x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Ymir i Historia
kliknij: ukryte Co do Historii tak to póki co wygląda, chociaż temu stanowisku zdecydowanie się sprzeciwia Eren, który robi ostatnio… „wiele rzeczy”. Więc jest to wciąż wątek otwarty :)
Co do drugiego akapitu ogólnie masz rację, ale początkowo Miecz i Łuk wykazywali samodzielność w myśleniu i byli jednak o klasę wyżej niż Włócznia, później te różnice zaczęły się zamazywać.
Sam hajp może wystarczyć, aby sięgnąć po serię. Ot chociażby z ciekawości, ale żeby wytrwać przy serii 24 odcinki, oj tu już potrzeba czegoś więcej. Nie podobało Ci się, szkoda. Ale mi ta seria dała dużo frajdy, pomimo pewnych błędów.
kliknij: ukryte W temacie pierwszego zagadnienia jest tak, jak piszesz. Zasada 13‑tu lat działa również w przypadku tytana pierwotnego. I tak Eren jest teraz właścicielem „fuzji tytanów”. I ,uwaga spoiler, później po prostu próbują go zjeść, aby przejąć tytana pierwotnego. Więc robią się z tego trochę pokemony pt. „zjedz je wszystkie”. Sama się zastanawiam, co by się stało, gdyby w jednej osobie ponownie się połączyło wszystkich 9 tytanów.
Drugie zagadnienie nie zostało potwierdzone wprost, ale coraz więcej wskazuje, że pełne wykorzystanie koordynatu jednak wymaga członka rodziny królewskiej w postaci tytana. Dotknięcie ludzkiej postaci powoduje tylko przeciek tej mocy.
Co do trzeciej poruszonej przez Ciebie sprawy, jest teoria, wciąż nie potwierdzona w 100%, ale że „drogi” pozwalają na swobodną migrację wspomnień z przeszłości do przyszłości i z przyszłości do przeszłości. Przy Historii trochę pomieszali. Te przecieki od Ymir były po prostu opisane w liście. Scenarzyści musieli wybrnąć z sytuacji, że przeszłość Ymir pokazali już w sezonie 2, i głupio by było pokazać dwa razy to samo. I też mi się wydaje, że Erena zalały wspomnienia ojca i Krugera po dotknięciu książki. Bo w trakcie aresztu Armin spisywał wspomnienia Erena i porównywał z tymi z książki.
Mam nadzieję, że coś rozjaśniłam i nie zamąciłam dodatkowo :)
Re: Pytanie
Re: Odpowiedź na komentarz do anime Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2
Re: Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2 po 7 odcinku
Ciekawe...
Ale piosenki mi się w sumie podobały i w zasadzie seans sprawił mi w sumie przyjemność. I to w sumie jest dla mnie najważniejsze :)
Re: Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2 po 6 odcinku
Re: Wit porzuca tytany.
Re: *.*
*.*
Dziwne...
Szalenie przyjemna seria
W swojej kategorii stawiam tylko troszkę naciągane 9.
Re: Po połowie 1 odcinka
Tutaj jakoś te moje ulubione schematy zostały zdeptane, pierwsza minuta – bach mamy doskonałą dziewuszkę, druga minuta – buch, mamy doskonałego młodzieńca, trzecia minuta – buch, bach, mija pół roku i zaczynają się zawody. A ja ani nie zdążyłam poznać głównej dwójki, ani uwierzyć, że ich na serio do siebie ciągnie. Jakoś mnie to odrzuciło wciągu tych 12 minut.
Ale, cieszy mnie informacja, że konwencja się zmienia, komentarze, jak widzę, są dosyć pozytywne, może kiedyś zajrzę ponownie…
Po połowie 1 odcinka
Cieplusieńskie chociaż nieco nudnieńkie
Historia ta z początku była powolna, wręcz nudnawa, a jednak w jakiś niezrozumiały sposób utrzymała mnie przy sobie. I absolutnie tego nie żałuję, bo spędziłam z tą serią przeciepłe chwile. Jest mi na serduszku cieplutko i dobrze po tym seansie i dlatego daję bardzo subiektywne 9.
Dobre to było.
Z góry zaznaczę, że nie czytałam mang, nowelek itd.
Nie obejrzałam wszystkich anime na świecie, ale obejrzane dotychczas przeze mnie anime fantasy dotyczyły tematu Bohaterów Ratujących Świat. Rzadko zdarza się zwrócić uwagę na mniej istotnych wojowników, którzy walczą z mniej istotnymi potworami. A jest to w sumie całkiem istotna sprawa. Gdy Wielcy Bohaterowie Walczą ze Złem, mniejsze zło również rozsyła swoje macki. I tak na dobrą sprawę, to mniejsze zło jest może nawet bardziej niebezpieczne, przez ten prosty fakt, że jest niedoceniane… Tak wiem, było już Hai to Gensou no Grimgar, ale to opowiadało o ludziach radzących sobie z nową rzeczywistością, a w Goblin Slayer nacisk jest kładziony na dalszy zasięg macek Zła, co samo w sobie jest dla mnie ciekawą nowością.
Nie jest to anime idealne, bywały odcinki średnio ciekawe, ale zdarzały się również odcinki absolutnie bardzo dobre. Mam na myśli zarówno stronę techniczną jak i fabułę.
Dużą zaletą jest w moich oczach narracja. To anime mówi wprost, o czym jest. Niektórzy może odbiorą to jako chęć opowiedzenia czegoś bardzo głębokiego. Dla mnie byłaby to mylna myśl. Mam wrażenie, może według niektórych niesłusznie, że autorzy bardzo konsekwentnie opowiadają swoją historię. Historię niezwyczajnego członka Gildii walczącego z teoretycznie niegroźnymi potworami. I to mi się wydaje głównym aspektem popularności tej serii.
Zazwyczaj główną zaletą w seriach są dla mnie relacje między bohaterami. Tutaj są one zarysowane dosyć powierzchownie… Najwyżej poprawnie. A jednak poruszyły mnie relacje między Goblin Slayerem a Kapłanką oraz Koleżanką z Dziedziństwa, zwłaszcza że Goblin Slayer jest wybitnie socjalnie upośledzony i nie ma mowy o jakichkolwiek wątkach romantycznych. Z niewiadomych przyczyn jakoś właśnie przez to mnie te relacje ujęły…
Podsumowując, nie wiem do końca czemu, ale podobało mi się. Subiektywne 7/10, za opening i ending, których nie byłam w stanie przewinąć 8/10. Z niecierpliwością czekam na kontynuację.
Re: Po paru..
Re: *.* odcinek 11