x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Sharknado
Dokładnie tak :D
Mi się wydawało, że momentami śpiewano raz po polsku, a raz po angielsku rosyjski tekst xd
Fanserwis jaki jest każdy widzi, ale co masz na myśli mówiąc o stronie moralnej?
Że większość nie przejmuje się stratami w cywilach? Że Denji to czystej wody oportunista, pozbawiony jakieś głębszej moralności i etyki?
Re: Równie ładne, co rozczarowujące
Czyli stare konie :P Ale fakt, niefortunny skrót myślowy.
Klemens, tu problemem nie jest liczba obejrzanych anime a elementarnie zjebane światotwórstwo. Nie ma znaczenia ile anime obejrzałeś, czy ile doświadczyłeś kultury jako takiej. Tu szwankuje logika i zdrowy rozsądek. Magia ma być tajna, elitarna i sekretna a magów prawie tyle co mugoli. Atrament, kluczowy składnik czarowania, którego formuła powinna być schowana w najgłębszych czeluściach a chłop se na wyj**** robi w biały dzień.
A najśmieszniejsze jest to, że zasady świata przedstawionego mamy wyłuszczone w 1‑2 odcinku, a już w 4 mamy tego zaprzeczenie :D
DM jedną rzecz robi wybornie – próbuje urealnić świat fantasy. Pokazując jego ekologie, mieszkańców, ekonomie, prawa. To jak te rzeczy wpływają na działania bohaterów, jakie daje im możliwości a jakie ograniczenia. I jest to dość unikatowe.
A co do np. K. Mononoke, to faktycznie jest to może lepszy obraz, ale patrząc przez pryzmat elementów fantastycznych, to DM jest zwyczajnie ciekawsze.
Re: Równie ładne, co rozczarowujące
Poza tym wydaje mi się, że „przeciętny widz” średnio zwraca uwagę na dziury fabularne lub niekonsekwencje świata przedstawionego. Ot, gra i buczy więc fajnie.
Tanuki ma też tą właściwość, że tu siedzą same stare konie :D
I może sam miałem ciut za duże oczekiwania?
To jest w punkt. Spodziewałem się wyżej wymienionych, a dostaliśmy ładną wymduszke (póki co).
Tak do 3/4, anime jest intrygujące, potem mamy leki zjazd. ale mimo wszystko całość się broni.
Swoją drogą, specyficzny to zabieg, że przy każdym zbliżeniu na czyjąś gębę widzimy jej drgający/biegający wzrok. Zazwyczaj stosuje się to, aby podkreślić napięcie/wagę sytuacji. A tu mamy to za każdym razem.
No i tak, 'Okruchy życia' ni cholery nie pasuje. Na Tanukową modłę znaczniej pasuje 'Kryminały/zagadki/tajemnice' oraz 'Komedia'. Tylko warto zaznaczyć, że to thriller z elementami komediowymi a nie komedia jako taka.
4 epek
Ta rysowana magia jest w beznadziejna, gdy mamy „pracujące” elementy. Jak te buty, byle gówno i po zabawie. Ciekawe czy ktoś wpadł na pomyśl wydrążenia tych symboli w jakimś materiale, zalania ich atramentem i zabezpieczeniem.
4 epek dał nadzieje na bardziej mroczne, naturalistyczne podejście. Zobaczymy.
kliknij: ukryte Agott ale z ciebie wredna sucz.
Re: Magowie w Westernie?
Po epku
I niestety muszę się z tym zgodzić. Założenia są dobre ('zwykły' kogut vs Kaiju, a cała historia to klastyczny motyw mściciela tyle że z kurami i na wesoło), ale to tyle. Grafika jest paskudna, animacja potworów jest z 2016, a sama zamiana ludzi na kurczaki to ciut za mało.
Re: 10/10
Akurat w Frieren mi to nie przeszkadzało, ale Toradora? Dla mnie to był spory minus gdy w środku serii przeszli z romcomu do dramatu.
Re: Magowie w Westernie?
Mi chodzi o to, że 10 odcinków, to za mały fragment, aby historia mogła dobrze wybrzmieć. Brakowało jakiegoś 'egzaminu', jakiegoś mini zakończenia.
Też chciałem to dodać, ale że nie widziałem całości… xd
No właśnie, o czym to jest? Na ecchi‑ecchi jest za delikatne, mimo to opiera się na fanserwisie.
W świetle tego co na MAL‑u dostaje tag 'ecchi', ciężko mi się z powyższym zgodzić. Oznaczenie to jest dodawane wtedy kiedy mamy jednoznaczne odniesienia do seksu, zero dwuznaczności, a erotyka jest elementem humoru/fabuły/narracji. I tak podając przykłady z około roku 2012, które sam widziałem:
Highschool of the Dead (2010)- scena strzelania z karabinu wyborowego przez majtające cyce. ->[link]
Panty & Stocking with Garterbelt (2010) – bez komentarza. -> [link]
Nisemonogatari (2012) – scena z szczoteczką niektórym pewnie się przyśniła – nie ma jej nawet na yt
Upotte (2012) – scena uniesienia SAKO RK95 – nawet nie szukam
Kill la Kill (2013) – tu też komentarz zbędny.
Oczywiście w Kirei fanserwisu jest od groma, tuta nie mam zamiaru dyskutować. Ale jest to fanserwis dość klasyczny, swego czasu było tego wszędzie. A to tu razi, bo raz, współczesne anime trochę się uspokoiło pod tym względem, a dwa, jest tu tego multum.
Jeśli pierwszy odcinek jest forpocztą a nie zmyłką – to będzie moje anime roku.
Świetna stylizacja/kierunek artystyczny. Kemonozume, Afro Samuraj, Ping Pong the Animation. Jeżeli lubicie anime mocno stylizowane oraz absurdalne, ale nadal stające koło „realizmu”, to jest to.
XD
1
U mnie jest to kliknij: ukryte TairaxAzuma.
Uwielbiam jak wprowadzają do całości tą nutę goryczy, są jak kawa lub czarna herbata do ciasta – ratują przed przesłodzeniem.
Plus, podoba mi się ich „tragiczne” backstory – dałoby się z tego zrobić dobry, ciężki dramat.
Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika Kurubuntu
No właśnie średni bezpiecznik, bo najpierw muszą wiedzieć, że ktoś wie. Chyba że cyklicznie robią czystkę. No bo co, w tym świecie nie ma arystokracji, szpiegów, potentatów, ludzi szukających wiedzy lub władzy? Przecież wystarczy, że będą siedzieć cicho i elo.
Z papierem i atramentem chodzi mi zwyczajnie o to, że łatwo zauważyć, ewentualny, duży popyt w konkretnym miejscu.
Oczywiście, wszystko zależy od liczby wiedźm. Jeśli jest ich śladowa ilość, to moje zarzuty nie mają znaczenia.
A co do gdybologii, jest to raczej wesołe bajdurzenie na temat świata przedstawionego. Poza tym, tak egalitarny system magiczny sam nasuwa pewne pytania.
Re: Tongari Boushi no Atelier po 2 odcinku
Re: Tongari Boushi no Atelier po 2 odcinku
No chyba, że magów jest tylko garstka.
No i ciekawi mnie fakt, jak radzą sobie z postępem technicznym. No bo wyobraźcie sobie, nagle pojawia się taki Gutenberg… Czyli co muszą latać po świecie i 'wymazywać' wynalazców?
Ciekawe jak do tego odniesie się manga.
Powiem wprost, brakuje mi tu fabuły. Może brzmi to absurdalnie z racji na liczbę wątków jakie tu się pojawiają, ale już tłumaczę. Tu praktycznie nie ma głębszych relacji/wątków obyczajowych, jakiegoś rozwoju/poznawania postaci będącego czymś więcej niż przesuwaniem po linii „dygający świeżak --- rezolutny pros”.
Wszystko kręci się wokół pracy nad anime i nie, nie narzekam na „drzewa w lesie”. Brakuje mi zwyczajnie stałego, rozciągniętego na całą serie wątku, który mógłby ewoluować wraz czasem. Mamy ten motyw „kółka szkolnego”, ale nic z tego nie wynika.
Zaczyna się produkcja anime – pojawia się problem – problem jest rozwiązany – powtórzenie 2 poprzednich etapów x razy – produkcja anime zakończona. – oprócz tego schematu nic praktycznie nie ma. Dodajmy do tego minimalny rozwój relacji między bohaterami i dostajemy niesamowicie monotonną serię.
Mierzi mnie też, że bohaterowie praktycznie nie używają internetu, żeby cokolwiek sprawdzić, wysłać, załadować. Ja rozumiem bandę dziadów w 2004, ale młody zespół w 2014? A i te Japońskie konwenanse, żeby do nawet najmniejszego gówna robić 40 pokłonów i układać limeryki dziękczynne. Ja się nie dziwię, że muszą potem robić nocki. No, ale taka kultura.
To jest bardzo dobre anime jeśli masz ochotę poznać (historyczny?) proces produkcji anime w fabularyzowanych, komediowych szatach. Natomiast jeśli masz to w dupie, lepiej obejrzy coś innego. Monotonna i dość przewidywalna fabuła, płaskie postacie i japońska etyka pracy zniechęca do seansu.
Ogólnie ta cała nowa adaptacja to jakieś nieporozumienie. Wszystko jest tak umrocznione i dystopijne, jakby to nastolatek w fazie emo projektował. Ciężko było to brać na poważnie (ten motyw z sierocińcem -> absurd).
Postacie to już w ogóle tragedia, takiego downgrade'u w życiu nie wdziałem. Vash z prawdziwego pacyfisty‑strzelca wyborowego, stał się kompletnie bezradnym wymoczkiem. O Wolfwoodzie to szkoda strzępić ryja, to dosłownie inna postać.