x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Tezuka po raz kolejny
Nie spotkałam jeszcze jak dotąd żadnej jego pracy, która w jakikolwiek sposób by mnie nudziła, albo w której nie byłoby całej masy przekazu (a nie tylko jednego, wybijającego się przed wszystkie wątku)
Z pewnością nie są to animacje dla każdego. We mnie jednak ma on swoją stałą wielbicielkę nietypowych, twórczych miniatur.
Bajka o rycerzach i księżniczkach w szkolnych mundurkach :)
Zabawny, bajkowy, przypominający mi klimatem jednocześnie Ouran host Club i Kamisama hajimemashita z pierwszego sezonu. Zwłaszcza główna para. Późniejsze serie typu Kaichou wa Maid sama albo Love is war nie mają dla mnie już tego shoujo klimatu. A już na pewno nie mają wątków romantycznych w czystej postaci, takich jak są w Special A.
Może i zupełnie odrealnione, ale przyjemność i pozytywne emocje każą mi dodać 3 punkty.
9/10 z poleceniem dla fanów bajkowych, szkolnych romansów.
Re: Czytam to prawie 10 lat...
Jeżeli dodać do tego, że autor prowadzi w internecie aktywny dialog z odbiorcami, oraz uwzględnia ich uwagi i oczekiwania – to mamy taki, a nie inny efekt końcowy.
Tak samo trzeba uważnie przyjrzeć się progresowi stanów wewnętrznych postaci i ich mimiki emocjonalnej. Moim zdaniem autor odszedł daleko od punktu w którym rozpoczynał ten akt twórczy.
Jeżeli by wnioskować na podstawie mimiki i kształtu twarzy postaci o początkowym nastawieniu i uczuciach autora, to jak dla mnie były to głównie: smutek, oraz stłumione emocje typu uraza i gniew.
Późniejsze twarze, a nawet sylwetki postaci wyrażają już postawę aktywną, zainteresowanie, zaciekawienie i nawet twarz wyrażająca zaskoczenie ma też szereg innych uczuć dołączonych, a nie jest li tylko wyrazem prostych emocji.
Twórca zmienia się wraz z tworzonym dziełem. Tutaj duży wpływ mieli na ten proces odbiorcy. Autor w pewnym momencie, w pewnym stopniu – stał się częścią wspólnego procesu.
I tego wyrazem stała się grafika.
A że był i jest utalentowany to już inna, zupełnie inna kwestia.
Po namyśle podniosłam ocenę – aż na 8/10 ze względu na tematykę poruszaną w tej serii.
Zresztą graficznie, czy animacyjnie temat upraw był według mnie potraktowany całkiem przyjemnie i w miarę poprawnie.
Wrath Of The Ninja
Pomimo niektórych dłużyzn i nieco męczącego klimatu – dla fanów starszego, tradycyjnego japońskiego kina – może być dość atrakcyjny.
Ogólna ocena 6/10 ale ze względu na ostatnią wypowiedź jaka pada w filmie – dodaję jeden punkt.
kliknij: ukryte Zabrakło mi tutaj lepszego budowania więzi i tła emocjonalnego pomiędzy bohaterami.
Bohaterrr i Bogini
Pomijając wyżej wymienione przypadłości i kliknij: ukryte przemoc, albo jak ktoś woli – chamstwo w stosunku do Boginki – to akurat ta zapobiegliwość, nieufność, dobieranie różnych koncepcji na różne możliwe scenariusze – podobały mi się. Nareszcie bohater który myśli ;) zanim zadziała, ale też szybko potrafi podejmować racjonalne decyzje :)
Natomiast Boginka… Mogę tylko współczuć. Niski czas reakcji, gadatliwość, poczucie niemocy i bycia niemal zbędnym balastem… Naprawdę mogłabym jej współczuć.
Dzieciaki dla mnie sympatyczne.
Trochę byłam zaskoczona kliknij: ukryte wysokim poziomem potworów
Ogólnie jako komedia średnio, jako przygodowe średnio, ale ostatnie odcinki spowodowały, że podniosłam ocenę o conajmniej 1 punkt. Nie spodziewałam się jakichkolwiek wzruszeń, a tu niespodzianka ;p
Zapomniałabym o najbardziej irytującej postaci, czyli o kliknij: ukryte córce niedoszłego bohatera, czyli Wodza
Początkowo byłam zaskoczona postawą głównego, zarówno w stosunku do niej, jak i w przypadku odpowiedzialności za zdarzenia, ale jednak to on miał rację w kwestii „fajerwerków”.
Całkowicie zgadzam się z tym, że
Sezon lepszy
Za dużo jak dla mnie jest tu bohaterów drugoplanowych, pewna monotematyczność przez wszystkie odcinki, a jednak ta seria i postacie mi się spodobały.
Warstwa mmo stała się klarowniejsza.
Bohater też jakby zyskał.
Nie było już przedramatyzowania jak w pierwszym sezonie i tym razem seans zdecydowanie sprawił mi dużo więcej przyjemności.
Mimo niedociągnięć dam więc 7/10. Zupełnie subiektywne.
Duża w tym zasługa moich ulubionych seijuu.
Bajkowa oprawa niebajkowych treści
Niestety fabuła w przeciwieństwie do grafiki zdecydowanie słodka nie jest, dlatego powstaje niespójność obrazu z treścią. Dla dorosłych może być zbyt bajkowe (dziecinne) wizualnie, a dla dzieci ma według mnie zbyt ponury wydźwięk. Aż mi szkoda, że ktoś w ten sposób to zrealizował.
Re: True romans
W dodatku nie ma tutaj przedramatyzowania, wymyślnych zwrotów akcji, sił magicznych, lecz jest to, co w prawdziwym życiu – subtelne dojrzewanie relacji.
Byłam wyjątkowo pod wrażeniem, że autorce i realizatorom tak dobrze udało się to przedstawić. Bez epatowania nagością, bez urojonych i sztucznych porywów namiętności, a właśnie te prawdziwe uczucia i realne emocje oraz zachowania.
Gdyby nie kreska nie w moim guście dałabym ocenę 10/10
Anime w pewien sposób wyjątkowe na tle wielu romansów i pseudoromansów.
Jak najbardziej polecam.
Gdyby tak napisać tu recenzję
Początkowo odebrałam ją jako typowy, milutki reverse harem, coś w stylu Uta Prince i dostarczający nieskomplikowanej rozrywki.
Chwilę później zaczęła zmieniać się w anime Amnesia, więc obawiałam się, że będzie tu kolejny Jocker, a ja zdecydowanie nie lubię takich postaci.
Pod koniec zrobiło się nieco poważniej, choć oczywiście nie jest to Matrix, czy Terra e.
A na zakończenie seansu zaczęły mnie nachodzić myśli natury refleksyjno filozoficznej, co nie jest typowe dla reverse haremów, zwłaszcza stworzonych na podstawie gier.
I nie mam na myśli analizy psychologicznej postaci, które były tylko kukiełkami na potrzeby fabuły.
To, w jakim kierunku podążamy jako gatunek? Dokąd prowadzą Nas poniekąd szczytne cele, czym jest stwarzanie utopijnego, globalnego społeczeństwa, a także sposoby i narzędzia jakimi pewne instytucje posługują się aby ochronić ład i porządek, a raczej obecne status quo.
Oczywiście całość zrealizowana została moim zdaniem wyłącznie jako zachęta do zakupienia gry.
I konwencja jest według mnie dla nastolatków i to tych młodszych. Z przyjemną oprawą jako wabikiem. I z poucinaną fabułą.
A jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gdyby ktoś potraktował to anime na poważnie, to mogłaby powstać całkiem dobra seria. I z tego powodu dałam 1,5 punktu więcej do oceny.
Ps. Ciekawe, czy powstanie drugi sezon, choć mam nadzieję, że nie podąży w zasugerowanym ostatnimi kadrami kierunku.
Niewielka i pogodna dawka romansu
Wydaje się być nieco proste i naiwne, ale i tak potrafiło zbudować na koniec pozytywny nastrój, dobre emocje i kilka myśli przypominających, żeby doceniać zwyczajne elementy życia, takie jak smaki, zapach, czy codzienność.
„Czyli nie możesz poczuć wiatru na twarzy, zapachu deszczu ani się pocałować”
Życie pod kloszem może ochraniać, ale nie daje zaznać wielu rzeczy. I choćby po to by o tym pomyśleć – warte było obejrzenia.
Re: Od tego zacząłem przygodę z Yokohamą.
Kelpie
Jak mówią :
Nie zbierze grzybów ten, kto nie pójdzie do lasu
(ale i tak najlepiej zbierać grzyby we własnym lesie...)
W sumie myślenie Kelpiego było poprawne (nawet brał poprawkę na możliwe konsekwencje :p)
Re: Magiczny seans
Dobrze zarysowane są także: duma, trudności z wyrażaniem uczuć, a także z tych mniej pozytywnych rzeczy: wrogość do nieznanego i do obcych, zazdrość, kompleks bycia „naj” w tym co się robi.
Również to – że najwięksi zbrodniarze to jednocześnie najwięksi egoiści i tchórze. Oraz to, że ludzkimi (personifikacja) zachowaniami kierują zarówno motywy szlachetne jak i małostkowe.
Główna bohaterka jest niemal ewenementem wśród obejrzanych przeze mnie.
Odważna, zdeterminowana, szczera i jednocześnie wrażliwa, empatyczna – oraz taktowna. Często pokazany jest monolog wewnętrzny gdzie mówi, że chciałaby zrobić, czy powiedzieć coś – a jednak przez wzgląd na innych nie robi tego.
Przypomina mi tym bohaterki anime Kami‑sama Hajimemashita oraz Kuroko Basket. Z tym, że ta nie jest tak narwana jak Nanami, oraz potrafi dostrzec własne motywacje, czy zadbać o własny interes.
Jeszcze bardziej podoba mi się to, że główne postacie nie są typu tsundere, yandere, czy histeryczne, a jednak mają i zalety i wady.
Największym mankamentem i jednocześnie zaletą jest dla mnie grafika i animacja. Prześwitujące brwi, ubogość teł, mało klatek w animacji to minusy bardzo ważne. Jednocześnie podobają mi się projekty postaci, budynki, krajobrazy i kolorystyka, oraz ubiory tworzące razem magiczny nastrój. Dania wizualnie przedstawione w miarę poprawnie.
Ogólna ocena biorąc pod uwagę spory realizm w przedstawieniu „wielokolorowości” ludzkich zachowań oraz motywacji – jest dla mnie dużym plusem. Natomiast zbyt „łopatologiczne” podejście w przekazywaniu wielu pozytywnych wzorców i wartości – na minus (mimo że większość ukazanych to wartości godne polecenia)
To czego mi tu zabrakło (uwaga Spojler!) kliknij: ukryte to jednak rozwinięcia wątku romansowego, ponieważ miałam wrażenie że to anime doskonale przygotowało grunt pod bardziej romantyczną fabułę. Ale być może były to tylko moje oczekiwania względem tej serii.
Reasumując : polecam.
Szkoda, że tylko 13 odcinków
Tego rodzaju okruchy życia, gdzie relacje nie ograniczają się tylko do dwóch, lub trzech osób – podobają mi się i myślę, że te 13 (a właściwie 10 plus 3) odcinków to za mało – jeżeli ktoś zdążył „zaprzyjaźnić” się z bohaterami.
Gdyby wszystko było na bardziej emocjonującym poziomie to by pewnie wystarczyło 13 odc.
Tutaj jednak relacje rozwijają się stopniowo – stąd uczucie niedosytu. Zupełnie jakby patrzeć na powoli dojrzewające na drzewie owoce, które w momencie gdy dojrzeją – wszystkie naraz spadają.
Opening polubiłam i w części bardziej okruszkowej odsłuchiwałam go prawie za każdym razem. Później ending wkrada się do ostatnich trzech odcinków i jest to zabieg trafiony.
Stanowczo odczuwam niedosyt serii z takimi bohaterami, gdzie królują zwyczajne zachowania, a magia to tylko część życia i zdolność – pokazana jako dział wiedzy (czy też nauka) – dla ludzi u których występuje potrzebny do rozwijania potencjał.
Brakuje mi takich anime kliknij: ukryte bez przeszkadzającego w tego typu seriach fanserwisu, bez podtekstów, bez fetyszy,
- dlatego chętnie oceniłabym nawet na 9/10, tylko że mimika twarzy była dla zbyt uboga w stosunku do emocji. Ale być może za bardzo spoglądam na to z punktu widzenia kultury europejskiej, a nie Japończyków i ich sposobów wyrażania uczuć.
Polecam
Kotodama, czyli dusza słowa
Anime jest dosyć spokojnymi, momentami wzruszającymi okruchami życia kilku nastolatek, które zaczyna łączyć wspólny cel. Akcja dzieje się w czasie wakacji pomiędzy klasą 2 i 3 liceum.
Film przekazuje widzowi, że wiara w moc życzeń wymówionych z silnym przekonaniem – potrafi czasem sprawić, że niemożliwe stanie się możliwe.
Tradycja (wierzenie) w tym filmie nawiązuje do słów :
„PROŚCIE, A BĘDZIE WAM DANE”
Mnie osobiście – seans sprawił przyjemność. Spokojnie mogę polecić Kimi no koe – jako kino familijne lub odpoczynek od ciężkich produkcji.
Jedyne co obniżyło lekko moją ocenę to grafika.
Przeszkadza mi, gdy postacie wyglądają jak wycięte z kartki papieru na tle krajobrazów, budynków i przestrzennych wnętrz. Za ten brak spójności oczko w dół.
Polecam obejrzeć – choćby po to by móc uświadomić sobie – jak silny wpływ na życie innych ludzi mają wypowiadane przez nas kwestie i życzenia.
Nawet jeżeli w tym filmie zostało to zrealizowane z niewielką dozą bajkowości.
Interpretacja filmiku
kliknij: ukryte
Na koniec dodam, że jestem pod wrażeniem iż w ciągu kilku minut można przekazać odbiorcy tyle symboli i odniesień do ludzkiego życia.
Autor recenzji wyraził tezę że
Ja natomiast zupełnie inaczej odbieram to co ujrzałam na ekranie.
Oczywiście będę to interpretować z punktu widzenia całości utworu :)
1. Woda morska.
Fakt, że „morska” woda mu zaszkodziła może wynikać z nastawienia podróżnika, który według mnie reprezentuje tu większość ludzi „podróżujących” przez życie.
Niestety, albo stety bardzo często to właśnie nastawienie człowieka i jego percepcja rzeczywistości powodują taki a nie inny odbiór zdarzeń, oraz determinują jego los.
Podróżnikowi zaszkodziła owa woda, bo nastawił się na to, że mu ona zaszkodzi.
2. Krople.
Krople na strzępkach żagla to najprawdopodobniej pragnienia, których człowiek nie umie dosięgnąć a wszelkie wysiłki w celu ich realizacji podejmuje często w zupełnie nieprzemyślany, bezsensowny sposób.
3. Podarty żagiel, a raczej jego strzępy.
Symbolizować może wewnętrzny „wiatr w żagle” czyli motywację i życiowy napęd umożliwiający podróż.
Jak widać na filmie – z powodu upływu czasu, oraz być może braku odpowiedniego przygotowania, czy wręcz nie dbałości podróżnika jest on już tylko strzępkiem, co sprawia, że podróżnik staje się bezwolnym narzędziem fal czyli losu – zamiast przy pomocy żagla tymże losem sterować.
4. Zakończenie.
No niestety pokazuje, że gdyby podróżnik nie był zamknięty na otaczającą go rzeczywistość, czyli niemal morze możliwości – to korzystałby spokojnie z okoliczności swojego życia – zamiast skupiać się na jakichś wydumanych mikroułamkach tejże rzeczywistości, które w dodatku w wyniku okoliczności zewnętrznych (słońce) mogą stać się niedostępne.
Bardzo stonowane szkolne okruchy
Dziewczyna jest wyjątkowo stonowana i nieprzyzwyczajona do bliższych nieco relacji z rówieśnikami, ale małymi krokami następuje progres.
W pierwszym odcinku ujęły mnie tła oraz muzyczny podkład, ale już w następnych poziom wyrównał się do innych serii typu okruchy.
Mimo bardzo introwertycznej bohaterki ogląda się przyjemnie i można wyciszyć się przed snem.
Anime o których się pamięta
Są anime które wzbudziły we mnie większe emocje, lepsze odczucia, czy wręcz katharsis – ale Sakamoto póki co jest jeden :)
Podobnie jak Sakamichi no Apollon jest to seria niestandardowa – w tym przypadku także poprzez wyżej wymienione postacie, ale też mocno sarkastyczne podejście do Sakamoto i jednocześnie także przyjazne wydobycie pozytywnych intencji i działań głównego bohatera.
Można nie lubić tej postaci, ale póki co nie mogę jej odmówić pewnej niepowtarzalności ;)
Może kiedyś jeszcze raz obejrzę – choćby dla zweryfikowania własnych odczuć względem tego anime.
Slam Dunk po połowie serii.
Już po połowie serii jakieś konkluzje mogę wyciągnąć.
Jak pisałam – anime zaczyna się (według mnie) w komediowy, prostym stylu, bardziej jako szkolne okruchy niż sportowa seria.
Mniej więcej do odcinka 20 trwa takie podejście do głównego bohatera i czerwonowłosy budzi najczęściej spontaniczny śmiech, doprowadzając czasami nawet do łez.
Wyczekiwane przeze mnie były te wszystkie jego pokręcone zagrywki – a atmosfera prezentowana w anime przypomniała prawdziwe życie szkolne, choć troszkę przesadzone.
Od około odcinka 20 zaczyna się bardziej sportowe anime – z mnóstwem rozgrzywek meczowych zajmujących czasami kilka odcinków na jeden mecz. Także wszelkie powodzenia i niepowodzenia głównego bohatera ubarwiają serię. Mniej komediowy, a bardziej sportowy charakter nie zniechęca jednak)
Mimo wcześniej wymienionych wad (dłużyzny, nierówna animacja i grafika) to oglądam Slam Dunk z dużą przyjemnością.
Większość postaci jest łatwo rozpoznawalna mimo przemian, jakie niektóre z nich przechodzą.
Najbardziej podoba mi się próba prawdziwego odwzorowania sylwetek i twarzy (w różnym stopniu udana bądź momentami wcale). Na moje szczęście nie ma tu moe i kawaii, pomimo, że główne bohaterki są dziewczęce.
W tym momencie wzrost o jeden punkt, czyli na razie 8/10
Mile i przyjemne - komedia i romans w uroczym stylu.
Ale tak przyjemnej i pełnej ciepła historii romantycznej nie widziałam od czasu Ore Monogatari.
Nawet lekko sfiksowany pomysł na główną bohaterkę okazał się być trafionym. Wymaga tylko pewnego dystansu do tematu Midorii – chan ;)
Polecam wielbicielom okruchów w sympatycznej, uczuciowej, nieco absurdalnej i pozbawionej wielkich dramatów otoczce.
Recenzja
Nawet jeśli nie chce się oglądnąć animacji, to warto moim zdaniem zapoznać się z recenzją.
Małe pytanie.
Czy zakończenie jest kliknij: ukryte tragiczne, czy pesymistyczne, a może brakuje wogóle zakończenia?
Wolę z góry wiedzieć gdy kliknij: ukryte nie ma być happy endu.
Mając ochotę na odstresowujacą serię trafiłam akurat na ten „romans” z nutą komediową.
Postrzegam to jak mniej ambitną i nie tak ciekawą wersją Inuyashy (i jak na razie bez trójkątów czy wielokątów)
Jeżeli ktoś chce dobrej przygodowej animacji, to tu się raczej rozczaruje, nic odkrywczego nie ma.
Mniej zabawne niż Ranma 1/2, ale też ma plus dla mnie w postaci braku (z choinki wziętych) haremetek.
Odcinków jest trochę ale jeśli będzie jak do tej pory, to może nawet te 7
Animowane kino nieme
Nie jest mi obce również kino nieme i obejrzałam chyba wszystkie filmy z Charlie Chaplinem.
Omawiany film bardzo przypominał mi właśnie seanse z Ch.Ch. Podobnie jak w tamtych produkcjach z pierwszych dekad XX wieku tak i tu odnajduję ten charakterystyczny styl i łączenie humoru z dramatem oraz groteską i satyrą.
Co ciekawe – według mnie – mimo iż jest to produkcja z 1966 roku, to w większości treści wcale nie są nieaktualne, a wręcz przeciwnie – niektóre osiągnęły skalę już raczej globalną.
Nie każda opowiedziana historia przypadła mi do gustu, jedne mnie poruszyły, inne wzbudziły lekką niechęć i irytację, jeszcze inne sprowokowały ironiczny uśmiech – ale żadnej nie umiałam odmówić prawdziwości.
Olbrzymią zaletą tej produkcji jest dla mnie zawarcie maksimum treści – w minimum czasu.
Oraz dopasowanie dźwięku do obrazu.
I choć nie do końca zgadzam się z końcowym przesłaniem autora, to jednak uważne obejrzenie może być ciekawe dla potencjalnego widza.