x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2 po 7 odcinku
Ciekawe...
Ale piosenki mi się w sumie podobały i w zasadzie seans sprawił mi w sumie przyjemność. I to w sumie jest dla mnie najważniejsze :)
Re: Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2 po 6 odcinku
Re: Wit porzuca tytany.
Re: *.*
*.*
Dziwne...
Szalenie przyjemna seria
W swojej kategorii stawiam tylko troszkę naciągane 9.
Re: Po połowie 1 odcinka
Tutaj jakoś te moje ulubione schematy zostały zdeptane, pierwsza minuta – bach mamy doskonałą dziewuszkę, druga minuta – buch, mamy doskonałego młodzieńca, trzecia minuta – buch, bach, mija pół roku i zaczynają się zawody. A ja ani nie zdążyłam poznać głównej dwójki, ani uwierzyć, że ich na serio do siebie ciągnie. Jakoś mnie to odrzuciło wciągu tych 12 minut.
Ale, cieszy mnie informacja, że konwencja się zmienia, komentarze, jak widzę, są dosyć pozytywne, może kiedyś zajrzę ponownie…
Po połowie 1 odcinka
Cieplusieńskie chociaż nieco nudnieńkie
Historia ta z początku była powolna, wręcz nudnawa, a jednak w jakiś niezrozumiały sposób utrzymała mnie przy sobie. I absolutnie tego nie żałuję, bo spędziłam z tą serią przeciepłe chwile. Jest mi na serduszku cieplutko i dobrze po tym seansie i dlatego daję bardzo subiektywne 9.
Dobre to było.
Z góry zaznaczę, że nie czytałam mang, nowelek itd.
Nie obejrzałam wszystkich anime na świecie, ale obejrzane dotychczas przeze mnie anime fantasy dotyczyły tematu Bohaterów Ratujących Świat. Rzadko zdarza się zwrócić uwagę na mniej istotnych wojowników, którzy walczą z mniej istotnymi potworami. A jest to w sumie całkiem istotna sprawa. Gdy Wielcy Bohaterowie Walczą ze Złem, mniejsze zło również rozsyła swoje macki. I tak na dobrą sprawę, to mniejsze zło jest może nawet bardziej niebezpieczne, przez ten prosty fakt, że jest niedoceniane… Tak wiem, było już Hai to Gensou no Grimgar, ale to opowiadało o ludziach radzących sobie z nową rzeczywistością, a w Goblin Slayer nacisk jest kładziony na dalszy zasięg macek Zła, co samo w sobie jest dla mnie ciekawą nowością.
Nie jest to anime idealne, bywały odcinki średnio ciekawe, ale zdarzały się również odcinki absolutnie bardzo dobre. Mam na myśli zarówno stronę techniczną jak i fabułę.
Dużą zaletą jest w moich oczach narracja. To anime mówi wprost, o czym jest. Niektórzy może odbiorą to jako chęć opowiedzenia czegoś bardzo głębokiego. Dla mnie byłaby to mylna myśl. Mam wrażenie, może według niektórych niesłusznie, że autorzy bardzo konsekwentnie opowiadają swoją historię. Historię niezwyczajnego członka Gildii walczącego z teoretycznie niegroźnymi potworami. I to mi się wydaje głównym aspektem popularności tej serii.
Zazwyczaj główną zaletą w seriach są dla mnie relacje między bohaterami. Tutaj są one zarysowane dosyć powierzchownie… Najwyżej poprawnie. A jednak poruszyły mnie relacje między Goblin Slayerem a Kapłanką oraz Koleżanką z Dziedziństwa, zwłaszcza że Goblin Slayer jest wybitnie socjalnie upośledzony i nie ma mowy o jakichkolwiek wątkach romantycznych. Z niewiadomych przyczyn jakoś właśnie przez to mnie te relacje ujęły…
Podsumowując, nie wiem do końca czemu, ale podobało mi się. Subiektywne 7/10, za opening i ending, których nie byłam w stanie przewinąć 8/10. Z niecierpliwością czekam na kontynuację.
Re: Po paru..
Re: *.* odcinek 11
Re: *.* odcinek 11
Nie mówię, że ma się to każdemu podobać, mnie łapało z cierpliwością godną wędkarza na bezrybiu, ale jak już chwyciło, to jak w polowaniu na suma ^.^.
*.* odcinek 11
Ten odcinek był po prostu przepiękny! Niby powolutku, niby nudno, ale jednak po cichutku dzieją się Rzeczy… Piękne Rzeczy. Oczywiście z oceną końcową, poczekam do ostatniego odcinka, ale już teraz mogę powiedzieć, że to jest po prostu perełka. Nie każdy lubi perły, ale w swojej klasie to będzie niezwykle mocna pozycja.
Ta manga została po prostu zgwałcona, wyrwano jej rączki, nóżki i całe wnętrzności. Została tylko powłoka z tkankami, które kiedyś może leżały obok właściwej wartości pierwowzoru.
W moich ocenach mało jest niskich notek, bo zwykle porzucam serie, które mi się nie podobają. Tutaj zaś mocno trzyma mnie przywiązanie do mangi, przez wystawię chyba pierwszą w swoim tanukowym życiu 1.
Re: Nudne, piękne i cieplutkie <3
Nudne, piękne i cieplutkie <3
Wszystko idzie niby wooolno i nie ma Zagrożenia Świata TM. Prawie porzuciłam tę serię, ale coś mnie przy niej trzyma… Może to fakt, że ta „wooooolność” jest całkiem naturalna? I że postaci, chociaż o „sztampowych” osobowościach zachowują się naturalnie i się rozwijają?
W sumie nie wiem do końca… Ale oglądając to, jest mi cieplutko na sercu, więc ocenię na końcu pewnie wysoooko :3
Odcinek 5
Co zmienia 5‑ty odcinek? Nadal lecą na łeb, na szyję. Ale moim zdaniem jednej z najważniejszych scen z :re oddano wreszcie tyle, ile ta scena zabrać powinna. Za samą tę scenę jestem animatorom wdzięczna.
Co nie zmienia faktu, że wciąż nie odzyskałam wiary w tę osłonę. Pewnie spier**** resztę, ale i tak oglądać będę -.-, beznadziejny ze mnie przypadek -_-.
Eren zaś jest troszkę lepszy… do czasu. W najnowszych rozdziałach mangi Eren się zmienia, oj zmienia. Jeśli starczy Ci cierpliwości, będzie na co czekać.