x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Sam temat jest dla mnie niesamowicie zgrabny. Opowiedzenie historii Wavera było dla mnie fantastyczną odskocznią od głównych Fate'ów. A do tego poprowadzenie historii jako kryminału (uwielbiam gatunek) dla mnie było jak miód na serce. A jak wykonanie? Muzycznie i wizualnie jak zawsze zrobiono serię doskonale. Opening to doskonałość, nie przewinęłam ani razu. Ogromnym plusem jest dla mnie sam Waver, który troszkę dojrzał, ale wciąż pozostał genialnym, ale jednak o średniej mocy magicznej magiem, co sprawiało, że musiał częściej polegać na innych. To stwarzało bardzo ciekawe możliwości fabularne. Również ciągle gdzieś przewijające się w tle echo Wojny o Graala, które było obecne, ale nigdy nie przyćmiło głównego wątku Wavera, który musiał sobie poradzić z tym, ze przeżył. Ta jednoczesna prostota i złożoność tego wątku mnie ujęła, a za każdym wspomnieniem Ridera odczuwałam wzruszenie, anu razu nie doświadczyłam przesytu, co jest dla mnie znakiem doskonale wykonanej roboty.
Seria jednak ma i wady. Pierwsza, że nie do końca sprawdza się jako kryminał. Zawsze widz ma największą zabawę, jak sam może odgadnąć tożsamość mordercy. Tutaj jest to niemożliwe. Rozwiązania zwykle opierają się na założeniach magicznych, który widz nie zna. Fajnie to poszerza wiedze o uniwersum, ale odbiera tę fajną cechę przynależną do kryminałów.
Druga – Grey. Ja wiem, że każdy Fate musi mieć swoją Saber, ale byłoby lepiej, jakby tak nie było. Grey jest tutaj dla mnie postacią całkowicie zbędną, dodaną jedynie jako pretekst do bardziej błyszczących walk, no i, aby postać z twarzą Saber mogła zostać odhaczona. Nie polubiłam jej ani trochę, jej historia została tylko muśnięta, przez co w zasadzie nie widziałam żadnego jej wpływu na fabułę poza wartością ofensywną. A szkoda, bo klasa Wavera składa się z sympatycznych dziwaków, mogliby się wykazać.
Oceniam na 7, choć zwykle Fate'y mają u mnie 9 bądź 10, co nie zmienia faktu, że przemiło spędziłam z tą serią letni czas :)
Re: Odcinek 19
Re: kilka uwag
Odcinek 19
Nie jest to seria wybitna, skłaniająca to głębokich refleksji nad światem, ale bawi, ciekawi i budzi sympatię. I niczego więcej od niej nie oczekuję :)
Re: Po co?
Odcinek 17 wydaje się mi się być nieco lepszy od poprzednich, co, nie jest w sumie dużym osiągnięciem. Jak napisałaś, seria potwornie się pogubiła i to wrażenie chyba już nie zniknie, chociaż już dociągnę seans do końca.
Re: Dużo czasu...
Dużo czasu...
Postaram się wyrażać swój zachwyt krótko. Nastrój, emocje, klimat, akcja, relacje międzyludzkie, muzyka, niesamowite wyczucie reżyserskie… Perfekcja. To jedna z najlepszych produkcji anime, jakich miałam zaszczyt doświadczyć. 10‑ka, bez chwili zawahania.
Ech...
Po 4-tym odcinku
Mamy tu miszmasz różnych rzeczy, trochę Fate'a (mam na myśli same reguły rozgrywki), trochę Madoki (motyw z drugiego odcinka), tu mechy, tam magiczne dziewczynki. Ale wychodzi z tego zaskakująco strawna papka. Najbardziej irytuje mnie antagonistka (chociaż nie mogę nie docenić dbałości o szczegóły w rysowaniu jej wiecznie zmarszczonego w gniewie oblicza). Za główną bohaterką nie przepadam, ale kupiła mnie swoją motywacją udziału w rozgrywce. Na tym etapie pojawiła się pewna (nie mówię, że nie wiadomo jak ogromna) głębia postaci, dzięki której postanowiłam dać serii kredyt zaufania.
Póki co wiadomo, że nie mamy do czynienia z żadną wybitną serią, ale miłośnicy gatunku mogą doświadczyć całkiem porządnego przeciętniaka, a nawet o takie w ostatnich czasach trudno. Zobaczymy, co będzie dalej.
Więc podsumowując krótko, gratuluję kolejnej bardzo udanej recenzji :)
Nie rozpisując się za bardzo, jest to dla mnie seria z wyższej półki, posiadająca wspaniałą duszę, poprowadzoną w bardzo nierówny sposób. Dla mnie 8.
Mangę przeczytałam dawno temu i zajęła ona w moim sercu szczególne miejsce, pomimo jako takiej kreski.
Ta ekranizacja jest po prostu… przepiękna. Zachowuje ducha oryginału, kreska i muzyka jest absolutnie przepiękna. Każdy odcinek podnosi mnie na duchu i generuje ogromne pokłady ciepełka w moim wnętrzu. Oby taki poziom utrzymał się do końca :)
Re: Ymir i Historia
kliknij: ukryte Co do Historii tak to póki co wygląda, chociaż temu stanowisku zdecydowanie się sprzeciwia Eren, który robi ostatnio… „wiele rzeczy”. Więc jest to wciąż wątek otwarty :)
Co do drugiego akapitu ogólnie masz rację, ale początkowo Miecz i Łuk wykazywali samodzielność w myśleniu i byli jednak o klasę wyżej niż Włócznia, później te różnice zaczęły się zamazywać.
Sam hajp może wystarczyć, aby sięgnąć po serię. Ot chociażby z ciekawości, ale żeby wytrwać przy serii 24 odcinki, oj tu już potrzeba czegoś więcej. Nie podobało Ci się, szkoda. Ale mi ta seria dała dużo frajdy, pomimo pewnych błędów.
kliknij: ukryte W temacie pierwszego zagadnienia jest tak, jak piszesz. Zasada 13‑tu lat działa również w przypadku tytana pierwotnego. I tak Eren jest teraz właścicielem „fuzji tytanów”. I ,uwaga spoiler, później po prostu próbują go zjeść, aby przejąć tytana pierwotnego. Więc robią się z tego trochę pokemony pt. „zjedz je wszystkie”. Sama się zastanawiam, co by się stało, gdyby w jednej osobie ponownie się połączyło wszystkich 9 tytanów.
Drugie zagadnienie nie zostało potwierdzone wprost, ale coraz więcej wskazuje, że pełne wykorzystanie koordynatu jednak wymaga członka rodziny królewskiej w postaci tytana. Dotknięcie ludzkiej postaci powoduje tylko przeciek tej mocy.
Co do trzeciej poruszonej przez Ciebie sprawy, jest teoria, wciąż nie potwierdzona w 100%, ale że „drogi” pozwalają na swobodną migrację wspomnień z przeszłości do przyszłości i z przyszłości do przeszłości. Przy Historii trochę pomieszali. Te przecieki od Ymir były po prostu opisane w liście. Scenarzyści musieli wybrnąć z sytuacji, że przeszłość Ymir pokazali już w sezonie 2, i głupio by było pokazać dwa razy to samo. I też mi się wydaje, że Erena zalały wspomnienia ojca i Krugera po dotknięciu książki. Bo w trakcie aresztu Armin spisywał wspomnienia Erena i porównywał z tymi z książki.
Mam nadzieję, że coś rozjaśniłam i nie zamąciłam dodatkowo :)