x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Ech...
Ech...
Niby został jeszcze jeden odcinek, ale moja ocena nie zmieni się raczej zbyt wiele.
Może zacznę od zalet. Może sama sobie odpowiem przy okazji, dlaczego zmusiłam się do masochizmu w tym całkiem atrakcyjnym sezonie? Rysunki są śliczne. Lubię shojo, dobry romans zawsze jest w cenie. Kolejne sukienki, fryzury, kreacje Eliany, były śliczne. Książe, dosyć stereotypowy, ale coś tam myślał, za cholerę nie wiem za co, ale ubóstwiał swoją wybrankę. I zachowywał się całkiem spoko. Nie był głupi, nie poddawał się manipulacjom przygłupiego dworu, wyznawał mniej lub bardziej zasadę, ze w związku trzeba rozmawiać. To jest na plus.
I tyle jestem w stanie wykrzesać z siebie zalet.
Główna bohaterka kładzie serię niczym efekt domina. Ma być mega oczytana i mądra wedle narracji anime, a w praktyce jest niedojrzałą, nudną dziunią, która tylko wzdycha i wypowiada górnolotne kwestie, zacytowane z pochłanianych przez siebie książek. Rozumiem, że dziewczyna istniejąca tylko w świecie własnego czytelnictwa, ma pełne prawo taka być. Nie zna świata rzeczywistego, emocje kojarzy tylko z książek. Ale nie rozumiem, dlaczego książę tak ją pokochał, to że jako dziecko coś mu powiedziała mądrego (wtedy miała nawet jakiś charakter!), to mi takiej wręcz obsesji nie tłumaczy. Nagle zaczyna wypowiadać mądrości z książek w trakcie narad państwowych i zbawia świat. No nie… no nie… no nie… To tak nie działa… I nawet są osoby, które jej to mówią, ale fabuła wygodnie je ucisza bez żadnego głębszego powodu. Głupie, naiwne i głupie.
Czemu zatem to oglądałam? Bo miło się na to patrzy? I wciąż miałam nadzieję, że ktoś ją trzepnie, aby dziunia znormalniała? Chyba właśnie tak było. Niestety, nikt jej nie trzepnął. Ci, co próbowali zostali pobici przez „fabułę”, a reszta ją głaskała, że jest spoko. Absolutnie nie polecam. Na pewno są gorsze anime, ale to tylko ładna strata czasu.
Mega
Główna bohaterka jest charakterna i błyskawicznie zyskała moją sympatię. Dziewczyna myśli i robi rzeczy, nie jest panienką do ratowania. Jest silna, ale również ma swoje słabości i lęki. Rie Takahashi zagrała tę postać wręcz obłędnie.
Aaaale, głównym mięskiem tutaj jest romans! Myślałam, że Claude będzie nudnym bishonenen, a on też się okazał ciekawą postacią. Ma swoje słabości, elementy komiczne z jego udziałem były po prostu przeurocze, a jednocześnie jako bohater zyskiwał głębi, jako że jednak nie był nieskazitelnym ideałem. A relacja między tą dwójką była przecudna! Uczucie rozwijało się początku może trochę za szybko, ale wciąż naturalnie. Doskonała rola Yuuichirou Umehary. Jak wypowiadał imię Irene (czy Aileen, jak kto woli) w różnych sytuacjach, to było dla mnie mistrzostwo świata. Chemia między bohaterami była doskonale widoczna :).
Świetna muzyka, poczucie humoru (kaczki są absolutnie wspaniałe xD) i również ku mojemu zdziwieniu dobra fabuła, mega!
Seria ma też wady. Akcja idzie często za szybko i ten jeden odcinek na arc więcej, nie byłby złym rozwiązaniem. Najmniej podobał mi się odcinek 2, gdzie wprowadzono dużo naiwnych rozwiązań. Ale jak już otoczka została zarysowana, łatwo było mi na resztę przymknąć oko.
Istnieje materiał na więcej, ale zakończenie nie wróży sequela. A szkoda, bo bawię się przy serii po prostu fantastycznie :).
Re: Odcinek 7
Potencjalnym chętnym raczej nie polecam, obejrzyjcie sobie Inuyashę od początku. Chyba, że dla samej Morohy z przewijaniem większości odcinków.
Wreszcie!
13 odcinek...
Ten odcinek oglądałam we fragmentach chyba codziennie przez cały tydzień. Dawno mi się tak anime na mózg nie rzuciło…
Do tego doskonała muzyka, fantastyczna praca seiyuu… Już stawiam 10, nie wiem, co by się musiało stać, abym zmieniła zdanie. Ale tego właśnie szukam w anime. Mogę przejrzeć ze sto serii, jeśli trafi mi się chociaż jedna jak ta.
Re: Doskonałość i perfekcja - po 3 części
Doskonałość i perfekcja - po 3 części
kliknij: ukryte Po pierwsze, postać Sakury. Ta dziewczyna ma pełne prawo nienawidzić świata. Myślę, że psychologia tej postaci została oddana bardzo wiarygodnie. Do tego jej relacja z Shiro jest poprowadzona wręcz obłędnie. Ze wszystkich trzech ścieżek Shiro jest najlepszą wersją samego siebie przy Sakurze. Przestaje być przerośniętym dzieciakiem o naiwnym ideałach, tylko staje się mężczyzną w pełni akceptującym swoją wybrankę (pomimo prawdziwego mroku w jej sercu, wiedzieć o tym, co zrobiła Sakura i wciąż pragnąc ją chronić, będąc Shiro, świadczy dla mnie o prawdziwej dojrzałości tego uczucia w przeciwieństwie do dwóch pozostałych ścieżek). Docenia w Sakurze jej ciepło i zdolność do stworzenia rodzinnej atmosfery. Komuś takiemu jak Shiro myślę, że tego właśnie najbardziej brakowało. Nie być przydupasem Rin, nie pogrążania się w byciu bohaterem tak bardzo, że zakochuje się w Arturii, tylko po prostu ciepła rodzinnego. Tylko tyle i aż tyle. Już z samego tego względu ta ścieżka jest dla mnie najlepsza.
Po drugie, wreszcie została poruszona relacja sióstr. Ten temat aż błagał, aby został poruszony. Zignorowanie tego motywu w innych ścieżkach było dla mnie wręcz nienaturalne. Tutaj mamy piękną konkluzję w postaci walki sióstr. Rin tutaj ujęła mnie po raz kolejny. Zawsze lubiłam tę postać. W tych okolicznościach nabrała dla mnie dodatkowej głębi.
Ujął mnie też temat relacji Illyi i Shiro. Temat ich więzi jako rodzeństwa też zawsze wydawał mi się niewykorzystany. Aż do teraz.
Do tego dodatkowy motyw z Kirei, początki wojny o Graala. Doskonałość.
Wykonanie było wszystkim, czego oczekiwałam, a nawet więcej. Myślałam, że Yuki Kajiura już mnie niczym nie zaskoczy, ale jej „In early sping” weszło mi do głowy, trzyma moje szare komórki, łaskocze je dźwiękiem i nie puszcza. Ta wiolonczela w tle, ach. Dawno już tak nie miałam.
Mogłabym się nieco czepić końcówki. Ale to tylko troszeczkę. Jest pięknie i doskonale. Zamierzam się narkotyzować tym uczuciem dopóki nie rozpuści się w oparach rzeczywistości.
Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika Rinsey
Niesamowite
Re: Odpowiedź na komentarz wielu użytkowników xD