x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Część szkolna, do odcinka 8 :)
Natomiast klimat serii wcale mi nie przypomina ostatecznie Sket Dance, raczej jest połączeniem pięknych Detektywów (Bishounen Tanteidan) połączonych z klimatem i dynamiką Kakegurui. Z tą różnicą, że obecna główna dwójka jest dosyć idealistyczna (nie mylić z idealna ;)
No i serial ten – to nie jest teatr jednego aktora, jak w Sakamoto.
Tu każdy członek zarządu „lśni”, haha, czasem aż za bardzo ;)
Na razie do połowy serii 7/10, plus pół punkcika za charakterystyczną kreskę. I drugie pół za shounenowe tempo i OP bohaterów.
Ps. Humor też jest raczej typowy bardziej dla ecchi komedii, niż szkolnych seriali, zwykle niższych lotów i łopatologiczny ;) ale mimo wszystko sporo tu przemycono przemyślanych treści. Nie jest to pusta, fanserwiśna wydmuszka, nawet jeśli wizualnie może robić takie wrażenie ;)
Chociaż trochę :) chociaż 4 odcinki
Fakt, ominęłam tym razem scenę z poprzedniego życia ;p
Na pewno jest to jeden z zabawniejszych, przyjemniejszych pseudo‑revers, do tego nie gubiący pierwszego planu :) kliknij: ukryte i głównej pary .
Mało mam isekai, które bawią mnie za drugim razem, a tej serii ta sztuka się udała :)
Re:
I czy dałoby się z tego wykroić drugi sezon?
Albo choć jeszcze odcinek dodatkowy?
Adaptacja do odcinka 5
Projekty postaci, wplatanie dialogów, budowanie nastroju – wszystko to jest dla mnie lepsze niż w manhwie, na której Kanojo ga Koushaku‑tei ni Itta Riyuu bazuje.
Trochę się obawiałam – jak zaadaptują ten fragment na odcinek piąty, a wyszło naprawdę dużo, dużo lepiej niż w wersji rysunkowej.
Jak ktoś lubi takie stylizowane na europejską klasykę romanse, a do tego bardziej zwraca uwagę na wizualno‑rysunkową stronę, niż na tę animacyjną, to polecam spróbować :)
Co prawda nie ma żadnej gwarancji, że tego nie zepsują, ale – jak na shoujo romans, to nie jest obecnie nazbyt przesłodzony ;)
Szkolna seria, sci-fi, harem, dramat, przygodowe fantasy i niedoszły hentai
Myślę, że nie jest to łatwe, gdyby nie kierować się emocjami.
I że niezbędne jest obejrzenie całości.
Początkowo ta seria mnie męczyła, nudziła, w przeciwieństwie do przedmówcy pierwsza część wcale mnie nie zaintrygowała. Jeżeli coś mnie trzymało przy seansie, to komentarze poprzednich widzów i lekka ciekawość, co jeszcze (w domyśle – bzdurnego) wymyślili twórcy owego „dzieła”.
Dopiero część z kliknij: ukryte Dela Granto przyciągnęła moją uwagę – raczej na zasadzie kontrastu z pierwszą połową.
Jednak odniosę się do poszczególnych części tego widowiska.
Bohaterowie.
W pierwszej połowie nie było nawet jednej postaci, którą bym polubiła, czy jej kibicowała, czy która wzbudziłaby jakiekolwiek moje pozytywne odczucia. Jakby prawie każdy był otoczony lepką, brudną otoczką. Jeśli nie uczynków, to wewnętrznego zakłamania.
Główny bohater robił wrażenie za bardzo dojrzałego, dorosłego, ale w skórze nastolatka
i może nie raziłoby to tak bardzo, gdyby nie jego wieczne, nastoletnie napalenie na dorosłe żeńskie przedstawicielki.
Jakby w jedną postać upakowano cechy osoby dorosłej i nastoletniej, żeby tylko uzasadnić, czemu bohater ma być tym niezwykłym, jedynym, wybrańcem, zdolnym zbierać haremowe stadko. Ego przepakowane do granic i jeszcze kliknij: ukryte przyrząd pozwalający manipulować zdarzeniami.
Ale w części fantasy wszystko się zmieniło. Bohater zmienił się w człowieka, z jego zwykłymi pragnieniami, możliwościami, ograniczeniami. kliknij: ukryte Sceny, gdy cieszy się codziennością, albo gdy widząc obcych ludzi jest zasmucony, że nie zdążył porozmawiać, bo to były pierwsze inne od jego rodziny osoby od kilku lat. Ta potrzeba jednocześnie i rodzinności i socjalizacji czyniła go tu dużo bardziej wiarygodnym, niż w pierwszej części seialu.
W części tej nareszcie pojawiły się też postacie, które choć trochę polubiłam.
Szkolne okruchy – część mocno średnia, choć podobało mi się, że jakaś główna paczka zaczęła się klarować, w dodatku paczka kliknij: ukryte w końcu szczera i lojalna.
Sci‑fi
No tutaj wymieszano różne teorie naukowe – z czystą fantastyką twórców. Wyszedł miszmasz, któremu daleko według mnie do Stein Gate. Miało być epicko, a wyszło jak wyszło. Choć z drugiej strony… kliknij: ukryte No, ech, zakończenie, niezbyt dla mnie satysfakcjonujące i udane, w dodatku znowu to eroge psujące niemal każdy możliwy klimat w tej serii.
Harem – Na szczęście nie odbyło się to według powszechnego schematu zbierania w krótkim czasie – bezmyślnych haremetek‑ulęgałek po drodze.
Ktoś tu kochał, ktoś był wcześniej w relacji intymnej, ktoś inny był pożądany, kliknij: ukryte choć nie powinien, a czasem to był tylko czysty fanserwis. I puszczanie oka do widza.
O właśnie fanserwis – niedoszły hentai – o seksie w tej serii głównie tylko się mówi, mówi się sporo, ale kiedy już jest pokazana nagość, to jest zupełnie naturalna i niewyuzadana.
Za to już ubrania kobiece – ekhm – od razu przywołują na myśl, że pierwowzorem jest gra eroge. No i harem w tej serii, to ujęcie nie tylko abstrakcyjne, czy uczuciowe. Ale czy tak naprawdę jest to harem? kliknij: ukryte Przecież bohater nigdy nie jest naraz, w jednym czasie – więcej, niż z jedną kobietą/dziewczyną w związku. Czy to emocjonalnym, czy fizycznym. Fanserwis zawiera też fetysze (każdy rozpozna jakie) ale – wszystko zostało bardzo mocno okrojone i ledwie przemyka na granicy. W zasadzie czasami tylko je sugerując nie pokazanymi zdarzeniami kliknij: ukryte np sceny z naczelnikiem .
W ten sposób nie da się tej serii doczepić etykietki hentai. Ba, to nawet za bardzo ecchi NIE jest, choć seksualizm przenika tu w wielu momentach. Ewidentnie – wpływy pierwowzoru.
Fantasy – no dla mnie z wszystkich tych elementów część najciekawsza, pomimo szczątków świata przedstawionego. A z drugiej strony ta szczątkowość ma uzasadnienie fabularne. kliknij: ukryte Jako isekai sprawdza się, aż za dobrze. Kontrast problemów pierwszego świata z trudem życia w realiach Dela Grante(Dela Granto?) . I miejscami realne zagrożenia życia, realność tego fantastycznego życia dużo większa, niż w pierwszej czci serii. Dla mnie to było na duży plus.
Rozumiem, że komuś może przeszkadzac brak pokazania fragmentu od kliknij: ukryte poznania dziewczyny do urodzenia dziecka , ale dla mnie raz, że według mnie to był jedyny zabawny moment tej serii, a dwa, że ominęłam nudne fillerowe okruchy. W części fantasy bohater przestał był super epicki i nareszcie oglądałam z zainteresowaniem, co może mu się przydarzyć.
Dramat.
W ten sposób dochodzimy do sedna serii.
"Dopóki człowiek żyje, póty jest nadzieja”
W żadnej innej sci‑fi, fantasy, czy przygodowej serii nie widziałam tyle elementów mówiących o nadziei. Ale nie o tej superbohaterskiej, wymyślnej, ale o tej zwyczajnej, ludzkiej, gdy człowieka przygniata obecne życie, albo jego przeszłość.
kliknij: ukryte Fragmenty z samobójstwami macochy, albo innych postaci. Albo z niedoszłymi samobójstwami.
Tak naprawdę to dla mnie jedyny spory plus tej serii, bo przełamuje japońskie tabu, jakim jest utrata wszelkiej nadziei. I z uporem maniaka próbuje przekonać nas, że warto się nie poddawać w sposób ostateczny.
"Pańskie oko konia tuczy" :)
Tylko, że w tej opowieści ma to uzasadnienie w przypadku protagonistki.
Ludzie mający bardzo wymagającego, chłodnego rodzica, czy rodziców,
to często te osoby, które będą starać się za wszelką cenę,
aby zasłużyć na szacunek i na miłość.
Bo jeśliby popatrzeć w szkole na co się działo – niby prawie każdy się nią zachwycał,
ale to był tylko zachwyt nad jej ujmującą powierzchownością.
Protagonista był pierwszy,
który przyłapał ją na chwili słabości,
ale nie przeszedł obojętnie lub udając, że nie widzi, tylko zareagował,
I zdecydował udzielić pomocy.
A to zwyczajowo nie jest w tej kulturze standardowe zachowanie.
Aż mi się znowu scena z Yamady lv999 przypomniała, gdy dziewczyna upada, a ludzie udają, że tego nie widzą, żeby tylko nie musieć się zaangażować osobiście.
Tu też jest ten motyw, chłopak zobaczył osobę zupełnie rozbitą psychicznie i zadziałał.
Nie byłoby reszty tej serii, gdyby tego nie zrobił.
Być może potoczyłoby się to tak, jak pisze Mana.
W końcu odsetek samobójstw jest tam jaki jest.
Niby głupie podanie parasola ( a raczej wmuszenie jej tego parasola ;) i już czyjaś historia może się ułożyć inaczej.
Pod tymi tonami lukru też i według mnie pokazano dużo więcej.
Protagonista
Bo tu nie jest rozpatrywane, czy z Twojego, z mojego, czy z czyjejś innej perspektywy jest słuszny ostateczny wybór protagonisty.
Jedynym pytaniem, jakie tu można zadać, jest to,
czy Japończyk wychowany w takiej rodzinie jak rodzina Fuutaro, z takimi jak on przekonaniami, z takim jak on charakterem i z jego spojrzeniem na życie – wybrał dobrze dla NIEGO SAMEGO.
I o to myślę rozbija się całe rozgoryczenie fanów tej opowieści.
O to, że być może podstawiają własne spojrzenie i własne oczekiwania w miejsce oczekiwań kogoś takiego jak Fuutaro.
W pełni rozumiem, dlaczego nie lubisz protagonisty.
Jednak kliknij: ukryte gdyby to był żywy człowiek, to czy odradzałbyś mu jego wolny wybór i deprecjonowałbyś jego ostateczną decyzję?
Nie każdy człowiek chce, lub lubi podejmować określone ryzyka życiowe. Ktoś pracuje na etacie, ktoś inny zakłada własną działalność, czy posiada udziały w spółce, albo żyje jako freelancer. Tak samo można spróbować spojrzeć na Fuutaro, i spróbować przewidzieć, jak potoczyłoby się jego życie z każdą z nich, w dalszej perspektywie – dekad, nie lat.
Dla mnie ten jego wybór to taki zakup obligacji skarbu państwa ;)
Ale to mi naprawdę doskonale pasuje do takiej zachowawczej osoby/postaci jak on.
Zabawne, w inny sposób niż 1 sezon :)
Widać, że twórcy drugiego sezonu postanowili iść inną drogą z poczuciem humoru i prowadzeniem fabuły.
Brakowało mi w jedynce kliknij: ukryte Sarii w obu postaciach. . To przecież kluczowa haremetka. I to na niej bazował humor z pierwszych odcinków.
Nie znam pierwowzoru, ale mimo, że mogło to wszystko być przewidywalne, to zrobienie z tego sezonu parodii schematów, a nawet parodii konkretnych anime wyszło według mnie na dobre. Wisienką na owym torcie jest zakończenie.
Nic mi tak nie psuje seansu, niż isekai twardo podążający typowym schematem haremu, często odcinek za odcinkiem. Albo na siłę próbujący być czymś innym, niż tylko lekkim, komediowym wytchnieniem od codzienności.
Nawet, jeżeli autorzy wkładają czasem większe przemyślenia, to uważam, że w takim gatunku zazwyczaj przydaje się większy dystans serii do samej siebie :)
Tutaj się to udało. kliknij: ukryte A za owo zakończenie mam ochotę dodać jeszcze jeden punkt do oceny :)
Ładne
Inna sprawa, że te paseczki mi się bardzo spodobały. Do tego stopnia, że nadrabiać będę niektóre produkcje studia, które kiedyś ominęłam :)
Re: MMmmmmm...uscle~!
To był jeden z elementów,
który sprawił, że to przy tym sezonie nieco lepiej się bawiłam,
niż przy jedynce, która miała przekomiczny start, ale potem tylko kilka scen dla mnie zabawnych.
Ten zaś sezon obejrzałam ciągiem,
z większą, lub mniejszą, ale niemal cały czas z przyjemnoscią.
Jak ktoś polubił kiedyś to anime i lubi parodię/satyrę, to nawet polecam :)
:) czyli odcinki 3 i 4
Landynkowa rozrywka :)
Re: Yamada, Yamada, Yamadaaa
Ale, biorąc pod uwagę to jaka jest,
to myślę nie stanowi to różnicy między nimi ;)
A i też odstawiłam na zakończenie serii zakup mangi,
żeby móc cieszyć się seansem :) bo inaczej pewnie bym zerkała i porównywała xd
Yamada, Yamada, Yamadaaa
Ale następne są conajmniej dwa oczka w dół. Szczególnie, że postanowiłam przeczytać mangę i zobaczyć, za co te nagrody i „uwielbienie fanów”
I czytałam, czytałam, „nic specjalnego” myślałam, aż doszłam do 40tych rozdziałów i… wciągnęło mnie, dalej, do końca. Do tego stopnia, że już się przymierzam do kupna :)
I tak jak na początku sądziłam, że anime jest dużo lepsze niż manga, tak teraz nie wierzę, żeby dorównało jej w budowaniu nastroju i relacji. Obym się myliła, oraz oby studio znowu zaczęło się starać, nawet kiedy animują te mniej ciekawe fragmenty.
Jeżeli ktoś przymierza się do czytania, to raczej polecam najpierw obejrzeć :)
Chyba, że stanie się cud
i znowu to anime nabierze emocjonalnego kolorytu :)
Re: Dobre to!
początek relacji w miejscu złamanego serca protagonistki.
Jeśli dodać do tego upojenie alkoholowe i to, że zamiast widoczku wyidealizowanego obrazka chłopak już na start prał jej obwymiotowane ciuchy… Tego chyba jeszcze w romans anime nie grali ;) Albo ja nie kojarzę.
No i jeszcze to, co na strefie zachodziej wzbudziło najwięcej kontrowersji, czyli czyj z kim to jest związek.
To znaczy w drugą stronę takie historie bywały, ale w tę,
to nie licząc serii fantasy, to nie bardzo.
Być może w mangach tak bywało, w niejednym życiu na pewno :)
Ale w anime to dla mnie też jest pewien powiew świeżości.
Choć już się zaczynają też schody od 3ego odc, czyli i stereotypy i inne schematy, to jednak te pierwsze dwa odcinki były według mnie czymś mocno odświeżającym w seriach typu realistycznego :)
Dobrze, że tak
Co zapewne nie jest łatwe (zachować tę lekkość), gdy tematyka serii jest taka jak tu w Bocchi the Rock!
A Bocci…kolejna komedia z taką problematyką, ale
kliknij: ukryte tym razem w ciekawszym według mnie wydaniu i konkluzji/ zakończeniu.
Re: Ciekawsze, niż zakładałam
Co wcale nie umniejsza tej serii :)
8/10 to nadal bardzo dobra ocena :)
Idealnie urocze na sen
Zwłaszcza główna bohaterka zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, od początku do końca. Subtelna, opanowana i przyjazna ludziom i zwierzętom. Można też na nią zawsze liczyć. Na dodatkowy plus, że czy w pracy, czy w domu, czy pośród znajomych – jest ona zawsze tą samą taktowną, szczerą, pomocną i miłą osobą.
Natomiast główny bohater tylko „na zewnątrz” jest spokojny i miły. Bo choć się stara być jak najbardziej pozytywnym człowiekiem, to wewnątrz wciąż targają nim większe, lub mniejsze emocje, nie zawsze przyjazne. kliknij: ukryte Nie podobała mi się jego późniejsza skrywana zazdrość o każdego, i o wszystko związane z dziewczyną. Nawet o obcego kota… Jak również jego relacja, niezbyt sympatyczna, z siostrą. No i ten przedostatni odcinek z hotelem. Niby to tylko jedna mała scena w całej serii, ale niesmaczna trochę. Ale to już twórcy niepotrzebnie to umieścili, w takim urokliwym serialiku mogłoby tego nie być.
Poza tymi naprawdę drobnymi minusami jest to seria odpręzająca, wyciszająca, skupiona głównie na emocjach bohaterów i subtelnościach ich relacji.
Szkoda, że potencjał scen ze znajomymi z pracy nie został dobrze wykorzystany.
Ale i tak do oglądania przed snem jak ulał.
Nie jest to komedia, raczej to lekko romantyczne, miłe okruszki życia pracowników biurowych. A magia to tylko takie lekkie ubarwienie serii, mające uzewnętrznić reakcje emocjonalne głównego bohatera :)
Tylko dla wielbicieli stonowanych, bardzo stopniowo rozkwitajacych, lekkich okruszków w romantycznej otoczce.
Można spróbować.
Nie inaczej pod tym względem było w tym miniserialu.
A jednak, pomimo niezamierzenie zabawnych scen z potworami – udało się twórcom stworzyć bardziej oddziałujący klimat i w ostatecznym rozrachunku wcale mi do śmiechu nie było w trakcie seansu.
Tytuł najbardziej irytującej postaci przyznaję tutaj Nerin.
Nie dlatego, że miała określone przekonania i próbowała je wymuszać na innych. Ale to twórcy sprawili że była aż tak niestrawna (dla mnie, i nie tylko)
Oczywiście, że były tu absurdy związane np z używaniem nieskutecznych broni przeciwko potworom. Wystarczyłoby zabezpieczyć teren i odciąć dostęp dla ludności.
Ale nie zgodzę się z twierdzeniem, ze
Jest to twierdzenie z gatunku – „po co rozwiązywać problemy związane z niewłaściwym użyciem broni, skoro można zaprzestać produkcji i wydawania licencji.” Tyle, że to tak nie działa.
Podobała mi się stylistyka świata przedstawionego. Przywodziła na myśl stare filmy z lat czterdziestych ubiegłego wieku. Do tego doszło dosyć rzadko spotykane, technologiczne użycie magii bojowej. Trochę więc wyszedł miks filmów akcji lat z 80tych – z wyżej wymienionym, bardziej ambitnym kinem lat 40tych i 50tych.
Ścieżka dźwiękowa pasowała.
Mimo to odczuwam lekkie wrażenie niewykorzystanego potencjału i to nie z powodu małej ilości odcinków.
Stąd mam pewien problem z jednoznaczną, numeryczną oceną dla tej serii.
Czyste Piękno.
Satyra, komedia i parodia
Fundamentem humoru była Carla i jej „Obrońca” oraz ich relacja.
Absurdalne „przygody” tylko dopełniały ten zabawny seans.
Polecam odcinek, lub dwa na spróbowanie ;)
Chińskie szkolne fantasy w stylu MHA
Motywacją protagonisty nie jest też idealizm i superbohaterstwo, ale zadbanie w przyszłości o finanse rodziny kliknij: ukryte a głównie o kochającego go ojca, który bardzo wierzy w syna i jest dla niego w stanie kliknij: ukryte nawet ukorzyć się przed bogatymi ludźmi i zastawić własny dom.
Fabuła jest prosta, ale wystarczająco dynamiczna. Główny bohater w żadnym momencie nie budził mojej irytacji, a grafika można uznać, że daje radę.
Do języka chińskiego da się przyzwyczaić, chińscy seiyuu conajmniej wystarczająco dobrze zagrali.
6/10 ale za głównego bohatera i jego bliskich dodam jeszcze punkt do oceny.
Komediowo, romantycznie, dramatycznie, z androidem-amantem
Nie jestem wielbicielką oglądania dramatów na ekranie, tym bardziej z robotem/androidem w roli głównej, ale tutaj wątki dramatyczne zostały dosyć zgrabnie splecione w jeden warkocz z tymi komediowymi i z obyczajowym sci‑fi, oraz romansem.
Co do aktorstwa to jestem przyjemnie zaskoczona, i główne i drugoplanowe postacie były zazwyczaj całkiem nieźle zagrane kliknij: ukryte poza ostatnimi odcinkami, gdy protagonista już nie przypominał tak dobrze robota.
Całkiem nieźle się przy tym bawiłam, było też trochę wzruszających momentów, polecam.
Drugiej, nowszej wersji nie oglądałam w całości, ale tu obecna drama wydała mi się sensowniejsza kliknij: ukryte (na tyle, na ile się dało ;)
Według mnie kliknij: ukryte Night dopiero dużo później zaczął być tym „księciem na białym koniu”.
Początkowo zachowywał się nie tylko jak robot, ale jak źle zaprogramowany robot, któremu nie dano danych na temat umiejętności społecznych, ani na temat savoir vivre.
I jeszcze to, że każdy, dosłownie każdy mógł go w prosty sposób włączyć i wyłączyć i nie było żadnych zabezpieczeń to już dla mnie szczyt absurdu.
Niby to służyło komedii, ale dla mnie było niedoróbką.
Fakt, że taki drogi sprzęt nie ma ani zabezpieczeń przed przejęciem go, ani go zdalnie nie mogli wyłączyć… Niedoróbka jak nic xd
Podobała mi się protagonistka, drobna, energiczna, radosna, sympatyczna. Pracowita i umiejąca kliknij: ukryte wczuć się i wybaczać ..
Nie wyobrażam sobie nikogo innego do tej roli.
Również spodobała mi się gra aktorska właścicielki baru i głównego programisty. Nie były bardzo wyrafinowane, ale dobrze dopasowane do odtwarzanych ról. I często przekonujące.
I oczywiście kliknij: ukryte prawdziwy książę z bajki, czyli pretendent do serca Riiko. .
Sceny z wizytą kliknij: ukryte rodziców – mega zabawne.
Nawet, jeśli fabuła była w wielu momentach przewidywalna, to i tak były to w większości bardzo przyjemnie spędzone godziny :)
Re: Uwaga odmoderacyjna
Re: Bardzo niedoceniony, uroczy film
Przydałaby się rozsądna recenzja do tego anime.
Może ktoś się o nią pokusi :)
Re: Rozczarowujące anime
To „sprawy sercowe” stanowiły motywację dla uprawiania sportu.
Bohater filmu Wibledon też ma podobną motywację, aby się bardziej starać (tak, wiem, to nie jest anime)
A w Taisho Zamurai jest w zasadzie pokazana krytyka takiej pracoholiczno‑nieustępliwej postawy. I jej konsekwencji dla życia osobistego i zdrowia.