x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
W „oryginalnym” anime Jessica byłą de facto nikim – kliknij: ukryte koleżanką/„bratanicą” Vasha. Zwykłym mieszkańcem pozostałości statku kosmicznego, który zamieszkiwali przez jakiś czas.
W jednym z odcinków został on zaatakowany z powodu obecności Vasha. I chyba tyle.
Zaznaczam dla zasady, ale stare anime znacząco różniło się od mangi.
Grzybolina delikatnie przypomina mi Księżniczkę Tutu, właśnie przez ten sznyt.
Grafika jest też ładniutka, przypomina trochę książkowe ilustracje.
Czekam na całość.
- Isekaj, ale w stylu „ze świata fantasy do świata fantasy”.
- Graficznie biednie, ale w standardzie…
- ... jednak ryjce potrafią być momentami (tylko) mega krzywe.
- Mocno okruchowo czilerski vibe.
- Seria daje sporo do interpretacji jeśli chodzi o jojcowanie, więc ostrzegam jak ktoś jest na to uczulony.
To było coś - 1 epek
Co do anime, to dostajemy kolejną wariację na temat hunger games. Nic nowego, nic specjalnego.
Ale to wykonanie, matko boska, to wykonanie! Cudna graficznie, montażowo przemyślana i ze świetnym audio.
Seria potrafi również trzymać w napięciu, choć jestem ciekaw czy paliwa wystarczy do końca emisji.
Polecam fanom gatunku i cukierków graficznych. A sprawdzić powinien każdy, kogo interesuje niebanalna szata graficzna.
Po 2 epkach
Całość jest trochę słodkopierdząca, ale nie przekraczamy masy krytycznej.
Humor jest specyficzny, wizualny, momentami krindżowy, ale bawiłem się nieźle.
Ładna grafika, animacja standardowa.
Ot, przyjemny komediowy średniak, w sam raz po tyrce w robocie.
Po epku
Bardzo dużo akcji, wybuchów, potworów. Cieszy, że serial faktycznie korzysta z tego, że jest animacją. Estetyka jest git, no ale największy plus to „dynamika” i „bogatość”.
Świat ciekawy, taki mroczno‑apokaliptyczno‑techno‑magiczny.
Tylko trochę infodumpów, w miarę okej wprowadzonych.
Fabuły jako takiej jeszcze nie ma, pierwszy epizod to zamknięty prolog mówiący co i jak, wskazujący również motywacje głównego.
Póki co 2 minusy:
- Lekki, czysto subiektywny – stworki są nieco zbyt neonowe.
- Średni, postacie są trochę shounenoweo‑stereotypowe, wiecie, jak rycerze to tylko o honorze, główny bohater to taki buntownik‑dobry chłopak skrzywdzony przez los. I tak, jego teksty są tak sztampowe jak sobie to wyobrażacie.
Polecam sprawdzić fanom fantasy, akcji i dobrej rozrywki.
No i pierwszy epizod trwa godzinę.
Jedyną poważną dla mnie wadą, to podniecanie się absolutnie każdą potrawą. Na dłuższą metę jest to absurdalne, nawet głupie. Ale ja to oglądałem na raz, może jeden odcinek co tydzień tak by nie irytował.
Przede wszystkim lepsze tempo oraz znacznie więcej wynalazków. Na plus można zaliczyć też trochę poważniejszy wydźwięk całości. Podbicie stawki i zwiększenia napięcia dobrze temu serialowi zrobiło.
Ten mini zwrot akcji był w sumie tanią zagrywką, ale kurde, dałem się ponieść.
Re: ohh te 3D
W 3D bardzo brakuje jakiś shaderów/lepszego teksturowania, samo cieniowanie to trochę za mało.
Ale drugiej strony dostajemy mega płynną i dokładną animację tańca.
Re: Piąty odcinek
Sam wątek całkiem niezły, zderzający miłość platoniczną z cielesną, dojrzałą. Pokazujący, że podobne uczucie może być odczuwane w różny sposób.
To drażliwy temat, no ale bez przesady, 14‑15 lat to już nie są małe dzieciątka, tylko ludzie u których seksualność zaczyna się budzić i rozwijać, stając się kolejnym aspektem ich życia. Dla starego chłopa jak ja, to 15 lat to faktycznie dziecko, ale dla innego piętnastolatka to już inna historia.
Re: Piąty odcinek
A co do Sandy, to po piątym odcinku nie ma już AŻ TAK dosadnych i bezpośrednich scen, a naprawdę warto obejrzeć całość.
Na pierwszy rzut oko – niby zwykły, shounenowy akcyjniak, a imho jest to coś znaczne większego.
Te konflikty, starość/młodość, indywidualizm/kolektywizm, pragmatyzm/idealizm, postrzeganie ludzi podług ich wieku, to jak nas definiują role społeczne. I to wszystko jest podane mimochodem, bez zbędnego moralizatorstwa i pindolenia.
Naprawdę sympatyczne postacie, mające swoje charaktery, przywary, sposób gadki. Czasami zachowują się absurdalnie (w imię scen komediowych), ale potrafią być zwyczajnie ludzcy. Ostanie scena naprawdę była ładna.
Świetny worldbuilding, bez nadmiernej ekspozycji i infodumpów. Raz dostaniemy coś w dialogach, raz coś nam postać wytłumaczy, a raz to kwestia opowiadania środowiskowego, Co odcinek otrzymujemy fragmenty puzzli do własnoręcznego ułożenia.
I co do klimatu, świat jest dystopijny i całość ma trochę groźny vibe, ale niezwykle podoba mi się kontrast właśnie pomiędzy światem, a bohaterami. Ludzcy, raczej mili, raczej dobrzy, nie jest to kolejny dołujący, nihilistyczno‑darwinistyczny porno szajs jak Takopi na przykład.
Dobra grafa i animacja, cudne projekty postaci, no ale to widać.
Re: Piąty odcinek
Zgadzam się całkowicie. Takie serie nadal (na szczęście) są, ale dzisiaj znacznie łatwiej znaleźć serie bez szczeniackiej/żenującej erotyki tego typu.
Re: Piąty odcinek
Ogólnie seria ma taki brudny, dystopijno/nihilistyczny wydźwięk (takie shounenowe Texhnolyze) i z każdym kolejnym epizodem coraz wydatniej pokazuje, że nie jest to wesoła historia o bitewnym Mikołaju.
Re: 9+/10
Re: 9+/10
Z drugiej strony, dwie ostatnie serie, były już IMO trochę na siłę. W szczególności SO. Ale nie wiem jak to widzą „ultra” fani.
Re: 9+/10
Re: 9+/10
I też się jaram :D
Re: 9+/10
A dlaczego miałby nie pamiętać? To co przeżył w drugim świecie nie było bezpośrednio spowodowane Standem księdza (brzmi to dość dwuznacznie xd). To były jego bezpośrednie, osobiste wspomnienia, a nie „wiedza dziejowa” jaką chciał wdrukować ludziom Pucci.
Co do zakończenia, świat który widzimy to prawdopodobnie świat, w którym Dio nigdy się nie narodził. Pucci mówił, że nieżywi nie są wstanie przejść przez punkt „kolapsu/narodzin” wszechświata. A Dio się przecież odrodził, połączył się z Księdzem, tepnął do drugiego świata i tam razem z nim umarł.
To by też tłumaczyło dlaczego tylko Jolyne ma tak odmienne imię niż pierwotnie i przestała być JoJo. Jakby cała ta rodowa klątwa nigdy się nie zaczęła.
Jest takie coś jak damnatio memoriae, była to kara polegająca na kompletnym wymazaniu człowieka z historii. Całkiem adekwatne.
Ogólnie zakończenie całej sagi jest mega fajne, ale z drugiej strony, autor pewnie chciał się już definitywnie odciąć od tego xd
[link]
No mówię wam, siadło mi jak złe. I jestem w szoku, że to Creepy Nuts. Kochaniutcy mają passę.
W porównując oba tytuły tzn. ten i Karaoke, to ten drugi wypada strasznie blado. INHO kompletnie inna liga.
W kwestii, oczywiście, najważniejszej, czyli jojcowania to…, nic się tu nie dzieje!
Przy pierwszym epizodzie najwięcej w tej materii robi Miyoshi, a dokładniej jego projekt, a tutaj mam na myśli jego twarz. Dość androgeniczna, sugestywna, wybijają ca się z tłumu. Siłą rzeczy sceny z nim mają lekki vibe, ale jest ekstremalnie subiektywne odczucie.
Co do epizodów z Medaką… zero. Znaczy tam są jakieś „znaki”, ale imho tu trzeba naprawdę dużo dobrej woli, żeby to jednak było „kochanie”.
Co do recenzji, to cóż, znowu zgadzam się praktycznie w całością.
Anime można polecić wszystkim fanom okruchów życia, ale w tych bardziej obyczajowych.
Za plus część postaci drugoplanowych, sympatyczni‑zabawni itp.
Za minus główna bohaterka i jej dosłownie chorobliwa nieśmiałość. Za dużo, za mocno, w szczególności że całość ma podłoże dramatyczne więc zostawia to trochę niesmaku. Być może nie byłby dla mnie problem, gdyby całość nie była by taka labilna. Raz mamy wesołe milutkie komedyjki, raz dość bezwzględne sekwencję. Jak dla mnie to zbyt duży dysonans.
Na plus zaliczam też sceny humorystyczne. Gdy Silent jest po prostu komedią z okruszkami, jest naprawdę dobre.
Po calaku
Mocno też oddaje reżyseria i montaż, oglądając to miałem wrażenie obcowania z serialem aktorskim. Ujęcia, różne wstawki, serio ma się wrażenie, że twórcy starali się zrobić wysokiej jakości serial.
Po epku
Jest poczucie grozy/zaszczucia, jest lekka psychodela… Póki co Hikaru, obok Another i Shiki, zdaje się najlepszym, pełnometrażowym anime horrorem (wiem, że konkurencja jest praktycznie żadna, lecz „obiektywnie” jest to całkiem całkiem).
Początek mega mocny, podręcznikowy przykład „trzęsienia ziemi”.
Wątek homo jest i świetnie tu pasuje. Motyw zakazanej miłości, gdzieś na wypizdowie… ech, horror sam się pisze.
Jedyny, mocno subiektywny, lekki minus, kliknij: ukryte to jakaś organizacja zwalczająca demony(?). Daję mi to trochę vibe SCP, Biohazardu albo Control, a liczyłem na coś bardziej kameralnego.
Zobaczymy po całości, jak bardzo (albo wcale) zmieni mi się zdanie.