x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Drzazga
Etykieta siem zgadza, ino humor całkiem mi nie po drodze.
Na plus można zaliczyć to, że relacją między bohaterami faktycznie ewoluuje w normalny związek i to w ciągu 12 odcinków, a nie 40 (na ciebie patrzę Nodame!).
Fajna jest też ta pozorna różnica między protagonistami, jak temu braku dystansu, tak ta obraca wszystko w żart.
Dzięki Bogu, nie ma też użalania się nad chłopakiem, jak mu to ciężko w życiu nie było.
I świetna grafika/animacja postaci, samo to zachęca do oglądania.
Raz, według mnie, bajka wiele traci na tym, że jest podana w tak głupkowaty sposób. Seans byłbym o wiele przyjemniejszy, jeśli zrezygnowano by z tego absurdalnego(?), slapstickowego(?) humoru. Nie mówię, że miałby to być od razu dramat, no ale. kliknij: ukryte (Do dzisiaj odbija mi się bladym echem zażenowanie jakie czułem, gdy oglądałem tą sekwencję z przebraniem się za maskotkę). OVAka lepsza.
Dwa, seria to takie śmichy chichy cały czas, a pamiętam jak mnie wbił w fotel moment, kliknij: ukryte gdy dowiadujemy się, że główny bohater (ten smutny) był stręczony przez wujka za jakieś grosze. No łat de fak? To dosłownie jakby w paśmie MiniMini, wleciał nagle odcinek Happy Tree Friends. Absurd.
Co do dramatu to się zgadam, powinien być dodany.
Pewnie nadinterpretuję, ale wraz z postępem fabuły Piłoczłek kliknij: ukryte staję się coraz mnie ludzki, a bardziej zaczyna przypominać zwierzę obdarzone ludzkim intelektem. Widać to też podczas walk, gdzie jeśli się w nią wkręci, to przestaje się przejmować otoczeniem. Bo jak na początku starał się jeszcze uważać na przypadkowych przechodniów, tak pod koniec przestaje się przejmować nawet losem swojej ekipy. Jest to pewnie spowodowane fuzją z demonem i jestem ciekaw czy fabułą jakoś ten wątek rozwinie.
Nie wiem czy Denji nie jest jeszcze większym socjopatą od antagonisty z Inuyashiki, ten choć jakoś starał się dbać o bliskie mu osoby.
Poza tym świetne widowisko.
Brakujące tagi
Gatunki:
Science‑Fiction, Dramat
Miejsce:
Inne planety
Postaci:
Policja/spec
Pierwowzór:
Manga
Czas:
Przyszłość
Poza tym całkiem niezły obraz, ma klimat zeszłowiecznych opowiadań szajens‑fikszyn, gdzie artyści widzieli przyszłość jako mroczne, fatalistyczne miejsce.
Bajka kojarzy mi się z Przenicowanym Światem, ale to BARDZO luźne skojarzenie.
Re: Zakończenie serii
W szczególności, że mi zepsuł trochę odczucia co do Finala.
kliknij: ukryte Cóż, chyba jestem naiwny, dopóki nie przeczytałem tego komentarza, byłem prze‑ko‑na‑ny, że chodzi o zdradę w sensie „scenowym”, że pierwszy występ Nody był z Niemcem. Nawet wtedy gdy sam Straus przyznał, że „i tak już na zawsze zostanę jej pierwszym mężczyzną” ….
Jeśli chodzi o romanse to mamy podobny gust, bo ja też takich wątków nienawidzę, w szczególności gdy pojawiają się w ostatniej chwili. Jak dla mnie to raczej kiepska próba zwiększenia dramatyzmu.
No to jest akurat niepoważne, w szczególności, że anime serwowało nam bardziej jednoznaczne sceny już w pierwszym sezonie kliknij: ukryte (ten blondyn z tą od skrzypiec z Wiednia). Ogólnie ta relacja jest ukazana mocno nieprawdopodobnie, bo nie chcę mi się wierzyć, że po tylu latach wspólnego życia, to oni są się wstanie co najwyżej pocałować. Ja się zupełnie nie dziwię niskiemu przyrostowi naturalnemu w Japonii.
Ta to też było mocno średnie. O ile pierwszy sezon, to raz, że był raczej komedią, a dwa, ciężko było relację dwójki głównych bohaterów nazwać „związkiem” czy nawet przyjaźnią. Tak w kolejnych sezonach to już było nie na miejscu.
kliknij: ukryte Niż nie poradzę, jestem zniesmaczona wątkiem z niemieckim dyrygentem i cała ta sprawa z koncertem w Londynie i później.
Wydaję mi się, że w romansach, często występują „problemy z dupy” jak ten. Coś można wyjaśnić przez telefon, ale nieee, po co, lepiej się zamartwiać i robić chaos wokół. Do tej serii nijak to nie pasuje, na cholerę ten tani dramatyzm?
W całościowo seria jest dobra, ale w sumie 1 sezon jest jedynym, który warto polecić. Wielka szkoda, że fabuła nie została w Japonii.
PS. kliknij: ukryte Gdzie widziałaś zdradę Rui (tej Chinki)? (Wiem, że stary komentarz ale może pamiętasz?)
Fajnie, że ktoś takie rzeczy robi
kliknij: ukryte Trochę szkoda, że w połowie serii znacznie zmienił się nastrój – z Władcy Much, czy również dobrego Mugen no Ryvius, przeszliśmy na jeszcze mocniejszy oniryzm w stylu Kino no Tabi.
Seans ciut na tym stracił, bo serio, przez kilka początkowych odcinków miałem cały czas wrażenie „przecie zara to jeb…”. Nie wiem jak inni, ale ja czekałem aż w końcu Hoshi rozpali stosy dla wspólnego dobra Nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz czułem takie napięcie oglądając chińską bajkę. Nawet Jojo, którego skończyłem kilka dni temu, nie dawał takich emocji.
Słony Boy to też obraz, który trzeba obejrzeć minimum 2 razy, ponieważ znając pewne prawidła świata przedstawionego, inaczej będziemy pewne rzeczy interpretować.
O samej interpretacji nie ma co gadać bo to nie jest rozmowa na telefon. Pytaniem jest ile z tych rzeczy to faktycznie jakaś symbolika, elementy czysto fabularne lub zwykłe nie ogarniecie twórców.
Anime jest raczej trudne w odbiorze i jeśli nie lubisz abstrakcji albo doszukiwania się drugiego dna, to nie masz czego tu szukać.
Kemonozume – jest chyba najbliższe klimatem.
PS. Sekwencja biegu z 12 odcinka jest gigamega, muzyka i animacja jest świetnia dobrana do emocji jakie można odczuć w tym momencie
PS2. kliknij: ukryte W tej samej sekwnecji pokazany jest jakiś czarny dyngs oraz dziewczyna stojąca na korytarzu, czemuż to?
Re: kwestia Irumyui
kliknij: ukryte Co do pierwszego:
- Irumyuui sama z siebie nie stworzyła Faputy, impuls do jej powstania poszedł od Vueko. To ona nadała osobowość Fapucie oraz zmusiła Iru, aby Faputę urodzić. Co do ochrony wydaję mi się, że Iru straciła swoje człowieczeństwo, więc była bardziej rośliną/zwierzęciem działającą instynktownie i bardzo możliwe, że ona już swojego poprzedniego życia nie pamięta. Dodatkowo nie widziała/nie wiedziała co się z jej poprzednimi dziećmi działo, ot Wazukyan je gdzieś zabierał i tyle. Więc nie miała powodu do, aby życzyć swoim współplemieńcom śmierci.
To dlaczego Faputa chcę zemsty? Zapytasz. Tutaj właśnie wchodzi Vueko i jej chęć odpokutowania/zadośćuczynienia/pomocy Iru.
Co do drugiego:
Myślę że to kwestia spełnienia życzeń. Ludzie którzy chcieli przynależeć do tej społeczności musieli zapłacić cenę, właśnie w postaci transformacji. To by tłumaczył pierwszych i kolejnych mieszkańców wioski. Dlaczego Rico się nie przemieniła? W sumie nie wiem, może właśnie dlatego że nie chciała tam zostać? I mimo że dotarła w końcu do w miarę bezpiecznego miejsca, to nadal chciała podróżować? Jeśli chodzi o Vueko, to cóż… dupne to wytłumaczenie, ale była ona specjalna dla Iru i może też jak Rico miała kompletnie inne spojrzenie na wioskę.
Co do trzeciego:
Też się zastanawiałem, ale to nie było po prostu to, że ludzie z wioski nie mogli wychodzić poza jej obręb? A Wazukyan mimo chęci nie mam możliwości żeby cokolwiek z tym zrobić?
Co do czwartego:
Faputa przeżyła, bo Vueko pomogła ją stworzyć (przynajmniej tym narodziny Faputy różniły się od wszystkich pozostałych).
Co do piątego:
Trochę w opozycji do tego co pisałem wcześniej Iru, WŁAŚNIE SIĘ MŚCIŁA poprzez tranformację wszystkich ludków? Jakby zabierała im cześć jestestwa, które zawdzięczali jej dzieciom?
Jeszcze garść przemyśleń:
Jak dla mnie równoważenie i cała koncepcja wioski jest jakaś dziwna, bo im dalej o tym myślę, tym bardzej mam wrażenie, że Iru zamieniła się w jakiś superkomputer działający/zasilany z myśli/emocji. Masakra.
W anime było mówione, czy raczej zawoalowane, że Iru nie chodziło o zwyczajną możliwość dawania życia potomstwu, ona chciała być zaakceptowana przez bliskich i mieć rodzinę (co w sumie jest logiczne i wbrew pozorom chyba najmniej popierzone z tego wszystkiego). Dlatego też chroniła – bo chciała.
Dawno tak schizowatej i brudnej bajki nie widziałem XD
Patlabor w kosmosie
Przed seansem spodziewałem się raczej „poważnego” dramatu obyczajowego skupionego na pracy na orbicie. Stety niestety dostałem coś o stylu poważniejszego Patlabora właśnie.
Animiec popsuł się trochę, kiedy na całego wszedł wątek kliknij: ukryte Jowisza i terrorystów a odpuszczono zbieranie śmieci. Jakby nagle autor stwierdzić, że w sumie to on woli „akcję” a to całe zbieranie mu się już znudziło.
Co do zamiany płci u „głównych” bohaterów, to albo to albo wycinamy nerki.
Drzazga
Myślę, że lepiej by było zrezygnować z takich rzeczy, albo wręcz przeciwnie, zrobić szaloną komedie gdzie jedynymi „realnymi” elementami były by te związane z kosmonautyką.
Seria jest ok, ale jeśli tylko lubisz rakiety i takie tam. Poza nimi nie raczej nie ma tu czego szukać.
Bo to dobra grafika jest
Co do muzyki – jest świetna, ALE! Ale jest jej zbyt mało i po dłuższym czasie ma jej się dość. To trochę jak z Wiedźminem 3 i tym bojowym „lelej lelej lelej”.
Wartą wspomnieć o strzelaninach, które są mega przerysowane i hollywoodzkie, jednak świetnie się je ogląda. Choćby te w zniszczonym kościele (2v2) czy też w remontowanym kasynie.
Seria warta obejrzenia, ale myślę że mało kto ją zdzierży na raz.
Re: Truck-kun
Mam nadzieje, że historia nadal będzie trzymać jako taki poziom bo bajka jest super, przeszkadza tylko wiek bohaterów i te dramatyczne momenty z krzykami i płaczem (no ale cóż, shunen ma swoje prawa).
I zgadzam się też z cenzurą, co oni tam robią to żart jakiś xd.
Ciekawe kiedy przestaną traktować ludzi jak debili.
To mnie najbardziej mierzi, co było tak naprawdę przyczyną tej całej kabały?
Re: Nu pagadi
Najlepsze? mechy w kosmosie swoich czasów
Bardzo dobra grafika podczas akcji, szczególnie jak coś się niszczy/wybucha/wyburza, ładnie są też pojazdy i ogólne rzeczy związane z techniką. W pozostałych momentach, no cóż, lata 80 i tyle w temacie. Co uważniejszy widz może spostrzeże sporadyczne błędy takie jak zmiana koloru włosów w następnie scenie, śnieg lub jego brak na fryzurze podczas zmiany ujęć, czy choćby stan stroju u bohaterów, takie tam pierdoły.
Jak już było wspomniane od 28 odcinka zauważalnie zmienia się nastrój/klimat serii raczej in minus choć to mocno subiektywne, bo wchodzi tu coś czego nie lubię, kliknij: ukryte czyli trójkąty i inne figury romantyczne. Dodatkowo, w pewnym momencie serii pojawia się to czego jeszcze bardziej nie lubię, czyli kliknij: ukryte festiwal pomyłek w wątku romantycznym (ta go, ten ją, no ale niestety ta coś źle usłyszała i nie zrozumiała dobrze, ten coś zobaczył obraża się od razu itp.). W komedii jeszcze ujdzie, ale w dramacie, nawet lekkim? A tfu…
Macross SDF jest świetnym wyborem jeśli ma się ochotę na mechy w kosmosie, albo w ogóle. Nie jest jest tak irytujący jak potrafi być nieraz Gundam, nie jest tak nużący jak potrafi być nieraz Votoms. Patlabory, mimo że świetne to nie ten ciężar gatunkowy, a Evangelion to Evangelion.
Mało mi
Humor specyficzny (cały świat wariatów kontra jeden „normalny”) i raczej ciężko wskazać coś podobnego, Może Saiki, ewentualnie Cromartie High School. A sam sezon, to cóż, to samo co było wcześniej, więc jak lubisz itd.
Re: Trochę dziur...
A może tak właśnie miało być? Teraz to są moje czyste dywagacje, ale czy można wymagać głębi od robota, kliknij: ukryte który jest nieśmiertelny, który istnieje przez x czasu i przez ten czas nie musiał tak naprawdę niczym się martwić? Ani pożywieniem, ani surowcami, ani przedłużaniem gatunku? Dla którego nieśmiertelność jest czymś oczywistym tak jak dla nas oddychanie, a śmierć to czysta abstrakcja?
Lyuze czy Sophita kliknij: ukryte (ta z mieczem) przed Ruiną prowadziły raczej proste i monotonne życie (na tyle na ile można wywnioskować z serialu). Dopiero śmierć ich bliskich oraz strach przed własnym końcem, pozwoliło im na „rozbudowę” charakteru. Być może dlatego Akos wydaje się taki inny? Bo od zawsze „żył” ze śmiercią i była dla niego czymś naturalnym i zwyczajnym.
Bo może o to chodziło twórcą? kliknij: ukryte Żeby pokazać, że Akos zwykły człowiek, były rzezimieszek, do tego śmiertelnie chory, potrafi z większym spokojem i jakby z werwą doczekać do końca. kliknij: ukryte Natomiast roboty, byty z założenia doskonalsze, tego nie potrafią, próbując walczyć ze śmiercią, albo szukając jakikolwiek w tym sensu. (Co w sumie ładnie zrównuje je do poziomu współczesnego ludzia).
Myślę, że jeśli spuścili by z tonu to historia, czy raczej klimat/nastrój mocno by ucierpiał. Chociażby to o czym wspomniałem, czyli ta różnica między Homo Sapiens a Androidami(?).
kliknij: ukryte Dawno już takich kocopołów nie pisałem lol.
Nie znam się na tym kompletnie, ale co do dostępności to chyba najgorsze są lata 50 do wczesnych 70, bo animacje z sprzed roku 50 traktuje się raczej jak dobro narodowe i można takie rzeczy zobaczy w różnych internetowych muzeach czy stronach temu poświęconych, a później to już vhs.
Re: Trochę dziur...
Cóż, pierwszy Gundam był niezły, ale boję się, że Casshan to raczej taka kreskówka, coś w stylu Scoobie Doo.
Sprawdziłem co nieco i:
a) Niestety, Casshern Sins z niczym się specjalnie nie łączy,
b) można dostać Casshana z 73 po japońsku, kliknij: ukryte oczywiście z brzydkich źródeł.
To powtarzanie jednego motywu rzeczywiście może zmęczyć, ale taki to już świat przedstawiony, że ciężko wymagać od bohaterów drugoplanowych innego podejścia. kliknij: ukryte Casshern przypomina trochę Kino na Tabi, szczególnie w pierwszej połowie i mogłoby być po prostu ciekawej, gdyby reszta serii też tak wyglądała.
Czemu ten gościu ma łeb jak Equus caballus
kliknij: ukryte I te pustynne miasto, czy raczej jego mieszkańcy. Kompletnie randomowa zbieranina antropomorficznych zwierzaków, japońskich demonów czy innych diabołów. Rozumiem, że miasto to jest jakimś dużym ośrodkiem osadniczym, a sam demoniczny kontynent jest pełen różnych plemion i nacji, no ale mimo wszystko to za dużo różnorodności naraz, przez co świat przedstawiony traci na wiarygodności. W sumie to pierdoła, większość widzów nawet w ten sposób o tym nie pomyśli.
Re: Trochę dziur...
Re: Trochę dziur...
kliknij: ukryte Bo ciężko mi stwierdzić kiedy Leda ją urodziła i czym właściwie Leda jest, jak powstała, ale to już inny temat.
A to, że nie pamiętasz kamienia to chyba najlepszy dowód na kiepawość tego wątku.
Trochę dziur...
kliknij: ukryte Odcinek 17 gdzie dochodzi do punktu kulminacyjnego związanego z tą trójką dzieciaków. Okazuje się, że Ringo jest kimś specjalnym, tak specjalnym, że dostaję od nich kolorowy kamulec, który może rozwiązać ich problemy z Ruiną. Dziadek leci do swojego labo, aby zbadać to tęczowe cudo, a widz oczekuje jakiegoś przełomu. I co? I patyków sto! Dziadek przyjeżdża, oznajmia, że całe te leczenie to przekręt, ale zmienia zdanie po zobaczeniu ozdrowieńców.
To po cholerę był ten cały motyw? kliknij: ukryte Spodziewałem się, że ten kamień stworzy jakieś alternatywne rozwiązanie, będzie jakimś asem w rękawie czy coś, a wątek został całkowicie wygaszony.
Szkoda, bo historia jest angażująca i prosta, i pewnie przez to mi to tak doskwiera…