x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Dokładnie takie, ale też nie głupie.
Seria to klasyczna anime komedia/romans z nutą dramy. To co wyróżnia tą serię, to całkiem przemyślane założenia i narracja.
Bohaterka jest niby isekajowana, ale nie do końca. Jest to kompletnie inna osoba z dodatkowymi wspomnieniami, a nie przeniesienie 1 do 1. Niby główna bohaterka, ale narratorem jest jej „oblubieniec”. Fabuła to takie połączenie samospełniającej się przepowiedni, ale twistami. Dużo jest też naśmiewania sią z klasycznych tropów i schematów.
Jest to fajny, zabawny przeciętniak, który wyróżnia się narracją i strukturą. No i jest to w pełni zakończona i dość przemyślana historia.
Re: Sharknado
Ogólnie takie tematy mnie raczej nie ruszją, ale tu mogło zadziałać to, że praktycznie wszyscy bohaterowie to popaprańcy xd
1. Ale było dużo „cięć” tzn. przeskoków między scenami/ujęciami, gdzie ewidentnie brakowało tych kilku sekund. I nie mówię tu o ewentualnym, wyciętym materiale z mangi, a o zwyczajnym ciągu przyczynowo‑skutkowym, jedna scena nie wynika bezpośrednio z drugiej. Niebyło tego wiele, ale jak człowiek to zauważa, to jest źle.
2. Ja prdl, ostatnia walka z bossem kliknij: ukryte trwała jakieś 3 minuty. 3 MINUTY!!! Cztery godziny gry wstępnej, a jak przyszło co do czego trzy ruchy i po wszystkim…
3. Według mnie od drugiego sezonu, serial trapi jeden, kryminalny wręcz błąd – za mało tu Saitamy. Mamy anime o absurdalnie potężnym gościu, a praktycznie go nie pokazujemy. Przecież to szaleństwo, fundament na którym stoi cała marka, a praktycznie go nie widać. Nawet pal licho walki, ale jakieś scenki rodzajowe, cokolwiek. W S3 są całe odcinki bez jego udziału! WTF?!
4. Raz na tysiąc trafiło mi się przeczytać mangę. I dzięki temu wiem jaki idiotyzm odwalili twórcy. Na koniec ostatniego odcinka, jeszcze przed ED, kliknij: ukryte widzimy jak głowa bossa spada i ląduje przed wielką „płaskorzeźbą”. Oglądając wyłącznie anime, hooy wie po co to w ogóle pokazali. Natomiast w mandze jest to poboczny, ale bardzo fajny element fabularny, pokazujący dominację Saitamy i elegancko kończący cały wątek. Jak ta plansza z fikuśnym fin na koniec filmu. Twórcy anime wrzucili to do serialu, tyle że bez całej, niezbędnej obudowy. Bez tego jest to losowy kadr.
Niestety, pod względem opowiadanej historii mamy szrot. Tzn. jest dokładnie tak jak pisze Sulpice – dostajemy do bólu klasycznego battle shounena i to jeszcze z ogromną ilością mamoru/nakama. Nie jest to może „obiektywny” minus, ale na pewno męczący.
Ogólnie polecam, ale pod warunkiem, że przychodzisz po rozwałkę i widowisko. Fabularnie i postaciowo jest co najwyżej przeciętnie.
A i jeszcze światotwórczo to kompletnie się nie spina. kliknij: ukryte Japonia od setek lat naparza się z potworami i nie ma to prawie żadnego wpływu na architekturę i ład społeczny? Ot, zrobili specjalną policję/wojo i trochę schronów, i tyle.
Stety‑niestety, już od drugiego odcinka całość zaczyna zamieniać się w lekką dramę/obyczajówkę. Oczywiście nadal ma komediowy sznyt i sporo humoru, ale ciężar gatunkowy wyraźnie przesuwa się w stronę powagi.
I tak jak w Gintamie, jak jest śmiesznie – jest fajnie. Jak jest poważnie – jest +-średnio. Dramaty potrafią poruszyć (ach, te wyciskacze łez), ale też lekko żenować. Ot, klasyczne anime moments.
Co do fabuły jest również średnio. Pierwsze epki są fajne, bo to takie codzienne perypetie niecodziennej ekipy. Natomiast ostatnie to rozwinięcie i zakończenie „intrygi”, która toczy się gdzieś w tle. I tutaj ma się wrażenie, że scenarzysta miał pomysł na początek i środek a koniec jakoś tam sklecił.
Ogólnie całość ma mocno filmowy schemat. Początek gdzie poznajemy ekipę -> trochę codziennego znoju -> problem -> jego rozwiązanie -> które generuje jeszcze większy problem -> rozwiązanie ostateczne -> epilog. Dziwne w sumie, że poszli w serial.
Natomiast dużym plusem (jak w Gintamie) są bohaterowie. Autor pierwowzoru ma dryg do tworzenie ciekawych i kolorowych indywiduów. Główna ekipa wyszła nawet sympatyczniej niż w wielkim G. Of kors, dobrze poznajemy wyłącznie główne trio, na resztę nie ma zwyczajnie czasu.
Grafika wydaje się standardowa, jak na dzisiejsze czasy. Zastrzeżenie mam do twarzy w ostatnich epkach. Od czasy do czasu komuś się ręka „omskłą”. Na plus za to kilka co bardziej estetycznych teł.
Świetny ending -> [link]
Dla kogo to?
Nie dla fanów Gintamy, zbyt odmienie.
Nie dla fanów komedii, zbyt duży mariaż gatunkowy.
Może jak lubisz lekkie komediowy dramy?
Ewentualnie jak nie masz czego oglądać.
Ale zalecam powtórkę S1, bo S2 jest bezpośrednią kontynuacją i nie tłumaczy niczego.
Re: Sharknado
Dokładnie tak :D
Mi się wydawało, że momentami śpiewano raz po polsku, a raz po angielsku rosyjski tekst xd
Fanserwis jaki jest każdy widzi, ale co masz na myśli mówiąc o stronie moralnej?
Że większość nie przejmuje się stratami w cywilach? Że Denji to czystej wody oportunista, pozbawiony jakieś głębszej moralności i etyki?
Re: Równie ładne, co rozczarowujące
Czyli stare konie :P Ale fakt, niefortunny skrót myślowy.
Klemens, tu problemem nie jest liczba obejrzanych anime a elementarnie zjebane światotwórstwo. Nie ma znaczenia ile anime obejrzałeś, czy ile doświadczyłeś kultury jako takiej. Tu szwankuje logika i zdrowy rozsądek. Magia ma być tajna, elitarna i sekretna a magów prawie tyle co mugoli. Atrament, kluczowy składnik czarowania, którego formuła powinna być schowana w najgłębszych czeluściach a chłop se na wyj**** robi w biały dzień.
A najśmieszniejsze jest to, że zasady świata przedstawionego mamy wyłuszczone w 1‑2 odcinku, a już w 4 mamy tego zaprzeczenie :D
DM jedną rzecz robi wybornie – próbuje urealnić świat fantasy. Pokazując jego ekologie, mieszkańców, ekonomie, prawa. To jak te rzeczy wpływają na działania bohaterów, jakie daje im możliwości a jakie ograniczenia. I jest to dość unikatowe.
A co do np. K. Mononoke, to faktycznie jest to może lepszy obraz, ale patrząc przez pryzmat elementów fantastycznych, to DM jest zwyczajnie ciekawsze.
Re: Równie ładne, co rozczarowujące
Poza tym wydaje mi się, że „przeciętny widz” średnio zwraca uwagę na dziury fabularne lub niekonsekwencje świata przedstawionego. Ot, gra i buczy więc fajnie.
Tanuki ma też tą właściwość, że tu siedzą same stare konie :D
I może sam miałem ciut za duże oczekiwania?
To jest w punkt. Spodziewałem się wyżej wymienionych, a dostaliśmy ładną wymduszke (póki co).
Tak do 3/4, anime jest intrygujące, potem mamy leki zjazd. ale mimo wszystko całość się broni.
Swoją drogą, specyficzny to zabieg, że przy każdym zbliżeniu na czyjąś gębę widzimy jej drgający/biegający wzrok. Zazwyczaj stosuje się to, aby podkreślić napięcie/wagę sytuacji. A tu mamy to za każdym razem.
No i tak, 'Okruchy życia' ni cholery nie pasuje. Na Tanukową modłę znaczniej pasuje 'Kryminały/zagadki/tajemnice' oraz 'Komedia'. Tylko warto zaznaczyć, że to thriller z elementami komediowymi a nie komedia jako taka.
4 epek
Ta rysowana magia jest w beznadziejna, gdy mamy „pracujące” elementy. Jak te buty, byle gówno i po zabawie. Ciekawe czy ktoś wpadł na pomyśl wydrążenia tych symboli w jakimś materiale, zalania ich atramentem i zabezpieczeniem.
4 epek dał nadzieje na bardziej mroczne, naturalistyczne podejście. Zobaczymy.
kliknij: ukryte Agott ale z ciebie wredna sucz.
Re: Magowie w Westernie?
Po epku
I niestety muszę się z tym zgodzić. Założenia są dobre ('zwykły' kogut vs Kaiju, a cała historia to klastyczny motyw mściciela tyle że z kurami i na wesoło), ale to tyle. Grafika jest paskudna, animacja potworów jest z 2016, a sama zamiana ludzi na kurczaki to ciut za mało.
Re: 10/10
Akurat w Frieren mi to nie przeszkadzało, ale Toradora? Dla mnie to był spory minus gdy w środku serii przeszli z romcomu do dramatu.
Re: Magowie w Westernie?
Mi chodzi o to, że 10 odcinków, to za mały fragment, aby historia mogła dobrze wybrzmieć. Brakowało jakiegoś 'egzaminu', jakiegoś mini zakończenia.
Też chciałem to dodać, ale że nie widziałem całości… xd
No właśnie, o czym to jest? Na ecchi‑ecchi jest za delikatne, mimo to opiera się na fanserwisie.
W świetle tego co na MAL‑u dostaje tag 'ecchi', ciężko mi się z powyższym zgodzić. Oznaczenie to jest dodawane wtedy kiedy mamy jednoznaczne odniesienia do seksu, zero dwuznaczności, a erotyka jest elementem humoru/fabuły/narracji. I tak podając przykłady z około roku 2012, które sam widziałem:
Highschool of the Dead (2010)- scena strzelania z karabinu wyborowego przez majtające cyce. ->[link]
Panty & Stocking with Garterbelt (2010) – bez komentarza. -> [link]
Nisemonogatari (2012) – scena z szczoteczką niektórym pewnie się przyśniła – nie ma jej nawet na yt
Upotte (2012) – scena uniesienia SAKO RK95 – nawet nie szukam
Kill la Kill (2013) – tu też komentarz zbędny.
Oczywiście w Kirei fanserwisu jest od groma, tuta nie mam zamiaru dyskutować. Ale jest to fanserwis dość klasyczny, swego czasu było tego wszędzie. A to tu razi, bo raz, współczesne anime trochę się uspokoiło pod tym względem, a dwa, jest tu tego multum.
Jeśli pierwszy odcinek jest forpocztą a nie zmyłką – to będzie moje anime roku.
Świetna stylizacja/kierunek artystyczny. Kemonozume, Afro Samuraj, Ping Pong the Animation. Jeżeli lubicie anime mocno stylizowane oraz absurdalne, ale nadal stające koło „realizmu”, to jest to.
XD
1
U mnie jest to kliknij: ukryte TairaxAzuma.
Uwielbiam jak wprowadzają do całości tą nutę goryczy, są jak kawa lub czarna herbata do ciasta – ratują przed przesłodzeniem.
Plus, podoba mi się ich „tragiczne” backstory – dałoby się z tego zrobić dobry, ciężki dramat.