x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
A co do pisania własnej recenzji, pogwałciłabym w ten sposób to, co opisałam powyżej :) Bardzo cenię kilku swoich ulubionych recenzentów na Tanuku, o których wiem i widzę, jak im się seria podoba (po komentarzach na przykład), ale potem w ich tekście widzę, że świadomie robią trzy kroki wstecz, przyglądają się krytycznie temu, co lubią, w rezultacie czego rodzą się świetne teksty. To samo tyczy się też oceny. A ja się wyżywam się w komentarzach, gdzieś tam poniżej znajdziesz moje hymny pod adresem Toohru :)
Ale podkreślam, że to tylko moje zdanie. Tak lubię i wolę jako wieloletni czytelnik Tanuka :)
Re: Rozczarowanie
Re: Rozczarowanie
Same momenty z mangi mi się podobają :) Nudzą mnie tylko streszczanie odcinków przez 6 minut bądź jakieś dodatkowe wstawki. Uwielbiam seiyuu całej gromadki, więc dorabiam sobie wtedy ścieżkę dźwiękową do mangi :)
Ushio&Tora uwielbiam, oczywiście szanuję Twoją opinię zarówno co do TS jak i najlepszego tytułu shounen :). Ja w temacie oceny kieruję się poza oceną logiczną odczuciami i emocjami, jakie wzbudza we mnie seria. Ilość łez wzruszenia przy OP stawia go na pierwszym miejscu. Więc jest to moja bardzo subiektywna opinia ;)
Fantastyczne *.*
Re: Rozczarowanie
Co do time‑skipu, on był niesamowicie potrzebny. Luffy słusznie zauważył, że jego załoga z nim samym jest za słaba, aby poradzić sobie w Nowym Świecie. Dużo bardziej mi się podoba zwiększenie siły załogo przez dwuletni trening, a nie przez magiczny power‑up,których w OP jest dosyć mało.
Spotykałam się z wieloma opiniami, że po timeskipie fabuła się pogorszyła, ale to ma dla mnie bardzo proste wytłumaczenie. Summit War to był obłęd, 122 odcinki siedzenie z nosem na ekranie. Ale to była kulminacja pierwszej połowy serii. Efekt narastania napięcia preze 500 odcinków. Potem zaczynamy budowanie napięcia od nowa. Teraz każdy z arców jest coraz lepszy, w Wano już się robi naprawdę gęsto :).
A co do anime, jak napisałam w poście do Blumsztajna, binge‑watching i przewijanie dłużyzn wszystko mi rekompensuje ^^
Re: Rozczarowanie
Re: Rozczarowanie
Po 15 odcinku
Re: ep 1
Re: ep 1
Ojeej
Oooo
Dzięki wielkie za to info :)
Re: Przesympatyczby solidniak
Mam kilka anime na swojej liście do nadrobienia, ale jak się zbiorę do BE, to na pewno podzielę się wrażeniami :)
Re: Przesympatyczby solidniak
Animacja ostatniej sceny nie odrzuciła mnie jakoś strasznie, ale ogólnie przyznaję Ci rację :) Co do muzyki, jestem córką muzyków, więc sama mam fisia na punkcie ścieżek dźwiękowych, przez co chyba nawet zbyt dużą wagę przywiązuję do tej części anime ^^'
Przesympatyczby solidniak
Główny bohater niby nie jest skomplikowany (chociaż który z głównych bohaterów shounenów jest?), niby jest typowym dobroduchem, ale jest tak absolutnie przesympatyczny, że mnie po prostu kupił. Tak samo jak jego kumple. Uwielbiam dynamikę ich relacji. Jedyne, co mam do zarzucenia adaptacji (jak oni szpanowali prowadzeniem kamery w ostatnim odcinku), że się kończy w tak ciekawym momencie. Mamy zapowiedź filmu kinowego, co na arc z pociągiem jest całkiem dobrym rozwiązaniem. Nie jest on długi, ale jest bardzo ważny dla rozwoju głównych bohaterów. Forma filmu kinowego może się tutaj świetnie sprawdzić.
Podsumowując, bardzo dobra seria, niezwykle solidna w swojej tematyce. Dla mnie na 8.
Odcinek 23
Mam takie przykre odczucia, że to mogło być naprawdę dobre anime. Gdyby je skrócić o 10 odcinków, wyciąć postacie tygodnia bądź nadać im głębsze znaczenie dla rozwoju głównych bohaterek. Gdyby im nadać bardziej wyrazisty charakter. Jak Angeli. Ona póki co wydaje mi się być najlepiej zbudowaną postacią w całej serii, a dało się to budować często za pomocą nawet jednej sceny na odcinek. Więc dało się, twórcy potrafili. Dziewczyna żyje i reaguje no to, co ją spotyka. Widzimy w niej zmiany. A u C&T nic. Nie widzę w nich prawie żadnej zmiany poza tym, że mają siebie, więc troszkę więcej mogą. C&T spotykają różnych bohaterów, każde takie spotkanie powinno pozostawiać w nich ślad. C&T z następnego odcinka powinny się nieco różnić od tych C&T z odcinka poprzedniego. Na przykład po spotkaniu Desmonda, byłam przekonana, że dziewczyny dojrzeją, pojawi im się nowe spojrzenie na życie. A tu rzeczy się dzieją, a one są prawie niezmienne… Angela na ich tle w ogóle wydaje się być postacią z innej bajki. Każda z dziewczyn dostała obuchem życiowym, ale tylko po Angeli widzę zmiany i reakcję na rzeczywistość. C&T mają tylko tworzyć genialne piosenki od czynienia świata lepszym. Nudne to i płytkie. A dałoby się z tego wycisnąć o wiele więcej. Jak zawsze boli zmarnowany potencjał. Już nawet nie wspomninam o braku rozplanowania napięcia i poprowadzenia niektórych wątków.
Ale mogło być dobrze. Po niektórych odcinkach widać prześwit czegoś dobrego. I o to mam żal do twórców. Poczekam z oceną ostateczną na ostatni odcinek, ale żal mi na pewno już nie minie.
Co do tożsamości mordercy w ostatnim arcu. kliknij: ukryte Faktycznie, można było odgadnąć, że Caules zachowuje się trochę inaczej, ale ostatecznie, morderca się tylko pod niego podszywa. Nie mieliśmy prawa wiedzieć, że to dr Heartless, bo go wcześniej nie znaliśmy. Ale wiesz, chodziło mi trochę o taką trochę Agathę Christie, czy Jo Nesbo, że od początku znasz wszystkich bohaterów i możesz sam się bawić w detektywa, tutaj tylko możemy śledzić Wavera. Nie jest to duży zarzut, troszkę mi osobiście takiej zabawy tylko zabrakło.
Właśnie Reiness czy Luvię (zgadzam sie co do jej pleców;) )bardzo polubiłam. A Gray, której poświęcono dużo więcej czasu, mnie nie ziębi ni grzeje. Pewnie zabrakło mi właśnie tej historii, o której wspomniałeś.
Ale też mi się historia bardzo podobała, chociaż nie znam wersji pisanej.