x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Ogólnie ta cała nowa adaptacja to jakieś nieporozumienie. Wszystko jest tak umrocznione i dystopijne, jakby to nastolatek w fazie emo projektował. Ciężko było to brać na poważnie (ten motyw z sierocińcem -> absurd).
Postacie to już w ogóle tragedia, takiego downgrade'u w życiu nie wdziałem. Vash z prawdziwego pacyfisty‑strzelca wyborowego, stał się kompletnie bezradnym wymoczkiem. O Wolfwoodzie to szkoda strzępić ryja, to dosłownie inna postać.
Re: 4 epek
Re: 1
Re: 4 epek
Ma być 4 sezon? To może jest nadzieja na coś (w miarę) sensownego…
Liczę że autor się ogarnie i za jakiś czas zrobi nowe podejście. Smykałę ma, a sam temat jest zajebiście niezagospodarowany, przynamniej w animacji.
Re: 1
Ale w pełni rozumiem stronę „przeciwną”.
4 epek
Ze zwrotnicą chodzi mi o to, że próbują przekierować fabułę tak, aby pociąg o nazwie Oshi no Ko nie wykoleił się totalnie na pysk.
A poczucie improwizacji natomiast, wynika z powyższego a dokładniej z plot twistów, które są absurdalnie IDIOTYCZNE!
Ja dobrze rozumiem? kliknij: ukryte CAŁA teoria Aqua'y poszła psu w dupę, BO NIE SPRAWDZIŁ DATY?! CO?! Chłop się przez półtora sezonu na detektywa kreował, kurna IQ 200, a go janusz‑fanatyk wędkarstwa jednym zdaniem wyjaśnił? jprd
A żeby już w ogóle stracić nadzieję na sensowne zakończenie tej historii. kliknij: ukryte Akane. Przez zasranego jutuba. Znajduje starego Aqua'y.
O JPRD,
kliknij: ukryte Woda ty debilu trącany, 10 lat pieprzysz się szukając zabójcę, bawisz się jakieś badania genetyczne, jakieś pety jak żul urwa zbierasz, a ci żal trzech dni było na obejrzenie FILMIKÓW NA YT?
Ja odmawiam faktu, że ktoś to, uważając za świetny pomysł, klepnął. Przecież to musi być rozwiązanie ad hoc, przykrywające jeszcze większy bzdet.
Podsumowując, póki co:
Wątki czysto showbizowe są na medal. Wątek zabójstwa, imo nie został udźwignięty. A ten cały motyw reinkarnacji jest kompletnie po luj. Nie wiem, autor chciał pójść na skróty w rozwoju bohaterów? A może wpisać się w trend isekajów? Chciałbym takie Oshi, ale będące zwykłym, showbizowym dramatem.
Mam nadzieje, że ktoś mnie wyjaśni (albo zrobi to samo anime), bo ja serio chcę wierzyć, że to dobrze poprowadzona historia.
Re: 1
łeeee…
po 11 epkach
Ogólnie pierwsze odcinki są ok, ot głupiutka monotematyczna komedyjka, ale dość szybko zaczyna się „dziać”. Romans nabiera rumieńców (chłop nabiera osobowości), poznajemy resztę idolskiej ekipy (każdy zryty, ale mający powody™) i całość nabiera obyczajowej głębi.
Haremu nie ma, jakiś dzikich dram i ogólnego przedramatyzowania.
Ale jest takie szujkowe pindolenie, „wewnętrzne, emocjonalne monologi”, których nie znoszę i spora monotematyczność w skeczach („nie możesz się we mnie zakochać, bo jesteś idolem całego świata!”). Ale kilka razy faktycznie śmiechłem więc +.
Grafika jest niezła, od czasu do czasu może pozytywnie zaskoczyć. Na plus dodałbym jeszcze projekt głównej bohaterki, ma taki fajny vibe lat '80/90, czy może raczej VN z początku wieku.
Ogółem całe te, to całkiem przyjemny romcom, zyskujący z czasem. Można polecić, chyba że naprawdę nie cierpisz romansideł. Czekam na ostatnie epki.
Pierwsze 20 epizodów mega mnie wynudziły, wtedy myślałem o dropie, dzisiaj bym się nie zastanawiał.
Natomiast od razu po nich dostajemy za‑je‑bi‑ste epki o wojnie „Wietnamie”, więc warto zaryzykować, bo dobre połączenie mechy+dżungla+'prawdziwne wojo' to rzecz unikatowa.
W „oryginalnym” anime Jessica byłą de facto nikim – kliknij: ukryte koleżanką/„bratanicą” Vasha. Zwykłym mieszkańcem pozostałości statku kosmicznego, który zamieszkiwali przez jakiś czas.
W jednym z odcinków został on zaatakowany z powodu obecności Vasha. I chyba tyle.
Zaznaczam dla zasady, ale stare anime znacząco różniło się od mangi.
Grzybolina delikatnie przypomina mi Księżniczkę Tutu, właśnie przez ten sznyt.
Grafika jest też ładniutka, przypomina trochę książkowe ilustracje.
Czekam na całość.
- Isekaj, ale w stylu „ze świata fantasy do świata fantasy”.
- Graficznie biednie, ale w standardzie…
- ... jednak ryjce potrafią być momentami (tylko) mega krzywe.
- Mocno okruchowo czilerski vibe.
- Seria daje sporo do interpretacji jeśli chodzi o jojcowanie, więc ostrzegam jak ktoś jest na to uczulony.
To było coś - 1 epek
Co do anime, to dostajemy kolejną wariację na temat hunger games. Nic nowego, nic specjalnego.
Ale to wykonanie, matko boska, to wykonanie! Cudna graficznie, montażowo przemyślana i ze świetnym audio.
Seria potrafi również trzymać w napięciu, choć jestem ciekaw czy paliwa wystarczy do końca emisji.
Polecam fanom gatunku i cukierków graficznych. A sprawdzić powinien każdy, kogo interesuje niebanalna szata graficzna.
Po 2 epkach
Całość jest trochę słodkopierdząca, ale nie przekraczamy masy krytycznej.
Humor jest specyficzny, wizualny, momentami krindżowy, ale bawiłem się nieźle.
Ładna grafika, animacja standardowa.
Ot, przyjemny komediowy średniak, w sam raz po tyrce w robocie.
Po epku
Bardzo dużo akcji, wybuchów, potworów. Cieszy, że serial faktycznie korzysta z tego, że jest animacją. Estetyka jest git, no ale największy plus to „dynamika” i „bogatość”.
Świat ciekawy, taki mroczno‑apokaliptyczno‑techno‑magiczny.
Tylko trochę infodumpów, w miarę okej wprowadzonych.
Fabuły jako takiej jeszcze nie ma, pierwszy epizod to zamknięty prolog mówiący co i jak, wskazujący również motywacje głównego.
Póki co 2 minusy:
- Lekki, czysto subiektywny – stworki są nieco zbyt neonowe.
- Średni, postacie są trochę shounenoweo‑stereotypowe, wiecie, jak rycerze to tylko o honorze, główny bohater to taki buntownik‑dobry chłopak skrzywdzony przez los. I tak, jego teksty są tak sztampowe jak sobie to wyobrażacie.
Polecam sprawdzić fanom fantasy, akcji i dobrej rozrywki.
No i pierwszy epizod trwa godzinę.
Jedyną poważną dla mnie wadą, to podniecanie się absolutnie każdą potrawą. Na dłuższą metę jest to absurdalne, nawet głupie. Ale ja to oglądałem na raz, może jeden odcinek co tydzień tak by nie irytował.
Przede wszystkim lepsze tempo oraz znacznie więcej wynalazków. Na plus można zaliczyć też trochę poważniejszy wydźwięk całości. Podbicie stawki i zwiększenia napięcia dobrze temu serialowi zrobiło.
Ten mini zwrot akcji był w sumie tanią zagrywką, ale kurde, dałem się ponieść.
Re: ohh te 3D
W 3D bardzo brakuje jakiś shaderów/lepszego teksturowania, samo cieniowanie to trochę za mało.
Ale drugiej strony dostajemy mega płynną i dokładną animację tańca.
Re: Piąty odcinek
Sam wątek całkiem niezły, zderzający miłość platoniczną z cielesną, dojrzałą. Pokazujący, że podobne uczucie może być odczuwane w różny sposób.
To drażliwy temat, no ale bez przesady, 14‑15 lat to już nie są małe dzieciątka, tylko ludzie u których seksualność zaczyna się budzić i rozwijać, stając się kolejnym aspektem ich życia. Dla starego chłopa jak ja, to 15 lat to faktycznie dziecko, ale dla innego piętnastolatka to już inna historia.
Re: Piąty odcinek
A co do Sandy, to po piątym odcinku nie ma już AŻ TAK dosadnych i bezpośrednich scen, a naprawdę warto obejrzeć całość.
Na pierwszy rzut oko – niby zwykły, shounenowy akcyjniak, a imho jest to coś znaczne większego.
Te konflikty, starość/młodość, indywidualizm/kolektywizm, pragmatyzm/idealizm, postrzeganie ludzi podług ich wieku, to jak nas definiują role społeczne. I to wszystko jest podane mimochodem, bez zbędnego moralizatorstwa i pindolenia.
Naprawdę sympatyczne postacie, mające swoje charaktery, przywary, sposób gadki. Czasami zachowują się absurdalnie (w imię scen komediowych), ale potrafią być zwyczajnie ludzcy. Ostanie scena naprawdę była ładna.
Świetny worldbuilding, bez nadmiernej ekspozycji i infodumpów. Raz dostaniemy coś w dialogach, raz coś nam postać wytłumaczy, a raz to kwestia opowiadania środowiskowego, Co odcinek otrzymujemy fragmenty puzzli do własnoręcznego ułożenia.
I co do klimatu, świat jest dystopijny i całość ma trochę groźny vibe, ale niezwykle podoba mi się kontrast właśnie pomiędzy światem, a bohaterami. Ludzcy, raczej mili, raczej dobrzy, nie jest to kolejny dołujący, nihilistyczno‑darwinistyczny porno szajs jak Takopi na przykład.
Dobra grafa i animacja, cudne projekty postaci, no ale to widać.
Re: Piąty odcinek
Zgadzam się całkowicie. Takie serie nadal (na szczęście) są, ale dzisiaj znacznie łatwiej znaleźć serie bez szczeniackiej/żenującej erotyki tego typu.
Re: Piąty odcinek
Ogólnie seria ma taki brudny, dystopijno/nihilistyczny wydźwięk (takie shounenowe Texhnolyze) i z każdym kolejnym epizodem coraz wydatniej pokazuje, że nie jest to wesoła historia o bitewnym Mikołaju.
Re: 9+/10