x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
IMHO, fabuła nie dowozi. Ten turbo przesłodzony koniec, to „poświęcanie się”, ten totalny brak PTSD w cywilu, ratunek w ostatniej chwili… Scenariusz nie jest mocną stroną tego sezonu.
Ale za to reżyseria i emocje. Ja pierdziele, jakie to dobre.
Po epku
Opowieść o zemście, o tym jak genialną księżniczkę oszukali.
Jeny, jakie to debilne. Księżniczka ogarnia połowę królestwa i nie ma żadnego wsparcia? Stronnictwa? Jakiś kluczowych figur co wiedzą, co i jak?
Albo to, że przejmuje się słowami gawiedzi. Taka ogarniająca, a wiedzę o życiu ma na poziomie 14‑latka.
I ten moment „uświadomienia” XD
- „Robią cię w bambuko”
- „Ty, faktycznie. Czas na zemstę”
Na sensowną historię i postaci nie liczę. Meh.
Re: Po epku
Re: Po epku
Po epku
Ogólnie to całkiem przyjemna, familijna historia. Znaczy mamy dużo obyczajówki, komedii, ale też powtykanego gdzieniegdzie mroku. Świetnie zrealizowane, vibe jakbym oglądał jakiś stary, dobry film Pixara. Grafika też najwyższy tier. A potem wchodzi scena tańcu i o ja prdl, takiego stylu spodziewasz się w kinie niezależnym, a nie czysto komercyjnym projekcie. W sumie byłem niechętny seansowi, a może być to jedna z perełek sezonu.
Po epku
Oczywiście, mogłem się przestrzelić w luj, ale do cholery, nie po to sięga się po TAKIE ATUTY, żeby ich potem nie wykorzystać!
Po epku
Mam deja vu z Odayaka Kizoku no Kyuuka no Susume, tam też niby oficjalnie zero jojcowania, ale napięcie takie, że styki przepala.
Gdzie to nas zaprowadzi, nie wiem. Jeśli spodziewaliście się mystery/akcji/kryminału to XD Ale to może tylko pierwszy odcinek taki niegramotny.
Re: 1
po 1
Re: 1
Re: Klasyczny shounen
Ewentualnie będę chcieli pójść w hybrydę, jak pierwszy sezon Blue Exorcist (część adaptacja, część oridżinal).
A to nie jest tak, że jeśli traktujemy serię jako seinen (czy po prostu seria dla starszego widza), to jest ona dość słaba, czy to przez światotwórstwo, czy przez kreacje bohaterek (które mogą nużyć/irytować). A jeśli przez pryzmat serii dla dzieci to jest ona zwyczajnie nieodpowiednia, przynajmniej według autora recenzji?
Według mnie recenzent nie szedł jakimś specjalnym kluczem interpretacyjnym, zwyczajnie nie spodobały mu się protagonistki. Bo osobną kwestią jest ocena moralna, a osobną przyjemność seansu. I o ile autor faktycznie mógł zbyt ostro potraktować postacie, chociażby ze względu na ich wiek, tak nie zmienia to faktu, że mogło się to źle oglądać.
Pełna zgoda, jednak samo pojawienie się takich postaci lub sposób „implementacji” może odrzucić od dzieła.
Ale Coco nie była standardowym uczniem. Agott przecież wiedziała jak kiepsko idzie jej magia.
Główny bohater to taki moe blob, zachowujący się bardziej jak kochająca babuleńka, a nie dwudziestoparoletni chłop.
Ryj ma paskudnie rysowany, aż włączyła mi się dolina niesamowitości, nie wiem co jest nie tak xd Dopiero pod koniec to poprawili, może zmienili reżysera/chłopa od kontroli?
Animacyjnie i stylizacyjnie jest biednie, tła również. Projekt yokai'ów można zaliczyć na plus, choć dla mnie są mega przesłodzone. Ponkotsu, romcom, bije pod tym względem Kami na głowę.
Muzyka jest i tyle.
Mamy multum bohaterów pobocznych, gdzie rola połowy z nich ogranicza się do wyłącznie istnienia/mieszkania przy boku bohatera. Żadnych dłuższych wątków, większych interakcji, ot żywe dekoracje ogrodowe dające +10 do statystyk.
Seria nadaje się do oglądania, ale ogólnie nie polecam.
Oprócz tego anime trochę bawi się schematami, dzięki temu nie ma takiego przejmującego wrażenia, że widziało się to już po raz setny.
Pochwalić należy też kierunek artystyczny – sporo stylizacji, jakaś zabawa scenami/panelami, audio też potrafi być elementem komediowym – ma to swój własny smak.
Ogólnie seria ma taki vibe komedii z przełomu wieku. To chyba przez to połączenie przerysowanych bohaterów, stylizacji i jakby w kontrze, dość zwyczajnej fabuły.
Świetne anime na poprawę humoru. I należy docenić, że relacja do czegoś dąży. Nie jest to klasyczne zawieszenie w próżni.
Dokładnie takie, ale też nie głupie.
Seria to klasyczna anime komedia/romans z nutą dramy. To co wyróżnia tą serię, to całkiem przemyślane założenia i narracja.
Bohaterka jest niby isekajowana, ale nie do końca. Jest to kompletnie inna osoba z dodatkowymi wspomnieniami, a nie przeniesienie 1 do 1. Niby główna bohaterka, ale narratorem jest jej „oblubieniec”. Fabuła to takie połączenie samospełniającej się przepowiedni, ale twistami. Dużo jest też naśmiewania sią z klasycznych tropów i schematów.
Jest to fajny, zabawny przeciętniak, który wyróżnia się narracją i strukturą. No i jest to w pełni zakończona i dość przemyślana historia.
Re: Sharknado
Ogólnie takie tematy mnie raczej nie ruszją, ale tu mogło zadziałać to, że praktycznie wszyscy bohaterowie to popaprańcy xd
1. Ale było dużo „cięć” tzn. przeskoków między scenami/ujęciami, gdzie ewidentnie brakowało tych kilku sekund. I nie mówię tu o ewentualnym, wyciętym materiale z mangi, a o zwyczajnym ciągu przyczynowo‑skutkowym, jedna scena nie wynika bezpośrednio z drugiej. Niebyło tego wiele, ale jak człowiek to zauważa, to jest źle.
2. Ja prdl, ostatnia walka z bossem kliknij: ukryte trwała jakieś 3 minuty. 3 MINUTY!!! Cztery godziny gry wstępnej, a jak przyszło co do czego trzy ruchy i po wszystkim…
3. Według mnie od drugiego sezonu, serial trapi jeden, kryminalny wręcz błąd – za mało tu Saitamy. Mamy anime o absurdalnie potężnym gościu, a praktycznie go nie pokazujemy. Przecież to szaleństwo, fundament na którym stoi cała marka, a praktycznie go nie widać. Nawet pal licho walki, ale jakieś scenki rodzajowe, cokolwiek. W S3 są całe odcinki bez jego udziału! WTF?!
4. Raz na tysiąc trafiło mi się przeczytać mangę. I dzięki temu wiem jaki idiotyzm odwalili twórcy. Na koniec ostatniego odcinka, jeszcze przed ED, kliknij: ukryte widzimy jak głowa bossa spada i ląduje przed wielką „płaskorzeźbą”. Oglądając wyłącznie anime, hooy wie po co to w ogóle pokazali. Natomiast w mandze jest to poboczny, ale bardzo fajny element fabularny, pokazujący dominację Saitamy i elegancko kończący cały wątek. Jak ta plansza z fikuśnym fin na koniec filmu. Twórcy anime wrzucili to do serialu, tyle że bez całej, niezbędnej obudowy. Bez tego jest to losowy kadr.
Niestety, pod względem opowiadanej historii mamy szrot. Tzn. jest dokładnie tak jak pisze Sulpice – dostajemy do bólu klasycznego battle shounena i to jeszcze z ogromną ilością mamoru/nakama. Nie jest to może „obiektywny” minus, ale na pewno męczący.
Ogólnie polecam, ale pod warunkiem, że przychodzisz po rozwałkę i widowisko. Fabularnie i postaciowo jest co najwyżej przeciętnie.
A i jeszcze światotwórczo to kompletnie się nie spina. kliknij: ukryte Japonia od setek lat naparza się z potworami i nie ma to prawie żadnego wpływu na architekturę i ład społeczny? Ot, zrobili specjalną policję/wojo i trochę schronów, i tyle.
Stety‑niestety, już od drugiego odcinka całość zaczyna zamieniać się w lekką dramę/obyczajówkę. Oczywiście nadal ma komediowy sznyt i sporo humoru, ale ciężar gatunkowy wyraźnie przesuwa się w stronę powagi.
I tak jak w Gintamie, jak jest śmiesznie – jest fajnie. Jak jest poważnie – jest +-średnio. Dramaty potrafią poruszyć (ach, te wyciskacze łez), ale też lekko żenować. Ot, klasyczne anime moments.
Co do fabuły jest również średnio. Pierwsze epki są fajne, bo to takie codzienne perypetie niecodziennej ekipy. Natomiast ostatnie to rozwinięcie i zakończenie „intrygi”, która toczy się gdzieś w tle. I tutaj ma się wrażenie, że scenarzysta miał pomysł na początek i środek a koniec jakoś tam sklecił.
Ogólnie całość ma mocno filmowy schemat. Początek gdzie poznajemy ekipę -> trochę codziennego znoju -> problem -> jego rozwiązanie -> które generuje jeszcze większy problem -> rozwiązanie ostateczne -> epilog. Dziwne w sumie, że poszli w serial.
Natomiast dużym plusem (jak w Gintamie) są bohaterowie. Autor pierwowzoru ma dryg do tworzenie ciekawych i kolorowych indywiduów. Główna ekipa wyszła nawet sympatyczniej niż w wielkim G. Of kors, dobrze poznajemy wyłącznie główne trio, na resztę nie ma zwyczajnie czasu.
Grafika wydaje się standardowa, jak na dzisiejsze czasy. Zastrzeżenie mam do twarzy w ostatnich epkach. Od czasy do czasu komuś się ręka „omskłą”. Na plus za to kilka co bardziej estetycznych teł.
Świetny ending -> [link]
Dla kogo to?
Nie dla fanów Gintamy, zbyt odmienie.
Nie dla fanów komedii, zbyt duży mariaż gatunkowy.
Może jak lubisz lekkie komediowy dramy?
Ewentualnie jak nie masz czego oglądać.
Ale zalecam powtórkę S1, bo S2 jest bezpośrednią kontynuacją i nie tłumaczy niczego.
Re: Sharknado
Dokładnie tak :D
Mi się wydawało, że momentami śpiewano raz po polsku, a raz po angielsku rosyjski tekst xd
Fanserwis jaki jest każdy widzi, ale co masz na myśli mówiąc o stronie moralnej?
Że większość nie przejmuje się stratami w cywilach? Że Denji to czystej wody oportunista, pozbawiony jakieś głębszej moralności i etyki?