x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Świetna satyra i czarny humor
- Chyba niema drugiego takiego anime fanstasy, gdzie daje się aż tyle uwagi potwornej faunie i florze. Trochę jakbyście czytali fajnie zilustrowany leksykon maszkar wszelakich.
- Tak samo nie ma takiego drugiego anime fantasy, które by podchodziło do siebie tak na poważnie. I nie chodzi mi o fabułę, a raczej o to co pisał niżej yoolec. Martwienie się o zasoby, kase, pożywnie, wodę, higienie, o sprzęt. Pokazanie, że drużyna, to nie bezwolne pachołki, a zwykli ludzie, którzy mają swoje cele, problemy, charakter. Że loch, mimo że stworzony i utrzymywany przez magię, to nadal występują w nim procesy, odpowiednie dla każdego ekosystemu. Chociażby sprzężenie zwrotne wspomniane przy wodnym odcinku.
- Grafika. Tam gdzie ma być ładnie jest ładnie, gdzie można coś przyciąć przycinają. Ale ogólny poziom jest jak najbardziej na plus. Trochę mnie zdziwiło, że robi to Trigger, bo z początku nie idzie poznać, ale jak wchodzę sceny akcji, albo efekty specjalne w postaci wybuchów, to wtedy widać ich ten lekko popaprany styl.
- Brak infodumpów. Uwielbiam jak informacje o świecie dostajemy powolutku, małymi porcjami, gdzieś tak obok, po drodze. W szczególności, że DM to raczej kameralna opowieść.
Z co do minusów:
- Trochę mi główny wątek nie siadł. O ile te wszystkie historie poboczne były fajne, tak motyw ratowania bliskiej protagu osoby, uważam za słaby z definicji.
- Minus spowodowany nastawieniem, ale spodziewałem się trochę, tzw. „chorego gówna”, może coś w stylu Made in Abyss, a koniec końców dostaliśmy raczej sporą dozę naturalizmu i to takiego podanego, hmm, z gracją? W sumie to nie minus, ale kij z tym, wpisałem już excela.
Werdykt? Pewny mus dla wszystkich co lubią fanstasy, w szczególności D&D. A co zresztą? Warto spróbować, bo to całkiem niezłe anime jest, ale jak nie siedzicie w lochach i smokach to uleci wam sporo frajdy.
Zróżnicowany humor opierający się na dialogach, gagach, grafice i odniesieniach. Forma dzięki temu się nie przejada, nie jest to komedia jednej sztuczki. Co prawda, treść żartów pod sam koniec trochę już męczy kliknij: ukryte (bo ile można śmiać się z tsundere i nieogaru protaga), ale to tylko jeśli machniesz całą serię na raz. Trochę dawkowania i będzie idealnie.
Główny bohater to czyste złoto, w pewnym aspekcie upośledzony emocjonalnie, hardcorowy nerd, zafiksowany na punkcie konsol Segi. Z jednej strony ekscentryk, ale z drugiej całkiem normalny facet.
Plusem jest też grafika, potrafi być szczegółowa, kolorowa, ale potrafi również operować bardziej stonowaną barwą. Osobno warto wspomnieć o mimice wuja – jeśli bawiły was krzywe miny w GTO oraz Prison School to tutaj będziecie uradowani.
Cieszy też, że na ekranie przewija się sporo nazw własnych. Że np. SEGA ta nie SERA lub SENA, a faktycznie SEGA. Niby pierdoła, a jak bardzo zwiększa wiarygodność świata.
Ogólnie polecam wszystkim spróbować, ale pełnie zabawy będę czerpać ci, co sami przypominają tytułowego wujka;)
Jedyny minus jest taki, że jeśli szukasz jakieś akcji albo fabuły, dramatu itd. to wynudzisz się okrutnie. To jest anime „wyspecjalizowane” heh.
To chyba standard, jeśli kolejna cześć nie odbiega jakością w tę lub we w tę, to ludzie zazwyczaj nic nie piszę, no bo co?
Inną kwestią jest to, że z sezonu na sezon liczbą widzów spada, więc i mniej gąb do komentowania.
Re: Klimat Spell Force
Re: Imiona po niemiecku
Re: Sekret popularności?
Na oftopie, wyszła trójka z dodatkami.
Re: Po 9 odcinku
Re: No jednak nie.
Zielarka to dla mnie anime, które świetnie się ogląda, pod warunkiem, że wysoko zawiesisz swoją niewiarę. Bo w momencie gdy zaczniesz analizować „co, jak i dlaczego” to wszystko zacznie się psuć.
Dlatego to może mieć też tak wysokie oceny, bo jak nie będziesz drążyć i dasz się ponieść wydarzeniom, to machniesz całość na 2 posiedzenia. Bo nie mu tu błędów kardynalnych, są najwyżej takie se zagadki, będące uzupełnieniem niż daniem głównym (którym są relacje bohaterów) oraz pewne głupotki fabularne.
Zielarka to taki fastfood, mega smaczny, ale nie ma co patrzeć na skład.
Chociaż jest jedna wada, która może spowodowała te wszystkie niskie oceny. Mamy fanserwis w stosunku do loli (tych na wrzutkach), który i mnie odrzucał. Na szczęście, po trzech odcinkach twórcy się nad nami litują i dają sobie z nimi spokój.
A i do serii jest jeden odcinek specjalny.
I co ważne, nie trzeba absolutnie znać Idolmastera, żeby się dobrze bawić. Sam oglądałem całkowicie nieświadomie, że ta bajka należy do jakieś większej marki.
Mamy tu do czynienia z „adaptacją” oryginału, czyli jest dziwnie, mrocznie i PEGI najmniej 16+, czy bliżej temu do Disnejowskich bajeczek?
Projekt postaci, też niby klasyczny, ale jednocześnie odświeżający. Może przez ten wykrój oczu, może przez te wszystkie dodatkowe „kąty” na twarzy, ciut większy realizm w rysowaniu, no czuć różnicę.
Fajna angażująca fabuła, ale to ta z tych emocjonalnych niż z logicznych. To znaczy jeśli zaczniemy dokładnie analizować co i dlaczego tak, to znajdziemy wiele dziur i wrażenie, że coś się pogubiło. Natomiast jeśli nie będziemy zbyt drążyć, to dostaniemy naprawdę ciekawą historię.
Polecam oglądać po chińsku. Na początku może być dziwnie, ale szybko się człowiek przyzwyczaja. Dodatkowo, japoński dubbing ma trochę wad, raz, że oglądamy chińskich ludzixów w Chinach, a bohaterowie zwracają się do siebie po Japońsku xd, dwa, synchronizacja ruchu ust daję ciała, widać że kwestie raczej nie pasują do animacji, czasami nawet jest tak, że postać przestaje już mówić ale dialog nadal trwa. (ułamki sekund, ale nadal zauważalne).
Spoko są też główni bohaterowie, zwyczajne, miłe, fajne chłopaki, bez żadnych patologii czy innych dziwactw.
Motyw podróży w czasie jest dobrze przedstawiony, bo nie skupiają się na pseudonaukowym bełkocie, a bardziej na konsekwencjach i kwestiach moralnych takich podróż.
Polecam chyba każdemu, na chyba że ktoś wystrzega się cięższych klimatów. Historia ma w sobie sporo nieprzyjemności, ale nie jest to przytłaczające, bardziej to kwestia tematyki niż umraczniania na siłę.
Re: bez zakończenia
To chyba dlatego, że nie obejrzałaś odcinku specjalnego do pierwszej serii. Ma on numeracje 5,5 i jest integralną częścią historii. Tam jest wszystko wytłumaczone (kolejna sprawa).Dziwne rozwiązanie.
To też trochę mnie męczy, że wszystkie sprawy są zawsze dramatyczne i ciężkie moralnie. Trochę brakuje „zwykłych” spraw, ale z drugiej strony mogłaby na tym ucierpieć cała dramaturgia.
Pop charakteryzuje się świetną grafiką. Wykorzystuje wiele styli i metod animacji (animacja piaskowa!), ruch w anime jest wyraźnie płynny, no sypnęli tu budżetem. Mówiąc szczerze, bez tych wszystkich wodotrysków, Pop nie byłby nawet w połowie tak interesujący. Widać, że tu chodzi bardziej o odurzenie audiowizualne, niż o sferę „merytoryczną”.
Ciekawostką jest to, że anime ma jakby dwie wersje, różnią się one od siebie doborem aktorów, lekko zmienionymi dialogami oraz również niewielkimi zmianami w samym obrazie. Jedna z nich to wersja „żeńska”, a druga „męska” i tą właśnie polecam.
Film można zobaczyć na legalu tu ---> [link] Jest to oficjalny kanał tokijskiego uniwerku artystycznego.
Kurde, coś tak myślałem xd
Niby tak, ale łatwiej jest chyba zrobić od nowa. Raz, że zyskujemy spójność grafiki, a dwa, mamy większą kontrolę nad fabułą i „reżyserią”.
Dodatkowo minęło ponad 15 lat od pierwszej adaptacji i cholera wie jak wyglądają prawa licencyjne. Robić trzeci „sezon”, który z oczywistych względów będzie mniej popularny od tych pierwszych, nie zrobionych\posiadanych przez ciebie? Bez sensu trochę. Chociaż tu oczywiście dywaguje.
Abstrahując, FMA widziałem obie wersje, rimejk jest ogólnie lepszy i wyraźnie przyjemniej mi się go oglądało, ale i tak wole „oryginał” xd. Klimatem miażdży Brotherhooda.
Oprócz tego jest też spin‑off serii, kliknij: ukryte traktujący o córce głównej pary.
Jeszcze raz, co do zmiany „gatunkowej”, nie jest to poziom Toradory z ostrym skrętem w dramę. Chiyu to bardzo wypłaszczona sinusoida „słodziutko – mniej słodziutko – słodziutko”. Chociaż faktycznie, ostatni odcinek obiecuje bardziej poważne tematy, no ale zobaczymy co z tego wyjdzie.
To ja również zaliczamy się do malkontentów, bo uważam że te wspomnienia na serio nie były potrzebne. Było wiadomo co ogólnie przeżyła to postać, więc rozwodzenie się nad tym całe dwa odcinki to strata czasu. Mogli to bardziej skondensować, albo porozrzucać po całej serii.
Serie można polecić głównie tym co lubują się w lekkim, przygodowo‑isekajowym fantasy. Poza tym to solidny średniak, do obejrzenia ale nic specjalnego.
Re: Odc 1
Tu łap linka do street view [link].
To jest chyba dokładnie ten sam budynek co w około 12 minucie pierwszego odcinka.
Stan faktyczny raczej się zgadza. Anime jest ino czystsze.
Jezdnia to chyba jakieś płyty betonowe. Z drugiej strony, na tak minimalny ruch drogowy wystarczy cokolwiek, byle samo się nie rozpadało pod wpływem środowiska.
Re: Ładne animacje i to tyle (dlatego 1/10, a nie 0/10)
Dała się „zamknąć”, aby nie eskalować sytuacji i spróbować to jakoś załatwić na spokojnie.
Oczywiście, możesz zapytać „To na cholerę odpalała magię w mieście?”. kliknij: ukryte Cóż, dla Frieren demony są jak wściekłe zwierzęta i jedyna słuszna opcja interakcji z nimi to odstrzał. Dodatkowo, przez myśl jej nie przeszło, że ludzie mogą z nimi pertraktować i traktować jak posłów. No i stało się, co się stało.
Dla mnie bohaterowie zachowywali się jak całkiem normalni ludzie. Rozumiem, że dla kogoś może oznaczać nijakość. W końcu to są dwa bardzo podobne pojęcia.
Re: Oj tak
Tylko ciężko mi je traktować jako cywilizowany gatunek, jak właśnie elfy. kliknij: ukryte Demoniszcza to takie drapieżniki specjalizujące się w polowaniu na ludzi. Bardzo inteligentne ale zarazem ograniczone umysłowo.