x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Ale jak dostaję ~40 minutowy, praktycznie nieprzerwany blok publicznego, płaczliwego uzewnętrzniania się, to mnie skręca :D
W mandze takie rzeczy pewnie lepiej działają, czytając sam nadajesz ton i tempo. Tutaj jest to dla mnie zbyt bezpośrednie.
Okruchy – trochę przesłodzone, ale całkiem interesujące. Ot, tak jak wcześniej, widzimy Sakurę zyskującego na umiejętnościach społecznych i ogólnym ogarnięciu życiowym. Prócz tego jest jeszcze wątek z dziadem, całkiem niezły.
Największa wada – OGROMNA ILOŚĆ PATASU I MELODRAMATU! Wiecie, te klasyczne anime kwasy, o nakama, mamoru, przyjaźni, zdradzie itp. Tego typu scen i rozmów jest dosłownie pół sezonu, cały trzeci odcinek to płacz i emocjonowanie się. Ja serio nie pamiętam drugiej takiej serii z takim natężeniem tychże elementów. Może te „poważne” arc'i z pierwszego sezonu Gintamy? Tam też nie dało się tego oglądać.
Dodajmy do tego multum talk no jutsu w powyższym klimacie.
Jako tako był to ciekawy seans, ale powiem szczerze, że tak 30%~50% serialu przewijałem. Za dużo zbyt egzaltowanych przemówień przy praktycznie każdej okazji.
Ale!
Gdzieś od połowy wchodzi sporo dramatu obyczajowego, (związanego z rodziną/przyjaciółmi, a nie z romansem głównej pary).
Nie robi się z tego Torradora (że zwrot o 180 stopni), ale czuć że jest trochę „ciężej”.
Do tagów gatunkowych dodajcie sobie Dramat. Wtedy będziecie mieli lepszy ogląd na całość.
Dawno nie widziałem tak nastrojowej, wyciszającej (ale nie nudnej!) opowiastki. I to jeszcze do tego ładnej i estetycznej.
Historia prosta jak but, o dziewczynce z miasta co przyjechała na wieś do szkoły. Urok tej fabułki polega na tym, że do jej nowej klas uczęszczają…zwierzęta (i jeden chłopczyk). I nie antropomorficzne furrasy a takie prawdziwne. I mega mnie rozczuliły :D
Co do grafiki, mnóstwo zieleni, lasów, wzgórz. Ładne to i bardzo szybko buduje nastrój takiego wyluzowanego krańca świata. A, postacie są full 3D, ale są mocno stylizowane i faktycznie pasuje do całości. Tak, też jestem w szoku, że 2016 dało się zrobić 3D które nie wygląda jak gówno.
Obok Non Non Byori (bardzo podobne odczucia czilery), moja topka w „Iyashikei”.
* Tu zaznaczam, że na ocenę mógł wpłynąć odpowiedni nastrój (rzecz kluczowa przy takich dziełach) oraz fakt że wiele elementów wybitnie trafia w moje gusta.
Zero‑jedynkowo, to Deus należy jeszcze do tych anime oglądalnych. Przyzwoita grafika, dobre tempo, fabularnie interesująco itd.
Na wyraźny plus zasługuje sposób budowania świata. Mało infodumpów, większość rzeczy dowiadujemy się dość naturalnie z dialogów i otoczenia.
Ovka z kategorii „można, nie trzeba”.
I fakt, świat przedstawiony jako kliknij: ukryte poryte hard SF, rzadko się widuje i to w takiej skali.
Co do czołówek to nawet nie wiedziałem, że są dwie xd Moja wersja ma tylko „Bombera” i na szczęście, bo jak sprawdziłem, to ta lepsza piosenka xd Rzeczywiście, ta pierwsza jest ciut za infantylna.
- Dobra grafa i animacja (nie ma tego bieda‑sznytu jak niektóre ovki),
- sympatyczne postacie,
- dość spójna fabuła z niezłym twistem,
- żwawe tempo.
Żaden mus, ale solidna pozycja w gatunku.
IMHO są dwa powody:
- pierwszy, o mniejszym rażeniu, sporo tu fanserwisu! Znaczy, „obiektywnie” nie ma go dużo, ale w tego typu dziele znacznie mocniej wybrzmiewa.
- drugi, krytyczny, to muzyka. W pierwszej OVA'ie jedyne piosenki były w czołówce, w tyłówce i pomiędzy częścią a i b (taki rozbudowany eyecatcher). Poza tym nie było nic, oprócz dialogów i dźwięków świata przedstawionego. Tworzyło to intymny, wyciszony nastrój, co w raz z grafiką budowało ten fajny, trochę nostalgiczny, trochę sentymentalny klimat końcówki lata.
Dwójce natomiast zbyt bardzo starali się podkreślić ten nastrój, zabijając całą subtelność.
Re: "Jeśli uciekniesz przed wrogiem, to on cię nie dogoni."
Pełna zgoda. Ja zwyczajnie mocno cenie sobie rzeczy nietypowe i poprawnie przy tym zrobione. W szczególności, że większość anime wygląda jak robiona od sztancy, gdzie ta sztanca zmienia się raz na 10 lat.
Re: "Jeśli uciekniesz przed wrogiem, to on cię nie dogoni."
A mnie to właśnie przyciągnęło do serii xd Może te kwestia różnej filmoteki (animeteki?), ale dla mnie było to odświeżające, taka bezpardonowa groteska w czysto fabularnym serialu. Co do animacji to fakt, ale anime nadrabia świetną stylizacją. Sama przyznasz, że Sangoku to jedno z tych anime, które rozpoznasz po jednym, losowym kadrze.
Tu się całkowicie nie zgodzę. Japonia straciła 90% populacji w krótkim czasie i praktycznie umarł cały międzynarodowy handel oraz wymiana informacji. To jest totalna apokalipsa i załamanie ładu społecznego. W takich warunkach nie ma mowy o jakiejkolwiek zaawansowanej produkcji.
Przykład samochodu, no okej, ale z skąd weźmiesz gumę na opony? Paliwo? Metale na karoserię i elektronikę? Importu niema, szlag trafił zakłady produkcyjne, i co najważniejsze, kapitał intelektualny w postaci specjalistów.
I z drugiej strony, współczesne rolnictwo opiera się na dwóch filarach, nawożeniu i mechanizacji. Bez tego multum ludzi musi wylądować na roli, aby wyżywić społeczeństwo. Innymi słowy zasób ludzki znacznie się zmniejszył, a tych co zostali, trzeba przeznaczyć do podstawowych prac. Przez co nie ma komu pracować w „High‑Techu” albo B&R.
Tu się zgodzę, ale uważam że clou polegało na tym, że niezależnie od sytuacji zachowywał rezon. Nie dawał się zastraszyć, speszyć, omamić. IMO dlatego to się tak fajnie ogląda.
Co do reszty zarzutów, nie zaprzeczę im, bo raz że tego nie analizowałem, a dwa, co ważniejsze, dałem się ponieść iluzji. Tzn. jak w przypadku Zielarki, oboje twierdziliśmy, że zagadki są durne as fuck, tak tutaj nic mnie nie wybiło z immersji, że tak powiem.
A co do duetu to fakt, za mało go było. Miał to być zabójczym tandem, a ledwo coś pod koniec się wydarzyło.
Fabuła opowiada o współczesnych nam dziewczynach, które teleportowały się 1000 lat do przodu, aby ścigać się i walczyć w kosmicznych zawodach. Zawody te są substytutem działań wojennych i do tego są całkowicie pozbawione rozlewu krwi.
Cały ten rys służy głównie jako pretekst dla różnych perypetii. Od mocno komediowych, do ocierających się o faktyczne hard SF. Protagonistki i antagonistki są całkiem sympatyczne, a całość ma dobre tempo, jak na ovkę z lat dziewięćdziesiątych.
Fabularnie jest OK.
Grafika jest również okej, choć potrafi zabłysnąć przy scenach związanych ze statkami i ich walką. Sekwencja startowa w pierwszym epizodzie, albo statek kolonialny w trzecim, no fajnie to wygląda. Jak również sekwencje ostrzeliwania się pociskami/rakietami kasetowymi, widać gdzie najbardziej się przyłożono :D A, trzeba też wspomnieć, od czasu do czasu seria zyskuje trochę artystycznego sznytu, ze względu na zabawę ujęciami, przejściami itp. Widać postaranko w tej materii.
Serii trochę brakuje do perełki z lamusa, ale nadal może sprawić sporo przyjemności. Na pewno jak lubisz przygodówki w starym stylu. No i rysowane po staremu statki i myśliwce kosmiczne.
PS
Komentarz również odnosi się do drugiej serii OVA, która jest bardzo podobna choć z deko gorsza.
PS2
Nie mogę znaleźć gdzie dokładnie, ale ze dwa razy zdarzył się atak stroboskopem, więc ostrożnie z epilepsją.
Pierwszy film, tak do 50 minuty, to prawie identico pierwsze 2 epki z serii TV. Potem dostajemy już „oryginalną” historię. Nic wybitnego, ale m.in. dowiadujemy się jak działają supermoce Bisona i Sky High'ia.
Drugi film to już pełnoprawny sequel. Z plusów:
- wydarzenia faktycznie wpływają na świat przedstawiony, nie jest klasyczny „filmowy” filler,
- dorzucono trochę osobowości pozostałym bohaterom, nie są oni tylko tłem,
- naprawdę miło zaskoczył mnie wątek Flame'a i jego traumy związanej z kliknij: ukryte płcią. Serio nie spodziewałem się, że w takim filmie zobaczę tego typu historię i to opowiedzianą, zaryzykuję, w dość subtelny sposób.
Drugi film jest takim Cream de la Cream serii TV.
Także ten, jak lubisz Tiger & Bunny to filmy są jazdą obowiązkową.
IMHO, fabuła nie dowozi. Ten turbo przesłodzony koniec, to „poświęcanie się”, ten totalny brak PTSD w cywilu, ratunek w ostatniej chwili… Scenariusz nie jest mocną stroną tego sezonu.
Ale za to reżyseria i emocje. Ja pierdziele, jakie to dobre.
Po epku
Opowieść o zemście, o tym jak genialną księżniczkę oszukali.
Jeny, jakie to debilne. Księżniczka ogarnia połowę królestwa i nie ma żadnego wsparcia? Stronnictwa? Jakiś kluczowych figur co wiedzą, co i jak?
Albo to, że przejmuje się słowami gawiedzi. Taka ogarniająca, a wiedzę o życiu ma na poziomie 14‑latka.
I ten moment „uświadomienia” XD
- „Robią cię w bambuko”
- „Ty, faktycznie. Czas na zemstę”
Na sensowną historię i postaci nie liczę. Meh.
Re: Po epku
Re: Po epku
Po epku
Ogólnie to całkiem przyjemna, familijna historia. Znaczy mamy dużo obyczajówki, komedii, ale też powtykanego gdzieniegdzie mroku. Świetnie zrealizowane, vibe jakbym oglądał jakiś stary, dobry film Pixara. Grafika też najwyższy tier. A potem wchodzi scena tańcu i o ja prdl, takiego stylu spodziewasz się w kinie niezależnym, a nie czysto komercyjnym projekcie. W sumie byłem niechętny seansowi, a może być to jedna z perełek sezonu.
Po epku
Oczywiście, mogłem się przestrzelić w luj, ale do cholery, nie po to sięga się po TAKIE ATUTY, żeby ich potem nie wykorzystać!
Po epku
Mam deja vu z Odayaka Kizoku no Kyuuka no Susume, tam też niby oficjalnie zero jojcowania, ale napięcie takie, że styki przepala.
Gdzie to nas zaprowadzi, nie wiem. Jeśli spodziewaliście się mystery/akcji/kryminału to XD Ale to może tylko pierwszy odcinek taki niegramotny.
Re: 1
po 1
Re: 1