Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

Anonimowa

  • Avatar
    A
    Anonimowa 21.05.2023 14:12
    Część szkolna, do odcinka 8 :)
    Komentarz do recenzji "Medaka Box"
    Pierwsze siedem odcinkow stanowi sympatyczną całość komediowo szkolną. Trudno nazwać tę serię ecchi (według obecnych standardów ecchi), ale fanserwis wylewa się tu hektolitrami, co osobę bardziej wrażliwą na prezentację wdzięków mogłoby przyprawić o chęć wydłubania sobie oczu, gdyż twórcy serii wpychają biust Medaki w centrum wielu kadrów, zresztą panowie, czy raczej chłopaki też tu stale prezentują swoje „boskie” ciałka.

    Natomiast klimat serii wcale mi nie przypomina ostatecznie Sket Dance, raczej jest połączeniem pięknych Detektywów (Bishounen Tanteidan) połączonych z klimatem i dynamiką Kakegurui. Z tą różnicą, że obecna główna dwójka jest dosyć idealistyczna (nie mylić z idealna ;)

    No i serial ten – to nie jest teatr jednego aktora, jak w Sakamoto.
    Tu każdy członek zarządu „lśni”, haha, czasem aż za bardzo ;)

    Na razie do połowy serii 7/10, plus pół punkcika za charakterystyczną kreskę. I drugie pół za shounenowe tempo i OP bohaterów.

    Ps. Humor też jest raczej typowy bardziej dla ecchi komedii, niż szkolnych seriali, zwykle niższych lotów i łopatologiczny ;) ale mimo wszystko sporo tu przemycono przemyślanych treści. Nie jest to pusta, fanserwiśna wydmuszka, nawet jeśli wizualnie może robić takie wrażenie ;)
  • Avatar
    A
    Anonimowa 14.05.2023 20:56
    Chociaż trochę :) chociaż 4 odcinki
    Komentarz do recenzji "Akuyaku Reijou nano de Last Boss o Katte Mimashita"
    Nie wiem, czemu początek za pierwszym razem mi nie odpowiadał, dziś sobie powtórzyłam początek właśnie i bawiłam się od pierwszych minut :)

    Fakt, ominęłam tym razem scenę z poprzedniego życia ;p

    Na pewno jest to jeden z zabawniejszych, przyjemniejszych pseudo­‑revers, do tego nie gubiący pierwszego planu :)  kliknij: ukryte .

    Mało mam isekai, które bawią mnie za drugim razem, a tej serii ta sztuka się udała :)
  • Avatar
    Anonimowa 14.05.2023 09:33
    Re:
    Komentarz do recenzji "Soredemo Ayumu wa Yosetekuru"
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Anonimowa 10.05.2023 13:22
    Adaptacja do odcinka 5
    Komentarz do recenzji "Kanojo ga Koushaku-tei ni Itta Riyuu"
    Po czwartym odcinku sięgnęłam po pierwowzór i muszę przyznać, że o wiele bardziej odpowiada mi jego animkowa wersja, nawet jeżeli nie jest zbyt animowana.

    Projekty postaci, wplatanie dialogów, budowanie nastroju – wszystko to jest dla mnie lepsze niż w manhwie, na której Kanojo ga Koushaku­‑tei ni Itta Riyuu bazuje.

    Trochę się obawiałam – jak zaadaptują ten fragment na odcinek piąty, a wyszło naprawdę dużo, dużo lepiej niż w wersji rysunkowej.


    Jak ktoś lubi takie stylizowane na europejską klasykę romanse, a do tego bardziej zwraca uwagę na wizualno­‑rysunkową stronę, niż na tę animacyjną, to polecam spróbować :)


    Co prawda nie ma żadnej gwarancji, że tego nie zepsują, ale – jak na shoujo romans, to nie jest obecnie nazbyt przesłodzony ;)
  • Avatar
    A
    Anonimowa 7.05.2023 13:44
    Szkolna seria, sci-fi, harem, dramat, przygodowe fantasy i niedoszły hentai
    Komentarz do recenzji "Konoyo no Hate de Koi o Utau Shoujo Yu-no"
    Czy da się serię taką jak ta ocenić numerycznie i jednoznacznie?

    Myślę, że nie jest to łatwe, gdyby nie kierować się emocjami.

    I że niezbędne jest obejrzenie całości.

    Początkowo ta seria mnie męczyła, nudziła, w przeciwieństwie do przedmówcy pierwsza część wcale mnie nie zaintrygowała. Jeżeli coś mnie trzymało przy seansie, to komentarze poprzednich widzów i lekka ciekawość, co jeszcze (w domyśle – bzdurnego) wymyślili twórcy owego „dzieła”.
    Dopiero część z  kliknij: ukryte  przyciągnęła moją uwagę – raczej na zasadzie kontrastu z pierwszą połową.

    Jednak odniosę się do poszczególnych części tego widowiska.

    Bohaterowie.
    W pierwszej połowie nie było nawet jednej postaci, którą bym polubiła, czy jej kibicowała, czy która wzbudziłaby jakiekolwiek moje pozytywne odczucia. Jakby prawie każdy był otoczony lepką, brudną otoczką. Jeśli nie uczynków, to wewnętrznego zakłamania.
    Główny bohater robił wrażenie za bardzo dojrzałego, dorosłego, ale w skórze nastolatka
    i może nie raziłoby to tak bardzo, gdyby nie jego wieczne, nastoletnie napalenie na dorosłe żeńskie przedstawicielki.
    Jakby w jedną postać upakowano cechy osoby dorosłej i nastoletniej, żeby tylko uzasadnić, czemu bohater ma być tym niezwykłym, jedynym, wybrańcem, zdolnym zbierać haremowe stadko. Ego przepakowane do granic i jeszcze  kliknij: ukryte  pozwalający manipulować zdarzeniami.
    Ale w części fantasy wszystko się zmieniło. Bohater zmienił się w człowieka, z jego zwykłymi pragnieniami, możliwościami, ograniczeniami.  kliknij: ukryte  Ta potrzeba jednocześnie i rodzinności i socjalizacji czyniła go tu dużo bardziej wiarygodnym, niż w pierwszej części seialu.
    W części tej nareszcie pojawiły się też postacie, które choć trochę polubiłam.

    Szkolne okruchy – część mocno średnia, choć podobało mi się, że jakaś główna paczka zaczęła się klarować, w dodatku paczka  kliknij: ukryte 

    Sci­‑fi
    No tutaj wymieszano różne teorie naukowe – z czystą fantastyką twórców. Wyszedł miszmasz, któremu daleko według mnie do Stein Gate. Miało być epicko, a wyszło jak wyszło. Choć z drugiej strony…  kliknij: ukryte 

    Harem – Na szczęście nie odbyło się to według powszechnego schematu zbierania w krótkim czasie – bezmyślnych haremetek­‑ulęgałek po drodze.
    Ktoś tu kochał, ktoś był wcześniej w relacji intymnej, ktoś inny był pożądany,  kliknij: ukryte , a czasem to był tylko czysty fanserwis. I puszczanie oka do widza.

    O właśnie fanserwis – niedoszły hentai – o seksie w tej serii głównie tylko się mówi, mówi się sporo, ale kiedy już jest pokazana nagość, to jest zupełnie naturalna i niewyuzadana.
    Za to już ubrania kobiece – ekhm  – od razu przywołują na myśl, że pierwowzorem jest gra eroge. No i harem w tej serii, to ujęcie nie tylko abstrakcyjne, czy uczuciowe. Ale czy tak naprawdę jest to harem?  kliknij: ukryte  Fanserwis zawiera też fetysze (każdy rozpozna jakie) ale – wszystko zostało bardzo mocno okrojone i ledwie przemyka na granicy. W zasadzie czasami tylko je sugerując nie pokazanymi zdarzeniami  kliknij: ukryte .
    W ten sposób nie da się tej serii doczepić etykietki hentai. Ba, to nawet za bardzo ecchi NIE jest, choć seksualizm przenika tu w wielu momentach. Ewidentnie – wpływy pierwowzoru.

    Fantasy – no dla mnie z wszystkich tych elementów część najciekawsza, pomimo szczątków świata przedstawionego. A z drugiej strony ta szczątkowość ma uzasadnienie fabularne. kliknij: ukryte . Dla mnie to było na duży plus.
    Rozumiem, że komuś może przeszkadzac brak pokazania fragmentu od  kliknij: ukryte , ale dla mnie raz, że według mnie to był jedyny zabawny moment tej serii, a dwa, że ominęłam nudne fillerowe okruchy. W części fantasy bohater przestał był super epicki i nareszcie oglądałam z zainteresowaniem, co może mu się przydarzyć.

    Dramat.
    W ten sposób dochodzimy do sedna serii.
    "Dopóki człowiek żyje, póty jest nadzieja”
    W żadnej innej sci­‑fi, fantasy, czy przygodowej serii nie widziałam tyle elementów mówiących o nadziei. Ale nie o tej superbohaterskiej, wymyślnej, ale o tej zwyczajnej, ludzkiej, gdy człowieka przygniata obecne życie, albo jego przeszłość.
     kliknij: ukryte 

    Tak naprawdę to dla mnie jedyny spory plus tej serii, bo przełamuje japońskie tabu, jakim jest utrata wszelkiej nadziei. I z uporem maniaka próbuje przekonać nas, że warto się nie poddawać w sposób ostateczny.

  • Avatar
    Anonimowa 3.05.2023 13:07
    "Pańskie oko konia tuczy" :)
    Komentarz do recenzji "Otonari no Tenshi-sama ni Itsunomanika Dame Ningen ni Sareteita Ken"
     kliknij: ukryte 

  • Avatar
    Anonimowa 3.05.2023 12:27
    Protagonista
    Komentarz do recenzji "Eiga Go-Toubun no Hanayome"
    Może po prostu warto byłoby w tym przypadku oddzielić własne oczekiwania od życia – od oczekiwań od życia stworzonej przez autora postaci Fuutaro.

    Bo tu nie jest rozpatrywane, czy z Twojego, z mojego, czy z czyjejś innej perspektywy jest słuszny ostateczny wybór protagonisty.

    Jedynym pytaniem, jakie tu można zadać, jest to,
    czy Japończyk wychowany w takiej rodzinie jak rodzina Fuutaro, z takimi jak on przekonaniami, z takim jak on charakterem i z jego spojrzeniem na życie – wybrał dobrze dla NIEGO SAMEGO.

    I o to myślę rozbija się całe rozgoryczenie fanów tej opowieści.

    O to, że być może podstawiają własne spojrzenie i własne oczekiwania w miejsce oczekiwań kogoś takiego jak Fuutaro.

    W pełni rozumiem, dlaczego nie lubisz protagonisty.

    Jednak  kliknij: ukryte 


    Nie każdy człowiek chce, lub lubi podejmować określone ryzyka życiowe. Ktoś pracuje na etacie, ktoś inny zakłada własną działalność, czy posiada udziały w spółce, albo żyje jako freelancer. Tak samo można spróbować spojrzeć na Fuutaro, i spróbować przewidzieć, jak potoczyłoby się jego życie z każdą z nich, w dalszej perspektywie – dekad, nie lat.

    Dla mnie ten jego wybór to taki zakup obligacji skarbu państwa ;)

    Ale to mi naprawdę doskonale pasuje do takiej zachowawczej osoby/postaci jak on.

  • Avatar
    A
    Anonimowa 28.04.2023 19:02
    Zabawne, w inny sposób niż 1 sezon :)
    Komentarz do recenzji "Shin Shinka no Mi ~Shiranai Uchi ni Kachigumi Jinsei~"
    Pasowałby tu tag parodia/satyra. :)

    Widać, że twórcy drugiego sezonu postanowili iść inną drogą z poczuciem humoru i prowadzeniem fabuły.

    Brakowało mi w jedynce  kliknij: ukryte . To przecież kluczowa haremetka. I to na niej bazował humor z pierwszych odcinków.

    Nie znam pierwowzoru, ale mimo, że mogło to wszystko być przewidywalne, to zrobienie z tego sezonu parodii schematów, a nawet parodii konkretnych anime wyszło według mnie na dobre. Wisienką na owym torcie jest zakończenie.

    Nic mi tak nie psuje seansu, niż isekai twardo podążający typowym schematem haremu, często odcinek za odcinkiem. Albo na siłę próbujący być czymś innym, niż tylko lekkim, komediowym wytchnieniem od codzienności.

    Nawet, jeżeli autorzy wkładają czasem większe przemyślenia, to uważam, że w takim gatunku zazwyczaj przydaje się większy dystans serii do samej siebie :)

    Tutaj się to udało.  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Anonimowa 28.04.2023 18:00
    Ładne
    Komentarz do recenzji "Deji Meets Girl"
    Jestem wielbicielką miniatur, ale zazwyczaj mają budowę epizodyczną, a ta seria wygląda, jakby ktoś nakręcił krótki film, po czym pociął go na paseczki.

    Inna sprawa, że te paseczki mi się bardzo spodobały. Do tego stopnia, że nadrabiać będę niektóre produkcje studia, które kiedyś ominęłam :)
  • Avatar
    Anonimowa 27.04.2023 20:51
    Re: MMmmmmm...uscle~!
    Komentarz do recenzji "Shin Shinka no Mi ~Shiranai Uchi ni Kachigumi Jinsei~"
    choć niektóre sceny były bardzo dobrą satyrą.


    To był jeden z elementów,
    który sprawił, że to przy tym sezonie nieco lepiej się bawiłam,
    niż przy jedynce, która miała przekomiczny start, ale potem tylko kilka scen dla mnie zabawnych.


    Ten zaś sezon obejrzałam ciągiem,
    z większą, lub mniejszą, ale niemal cały czas z przyjemnoscią.
    Jak ktoś polubił kiedyś to anime i lubi parodię/satyrę, to nawet polecam :)
  • Avatar
    A
    Anonimowa 27.04.2023 02:26
    :) czyli odcinki 3 i 4
    Komentarz do recenzji "Tensei Kizoku no Isekai Boukenroku ~Jichou o Shiranai Kamigami no Shito~"
    Umiejętności i potencjały małego protagonisty przekroczyły granice absurdu, humor czasem też balansuje na krawędzi, przy czym twórcy starają się, żeby było lekko i zabawnie. Jak dotąd im się udaje :)

    Landynkowa rozrywka :)
  • Avatar
    Anonimowa 26.04.2023 18:13
    Re: Yamada, Yamada, Yamadaaa
    Komentarz do recenzji "Yamada-kun to Lv999 no Koi o Suru"
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Anonimowa 25.04.2023 23:46
    Yamada, Yamada, Yamadaaa
    Komentarz do recenzji "Yamada-kun to Lv999 no Koi o Suru"
    Pierwsze dwa odcinki mnie zachwyciły, zarówno prowadzeniem fabuły, jak i użyciem prostych środków stylistycznych w ciekawy sposób.

    Ale następne są conajmniej dwa oczka w dół. Szczególnie, że postanowiłam przeczytać mangę i zobaczyć, za co te nagrody i „uwielbienie fanów”

    I czytałam, czytałam, „nic specjalnego” myślałam, aż doszłam do 40tych rozdziałów i… wciągnęło mnie, dalej, do końca. Do tego stopnia, że już się przymierzam do kupna :)

    I tak jak na początku sądziłam, że anime jest dużo lepsze niż manga, tak teraz nie wierzę, żeby dorównało jej w budowaniu nastroju i relacji. Obym się myliła, oraz oby studio znowu zaczęło się starać, nawet kiedy animują te mniej ciekawe fragmenty.

    Jeżeli ktoś przymierza się do czytania, to raczej polecam najpierw obejrzeć :)

    Chyba, że stanie się cud
    i znowu to anime nabierze emocjonalnego kolorytu :)
  • Avatar
    Anonimowa 16.04.2023 23:02
    Re: Dobre to!
    Komentarz do recenzji "Yamada-kun to Lv999 no Koi o Suru"
    Dla mnie łamaniem schematu jest  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Anonimowa 10.04.2023 12:30
    Dobrze, że tak
    Komentarz do recenzji "Bocchi the Rock!"
    Dziekuję za recenzję, dla mnie i lekka i przyjemna w odiorze
    Co zapewne nie jest łatwe (zachować tę lekkość), gdy tematyka serii jest taka jak tu w Bocchi the Rock!

    A Bocci…kolejna komedia z taką problematyką, ale
     kliknij: ukryte 


  • Avatar
    Anonimowa 7.04.2023 18:44
    Re: Ciekawsze, niż zakładałam
    Komentarz do recenzji "Isekai Ojisan"
    Po namyśle zmieniłam ocenę z 9/10 na 8/10, bo jednak uważam,  kliknij: ukryte 

  • Avatar
    A
    Anonimowa 3.04.2023 16:57
    Idealnie urocze na sen
    Komentarz do recenzji "Koori Zokusei Danshi to Cool na Douryou Joshi"
    Delikatne i urokliwe okruszki z miłymi, ale nie nadmiernie przesłodzonymi, dorosłymi bohaterami.
    Zwłaszcza główna bohaterka zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, od początku do końca. Subtelna, opanowana i przyjazna ludziom i zwierzętom. Można też na nią zawsze liczyć. Na dodatkowy plus, że czy w pracy, czy w domu, czy pośród znajomych – jest ona zawsze tą samą taktowną, szczerą, pomocną i miłą osobą.
    Natomiast główny bohater tylko „na zewnątrz” jest spokojny i miły. Bo choć się stara być jak najbardziej pozytywnym człowiekiem, to wewnątrz wciąż targają nim większe, lub mniejsze emocje, nie zawsze przyjazne.  kliknij: ukryte 

    Poza tymi naprawdę drobnymi minusami jest to seria odpręzająca, wyciszająca, skupiona głównie na emocjach bohaterów i subtelnościach ich relacji.

    Szkoda, że potencjał scen ze znajomymi z pracy nie został dobrze wykorzystany.

    Ale i tak do oglądania przed snem jak ulał.

    Nie jest to komedia, raczej to lekko romantyczne, miłe okruszki życia pracowników biurowych. A magia to tylko takie lekkie ubarwienie serii, mające uzewnętrznić reakcje emocjonalne głównego bohatera :)

    Tylko dla wielbicieli stonowanych, bardzo stopniowo rozkwitajacych, lekkich okruszków w romantycznej otoczce.
  • Avatar
    A
    Anonimowa 20.03.2023 22:16
    Można spróbować.
    Komentarz do recenzji "Strait Jacket"
    Rzadko lubię anime­‑horrory, bo przeważnie nie „straszą”. A do tego animowane wypruwanie wnętrzności zazwyczaj tylko rozbawia, zamiast wzbudzać poważniejsze emocje.

    Nie inaczej pod tym względem było w tym miniserialu.

    A jednak, pomimo niezamierzenie zabawnych scen z potworami – udało się twórcom stworzyć bardziej oddziałujący klimat i w ostatecznym rozrachunku wcale mi do śmiechu nie było w trakcie seansu.

    Tytuł najbardziej irytującej postaci przyznaję tutaj Nerin.
    Nie dlatego, że miała określone przekonania i próbowała je wymuszać na innych. Ale to twórcy sprawili że była aż tak niestrawna (dla mnie, i nie tylko)

    Oczywiście, że były tu absurdy związane np z używaniem nieskutecznych broni przeciwko potworom. Wystarczyłoby zabezpieczyć teren i odciąć dostęp dla ludności.

    Ale nie zgodzę się z twierdzeniem, ze
    Rozsądek każe zapytać, co za idiota (poza reżyserem horroru klasy D) powołałby do służby bandę zabijaków do likwidacji demonów, zamiast najzwyczajniej w świecie ograniczyć stosowanie magii do absolutnie kluczowych dziedzin nauki i przemysłu.


    Jest to twierdzenie z gatunku – „po co rozwiązywać problemy związane z niewłaściwym użyciem broni, skoro można zaprzestać produkcji i wydawania licencji.” Tyle, że to tak nie działa.

    Podobała mi się stylistyka świata przedstawionego. Przywodziła na myśl stare filmy z lat czterdziestych ubiegłego wieku. Do tego doszło dosyć rzadko spotykane, technologiczne użycie magii bojowej. Trochę więc wyszedł miks filmów akcji lat z 80tych – z wyżej wymienionym, bardziej ambitnym kinem lat 40tych i 50tych.

    Ścieżka dźwiękowa pasowała.

    Mimo to odczuwam lekkie wrażenie niewykorzystanego potencjału i to nie z powodu małej ilości odcinków.
    Stąd mam pewien problem z jednoznaczną, numeryczną oceną dla tej serii.
  • Avatar
    A
    Anonimowa 15.03.2023 16:25
    Czyste Piękno.
    Komentarz do recenzji "Shan Shui Qing"
    Jak w temacie. Nic dodać nic ująć. 10
  • Avatar
    A
    Anonimowa 27.02.2023 21:23
    Satyra, komedia i parodia
    Komentarz do recenzji "Kono Healer, Mendokusai"
    Seria satyryczno – parodystyczna, której udało się wycisnąć (mi) łzy ze śmiechu.
    Fundamentem humoru była Carla i jej „Obrońca” oraz ich relacja.
    Absurdalne „przygody” tylko dopełniały ten zabawny seans.

    Polecam odcinek, lub dwa na spróbowanie ;)
  • Avatar
    A
    Anonimowa 21.02.2023 19:53
    Chińskie szkolne fantasy w stylu MHA
    Komentarz do recenzji "Quanzhi Fashi"
    Typowe szkolne fantasy, shounen z bohaterem, który startuje od zera. Na początku przypominało mi trochę Boku no hero academia. Z tym, że tu bohater nie jest w żadnym razie ciamajdowaty, a wręcz przeciwnie.
    Motywacją protagonisty nie jest też idealizm i superbohaterstwo, ale zadbanie w przyszłości o finanse rodziny  kliknij: ukryte 

    Fabuła jest prosta, ale wystarczająco dynamiczna. Główny bohater w żadnym momencie nie budził mojej irytacji, a grafika można uznać, że daje radę.
    Do języka chińskiego da się przyzwyczaić, chińscy seiyuu conajmniej wystarczająco dobrze zagrali.

    6/10 ale za głównego bohatera i jego bliskich dodam jeszcze punkt do oceny.
  • Avatar
    A
    Anonimowa 19.02.2023 15:38
    Komediowo, romantycznie, dramatycznie, z androidem-amantem
    Komentarz do recenzji "Zettai Kareshi"
    yokoona napisał(a):
    Zadziwiające jak ze słabej mangi można zrobić przyzwoitą dramę. Dojrzalsi bohaterowie to strzał w dzisiątkę. Do aktorstwa też nie można mieć większych zastrzeżeń,


    Nie jestem wielbicielką oglądania dramatów na ekranie, tym bardziej z robotem/androidem w roli głównej, ale tutaj wątki dramatyczne zostały dosyć zgrabnie splecione w jeden warkocz z tymi komediowymi i z obyczajowym sci­‑fi, oraz romansem.

    Co do aktorstwa to jestem przyjemnie zaskoczona, i główne i drugoplanowe postacie były zazwyczaj całkiem nieźle zagrane  kliknij: ukryte 

    Całkiem nieźle się przy tym bawiłam, było też trochę wzruszających momentów, polecam.

    Drugiej, nowszej wersji nie oglądałam w całości, ale tu obecna drama wydała mi się sensowniejsza  kliknij: ukryte 

    Easnadh napisał(a):
    Night jest całkiem przystojny, wysoki i umięśniony, więc chyba ma predyspozycje, by z wyglądu pretendować do tytułu „chłopaka idealnego”. Jeśli chodzi o walory wewnętrzne, jego szanse rosną jeszcze bardziej.  kliknij: ukryte .


    Według mnie  kliknij: ukryte 


    Podobała mi się protagonistka, drobna, energiczna, radosna, sympatyczna. Pracowita i umiejąca  kliknij: ukryte ..
    Nie wyobrażam sobie nikogo innego do tej roli.

    Również spodobała mi się gra aktorska właścicielki baru i głównego programisty. Nie były bardzo wyrafinowane, ale dobrze dopasowane do odtwarzanych ról. I często przekonujące.

    I oczywiście  kliknij: ukryte .

    Sceny z wizytą  kliknij: ukryte  – mega zabawne.

    Nawet, jeśli fabuła była w wielu momentach przewidywalna, to i tak były to w większości bardzo przyjemnie spędzone godziny :)

  • Avatar
    Anonimowa 6.02.2023 16:52
    Re: Uwaga odmoderacyjna
    Komentarz do recenzji "Go-Toubun no Hanayome ∬"
    Ja też dziękuję. Miło było poczytać szereg przemyśleń, interpretacji i nawiązań.
  • Avatar
    Anonimowa 2.02.2023 16:35
    Re: Bardzo niedoceniony, uroczy film
    Komentarz do recenzji "Kimi no Koe o Todoketai"
    Tylko że tutaj nie ma  kliknij: ukryte .

    Przydałaby się rozsądna recenzja do tego anime.

    Może ktoś się o nią pokusi :)
  • Avatar
    Anonimowa 2.02.2023 16:02
    Re: Rozczarowujące anime
    Komentarz do recenzji "Kaze ga Tsuyoku Fuite Iru"
    W Slam Dunk, czy w Gigi la trottola było odwrotnie.
    To „sprawy sercowe” stanowiły motywację dla uprawiania sportu.

    Bohater filmu Wibledon też ma podobną motywację, aby się bardziej starać (tak, wiem, to nie jest anime)

    A w Taisho Zamurai jest w zasadzie pokazana krytyka takiej pracoholiczno­‑nieustępliwej postawy. I jej konsekwencji dla życia osobistego i zdrowia.