x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Dawno nie widziałem tak nastrojowej, wyciszającej (ale nie nudnej!) opowiastki. I to jeszcze do tego ładnej i estetycznej.
Historia prosta jak but, o dziewczynce z miasta co przyjechała na wieś do szkoły. Urok tej fabułki polega na tym, że do jej nowej klas uczęszczają…zwierzęta (i jeden chłopczyk). I nie antropomorficzne furrasy a takie prawdziwne. I mega mnie rozczuliły :D
Co do grafiki, mnóstwo zieleni, lasów, wzgórz. Ładne to i bardzo szybko buduje nastrój takiego wyluzowanego krańca świata. A, postacie są full 3D, ale są mocno stylizowane i faktycznie pasuje do całości. Tak, też jestem w szoku, że 2016 dało się zrobić 3D które nie wygląda jak gówno.
Obok Non Non Byori (bardzo podobne odczucia czilery), moja topka w „Iyashikei”.
* Tu zaznaczam, że na ocenę mógł wpłynąć odpowiedni nastrój (rzecz kluczowa przy takich dziełach) oraz fakt że wiele elementów wybitnie trafia w moje gusta.
Zero‑jedynkowo, to Deus należy jeszcze do tych anime oglądalnych. Przyzwoita grafika, dobre tempo, fabularnie interesująco itd.
Na wyraźny plus zasługuje sposób budowania świata. Mało infodumpów, większość rzeczy dowiadujemy się dość naturalnie z dialogów i otoczenia.
Ovka z kategorii „można, nie trzeba”.
I fakt, świat przedstawiony jako kliknij: ukryte poryte hard SF, rzadko się widuje i to w takiej skali.
Co do czołówek to nawet nie wiedziałem, że są dwie xd Moja wersja ma tylko „Bombera” i na szczęście, bo jak sprawdziłem, to ta lepsza piosenka xd Rzeczywiście, ta pierwsza jest ciut za infantylna.
- Dobra grafa i animacja (nie ma tego bieda‑sznytu jak niektóre ovki),
- sympatyczne postacie,
- dość spójna fabuła z niezłym twistem,
- żwawe tempo.
Żaden mus, ale solidna pozycja w gatunku.
IMHO są dwa powody:
- pierwszy, o mniejszym rażeniu, sporo tu fanserwisu! Znaczy, „obiektywnie” nie ma go dużo, ale w tego typu dziele znacznie mocniej wybrzmiewa.
- drugi, krytyczny, to muzyka. W pierwszej OVA'ie jedyne piosenki były w czołówce, w tyłówce i pomiędzy częścią a i b (taki rozbudowany eyecatcher). Poza tym nie było nic, oprócz dialogów i dźwięków świata przedstawionego. Tworzyło to intymny, wyciszony nastrój, co w raz z grafiką budowało ten fajny, trochę nostalgiczny, trochę sentymentalny klimat końcówki lata.
Dwójce natomiast zbyt bardzo starali się podkreślić ten nastrój, zabijając całą subtelność.
Re: "Jeśli uciekniesz przed wrogiem, to on cię nie dogoni."
Pełna zgoda. Ja zwyczajnie mocno cenie sobie rzeczy nietypowe i poprawnie przy tym zrobione. W szczególności, że większość anime wygląda jak robiona od sztancy, gdzie ta sztanca zmienia się raz na 10 lat.
Re: "Jeśli uciekniesz przed wrogiem, to on cię nie dogoni."
A mnie to właśnie przyciągnęło do serii xd Może te kwestia różnej filmoteki (animeteki?), ale dla mnie było to odświeżające, taka bezpardonowa groteska w czysto fabularnym serialu. Co do animacji to fakt, ale anime nadrabia świetną stylizacją. Sama przyznasz, że Sangoku to jedno z tych anime, które rozpoznasz po jednym, losowym kadrze.
Tu się całkowicie nie zgodzę. Japonia straciła 90% populacji w krótkim czasie i praktycznie umarł cały międzynarodowy handel oraz wymiana informacji. To jest totalna apokalipsa i załamanie ładu społecznego. W takich warunkach nie ma mowy o jakiejkolwiek zaawansowanej produkcji.
Przykład samochodu, no okej, ale z skąd weźmiesz gumę na opony? Paliwo? Metale na karoserię i elektronikę? Importu niema, szlag trafił zakłady produkcyjne, i co najważniejsze, kapitał intelektualny w postaci specjalistów.
I z drugiej strony, współczesne rolnictwo opiera się na dwóch filarach, nawożeniu i mechanizacji. Bez tego multum ludzi musi wylądować na roli, aby wyżywić społeczeństwo. Innymi słowy zasób ludzki znacznie się zmniejszył, a tych co zostali, trzeba przeznaczyć do podstawowych prac. Przez co nie ma komu pracować w „High‑Techu” albo B&R.
Tu się zgodzę, ale uważam że clou polegało na tym, że niezależnie od sytuacji zachowywał rezon. Nie dawał się zastraszyć, speszyć, omamić. IMO dlatego to się tak fajnie ogląda.
Co do reszty zarzutów, nie zaprzeczę im, bo raz że tego nie analizowałem, a dwa, co ważniejsze, dałem się ponieść iluzji. Tzn. jak w przypadku Zielarki, oboje twierdziliśmy, że zagadki są durne as fuck, tak tutaj nic mnie nie wybiło z immersji, że tak powiem.
A co do duetu to fakt, za mało go było. Miał to być zabójczym tandem, a ledwo coś pod koniec się wydarzyło.
Fabuła opowiada o współczesnych nam dziewczynach, które teleportowały się 1000 lat do przodu, aby ścigać się i walczyć w kosmicznych zawodach. Zawody te są substytutem działań wojennych i do tego są całkowicie pozbawione rozlewu krwi.
Cały ten rys służy głównie jako pretekst dla różnych perypetii. Od mocno komediowych, do ocierających się o faktyczne hard SF. Protagonistki i antagonistki są całkiem sympatyczne, a całość ma dobre tempo, jak na ovkę z lat dziewięćdziesiątych.
Fabularnie jest OK.
Grafika jest również okej, choć potrafi zabłysnąć przy scenach związanych ze statkami i ich walką. Sekwencja startowa w pierwszym epizodzie, albo statek kolonialny w trzecim, no fajnie to wygląda. Jak również sekwencje ostrzeliwania się pociskami/rakietami kasetowymi, widać gdzie najbardziej się przyłożono :D A, trzeba też wspomnieć, od czasu do czasu seria zyskuje trochę artystycznego sznytu, ze względu na zabawę ujęciami, przejściami itp. Widać postaranko w tej materii.
Serii trochę brakuje do perełki z lamusa, ale nadal może sprawić sporo przyjemności. Na pewno jak lubisz przygodówki w starym stylu. No i rysowane po staremu statki i myśliwce kosmiczne.
PS
Komentarz również odnosi się do drugiej serii OVA, która jest bardzo podobna choć z deko gorsza.
PS2
Nie mogę znaleźć gdzie dokładnie, ale ze dwa razy zdarzył się atak stroboskopem, więc ostrożnie z epilepsją.
Pierwszy film, tak do 50 minuty, to prawie identico pierwsze 2 epki z serii TV. Potem dostajemy już „oryginalną” historię. Nic wybitnego, ale m.in. dowiadujemy się jak działają supermoce Bisona i Sky High'ia.
Drugi film to już pełnoprawny sequel. Z plusów:
- wydarzenia faktycznie wpływają na świat przedstawiony, nie jest klasyczny „filmowy” filler,
- dorzucono trochę osobowości pozostałym bohaterom, nie są oni tylko tłem,
- naprawdę miło zaskoczył mnie wątek Flame'a i jego traumy związanej z kliknij: ukryte płcią. Serio nie spodziewałem się, że w takim filmie zobaczę tego typu historię i to opowiedzianą, zaryzykuję, w dość subtelny sposób.
Drugi film jest takim Cream de la Cream serii TV.
Także ten, jak lubisz Tiger & Bunny to filmy są jazdą obowiązkową.
IMHO, fabuła nie dowozi. Ten turbo przesłodzony koniec, to „poświęcanie się”, ten totalny brak PTSD w cywilu, ratunek w ostatniej chwili… Scenariusz nie jest mocną stroną tego sezonu.
Ale za to reżyseria i emocje. Ja pierdziele, jakie to dobre.
Po epku
Opowieść o zemście, o tym jak genialną księżniczkę oszukali.
Jeny, jakie to debilne. Księżniczka ogarnia połowę królestwa i nie ma żadnego wsparcia? Stronnictwa? Jakiś kluczowych figur co wiedzą, co i jak?
Albo to, że przejmuje się słowami gawiedzi. Taka ogarniająca, a wiedzę o życiu ma na poziomie 14‑latka.
I ten moment „uświadomienia” XD
- „Robią cię w bambuko”
- „Ty, faktycznie. Czas na zemstę”
Na sensowną historię i postaci nie liczę. Meh.
Re: Po epku
Re: Po epku
Po epku
Ogólnie to całkiem przyjemna, familijna historia. Znaczy mamy dużo obyczajówki, komedii, ale też powtykanego gdzieniegdzie mroku. Świetnie zrealizowane, vibe jakbym oglądał jakiś stary, dobry film Pixara. Grafika też najwyższy tier. A potem wchodzi scena tańcu i o ja prdl, takiego stylu spodziewasz się w kinie niezależnym, a nie czysto komercyjnym projekcie. W sumie byłem niechętny seansowi, a może być to jedna z perełek sezonu.
Po epku
Oczywiście, mogłem się przestrzelić w luj, ale do cholery, nie po to sięga się po TAKIE ATUTY, żeby ich potem nie wykorzystać!
Po epku
Mam deja vu z Odayaka Kizoku no Kyuuka no Susume, tam też niby oficjalnie zero jojcowania, ale napięcie takie, że styki przepala.
Gdzie to nas zaprowadzi, nie wiem. Jeśli spodziewaliście się mystery/akcji/kryminału to XD Ale to może tylko pierwszy odcinek taki niegramotny.
Re: 1
po 1
Re: 1
Re: Klasyczny shounen
Ewentualnie będę chcieli pójść w hybrydę, jak pierwszy sezon Blue Exorcist (część adaptacja, część oridżinal).
A to nie jest tak, że jeśli traktujemy serię jako seinen (czy po prostu seria dla starszego widza), to jest ona dość słaba, czy to przez światotwórstwo, czy przez kreacje bohaterek (które mogą nużyć/irytować). A jeśli przez pryzmat serii dla dzieci to jest ona zwyczajnie nieodpowiednia, przynajmniej według autora recenzji?
Według mnie recenzent nie szedł jakimś specjalnym kluczem interpretacyjnym, zwyczajnie nie spodobały mu się protagonistki. Bo osobną kwestią jest ocena moralna, a osobną przyjemność seansu. I o ile autor faktycznie mógł zbyt ostro potraktować postacie, chociażby ze względu na ich wiek, tak nie zmienia to faktu, że mogło się to źle oglądać.
Pełna zgoda, jednak samo pojawienie się takich postaci lub sposób „implementacji” może odrzucić od dzieła.
Ale Coco nie była standardowym uczniem. Agott przecież wiedziała jak kiepsko idzie jej magia.
Główny bohater to taki moe blob, zachowujący się bardziej jak kochająca babuleńka, a nie dwudziestoparoletni chłop.
Ryj ma paskudnie rysowany, aż włączyła mi się dolina niesamowitości, nie wiem co jest nie tak xd Dopiero pod koniec to poprawili, może zmienili reżysera/chłopa od kontroli?
Animacyjnie i stylizacyjnie jest biednie, tła również. Projekt yokai'ów można zaliczyć na plus, choć dla mnie są mega przesłodzone. Ponkotsu, romcom, bije pod tym względem Kami na głowę.
Muzyka jest i tyle.
Mamy multum bohaterów pobocznych, gdzie rola połowy z nich ogranicza się do wyłącznie istnienia/mieszkania przy boku bohatera. Żadnych dłuższych wątków, większych interakcji, ot żywe dekoracje ogrodowe dające +10 do statystyk.
Seria nadaje się do oglądania, ale ogólnie nie polecam.