x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
po 1
Bowiem jest to seria z tych kompletnie niepoważnych. Tu nic nie jest do końca na serio a wszystko podszyte jest żartem. Ma to taki vibe animców od Trigerów, czuć tu też lekko Soul Eatera, ale bez tego mrocznego pierwiastka.
Wracając jeszcze do SE, tła mają ten specyficzny, kwasowy sznyt. A sama grafika jest naprawdę niezła, wspomniane już tła, animacja postaci (styl raczej kreskówkowy niżli realistyczny), niektóre efekty.
Dźwięk też na plus, tzn. zauważyć można co nieco dźwiękowych ozdobników podczas dialogów i gagów – fajne.
Ogólnie myślałem, że to kolejny isekajopodobny slop, a tu suprise, tytuł co bym machnął na raz.
Bardzo polecam sprawdzić, jeśli lubisz takie samoświadome, nietraktujące się poważnie serie.
PS. Jak się przyjrzeć elementom infrastruktury, można znaleźć kolejny powód, dlaczego anime przypomina działa Atsushi Ookubo.
Humor zabawny, grafika ok, momentami nawet ciut bardziej niż ok.
Co do romansu, zaczyna się on od kliknij: ukryte seksu, potem wzajemne darcie kotów i znowu kliknij: ukryte seks.
Wspomniałem o seksie?
Przyjemna, relaksująca, choć nieco nietypowa pozycja.
Rdzeń to obyczajówka, podlana komediowo‑przygodowym sosem. Wspólne zabawy, wyjścia, zapoznawanie się z ludźmi. Tutaj duży plus za „codzienność”. Szkoła, wyjazd z ojcem na krótką wycieczkę, spotkanie z podwórka, daję to poczucie pewnego realizmu. Jego poziom podbija też to, że bohaterowie codziennie mają inne ciuchy, to zawsze na plus.
Oprócz tego, mamy drugi wątek dziejący się w przeszłości, wyjaśniający dlaczego Dara (tytułowa naga) jest jaka jest. Ten drugi wątek jest już w pełni na poważnie, idzie mniej więcej równolegle z obyczajówką i zajmuję gdzieś z 1/10 czasu antenowego.
Seria zawiera elementy horroru, a nawet parę brutalnych scen, ale to absolutnie nie jest seria, dla szukających tego typu emocji. Tonalnie, to nadal lekka obyczajówka.
Jest też całkiem sporo ecchi, kliknij: ukryte którego pod koniec prawie niema ;( ale działa to tak samo jak horror, czyli nadaje pewnej pieprzności, ale ogólny kształt pozostaje taki sam.
Do polecenia fanom komediowych obyczajówek z lekkim twistem oraz tym co szukają czegoś umiarkowanie „innego”.
1
Gorsza grafa, mniejsza brutalność, prosta fabuła, muzyka za mało energiczna. Czegoś tu brakuje.
Co do grafy, to 4 rzeczy:
Raz – Tła potrafią być CUDOWNE. Jak ktoś lubi urbanistykę/ cyber/street punk, nokturny, itp., będzie naprawdę zadowolony.
Dwa – Wszystek postaci jest w pełnym, namacalnym 3D. I to chyba psuje to anime. Mało tu dynamiki, plastyczności. Sztuczne to wszystko.
Trzy – Całkiem fajny ogólny kierunek artystyczny.
po epku
Wiecie, ten lekko oniryczny vibe, świat wydaję się częściowo baśniowy i nierealistyczny, mimo to wątki i wydarzenia są całkiem przyziemne.
Plus, świat przedstawiony składa się z 8 królestw. Mega to przypomina właśnie motyw z ACCA'i.
po 1
Za bazę niech robi Nichijou, dodaj do tego potężną połeć ecchi, stołową łyżkę Shafta (spokojnie, to tylko dla subtelnego posmaku!) i szczyptę Hen Semi. Całość gotuj przez czas trwania odcinka i zostaw do ostygnięcia.
Dla mnie czarny kuń sezonu i założę się, że pewnych kręgach będzie to anime kultowe.
Oczywiście, zakładając że się spieprzy. Ale nie zanosi się.
po dwóch
- akcja dzieje się (głównie) w super‑zaawansowanej grze VR. Tutaj spory plus, bo faktycznie mamy sporo growej logiki, nie jest to totalna wydmuszka. Pod tym względem przypomina mi to Log Horizona.
- fabuła nie jest stricte komediowa, ale sporo tu humoru. Ogólnie, seria raczej z tych lekkich i przyjemnych.
- bohater jest specyficzny, troszkę przegryw, troszkę cwaniak. Momentami irytujący, ale nie jest to kolejna, isekajowana melepeta.
- raz jeszcze, fabuła wydaje się wielowątkowa i ciut bardziej skomplikowana niż standardowy isekajslop.
Czekam na więcej.
Schemat stary as fuck, ale:
- Nie ma tu magii, ale jest zła organizacja w stylu Power Rangers,
- Bohaterowie starzy ludzie (średnia wieku gdzieś koło 33 lat),
- Główny bohater (40 lat) zawsze chciał zostać Kamen Riderem, czyli takim właśnie PR.
Jezu jakie to głupie i dobre. Seria jest komedią w stylu „tak poważnie, że aż śmiesznie” i to na granicy absurdu. Mimo to dostajemy klasyczną, akcyjniakową fabułę i dość normalnych bohaterów. Chodzi mi o to, że całość ogląda się jak zwykły serial fabularny, nie jest to epizodyczna komedyjka jak np. „Sunred”.
Warto też zauważyć, że serii jest sporo trupów, krwi i wybitych zębów.
Kolejna sprawa. Na szybko nie kojarzę żadnego animca (jak ktoś zna, to z chęcią się zapoznam), gdzie muzyka byłaby czymś więcej niż podkreślającym nastrój sceny tłem. Każdy bohater ma swój własny motyw muzyczny, twórcy anime bawią się tym, przycinają, miksują, itp. Dźwięki ciosów są często przesadzone, absurdalne, no mega. Pierwszy raz zauważyłem, żeby muzyka byłą częścią narracji, jakimś głębszym poziomem.
I nie trzeba znać Kamen Raidera (sam nie miałem o nim pojęcia) żeby dobrze się bawić. Jak kojarzycie styl Super Sentai albo wspomnianych Power Rangers, będziecie więcej niż dobrze przygotowani. A nawet bez tego można spróbować.
Re: S3 odc. 13
Co do tej rozmowy co wspominasz na końcu. Niby wszystko spoko, ale czy Protag miał wiedzę o tym? Że Roxi (ta niebieska) była spisana na straty? On był przy tej rozmowie?
Pytam, bo sam nie pamiętam :D
Re: S3 odc. 13
Jest tu dużo winy protagonisty, ale też wydarzenia które przeżył są znacznie poważniejsze. kliknij: ukryte Bo może i Roxy umarła przez MG, jednak to Rudi się go posłuchał i to on otworzył drzwi. A dla każdego byłby to cios ciężki to zracjonalizowania.
Nie chcę tu doszukiwać się jakieś kosmicznej głębi, kliknij: ukryte jednakże Rudi to trochę wrak emocjonalny i siłą rzeczy, każda tragedia oddziałuje na niego dwakroć mocniej.
I tak, jeśli ktoś szuka tu romansu, to może się zawieść (jak ja). Wątku między „główną” „parą”, jest może na 1/4 serialu, a takiego prawdziwnego romansowania przez duże „R”, to już w ogóle.
Pozostałe 3/4 to krótkie historie/sceny z pracownikami, gośćmi i zawodnikami lokalnego klubu sportowego.
Na bejsbolu nie znam się praktycznie wcale, ale coś o tej dyscyplinie anime opowie. Nie jest to totalny pretekst, ale to tyle.
Co do epizodyczności, to tak jak pisał niżej Knight, każdy odcinek jest podzielony na 3 części, pośrednio ze sobą powiązanych. Nie ma tu ściśle określonych celi fabularnych, ot niektóre postacie i ich wątki dostaną więcej „części”, inne mniej. Oczywiście, nie jest to sitcome, JAKĄŚ progresje dostajemy.
Gdyby zmienić format na krótki metraż np. 36x8, seria nie straciłaby nic z narracji i fabuły. Nie licząc może dwóch ostatnich odcinków, gdzie narracyjnie bliżej im do klasycznych „dwudziestek”
Po drugie, to kolejne anime co nie trafiło z marketingiem.
Po trzecie, to czystej wody akcyjniak – nawalanka.
Jest to klasyczna opowieść o melepecie, który staję się coraz skuteczniejszym fajterem i „człowiekiem” w obyciu. Jedyne novum to okoliczności, bo są to walki uliczne, streamowane na jutubie.
Trochę dramatycznego podbudowania oczywiście jest, ale dostajemy głównie akcje, sporo humoru i trochę romansu z obyczajówką.
Fajne postacie, niezła grafika, fabuła może być. Jak macie ochotę na w miarę lekkiego akcyjniaka to zapraszam.
Dwa pierwsze epki praktycznie powiedzą wszystko, ale żeby być uczciwym gdzieś od połowy seria zdaje się ciut lżejsza.
A tak poważniej.
Zacznijmy od plusów:
+ grafika. Ło panie, cud. I stylizacja, i animacja – jej ekspresyjność, bogatość – psychowizje w klubie, walki, wiązanie sznurówek. Warto dla samej estetycznej przyjemności.
Oczywiście, mówię to też z punktu widzenia fana Kemonozume i dzieł studia 4oC. Rzeczy te obejrzałem lata temu, ale ten styl jest zwyczajnie nie do podrobienia. Wystarczył mnie pierwszy epek, aby pojawiły się myśli typu „e, to ludzie z 4C robili?”.
+ muzyka. Tutaj kwestia czysto subiektywna, techno a raczej muzyka elektroniczna. Pasująca do wydarzeń, jednocześnie na tyle wybijająca się że warto dać na playlistę.
A teraz kwestia sporna
+-fabuła i narracja. Narracyjnie jest według mnie całkiem nieźle. W sensie, zarwałem nockę i piz*łem to na raz. Chce się to oglądać, zobaczyć co będzie, doświadczyć tego. Natomiast faubarnie… No brakuje tu z +-3 epków, aby pewne rzeczy wybrzmiały, albo miały dobre wytłumaczenie. Jest też trochę durnostek czy zwyczajnie głupich rozwiązań. Np. (UWAGA! GIGA‑SPOILER!), kliknij: ukryte ta scene ze śmiercią Miki i Miko, na jakim cudem one nie uciekły? Wystarczy, że Miko biegłaby na przełaj, gdzieś się skitrały, w sensie czemu ona polazła na w tak głupie miejsce? A Miki? Czemuś, durna, nie wskoczyła do rzeki? Jesteś lekka, wysportowana i to jeszcze w nocy się działo? No głupie fest.
Naprawdę fajny, ale też mocny akcyjniak. Dużo groteski i gore.
I takie moje wynaturzenia na koniec i znowu GIGA‑SPIOLER.
kliknij: ukryte Imo głównym bohaterem tej opowieści był Lucyfer.
Na scena na samym końcu, jak se leżą na skale. I te moment jak Lucek pierwszy raz doświadczył… no właśnie czego? Miłości? Samotności? Straty? Ta cała scena wg jest o zrozumieniu ludzkiej perspektywy, o współczuciu itp.
W sensie, że zesłanie Szatana na Ziemię, nie było karą, a drugą szansą. Na nauczenie się miłości właśnie (jak z tym cymbałem brzmiącym). A to ostatnie bombardowanie to akt miłosierdzia.
Ta scena z flotą USA, która została zniszczona przez boską? interwencję. Jakby „to jeszcze nie teraz, jeszcze nic nie jest przesądzone”.
I ten kolczyk, taki motyw niewypowiedzianej miłości. Najpierw tego hip‑hopowca do Miki, potem Akiry do niej i Lucyfera do Akiry. Zero subtelności, ale fajne.
Choć jak teraz to piszę, to mi jedna rzecz nie pasuje. Na samiuśkim początku widzimy jak na ziemie spadają złote i fioletowe „meteory”. Fioletowe to upadły anioły, a złote to normalne? I te złote miały zwyczajnie pozbyć się tych fioletowych? A Szatan został oszczędzony/przeoczony? To by tłumaczyło w sumie, że on jest jednym aniołem na ziemi.
Bo na ostatnich scenach, tych po napisach, widać jak ze zniszczonej ziemi ulatują takie białe drobinki. To wycofujące się anioły?
Teoretycznie ma to sens, ale film za to go traci, bo co? Absolutnie wszyscy nie żyją i w sumie ch**?
Na chyba, że powstała trzecia ziemia, ostatecznie pozbawiona demonów i może jeszcze lepsza?
Eeee, kiepścizna.
Jeszcze raz ta samo, ale moim zdaniem ciut lepiej. Mniej głupiutkich zagadek, więcej intryg i pałacowego życia. Jedynie drażni ten romans, klasyczne „trzy kroki w przód, dwa do tyłu i jednej w bok”. Myślałem że to rozwiązanie zdechło śmiercią naturalną.
Re: Żadna żaba nie ucierpiała podczas procesu animacji
I również sądzę, że ta aseksualność(?) MM to system obronny jaki sobie wytworzyła podczas życia w burdelu.
Ogólnie dziwny ten romans. Poszczególne jego elementy są jak najbardziej git, ale brakuje w tym iskry bożej, czy jakieś subtelności? Mam takie dziwne wrażenie, że to może fetysz autorki, taka agresywna delikatność xd
A ta scena ze zwłokami to faktycznie xd. Ale na obronę powiem, że księciunio poczuł pismo nosem, że przecież Mało nie spałaby przy zwykłych trupach.
Re: 8+/10
kliknij: ukryte Imo, scena ta dobitnie pokazała, Loulan odcina się od wszystkiego i wydupia w bieszczady. Sprzedała spinkę, zmieniła imię... Ewidentnie to już koniec, a autorka pierwowzoru chciała dać jej happy end.
kliknij: ukryte Spokrewnieni z imperatorem mogą przebywać w pałacu, niezależnie od posiadania cojones. Poza tym, do tej pory się sprawdzał.
- Seria to miszmasz gatunkowy, trzymający się głównie shonenowych rewirów. Dostajemy komedie, sensacyjną akcję, życie szkolne, trochę przygody i obyczajówki;
- bohater jest dzieciatym rozwodnikiem, ale bez pato;
- wątki obyczajowe to takie wychodzenie z rutyny, uczenia się na nowo życia. Takie nabieranie szerszych horyzontów. Trochę jak te wszystkie historię o dorastaniu;
- ale nie ma tego dużo, raz na jakiś czas wejdą te ciut poważniejsze przemyślenia;
- anime bawi się co nieco kliszami i oczekiwaniami co do postaci/wydarzeń;
- sympatyczne postacie, mające więcej niż jeden wymiar (zazwyczaj dwa, no ale);
- humoru jest sporo, polega głównie na konfrontacji dziwactwa z normalnością i absurdalnych postaciach, ale jest też trochę gagów i jajcarskich dialogów.
Bardzo ostrożnie polecam, jeśli chcesz coś zabawnego, w miarę bez wysiłkowego i ciut nietypowego. Niestety, zasada trzech odcinków nie działa, tu trzeba minimum czterech, aby w pełni ogarnąć vibe.
Jest to seria opowiadająca o dorosłym typie, Chińczyku, co przeniósł się do ciała młodego historyka, żyjącego w innej rzeczywistości. Wzorowanej na Europie XIX wieku.
ALE POCZEKAJCIE! Wiem wiem, kolejny isekaj, ile można…
Posłuchajcie proszę:
+ Rzadki przypadek sensacyjnego fantasy, tu cały czas idzie akcja, coś się dziej, nowe postacie, wątki, organizacje. Mega dynamiczne anime;
+ Skala i efektowność. Tutaj chodzi mi o magię i umiejętności, i ja pierdziele! Tutaj poziom mocy zaczyna się tam, gdzie w większości się kończy. Dodacie do tego sporą różnorodność (klasy, poziomy, artefakty, umiejętności „poza klasowe”, różne wymagania co do awansu) i jaram się jak dziecko – ta scena ze słońcem łoo!;
+ Światotwórczość. O jeżu, jak fajnie zobaczyć serię fantasy, w której świat nie składa się wyłącznie z dobrego królestwa i złego dominium. Różne kontynenty, państwa, historia, mitologia, bóstwa. Akcja nie dzieje się w próżni.
+- Główny bohater to trochę Gary Sou (postać idealna), ale raz, podczas seansu tego nie odczułem, a dwa, przyjemnie ogląda się postać z głową na karku i faktyczną sprawczością. Nie jest to kolejny melepeta.
+- Dubbing. Oglądałem po chińsku, ale sprawdziłem na moment wersję angielską. I wydaje mi się, że pierwotnym językiem był jednak 'inglisz', bo wydaje się się lepiej wykonany, ale pobrałem za małą próbkę żeby być pewnym. Chiński dublarz, wydawał się gorzej dobrany, ale to może być kwestia osłuchania.
- Seria jest lekko chaotyczna. Nie jest to duży problem, ale brakuje czasami jakiegoś podsumowania, dosłownie 2 minut, aby zsumować dotychczasowe wydarzenia.
Ogólnie, polecam sprawdzić to KAŻEDMU fanowi fantasy, czy nawet fantastyki. W szczególności jak lubicie dużo i szybko.
* Na tunki te tagi są raczej źle dobrane. Horroru jest tu może 5% i są to głównie pojedyncze sekwencje. Więcej tu thrillera, trochę kryminału, „mystery” itp.
Tak samo steampunk/retro SF, tego też jest malusio. Technologia jest bardziej zaawansowana niż ówcześnie u nas, ale mało gdzie to widać. I nie ma stylistyki steampunkowej, tzn. jest bardzo mało pary, zegarowych mechanizmów itp.
Ale jak dostaję ~40 minutowy, praktycznie nieprzerwany blok publicznego, płaczliwego uzewnętrzniania się, to mnie skręca :D
W mandze takie rzeczy pewnie lepiej działają, czytając sam nadajesz ton i tempo. Tutaj jest to dla mnie zbyt bezpośrednie.
Okruchy – trochę przesłodzone, ale całkiem interesujące. Ot, tak jak wcześniej, widzimy Sakurę zyskującego na umiejętnościach społecznych i ogólnym ogarnięciu życiowym. Prócz tego jest jeszcze wątek z dziadem, całkiem niezły.
Największa wada – OGROMNA ILOŚĆ PATASU I MELODRAMATU! Wiecie, te klasyczne anime kwasy, o nakama, mamoru, przyjaźni, zdradzie itp. Tego typu scen i rozmów jest dosłownie pół sezonu, cały trzeci odcinek to płacz i emocjonowanie się. Ja serio nie pamiętam drugiej takiej serii z takim natężeniem tychże elementów. Może te „poważne” arc'i z pierwszego sezonu Gintamy? Tam też nie dało się tego oglądać.
Dodajmy do tego multum talk no jutsu w powyższym klimacie.
Jako tako był to ciekawy seans, ale powiem szczerze, że tak 30%~50% serialu przewijałem. Za dużo zbyt egzaltowanych przemówień przy praktycznie każdej okazji.
Ale!
Gdzieś od połowy wchodzi sporo dramatu obyczajowego, (związanego z rodziną/przyjaciółmi, a nie z romansem głównej pary).
Nie robi się z tego Torradora (że zwrot o 180 stopni), ale czuć że jest trochę „ciężej”.
Do tagów gatunkowych dodajcie sobie Dramat. Wtedy będziecie mieli lepszy ogląd na całość.
Dawno nie widziałem tak nastrojowej, wyciszającej (ale nie nudnej!) opowiastki. I to jeszcze do tego ładnej i estetycznej.
Historia prosta jak but, o dziewczynce z miasta co przyjechała na wieś do szkoły. Urok tej fabułki polega na tym, że do jej nowej klas uczęszczają…zwierzęta (i jeden chłopczyk). I nie antropomorficzne furrasy a takie prawdziwne. I mega mnie rozczuliły :D
Co do grafiki, mnóstwo zieleni, lasów, wzgórz. Ładne to i bardzo szybko buduje nastrój takiego wyluzowanego krańca świata. A, postacie są full 3D, ale są mocno stylizowane i faktycznie pasuje do całości. Tak, też jestem w szoku, że 2016 dało się zrobić 3D które nie wygląda jak gówno.
Obok Non Non Byori (bardzo podobne odczucia czilery), moja topka w „Iyashikei”.
* Tu zaznaczam, że na ocenę mógł wpłynąć odpowiedni nastrój (rzecz kluczowa przy takich dziełach) oraz fakt że wiele elementów wybitnie trafia w moje gusta.
Zero‑jedynkowo, to Deus należy jeszcze do tych anime oglądalnych. Przyzwoita grafika, dobre tempo, fabularnie interesująco itd.
Na wyraźny plus zasługuje sposób budowania świata. Mało infodumpów, większość rzeczy dowiadujemy się dość naturalnie z dialogów i otoczenia.
Ovka z kategorii „można, nie trzeba”.