Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Rinsey

  • Avatar
    A
    Rinsey 23.11.2015 23:49
    Przyjemne
    Komentarz do recenzji "Digimon Adventure tri"
    A mi się bardzo podobało :) Co prawda nie jestem fanatyczką Digimonów, nie znam wszystkich serii i szczegółów na pamięć, więc jestem mniej wymagającym odbiorcą. Miło mi było zobaczyć całą gromadkę. Doceniam fakt, że każdemu starali się poświęcić trochę czasu, nie tylko Taichiemu. Muzyka i animacja digiewolucji robi bardzo dobrze wrażenie. Sama animacja faktycznie nie zachwyca, ale jest przyzwoita i myślę,że nie przeszkadza w ogólnym rozrachunku. Uznaję więc te pierwsze odcinki za bardzo udane, a już na pewno jest to najlepsze z odświeżeń kultowych serii :) (Chociaż np. z takim Crystalem trudno przegrać ;p )
  • Avatar
    Rinsey 16.11.2015 21:29
    Re: Szingeki no Kjodżin
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin"
    Jak najbardziej zgadzam się z tymi spekulacjami :) , chociaż w sumie nie powinnam się wypowiadać w temacie szału na SnK, bo akurat tutaj stałam się 100% sukcesem akcji komercyjnej. Obejrzę i kupię wszystko, co wyjdzie spod tego szyldu i powstawiam 10­‑ki niemalże wszędzie (nie dałam się tylko live action, ale to marna pociecha ;p).

    Do kwestii mangi mogę dorzucić tyle, że faktycznie kreska nie powala, ale z późniejszymi chapterami staje się lepsza. Subtelniejsza jest też narracja, gdyż wiele wskazówek ukrywa się pośród kadrów. No i są mniejsze dłużyzny niż w anime. Z drugiej strony na samym początku trochę kuleje brak chronologii i ciągłe skakanie w czasie, co z kolei anime ładnie poukładało. Ale przede wszystkim manga ma tę zaletę, że wychodzi na bieżąco i czytając ją, wiesz dużo więcej od tych, co nie czytają :D
  • Avatar
    Rinsey 9.11.2015 18:48
    Komentarz do recenzji "Arslan Senki [2015]"
    O! Właśnie chodzi mi o coś takiego, co pisze Tablis. Chaos o lepszej ocenie niż Arslan T.T To boli… Ale wiem, że nigdy w życiu nie przekonam osób o innym zdaniu, w końcu na subiektywizm chyba nie istnieje koronny argument ;p

    A to że takie recenzje wywołują najciekawsze dyskusje to najprawdziwsza prawda :D Może zresztą to właśnie o to w nich chodzi… Ale jako że pomimo niedoskonałości, polubiłam Arslana, w tym przypadku wykrzywiło mi gębę ;p
  • Avatar
    Rinsey 8.11.2015 17:22
    Komentarz do recenzji "Arslan Senki [2015]"
    Nie no, pewnie, że są recenzje alternatywne i wiadomo, że oceny to rzecz bardzo względna. Jak podkreślałam powyżej, recenzent jak najbardziej ma prawo pisać, co tylko ma ochotę. Jednak ja również mam prawo przyznać, że nie podobają mi się recenzje zupełnie skrajne, bo rzadko potencjalnym widzom chce się czytać wszystkie recenzje alternatywne, tylko sięgają po główną.
  • Avatar
    Rinsey 8.11.2015 15:25
    Komentarz do recenzji "Arslan Senki [2015]"
    *niepokoi
  • Avatar
    A
    Rinsey 8.11.2015 15:24
    Komentarz do recenzji "Arslan Senki [2015]"
    Trochę mnie nie pokoi ta tendencja do pisania recenzji w takim duchu, co chyba zapoczątkował Slova z Aldonką. Już widać zalążek typowego w tej sytuacji sporu pomiędzy czytelnikami wstrząśniętymi skrajną i niesprawiedliwą oceną a recenzentem grzmiącym, że to jego recenzja, jego opinia i że ma do tego prawo, co oczywiście jest prawdą, chociaż taka postawa zjednuje u mnie jedynie resztki zrozumienia. Nie będę nikomu wmawiać, że Arslan jest idealną serią. Pewnie, że popełniono przy nim mnóstwo błędów, ale naprawdę jest cała masa gorszych serii i ta adaptacja z pewnością nie zasługuje na 2. Zresztą to jest przecież tylko anime dla dzieciaków i dorosłych, którzy lubią się pobawić przy japońskiej animacji… Ja wiem, że recenzenci są zwykle osobami, które już wiele obejrzały i przeszły, ale czy naprawdę trzeba tak śmiertelnie poważnie podchodzić do pisania recenzji głównej? Sama stawiam niewiele niskich ocen, bo zwyczajnie jak mi się seria nie podoba (czyli taka, którą bym oceniła poniżej 5 czy 4), to ją porzucam i się nie męczę. Nie wiem, czy to kwestia złożonej w googlowskim formularzu pisania recenzji obietnicy Avellanie, powoduje męczeństwo w oglądaniu takiej serii do końca i pisanie zgodnego z sumieniem tekstu, ale takie poświęcenie nie zostanie docenionie przez zbyt wiele osób. Czy potencjalny recenzent nie może w takiej sytuacji po prostu zrzec się recenzji głównej na konto osoby darzącej daną serię mniej skrajnym odczuciem? Bo jednak nie wszystkim chce się czytać komentarze, tylko na podstawie recenzji głównej podejmują decyzję, czy obejrzeć daną serię czy nie.
  • Avatar
    A
    Rinsey 4.11.2015 23:42
    Komentarz do recenzji "Kobato."
    Przepiękne i ciepłe anime. Seria ze słodką, naiwną bohaterką, która naprawdę chwyta ze serce. Nie irytuje, jak te głupie cizie moe, które mają być słodkie, a od których „so deshio?” „oni­‑chan” i innych tego typu człowiekowi się na pawia zbiera, tylko budzi autentyczną sympatię. Tutaj też chylę czoła prze seiyuu Kobato, która była po prostu rewelacyjna!

    Anime muszę pochwalić też jako samą adaptację. Linia fabularna jest nieco inna od mangi. Opiera się na podobnych punkach zwrotnych, ale jako że anime powstało przed ukończeniem mangi, siłą faktu w pewnym momencie musiało nastąpić odbicie od mangowego toku akcji. I to, co zobaczyłam szalenie mnie zachwyciło! Uwielbiam mangową wersję, jest spójniejsza i konkretniejsza (w sumie manga ma tylko 6 tomów), ale anime w 100% wykorzystuje swoje atuty w postaci większej ilości czasu. Bohaterowie dostają więcej chwil na rozwinięcie swojego uczucia, możemy poznać dodatkowych bohaterów, ujrzeć nowe sytuacje, a do tego bardziej zostaje dopieszczony motyw crossoverów! Uwielbiam, kiedy anime nie powiela mangowych treści, tylko przekazuję nam tę samą historię jednak w trochę inny sposób. Dokładnie tak, jak to się w przypadku Kobato. W sumie nie mam się co dziwić, skoro nad scenariuszem czuwała sama Ohkawa.

    Piękna kreska, muzyka i wyciskające łzy ostatnie dwa odcinki… Coś cudownego… Polecam, polecam, polecam. Zarówno widzom jak i producentom anime, aby sobie przypomnieli, jak powinno się kręcić anime.
  • Avatar
    Rinsey 1.11.2015 18:54
    Re: Odcinek 4
    Komentarz do recenzji "Young Black Jack"
    Odwołuję zarzut co do sterylizacji, w odcinku 5­‑tym było zakażenie, więc wszystko jest w porządku ^^. Do tego fakt, że pojawił się ktoś, od kogo przyszły Black Jack może się czegoś konkretnego nauczyć, to bardzo, ale to bardzo ciekawa postać. Ogółem mój stan absolutnego zachwytu nad serią został przywrócony :)
  • Avatar
    A
    Rinsey 24.10.2015 13:10
    Odcinek 4
    Komentarz do recenzji "Young Black Jack"
    Oj tak… W tym odcinku troszkę jednak popłynęli. W mandze jak dochodziło do operacji w szczerym polu, zawsze była pokazana sterylizacja narzędzi chociażby wrzątkiem. Lubię w tej mandze dbałość o takie detale. Ale to faktycznie nic w porównaniu do unikania pocisków… Jakoś bardziej do zamysłu pasowałoby mi, gdyby ta operacja  kliknij: ukryte  Mam nadzieję, że to chwilowy spadek formy.
  • Avatar
    A
    Rinsey 23.10.2015 00:34
    Komentarz do recenzji "Subete ga F ni Naru: The Perfect Insider"
    To jest dobre. Aaale to jest dobre. I im dalej tym lepiej. Cudny sezon nastał tej jesieni.
  • Avatar
    A
    Rinsey 17.10.2015 14:17
    Komentarz do recenzji "Young Black Jack"
    Jak mi się to podoba! Raju, dawno nie miałam przy serii, aby mi dwadzieścia kilka minut życia mijało niczym zaledwie chwila. Czuć tutaj ducha Tezuki, nie tylko kreskę, ale to, co chciał w tej serii zawrzeć. Jak dla mnie, to póki co absolutny faworyt tego sezonu!
  • Avatar
    A
    Rinsey 7.10.2015 23:34
    Komentarz do recenzji "Sakurako-san no Ashimoto ni wa Shitai ga Umatteiru"
    Póki co jest bardzo, ale to bardzo ładnie. Śliczna grafika, nietypowa tematyka, rewelacyjna bohaterka i sympatyczny bohater. Zobaczymy tylko, co będzie dalej.
  • Avatar
    A
    Rinsey 4.10.2015 16:04
    Komentarz do recenzji "Shingeki! Kyojin Chuugakkou"
    Jakie to jest słodziaszne! Fan­‑tas­‑ty­‑czna parodia głównej serii. Dobry humor do końca dnia gwarantowany! :) Z drugiej strony pod kątem SnK jestem wysoce bezkrytyczna i z tego uniwersum podoba mi się prawie wszystko ;p
  • Avatar
    A
    Rinsey 4.10.2015 16:01
    Komentarz do recenzji "Young Black Jack"
    Wróciłam do domu dosyć późno i tak tylko na chwilę zerknęłam na pierwszy odcinek, od tak z samej ciekawości chciałam zerknąć cóż jak nowy Black Jack będzie wyglądać. Oderwałam się od monitora 24 minuty później z szerokim uśmiechem na ustach. To może nie jest perfekcja, jakim jest dla mnie Black Jack OAV, ale póki co jest bardzo, ale to bardzo dobrze. Oby tak dalej, bo oczekiwania co do tej serii mam ogromne!
  • Avatar
    A
    Rinsey 22.09.2015 12:50
    Komentarz do recenzji "Akagami no Shirayukihime"
    Miłe, przesympatyczne i cieplutkie. Seria bez dramatów, nadmiernej akcji, traktująca jedynie o swobodnie rozwijającym się uczuciem pomiędzy dwojgiem młodych ludzi bez szczególnie traumatycznej przeszłości, co pod każdym kątem jest zaletą tej serii.
  • Avatar
    Rinsey 21.09.2015 00:03
    Komentarz do recenzji "Rokka no Yuusha"
    No niby tak, ale ja anime oglądam, aby odpocząć od książek, których lista do czytania i tak mi się stale wydłuża i tak ;p
  • Avatar
    Rinsey 20.09.2015 22:53
    Komentarz do recenzji "Rokka no Yuusha"
    :(
  • Avatar
    A
    Rinsey 20.09.2015 13:09
    Komentarz do recenzji "Rokka no Yuusha"
    Spodziewałam się po tej serii czegoś zupełnie innego, a zostałam zaskoczona, co jak dla mnie samo w sobie jest zaletą. Przeprowadzenie motywu zagadki może miejscami kulało, ale nie zmienia to faktu, że i tak oglądałam serię z zainteresowaniem. W sumie był to też całkiem ciekawy pomysł na przytoczenie sylwetek każdego z bohaterów. Dzięki temu widzimy ich silne i słabe strony, co również jest dla mnie walorem. Polecam, chociaż nie każdemu, stawiam mocne 7 i mam ogromną nadzieję na 2 sezon :)
  • Avatar
    A
    Rinsey 24.08.2015 16:50
    Komentarz do recenzji "Dragon Ball Super"
    Pierwsze trzy odcinki oglądałam nawet z przyjemnością. Kilka miłych fillerowych scen, aby przypomnieć fanowi, jak się mają jego starzy przyjaciele, jest jak najbardziej na miejscu, ale niestety, tutaj mamy już do czynienie z dłużyzną. Jeden głupi gag na pięć minut jest śmieszny. 1 głupi gag na 30 sekund dla mnie przestaje być już lekko strawne. Jedyną zaletą tej serii jest to, że skłoniła mnie do obejrzenia bardzo dobrej kinówki. Póki co zarzucam tę serię, ale na pewno będę uważać na komentarze. Może coś się potem ruszy… Więc niech wytrwali oglądają i dzielą się wrażeniami :)
  • Avatar
    A
    Rinsey 24.08.2015 16:31
    Komentarz do recenzji "Dragon Ball Z: Kami to Kami"
    Długo się zbierałam do tego filmu. W zasadzie dopiero przeciągające się Dragon Ball Super sprawiło, że chciałam wreszcie zobaczyć całość historii. I po seansie muszę przyznać, że się nie zawiodłam. Całkowicie zgadzam się z recenzją. Nowy zły jest naprawdę fajną postacią, przyznaję, że bardzo go polubiłam. Rozwój postaci Vegety, całkiem nienamolny i udany humor, którego połączenie z ciągłym niepokojem wyszło bardzo zgrabnie i naturalnie. Do tego muzyka i animacja… Super! Stawiam uczciwą 8 i serdecznie polecam starym fanom :)
  • Avatar
    A
    Rinsey 2.08.2015 12:52
    Komentarz do recenzji "Hyouka"
    Największą siłą tego anime są bohaterowie. Może z wyjątkiem Chitandy, która reprezentuje typ bohaterek, którego nie lubię, ale w swoim gatunku jest całkiem mało denerwującą postacią. (Chociaż na serio, takie ignorowanie przestrzeni osobistej w przypadku osoby, którą ledwo poznajesz, i to w Japonii, wydaje mi się co najmniej dziwne.) Ale to właśnie Chitanda staje się powodem lekkiej przemiany głównego bohatera, bez czego owe anime nie mogłoby istnieć. Najciekawszą rzeczą do śledzenie są właśnie relacje pomiędzy główną czwórką.

    Drugi punkt to zagadki… Hm… Niektóre z nich, zwłaszcza te rozłożone na kilka odcinków, były całkiem ciekawe. Zwłaszcza podobał mi się film i festiwal. Ale niektóre pojedyncze zagwozdki były tak… idiotyczne i błahe, że po prostu przewijałam odcinek…

    Ogólnie oceniam serię na 7, ale podwyższam o jedno oczko za piękną, szczegółową animację. Niewątpliwie jest to miła, niewymagająca myślenia rozrywka na ciepłe letnie popołudnia.
  • Avatar
    Rinsey 2.08.2015 12:38
    Re: Shingeki! Kyojin Chuugakkou (Attack on Titan: Junior High) jako anime!!!
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin"
    To jest parodia :) Z początku jest nieco dziwna, ale jak się człowiek wkręci, to już się bardzo przyjemnie śledzi losy bohaterów ;)
  • Avatar
    A
    Rinsey 31.07.2015 17:17
    Shingeki! Kyojin Chuugakkou (Attack on Titan: Junior High) jako anime!!!
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin"
    Jeeeeej! Będzie anime na podstawie Shingeki! Kyojin Chuugakkou (Attack on Titan: Junior High)!!! [link] I jako leń do potęgi entej zezwalam łaskawie, aby ktoś to przerobił na poprawnego politycznie newsa ;p
  • Avatar
    A
    Rinsey 27.07.2015 20:49
    Komentarz do recenzji "Notatnik Śmierci"
    Wreszcie ukończyłam pozycję, którą można już chyba określić jako należącą do młodszej klasyki. Tak jak wielu moich przedmówców przyznaję, że po 25 odcinku nastąpiło pogorszenie, geniusz N to była już lekka przesada, ale nie zmienia to mojego postanowienia, aby wystawić na koniec 10. Seria jest dokładnie tym, co oczekiwałam, kryminałem o wybitnie pokręconej intrydze, trzymającej w napięciu akcji, gdzieś w tle przeplatającej kilka nienachalnych refleksyjnych pytań. Bohaterów uznaję za wyjątkowo udanych, chociaż moim głównym faworytem jest L. Straszni go polubiłam i dlatego kliknij: ukryte  Z czystym sumieniem mogę polecić serię każdemu, choć naturalnie zawsze się znajdzie ktoś, dla kogo intrygi będą powydziwiane.
  • Avatar
    A
    Rinsey 27.07.2015 18:20
    Komentarz do recenzji "The Last: Naruto the Movie"
    Ach nie ma jak wolny dzień z powodu zepsutego sprzętu, można nadrobić pewne zaległości :) Łojej, chyba nigdy nie oglądałam takiego shojo w shonen! Słodziaszne to to było. Miejscami wręcz za bardzo…

    Może zacznę od tego, że od początku kibicowałam właśnie tej parze i stąd też byłam pozytywnie nastawiona do tego filmu i w sumie mi się całkiem podobał, chociaż w dużej mierze to kwestia mojego dobrego nastawienia, gdyż w filmie jest mnóstwo nieścisłości i naciągania faktów. Są dwa znane mi sposoby tworzenia fabuły, nieważne czy są to poważne scenariusze czy fanfiki. Albo piszemy coś od początku i na bieżąco nam się kształtuje akcja albo mamy ustalony punkt A oraz punkt B i musimy zrobić wszystko, aby w wyznaczonym czasie ten punkt B osiągnąć. W tym drugim przypadku, zwłaszcza gdy czas jest ograniczony, dosyć łatwo jest zatracić naturalność zachowań bohaterów. I w Last mam wrażenie troszeńkę tak się stało. Ale, jak już wspomniałam, chciałam, aby ten film mi się podobał, i dopowiedziałam sobie po swojemu drażniące mnie kwestie w taki sposób, aby wystawić 8.

    Moim pierwszym zarzutem jest (powiedzmy, że to spoiler)  kliknij: ukryte  Bez tych zabiegów i tak udałoby się osiągnąć ustalony cel i tak. Kolejna scena, gdy  kliknij: ukryte  Myślę, że dałoby się dojść do tego punktu B w bardziej naturalny i niewymuszony sposób. Irytująca była też opcja, że  kliknij: ukryte 

    No, ale było też całkiem sporo pozytywów. Z drugiej strony uczucia głównej dwójki po „bajorku” już całkiem ładnie się kształtowały… I bardzo, ale to bardzo podobała mi się Sakura. Widać, że dojrzała i jest prawdziwą przyjaciółką zarówno dla Naruto jak i dla Hinaty. No i film jest po prostu bardzo ładnie zrobiony i w sumie spójny sam ze sobą. Chociaż obejrzałabym to raz jeszcze, bez takiego wielkiego wroga. Po co znowu taki przepych? Po co znowu niszczyć świat? Nie wystarczyłaby zwyczajna misja, gdzie zamiast skupiać się na wybuchach, można by więcej uwagi poświęcić uczuciom bohaterów? Na przykład dorzucić Neji'ego w tle? Uczucie może się rozwijać nie tylko w obliczu zagrożenia, czego dowodem jest kilka pierwszych scen. Naprawdę nie można było utrzymać całego filmu w takim nastroju? I żeby nie było wątpliwości, film podobał mi się, co nie zmienia faktu, że scenariusz napisałabym trochę inaczej.

    Podsumowując, myślę, że warto ten film obejrzeć. Zwłaszcza jeżeli spędziło się kilka lat, śledząc głównego bohatera i wreszcie zobaczyć, że wreszcie odnajduje on swoje zasłużone szczęście.