą nie tego zwycięzcę to ich kariera jest skończona”. Tylko, że Konkurs Chopinowski nie zawsze wygrywali ludzie, którzy robili potem wielkie kariery. A byli też pianiści, którzy i bez tego konkursu zaszli daleko – zatem nie ogarniam, dlaczego akurat głosowanie za jednym konkursem miałoby komuś przekreślić cały dorobek pedagogiczny…
No i oczywiście przesadzony do granic możliwości finał, gdzie nasz japoński pianista wygrywa (choć skoro liczono niby punkty za pierwszy etap, to tam potrącano mu za uchybienia techniczne) i zgarnia oczywiście dodatkowe nagrody, robiąc powtórkę sukcesów Zimmermanna lub Blechacza. Mało tego – drugie miejsce zajmuje chiński pianista, zapatrzony jak sroka w gnat w japońskiego mentora protagonisty.
Jeżeli do kogoś kwestia muzyki klasycznej nie trafia, to przełóżmy to na anime sportowe – to trochę tak, jakby japońska drużyna piłki nożnej wygrała mundial, ogrywając w finale Brazylię 5:0, pomimo stronniczego sędziego.
A można to było rozegrać na tyle sposobów – mogło to być po prostu „normalne” zwycięstwo, albo bohater mógł zdobyć nagrodę publiczności i zająć wysoką lokatę (zwłaszcza, co było podkreślane, konkurencję miał przecież niesamowicie mocną) – dla chłopaka, który i tak zaczął edukację o wiele później od większości rywali byłby to wielki sukces. W końcu taki Wladimir Ashkenazy zrobił wielką karierę zajmując „ledwie” drugie miejsce… Ba, Janusz Olejniczak zrobił całkiem niezłą karierę, zająwszy dopiero szóstą lokatę! Ewentualnie mogli zrobić powtórkę z 1949 i przyznać dwa pierwsze miejsca, by nagrodzić kogoś wychowanego od najmłodszych lat w świecie muzyki klasycznej z arcyzdolnym, nieco nieokrzesanym człowiekiem z zewnątrz… Nie, zwycięstwo musiało być totalne. Ech…
Cóż, przynajmniej to anime mnie wkurzyło, a nie pozostawiło obojętnym. Zawsze to coś… W każdym razie, nie polecam.
Re: Tytuł
Ciekawie, że z jednego anime można przeskoczyć do zupełnie innego typu animacji :) Pozdrawiam!
Tytuł
Dzięki wielkie i czekam na następne teksty :)