x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Nie no, masz pełną racje, czysto akademicki problem. Po prostu jak słyszę fantasy, to OR nawet mi przez myśl nie przejdzie. Ale faktycznie, OR leży gdzieś między tam a tym.
Ale bliżej baśni }:->
Dam szanse w takim razie, bo myślałem, że jest to kompletny szajs jak Redo Healer.
I ciekawa to sprawa, ten renesans, że idzie naraz na tylu frontach. Chociaż w gierkach, fantasy zawsze jakoś się trzymało. Następne duże tytuły to Dragon Age 4 i rimejk gerwanta 1.
Taka ciekawostka, według MAL, w Ishurze i właśnie omawianym DM, palce macza Tencent. Czyżby korpo wyczuło skąd wieje wiatr? A może to zwykły przypadek i foliowa czepeczka zbyt ciśnie.
Burdelsów nie widziałem, ale fantasy w tym wypadku wydaje się raczej wybiegiem, aby móc jakoś dać te wszystkie panienki i załagodzić wszystko.
Ale Ousama Ranking to bardziej bajka/baśń, niż fantasy jako takie. W fantasy to udajemy, że świat przedstawiony jest „prawdziwy” i staramy się go uwiarygodnić. W OR wszystko jest takie oniryczne i całość sprawia wrażenie dawnych legend/baśni.
Fajny świat przedstawiony, nie będącym kolejnym światem z jak kiepskiego jrpg, ale mający swój „sznyt”. Ładna architektura, zdająca się łączyć Bliski Wchód i Europę. Dość bogaty panteon ras rozumnych, gdzie oprócz oczywistych klasyków dostajemy kilka egzotyków. Magia obiecująca, że jest czymś więcej niż „kulą ognia” i „uzdrowieniem lekkich ran”.
Za plus według mnie należy też zaliczyć to, że w anime nie ma info dumpów. Prawie wszystko trzeba wychwytywać z dialogów (choć czasami czuć, że dialog był bardziej dla widza niż dla postaci) i z otoczenia.
Z tym dark, to mamy tutaj wiele dosadnej przemocy, trupa ścielającego się gęsto, a sam nastrój jest raczej ponury. Ale nie jest to żadne depresyjno‑pesymistyczne anime, gdzie życie nie ma sensu. Świat przedstawiony to dość niebezpieczne miejsce, przez które przetoczyła się ogromna wojna, a i całość jest przedstawiona dosyć naturalistycznie, ale nie ma tu jakieś kinder‑nihilistycznej filozofii. Jest brudno i ciężko, ale jakoś idzie.
Na malu ma to strasznie niskie oceny, ale powód jest moim zdaniem jeden. Pierwsze pół odcinków to bardzo epizodyczna, raczej skomplikowana fabuła (ale spójna), która oglądana raz na tydzień, mogła zwyczajnie uleźć z głowy. Dlatego wiele osób mogło być tym zirytowanych. Natomiast obejrzana na raz nie sprawi problemów.
To jest naprawdę fajny kawałek fantastyki i serio, w tym wypadku nie sugerujcie się ocenami z mala, bo was zwyczajnie ominie dobre anime.
Re: Oj tak
A u Frieren to taka mieszanka, bo raz zachowuje się jak młoda nastolatka, która dopiero zaczyna ogarniać swoje emocje, a raz jak mądra i niesamowicie doświadczona kobieta.
Re: Zasłużony laureat plebiscytu na anime 2023...?
Pamiętam jak Sonny Boy, bezpośrednio po zakończeniu emisji, miał bardzo wysoką ocenę, gdzieś ponad 8 i pół. Teraz ma 7,8. Prawdopodobny powód był taki, że ludzie zobaczyli wysokie oceny, ale nie wiedzieli do końca dlaczego tak jest. I się zrazili.
Dla kronik, dzisiaj na Malu, Frieren ma ocenę „9,39”, przy 275 374 ocenach. Powoduje to, że jest pierwsza pod względem wysokości ocen.
Re: Oj tak
Co do Fern, ale tak szczerze, to jak miałaby się zmienić? kliknij: ukryte Jest ona normalną, choć trochę specyficzną dziewczyną z dość jasno określonym charakterem. Przez całą podróż nie wydarzyło się nic, co mogłaby usprawiedliwić jakąś nagłą przemianę. Poza tym, według mnie ta przemiana następuję, tylko jest bardzo subtelna. Widzimy jak pod wpływem swojego chłopaczka, Fern staje się bardziej otwarta i szczera, oraz „przystosowana” społecznie.
Rozumiem, że w porównaniu do elfki jest prawie nic. kliknij: ukryte Ale z drugiej strony Frieren przechodzi ze stanu „zimna jak głaz tysiącletni” do zwykłej, nawet uroczej dziewczyny.
Osobna kwestia to muzyka. Jest jej dużo, (śpiewania/grania, nie produkcji), więc jeśli szukasz bajki muzycznej to też możesz dać szanse. To nie Bochi, gdzie muzyka jest raczej tłem.
Dużo jest też elektroniki, co dla mnie osobiście jest wielkim plusem. Bo w sumie rzadko słyszę w anime techno kawałki.
Komentarz po latach
Jeśli spodziewasz się wiarygodnej serii wojskowej, to daj sobie z Gatem spokój. Jednak jeśli szukasz zwykłej rozrywkowej serii o smaku munduru w khaki to możesz dać szanse.
A jak się uparłeś na motyw „rozwinięta cywilizacja vs 'dzikusy'" to ostrożnie polecam Pomnik Cesarzowej Achai. Ostrożnie, bo czytałem ją z 10‑15 lat temu, polecam, bo znacznie lepiej wykorzystuje wspomniany motyw. Chociażby to, że prymitywniejsza strona konfliktu potrafi być groźna
Jakim cudem sobie ubzdurałem, że CG to coś jak LOGH tylko z większą ilością akcji to nie wiem xd. Na tym etapie w pełni się zgadzam z recenzją JJ. CG to całkiem niezłe anime, ale tylko jako czysta, granicząca z absurdem rozrywka.
Póki co te szkolne życie to mogli se darować, bo nudne w cholerę. Ale pewnie kiedyś wrócę do tego, bo na ten moment sobie odpuszczam.
Rozumiem ból recenzenta, sam przerobiłem go po drugim sezonie.
Co do fragmentu morskiego, ja nie nazwałbym go wypełniaczem. Tzn. fabularnie to faktycznie, stoimy na mieliźnie, ale według mnie jest to bardzo ważny krok, by wreszcie ruszyć wątek familijny. Że już nie tylko Anyi zależy na prawdziwej rodzinie. A że zajęło to ponad połowę sezonu? Według mnie udało się dzięki temu bardziej uwiarygodnić tą przemienię. Cała ta wycieczka to taki punkt gdzie przegięła się pała goryczy. Oczywiście pewnie bredzę, bo wyjdzie następny sezon, zbliżony najpewniej reżysersko(?) do dwójki xd
Co do całości, to zgadzam się z tym co napisałeś, też nie mam poczucia obcowania z absolutem, ale wiesz jak to jest. Frieren to chyba ten przypadek, gdzie duża znajomość kultury „jako takiej” zwyczajnie przeszkadza. Bo bajka ta, według mnie, jest 10 na 10 jeśli mówimy o świecie anime, a i po za nim jest to tytuł, który faktycznie można polecić komuś kto chińskich bajek nie ogląda. Ale!
Ale ja nie widzę w nim nic nowego, świeżego, zaskakującego (no może poza jakością xd). To świetna historia w pięknym opakowaniu, tyle że widzieliśmy to lub coś podobnego dziesiątki razy, jeśli nie więcej.
Powiem tak, jakbym obejrzał to 10 lat temu, to Frieren byłoby TYM ANIME, dzisiaj jest zwyczajnie kolejnym świetnym tytułem.
Też trzeba pamiętać, że światek a&m jest już tak stary, że doświadczył zmiany pokoleniowej (o czym wspomina Zegarmistrz w swoich recenzjach ten czy inny sposób). Dla wielu, przygody elfki mogą być właśnie takie, jakie dla mnie nie są. (łał, wyżyny intelektu).
Re: Egzamin - 27 odcinek
I ta motywacje Kisakiego, no xd zwyczajnie. Ja wiem, że można było się tego domyślać, no ale łudziłem się do końca. I to zakończenie, no xd do kwadratu. Serio, nic innego się nie dało? Dajcie spokój, aż czuje się oszukany lol.
I ten wątek z Emmą, kliknij: ukryte (Skąd wiadomo, że postać drugoplanowa zaraz zginie? Bo dostała więcej czasu antenowego!) serio, jeśli JA potrafię się skapnąć, co stanie się za parę odcinków, to oznacza, że dla każdego będzie to oczywiste.
Niby fabuła zapowiada ciąg dalszy, ale zobaczymy, pewnie luknę na pierwsze odcinki, ale kompletnie się nie napalam.
Nie jest to złe anime, ale też nie potrafię tego nikomu polecić, chyba, że uwielbia te wszystkie „anime moments”. Ewentualnie mógłbym polecić pierwszy sezon, ale czy warto, jeśli kolejne są wyraźnie gorsze?
Sympatyczni, tak po prostu normalni główni bohaterowie. To tak miła odmiana w porównaniu do większości tytułów.
Dobra fabuła, ale nie pod względem wątku głównego (który jest zwyczajnie ok), ale pod względem klimatu i jego różnorodności, relacji miedzy bohaterami jak i samej przemiany jaką przechodzi główna bohaterka. Klasyczne, „to nie cel, a droga jest ważna”.
Do tego dochodzi tematyka, bo naprawdę rzadko dostajemy serię fantasy w stylu zachodniego RPG, które jest po prostu dobre i poważnie się traktujące. No bo ile tego? Złota rączka? Drauga? Grimgar? Slayersi sprzed stu laty? To by mogło też częściowo tłumaczyć te wysokie oceny, ludzie są zwyczajnie wyposzczeni na nie‑isekajowe fantasy.
Dodatkowo Frieren, tak jak Slayersi, ma mnóstwo takiej „cieszynkowej” animacji. To znaczy, te wszystkie głupawe miny elfki, jakieś pierdoły dziejące się na drugim/trzecim planie, wiecie, rzeczy nie niezbędne, ale dające wiele estetycznej radości.
Co do bycia OP przez Frieren, cóż, to chyba ten sam casus co OPM. Walki to tylko wysokooktanowe przerywniki, a fabuła skupia się na innych tematach.
Seria widnieje jako seinen, ale ma w sobie trochę posmaku shounena, jest tu pewna ilość przesadyzmu w emocjach, a i całość ma taką „akcyjną” nastrojowość. Nie jest to na pewno dla fanów spokojnych opowieści.
Co do głównego bohatera to, o ja cię kręcę, z kompletnie niesympatycznego wariata, zrobili postać, którą do się polubić. Oczywiście, w początkowych odcinkach myślałem, że dostaniemy emo‑anime postać, irytującą swoim zachowaniem innych bohaterów i widza, a tu BACH! Thorfinn przechodzi przemianę i to całkiem sensowną, bez jakiś magicznych sztuczek. Co prawda pod koniec serii trochę z tym przesadzają, no ale ten shounenowy posmak nie wziął się znikąd.
kliknij: ukryte Thorfinn jest chyba kreowany na takiego nordyckiego Jezusa. Podczas „walki” królewskim obozie, jedna scena aż krzyczała o tym.
Co do walk jest tu ich o wiele mniej i zarazem są nieco bardziej stonowane (nie ma już rzucania palem od palisady). Ale za to są tak brutalne i „mięsne”, że aż żal że ich tak mało. Styl walk w Vinland Saga, ma chyba nawiązywać do chińskich legend o Wojnach Trzech Królestw. O ile kojarzę, tam również generałowie i bohaterowie odwalali takie cuda.
Grafika to miód i cud, muzyki nic nie pamiętam. Pierwsza czołówka jest za to świetna, w szczególności ta czarnobiała sekwencja, mega.
Druga Saga jest naprawdę dobrym anime, dla wszystkich co szukają trochę ambitniejszych, poważniejszych historii, ale chcą też żeby „coś się działo”. Odrzucić może jedynie brutalność scen, (przykładowo, widzimy rozrąbaną głowę, ale bez „nadzienia”), oraz poruszana tematyka (niewolnictwo, zabijanie niewinnych).
Wiesz, ja nie mam Zielarce za złe (w tym akapicie mówię o anime, o tytule już nie wspominam), że nie jest ciężkim dramatem psychologicznym. Zwyczajnie, mi ta cała kolorowa, wesoła otoczka, nie licuje z miejscem akcji. Jakby to była czysta komedia, to by nie było problemu. A tutaj mamy poważną fabułę, która niezbyt poważnie traktuje miejsce akcji.
Ale żeby nie było, ja to traktuje jako przysłowiową łyżkę dziegciu. W szczególności, że ten dysonans to bardzo subiektywna sprawa.
Spodziewałem się trochę innego klimatu, bardziej poważnego, bardziej naturalistycznego, bo to co mamy, to taka seria przygodowa o rozwiązywaniu zagadek, z dużą dawką lekkiego dramatu obyczajowego. Choć muszę przyznać, że niektóre sceny potrafią wywołać sporę napięcie/negatywne emocje. To na plus.
Seria kojarzy mi się z kilkoma tytułami, ale najbliżej jej chyba będzie do Akatsuki no Yona. Przez „dziewczęcość” Co przez to rozumiem? Że wszystko jest takie delikatne, bezpieczne, miłe, ładne, a ludzie też ładni, mili, niegroźni, delikatni. Wiem, jak to brzmi, ale nie potrafię tego lepiej określić. Taka słodycz, wchodząca w mdłości. Na szczęście Aptekarka jest tylko słodka.
A co do tej słodyczy…, serial może wywoływać pewien dyskomfort. No bo mamy to co napisałem wyżej, czyli te całe słodkości itp., a jednocześnie cała fabuła dzieje się wokół burdeli, porwań, handlu żywym towarem, prostytucji, dzielnic biedy, zabójstw itd.
I z jednej strony mamy wesołe przygody wesołej aptekarki, a w tle, schowane pośród tych bajkowych przygód, jedne z gorszych ludzkich zachowań.
Czepne się tylko jeszcze polskiego tytułu. Zielarka faktycznie brzmi lepiej, ale mocno ujmuje to głównej bohaterce, aptekarka byłaby bardziej zgodna ze stanem faktycznym.
/////////////////////////////////////////////////////////////////
Mam nadzieje, że następne sezony, będą szły właśnie w takim kierunku – duży, długi wątek + kilka odcinków epizodycznych. Plusem ogromnym jest to, że wreszcie coś ruszyło w kwestii romansowej. W tym wypadku Yor, może następny sezon będzie pod znaku Loyda?